Oblicze kościoła katolickiego

  Odchodzimy od naszej kultury i od naszej wiary    

       Kościół oraz wiara chrześcijańska w Polsce jest elementem naszej kultury wpisanej w codzienność każdego mieszkańca naszego kraju bez względu na to, czy jest katolikiem czy agnostykiem. Wszystko co kochamy, co ma dla nas jakąś wartość znajduje swoje podłoże w kościele. To stąd wzięły się święta, które tak bardzo lubimy, stąd wywodzą się tradycje ludowe, które ostatnio tak bardzo zatracamy i tak chętnie odrzucamy jako archaizm , zamiast się nimi szczycić, stąd też wywodzą się zasady moralne, etyczne, a te przez pokolenia uznawano za wartości, którymi należy się w życiu kierować. Z chwilą kiedy weszliśmy do UE oprócz wielu niekwestionowanych korzyści z roku na rok odchodziliśmy od naszej kultury i stopniowo od naszej wiary, a tym samym naszych korzeni . Ogłupieni polityką globalizacji, życia bez zasad i norm, zachwyceni powszechną w tych krajach swobodą  wyrażaną aprobatą przemocy,  dewiacji,  akceptacją różnorodnych związków małżeńskich  odwracamy się od wartości, które nas w Europie wyróżniały i które były i są naszą siłą i stanowią największą  kartą przetargową, ponieważ identyfikują nas jako naród.   Naród bez żadnej wiary i bez kultury nie jest narodem, a jedynie zbieraniną ludzi, którzy mieszkają w określonym miejscu ale się z nim nie utożsamiają.  Kościół katolicki w Polsce jest jedynym bastionem utrzymania naszej kultury przed wchodzącym ekspansywnie, tłoczonym nam do głów  myśleniem gender w oparciu o politykę multi-kulti, które skończą tak samo jak Sodoma i Gomora – bo tak kończy się każda anomalia.

Przyczyny upadku kościoła katolickiego w Polsce

Kościół Katolicki w Polsce i na świecie niestety wciąż popełnia  szereg błędów, które sprawiają, że ludzie zamiast masowo trzymać się jedynej już instytucji, która łączy, odwracają się od niej odchodzą.  Z chwilą kiedy  kościół  zaczął wchodzić w politykę i częściowo przejmować stery rządów, pomimo swojego niewątpliwie wielkiego finansowego sukcesu,  na poziomie lokalnym utracił dużo. Gdyby otrzymywane środki i profity służyły społeczności lokalnej i w różny sposób wpływały na poprawę życia ludzi – podnosiły jego status, kościół przeżywałby teraz renesans, lecz większość wiernych dostrzega przede wszystkim gromadzenie dóbr, które służą w większości duchownym kościelnym.  Różne ugrupowania (nie tylko polityczne) zaczynają grać i wykorzystywać kościół do realizacji swoich politycznych celów, co nie zawsze podoba się tym, którzy mają inne zdanie i spojrzenie na rzeczywistość. Ludzie zaprzestali chodzić do kościoła, bo już nie identyfikują się z apostołami. Częściej dostrzegają profanum niż sacrum. Starzy wymierają, a młodzi szukają innych świętości.  Politycy różnych ugrupowań wykorzystują wizerunek kościoła  dla swoich celów, które nie zawsze są szlachetne,  a często przyczyniają się do jego dyskredytacji. Ostatnio wirtualny świat obiegło zdjęcie papieża Franciszka całującego rękę już dorosłego człowieka molestowanego w dzieciństwie przez księdza. Piękny gest pojednania i pokory  problem w tym, że obok stoi pani z ugrupowania wspierającego środowiska LGBT – czy to  zbieg okoliczności?

Fot. Piotr Wielgus (https://plus.pomorska.pl/lawina-ruszyla-gest-papieza-franciszka-przejdzie-do-historii/ar/13926752)

Jakiemu Bogu dzisiaj służą duchowni?

Ostatnio mocno nagłaśniane w mediach zjawisko ponoć szerzącej się w kościele pedofilii spotyka się z zadowoleniem grup propagujących LGBT i tym samym negacją kościoła wśród zwykłych ludzi , którzy reagują na to co słyszą. W Polskim kościele takie przypadki też miały miejsce ale nie są one masowe jak chce nam się wmówić, a jedynie incydentalne.  Długie milczenie kościoła w tym temacie jest odbierane przez wiernych jako wielka hipokryzja podyktowana chęcią ukrycia problemu, miast zderzenia się z nim i wyzbycia się zła ze swoich szeregów.  Dostojnicy kościelni  o takich zjawiskach byli informowani i z niezrozumiałych powodów zamiast piętnować takie patologie ukrywano je,  tym samym uznając za niebyłe. Zjawisko to szczególnie w ostatnich dwóch latach za sprawą konkretnych grup politycznych i grup interesu, którzy chcą pozyskać elektorat, poklask  i przychylność wysokich urzędników UE  jest mocno nagłośniane i przejaskrawiane . Wspomniani urzędnicy są zwolennikami patologii jaką pragnie nam narzucić UE  i dążą do uznania LGBT jako normy, a tym samym do zniszczenia  kościoła , który jeszcze stoi im na drodze do degeneracji społeczeństwa, jego podziału i przejęcia przez inną religię szerzącą tego typu dewiacje w hołdzie dla innego boga. Z przykrością jednak stwierdzam, ze opory kościoła w tej materii są coraz słabsze.

Nie sądźcie abyście sami nie byli sądzeni,…

Gest papieża Franciszka cieszy i niesie nadzieje na korzystne zmiany jakie powinny nastąpić w całym kościele i o jakie powinni zabiegać wszyscy skupieni wokół kościoła katolickiego, a w szczególności jego dostojnicy. Owszem, w skali świata nastąpiły znaczne nadużycia seksualne duchownych wobec nieletnich, o czym świadczy ostatnia konferencja zwołana przez papieża Franciszka. Niemniej jednak w odniesieniu do Kościoła katolickiego w Polsce należy zachować ostrożność  w wypowiadanych opiniach, zwłaszcza w ich uznaniu za głęboki problem, tym bardziej w kontekście  nagonki na ks. Jankowskiego i jemu podobnych osądzanych za rzekome czyny pedofilskie. Celowo piszę “rzekome”, ponieważ  wiele opisanych i lansowanych przez media  barbarzyńskie czyny na dzieciach albo nie znajdują potwierdzenia w faktach, albo budzą poważne wątpliwości i większość z nich zapewne nigdy nie zostanie wyjaśniona.  “Nie sądźcie, abyście sami nie byli sądzeni, bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą”  –  to fragment Ewangelii  wg. Św. Mateusza odnoszący się do tej całej brudnej nagonki przeciwko Kościołowi Katolickiemu, nagonki, której sami duchowni nie potrafią albo nie chcą się przeciwstawić.

Do czego dążymy?

Na tle przeobrażeń jakie zachodzą na świecie a szczególnie w Europie kościół katolicki powinien być opoką w której znajdują oparcie wszyscy wierzący i nie wierzący ale zagubieni i spragnieni otuchy, dobrego słowa, nadziei , człowieczeństwa które zatracamy, wskazówek jak żyć i radzić sobie z problemami. Kościół w swojej 1000-letniej historii Polski znalazł się na rozdrożu i ponownie ma ogromną misję do spełnienia z której się wywiąże, bądź którą zaprzepaści. Głoszenie z ambony słów o szatanie, który to dręczy kościół i który podstępnie wkradł się w jego szeregi to tekst dla ludzi co najmniej prostych o ile nie całkiem głupich , bo o ile potrafią zrozumieć podszepty szatana to nie akceptują uległości wobec niego. Pan Bóg pozostawił nam wybór. Oczekiwania w większości światłego i wykształconego społeczeństwa są bardzo sprecyzowane. Kościół winien przyznać się do popełnionych błędów, ukorzyć i przeprosić  obiecując solenną poprawę i ukaranie winnych deprawacji, która nigdy nie powinna mieć miejsca zwłaszcza w tak szacownym i uduchowionym  miejscu. Kościół winien też za wszech miar przeciwstawić się uznaniu patologii za normę, a nawet konieczność – bo tak obecnie jest lansowana.

Siedem grzechów głównych w polskim tłumaczeniu Katechizmu Kościoła Katolickiego:

  • Pycha;
  • Chciwość;
  • Nieczystość;
  • Łakomstwo  (dosł. “nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu”);
  • Zazdrość;
  • Gniew;
  • Lenistwo lub znużenie duchowe.

Z przykrością stwierdzam, że wszystkie w/w grzechy są przez kościół nie tylko notorycznie popełniane ale wręcz pielęgnowane, kościół hołduje  tym przymiotom i tym samym uznaje za kierunek w którym podąża. Zmieniły się czasy , zmieniło myślenie ludzi, wraz z nowymi technologiami i możliwościami pozyskania wiedzy często przez wiele lat ukrytej/niedostępnej, wzrosła znacznie świadomość człowieka , a kościół zdaje za tym w ogóle nie podążać ugruntowując się w swojej jedynie słusznej retoryce.

Spada ilość wiernych, a kościoły świecą pustkami

Od kilkunastu lat słyszymy niezmiennie, że liczba wiernych praktykujących chrześcijan systematycznie spada.

Kościół wini za ten stan wszystkich tj. rodziców, środowisko, nauczycieli – tylko nie siebie!

Tymczasem wszystko co jest związane z instytucją kościoła wymaga wielkiej reformy. Dzisiaj kościół to zbiór instytucji i obszarów ziemskich należących do jego majątku, który systematycznie się powiększa, co nie idzie w parze ze słowami życia w pokorze, skromności, nie wspominając o ubóstwie. Wierni nie są ślepi i widzą piękne, często luksusowo wyposażone wille – zwłaszcza biskupów, samochody, których standard dalece wykracza poza słowo „skromny”, dostrzegają też często drugie, dość hulaszcze życie przedstawicieli kościoła z czym ciężko jest im się pogodzić  zwłaszcza w odniesieniu do  słów homilii płynących z ambony, piętnujących często wyznawców wiary za  chęć życia w luksusie. Dodatkowo niemal każdego tygodnia prasa informuje nas o bardzo wysokich dotacjach państwowych na cele związane z przybytkami kościoła, które to nie przekładają się na troskę o życie wiernych, a służą głównie pomnażaniu  majątków.  Na tym tle trudno o życie zgodne z zapisami Pisma Świętego do których to zapisów nie stosują się sami namaszczeni.

Instytucje kościelne wymagają reform

Słyszymy o budowie jednego czy drugiego kościoła, niekoniecznie potrzebnego – zwłaszcza kiedy świeci pustkami. Gmach Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie (koszt 220mln.) i jemu podobne nie przekłada się na wzrost zainteresowania religią i krzewienia wiary. Tymczasem małe wiejskie kościółki popadają w ruinę, większość z nich służy lokalnej społeczności, gdzie nie tylko wiejskie staruszki ale jeszcze wciąż młodzi ludzie, utrzymują chrześcijańską tradycję, pragną uczęszczać do kościoła i w wierze chrześcijańskiej wychować swoje dzieci. Winą za ten stan duchowni często obarczają lokalną społeczność i władzę.  Dlatego należy mocno uderzyć się w piersi, cytat z Biblii (Mat. 7:3–5): A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz?

Pogarsza się stan obiektów sakralnych

Na często bardzo zły stan kościołów i nie tylko – bo również wszelkich innych obiektów znajdujących się głównie w małych miejscowościach, wsiach i miasteczkach, wpłynęły często lata zaniedbań proboszczów  parafii  i złego nimi zarządzania. Nie rzadko zdarzało się, że parafianie latami łożyli na remont, którego nigdy się nie doczekali, a pieniądze gdzieś zniknęły. Wydawałoby się, że wgląd w swoje probostwa winien mieć biskup ale jak czas pokazuje biskupi żyją własnym życiem i bynajmniej stan obiektów sakralnych poszczególnych parafii najmniej ich interesuje. To kolejna przyczyna dla której wierni od kościoła odchodzą. Dzisiaj kościół,  to również miejsce gdzie nie tylko przychodzi się porozmawiać z Bogiem ale też z przyjemnością spędzić czas. Nie opalane , brudne , zaniedbane obiekty nie zachęcają do masowego uczestnictwa we mszach. Paradoksem jest też fakt, że bogate parafie nie przekazują części swoich dochodów na poprawę koniunktury i w ogóle nie interesują się  stanem wydawałoby się swoich ( bo polskich) włości.  Tym samym kościół chrześcijański w Polsce podzielił się na kościół bogaty i biedny, co kłóci się z deklaracją wiary i w żaden sposób nie sprzyja pozyskiwaniu wiernych.

Cierpienie na ziemi, nagrodą po śmierci 

Kolejną przyczyną dla której chrześcijanie omijają kościół szerokim łukiem są często nudne kazania i zbyt często powtarzające się homilie. Słowo płynące wprost z ołtarza zamiast poruszyć nasze serca i dusze i natchnąć je szacunkiem i miłością do bliźniego  często nas obraża, bądź dla odmiany usypia. Większość księży z czasem popada w rutynę i zwyczajnie nie chce im się przygotowywać do mszy świętej. Jeśli zdarza się to raz czy dwa, nic się nie dzieje, ale jeśli to norma, a często tak jest, to wierni zamiast niecierpliwie czekać końca w kościele wolą poleżeć w domu przed telewizorem.  Tutaj należy też dodać, że nasze msze są zazwyczaj bardzo smutne, przygnębiające, a wybrane pieśni monotonne utrzymane w charakterze wiecznej pokuty i potrzeby ustawicznego cierpienia dla zbawienia duszy.

Jakim kościołem będziemy za lat 100?

Problemem który bulwersuje zwłaszcza młodych ludzi, którzy już nie traktują księży jak bogów, a patrzą na ich urząd, przez pryzmat tego, co dana osoba sobą reprezentuje, jest przyzwolenie dla innych religii i pełna dla nich aprobata płynąca z ust najwyższych dostojników kościelnych. Wyjazd  papieża Franciszka do Emiratów Arabskich  jednych cieszy, innych przeraża. Niektórzy interpretują ten fakt, jako ukłon papieża nie tyle w stronę wyznawców islamu (czy może samego islamu), ale bardziej w kierunku  szerzej rozumianego ekumenizmu co mogłoby być gestem pojednania wyznawców obu religii.  Jest to zatem pewna kontynuacja dzieła papieża Jana Pawła II. Nie wolno jednak zapominać, że  chrześcijaństwo i islam to w znaczeniu kulturowo społecznym dwa odrębne światy, lecz  wspólnym mianownikiem jest to, że są to religie monoteistyczne mające po części pewne wspólne korzenie. Proszę pamiętać, że niektóre kraje arabskie, w tym Emiraty Arabskie już dawno w pewien sposób włączyły się w program zwalczania zabójczego fanatyzmu pod szyldem islamu. Dlatego niezrozumiałym jest, że tą najbardziej ciemną stronę od kilku lat propagują i próbują wdrażać kraje skupione wokół UE. Akceptację i usprawiedliwienie dla tej religii i jej zasad mieliśmy okazję wysłuchać wielokrotnie z ust wielu duchownych, szczególnie w okresie, kiedy sprawa uchodźców była bardzo nagłośniona i niemal każdego dnia można było przeczytać w prasie (nie tylko ogólnopolskiej) o przyzwoleniu księży katolickich na islam, a tym samym na jego ciemną, negatywną, fanatyczną stronę. Zapewne często dokonywano nadinterpretacji niektórych słów, tym bardziej w swoich wypowiedziach duchowni winni być ostrożni aby nie narażać się na niechęć i dezaprobatę swoich wiernych. Tego typu zachowania  stoją w wielkiej sprzeczności do wyznawców wiary chrześcijańskiej i pozyskiwania wiernych.

Kościół katolicki  w oparciu o potrzeby współczesnego człowieka  

Od narodzin Jezusa upłynęło ponad 2000 lat, zmieniła się ludzkość, zmieniła świadomość człowieka, jego inteligencja jest zdecydowanie wyższa niż w czasach gdy kamieniowanie kobiet było normą a zaćmienie słońca – dziełem złego ducha. Czasy się zmieniły ale już mentalność kościoła niewiele – zatrzymaliśmy się gdzieś w średniowieczu i pomimo upływu czasu i zmieniających się potrzeb ludzkich w głowach purpuratów pozostał model kobiety uległej, oddanej w pełni mężowi i zdanej w pełni na jego łaskę. Nadal też rodzina to przynajmniej troje, a najlepiej  pięcioro i więcej dzieci – nie postrzega się człowieka indywidualnie a jedynie przez pryzmat jego przydatności dla kościoła.

Religia w szkołach czy w salkach katechetycznych?  

Edukacja religijna ma przygotowywać najmłodszych do sakramentu Komunii Św…,  a młodych ludzi do życia w społeczeństwie, w oparciu o sprawdzone zasady moralne i wskazówki jakie przekazał nam sam Jezus i jego apostołowie. To czego i jak uczymy dzieci powinno zatem odpowiadać temu, czego potrzebują kolejne pokolenia, aby żyć w świecie wolnym od obłudy, chciwości, nienawiści, nieprawości, buty i deprawacji wszelkich norm etycznych. Edukacja religijna musi zatem zmieniać się adekwatnie do zmian, jakie w tym świecie i społeczeństwie zachodzą. Jeśli katecheci nie nadążają za tymi zmianami, to znaczy, że przygotowują do życia w rzeczywistości, jakiej już nie ma i nie będzie, jaka dawno minęła a  jej powrót może jedynie pogłębić upadek kościoła chrześcijańskiego.

Kościół który kurczowo trzyma się metod sprzed wieku, nie tylko nie spełnia swojej edukacyjnej roli ale działa na szkodę swoich wiernych.

Fakt, czy nauka będzie miała miejsce w szkole, czy w salkach jest tutaj bez znaczenia wobec samego programu nauczania. Zadaniem katechetów jest dostrzec czego dzisiaj kolejne pokolenia dzieci, a później młodzieży potrzebują, jakie są ich problemy z którymi sobie nie radzą. Co sprzyja, a co hamuje ich prawidłowy rozwój i chęć życia zgodnego z nauką płynącą z Pisma Świętego. Paradoksem jest, że właśnie ta znajomość Pisma Świętego wśród Polaków deklarujących wyznanie chrześcijańskie jest bardzo słaba, praktycznie żadna!  Dlatego dzisiaj największą misją kościoła, wręcz misją fundamentalną, jest ukłon w stronę człowieka i praca nad samą instytucją kościoła, który winien być opoką dla wszystkich jego wyznawców, bez względu na rodzaj ich win i popełnianych błędów. Dzisiaj młody człowiek najbardziej spragniony jest autorytetów, których często nie znajduje w rodzinie, wśród przyjaciół, bądź kolegów i niestety nie znajduje wśród księży, czyli nie znajduje tam, gdzie winno ich być najwięcej. Zagubiony, często pozostawiony sam sobie ze swoimi problemami, rozterkami szuka w miejscach, w których szukać nigdy nie powinien i popełnia błędy jakich mógłby uniknąć.

Kościół to wspólnota którą wszyscy budujemy

Pozwalając na niecne uczynki, akceptując powszechne zło, kradzieże w imię nam się należy,.. , rozboje, chciwość , bandytyzm dajemy swoje przyzwolenie na takie zachowania . Dlatego wokół  tyle zła, mafii, religii opartych na wyzysku innych ludzi i nieprawości,  wojen których źródłem jest chęć bogacenia się za wszelką cenę i umocnienia władzy po trupach ludzi. Tego nie robi szatan ani demony. Jeżeli Ty nie wyrazisz świadomie czy nieświadomie zgody, to zło nie  zawładnie Twoim życiem. Wiele ludzi zdaje się kompletnie nie łączyć faktów powtarzając, że przecież nie są w stanie nic zrobić.  Myślą, że skoro wierzą w Boga i nie zajmują się okultyzmem, to mają prawo w pełni nazywać się ludźmi bogobojnymi.  Wierzyć w Boga to za mało. Należy cały czas utwierdzać go w przekonaniu, że zasługujemy na jego uznanie. Nauka, ciągłe  zdobywanie  wiedzy która kształtuje świadomość , to część ustawicznej pracy nad sobą –  nie wykluczone, że już jesteś częścią systemu który cię powoli pożera. Szatan to obojętność, niechęć do nauki, do poznania faktów i odrzucanie ich  – bo niedorzeczne, irracjonalne bo nie mieszczą się w naszych kanonach. Często Twoja duma, wykształcenie odrzuca istnienie fałszywych religii, stowarzyszeń złego ducha, niszczącego systemu gospodarczego, mafijnych układów polityków itd. Bo takie myślenie nie współgra z prowadzoną polityką, którą propagują i polecają największe autorytety naukowe  i ludzie piastujący wysokie stanowiska. Lekceważenie polityki to kolejne przyzwolenie na nieprawość. Jeżeli nie wiesz co dzieje się w naszym kraju, nie znasz prawdziwej historii, faktów,  to będziesz dokonywać złych wyborów – to oczywiste.  Zło to postawa pasywna – takie zachowane przypomina znany dowcip o człowieku, który tonąc czekał ,aż uratuje go Bóg i nie dostrzegł, że ten trzy razy  próbował   go ratować. Jeżeli chcesz uciekać od problemów, nie angażować się, to jesteś, jak ta osoba z przypowieści,  (Ewangelia wg św. Mateusza 25, 14-30) która zakopała talent, bo bała się świata i ryzyka jakie niesie postawione wyzwanie.

 

 

 

 


W związku z powyższym, jako Bastion – Polska, proponujemy ostrożność w pochopnym gloryfikowaniu człowieka, aby  uniknąć w przyszłości problemów wynikających z niewłaściwą  nazwą ulic oraz stawianiem pomników i tym samym hołdowaniu ludziom, którzy na to nie zasługują.

W sprawie uznania człowieka za świętego bądź za wybitnego , proponujemy zastosowanie pewnych procedur, które są podobne do procedury Watykańskiej. 

  • Złożenie stosownego wniosku przez grupę społeczną, bądź instytucję  o postawienie pomnika, tablicy pamiątkowej lub  nadania nazwy ulicy imieniem i nazwiskiem danego człowieka,
    •  jako załącznik zebranie odpowiedniej ilości podpisów (np. 100 000 podpisów).
  • Co najmniej 6 lat od śmierci danego człowieka;
  • Powołanie stosownej komisji dochodzeniowej, celem zweryfikowania zasług;
  • Uznanie lub nieuznanie kandydata/kandydatki do nadania nazwy ulicy lub postawienia pomnika jako efekt w/w prac;
  • Opublikowanie w monitorze rządowym informacji o wyróżnieniu  osób pozytywnie zweryfikowanych;

Przykładem takiego polskiego chwilowego entuzjazmu jest nazwanie ulicy imieniem i nazwiskiem, naszego najlepszego ówczesnego polskiego piłkarza, pana Roberta Lewandowskiego.  Pan Robert choć jest niekwestionowanym liderem i doskonałym napastnikiem cały czas żyje.  Jest jeszcze człowiekiem bardzo młodym i może w swoim życiu popełnić szereg kardynalnych błędów, które mogą pozbawić go aktualnego wizerunki i autorytetu. Wzorowym przykładem jest pan Grzegorz Lato, który jako młody człowiek  (podobnie jak pan Robert) był doskonałym piłkarzem lecz w późniejszym etapie życia, gdy stał się prezesem PZPN  swój wizerunek  diametralnie odmienił . Dlatego lepiej byłoby, abyśmy nie podchodzili zbyt entuzjastycznie i emocjonalnie, do spraw stawiania pomników osobom za życia, bądź zaraz po ich śmierci, bez uprzedniej dokładnej weryfikacji – bo to kolejne pieniądze wyrzucone w błoto.          


Pamiętamy o tym, że życie nie znosi próżni dlatego jeśli nie zadbamy dzisiaj o kościół i jego dobre imię to nie znaczy, że go nie będzie. On będzie, tylko nie konieczne chrześcijański.  Bardzo istotnym postulatem stanowiącym element programu Bastionu – Polska jest objęcie opieką finansową  kościołów w małych wioskach i miejscowościach, których nie stać na przeprowadzenie remontów z własnych środków, a gminy wciąż są biedne – większość może pomóc ale nie jest w stanie gruntownie wyremontować, często zabytkowych już obiektów.  Proponujemy aby takie dotacje  były przekazywane bezpośrednio do proboszcza danego kościoła – parafii ale z wykorzystaniem  fachowej kadry zatrudnionej w urzędach jako efekt kontroli i wyeliminowania ewentualnych błędów.  Proponujemy powołanie w ramach Ministerstwa Rolnictwa, zarządu infrastruktury sakralnej  w danym województwie z uwzględnieniem miejscowości od 500-25000 mieszkańców , która będzie odpowiadać za stan techniczny tych obiektów, ich bieżącą konserwację, monitorowanie   i monitowanie u źródła zgromadzonej bazy kościołów. (Włączając w to kościoły katolickie, protestanckie, prawosławne, staroobrzędowców ). Powyższy zarząd miałby też za zadanie wyszukiwanie programów i udzielanie wszelkiej pomocy merytorycznej i prawnej zarządcy tych obiektów.   


  

4 thoughts on “Oblicze kościoła katolickiego

  • 16 marca 2019 at 06:54
    Permalink

    Jedno pytanie: czy Bastion pod pięknym hasłem pomocy i wsparcia dla biednych parafii zamierza przejąć Kościół na wsiach i podporządkować go świeckim urzędasom? Czyżbyśmy zmierzali do stanu jaki panuje w Rosji gdzie Kościół jest podporządkowany władzy świeckiej? Jeśli tak to jest zły kierunek…

    Reply
    • 16 marca 2019 at 12:06
      Permalink

      Pani Tereso – rzeczywiście napisaliśmy o wsparciu małych i biednych parafii.Te małe kościoły w małych wioskach (jako budynki) niszczeją i dlatego trzeba szczególnie tam dotrzeć z właściwą pomocą. Kościół (instytucjonalny) dostaje pieniądze i to całkiem spore od Państwa – tylko coś tu nie gra bo one tam nie docierają – i dlatego trzeba zmienić system wsparcia z pominięciem purpuratu – czyli kościoła instytucjonalnego. Co do urzędników gminnych ,…, Proszę panią – niech pani nie idzie tą drogą, bo pani zakłada że wszyscy są w Polsce (oczywiście za wyjątkiem pani) są ludźmi nieuczciwymi – wszyscy jak jeden mąż uparli się na zniszczenie kościoła! Przypominam, w małych gminach, ten urzędnik gminny też chodzi do koscioła i też jest wierzący, ależy mu aby w jego parafii właśnie ten jego mały kościółek był właściwie utrzymany, bo to jest również wizytówka jego i gminy.

      Mam pytanie czy projektantem kościoła musi być tylko i wyłącznie osoba wierząca? ,…, czy specjalista- architekt który posiada stosowne kwalifikacje i doświadczenie?  Żeby zaprojektować i zbudować kościół wcale nie trzeba być wierzącym.
      Nie ma znaczenia czy nadzorem nad kościołami pod względem infrastruktury czy stanu technicznego będą to urzędnicy nawet nie wierzący, bo ich zadaniem jest nadzór nad stanem technicznym budynku, a nie stanem wiary. Proszę nie mylić pojęć.

      Co do drugiej części komentarza jest również nadużyciem. Przypominam rola kościoła jest naprawa duszy człowieka i wcale nie musi to być zbieżne prawami ustalonymi przez państwo czy ustalanymi przez państwo aktami prawnymi. Rolą państwa jest zarządzaniem wszystkimi ludźmi różnych wiar i kultur, a także niewierzącymi pozwalając im w miarę normalnie żyć.
      Dla nas kościół jest ważny – nawet bardzo, ale proponowałbym aby kościół zajął się swoimi obowiązkami i nie wtrącał się do państwa. Natomiast państwo niech nie udaje strasznie wierzących i przestanie robić wszystko na pokaz – tylko zajmie się zarządzaniem państwem. Wiara człowieka, tak samo jak upodobania seksualne – nie zostaną w sferze intymnej, a nie obnosić się z tym jak na rewii mody.

      Co do kwestii uzależnienia kościoła od państwa – można byłoby nad tym się pochylić i zastanowić. Jeżeli wyjdziemy z założenia że Polski kościół podlega rozkazom pod Watykanu czyli innego państwa i przekazuje tam pieniądze – to można powiedzieć że w pewien sposób zdradza państwo polskie. Właśnie dlatego podpisany został konkordat i traktowany jest w hierarchii aktów prawnych jako porozumienie międzynarodowe. Przypominam hierarchię aktów prawnych: Konstytucja, porozumienia międzynarodowe, ustawy, rozporządzenia, zarządzenia i wytyczne. Idąc jednak pani tokiem myślenia jeżeli Watykan jako suwerenne państwo kościelne wydaje polecenia swoim podwładnym w Polsce – to również powinien partycypować w kosztach utrzymania wiary na terenie Polski – a jakoś tego nie widać. A jeżeli nie chce w tym partycypować to dlaczego Polski kościół przekazuje pieniądze na rzecz innego państwa?
      ……chyba, coś tu nie gra
      Czyli kasa z Polski jest super ale jak już jest potrzebna pomoc – to już nikogo nie ma.
      Niech pani się nad tym zastanowi ,…., ale na Boga!!! bez emocji

      Reply
  • 14 marca 2019 at 18:33
    Permalink

    Jednym słowem “Nie chwalmy dnia przed zachodem Słońca”.

    Reply
    • 14 marca 2019 at 21:43
      Permalink

      A czy ktoś tu chwali kogokolwiek?

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.