Wybory za pasem a My w czarnej dziurze

Coraz częściej słyszę w rozmowach ludzi rozbrzmiewających w miejscach publicznych i czytam też w licznych komentarzach, że PiS absolutnie nie ma szans na powtórzenie sukcesu wyborczego z poprzedniej kampanii. Tutaj pojawiają się liczne argumenty – bo pazerni, bo rozbudowali administrację, a obiecali, że zmniejszą, bo wydają pieniądze na prawo i na lewo – wszędzie dużo, najmniej na istotne cele, bo Rydzyk i jego ołtarzowa kampania, bo liczne żydowskie muzea, święta i cmentarze finansowane z naszych pieniędzy, bo zadłużyli Polskę, rozbudowali fundacje, stowarzyszenia potworzyli dodatkowe spółki, bo wody polskie – twór nikomu niepotrzebny, wskoczył mi nawet do uszu tucz nakładczy  – zatem podstawowy zakres wiedzy społeczeństwo opanowało.  Dużo tego bo,….  Za dużo.

Dzwon dzwoni, bo jest wewnątrz pusty” (przysłowie żydowskie);

Logicznym wydawałoby się, że w związku z taką argumentacją Polacy będę chcieli zmiany, będą (jak to dawniej mieli w naturze nasi dziadowie) przekorni, uparci i butni. Tyle teoria. Sondaże w mediach podają poparcie PiS-u na poziomie 44% i znów słyszę – chcieliby, akurat, mogą pomarzyć,…

Tymczasem po doświadczeniach ostatnich kilku dni stwierdzam, że mogą mieć nawet więcej – pewne jak choroba i śmierć. Ludzie co innego mówią, co innego robią, a boją się już nawet własnego cienia. Doczekaliśmy się demokracji w polskim wydaniu – dupokracji (jak mawia mój redakcyjny kolega) bo bijemy rekordy włażenia w cztery litery i sprzedajemy się dla kasy, profitów wszelkiego rodzaju, przyszłych sukcesów i apanaży. Honor przestał być domeną naszego narodu, a Ojczyzna to miejsce w którym mieszkamy bez względu na położenie i tak długo będzie ojczyzną jak długo da się żyć.

Od kilku dni zbieram podpisy na poparcie kandydatury na senatora, okres gorący, a czasu mało, jeszcze cztery lata temu ludzie popisywali podobnym kandydatom mówiąc, że czas na zmiany, że nowi ludzie są potrzebni i, że cenią odwagę tych, którzy potrafią się zderzyć z przeciwnościami losu i stawiają sobie tak duże wyzwania.

Te wybory będą inne. 

Jak powszechnie wiadomo, kandydaci na senatora zobowiązani są do założenia własnego komitetu popartego 1000 podpisów, bądź jeśli są już popierani przez konkretną partię/ugrupowanie która już założyła komitet,  do zebrania na poparcie swojej kandydatury minimum 2000podpisów. Zadanie karkołomne ale przy dużym zaangażowaniu pomimo tak krótkiego czasu (dwa tygodnie od założenia komitetu)wydawało się możliwe.

Chcemy zmiany ale z „siekierki na kijek”.

Chcemy zmiany ale tak naprawdę nie chcemy jej wcale i już przy zbieraniu podpisów ważny jest komitet/partia ale nie człowiek,…,  człowiek jest na ostatnim miejscu naszego zainteresowania. Partia najlepiej musi być zgodna z preferencjami popierającego, a same preferencje są już zależne od tego co mówi telewizja, sąsiadka, prasa, babcia etc. I już pierwszego dnia jest jasne, jeśli partia jest poprawna ideologicznie (patrz PiS) to już jest połowa sukcesu. Jeśli natomiast jest to partia każda inna, co nie daj Boże związana z ruchem narodowym to już Sodoma i Gomora i wszystko jest lepsze: Polin, muzea, cmentarze, kamienice, wymyślone dla Żydów odszkodowania, od poparcia ludzi, którym przychodzi do głowy bronić  narodowych wartości.

Kto liczy, niech kwiczy

Nie ma znaczenia, że ten człowiek to osoba powszechnie szanowana, lubiana, znana , osoba o której można dużo przeczytać, otwarta często na ludzkie potrzeby, osoba która nie ma nic do ukrycia, którą bez problemu znajdziemy na portalach społecznościowych i co najważniejsze NASZA, a zatem byłaby szansa bez względu na preferencje polityczne, że przepchnie dla miasta jakiś projekt, pozyska pieniądze, które wcześniej były nie do pozyskania.  A już w ogóle nie ma znaczenia, że to osoba z ludu, człowiek znający potrzeby tego środowiska. Lepiej jednak żeby była z wyżyn, bo wyżej lepsza panorama ale, że już pod samym murem widać gorzej, no cóż,.., przecież zawsze tak było.  I tak była pani/pan, radny/radna sejmiku wojewódzkiego, tudzież były wojewoda, który odszedł po licznych przekrętach finansowych – ludzie, którzy poza faktem, że byli, nigdy nic dla lokalnej społeczności nie zrobili,  mają już atut w kieszeni. Taki pan Henryk, którego widać i ludzie go lubią, bo dobry człowiek i który ma ogromny potencjał ale w sejmiku nie był, może się swoimi ambicjami wypchać, bo pan Henryk na salony nie pasuje. My chcemy zmian ale takich z naszej partii i ludzi, których pokazują w TV, wtedy to już może być nawet najczarniejszy charakter ( to już znaczenia nie ma ważne, że ładnie prezentuje się na wiecach i dobrze wychodzi na zdjęciach).  

Partię można strawić ale kandydata nie znamy.

 Kiedy idziemy do urn wyborczych, 80% wyborców nigdy nie poznała kandydata osobiście a 40% czasami coś o nim słyszało ale nie są pewni czy to na pewno ten sam. Jest jednak jeden atut, kandydat reprezentuje wybraną przez nas partię i jest na pierwszym (do trzeciego miejsca) na liście, co oznacza, że musi być fenomenalny i swoje obowiązki pełni fantastycznie. O senatorach ludzie za dużo nie wiedzą i mylą z sejmem.  Nie jest ważne, że niejednokrotnie ten sam kandydat opisywany był niekoniecznie w jasnym świetle w prasie, że w krótkim czasie dorobił się majątków na który całe rodziny pracują przez pokolenia ( nic nie ma znaczenia). Jest z odpowiedniej partii i to się jedynie liczy.  Sam kandydat jest już na tyle przekonany o swojej wygranej, że często nawet nie zakłada swojej strony w internecie, żeby przynajmniej stworzyć pozory zaangażowania. On już wie, że angażować się nie musi, wystarczy, że pokaże się tu i tam, a partia (pośrednio bądź bezpośrednio) zasponsoruje mu baner wielkości autobusu i wygraną ma w kieszeni. Zatem może moglibyśmy podpisać poparcie ale przecież nie znamy kandydata, no to jak możemy podpisać komuś kogo nie znamy – głosować to co innego ale podpisywać i poznać kandydata  w kampanii (dać mu szansę) – Nie,… to takie nie polskie.  Ale zmian chcemy, bo przecież widzimy, że PiS wpycha Polskę w kanał, zwłaszcza, że to ten sam kanał na którym My nadajemy. Fakt, że powoli z tego kanału jesteśmy wypychani do mysiej dziury jest przykry ale trzeba go przyjąć z honorem – bo przecież honor mamy.  

Chcemy zmiany, żeby było tak jak jest!!! 

Gdyby komuś przyszło do głowy, że Polacy chcą zamiany bo boją się rosnących cen, bo widzą jak upada nasze rolnictwo, bo boją się o przyszłość naszych dzieci – to się bardzo pomyli. Owszem, wiedzą, że takie ryzyko istnieje ale przecież teraz, kiedy jedyna partia dała pieniądze rodzinom może być jedynie lepiej. Najbardziej uderzył mnie tekst o rolnikach, kiedy słyszałam, że rolnicy sami są sobie winni bo nie chce im się pracować – dlatego upadło rolnictwo – robić się nie chce!!!

 „Gdy strzyże się owce, trzęsą się jagnięta” (przysłowie żydowskie)

Poparcia nie udzielimy bo:

– j.w nie znamy pana/panią (  a naszego potencjalnego kandydata znamy świetnie z TV lub widzieliśmy go na lokalnej imprezie w ładnym garniturze i stał przy naszym burmistrzu) tymczasem pani/a nie znamy i znać nie zamierzamy;

–  nie obchodzi nas polityka, bo się zawiedliśmy ( nie ważne, że wciąż głosujemy na tych samych ludzi ale się zawiedliśmy), do wyborów może pójdziemy, bo to nasz obywatelski obowiązek; 

– nie obchodzi nas polityka, bo nigdy nas nie obchodziła ( ale już wszelkie podwyżki które nas dotykają, rozporządzenia, ewentualne dodatki lub ich brak nas obchodzi, ale polityka nie!!!);

– nie obchodzi nas polityka, bo wybraliśmy jedynego włodarza, naszego stwórcę, Boga Ojca najwyższego i on nas prowadzi ( oczywiście podobnie jak wyżej, wszystkie świadczenia bądź ich brak przyjmujemy, ale czekamy na rządy Pana);

– nie obchodzi nas polityka, bo już wiemy kogo będziemy wybierać i na kogo głosować ( zapytani – nie wiemy – ale wiemy jaka to partia) i w związku z tym mamy swój kręgosłup moralny i nie będziemy robić płonnych nadziej byle komu; 

– mam na wszystko wyrąbane dla zasady i tak z życiem za bary muszę się brać sam/a, a tu nowi do koryta się pchają. To już lepiej starzy, bo ci już się napaśli;

– może byśmy nawet podpisali ale co tam mój jeden podpis, a wiadomo czy na mnie pożyczki nie weźmie ( twierdzą, że można – wiadomość nie sprawdzona ). No, cóż w Polsce wszystko można przy tak prawych rządach nawet wziąć pożyczkę na PESEL  ale rząd jedynie słuszny. Już na pewno można ludzi mocno przestraszyć i tym samym wyciąć w pień konkurencje,…, ale zmiany CHCEMY!!!

   NAJWAŻNIEJSZE !!! RODO

– Chętnie podpiszemy ale bez żadnych danych przecież to niezgodne z RODO, obowiązuje ochrona danych i nie może sobie tak pani/pan nie zakrywać nazwiska sąsiadki i jeszcze prosić o PESEL – to szczyt ignorancji, a wymogi ordynacji wyborczej nas nie obchodzą;

Tyle tytułem argumentów. 

RODO obowiązuje lecz zupełnie odeszło w niepamięć przy zbieraniu podpisów. Nie sposób w pewnym stopniu przyznać racji popierającym. Istotnie takie działania nie są zgodne z RODO ale wymogi dotyczą wszystkich partii, wszystkich kandydatów i komitetów z tą różnicą, że duże partie poradzą sobie bez problemu, bo sami mają tysiące ludzi i w swojej bazie danych i tym samym kilka tysięcy PESELI i adresów.

Zatem celowo w prosty sposób mamiąc ludzi wyklucza się konkurencje. Demokracja w iście żydowskim stylu (znając hebrajski dowcip)  My pozwalamy ale tak żeby Wam się nigdy nie udało.

Łączymy siły

Zwracamy się do wszystkich ludzi/osób fizycznych, ugrupowań, komitetów, partii etc które w związku z obecnymi wyborami mają problem z ochroną danych o połączenie sił. Zgłaszajcie się do nas w celu złożenia wspólnego zbiorowego pozwu, przeciwko niezgodnej z obowiązującym prawem ochrony danych, wzorów list poparcia. RAZEM WYGRAMY !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.