Współczesna ukraińska emigracja – zagrożenie czy szansa?

Obecna fala emigracji ukraińskiej jest szóstą w historii narodu Ukraińskiego. Według ukraińskiej historiografii pierwsza miała miejsce po rozbiciu Siczy Zaporoskiej przez carycę Katarzynę, druga w końcu XIX wieku, tzw. „trudiaszcza emihracija” tylko i wyłącznie z terenów Galicji, trzecia po klęsce UNR i ZUNR o charakterze politycznym (przede wszystkim socjalistycznym i narodowo – konserwatywnym), czwarta – po II wojnie światowej, polityczna i nacjonalistyczna związana z OUN i UPA, piąta – ekonomiczna, miała miejsce po upadku Związku Sowieckiego i obecna szósta, najliczniejsza w historii. Ta przypomina swoim charakterem tę pierwszą – wtedy emigrowały całe wsie, dzisiaj dzieje się podobnie – szczególnie na Zakarpaciu.
Kolejne fale emigracji miały bardzo znaczący wpływ na kształtowanie tożsamości narodowej, co więcej, niemalże wszyscy twórcy nowoczesnej ukraińskiej geopolityki i koncepcji politycznych dotyczących kształtu i celów państwowości byli emigrantami.
Na temat stanu faktycznego emigracji z Ukrainy nie dysponujemy w chwili obecnej rzetelnymi i obiektywnymi danymi badań naukowych. Z danych urzędowych wynika, iż np. roku akademickim 2015/2016 studiowało na polskich uczelniach 30589 obywateli Ukrainy oraz udzielono na dzień 1 lipca 2016 roku posiadali około 83 tys. ważnych kart pobytu na terytorium RP. W 2015 r. polskie konsulaty na Ukrainie wydały 925 tys. wiz (Schengen i narodowych) typu D, uprawniających do pracy. W 2017 roku do Polski, według danych Straży Granicznej wjechało 10 431 421 obywateli Ukrainy, natomiast wg portalu money.pl obecnie w Polsce pracuje i przebywa ok. 3 mln Ukraińców.
Ukraińcy czy emigracja z Ukrainy?
Imigranci z Ukrainy są bardzo ciekawym zjawiskiem socjologicznym. Potocznie nazywa się ich Ukraińcami i utożsamia z etnosem ukraińskim, ale jest to nieprecyzyjne. Trafniejsze byłoby tutaj określenie „obywatele Ukrainy”, gdyż wśród nich znajdują się również Rosjanie czy Żydzi posiadający paszport ukraiński i niekoniecznie utożsamiający się z nacją ukraińską, a także osoby mające mieszanie korzenie narodowe. Wśród tych „Ukraińców” znajduje się pokaźna liczba osób, które nie potrafi sklecić poprawnie zdania po ukraińsku; problem ten dotyczy również ludzi młodych, którzy mieli obowiązkową naukę ukraińskiego w szkole. Często jestem świadkiem, że w tzw. niewymuszonych sytuacjach komunikacyjnych, przechodzą na język rosyjski, co oznacza, że jest on ich językiem podstawowym. Zatem, stosując ułatwienia dla imigrantów z Ukrainy, Polska może potencjalnie stworzyć sobie mniejszość rosyjską, która jest i historycznie była potężnym narzędziem w polityce zagranicznej Rosji. O ile do niedawna przeważali przybysze z Ukrainy Zachodniej, o tyle dzisiaj przyjeżdżają do Polski ze wszystkich regionów, także z tzw. Republiki Donieckiej i Ługańskiej.
Imigranci są również zróżnicowani pod względem zamożności dzielą się na źle sytuowanych i bardzo bogatych, przy czym do tych drugich zaliczają się często studenci, będący dziećmi ukraińskiej elity finansowej i intelektualnej. Wydaje się, że to właśnie ta grupa będzie w stanie w warunkach emigracyjnych pielęgnować przywiązanie do rodzimej, co nie znaczy wcale ukraińskiej, tożsamości kulturowej i politycznej, zaś ta źle sytuowana jest zainteresowana nierozwianiem własnych problemów socjalnych. Wspólnym mianownikiem łączącym emigrantów z Ukrainy jest poczucie beznadziejności przyszłości państwa, krytyka władzy i skorumpowanych struktur państwa. Są to również ludzie młodzi, którzy nie widzą przed sobą perspektywy powrotu do kraju.
To czym różni się współczesna diaspora od poprzednich fal emigracji– a co może być czynnikiem istotnym dla stosunków polsko – ukraińskich i polskiego bezpieczeństwa narodowego – jest istnienie, pogrążonego w kryzysie, ale jednak państwa ukraińskiego, które wobec Polski prowadzi twardą i wyrachowana politykę, czego zdaje się nie dostrzegać polska elita polityczna.

Ukraińcy jako siła robocza

Przybysze z Ukrainy mają w zamyśle polskiej elity politycznej i biznesowej stanowić panaceum na brak rąk do pracy. Prezes jednej z najprężniejszych firm transportowych w Polsce powiedział mi, że branża ta funkcjonuje tylko dzięki kierowcom z Ukrainy. Można oczywiście zrozumieć racje polskiego biznesu, ale niestety myślenie w kategoriach ekonomicznych ma często to do siebie, że jest nastawione na osiąganie celów krótkoterminowych. Prawdziwa polityka wymaga wizji i umiejętności pisania scenariuszy na kilkanaście lat do przodu. W zamyśle obywatele Ukrainy mieli pracować na polski dobrobyt, a potem się grzecznie spolonizować lub zintegrować z polskim społeczeństwem. Tak niestety nie będzie, o czym świadczy dobitnie przykład Kanady, gdzie diaspora ukraińska należy do najbardziej wpływowych środowisk politycznych w tym kraju i jest zorganizowana w sposób niemalże perfekcyjny.

Okazuje się także, że z perspektywy ekonomicznej sytuacja nie wygląda różowo, po pierwsze, zarobione w Polsce pieniądze są wysyłane na Ukrainę, po – drugie, Ukraińcy pracują w koncernach międzynarodowych za najniższą stawkę godzinową, więc pieniądze są transferowane za granicę, zakupów też nie robią w sklepach rodzinnych, tylko międzynarodowych…Polski budżet wypłaca za to 500+…, a elity polityczne nie mają bladego pojęcia jak zatrzymać w Polsce młodych Polaków, o ściągnięciu emigrantów nie wspominając…

Przeźroczyści ludzie

Polska była od początku lat 90 – ch atrakcyjnym celem emigracji z Ukrainy. Ukrainki pracowały często jako pomoce domowe, mężczyźni w budowlance, studenci wybierali polskie uczelnie. Jednak skala tej emigracji była o wiele mniejsza, tak więc – chcą nie chcąc – nauczyć się szybko języka polskiego i integrować z polskim społeczeństwem, choćby poprzez mieszane małżeństwa czy krąg towarzyski. Dzisiejsza skala emigracji powoduje, że Ukraińcy mogą w Polsce funkcjonować w swoich zamkniętych środowiskach, np. pracowniczych czy studenckich. Wcześniej, szczególnie na uczelniach, miał miejsce bardzo szybki proces integracji, dzisiaj już nie – studenci z Ukrainy przebywają we własnym gronie. Na tę sytuację wpływa także obecna, fatalna polityka historyczna władz ukraińskich i polskie na nią reakcję. Ukraińcy czują polską presję i reagują na nią zamknięciem we własnym gronie. W większości przebywają na obrzeżach polskiego życia, nie partycypują w kulturze, rozrywce, obrzędach religijnych…Wstają, kiedy my śpimy, kładą się spać po robocie, kiedy my już śpimy, obsługują nas w chińskich restauracjach i tureckich kebabowniach, robią obok nas zakupy w hipermarketach, ale ich tak naprawdę dla nas nie ma. Są przezroczyści. O szybkiej ich polonizacji możemy zapomnieć.

Grupa podwyższonego ryzyka

Emigracja z Ukrainy z punktu widzenia stosunków politycznych Warszawy z Kijowem oraz bezpieczeństwa państwa, stanowi grupę podwyższonego ryzyka. O ile biznes i klasa polityczna cieszy się z Ukraińców jako dobrej siły roboczej i motoru gospodarki, statystyczni Polacy nie podchodzą do przybyszów zza wschodniej zagranicy tak przyjaźnie. Według danych Centrum Badania Opinii Społecznej Polski, Ukraińcy to naród, który wywołuje u Polaków najbardziej ambiwalentne i skrajne emocje. Według sondażu przeprowadzonego w 2015 roku, 36% Polaków odnosi się do Ukraińców z sympatią, mniej więcej tyle samo — 32% — z antypatią, negatywne cechy, które Polacy przypisują Ukraińcom to bezwzględność i pijaństwo. Wydaje się, że niechęć do Ukraińców będzie mieć tendencję wzrostową – po pierwsze, ze względu na prowadzona przez Kijów politykę historyczną, po drugie – dopóki Ukraińcy będą w Polsce tanią siłą roboczą, zapewne nie będzie dochodzić do konfliktów na tle ekonomicznym, ale z upływem czasu, np. gdy młodzi zdobędą wykształcenie, a firmy zakładane przez Ukraińców ugruntują swoja pozycję na polskim rynku, zapewne dojdzie do konfliktu interesów (przed wojną spółdzielczy ruch ukraiński był potęgą, m.in. na Śląsku). Należy również zauważyć, że często złe traktowanie, pogarda dla „ruskich”, np. w miejscu pracy (często na czarno) przyczyni się do wzrostu niechęci Ukraińców do Polaków.
Należy także postawić pytanie: ilu wśród emigrantów jest agentów (także wpływu) służb ukraińskich czy rosyjskich czy kręgów biznesowych ze Wschodu? Ukrainki pracują m.in. jako sprzątaczki, kiedy nikogo nie ma w firmie…
Wydaje się, że polscy decydenci oraz część polskich ekspertów nie przewidują scenariusza, gdy emigranci zaczną jednoczyć się w organizacje o charakterze politycznym. Warto zauważyć, że Ukraińcy posiadają zadziwiającą zdolność jednoczenia się i prowadzenia działalności na obczyźnie, kiedy czuja na sobie presję otaczającego środowiska.

Moim zdaniem, problem będzie dotyczył drugiego lub trzeciego pokolenia dzisiejszych emigrantów.

W chwili obecnej działa Polska Liga Ukraińskich Studentów, Związek Zawodowy Ukraińców oraz Zrzeszenie Studentów Ukraińskich w Polsce, utrzymujące kontakty z Ambasadą Ukrainy w Warszawie. W dniach 21-22 października w Ukraińskim Domu w Warszawie, pod patronatem fundacji „Nasz Wybór”, odbyło się spotkanie organizacji ukraińskich w Polsce oraz organizacji społecznych pomagającym Ukraińcom w Polsce. Omawiano m.in. kwestię tzw. mowy nienawiści w stosunku do emigrantów, poruszono problematykę wielokulturowości i nauczania języka ojczystego dzieci emigrantów. Padła propozycja stworzenia Rady Organizacji Ukraińskich w Polsce.
Z pewnością te i przyszłe organizacje zrzeszające Ukraińców znajdą się w sferze zainteresowań bogatej, wpływowej i dobrze zorganizowanej emigracji ukraińskiej z Kanady, USA oraz Niemiec, która jest zdecydowanie nacjonalistyczna i odwołuje się do myśli, m.in. St. Bandery i marzy o stworzeniu tzw. „Wielkiej Ukrainy”, jest zdecydowanie i otwarcie rusofobiczna oraz antypolska do czego się oczywiście nie przyznaje ze względów politycznych. Warto zauważyć, że rząd polski realizuje z Kanadą plan reformy samorządowej na Ukrainie wart 16 mln zł. Nikt nie stawia pytania o udział w tej reformie potomków ukraińskiej emigracji powojennej i jej możliwego ideologicznego wpływu na Ukrainę.
Wydaje się, że w roli akuszera możliwych organizacji ukraińskich może podjąć Związek Ukraińców w Polce, zdominowany dzisiaj przez działaczy, którzy prezentują poglądy zbieżne ze „starą”, nacjonalistyczną emigracją Kanady, USA i Niemiec. Dla ZUwP emigranci ukraińscy stanowią bardzo łakomy kąsek polityczny, mogący zasilić szeregi wykruszającej się z roku na rok mniejszości ukraińskiej i aby zorganizować Ukraińców w siłę polityczną, będą chcieć wywołać atmosferę lęku imigrantów z Ukrainy wobec Polaków. Gdyby potencjalne i obecne organizacje zaczęły nawiązywać do ukraińskiej tradycji nacjonalistycznej, wywoła to natychmiastową reakcję ze strony polskich środowisk narodowych, nacjonalistycznych i patriotycznych, a zatem spowoduje konflikt.
Organizacje te mogą być również potencjalnie penetrowane przez ukraińskie środowiska nacjonalistyczne, które są jedyną autentyczną i żywotna siłą polityczną na Ukrainie. Posiadanie na własnym terytorium organizacji jawnie antyrosyjskich jeszcze bardziej skomplikowałoby i tak fatalne stosunki Polski z Federacją Rosyjską.

Gdyby państwo ukraińskie rozpadło się na dwie części (co należy brać oczywiście pod uwagę) , będziemy mieć w Polsce „ukraiński Piemont”, wspomagany przez zachodnią Ukrainę i ukraińską diasporę z Kanady i USA.
Również należy brać poważnie pod uwagę możliwość penetracji tych organizacji przez Niemców, tradycyjnie zainteresowanych Europą Środkowo – Wschodnią. Tylko osoba skończenie naiwna może sądzić, że Wrocław jest najliczniej (już od początku lat 90-ch), oczywiście spontanicznie, zasiedlany przez Ukraińców.

***
Jeżeli polska polityka emigracyjna nie ulegnie zmianie, a sytuacja gospodarcza na Ukrainie się nie polepszy, należy poważnie brać pod uwagę scenariusz, że Polska z państwa jednolitego narodowo stanie się faktycznie dwunarodowa. Czy Polska i Polacy są na to przygotowani? Myślę, że nie. Idę dalej, przypuszczam, że decydenci dostrzegli wagę problemu, ale niestety nie mają koncepcji jak się z nim uporać. Jeżeli się nie uporają, to w niedługiej perspektywie, z pomocą „ulicy i zagranicy” będziemy mieć do czynienia z pełzającym konfliktem narodowościowym, podobnym do tego jaki miał miejsce w Dwudziestoleciu Międzywojennym.

4237total visits,7visits today

dr Michał Siudak

Adiunkt w Katedrze Ukrainoznawstwa Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ekspert Polskiego Portalu o geopolityce, ukraińskiej emigracyjnej myśli politycznej, historii ukraińskiej geopolityki oraz stosunkach polsko – ukraińskich w kontekście Europy Środkowo – Wschodniej i Rosji.

7 thoughts on “Współczesna ukraińska emigracja – zagrożenie czy szansa?

  • 31 lipca 2018 at 00:32
    Permalink

    Bardzo dobrze. Niech Ukraińcy będą wyzyskiwani tak jak Polacy za granicą przez szwabow i brytoli, niech nigdy się nie zasymiluja i uwierzcie mi, nigdy nie uda im się pokonać polskiego ducha. Niech jadą dalej zarabiać na zachód. Emigracja to nie łatwy kąsek. To tragedia i koszmar. Emigrant.

    Reply
  • 15 kwietnia 2018 at 22:15
    Permalink

    Sprawa jest niezwykle łatwa do rozwiązania. Jak wiadomo – tak twierdzi rząd w Polsce – pracownicy z Ukrainy są dla Polski gigantycznie cenni! Skoro tak są cenni, to nie wolno ich dyskryminować, a przeciwnie powinni być sowicie dowartościowani! Należy wprowadzić ustawę, że jakikolwiek Ukrainiec pracujący w Polsce z racji tego, że jest niebywale cenny, nie może zarabiać mniej niż np. pięciokrotność średniej krajowej plus mieszkanie z opłacanymi mediami. Jeśli pracodawca nie zapewni takich warunków, to nie wolno zatrudniać. Za zatrudnianie z ominięciem tych warunków, przykładowo: pierwsza kara milion dolarów USA, jeśli sytuacja się powtórzy: druga kara konfiskata mienia pracodawcy w całości, wystawienie firmy na publiczną licytację plus dożywocie bez prawa do amnestii. Dziesięć procent grzywny netto ->>dla urzędnika który wykryje przestępstwo. Banalne. Zaręczam, że nikt się nie połakomi na naruszenie takich przepisów. A Ukraińcy – ci rzeczywiście będący genialnymi perełkami – zostaną zatrudnieni na znakomitych warunkach i powinni być zadowoleni. I może nawet z tej radości zakochają się w Polsce na zawsze?

    Reply
  • 10 kwietnia 2018 at 10:00
    Permalink

    Unikałbym straszenia Ukraińcami i diasporą. Jeśli ta imigracja sprawi nam problem to znaczy, że sami sobie zgotowaliśmy ten los.
    Ukraińcy są z reguły w dużo gorszej sytuacji materialnej niż Polacy. Część przyjeżdża tu do pracy, część chce uzyskać paszport i potraktować go jako przepustkę na zachód Unii.

    Ci co się tutaj osiedlą będą się asymilować i to dużo szybciej niż Polacy w Wlk. Brytanii. Chyba, że w Polsce wygra duch szowinistyczny, a wówczas akcja rodzi reakcje. Im bardziej mniejszość ukraińska będzie atakowana, tym trudniej będzie się asymilować i tym większy będzie z nią problem ( i to nie jest cecha Ukraińców, tylko ogólna charakterystyka problemu związanego z prześladowaniami danej grupy społecznej). To czy następne pokolenie Ukraińców (którzy osiedlą się w PL) będzie rozmawiać w języku polskim i będzie czuć się Polakami zależy tak na prawdę od nas. Mamy w historii przykłady warte naśladowania (postępowanie względem Litwinów, którzy całkowicie się spolonizowali), jak i te, z których powinniśmy wyciągnąć wnioski (postępowanie względem Kozaków).

    Dodam, że w tym drugim przypadku, nierówności i gorsze traktowanie mieszkańców Rusi było jedną z przyczyn upadku Rzeczpospolitej.

    Druga kwestia. Niektórzy postrzegają masowy wyjazd Polaków za granicę, jako „zło”. Skoro dla Polski to jest czynnik niekorzystny, to można wnioskować, że, np. dla Wlk. Brytanii czy Niemiec jest on korzystny (przyjmują osoby pracowite, łatwo wpasowujące się do społeczeństwa, uzupełniają lukę demograficzną, pozyskują jednostki aktywne, a często i ich „know how”).

    I tutaj mamy do czynienia z podobną sytuacją, tylko to my występujemy w roli państw zachodu. Polacy wyjechali (takie są smutne realia). Czeka nas katastrofa demograficzna za ok. 30 lat (jak pokolenie z wyżu wejdzie w wiek emerytalny). Ściągnięcie tutaj Ukraińców może nie jest najlepszym rozwiązaniem problemu (lepiej byłoby stworzyć warunki w PL, które odwrócą trend demograficzny i ściągną polskich emigrantów z powrotem do kraju), ale jakimś jest na pewno.

    Z pewnością trzeba uczyć się na błędach „zachodu”. I przyjezdnych traktować z jednej strony na równych prawach i zasadach, z drugiej, stosować bardzo surowe kary wobec przestępstw imigrantów z wydaleniem z kraju i pozbawieniem obywatelstwa (jeśli już takie zostało przyznane) włącznie. Przy czym tego rodzaju sprawy załatwiać po cichu i bez zbędnej medialnej nagonki, która jedynie antagonizuje społeczeństwo. Takie postępowanie nie będzie rodzić antypatii (brak dyskryminacji), a jednocześnie plotki o surowych karach szybko się rozejdą, co świetnie będzie pełniło funkcję porządkową o odstraszającą.

    Jeśli państwo będzie spełniać swoją funkcję – skorzystamy na tym. Jeśli nie, a Ukraińcy będą traktowani nie jak Polacy, ale znacznie lepiej (vide „uchodźcy” za granicą i strach przed karaniem bandytów o innym niż rodzimym wyznaniu, czy kolorze skóry), to wówczas będziemy mieli rzeczywiście problem.

    Ale to wszystko zależy od nas (społeczeństwa) i naszego państwa. Tam gdzie trzeba należy bronić narodowych wartości, kultury, historii i tradycji. Ale tam gdzie można, należy umieć wznieść się ponad narodowe sentymenty. Potęga Rzeczpospolitej została zbudowana na internacjonalizmie. Tylko w wykonaniu naszych przodków nie oznaczało to rezygnacji z patriotyzmu i własnych wartości. Wręcz przeciwnie.

    pozdrawiam
    Krzysztof Wojczal

    Reply
    • 10 kwietnia 2018 at 14:33
      Permalink

      Panie Krzysztofie, My nie straszymy – My uświadamiamy że problem na pewno pojawi się za jakiś czas. A dokładniej w drugim pokoleniu. Dlatego mając już pewne doświadczenia i wiedzę np. z Kanady czy Niemiec, powinniśmy na tym etapie pewne rzeczy przewidzieć. Co więcej powinniśmy przewidzieć konsekwencje zaniechania naszych działań. …. A asymilacja w tym przypadku nie wchodzi w rachubę.
      Przypomnę panu kwestię narodu wybranego, który z nami mieszkał ponad 700 lat i też się nie z asymilował a co więcej, co konflikt to konsekwentnie nas zdradzał. W roku, 1772-96, 1863, 1920, 1939, 1945-1968, 1989 (KOR) … no i teraz aktualnie po ustawie z IPN z 2018. Dlatego prosiłbym nie podchodzić do wszystkiego zbyt entuzjastycznie i pokojowo, bo nie wie pan jakie przyświecają im prawdziwe intencje. Lepiej dmuchać na zimne już za w czasu aniżeli obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.

      Reply
  • 9 kwietnia 2018 at 23:40
    Permalink

    Nie zgadzam się z tym artykułem. Żeby emigrować, trzeba wiedzieć za czym i czy dane państwo jest gotowe na jego przyjęcie. Polska wyjątkowo tego odmawia i nie tylko Ukraińcom. Jeżeli już tu Ukraińców mamy ,to takich co przychodzą za chlebem. W ciągu roku, mogą przepracować na ogólnych zasadach 180 dni, później muszą ponownie wrócić na swoje matczyne włości i tu się zgadzam, że na takich warunkach moga być wykorzystywani przez nieuczciwych pracodawców. Ale są też dłuższe pobyty dla pracujących Ukraińców, te z kolei wymagają szczególnego pozwolenia na pracę, z czego np. firma mojego męża korzysta. Wcale nie są gorzej opłacani, wręcz przeciwnie tak samo albo lepiej. Zapewniając pracę pracownikowi z Ukrainy musimy mu też zapewnić zakwaterowanie, mało tego brana jest pod uwagę przeciętna stawka wynagrodzenia jaką Polak zarabia w danym zawodzie. Minimalna nie wchodzi w grę, bo byłaby to dyskryminacja i takiego pozwolenia pracodawca by nie uzyskał. Więc pisanie tego typu banialuków , że pracodawca liczy na łatwy zarobek , świadczy o niedojrzałości piszącego w obecnie panującym prawie. Temat jest bardzo złożony, trudno tu w kilku zdaniach to wszystko opisać. Pozdrawiam

    Reply
    • 10 kwietnia 2018 at 23:24
      Permalink

      Beata, rozumiem Twój sprzeciw, zwłaszcza, że widziany jest z perspektywy dzisiejszej sytuacji i przepisów dotyczących zatrudniania Ukraińców…..i z Twoim codziennym doświadczeniem z firmy nie będę polemizował. Niemniej pragnę zwrócić uwagę na zasygnalizowaną problematykę skutków zmasowanej migracji Ukraińców do Polski ujętą niejako futurologicznie, czyli za dwa, lub trzy pokolenia. Niestety, nasze doświadczenia historyczne we współżyciu z ukraińskimi sąsiadami nie układały się – delikatnie mówiąc – najlepiej i dziś nic nie wskazuje na radykalną zmianę w tym obszarze. A zapewniam, że asymilacja zdecydowanej większości osiedlających się Ukraińców u nas w Polsce z naszą kulturą, zwyczajami, religią, czy interesem politycznym – to raczej mrzonki, albo stracone złudzenia. Dlatego rozumiejąc Ciebie, rozumiem intencje autora tekstu pana dr Michała Siudaka ujmującego temat szeroko w ujęciu geopolitycznym i możliwych konsekwencji tworzącej się nowej historii – obyśmy nigdy nie byli jej ofiarami na własne życzenie. Dziękuję za komentarz i oczywiście zapraszam do nas do Bastionu Dialogu ( bo w końcu nie wypiję toastu za Twoje zdrowie !). Pozdrawiam, Jarek.

      Reply
  • 9 kwietnia 2018 at 22:34
    Permalink

    Obudzimy się z ręką w nocniku jak Niemcy z Turkami…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *