Protesty w oświacie – co dalej z tą edukacją?

Od kilku lat słyszymy i dostrzegamy płynące ze środowiska nauczycieli informację o deprecjonowaniu zawodu nauczyciela. Jako organizacja społeczna solidaryzujemy się z nauczycielami i pochwalamy decyzję  Związku Nauczycielstwa Polskiego  podjęcia akcji protestacyjnej nauczycieli i zapowiedzi strajku generalnego jeśli nie będzie woli porozumienia. Szkoda, że taka decyzja nie zapadła  dwa lata wcześniej, gdy Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadzało chorą reformę oświaty!
Z drugiej strony, jeśli Pani Minister zdecydowała, że zaplanowana przez nią reforma jest konieczna i nieodwołalna, mamy prawo żądać jej dokończenia i oczekiwać  poniesienia przez Panią Minister pełnej odpowiedzialności za swoje działania i tym samym wszelkich konsekwencji. Uciekanie do Europarlamentu jest chowaniem głowy w piasek, poza tym czy takich właśnie reprezentantów pragniemy w parlamencie UE.

Czy w szkołach dojdzie do strajków? 

Niewiele czasu pozostało do zapowiadanego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), oraz nauczycielską “Solidarność” generalnego strajku w oświacie, czyli wstrzymania codziennych zajęć we wszystkich typach szkół wraz z możliwością  zablokowania egzaminów dla klas ósmych i trzecich klas gimnazjów, oraz przesunięcia terminu egzaminów maturalnych. W chwili obecnej protesty nauczycieli przybierają na sile, cechuje je coraz większa determinacja i niewiele wskazuje, aby ta sytuacja miała ulec zmianie.

Czy naprawdę nie ma szans, by przełamać impas, jaki nastąpił po całej serii spotkań przedstawicieli organizacji nauczycielskich z Ministerstwem Edukacji ?  Czy strona rządowa jest aż tak zacietrzewiona w swoim “jedynie słusznym” stanowisku, że wszelkie z nią poważne rozmowy nie dają szansy na zawarcie porozumienia ? Wiele wskazuje na to, że tak właśnie jest, a wysoce niestosowne wypowiedzi niektórych polityków jedynie zaogniają cały spór.

Niektóre z ważniejszych postulatów      

Przekazy medialne głównie skupiają się na postulatach płacowych nauczycieli, a te – choć są jednym z najważniejszych – to jednak nie jedynym. W tym miejscu przypomnę o opublikowanym artykule pt.”Jak się masz polska oświato” we wrześniu 2018 roku, a więc zaledwie kilka miesięcy temu. Poruszyłem w nim problem fatalnej w skutkach reformy oświatowej, brak odpowiedniego poziomu finansowania, bardzo złą sytuację  finansową nauczycieli, oraz żenującą i uwłaczającą decyzję MEN o planowanych metodach oceniania  nauczycieli. Nie przewidziałem, że tak silny bunt środowiska nauczycielskiego nastąpi w dość krótkim czasie.

Poruszone we wspomnianym artykule problemy są kluczowymi kwestiami spornymi i stanowią istotę zbiorowego sporu związkowych organizacji nauczycieli ze stroną rządową, a ściślej z MEN. Jednym z  najważniejszych postulatów jest wzrost wynagrodzeń nauczycieli o 1000 złotych dla każdego etapu awansu zawodowego. Ponadto nauczyciele domagają się zniesienia systemu oceniania ich pracy w sposób zaproponowany przez panią minister; dodać przy tym trzeba, że proponowany system oceny pracy rzutuje na dalszą możliwość jej  wykonywania.  Ocena ta może być bardzo krzywdząca dla nauczyciela, ponieważ między innymi ma być wydawana przez osoby nie mające wiedzy o procesie dydaktycznym realizowanym przez nauczyciela. Oprócz tego nauczyciele coraz częściej wskazują na niewłaściwie dopracowaną tak zwaną podstawę programową skutkującą tym, że uczniowie są w niektórych przedmiotach zbyt przeciążeni, zaś w innych niedouczeni po prostu z braku czasu. Jedna z  doświadczonych i zaangażowanych nauczycielek  zwraca uwagę, że :

celem pracy nauczyciela ma być  możliwie najlepsze nauczanie i poświęcanie uczniom jak najwięcej czasu w ramach zajęć szkolnych, a nie ślęczenie nad wypełnianiem nikomu nie potrzebnych ankiet, sprawozdań, protokołów,itp  pochłaniających mnóstwo czasu. Podstawa programowa ma określać pewne ramy programowe, winna być pomocą i wskazówką dla nauczyciela, w żadnym wypadku nie może być rodzajem narzuconej normy, której nauczyciel ma ściśle przestrzegać pod groźbą upomnienia bądź utraty pracy.

Pragnę mocno podkreślić, że nauczyciele nie stają  – obrazowo rzecz ujmując – po przeciwnej stronie  barykady, niż ich uczniowie i rodzice; przeciwnie, domagają się zmian mających zdecydowanie polepszyć proces edukacyjny dzieci i młodzieży, a wyższe wynagrodzenie będzie mobilizacją do ulepszenia i wzmocnienia tego procesu który jest spójny. Antagonizowanie społeczeństwa i podburzanie ludzi przeciwko nauczycielom, (takie działania mają miejsce w postaci medialnych wypowiedzi sugerujących na przykład zarobki nauczycieli na poziomie poborów polskich parlamentarzystów), niszczy grupę społeczną, która przez stulecia była uznawana za prestiżową. Potęga propagandy daje szansę na dyskredytowanie niewygodnego partnera społecznego lub politycznego ale potrafi obrócić się przeciwko dyskredytującemu. Warto o tym pamiętać.

Reakcja rodziców uczniów na protesty

Edukacja dzieci i młodzieży to niezwykle delikatny i niezmiernie ważny obszar w życiu narodu. Jeśli w Polsce dochodzi do powszechnego sprzeciwu nauczycieli być może uwieńczonego generalnym strajkiem, to oznacza, że polska  oświata znalazła się w głębokim dołku. To nie jest tak, że pracownicy oświaty nagle doznali olśnienia i zauważyli mizerność ich zarobków. Niezadowolenie z tego co dzieje się z polską szkołą, narasta od co najmniej kilkunastu lat. Na nic zdają się liczne uwagi i zastrzeżenia pedagogów nauczających, jeśli nikt  ich nie chce wysłuchać i poważnie potraktować. Nauczyciele w edukacyjnej hierarchii ważności stoją najniżej. Nad nimi bezpośrednio są dyrektorzy szkół (nie zawsze przyjaźni nauczycielom i skorzy do wysłuchania ich uwag), pośrednio rodzice. Nad dyrektorami kolejne urzędy piastują kuratorzy oświaty i nadrzędne organy prowadzące szkoły ( np. gminy), a najwyżej Ministerstwo Edukacji. Upolitycznienie oświaty, a co za tym idzie częsta zmiana ministrów edukacji, dewaluuje głos zapracowanego nawet bardzo doświadczonego nauczyciela do tego stopnia, że staje się niesłyszalny. Rodzice kierujący swoje niezadowolenie z powodu wzrastających protestów pod adresem nauczycieli powinni zwrócić uwagę na powyższe aspekty.

Narastają podziały społeczne

Poglądy w społeczeństwie  na temat strajku nauczycieli i ich oczekiwań są mocno spolaryzowane; wypowiedzi wielu osób w radiu, telewizji, a także w internecie świadczą o kompletnym braku zrozumienia skali problemu, z jakim przychodzi nam się zmierzyć. Ludzie zdają się nie przyjmować do wiadomości faktu, że edukacja polska poważne się chwieje i zmierza ku zapaści, z której – o ile nie zajdą poważne zmiany – za kilka lat będzie bardzo trudno wyjść. Starsza i doświadczona kadra nauczycieli za kilka lat odejdzie na emeryturę, a młodzi nie bardzo garną się do zawodu nauczyciela, który źle rokuje na przyszłość. To odpowiedzialna praca wymagająca odpowiednich kwalifikacji i predyspozycji, tymczasem  niskie zarobki, nie wpłyną na rozwój życiowych perspektyw. Mnóstwo niepotrzebnej biurokracji, wiele godzin ślęczenia nad układaniem prac kontrolnych, następnie ich sprawdzaniem, liczne posiedzenia Rad Pedagogicznych, konsultacje z rodzicami i nie rzadko wysłuchiwanie ich niedorzecznych pretensji dodatkowo zniechęcają. Poza tym wypełnianie licznej dokumentacji, oraz inne dodatkowe zajęcia poza lekcyjne, za które często nie otrzymują wynagrodzenia sprawiają, że zawód postrzegany jest w kategorii wolontariatu. Powinniśmy pamiętać, że dobrze wykształconego polskiego specjalistę chętnie zatrudnią za granicą i sowicie wynagrodzą. Czy w tej sytuacji warto podjąć się stażu w polskiej szkole za 1400 złotych miesięcznie ? Nawet pedagogiczne powołanie u młodego człowieka zderzy się boleśnie z rzeczywistością. Czy naprawdę to tak trudno zrozumieć ?

Roszczeniowi rodzice dolewają oliwy do ognia

Roszczeniowość to taka postawa, w której człowiek nieustannie się czegoś domaga nie zwracając uwagi na częsty brak racjonalności, a wręcz  bezsensowności swoich oczekiwań. W przypadku relacji rodzic- uczeń – szkoła, potrzebne i wskazane są zarówno działania dla dobra dzieci, jak i właściwa współpraca, oraz wzajemne zrozumienie. Są takie szkoły, w których panuje dobra i przyjazna atmosfera w kontaktach grona pedagogicznego z rodzicami uczniów, a wspólne działania stwarzają  miły klimat dla edukacji dzieci. Niestety, takie pozytywne przykłady należą do stosunkowo rzadkich ; coraz częściej z różnych stron kraju dochodzą informacje o nieustających pretensjach rodziców wobec szkoły, nie zawsze uzasadnionych, a często nader absurdalnych. Obiektywnie należy  przyznać, że  winni są też  niektórzy nauczyciele świadomie zaniedbujący swoje obowiązki obojętni wobec potrzeb edukacyjnych uczniów ale to kolejny problem który znajduje swoje podstawy w wynagrodzeniu.

W okresie ostatnich dwudziestu lat roszczeniowość społeczna wobec środowiska nauczycielskiego oraz szkoły jako instytucji staje się wręcz coraz większym problemem i …..jeśli ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie,  będzie dodatkowym i skutecznym straszakiem dla  potencjalnych młodych, prawdziwie chętnych do podjęcia tej pracy ludzi. Szczytem obłudnej roszczeniowości jest petycja skierowana do pani minister edukacji,  podpisana przez  pewną liczbę rodziców. Głównym przesłaniem tej petycji jest żądanie ustawowego zakazu zadawania uczniom jakichkolwiek prac domowych. Autor petycji, a wraz z nim podpisujący się rodzice,  stoją na stanowisku, że dom nie jest filią szkoły, a zadawane ich dzieciom prace domowe niszczą więzi rodzinne, uniemożliwiają rozwój osobistych pasji i zainteresowań dzieci i rzekomo zaburzają ich rozwój. Argumentem mającym ponoć przemawiać za słusznością takich wniosków jest odwoływanie się do Konstytucji, jak i  Art. 31 Międzynarodowej Konwencji Praw Dziecka.Retoryka zastosowana w tej petycji ma jednak wydźwięk typowo i skrajnie roszczeniowy.

Pod pretekstem praw dziecka sygnatariusze takich żądań zmierzają do niszczenia rozwoju swoich pociech ; nic bowiem tak bardzo nie rozwija uczniów, jak ich samodzielna praca. Żaden rodzic ani też najlepszy nauczyciel nie utrwali za nich wiedzy i nabywanych poprzez jej wdrożenie umiejętności.

Należy się zgodzić, że nadmiar prac domowych jest złym rozwiązaniem i faktycznie może skutkować dużym stresem skutkującym obciążeniami psychicznymi. Niemniej popadanie w jakąś skrajność zawsze przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego. Dlatego tego rodzaju petycja, w przypadku uznania przez MEN za słuszną, przyniosłaby ogromne  i trudne do oszacowania szkody dla rozwoju intelektualnego każdego ucznia. Czy podpisujący się pod takimi oczekiwaniami rodzice są do tego stopnia bezmyślni, że nie są w stanie zrozumieć, jak wielkiej krzywdy domagają się dla swoich dzieci ?

Reakcja MEN – czy dojdzie do strajku generalnego?

Jest taka niepodważalna zasada – “kto rządzi, ten za wydane decyzje odpowiada”. Obecna pani minister edukacji podjęła bardzo trudną reformę w sensie organizacyjnym i administracyjnym, ale raczej mało wartościową w sensie edukacyjnym. Oficjalnie wiadomo, że szanowna pani minister właśnie kandyduje do Parlamentu Europejskiego, chociaż w medialnej nagonce rozważa się pominięcie jej kandydatury. Czy to ucieczka od podjętej i źle przeprowadzonej reformy, czy może wyścig do dalszej kariery połączonej ze znacznie większym uposażeniem? W obecnej sytuacji masowych protestów nauczycieli, zaangażowanie pani minister w próby rozładowania poważnych napięć winno być zdecydowanie bardziej dynamiczne.

Przyznać należy uczciwie, że poprzedni ministrowie edukacji również niewiele dobrego uczynili i po części przyczynili się do obecnej zapaści. Dwie główne organizacje związkowe nauczycieli (ZNP i nauczycielska “Solidarność) również od dawna zdają się nie mówić jednym głosem. W okresie usilnego wdrażania ostatniej reformy obydwa Związki Zawodowe nie podjęły radykalnego sprzeciwu a jedynie formy dyskusji popartej wzburzeniem. Utracono szansę  zablokowania reformy która od samego początku nie była dopracowana. Można ją było przeanalizować i  tym samym przesunąć w czasie. Nie można dać wiary, że liderzy związkowi nie potrafili dostrzec zbliżających się zagrożeń w oświacie , wskutek jej szybkiego, chaotycznego i przez to  nieprofesjonalnego wdrożenia. Pojawiła się szansa  na ustalenie wspólnego i jednoznacznego stanowiska w sprawach, o które zabiegają nauczyciele. Brak takich porozumień oznacza, że sytuacja w polskim szkolnictwie jest gorsza, niż kiedykolwiek była.

Czy w kwietniu dojdzie do strajku generalnego w oświacie ?  – To zależy od stanowiska liderów związkowych, a także przedstawicieli MEN z panią minister w roli głównej. Jest jeszcze czas, porozumienie jest możliwe, przynajmniej teoretycznie, o ile partykularne interesy polityczno partyjne nie przesłonią stronom troski o dobrą edukację dzieci i młodzieży.

Jedyną szansą na zażegnanie narastającego niezadowolenia nauczycieli  i naprawy polskiej oświaty jest dialog ponad podziałami. Do tego potrzebna jest dobra wola pani minister, polityków obecnego obozu władzy, oraz  przywódców organizacji związkowych nauczycieli. Bez wszechstronnego zrozumienia powagi problemu wszystkich zainteresowanych stron, edukacja Waszych dzieci stanie się jedynie teoretyczna – w praktyce ku radości tych, którym na Polsce wcale nie zależy.

Gdy zacznie realizować się najgorszy scenariusz, stracą nauczyciele, pośrednio rodzice, a najbardziej ucierpią na tym dzieci . W obecnej sytuacji uzasadniony wydaje się apel o zwykłą ludzką solidarność, bowiem najwyższy czas zawalczyć o dobrą polską szkołę. Dopóki nie jest za późno !

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

5 myśli na temat “Protesty w oświacie – co dalej z tą edukacją?

  • 21 marca 2019 o 05:43
    Permalink

    CZYJA TO WINA ŻE SPOŁECZEŃSTWO POLSKIE W PRZEWAŻAJĄCEJ CZĘŚCI JEST GŁUPIE? Proszę sobie odpowiedzieć na to pytanie. Czyż nie po to wysyła się dzieci do szkoły na wielogodzinne nauki by nauczyły się myśleć, wyciągać wnioski, by nabyły wiedzy i rozeznania na temat otaczającego nas świata i były przygotowane do podejmowania mądrych i racjonalnych decyzji? Nauczyciele powinni byli już dawno temu zrobić rozróbę i walczyć o to by zmienić PROGRAMY nauczania w polskich szkołach. Dlaczego tego nie zrobili? Zatem podwyżki mogą im się należeć tylko po tym jak sobie je wypracują. Najpierw niech zmienią programy kształcenia które ułożyć powinni profesorowie z KULu i niech się wezmą do POWAŻNEGO edukowania naszej młodzieży, bo za to biorą pieniądze.

    Ps. Odnosząc się do Pańskiego Panie Jarosławie zdania: „Czy jest Pani takim tępakiem umysłowym, czy opętaną kobietą ziejącą nienawiścią do wszystkich i wszystkiego ?” Odpisuję: Jeśli prawo do wolności słowa, prawo do wrażania swoich własnych opinii oraz walkę o godność człowieka i jego dobro, wreszcie walkę o prawo do życia dla wszystkich a nie tylko dla wybranych grup społecznych nazywa Pan umysłowym otępieniem i nienawiścią to gratuluję Pańskiego rozeznania…. i Pańskiego WYSOKIEGO stopnia zideologizowania! Jak Pan sam napisał: „Zresztą szkoda czasu na dalsze słowa, do prymitywnego prostaka i tak nic nie dotrze !”

    Odpowiedz
  • 21 marca 2019 o 05:38
    Permalink

    Szanowny Panie Jarosławie, Dziękuję za Pańską niewybredną opinię na mój temat. Przynajmniej jest Pan szczery. Od samego początku nie pałamy do siebie obupólną miłością. W istocie nie odniósł się Pan do problemu lecz do mnie jako do osoby, bezpodstawnie moją osobę atakując .

    Widzę że bardzo broni Pan kasty nauczycielskiej. Ja potwierdzam że to są moim zdaniem darmozjady. I mam prawo do takiej opinii. Dlaczego? Bo moim zdaniem większość nauczycieli nic konstruktywnego od wielu dziesiątek lat do środowiska polskiego nie wnoszą, no może oprócz bycia strażnikami dzieci w szkołach podczas gdy rodzice pracują. Bo przecież myśleć, czy wyciągać wnioski to oni tych naszych dzieci nie uczą…. brakuje przedmiotów klasycznej nauki: łaciny, logiki, filozofii na wszystkich rocznikach nauczania… PRAWDZIWEJ niezideologizowanej wiedzy ani mądrości to oni tym naszym dzieciom nie przekazują (no może oprócz przedmiotów ścisłych), nie mówiąc już o jakichś wartościach moralnych czy etycznych…. nie mówiąc już o przekazywaniu PRAWDY choćby tej historycznej (proszę sobie przejrzeć programy szkolne do historii…) Gdyby nie znienawidzone przez niektórych lekcje religii w szkołach to nie wiedzielibyśmy że jesteśmy ludźmi, nie wiedzielibyśmy co to jest człowiek, że jest to istota duchowo-cielesna, i nie wiedzielibyśmy po co tak naprawdę żyjemy. Bo obecna edukacja opiera się na kłamstwie, opiera się na materialistycznej wizji człowieka, w której Duch i dusza nie istnieją, i w której ostatecznym celem człowieka jest śmierć.

    Nauczyciele w Polsce (chcę wierzyć że nie wszyscy) od dziesiątek lat IDEOLOGIZUJĄ i INDOKTRYNUJĄ nasze społeczeństwo zamiast go edukować, działając tym samym na szkodę Narodu Polskiego. Efekty ich wysiłków widzimy w postaci przeważnie głupiej nieuświadomionej masy społecznej która nie zna choćby swoich podstawowych naturalnych praw człowieka i dzięki temu Państwo Polskie może nas bezwzględnie wykorzystywać zniewalać i może bezkarnie te podstawowe prawa człowieka łamać. A najbardziej widocznymi efektami ich „pracy” są tzw. wykształcowne przez nich ELYTY polskiej polityki, w której oprócz obrzucania się błotem i chamstwa, żadnej poważnej merytorycznej opinii czy decyzji nie uświadczysz.

    Odpowiedz
    • 21 marca 2019 o 09:25
      Permalink

      Bzdury Pani wypisuje nie mając pojęcia o problemie. Nauczyciele nie układają programów, a jedynie je realizują i w ramach swoich uprawnień mogą je tylko trochę skorygować. Nadal z uporem nazywa Pani nauczycieli darmozjadami ! A co Pani robi ? Może to Pani jest właśnie tym największym darmozjadem i społecznym pasożytem i dlatego według siebie ocenia innych ? To przecież Pani komentarze są prekursorem ideologizacji i indoktrynacji powiązanej nie z doktryną chrześcijańską, lecz z fanatyzmem religijnym – jedynie “fanatyczne tłuki” są przeciw wszystkim i wszystkiemu. Najpierw pewien czas temu zarzucała mi Pani , że bronię “mafii lekarsko farmaceutycznej”, teraz ponoć bronię “kasty” nauczycielskiej. A ja zwyczajnie myślę, że Pani stan umysłu wymaga konsultacji psychiatrycznej – po raz pierwszy w życiu żałuję, że nie jestem psychiatrą, bo przykłady Pani komentarzy byłyby świetnym materiałem pomocniczym do pracy habilitacyjnej.

      Odpowiedz
  • 20 marca 2019 o 23:21
    Permalink

    Pani Tereso, od ponad dwóch lat czytam Pani komentarze, ale tak idiotycznego, jak powyższy, jeszcze nie miałem okazji czytać ani w Pani wydaniu, ani nawet autorstwa tych, którzy generalnie do środowiska nauczycielskiego mają jakieś zastrzeżenia – mniej lub bardziej uzasadnione. Prawdę mówiąc przedstawia Pani rozumowanie i opinie będące z pewnością dobrym materiałem dla psychologa klinicznego. Doprawdy zastanawiam się, czy Pani mózg się aż tak zdegenerował, że potrafi jedynie płodzić tak obłudne i chamskie bzdety ? Jak Pani śmie nazywać moich bliskich i przyjaciół wraz z wieloma znajomymi , którzy przez wiele lat ciężko i wytrwale pracują w oświacie nauczając trudnych i ważnych przedmiotów, nazywać darmozjadami ? Kto Panią tego chamstwa i braku poszanowania dla ludzi pracy nauczył ? Co Pani takiego w życiu robi i wnosi dla dobra Polski, że uzurpuje Pani sobie prawo nazywania nauczycieli “darmozjadami” ? Czy jest Pani takim tępakiem umysłowym, czy opętaną kobietą ziejącą nienawiścią do wszystkich i wszystkiego ? Ciekawe, co na taki komentarz Pani autorstwa ( czyli ten powyższy) powiedziałby ksiądz prof Guz, na którego autorytet tak często się Pani powołuje ?! Zresztą szkoda czasu na dalsze słowa, do prymitywnego prostaka i tak nic nie dotrze !

    Odpowiedz
  • 20 marca 2019 o 22:47
    Permalink

    Nauczyciele mają to na co zasługują…. i żadne podwyżki im się nie należą choćby z racji solidarności z tymi co są bezrobotni i nic nie zarabiają a Państwo Polskie skazuje takich ludzi bezrobotnych na śmierć, bo poprzez horendalny ZUS nie mają oni prawa do pracy i zaspokojenia choćby swoich podstawowych potrzeb. Nauczyciele póki co mają jeszcze na chleb, niech więc nie narzekają. Lament o program powinni już dawno zrobić i go zmienić, ale tzw. nauczycielskie elyty są zbytnio zindoktrynowane ideologicznie aby były w stanie myśleć twórczo, propolsko i solidarnie a nie tylko stosować marksistowską walkę klas w celu wyłudzenia kolejnych pieniędzy z budżetu i z podatków mizernych stawek płacowych reszty społeczeństwa polskiego które utrzymuje tych darmozjadów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.