10 miliardów kary nie robi na Polakach żadnego wrażenia! – bogactwo czy głupota?

Tekst z 30 maja 2017r. 

Jest takie mądre powiedzenie; Pan Bóg przebacza zawsze ,…,  ludzie czasami ,…, ale natura nigdy!

Polska może zapłacić nawet 10 miliardów złotych kary za niedostosowanie się do zaleceń dyrektywy unijnej IED (Industrial Emissions Directive) dotyczącej redukcji szkodliwych związków chemicznych do atmosfery i wszystko wskazuje na to, że tak będzie.

Powiedzmy sobie jasno, zapłaci Polska a konkretnie Polacy, a nie  rząd!!!  Rządzący zapłacą pieniędzmi podatników które należy przeznaczyć na cele społeczne,  a powinni ze swoich diet. Gdyby za każdą swoją niekompetencję musieli zapłacić ze swoich apanaży, już dawno w Polsce byłby porządek.

Zamiast płacenia horrendalnie wysokich kar nałożonych na nas przez Unię Europejską, może roztropniejszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie polskich technologii i już istniejących rozwiązań służących ograniczeniu emisji szkodliwych związków. Takie rozwiązania sprawdzają się wszędzie w  świecie lecz nie u nas. W przypadku ich wdrożenia nie tylko stalibyśmy się bogatsi o wysokość nałożonej kary, ale przede wszystkim bylibyśmy zdrowsi i nie męczylibyśmy się co roku ze smogiem. Co więcej,  odzyskane na nowo w ten sposób pieniądze można by wydać we właściwym kierunku. W tej chwili ponad 30% wszystkich środków unijnych przeznacza się na konferencje naukowe,  szkolenia dla osób, które nigdy w swoim życiu ich nie wykorzystają.  (W roku 2016 Unia Europejska nałożyła na Polskę 700 mln kary za niewłaściwe wydawanie unijnych pieniędzy). Powinniśmy tworzyć stanowiska pracy dla Polaków, a mówimy tu o co najmniej kilkunastu-tysięcznym zatrudnieniu, jeśli środki mają dotyczyć ekologii mogą to być miejsca pracy w zakresie właśnie nowych technologii i ich wykorzystania.  

Prawo

W podnoszonej sprawie bardzo interesujący, choć mało zabawny jest aspekt prawny, szczególnie w kontekście prawa Unii Europejskiej, której Polska jest  krajem członkowskim. W internecie dostępne są dokumenty unijne odnoszące się do ochrony środowiska naturalnego, przy czym dużo miejsca poświęca się w nich ochronie czystości powietrza i  nakazów wobec krajów członkowskich o ograniczeniu emisji szkodliwych związków do atmosfery. Ze względu na wielką obszerność tekstów w poszczególnych dokumentach i łatwą dostępność do ich treści pozwolę sobie jedynie wspomnieć o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z 14 grudnia 2016 roku/2284. Polecam lekturę tych dyrektyw, albowiem ich wymowa jest jednoznaczna, co oznacza, że niespełnienie zaleceń Komisji Europejskiej w zakresie ochrony środowiska i redukcji substancji toksycznych, na Polskę mogą zostać w niedalekiej przyszłości nałożone wysokie kary finansowe sięgające co najmniej 10 miliardów złotych. Tu automatycznie rodzi się zadane na wstępie pytanie: czy nie lepiej, zamiast narażać się na sankcje finansowe, od razu  zainwestować w działania zmierzające do zredukowania emisji toksycznych związków do poziomu poniżej dopuszczalnych norm, z uwzględnieniem posiadania takich rozwiązań.

Ochrona środowiska i smog

Pojęcie ochrony środowiska wiąże się przede wszystkim z dbałością o czystość powietrza, zachowania naturalnej jakości gleby, a w rezultacie także czystej i niczym nie skażonej wody. Te trzy najważniejsze źródła  życia, czyli powietrze, gleba i woda , są ze sobą ściśle powiązane, nie można zatem mówić o czystej wodzie pitnej w zupełnym oderwaniu od zanieczyszczeń powietrza, czy degradacji gleby.

Jeszcze niedawno w okresie zimowym w wielu miastach Polski podnoszono alarmy smogowe, media codziennie informowały o stężeniach pyłów w różnych rejonach kraju, proponowano nawet wychodzenie z domów w specjalnych maskach nakładanych na twarz i ponoć pochłaniających niebezpieczne dla ludzi  zanieczyszczenia pyłowe. Są to jednak działania doraźne nie przynoszące żadnych efektów, bowiem  usunąć trzeba przyczynę,.

W tym miejscu skoncentruję się na ochronie powietrza, albowiem człowiek od urodzenia aż do ostatniej chwili życia  wykorzystuje powietrze do oddychania, jako jednego z najważniejszych procesów życiowych. Normalnie powietrze nieskażone  jest mieszaniną gazów zawierającą objętościowo 78% azotu, 21% tlenu, a 1% to: dwutlenek węgla, para wodna, oraz gazy szlachetne, czyli argon (Ar), krypton (Kr), neon (Ne), hel (He), ksenon (Xe), ponadto znikome ilości amoniaku ( NH3), wodoru (H2) i ozonu (O3) .Dla przypomnienia ozon jest alotropową odmianą tlenu, jego cząsteczka składa się z trzech atomów tlenu, powstaje między innymi pod wpływem promieniowania o długości fali mniejszej od 240nm i dlatego jest dla życia  na ziemi ochroną przed zabójczym promieniowaniem docierającym ze słońca.

Niestety, nie żyjemy w czasach, w których możemy oddychać czystym powietrzem, ponieważ jest ono systematycznie zatruwane niezmiernie szkodliwymi substancjami mającymi niesłychanie szkodliwy wpływ na zdrowie ludzi, do czego powrócę poniżej.

Głównymi źródłami zanieczyszczeń powietrza są : przemysł wydobywczy, elektrownie i elektrociepłownie, huty, przemysł petrochemiczny, spalanie paliw płynnych w silnikach, jak również miliony gospodarstw domowych, w których to piecach w okresie grzewczym spala się wszystko, co tylko się da, by ogrzać mieszkanie nie zważając na emisję do atmosfery bardzo toksycznych związków chemicznych. Do źródeł naturalnego zanieczyszczania powietrza należy zaliczyć wybuchy wulkanów, przy czym na erupcję wulkaniczną nie mamy wpływu, a ponadto są to zjawiska raczej sporadyczne i jak się zdaje  mają nieznaczny wpływ na czystość atmosfery w porównaniu z działalnością techniczną człowieka.

Istnieje kilka grup związków chemicznych, które w dużych ilościach są emitowane do atmosfery i mają ogromny wpływ na degradację środowiska. Są to przede wszystkim  tlenki azotu o wzorze ogólnym NOx,  tlenki siarki o wzorze ogólnym SOx, tlenek węgla (CO), spalanie węglowodorów o wzorze ogólnym CxHy, związki flurowcopochodne węglowodorów, pyły. Do wymienionych zanieczyszczeń mających charakter pierwotny należy dodać zanieczyszczenia wtórne i do nich zaliczamy smogi powstające przy dużym nasłonecznieniu powietrza przy jednocześnie znacznym jego zanieczyszczeniu. Efektem wtórnym zanieczyszczeń powietrza tlenkami azotu i węglowodorów są tworzące się na skutek działania promieniowania ultrafioletowego rodniki nadtlenkowe, alkilowe, acylowe, nadtlenoacylowe, oraz azotan (V) nadtlenoacylowy i azotan(V) nadtlenoacetylowy. Jak widać, wszystko to jest ogromnie złożone, ale pozwala nam to uświadomić sobie, jak ogromnie skażonym powietrzem oddychamy i jak dalekie skutki taka degradacja może przynieść.

W wyniku wielu procesów techniczno przemysłowych do atmosfery emitowane są pierwiastki bardzo toksyczne, czyli ołów (Pb), rtęć (Hg), kadm (Cd), nikiel (Ni), chrom(Cr), miedź (Cu), cynk (Zn).

Z kolei należy się przyjrzeć skutkom skażenia powietrza wymienionymi grupami związków chemicznych i to zarówno w aspekcie zatrucia środowiska, jak i wpływu na zdrowie ludzi.

Tlenek węgla (CO) zwany czadem jest gazem bardzo niebezpiecznym dla życia człowieka, w większym stężeniu w powietrzu łączy się z hemoglobiną, paraliżuje układ nerwowy i w konsekwencji następuje śmierć. Przy okazji dodam coś, o czym nie mówi się w przekazach medialnych, a mianowicie to, że w pomieszczeniach zamkniętych duża ilość tlenku węgla tworzy z powietrzem mieszaninę wybuchową po raptownym dostarczeniu tlenu w świeżym powietrzu. Takiemu wybuchowi towarzyszy krótkotrwały impuls energetyczny o temperaturze dochodzącej do 1500 stopni Celsjusza, a chwilowe ciśnienie fali uderzeniowej osiąga wartość nawet to 50 atm. Warto o tym pamiętać !

Dwutlenek azotu (NO2) wnikając do dróg oddechowych tworzą z wodą kwasy, które w połączeniu z zasadami ustrojowymi dają silnie toksyczne sole. Te zaś utleniają jony Fe2+  do Fe3+ blokując przenoszenie tlenu, a w konsekwencji obrzęk płuc i śmierć. Związek ten jest usuwany z atmosfery w postaci kwasu z  opadami deszczu.

Tlenki siarki, czyli SO2 oraz SO3  powstają głównie ze spalania paliw zanieczyszczonych siarką oraz w procesach hutniczych. Dwutlenek siarki SO2  drażni błonę śluzową, przy większych stężeniach wywołuje obrzęk płuc i nawet śmierć. Wraz z opadami deszczu przedostaje się do gleby, co powoduje jej degradację, ale także przenika do wód gruntowych.

Dwutlenek węgla (CO2)  –  jego działanie i rola w przyrodzie były poruszane w artykule na temat masowej wycinki drzew opublikowanego na „Bastionie Dialogu” w kwietniu 2017 roku. Wypada jedynie dodać, że jest on jednym z czynników wywołujących efekt cieplarniany.

Emisje produktów spalania  związków węglowodorowych są bardzo niebezpieczne, bowiem wywołują ostre i przewlekłe zatrucia, uszkadzają układ krwionośny człowieka, są rakotwórcze, a z tlenkami azotu powodują wtórne zanieczyszczenia powietrza.

Związki flurowcopochodne węglowodorów powodują rozpad ozonu w atmosferze i tym samym zwiększa się działanie szkodliwego promieniowania UV, zwiększają ryzyko zachorowań na raka skóry.

Pyły wydzielane z hut, cementowni, elektrociepłowni i licznych gospodarstw domowych szczególnie związane z wymienionymi metalami ciężkimi powoli opadają zanieczyszczając glebę i wodę.

Dokuczliwy dla nas smog należy do zanieczyszczeń wtórnych powstałych przy odpowiednio dużej wilgotności powietrza i silnym nasłonecznieniu.

Nie sposób pominąć tak zwane kwaśne deszcze, które wraz z opadami atmosferycznymi przenikają do gleby. Powstają one na skutek dużej ilości tlenków azotu i siarki, a w reakcji z wodą tworzą kwas azotowy (HNO3), kwas siarkowy (H2SO4) i kwas siarkawy ( H2SO3). W konsekwencji powodują one zakłócenia w równowadze ekologicznej, zakwaszenie gleby i wody, niszczenie roślinności i korozję metali.

Zdrowie

Muszę wyraźnie zaznaczyć, że podane wyżej informacje są jedynie skrótem do wstępu o poważnych rozważaniach o zanieczyszczeniach powietrza i ich skutkach, cały problem jest bowiem o wiele bardziej złożony pod względem chemicznym jak i biologicznym. Warto jednak dodać, że obserwowana obecnie degradacja środowiska jest łatwa do zaobserwowania. Doświadczają jej skutków rolnicy, uważny obserwator dostrzeże niszczenie lasów, a przede wszystkim najboleśniej odczuwają ludzie, coraz częściej i w coraz młodszym wieku zapadając na choroby układu oddechowego , nerwowego i sercowo naczyniowego.

W tym znaczeniu ciekawym zagadnieniem jest niebezpieczeństwo wzrostu nieodwracalnych zaburzeń zdrowia u nowo narodzonych dzieci, czego dowodem są alarmujące dane medyczne. W ostatnim czasie coraz częściej słychać o badaniu przyczyn poważnych schorzeń neurologicznych, włączając w to choroby ze spektrum autyzmu. Z przeprowadzonych rozmów z lekarzami jasne jest, że wskazują oni na silną degradację środowiska, jako czynnika sprzyjającego nieodwracalnym zmianom w kondycji zdrowotnej pokoleń, a nawet wręcz  wskazują na jego zatrucie, jako jedną z głównych przyczyn zmian patologicznych prowadzących do liczniejszych urodzeń dzieci z nieuleczalnymi wadami zdrowia, czyli dzieci niepełnosprawnych. Należy przy tym pamiętać, że mechanizm i przyczyna tych zaburzeń nie zostały w pełni poznane, co oczywiście nie upoważnia nas do lekceważenia problemu dzieci niepełnosprawnych w aspekcie poruszanej sprawy degradacji środowiska.

Wypada w tym miejscu zadać najważniejsze pytanie: czy wobec poważnego skażenia środowiska naturalnego, w którym żyjemy, jesteśmy całkowicie bezradni ?

Może jeszcze inaczej: czy nasze życie musi oznaczać egzystencję na jakiejś niewidzialnej bombie ekologicznej z silnie opóźnionym zapłonem? Czy jesteśmy skazani na oddychanie silnie skażonym powietrzem ? Wreszcie pytanie : czy my i nasze dzieci mają inną alternatywę żywieniową, niż spożywanie pokarmów pochodzących z upraw na glebach nafaszerowanych trującymi opadami i „ulepszaczami” chemicznymi ?

Mam nadzieję, że odpowiedź na powyższe pytania będzie zdecydowanie negatywna, a odpowiednie instytucje rządowe i lokalne samorządy uświadamiając sobie skalę problemu wyrażą czynne poparcie dla wszelkich inicjatyw zmierzających zmiany sytuacji i uczynienia naszego środowiska naturalnego czystym i przyjaznym dla życia.

Rozwiązania

Pozostajemy w ścisłej współpracy z zespołami polskich ekspertów mających specjalistyczną wiedzę o wielkich możliwościach technicznych w zakresie dużej i skutecznej redukcji emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Szanowni Państwo, wyrażę coś, co  dla wielu będzie zaskoczeniem: Polska posiada specjalistów i technologie pozwalające bez udziału zagranicznych firm doprowadzić nasz kraj do stanu, w którym będziemy oddychać czystym powietrzem, korzystać zawsze z czystej wody, a nieskażone niczym gleby dadzą zdrowe i obfite plony.

Aby taki cel osiągnąć, musi zostać wdrożony zintegrowany program ochrony środowiska, akceptowany przez obywateli i wszystkie samorządy w Polsce nawet wtedy, gdy wiąże się to z dodatkowymi obciążeniami finansowymi. Od takiej drogi postępowania nie ma odwrotu, w przeciwnym przypadku w dalszej perspektywie czasowej zatrucie środowiska będzie wzrastać i odczujemy to absolutnie wszyscy, tyle tylko, że znacznie boleśniej, niż obecnie.

Polityka a ekologia

Powszechnie znane są ambitne plany wicepremiera i ministra pana Mateusza Morawieckiego dotyczące wizji rozwoju Polski na najbliższe lata. Jednym z nich jest założenie o wprowadzaniu w Polsce elektromobilności, czyli słynny milion elektrycznych samochodów zastępujących dotychczasowe spalinowe. Sama idea jest jak najbardziej słuszna i tu pełna zgoda z panem ministrem Morawieckim. Tylko nie wszystko jest takie proste, jak może się komuś wydawać. W tym miejscu abstrahuję od wad i zalet pojazdów elektrycznych, jak również od infrastruktury powszechnie dostępnych punktów z możliwością doładowania baterii. Chodzi tu bowiem o coś ważniejszego. Samochód elektryczny musi mieć doładowane baterie akumulatorowe, a pobierana przez nie energia elektryczna w zależności od masy pojazdu i mocy silnika waha się średnio biorąc od około 50 do 100 (a czasami więcej) KWh (kilowatogodzin). Jeśli przyjąć realnie milion takich pojazdów w najbliższych latach i założyć, że każdego dnia taki samochód jest doładowany, to przyjmując zaledwie 60 KWh na jedno doładowanie i mnożąc przez milion otrzymujemy 60 milionów kilowatogodzin zużywanych każdego dnia w celu „napełnienia” baterii. Tak duża dodatkowa ilość energii nie bierze się znikąd, trzeba ją wyprodukować! Tak zwane źródła alternatywne w najlepszym wypadku w warunkach polskich zaspokoją najwyżej 15% zapotrzebowania na energię.

Wobec tego w obecnej skali emisji zanieczyszczeń przy zwiększeniu produkcji energii elektrycznej mamy zapewnioną dodatkową emisję toksycznych substancji i znaczne zwiększenie zanieczyszczenia powietrza z wszystkimi tegoż skutkami. Jeśli zatem sytuacja nie ulegnie radykalnej poprawie, dojdziemy do granic absurdu: będziemy poruszać się cichymi, ekologicznymi elektrycznymi samochodami, a oddychać jeszcze bardziej zatrutym powietrzem.

Domyślam się, że oponenci podniosą za chwilę krzyk o wielką z mojej strony przesadę argumentując istnieniem w Polsce znacznych obszarów o zdecydowanie mniejszym zanieczyszczeniu powietrza i gleby, niż to wynika z wielu opracowań. Owszem, wypada zgodzić się, iż w pewnych rejonach stężenie substancji toksycznych w powietrzu jest mniejsze i to z kilku powodów. Jeśli weźmiemy pod uwagę dla przykładu teren pojezierza mazurskiego, lub puszczy noteckiej, to istotnie mamy obszary znacznie czystsze, bowiem nie ma tam zlokalizowanych  przedsiębiorstw szczególnie uciążliwych dla środowiska. Ponadto trzeba pamiętać, że w samej przyrodzie tkwią mechanizmy samooczyszczania poprzez bardzo złożone procesy biochemiczne. Niecałe 30% obszaru Polski stanowią lasy, które jako zwarte ekosystemy w naturalnych procesach posiadają zdolność redukowania zanieczyszczeń (to jest osobny temat, który w ramach cyklu artykułów o ochronie środowiska będzie przypominany). Niemniej prawdą jest, że emitowane toksyczne związki chemiczne przenoszone z wiatrem docierają do miejsc odległych o setki kilometrów, a poza tym zdolności przyrody do samoredukcji zanieczyszczeń także są ograniczone. Mimo, że stężenie toksycznych związków znacznie przekracza znacznie dopuszczalne normy, to ich rozkład nad danym obszarem kraju jest dynamiczny na skutek działania czynników klimatycznych. Wreszcie wypada dodać, że  –  o ile mnie wiedza nie myli – większość ludności w Polsce zamieszkuje  tereny wielkomiejskie: tam się uczą i pracują, tam spędzają zdecydowanie większą ilość czasu. Dlatego oponentom od razu wyjaśniam, że nie przewiduję, aby dla nieco zdrowszego powietrza mieszkańcy polskich miast zamienili  dotychczasowy sposób życia na koczowniczy w lasach! (a co ze zwierzyną?)

Warto podnieść jeszcze inny wątek omawianego zagadnienia, a mianowicie rozwój turystyki w Polsce. Mamy to szczęście, że nasz kraj należy do jednych z najpiękniejszych w Europie i nie tylko. Wybrzeże bałtyckie, wielka liczba jezior, przyciągające urokiem rejony górskie. Lasy należą do największych w Europie w stosunku do powierzchni kraju. Mamy więc wszelkie atuty, by przyciągać jak największą liczbę turystów z innych państw ale konkurencja firm świadczących usługi turystyczno rekreacyjne nie śpi i uczyni wszystko, by zniechęcić turystów do tańszego wypoczynku w Polsce. Czy Państwo wątpią, że silne skażenie powietrza nie zostanie do tego celu wykorzystane? Jestem pewny, że zostanie to celowo wyolbrzymione, aby wypoczynek w Polsce został zdyskredytowany. Kto na tym straci? My wszyscy, czyli Polacy!

Wnioski i propozycje

Dlatego w tym miejscu pozwolę sobie jeszcze raz zainicjować potrzebę długofalowego zdecydowanego działania na rzecz ochrony środowiska w ramach  Zintegrowanego Programu Ochrony Środowiska Naturalnego, w którym czynnie będziemy uczestniczyć poprzez aktywną współpracę z wszystkimi zainteresowanymi i odpowiedzialnymi podmiotami. Zapraszamy zatem do współpracy przedstawicieli samorządów wszystkich szczebli, ale także zwykłych obywateli, którzy zainteresowani są polepszeniem stanu jakości powietrza w Polsce, a może nawet rozwijania swoich kompetencji w tym obszarze.

Taki program jest prawdziwie  Dla Życia –  inaczej nie można tego nazwać. Jeśli na przekór naszym możliwościom zaniedbamy możliwie największą redukcję toksycznych zanieczyszczeń powietrza, to Polacy z biegiem czasu staną się społeczeństwem chorym, stracimy ogromne pieniądze płynące z turystyki, będziemy płacić wysokie kary nałożone przez Komisję Europejską, a Polska stanie się synonimem kraju zatrutego, który lepiej omijać z daleka.

Proszę mnie nie podejrzewać o snucie jakiejś apokaliptycznej wizji Polski. Przeciwnie, osobiście wierzę, że wszelkie zaniedbania uda się przezwyciężyć, bowiem Polacy chcą żyć w czystym powietrzu, cenią zdrową niczym nie skażoną glebę uprawną i krystalicznie czystą wodę. Niestety, zaniedbania kolejnych rządów, obojętność wielu samorządów sytuacji nie zmienią, a jedynie pogorszą.

Strzeżmy się, byśmy dla następnych pokoleń  nie zgotowali ekologicznego piekła podyktowanego komfortem naszej obojętności i niefrasobliwości.

Zainteresowanych współpracą z ekspertami w tym zakresie, proszę o zgłaszanie się poprzez pole kontaktowe: https://bastiondialogu.pl/?page_id=34

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

11 myśli na temat “10 miliardów kary nie robi na Polakach żadnego wrażenia! – bogactwo czy głupota?

  • 27 grudnia 2018 o 15:59
    Permalink

    Artykuł z pozoru wydaje się dobrze napisany ale daleko fakty odbiegają od prawdy. Co autora przycisnęło na tak ostatnio mocno wałkowany temat “globalne ocieolenie” oraz nadmiar CO2 w atmosferze. Dane fizykochemiczne podają, że azotu w atmosferze Ziemi jest około 78 – 79%, Tlenu jest 20-21%, dwutlenku węgla zaledwie 0,01 – 0,033% (a więc niewiele i na przestrzeni wieków te dane nie ulegają zmianie), argon około 1%.
    W epoce celuru zanotowano wysoki wzrost ocieplenia się klimatu a jednak przemysłu na Ziemi jeszcze nie było. U nas w Polsce 30% zajmują obszary leśne więc jeśli nawet przemysł produkuje większe ilości CO2 to lasy spokojnie to pochłoną. Wzrost CO2 jest bardzo korzystny dla wszelkich roślin, które lepiej i szybciej rosną więc rolnictwo powinno się z tego cieszyć. Jeśli temp. na Ziemi wzrosłaby tylko o 1 stopień to nic takiego sie nie wydarzy. A tutaj tzw. fachowcy od siedmiu boleści prognozują, że lody na biegunach się roztopią. ???? Czyżby? Przecież jeśli na biegunie jest temp. -52 stopnie to po podniesieniu o 1 stopień temp. nadal będzie minusowa -51 stopni i nadal będzie zimno jak cholera.

    Niedawno temu niejaki redaktor Hołownia mówi przez środki medialne, że za 20 lat ludzkość wyginie jeśli nie zmniejszymy emisji CO2 – niech on lepiej niczego nie prognozuje skoro nie ma o tym zielonego pojęcia. Ponieważ media są w rękach korporacji, one manipulują w bezczelny sposób naszą świadomością. A kłamstwo globalnego ocieplenia to większa władza dla polityków nad ludźmi, nad sektorem energii, nad gospodarką. To chorendalna i bezczelna manipulacja ludzkii umysłami.

    Wzrost ocieplenia dla człowieka jest korzystny, dla rolnictwa również. Ludzie nie mają tak dużego wpływu na wzrost Co2 – tylko 19%. 79% to aktywność Słońca, która zmienia się regularnie w różnych cyklach w setkach czy tysiącach lat. Wzrost Co2 nie jest głównym czynnikiem wpływającym na klimat planety…. politykom jest to potrzebne by mieć pretekst do większej kontroli ludzi ….. i co dalej? A gdzie jest ta gronica dla władzy, której nie powinni przekraczać?

    Jeśli więc politycy chcą nam dyktować ile CO2 możemy wytworzyć, to mogą równiez regulować przyrost PKB lub hamować rozwój gospodarki i wten sposób mogą wstrzymać nasz rozwój jako narodu.

    Jak to możliwe, że na podstawie błędnych hipotez i symulacji organizacje narodowe i międzynarodowe są już na etapie wdrażania zmian w ograniczeniach emisji CO2?
    Pokrętny raport IPPC przewiduje zagładę ludzkości do 2050 roku – dlatego przywódcy państw nasrali w gacie ze strachu i zgodzili się na terror globalistów dotyczący ograniczenia CO2. To kolejny kaganiec dla szybkiego rozwoju ludzkości i zniewolenia narodów. Koszty tych zabiegów będą przerzucone na wszyskich.

    Grudzień; Katowice – Polska: KOP 2 – przywódcy państw opracowują strategię zaciskania pasa i dojenia narodów pod pretekstem ochrony klimatu. Najwięcej na tym kłamstwie ma zarobic Bank Światowy oraz producenci drogich technologii energii odnawialnych. To właśnie Bank Światowy chce uzależnić kraje rozwijające się od kredytów i pogrążyć je w długach na kolejne dziesiątki a może setki lat.
    To również pretekst do kontroli liczebności urodzeń – podpisaliście pakiet umów i uzgodnień, to teraz prosze je realizować!
    Być może będą chodziły agendy rządowe po domach i kontrolowały liczbę dzieci, rodzaj ogrzewania, zarobki, itd…. w ten sposób będą wpływać na naszą suwerenność, na osobista indywidualną wolność która jest już i tak mocno ograniczona.

    W aspekcie zdrowotnym istnieje mechanizm Veriego, zgodnie z którym przy deficycie CO2 w organizmie tlen tworzy mocne połączenia z hemoglobiną, które zapobiega oddawaniu go tkankom. Czyli przekładają to na język prosty, jeśli w naszych komórkach nie ma dośc dużego stężenia dwutlenku węgla (CO2), to cząsteczka hemoglobiny nie uwalnia tlenu do komurek i dalej wraca na obieg z cząstecza tlenu a komórka zostaje podduszona w deficycie tlenu.

    Dodam jeszcze, że większość tlenu na naszej planecie produkowana jest przez oceany a nie lasy. Prcesy fotosyntezy przebiegają skuteczniej i szybciej w środowisku wodnym w dzień, ale w nocy zaczyna się pobieranie tlenu z atmosfery przez rośliny tak więc część wyprodukowanego tlenu zostaje ponownie zużyta przez rośliny.

    A już myślałem że trafiłem na fajną stronę ze świadomymi ludźmi – przykro, że się rozczarowałem. Jestem tylko ciekaw czy ktoś to finansuje, czy sami rżniecie takie boble.

    Jeśli ktoś mieszka w zatłoczonym mieście to wiadomo jest, że będzie miał problemy z powietrzem i nie tylko … z parkowaniem, z poruszaniem się środkami lokomacji, z ograniczeniem swojej wolności, ze zmniejszeniem przestrzeni wokół siebie itd … więc będzie ciągle biadlił że mu jest zatruto. Trzeba się wyprowadzić z miasta, pobudować sobie dom na wolnej przestrzeni, popracować dla siebie produkując niezbędne artykuły a nie ciągle narzekać i podlegać manipulacji innych. Wygoda bycie w centrum duzego miast ma swoje ograniczenia ale za to macie na miejscu sklepy, szkołu uczelnie, teatry, kościoły, muzea, ośrodki kultury itd….

    Jeśli w pokoju gościnnym mamy przyjęcie i wielu zajada się grochówką czy sałatkami groszkowo-fasolowymi i kilku z nich puści bąka czyli gaz metan – to co to jest? Gospodyni mówi, że troche czuć więc jest smród. Ale co będzie, jeśli każdy z nich puści po kilka takich dymków? Wtedy na pewno będzie to “Globalne ociepolenie” na poziomie jednej rodziny.

    Odpowiedz
    • 27 grudnia 2018 o 22:01
      Permalink

      Szanowny Panie komentatorze przedstawiający się, jako Mieszko ( nie rozumiem, skąd te opory, aby przestawić się z imienia i nazwiska). Mam wrażenie, że nie przeczytał Pan tekstu z należytym zrozumieniem i uwagą. Po pierwsze nie pisałem i nie przywiązywałem większej uwagi do CO2 ( dwutlenku węgla) – ten gaz został wymieniony, jako jeden z wielu składników wśród gazów i pyłów emitowanych do atmosfery. Gdyby chodziło jedynie o dwutlenek węgla, to sprawa byłaby o wiele prostsza. Ponadto drogi komentatorze jesteś w błędzie pisząc, że silny wzrost stężenia dwutlenku węgla zostanie zrównoważony przez rośliny i nawet wpłynie korzystnie dla rolnictwa. Owszem, do pewnego – i bardzo niewielkiego stopnia – jest to prawda, tylko że po przekroczenie pewnej granicy nawet rośliny nie są w stanie “przerobić” nadmiaru tego gazu i następuje ich degradacja. Oczywiście do takiego stanu jeszcze na szczęście nam daleko, ale nieprawdą jest, jakoby gwałtowny wzrost i przyrost dwutlenku węgla miał służyć rozwojowi roślin i tym samym rolnictwu. Po drugie poruszony w komentarzu mechanizm oddychania Veriego jest prawdziwy, ale dla znikomych stężeń dwutlenku węgla obecnie w atmosferze, a nie w sytuacji, gdyby nastąpił silny wzrost stężenia tego gazu. Odnośnie procesu fotosyntezy – proces ten przebiega odmiennie w środowisku wodnym, niż na lądzie i z tego powodu powierzchnia roślin zielonych na ziemi ma kolosalne znaczenie dla reprodukcji tlenu, a redukcji dwutlenku węgla. W warunkach naturalnych istnieje względna równowaga, natomiast działalność człowieka tę równowagę może poważnie zakłócić. Tak więc szanowny komentatorze nie wystarczy coś ciekawego znaleźć w internecie, trzeba jeszcze umieć to właściwie interpretować, a tej umiejętności Tobie zabrakło. O innych nieprawdziwie skomentowanych szczegółach nawet nie będę pisać – szkoda czasu. Nic zatem dziwnego, że przy braku elementarnej wiedzy i umiejętności wiązania ze sobą podstawowych wiadomości swoje “wywody” sprowadzasz komentatorze do puszczania bąków po sytym jedzeniu – faktycznie do tego nie potrzeba ani internetu, ani tym bardziej fachowej lektury naukowej ! Wobec tego po zapewne sytych dniach świątecznych polecam skuteczne odgazowanie się – tak na zdrowie i bez obawy o zanieczyszczenie atmosfery. No, to do dzieła ! Pozdrawiam.

      Odpowiedz
      • 29 grudnia 2018 o 18:39
        Permalink

        Faktycznie nie zwróciłem uwagi na datę pisania tego artykułu – 2017 rok, ale popatrzmy więc, jak się sprawy mają w UE odnośnie emisji tzw. gazów cieplarnianych właśnie w tym okresie. Jak podają statystyki za rok 2017, emisje gazów cieplarnianych głównie CO2 w Polsce wynosiła 407 mln ton.
        W Niemczech w tym samym czasie do atmosfery trafiło 905 mln ton. Mimo tego Niemiecka propaganda robi z Polski gółwnego truciciela Europy.
        Niemcy odpowiadają za 21,1% gazów cieplarnianych w UE. Następna jest Wielka Brytania z wynikiem 11,6%. 10,7% Francja, 9,9% Włochy i dopiero MY Polacy mamy niechlubne 5 miejsce z wynikiem 9% gazów cieolarnianych.
        Dlaczego więc Polskę stawia się pod pręgierzem urzędników Brukselskich? Bo jest słaba ekonomicznie, gospodarczo i militarnie.
        Na 10 największych elektrowni w Europie spalających węgiel, siedem z nich znajduje się w Niemczech, którze spalają gorszej jakości węgiel brunatny.

        Wcale bym się tego nie czepiał ale piszecie tak: “10 mld (miliardów) kary nie robi na Polakach żadnego wrażenia ….. ”
        Jak wynika z powyższego tekstu mamy przed sobą kilku dużych trucicieli, więc moje pytanie brzmi: ile miliardów kary jest przewidziane dla trucicieli, którzy zajmują 1, 2, 3 i 4 miejsce przed Polską? Bo skoro tak jest, że jesteśmy teraz tym słabym państewkiem do bicia, to lepiej byłoby opuścić szeregi UE i postawić na państwa, z którymi nam bardziej po drodze.

        Przesłanie jakie płynie ze wspomnianej konferencji w Katowicach jest takie, aby przekonać lub zmusić słabe i niezbyt mądre rządy tychże krajów do tego, aby zrezygnowały z nośników energii jakich u siebie mają najwięcej. Czyli MY Polacy mamy zrezygnować z węgla, choc Niemcy spalaja u siebie w elektrowniach węgiel brunatny gorszej jakości i emitują do atmosfery 2 razy więcej zanieczyszczeń niż Polska (a przecież Niemcy to kraj rozwinięty przemysłowo i technologicznie więc ma technologię i fundusze na polepszenie u siebie wytwarzania energii ze zmniejszoną ilością gazów) …. i jakoś tym się wcale nie przejmują. Jeśli twierdzenie, że jesteśmy słabi i niezbyt mądrzy jest prawdą, to pewnie nas namówią i oczywiście decyzję podejmie kilka lub jedna osoba, więc tę 1 osobe można tak “przekonać”, że w końcu sie zgodzi. Przecież nikt z tego powodu nie będzie robił referndum, które u nas w Polsce i tak nie jest wiążące. To o co tutaj chodzi? Tylko o władze i o pieniądze.

        O władzę nad wszystkimi naszymi aspektami życia.

        Manipulacja świadomością człowieka polega na tym, że podaje się kilka prawdziwych faktów a do tego dodaje określoną ideologię. To wszystko powtarza się setki a nawet tysiące razy i już mamy przekonane prawie całe społeczeństwo, które samo domaga się pozbawienia części ich wolności na rzecz dobra wspólnego.
        Człowiek stracił rozum dawno temu, kiedy zaczął odżywiać swoje ciało zbożami czyli paszą dla zwierząt. Nasze mózgi kiepsko pracują jako komputery biologiczne, które sterują całym procesem ludzkiego życia – muszą być szczególnie chronione i odżywiane wysoko energetycznym paliwem. To nasz mózg decyduje o tym jak myślimy, co jemy, jak sie zachowujemy i w końcu kim jesteśmy, co sie przekłada na wszystkie dziedziny naszego zycia. Kiepskie paliwo dla mózgu, kiepska jego praca, kiepskie jego myślenie, lęki, obawy, stres, brak logiczności w tym co robimy, łatwowierność, słaba pamięć, częsta agresja wobec słabszych, uległość i poddańczość – to cechy współczesnego niewolnika.
        Nie będę dalej rozwijał tematu żywności bo to nie miejsce na roważanie o tym. Ale skoro nie mamy rozumu, to po co nam wolność? Po co nam bogactwa naturalne?
        A wogóle to jestem na diecie ketogenicznej i nie jadam roślin strżaczkowych – ten przykład grochówką był tylko hipotetyczny dla rozluźnienia ……

        PS: Wszyscy Polacy i nie tylko oni chcieliby mieć wokół siebie zdrowe i czyste powietrze więc nikogo nie trzeba namawiać do tego, aby spalał lepsze paliwa w piecu CO, jeśli tylko na to go stać. Łatwiej i razsądniej byłoby np. pobierać kaucję 2 zł za każdą plastikowa butelkę aby nie było sposobności i skłonności do jej spalenia – byłaby zbyt droga aby palić platikiem. Ale jak wiecie sami skuteczne i proste rozwiązania ich nie interesują. Musi być metna woda aby coś upolować. W każdej dziedzinie naszego życia jest tak samo – służba zdrowia to istny kryminał. Oni żyją z naszych chorób, więc je pielęgnują, podtrzymują poprzez odpowiednią promocję szkodliwych dla zdrowia artylułów spożywczych, poprzez dodatki chemiczne, które rujnują nasze zdrowie, poprzez odpowiednie procedury leczenia, które markują leczenie i nieczego niegdy nie leczą. Te wszyskie skuteczne metody lecznicze są już dawno zabronione lub zapomniane przez lekarzy.
        Sęk w tym aby się razem skrzyknąć, uzgodnić taktykę, metode walki i terminy i rozpiepszyć ten system raz na zawsze, bo są na smiliony a ich garstka. No chyba, że macie inne plany ……
        Pozdrawiam!

        Odpowiedz
        • 29 grudnia 2018 o 19:50
          Permalink

          Szanowny Panie, dużo wątków poruszył Pan w swoim drugim komentarzu. Odpowiem na niektóre. Jeszcze raz podkreślam, że dwutlenek węgla nie jest jedynym emitowanym gazem sprawiającym poważny problem – jak Pan sam wspomniał w poprzednim komentarzu, jest to gaz , który w drodze fotosyntezy jest pochłonięty przez zielone rośliny, które w zamian emitują drogocenny tlen. Zgadzam się z Panem z pewnymi zastrzeżeniami, o których w poprzedniej odpowiedzi wspomniałem.Proszę jednak zauważyć, że w wielu krajach, głównie zachodnich o wyższej kulturze technicznej powietrze jest znacznie lepszej jakości, niż w Polsce. Dlaczego ? Uważam, że jedną z przyczyn jest filtrowanie “wyziewów cieplarnianych” – tak ujmując w najprostszym wyrażeniu ! Problem z CO2 nadal jest, ale my skupiliśmy się nad wieloma innymi emitowanymi do atmosfery niebezpiecznymi związkami chemicznymi stanowiących bezpośrednie zagrożenie dla naszego zdrowia i życia. Pan natomiast skupił się właśnie nad tym jednym gazem, czyli CO2, co oczywiście jest ważnym tematem, ale dość odrębnym ( ale z pewnością bardzo ważnym) . W bardzo wielu opiniach świat nauki dość niejednoznacznie wypowiada się o wpływie emisji dwutlenku węgla do atmosfery ; jedni są zdania, że ma to istotny wpływ na zmiany klimatyczne ( ocieplanie się klimatu!), inni wskazują, że te zmiany są efektem pewnego naturalnego cyklu zmian, zazwyczaj trwającego kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Jedna jest bezsporne, a mianowicie to, że emisja tego gazu w ilości setek milionów ton każdego roku musi niepokoić i ludzkość musi się z tym problemem zmierzyć. Natomiast innym problemem jest emisja ogromnych ilości substancji przykładowo wymienionych w artykule ; tu ich toksyczność i bezpośrednie zagrożenie nie budzi wątpliwości, za to może napawać przerażeniem ludzi i trudno się temu dziwić. Osobiście nie rozumiem, dlaczego tej sprawie nie nadano w Polsce charakteru priorytetowego ? Dlaczego w wielu krajach Europy ( inie tylko) ten problem jest na tyle rozwiązany, że mieszkańcy oddychają czystym powietrzem, a w Polsce oddychanie powietrzem doprowadza wielu ludzi do śmierci ? Mówi się, że Finowie, Norwegowie, Islandczycy, lub Duńczycy maja “bzika” na tym punkcie – to dlaczego Polakom tego “bzika” brakuje ? A może dlatego, że łatwiej jest potężnemu kombinatowi zapłacić wysoką karę za emisję toksycznych związków, niż zainwestować znacznie więcej w urządzenia filtrująco oczyszczające ? Czy nie dziwi to Pana, że polska myśl techniczna w tym obszarze jest dobrze sprzedawana poza granice Polski, a rodzimy kraj nadal truje powietrze w zastraszającym tempie ? Dla mnie jest to totalny absurd ! Proszę także pamiętać, że owe wspomniane toksyczne substancje w naturalny sposób wraz z opadami atmosferycznymi przenikają do gleb uprawnych na znacznym obszarze kraju – to także winno budzić najwyższy niepokój – jak tak dalej pójdzie, to atut zdrowej polskiej żywności odejdzie w zapomnienie, a tego z pewnością nie chcemy. Dlatego wyrażona przez Pana myśl, że może wystąpimy z UE, niczego dobrego nie przyniesie. Wtedy dużo stracimy, a tak naprawdę sprawę ochrony środowiska musimy sami brać w swoje ręce, tych problemów nikt za nas nie rozwiąże. Odnośnie ostatniego Pańskiego akapitu – nie sądzę, abyśmy w naszych poglądach na podnoszone tu problemy znacząco się od Pana różnili. Zapewne chcemy tego samego, co Pan i wielu innych Polaków. Problem w tym, czy Pan i Panu podobni zechcą choć trochę z nami współpracować i na miarę swoich możliwości nas wspierać ( tu akurat nie myślałem o wspieraniu finansowych, choć takie też jest ważne). Pana drugi komentarz jest w moim odczuciu o wiele rzetelniejszy od pierwszego, toteż zapraszam Pana do nas, zarówno Pana i Panu podobnych ! Serdecznie pozdrawiając Pana dodam, że najdoskonalszym komentarzem niewiele zmienimy, ale rosnąc w liczbowo silną organizację Polaków zdrowo myślących mamy szansę choć trochę wpłynąć na bieg wydarzeń.

          Odpowiedz
        • 2 stycznia 2019 o 15:20
          Permalink

          Panie Mieszko – czytam pana komentarz i mogę powiedzieć, że w wielu kwestiach mamy podobne myślenie i podejście do życia. Tak więc nie ma konfliktu pomiędzy nami w kwestiach kluczowych.
          W kwestii Niemiec, dlaczego oni nie płacą i nas oskarżają o trucie, chociaż zajmują pierwszą pozycję na temat emisji. Ja na ich miejscu bym dokładnie to samo robił.
          Fakty – Niemcy palą węglem brunatnym – prawda. Ale …..to też jest prawda że palą tym węglem tylko i wyłącznie w elektrociepłowniach ,…, stosując dość dobre zabezpieczenia filtrujące – najśmieszniejsze jest to że stosują nasze-Polskie rozwiązania. Problem emisji CO2 czy NOx nie jest powodowana przez duże elektrociepłownie, bo one są w pełni kontrolowane i monitorowane. Największa emisja jest realizowana przez małe gospodarstwa domowe, gdzie nie ma żadnych filtrów i w tym obszarze jesteśmy w głębokiej Dipie 🙂 ,…, i nie chcemy nic z tym zrobić – oprócz tworzenia reklam w telewizji.
          Aby udowodnić swoją tezę – niech pan się przejdzie przez jakąkolwiek wioskę w Niemczech, Holandii, Danii czy Belgii – zapewniam pana nie ma tam żadnego dymu czy smrodu ,.., a u nas w Polsce niestety jest.
          Dlaczego Niemcy czy Francuzi nie ponoszą kar? ,…, bo po pierwsze mają dość dobrze przygotowane elity rządzące i wiedzą dla kogo pracują i kto jest ich płatnikiem ,…, a nie kąsa się ręki która ją karmi. Nie dotyczy to oczywiście Polaków (europosłów), którzy zamiast w Europarlamencie reprezentować Polskę – to reprezentują tylko i wyłącznie siebie.
          Po drugie My zamiast rozwiązywać problemy – to tylko zwalamy z siebie odpowiedzialność na innych – (mówiąc – to nie ja! ,…, to on!) ,…, i skarżymy się do wszystkich piorąc nasze brudy na zewnątrz.
          Po trzecie – gdybyśmy tylko nasze 10% energii przeznaczyli na znalezienie rozwiązania zamiast na biadolenie i eliminowanie siebie – to nikt w Europie nam by nie furknął. No i właśnie dlatego mamy – to co mamy. Dymają nas wszyscy i wszędzie, bo mamy bandę idiotów u sterów ,…, i jeszcze większą bandę idiotów, którzy na nich głosują.

          Odpowiedz
    • 28 grudnia 2018 o 05:35
      Permalink

      Ten tekst był pisany na początku 2017 roku ,., w kontekście planowanych kar na Polskę.specjalnie pozostawiliśmy date aby było widać jak myśleliśmy prawie dwa lata temu. Nie twierdzimy ze na wszystkim się znamy ,…, ale staramy się przewidywać skutki działań politycznych z pewnym wyprzedzeniem.Gdyby tylko politycy tak myśleli -to byłoby naprawdę w ty naszym kraju dobrze.
      Co do kwestii CO2 -oglądałem tez na discovery e niby zwiększenie Co2 nie ma znaczenia ,.., ale znowu na inny programie9chyba canal+) mówili kompletnie co innego. A gdzie jest prawda? ,…, zapewne żaden z nas tego nie wie ,…, i wysoce prawdopodobnym sie nie dowie – no bo aby to sprawdzić to musielibyśmy żyć co najmniej kilkanaście tysięcy lat – a to na nie grozi 🙂
      W kwestii miast ze niby są bardzo zanieczyszczone, a wioski to niby oaza świeżego powietrza – to sformułowanie jest nadużyciem.Z Proszę się przejechać na wioski kolo Opoczna – to zobaczy pan jak wygląda na wsi świeże powietrze, zwracam uwagę na słowo- WYGLĄDA. Obawiam się ze we Wroclawiu, Krakowie czy Warszawie jest zdecydowanie czystsze powietrze.
      Niestety – jak się jedzie przez Polskę to widać ze większość ludzi dba o jakość powietrza i z kominów aż tak bardzo nie nie zanieczyszczają ,…, ale jak to u nas bywa – trafi się jakiś Janusz biznesu, który chce zaoszczędzić na odpadach, i pali w piecu czym popadnie. Na temat ekologii możemy sobie gadać i pisać w nieskończoność, tylko ze ten tekst nie jest o ekologii – tylko o nałożonych na nas karach, które a chwile się urzeczywistnia i toy będziemy płacić a nie rzad, który jedyne co robi -to obiecuje naiwniakom i manipuluje. .////. No taki mamy klimat 🙂
      Panie Mieszko – zapraszam do nas, może wspólnie znajdziemy optymalne rozwiązanie, bo od tego polskiego narzekania i biadolenia to zwyczajnie rzygać się chce.

      Odpowiedz
      • 28 grudnia 2018 o 19:11
        Permalink

        Muszę dodać małą uwagę. Otóż nie musimy, jako ludzkość żyć tysiące lat czekając, co się wydarzy z życiem na ziemi, gdyby stężenie dwutlenku węgla w atmosferze bardzo silnie wzrosło. To już wiemy na podstawie licznych doświadczeń i eksperymentów. Co więcej wiemy też, do jakiego stopnia może stężenie tego gazu wzrosnąć, aby życie nasze i następnych pokoleń mogło normalnie trwać. Obecnie badanie tegoż byłoby wyważaniem otwartych drzwi ! Odnośnie zanieczyszczeń powietrza w Polsce ; każdego dnia w prognozie pogody jest podawany poziom zanieczyszczeń, w wielu rejonach przekraczający dopuszczalne normy. Zatem troska o czyste powietrze jest w interesie nas wszystkich. Przypominam też, że Polska jest w samej Europie na 28 miejscu pod względem dbałości o jakość powietrza – to wystarczający powód do zdecydowanych działań. Pisaliśmy o 10 miliardach kary nałożonych na Polskę z tytułu zaniedbań w dyskutowanym obszarze ; może lepiej byłoby te 10 miliardów mądrze zagospodarować na rzecz czystości powietrza ? Stąd moje pytanie : dlaczego tak niewiele się robi ? Ponoć ten tekst nie jest o ekologii ! A czym jest ekologia ? Otóż ekologia to nic innego, jak chemia środowiska – to najważniejszy przedmiot badań ekologii odnoszący się do powietrza, gleby i wody. To są najważniejsze zagadnienia, którymi zajmuje się ekologia – nauka interdyscyplinarna, w której przedmioty badań są poddane analizom chemicznym , biologicznym, fizycznym i środowiskowym. Tekst był zaledwie zasygnalizowaniem małego wycinka zagadnień dla nas i w moim najgłębszym przekonaniu dla wszystkich niezmiernie ważnym.

        Odpowiedz
  • 2 czerwca 2017 o 10:40
    Permalink

    Andrzej, bardzo dziękuję za komentarz i słuszne uwagi. Jeśli chodzi o technologie pozwalające zmniejszyć emisję toksycznych substancji, to takie informacje zapewne będą przedmiotem odrębnego opracowania, bowiem temat jest dość obszerny i nie zamierzałem wkładać wszystkiego do ” jednego worka” , artykuł byłby dwa razy dłuższy. Natomiast podzielam Twoje zdanie w sprawie samochodów elektrycznych, przynajmniej na obecnym etapie oferty pod względem technicznym wątpliwości są uzasadnione. Ale technika idzie do przodu, sam fakt prowadzenia badań nowych rozwiązań jest dobrym kierunkiem, niestety, na pełny sukces musimy trochę poczekać. Co do zintegrowanego programu ochrony środowiska stoję na stanowisku, że ta idea jest jak najbardziej potrzebna, ponieważ wymaga zaangażowania zarówno samorządów, jak i wielu obywateli. Gdy na przykład mowa jest o przydomowych instalacjach dobrze filtrujących emitowane substancje, to ich zakładanie w wielu domach ( a takich jest zapewne kilka milionów) już przyczyni się do redukcji zanieczyszczeń powietrza. Dobrze została postawiona Twoja uwaga końcowa warunkująca powodzenie, o ile udźwigniemy ciężar finansowy. A ja pozwolę sobie odpowiedzieć pytaniem – jeśli Polska będzie musiała zapłacić wielomiliardowe kary, to czy w jakikolwiek sposób sprawa zostanie rozwiązana ? Myślę, że zgodzisz się, iż odpowiedź jest oczywista. Nasze wyliczenia wskazują, że 10 miliardów złotych lepiej stopniowo inwestować w ten program, a przy wsparciu środków unijnych i zaledwie częściowej odpłatności użytkowników przydomowych pieców można uzyskać bardzo dobre efekty. Nieco poważniejszy problem dotyczy przedsiębiorstw, które muszą inwestować większe pieniądze w systemy redukcji zanieczyszczeń. Ale i tu także nie jesteśmy bezradni i o tym także niedługo będziemy pisać na Bastionie Dialogu. Jeszcze raz dziękuję za dobry komentarz – bo mobilizuje do dalszej pracy – pozdrawiam i zapraszam do dalszej współpracy, jak choćby przez tak sensowne komentarze.

    Odpowiedz
  • 1 czerwca 2017 o 12:59
    Permalink

    Artykuł ciekawy ale mało w nim konkretów np. autor nie wymieniania przykładowo kilku polskich technologii “pozwalających bez udziału zagranicznych firm doprowadzić nasz kraj do stanu, w którym będziemy oddychać czystym powietrzem, korzystać zawsze z czystej wody, a nieskażone niczym gleby dadzą zdrowe i obfite plony.” Przykłady tych technologii mogłyby być zamieszczone np. rozdziale “ochrona środowiska i smog” zamiast zbyt obszernego moim zdaniem wymieniania szkodliwych substancji zawartych w powietrzu.
    Kilka lat temu interesowałem się tematem samochodów elektrycznych (EV) i mam takie zdanie. Powszechne wprowadzenie tych samochodów w Polsce jest nierealne dopóki ceny akumulatorów drastycznie nie spadną, tak by EV nie był droższy więcej niż 20-25% od porównywalnego spalinowozu. W chwili obecnej i w ciągu najbliższych kilku lat EV to gadżet dla osób o ponadprzeciętnych dochodach. Argument zwolenników EV, że “jazda na prądzie” jest dużo tańsza niż na benzynie można łatwo zbić prostym porównaniem – energia elektryczna potrzebna do przejechania 100km jest 4-5 razy tańsza niż odpowiednia ilość benzyny ale zbiornik na prąd jest 1000 razy droższy od zbiornika na benzynę i wymaga wymiany co kilka lat lub po przejechaniu określonej liczby kilometrów.
    Problem energii potrzebnej na ładowanie akumulatorów można w znacznym stopniu rozwiązać, wykorzystując fakt, że w godzinach nocnych nasze elektrownie są obciążone w niewielkim stopniu. Tu kłaniają się technologie mogące zapewnić nam czyste powietrze przy produkcji energii elektrycznej z węgla. Za jednym zamachem rozwiązany problem zamykania kopalń, ograniczenia importu ropy i emisji spalin z rury wydechowej. Pytanie czy takie technologie istnieją lub mogą zostać opracowane i wdrożone w ciągu 6-10 lat. Wreszcie najważniejsze pytanie – ile to będzie kosztowało. Autor twierdzi: “musi zostać wdrożony zintegrowany program ochrony środowiska, akceptowany przez obywateli i wszystkie samorządy w Polsce nawet wtedy, gdy wiąże się to z dodatkowymi obciążeniami finansowymi”. Udźwigniemy dodatkowe obciążenia o ile nie będą nadmierne.

    Odpowiedz
    • 3 czerwca 2017 o 13:29
      Permalink

      Panie Andrzeju, bardzo dziękuje za bardzo konstruktywny komentarz. Odpowiem jednak tylko w jednym zakresie na który zwrócił Pan uwagę a mianowicie “za mało w nim konkretów np. autor nie wymieniania przykładowo kilku polskich technologii „pozwalających bez udziału zagranicznych firm doprowadzić nasz kraj do stanu, w którym będziemy oddychać czystym powietrzem, korzystać zawsze z czystej wody, a nieskażone niczym gleby dadzą zdrowe i obfite plony.”
      Panie Andrzeju, nie możemy przedstawiać JESZCZE naszej strategii na forum publicznym – to byłoby z naszej strony bardzo nieodpowiedzialne. Oprócz tego że jesteśmy stowarzyszeniem, jesteśmy też przedsiębiorcami, którzy zainwestowali naprawdę duże pieniądze aby nasze rozwiązania wdrożyć w życie. Nie oddaje się technologii oraz wiedzy za darmo.

      Odpowiedz
  • 31 maja 2017 o 07:13
    Permalink

    Wielki szacunek dla Autora za wielowątkowe rozwinięcie tematu! Istotne są pieniądze, które zapłaci polskie Społeczeństwo za kary do UE oraz utracone z turystyki, itd. Mimo to najważniejsze jest ZDROWIE Polaków, od okresu poczęcia, dzieciństwa, dojrzałości i “jesieni” życia. Kiedy wreszcie każdy z nas spojrzy wokół siebie i popatrzy na najbliższych? Odnosi się wrażenie, że decydenci nie mają Rodzin i Przyjaciół, gdyż ich postanowienia są dalekie od wsparcia nawet najbliższych, aby żyli w czystym POWIETRZU, którym oddychają od pierwszych chwil po urodzeniu do ostatniego oddechu przed śmiercią.
    Pozdrawiam:

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.