Przyszłość nasza i naszych dzieci zależy od naszych wyborów

Przyszłość nasza i naszych dzieci zależy od naszych wyborów

Jest taka książka Marcina Trońskiego “obyś żył w ciekawych czasach”. Nie zamierzam robić analizy treści powyższej książki, bo czy tego chcemy czy nie, żyjemy w zakłamanych czasach, przypominających te sprzed 100 lat.
Znów mamy panów i chamów na wskroś fałszywi ludzie, przebrani  w mundurki świętoszków pouczają i umoralniają innych jak należy żyć we współczesnym świecie pozbawionym zasad moralnych. Jak w tym wszystkim ma się odnaleźć zwykły człowiek, który w dużej polityce się nie odnajduje i nie obchodzi go promowana przez różne nurty fanatyków, chora i oderwana od życia ideologia.

Zwykły człowiek zniesmaczony brudną polityką, niekończącymi się aferami i  nadużywaniem władzy w milczącym krzyku daje komunikat:

Odczepcie się ode mnie!,.., od moich dzieci i od moich pieniędzy!

O moralności czy etyce mają prawo mówić ludzie nieskazitelni. Proponuje wziąć lusterko i spojrzeć na swoje odbicie, któremu daleko do ideału promowanego w mediach. Wówczas proszę dostosować priorytety do wizerunku w lustrze – będą prawdziwe i spowite jadem.

Wprowadzenie do parlamentu właściwych ludzi, nie związanych z okrągłym stołem , solidarnością i niekorzystnymi dla Polski umowami w związku z wejściem do UE jest obowiązkiem każdego z nas. Utrzymanie obecnego stanu w polskiej polityce spowoduje wzrost już bilionowego zadłużenia w efekcie lawinowy wzrost inflacji i tym samym utratę oszczędności milionów Polaków wraz z utratą płynności finansowej.
Tymczasem partia rządząca wraz z opozycją funduje nam abonamentowe show. Z przykrością stwierdzam, że przeciętny Polak jest bardzo podatny na manipulacje.

Od kilku lat, różni przedstawiciele krzewiący narodowe myśli, przestrzegają nas  przed piętrzącymi się zagrożeniami , tylko nieliczni wsłuchują się w te głosy, które popieram w zakresie ogromne zagrożenia Polski ze strony narodu żydowskiego oraz utraty suwerenności.

  Odrzucenie przez rządzących  debaty nad kontrowersyjną i bezprecedensową dla Polaków  ustawą kongresu USA zwaną JUST 447 jest przyzwoleniem na niczym nieuzasadnione roszczenia.  Ustawa nakłada na na Polaków obowiązek wypłacenia ponad 300 miliardów odszkodowania, jako zadośćuczynienia w formie bezspadkowego mienia na rzecz narodu Żydowskiego.

Rządzący – partia realizująca wszystko “po”, czyli kiedy przysłowiowe “mleko się rozleje” mówią, że nie ma żadnego problemu, bo takie ustawy nie mają odniesienia do prowadzonej w Polsce polityki.  Zastanawiające jest co, (od dwóch lat) przy boku najważniejszych głów w państwie robi Jonny Daniels który wziął się znikąd?
Dzisiaj problemu jeszcze nie dostrzegamy, chociaż sukcesywnie kawałek po kawałku oddajemy (już nawet nie Polakom żydowskiego pochodzenia) to co kiedyś do nich należało i to co nie należało, to co było obciążone hipoteką, już obciążone nie jest i to co stanowiło mienie komunalne i po latach nabrało charakteru własności.

Za kilka miesięcy wkrótce po wygranych wyborach  nasza obojętność zemści się uderzając w nas wielokrotną siłą.

Zaznaczam, nie dotyczy to rodzin ewentualnych spadkobierców, których przodkowie zginęli w II wojnie światowej a którzy prawo do takowego spadku już dawno utracili. Beneficjentami tychże pieniędzy mają być Ci co wyjechali do USA z początkiem lat 30-tych, opuścili wówczas swoich współplemieńców uciekając przed rosnącym zagrożeniem ,a teraz chcą wyłudzić pieniądze za tych, których sami zdradzili pozostawiając na pastwę wojennej pożogi. Odszkodowanie “bezspadkowe” to mienie ludzi którzy wg. faktów historycznych w większości żadnego mienia nie posiadali – dlatego tak łatwo przyszła im kolaboracja z Niemcami.  Nie ma w żadnym kraju, w tym również USA takiego przepisu, który dawałby osobom niespowinowaconym możliwość dziedziczenia spadku. Z chwilą braku spadkobiercy spadek przechodzi na państwo. Nie sposób też pominąć faktu, że Polska, która sama okradziona ze wszystkiego dźwigając się z wojennych ruin,  po wojnie tj. 1960 roku wypłaciła w ramach zadośćuczynienia dla USA i dwunastu najbardziej popularnych wówczas krajów do których uciekli, bądź wyjechali Żydzi, kolosalną jak na tamte czasy kwotę tj. 40mln. dolarów. (Dodam, że gdybyśmy przeliczyli te pieniądze na czas aktualny to kwota wyniosłaby ponad miliard dolarów).  Kto spłaci za spadkobierców zobowiązania wobec państwa Polskiego w tym liczne kredyty z których w tamtych latach licznie korzystali Żydzi? Kto zapłaci za odbudowę i utrzymanie obiektów, działek, lasów? Kto zapłaci podatek za te wszystkie lata? Jakie to odszkodowania przysługują narodowości żydowskiej, tej która w roku 1939 wypowiedziała obowiązek obrony II Rzeczpospolitej i rozpoczęła kolaborację z Nazistami?

Kto zapłaci rodzinom Polaków zabitych z rąk żydowskich katów po 1945roku (noszącym polskie nazwiska) i w końcu kto zapłaci rekompensaty rodzinom wywiezionym na Sybir, głównie do Kazachstanu bądź zabitym w Katyniu przy dużej pomocy i aprobacie narodu żydowskiego, który to ze łzami w oczach i z bukietem kwiatów witał zarówno niemieckich jak i bolszewickich żołnierzy?

Wszystkie fakty wskazują na to, że w/w ustawa to roszczenie od Polaków za fakt, że zbyt mało z nas zostało zabitych w czasie II wojny i w związku z tym populacja rozrosła się bardziej niżby to wkalkulowano w planach perspektywicznych.

Kogo do senatu, zastanówmy się;

Senat, dla naszej współczesnej polityki może okazać się ważniejszy niż sejm, a dla naszego społeczeństwa jedyną deską ratunku na drodze do uniezależnienia się od obcych mocarstw (zwłaszcza Niemiec i USA). Tą drogą już nie podążamy a biegniemy.

Deprecjonowanie  instytucji senatu wynika z faktu, że o senatorach się nie słyszy, a ich praca postrzegana jest jako powielanie pracy posłów i ślepa aprobata wszystkiego co wyprodukowano w sejmie.

Aktualnie ( co z przykrością przyznaję), senat służy głównie partii rządzącej jako forma bezmyślnej maszynki do głosowania ,…, nie tak powinno być.

Od dawna pojawiają się głosy ludzi, że senat winien być rozwiązany, bo jego utrzymanie obciąża podatnika, a instytucja niczego konstruktywnego nie wnosi.
Oczywiście,.., praca w tej formie nie ma sensu, a sama instytucja jest jedynie wygodnym przetrwalnikiem dla ludzi partii.  Służba partiom politycznym jako ich narzędzie do bezmyślnego i bezkrytycznego zatwierdzania każdej bzdury zwanej opacznie aktem prawnym, jest służbą dobrze opłacanego niewolnika. Tego typu uzależnienie to choroba definiowana jako utrata własnej samodzielności i tym samym umiejętności podejmowania decyzji.
Znamy przyczyny takiej choroby ale leczeniem tego schorzenia, musimy zająć się wszyscy podejmując przemyślane decyzje przy urnach wyborczych.

Jeśli w roli senatorów, pojawią się ludzie z kręgosłupem moralnym, odważni, niesprzedajni, prawdziwi patrioci, lojalni wobec własnego elektoratu  nawet największa partia i najwięksi (mali) wodzowie będą bezsilni.

Trzeba być ślepym aby nie zauważyć, że w ostatnich latach doświadczamy patologii systemu prawa. Jednej nocy była napisana ustawa i przegłosowana przez sejm, następnej nocy była już zatwierdzona przez senat, a rankiem przez Prezydenta.

Pytam się kiedy odbyły się konsultacje eksperckie, prawne, czy nawet społeczne? W którym momencie były one realizowane?

Jeżeli prawo przygotowuje się na kolanie i weryfikuje pod interesy określonych grup interesu – nie bądźmy zdziwieni, że jednego dnia, dana czynność jest przestępstwem, a drugiego już nie, bo przestępstwa dokonała osoba publiczna i zmieniono pod nią ustawę czy konkretne rozporządzenie.

Czy tak ma wyglądać rządzenie i przygotowanie prawa? To zasada gaszenia pożarów, która w krótkiej perspektywie wróży gaszenie go wysokooktanową benzyną. To jest ewidentne deprecjonowanie społeczeństwa polskiego na każdej płaszczyźnie jego funkcjonowania.

Senatorów wybieramy z Jednomandatowych Okręgów wyborczych, a nie z klucza partyjnego. Niestety większość społeczeństwa nie zastanawia się, że do sejmu wybiera partię i z tego co dostrzegam już na większości list wyborczych – geriatrię. Do senatu możemy wybrać zwykłego, najlepiej nie związanego z żadną partią człowieka. Nie wybierajmy tego, który umoczony jest po same uszy w szambie.

Zaskakującym jest, że niektóre partie wręcz ulegają szantażom swoich zatwardziałych, rutynowych senatorów ( bo jak nie,.., to sami utworzą komitet). Niech tworzą i niech wreszcie opuszczą mury, które z ich ust słyszały jedynie akceptację i przyzwolenie na wszystko, co dzisiaj tak bardzo dotyka Polaków. Do czego Wam tacy ludzie, komu potrzebni są 70- 80-letni dziadkowie jako senatorowie z poglądami jak za caratu, którzy (co wielce prawdopodobne, bo wiek ma swoje prawa) mogą nawet nie dożyć do wyborów.

Do Senatu może wejść praktycznie każdy, pod warunkiem, że w swoim okręgu wygra przekonując swoich wyborców nie tyle programem, co osobą.
Bo właśnie na osobę winniście Państwo głosować. Człowiek który ma poprawne relacje z rodziną, którego lubią w środowisku, który jest serdeczny, otwarty na potrzeby innych, a przy tym jeszcze odważny, charyzmatyczny, przebojowy będzie najlepszym kandydatem.

Karuzela wciąż się kręci;

Nie jest żadną tajemnicą, że od 30 lat różni polityczni cwaniacy z układów jeszcze powojennych wspierani w latach 80-90-tych przez zachód  wraz pseudo-biznesmenami wykreowanymi z początkiem lat 90-tych okradają nas stale i wpychają kraj w ręce obcych nam narodów za srebrniki.

Nasze przedsiębiorstwa, które zbudowano przez tych aktualnie znienawidzonych przodków, zostały albo sprzedane albo rozkradzione. Tymczasem właśnie ci przedsiębiorczy-cwaniacy, z tychże szemranych pieniędzy (już teraz wypranych i czystych) aktualnie układają  scenę polityczną sponsorując kampanie wyborcze sprzedajnych pseudopolityków. Swoich, sprawdzonych – stąd niekończące się kadencje.

Widząc banery wielkości samochodu, kosztujące tysiące złotych – zastanówcie skąd  partyjny “gołodupiec”, zarabiający kilka tysięcy złotych (albo co dziwniejsze, będący studentem – bo i tacy są) ma pieniądze na reklamę wartą kilkaset tysięcy?

Zastanówcie się również, jakie zobowiązania musiał(a) podpisać w zamian za taki sponsoring. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a pieniądze nie spadają z nieba. Każdy kto daje żąda czegoś w zamian.

Pieniądze na wszelkiego rodzaju imprezy promocyjne też nie spadają z nieba, bo w najmniejszym stopniu pochodzą z dofinansowania partii. Te środki  idą na opłacanie ludzi pracujących w regionach, częściowo na reklamę, wyjazdy, konferencje, etc,…, imprezy masowe są na ostatnim miejscu tej listy wydatków.  Zatem ktoś kto za nie płaci,  czegoś oczekuje, coś chce ugrać, to oczywiste.

Proszę o głęboką analizę zamieszczonych w artykule przemyśleń i faktów. Pytajcie, angażujcie się w tej kompani, to zaledwie dwa miesiące. Dwa miesiące rzutujące na politykę pięciu lat, co w naszej rzeczywistości może okazać się najważniejszą pięciolatką w historii Polski.

Wykorzystajcie ten czas na zdobycie wiedzy, abyście mogli stojąc przed urną powiedzieć, że świadomie wybraliście swojego kandydata/kę nie dlatego, że sąsiadka też tak wybrała i proboszcz wskazał ale dlatego, że zapoznaliście się z tą kandydaturą i świadomie uznaliście za najlepszą.

Będzie nam miło jeśli zaczniecie z nami rozmawiać czy chociażby podzielicie się swoimi opiniami.

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.