Matematyka? ,…, – nie ma przedmiotu,nie ma problemu

Statystyka i dobry wizerunek rządzi

Zauważyliśmy, że instytucje państwowe zajmujące się badaniami społecznymi skupiają się głównie na wykazywaniu pozytywnego wizerunku. Takie działania są dobre w polityce zagranicznej oraz promowaniu naszego kraju. Jednak gdy chodzi o jakość edukacji i poziom posiadanej wiedzy u naszych dzieci, tego typu praktyki  budzą moje duże zastrzeżenia i obawy o przyszłość edukacji w Polsce;


W ostatnich dniach polska opinia publiczna została zaskoczona kolejną szokującą informacją, tym razem z obszaru edukacji. Oto Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wydała oświadczenie stwierdzając, iż należy poważnie rozważyć wstrzymanie obowiązku zdawania matematyki przez absolwentów szkół średnich podczas egzaminu dojrzałości potocznie zwanego maturą. Oświadczenie NIK zostało sformułowane w dość enigmatyczny sposób sugerując, że okres wstrzymania obowiązku zdawania matematyki na maturze winien  trwać dotąd, dopóki nie zostanie spełniony warunek należytego sposobu przygotowania uczniów  do egzaminu- zadaniem nauczycieli będzie uzyskanie wśród uczniów większej wiedzy i zrozumienia tego przedmiotu a efektem takich działań będzie zdawalność tego przedmiotu na wyższym poziomie, oraz wzmożone zainteresowanie naukami ścisłymi. Jednocześnie przedstawiciele NIK przytaczają dane mające niezbicie dowodzić, że obecnie w większości szkół, na wszystkich niemal poziomach, osiągnięcia uczniów z matematyki są mizerne a sam przedmiot jest zbyt słabo rozumiany. Ten stan znikomej wiedzy przekłada się na zbyt wysoki odsetek abiturientów, niezaliczających egzamin z matematyki na maturze. W związku z powyższym NIK sugeruje ponowne zniesienie bądź ograniczenie (do wyboru) zdawania tego przedmiotu na maturze. W tym miejscu trzeba dodać, że  NIK odwołuje się  do przeprowadzonych (ponoć) badań eksperckich, podczas gdy w praktyce niemal wszystkie najważniejsze informacje są dostępne  na odpowiednich stronach internetowych; na nich możemy znaleźć interesujące dane o wynikach egzaminów gimnazjalnych i maturalnych z ostatnich kilkunastu lat wraz z podziałem na wyniki z poszczególnych przedmiotów w zależności od rodzaju szkół, a nawet z uwzględnieniem różnych regionów kraju.

Dziwny raport NIK

Już pobieżna analiza tych danych bynajmniej nie wskazuje na jakąś wyjątkową dramatyczność sytuacji, jeśli chodzi o zdawanie egzaminów maturalnych, w tym również matematyki. Tym bardziej, że przez kolejne lata abiturient mógł zdawać obowiązkowo matematykę na poziomie podstawowym, a to nawet uczniowi niezbyt uzdolnionemu matematycznie pozwalało bez  problemów uzyskać całkiem niezłą ocenę. Przypominam także, że zgodnie z przyjętymi ogólnymi zasadami wystarczy uzyskanie 30 % wszystkich możliwych punktów zaliczanego arkusza , aby uzyskać ocenę pozytywną – to dla zdającego ogromne ułatwienie.

Zdecydowanie trudniej zdać  tak zwany egzamin rozszerzony z matematyki; tu arkusze maturalne zawierają zadania o wyższym stopniu trudności, ale są one kierowane do maturzystów jednocześnie ubiegających się o przyjęcie do  szkół wyższych na kierunki, w których między innymi matematyka jest jednym z przedmiotów wiodących. Wobec tego matematyka w zakresie rozszerzonym była zdawana z wyboru, a zdający z dużym wyprzedzeniem mieli świadomość czekającego ich  zwiększonego stopnia złożoności.

Zastanawiające jest, co takiego odkrywczego dokonała NIK, skoro od lat wszystkim zainteresowanym znane są wspomniane wyżej wyniki egzaminów maturalnych i podlegają one nieustannej analizie przez odpowiednie podmioty ? Nie sposób nie dodać, że wyniki egzaminów dojrzałości są także omawiane w większości szkół średnich podczas specjalnie zwołanych w tym celu Rad Pedagogicznych. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wątpi, że cały zespół nauczycieli w danej szkole średniej także przeżywa osobistą radość i satysfakcję z faktu dobrze zdanego egzaminu maturalnego przez swoich uczniów, z którymi  w pewien sposób są zżyci i którym dobrze życzą.

Wracając jednak do najważniejszego zarzutu NIK, należy zadać kolejne pytania. Gdzie leży przyczyna tego, że ponad 16% zdających nie zalicza egzaminu maturalnego z matematyki? Czy winni  są nauczyciele rzekomo źle nauczający? A może winę ponoszą sami uczniowie lekceważący sobie obowiązek i potrzebę większego wysiłku w uczeniu się? Wreszcie zastanówmy się, na ile wadliwy jest cały system kształcenia i oceniania postępów w nauce! Musimy też odpowiedzieć sobie  – na ile sami rodzice dzieci w młodszych klasach zaniedbują potrzebę ćwiczenia z dzieckiem elementarnych podstaw z matematyki celem ich zrozumienia i utrwalenia? Te i podobne pytania trzeba sobie zadać aby podjąć próbę odpowiedzi i nie sprowadzić całego zagadnienia do bezwiednego wskazywania “kozła ofiarnego”, którym w pierwszej kolejności będzie nauczyciel, następnie rodzic i uczeń. Problem bowiem jest złożony i – choć niniejszym artykułem go nie rozwiążemy – warto podjąć próbę ukazania jego złożoności i poddać temat dyskusji.

Szaleńcze decyzje z fatalnymi skutkami

Od 2010 roku matematyka została przywrócona, jako  przedmiot obligatoryjnie zdawany na egzaminie maturalnym. Pamiętajmy, że stało się to po wieloletniej przerwie, w którym to okresie  absolwenci szkół średnich mogli uzyskać świadectwo dojrzałości bez zdawania matematyki. W praktyce musiało się to przełożyć na pewne zaniedbania w zakresie intensywności i jakości przygotowania z tego przedmiotu pod kątem ewentualnie zdawanego egzaminu maturalnego. Zjawisko to było dość powszechne; w końcu po co się wysilać, skoro można uzyskać  dokument dojrzałości bez wkuwania matematycznej wiedzy połączonej z koniecznością intensywnych ćwiczeń w rozwiązywaniu niełatwych przecież zadań ! No, ale jeśli ktoś zdecydował się jednak zdawać matematykę, to dla takich były organizowane dodatkowe zajęcia przygotowawcze. Gdyby tych było mało, to jeszcze pozostawały korepetycje, bądź  prywatnie organizowane kursy przygotowawcze……i jakoś maturę się zdało.

Nie o to jednak w tym wszystkim chodzi. Ustawowe zepchnięcie “królowej nauk” do roli przedmiotu, który na egzaminie maturalnym mogą wybrać hobbyści, doprowadziło do powszechnej i bardzo głębokiej nieznajomości  podstaw matematyki wśród bardzo wielu młodych ludzi. Istota rzeczy nie polega na tym, aby każdy absolwent szkoły był biegłym matematykiem. Problem w tym, że na wiele lat drastycznie obniżył się poziom i jakość nauczania matematyki, jako dziedziny kształcącej u podstaw zarówno logiczne myślenie, jak i dającej umiejętność abstrakcyjnego kojarzenia i wyrażania wielu współistniejących zależności wynikających z pojęciowego aparatu poznawczego, jakim jest matematyka na różnych poziomach. Gdy do tego dodamy konieczną znajomość matematyki jako wyjściową do zgłębiania innych dyscyplin naukowych (fizyka, chemia, biologia, czy podstawy inżynierii), to oczywistym stają się nieodpowiedzialne  i szkodliwe decyzje podjęte wiele lat temu, pozwalające na zdawanie egzaminu dojrzałości z wyłączeniem matematyki.

Szkoły “widmo”

Inną ciekawostką, o której niezmiernie mało się mówi jest temat szkół wieczorowych lub zaocznych, w których często młode osoby, korzystają z szansy uzupełnienia zaniedbanej wcześniej edukacji wraz z możliwością zdawania egzaminu maturalnego. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie fakt przedziwnej otoczki, za którą kryje się ciche przyzwolenie na częstą nieobecność na zajęciach, wystawianie pozytywnych ocen za tak zwane prace kontrolne wykonane rzekomo samodzielnie w domu, a w rzeczywistości napisane przez osoby trzecie za niewielkie pieniądze. Edukacja w takich szkołach to zwykła farsa, co więcej, szkoły w takiej formie bardziej demoralizują tych młodych ludzi, niż ich czegokolwiek uczą. Znam też przypadki utraty pracy w tych szkołach przez nauczycieli sprzeciwiających się takiej praktyce “edukacyjnej”. Niestety, szkoły takie zarówno pod koniec lat dziewięćdziesiątych, jak i po roku 2000 nie tylko nie uzupełniały procesu edukacji, ale statystycznie obniżały znacznie jej poziom. Ciekawy jestem,  na jakich zasadach działał nad tymi szkołami Kuratoryjny Nadzór Pedagogiczny? Wiemy, że takie haniebne praktyki miały i nadal mają miejsce w tego typu szkołach bez jakichkolwiek konsekwencji dla dyrektorów tychże szkół!

W efekcie uczniowie nabierają przekonania, że nie warto przykładać się do nauki, skoro taki sam dyplom można pozyskać bez specjalnego wysiłku. Znaczący wpływ  na tego typu praktyki mają przepisy prawa ustanawiające obowiązek ukończenia szkół średnich w zawodach, które wcześniej wymagały przygotowania zawodowego w postaci ukończenia szkół zawodowych, tudzież innych kursów kwalifikacyjnych. Po ukończeniu takich kursów zakończonych egzaminem zainteresowany nabywał odpowiednie kwalifikacje upoważniające do wykonywania konkretnego zawodu. Takie kwalifikacje były wystarczające, a fakt przydatności do zawodu wynikał już z indywidualnych predyspozycji. Dzisiaj, czy uczeń tego chce czy nie, czy jest chłonny wiedzy, czy po prostu lubi wykonywanie konkretnej pracy i garnie się do pracy fizycznej, musi mieć minimum średnie wykształcenie najlepiej uwieńczone  egzaminem maturalnym. W przeciwnym razie postrzega się go jako osobę niekompetentną i tzw. głąba. Zatem tworzy się na siłę szkoły dla ludzi, którzy ich wcale nie potrzebują i którzy świetnie się sprawdzają w zawodach, gdzie potrzebna jest przede wszystkim praktyka, upór, pasja, a nie matura. Paradoks tkwi w tym, że kiedy taki uczeń ukończy szkołę średnią jego oczekiwania nie tylko płacowe ale ambicjonalne urastają do rangi menadżera.

W efekcie mamy menadżerów, którzy nie mają pojęcia o zarządzaniu ludźmi, psychologii czy dyscypliny pracy, bez podstawowej wiedzy ale przeświadczonych o własnym sukcesie.  W tym chorym procederze biorą nieświadomie udział nauczyciele, którzy z ich perspektywy pomagają ( bo większość uczniów nie miałaby szansy na pozyskanie pracy w swoim zawodzie), a w rzeczywistości szkodzą, bo deprecjonują kwalifikacje i wiedzę tych, którzy do nauki się przykładali i którzy dzięki własnej inteligencji ukończyli często bardzo trudne kierunki  (będą to szkoły średnie i wyższe).     Zaznaczam, że opisany tu skrótowo problem jest mi bardzo dobrze znany z różnych źródeł, dlatego pytam, komu miał służyć proces usilnego kształcenia każdego, bez względu na jego indywidualne predyspozycje – bo ustanowiono takie wymagania ?  Nasi fachowcy na całym świecie słyną ze swoich umiejętności i żaden murarz, tapeciarz, spawacz, tynkarz, tapicer etc. nie potrzebował do szczęścia matury.

Nauczyciele i system oceniania

Wracając do matematyki należy zastanowić się, czy i w jakim stopniu, szkoły ponoszą winę za to, że młodzież często nie radzi sobie z tym przedmiotem, traktując go, niczym przysłowiową “kulę u nogi”  uprzykrzającą cały proces kształcenia. Niewątpliwie można się doszukiwać pewnych braków w samej konstrukcji programu nauczania jak i jego doborze przez nauczyciela. Zarówno nauczyciele jak i rodzice  podnoszą o zbyt dużym zakresie tematycznym w danej klasie, stąd brakuje czasu na właściwe utrwalenie przekazanej wiedzy i zastosowanie zdobytych wiadomości w praktyce. Raczej nie do podważenia jest argument, że niektórzy nauczyciele nie przykładają należytej staranności w wypełnianiu swojej pracy dydaktycznej – w przypadku matematyki jest to bardzo ważne. Nader często sprawdziany przeprowadzane są w formie zadań testowych (tak zwane zadania zamknięte), choć dużo ciekawsze, pouczające, ale też trudniejsze są zadania problemowe (zadania otwarte).

Należy uczciwie przyznać, że zdarzają się sytuacje wręcz paradoksalne; oto uczeń ukończył szkołę podstawową, potem gimnazjum, a w ostatniej klasie  liceum okazuje się, że ma braki wiedzy matematycznej sięgające podstawowych działań na ułamkach, o funkcjach elementarnych nie wspominając. Tu nasuwa się pytanie o przyczynę takiego stanu rzeczy, ale odpowiedź nie jest jednoznaczna. Jeśli bowiem ktoś zarzuca nauczycielom, że przez szereg lat promowali ucznia z ewidentnymi brakami do klasy następnej, to wypada przyjrzeć się odgórnie narzuconemu systemowi oceniania ucznia i zasadom jego zakwalifikowania do następnej klasy. W tym miejscu przypomnę, że od września 1990 roku obowiązuje rozszerzona skala oceniania; pamiętna “dwójka” została zniesiona, jako ocena niedostateczna, natomiast została nazwana oceną mierną (czyli najsłabszą oceną pozytywną), a oceną niedostateczną została “jedynka”. Na drugim biegunie tej skali wprowadzono  “szóstkę”, jako ocenę celującą. Po kilku latach wprowadzono małą korektę i ocenę mierną, zastąpiono nazwą “ocena dopuszczająca”. Niezmiernie ważnym będzie przypomnienie zasad określenia oceny dopuszczającej. Otóż w myśl obowiązujących przepisów uczeń otrzymuje ocenę dopuszczającą, jeśli wykazał się wiedzą minimalną niezbędną do kontynuowania nauki w klasie następnej i potrafi wykonać proste zadania przy pomocy nauczyciela. To wyjaśnia wiele i jeśli uwzględnimy w całościowym ocenianiu ucznia z przedmiotu takie elementy, jak średnia arytmetyczna, średnia ważona, oraz cały zbiór przepisów dotyczących oceniania ucznia, to omawiana sytuacja przestaje kogokolwiek dziwić.

Rzeczywistość jest taka, że większość nauczycieli robi wszystko, co w ich mocy, aby jak najlepiej przygotować uczniów z tak ważnego i trudnego przedmiotu, jakim jest matematyka. Zmiany są niezbędne w organizacji pracy dydaktycznej, wynagradzaniu nauczycieli oraz zniesieniu nadmiernie rozbudowanej biurokracji szkolnej obciążającej samych nauczycieli. Nie wykluczałbym potrzeby pewnych korekt w samym systemie oceniania, chociaż opinię w tej sprawie pozostawiam wszystkim praktykującym nauczycielom.

Rodzice i uczniowie        

Niemal zawsze jest tak, że rodzice pragną, aby ich dzieci były jak najlepiej wyedukowane i to jest oczywiste. Natomiast mniej jasna staje się roszczeniowość tych, którzy oczekują wiele od szkoły, ale bez własnego udziału. Problemy z matematyką nie zaczynają się w klasie maturalnej, lecz  dużo wcześniej, gdy dzieci uczą się jeszcze w szkole podstawowej. Niestety, nader często zdarza się, że rodzice nie zwracają uwagi na faktyczne umiejętności swoich dzieci; ważne, aby zdobyły pozytywne oceny i przeszły do następnej klasy. Jeżeli nawet na pewnym etapie zaczną się problemy z nauką, (ci operatywni) szukają pomocy w korepetycjach, bądź zorganizowanych kursach przygotowawczych, przy czym prawie zawsze, za ten stan rzeczy obwiniają nauczycieli. Na pytanie – ile czasu Państwo poświęcili przez te kilka lat, na  wspólną (wspomagającą  syna/córkę) naukę niwelującą  trudności  dziecka w nauce konkretnego przedmiotu? – zazwyczaj nie potrafią odpowiedzieć i czynią gesty zdumienia. Przecież dziecko chodzi do szkoły, zatem to nauczyciel powinien wychwycić braki i podjąć stosowne kroki  ………i tu zaczyna się wyliczanie wszystkiego, co szkoła powinna zrobić !

Oczywiście nie wszyscy rodzice tak postępują, zdecydowana większość, dbając o edukację swoich dzieci stara się współpracować z nauczycielami i często przynosi to pozytywne efekty. Gorzej jest z samymi uczniami. Wielu z nich dokumentnie zaniedbuje swoje obowiązki, prawie niczego nie chcą się uczyć, nie sposób ich nakłonić do czytania jakiejkolwiek lektury, a przyłożenie się do nauki niełatwej matematyki – to już prawdziwe wyzwanie. Nadmiar czasu tracą przy komputerze – przy czym gdyby mądrze korzystali z internetu, byłby z tego pożytek. Niestety, prawda jest taka, że młodzież woli tracić czas na bzdurne gry komputerowe, godzinami przesiadują na facebooku, nieco starsi uczniowie angażują się w propozycje różnych portali, często nie zdając sobie sprawy, na jakie niebezpieczeństwa i konsekwencje się narażają. Takie są fakty i to jest zmora naszych czasów! To są poważne problemy wymykające się spod kontroli  zarówno nauczycieli, jak i samych rodziców. Tymczasem matematyka – bo o niej mówimy – jest przedmiotem wymagającym częstszych ćwiczeń, a przede wszystkim systematycznej nauki. Zaniedbana w młodszych klasach, kończy się poważniejszymi brakami w końcowym etapie edukacji – z wielkim rozczarowaniem na egzaminie maturalnym.

W odróżnieniu od dzieci, dorośli wraz ze specjalistami NIK, muszą zrozumieć, że bez matematyki żadne społeczeństwo nie ma szans na jakikolwiek postęp naukowo-techniczny. Stopniowe eliminowanie lub ograniczanie matematyki z obecnego systemu oświaty – sprawi, że najmłodsze pokolenie Polaków będzie mogło uczestniczyć w pracowniach naukowo badawczych w charakterze omiataczy. Czyżby komuś takie intencje przyświecały?  

Błędy w oświadczeniu NIK      

Celowym będzie pokazanie podstawowych błędów, jakie popełniła NIK wygłaszając swoje oświadczenie. Po pierwsze, jego treść niczego nowego nie wnosi poza tym, co jest powszechnie znane. Po drugie w oświadczeniu nie przedstawiono głębszej analizy podnoszonego problemu wraz ze wskazaniem jego przyczyn z ewentualną propozycją systemowego rozwiązania. Po trzecie, oświadczenie NIK mogło wprawdzie wskazać zauważony problem z wyrażeniem prośby lub sugestii o wdrażanie rozwiązań mających na celu polepszenie wyników egzaminu z matematyki na maturach, ale w żadnym wypadku nie sugerować (wręcz w tonie domagającym się) zniesienia tego przedmiotu, jako obowiązkowego na egzaminie dojrzałości. Nie może być tak, że organ państwowy, jakim jest NIK, wchodzi w kompetencje resortu oświaty domagając się podjęcia działań, o których może jedynie zdecydować Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Nic dziwnego, że riposta pani minister odpowiedzialnej za edukację była szybka, jednoznaczna i słuszna; matematyka pozostanie przedmiotem obowiązkowym na egzaminie maturalnym!

Jak podano do publicznej wiadomości, pani minister pomimo rozpoczęcia bardzo poważnej reformy edukacji, jest kandydatką do Europarlamentu, co dobitnie oznacza, że w swoich działaniach jest niekonsekwentna, a samą reformę uznaje za osobistą porażkę. Swoją kandydaturą podpisuje się pod retoryką uciekającego z tonącego statku. Wobec tego pytam  – czyżby reforma z założenia była zła, a pani minister już wykonała zadanie rozwalając system? A może reforma miała na celu jedynie pozyskiwanie elektoratu, nieświadomego zaplanowanych lecz spójnych z ogólnym programem prowadzonej polityki zadań? 

Zadziwiający jest sam fakt wydania tak kuriozalnego oświadczenia przez poważną instytucję, jaką jest NIK. Czyżby sprawa nabrała charakteru politycznego ? Wielkimi krokami zbliżają się wybory do Europarlamentu, a jesienią do parlamentu polskiego. Wobec tego czy sugestia NIK była zaplanowaną akcją polityczną , czymś w rodzaju ukłonu w stronę wyborców ? Nie potrafię znaleźć racjonalnego wyjaśnienia tej przedziwnej sytuacji.

Swoją drogą należy pozostać w nadziei, że w dalszym toku prac zarówno Ministerstwo Edukacji, jak i wszyscy nauczyciele dołożą wszelkich starań, aby stan polskiej oświaty przywrócić do możliwie najwyższego poziomu.

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

4 thoughts on “Matematyka? ,…, – nie ma przedmiotu,nie ma problemu

  • 25 lutego 2019 at 10:41
    Permalink

    Podzielam taki pogląd. Przed ponad dwudziestu laty pewien starszy inżynier – pracownik zespołu projektowego – powiedział, że lepiej być dobrym technikiem, niż byle jakim inżynierem. Zdanie matury nie jest obowiązkiem ( można przecież skończyć policealne studium zawodowe bez okazywania matury), ale jeśli już, to abiturient musi wykazać się pewną elementarną wiedzą między innymi z matematyki. W przeciwnym wypadku w życiu codziennym nie będzie odróżniał podstawowych pojęć zarówno matematycznych, jak i fizycznych. Bez podstaw matematyki ludzie stają się wtórnymi analfabetami i to zjawisko juz zaczyna być widoczne.

    Reply
  • 25 lutego 2019 at 07:16
    Permalink

    Matura (z matematyki) to nie dowód osobisty, że każdy ją musi mieć… Jeżeli kogoś przerasta mnożenie i policzenie objętości bryły (bo to już chyba taki jest teraz poziom) to inżyniera czy lekarza z niego się i tak nie zrobi.

    Reply
    • 25 lutego 2019 at 10:54
      Permalink

      Panie Czytelnik nie ma problemu – tylko powiedzmy sobie jasno, nie podchodźmy do matury z matematyki że jest obowiązkiem ,…., ale jeżeli nie zdawałeś takiego przedmiotu na maturze to nie możesz studiować na żadnych uczelniach czy to humanistycznych czy technicznych, bo każda z nich zawiera elementy matematyki. Jedyną uczelnią na którą może taki człowiek iść jest Akademia Sztuk Pięknych – choć malowanie czy rzeźbienie również zawierają pewne elementy matematyki.

      Oczywiście teraz ktoś może rzec że na studiach humanistycznych nie ma matematyki. Oczywiście można tak powiedzieć, bo rzeczywiście na wielu studiach humanistyczny tego przedmiotu o tej konkretnej nazwie nie ma ,…, ale znowu ale ,…, mamy np. logikę, ekonomię, statystykę , ekonometrię, oraz szereg różnych przedmiotów które elementy matematyki wykorzystują i bez niej człowiek jest mierny a co gorsza bezbronny.
      Nie jest dziwnym że ludzie dają się oszukiwać.
      Mamy przykład z ostatnimi obietnicami partii rządzącej – gwarantują nam że będziemy otrzymywać dodatkowe granty od państwa ,…, ale nikt nie powiedział nam, że twe pieniądze będą wypłacane z kieszeni tych co ciężko pracują i starają się powiązać koniec z końcem.
      No cóż – potwierdza się teza Goebbelsa polskiej propagandy – “a Ciemny LUT gupi to i wszystko kópi”

      Reply
      • 26 lutego 2019 at 01:00
        Permalink

        Matematyka może nie być obowiązkowa tak, jak obowiązkowa nie jest matura. Ale jako przedmiot jest praktycznie potrzebna niemal wszędzie tam, gdzie ludzie żyją we współczesnym świecie. W wielu zawodach posługujemy się matematyką nawet nie zdając sobie z tego sprawy lub nie zastanawiając się nad tym. Czy fryzjerowi jest potrzebna matematyka ? W pewnym zakresie zdecydowanie tak, choćby po to, aby potrafił logicznie rozumować. A czy prowadzącym autobusy, tramwaje lub koleje przyda się trochę matematyki ? Absolutnie tak ! Ten przedmiot nie jest potrzebny tylko tym, którzy nigdy nie będą wykonywać żadnego zawodu : a więc osobom z niepełnosprawnością intelektualną, lub takim, którzy wprawdzie są zdrowi, ale żyją zgodnie z założeniem – ” jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”. A to u nas zasada coraz modniejsza, w końcu otrzymają socjal i będą nieźle żyli.

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.