Wolność bez odpowiedzialności – czyli jak zagrozić życiu naszych dzieci

Nawiązując do licznych wypowiedzi i komentarzy odnośnie tematu poruszanego w niniejszym artykule pragnę wyjaśnić, że został w nim poruszony temat wyłącznie szczepień ochronnych dzieci przed kilkoma bardzo groźnymi chorobami. Zaznaczam, że problem nie dotyczy lansowanych przez firmy farmaceutyczne wielu szczepionek mających rzekomo zabezpieczać nas wszystkich przed różnymi infekcjami, na przykład przed grypą. Co więcej, zdaję sobie sprawę, że wiele obaw obywateli zdaje się mieć uzasadnienie, zwłaszcza  wobec faktu stosowania w tych szczepionkach toksycznych związków, które potencjalnie mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Zwracam jednak uwagę, że szczepienia ochronne  dla  dzieci są całkowicie bezpieczne, a stosowane od kilkudziesięciu lat stały się dobrodziejstwem naszych czasów. Bezpowrotnie minęła epoka, w której setki tysięcy rodziców żyły w paraliżującym lęku o życie swoich dzieci, o to, czy będą się normalnie rozwijać i czy czeka ich kalectwo lub przedwczesna śmierć. Poruszany tu problem dotyka jedynie wieloletniego doświadczenia kilku pokoleń wskazującego na absolutną konieczność szczepień dzieci, zabezpieczenia ich życia i zdrowia. W tym kontekście zupełnie niejasne są działania różnych grup i stowarzyszeń, podważających słuszność działań służby zdrowia i próbujących manipulować informacjami tak, by skłonić jak największą liczbę polskich rodziców do narażania własnych dzieci na wielkie niebezpieczeństwo. Przypomnę tylko, że zaszczepienie dziecka następuje po badaniu lekarskim i polega na podaniu organizmowi osłabionych szczepów bakterii celem pobudzenia układu odpornościowego do skutecznej walki z infekcjami chorobotwórczymi.

Mija niemal rok od opublikowania mojego artykułu pt „niebezpieczny ruch przeciwszczepionkowy”, w którym dość ostro odniosłem się do rodziców ulegających namowom do zaniechania podania szczepień ochronnych swym malutkim dzieciom w celu zabezpieczenia ich przed niezwykle groźnymi i niebezpiecznymi dla życia chorobami. W nieco późniejszym czasie zostały wyemitowane programy telewizyjne z udziałem lekarzy potwierdzające słuszność mojego stanowiska w tej sprawie i wydawało się, że ta awanturnicza demagogia  dziwnych ludzi przycichnie.

Jakże zdumiony byłem, kiedy 3 czerwca 2017 roku na ulicach Warszawy pojawiła się, co prawda stosunkowo nieliczna, manifestacja, na której uczestnicy domagali się uchylenia obowiązkowego szczepienia dzieci pozostawiając je wyłącznie do decyzji rodziców. Przy okazji uzewnętrzniły się inne zarzuty, jakoby lekarze i tym samym Ministerstwo Zdrowia celowo ukrywali rzekomo liczne, poważne i nieodwracalne powikłania poszczepienne, których to dzieci  miałyby być ofiarami. Może nawet byłoby to troszkę zabawne; każdemu przecież wolno manifestować wyrażając swoje poglądy. Można nawet głośno krzyczeć, że teoria Kopernika jest nieprawdziwa, a ewolucja według Darwina w ogóle nie ma racji bytu. Zdziwiłem się tylko, jak można było wyrazić zgodę na manifestację przeciwko powszechnie obowiązującemu od wielu lat podstawowemu prawu gwarantującemu zdrowy rozwój społeczeństwa, ale ostatecznie wątpliwości niech rozstrzyga prokuratura.

Natomiast wielki szok przeżyłem dopiero wtedy, gdy na portalu społecznościowym, a ściślej na grupie skupiającej rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych zobaczyłem opublikowane zdjęcie ze wspomnianej manifestacji wraz z komentarzem popierającym zniesienie obowiązkowych szczepień w imię wolności gwarantującej swobodny wybór, czy dziecko zaszczepiać, czy też nie. Ja nazywam to inaczej: jest to wybór (w ramach wadliwie pojętej wolności oczywiście), czy rodzic pozwoli dziecku  być zdrowym, czy też wybierze jego okaleczenie lub śmierć.

Niestety, zacietrzewienie tych ludzi zdaje się nie mieć granic, jakiekolwiek próby wyjaśnienia sprawy kończą się z ich strony eksplozją ponurych inwektyw, chamskimi warknięciami, ale też jeszcze większym radykalizowaniem swoich szkodliwych przekonań. Niestety, nie chcą przyjąć do wiadomości, że wolność tego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna być naruszane dobro innego człowieka.

Trzeba zapytać wprost: czym różni się rodzic mający dziecko w samochodzie i jadący w stanie upojenia alkoholowego od rodzica odstępującego od szczepień ochronnych swego małego dziecka? Odpowiedź jest równie prosta: niczym poza sposobem stwarzania poważnego zagrożenia dla życia i zdrowia swojej pociechy oraz innych osób!

Nie wiem, dlaczego niektórzy nie chcą zrozumieć, że bardziej upowszechniona praktyka rezygnacji z zaszczepiania dzieci to prawie pewna epidemia, takie zdarzenia miały i nadal mają miejsce w różnych  zakątkach ziemi. Dlaczego nie przyjmują do wiadomości, że brak szczepień dla przykładu przeciw chorobie Heinego Medina, lub gruźlicy oznacza gwałtowny wzrost śmiertelności, ciężkich powikłań, a nawet nieodwracalnych kalectw. Brak szczepień dziewczynek przeciw różyczce sprawiłby, że znaczna ich liczba zapadłaby na tę chorobę. Wprawdzie zostałyby uratowane, ale w ich życiu dorosłym skutkowałoby to zwiększonym prawdopodobieństwem  urodzenia dziecka niepełnosprawnego. Pomijam już skutki braku szczepień przeciw  odrze, błonicy, tężcowi i krztuścowi.

Przysłowiowej oliwy do ognia dolewają członkowie organizacji przeciw-szczepionkowych domagając się zniesienia wszystkich obowiązujących szczepień dzieci i tym samym uchylenia ustaw sankcjonujących taki obowiązek. Ich argumenty można znaleźć w internecie. W jednym z nich powołują się na fakt, że w niektórych krajach szczepienia dzieci nie są obowiązkowe, dlaczego zatem nie może tak być w Polsce? W tym miejscu pozostaje zadać pytanie: czy my Polacy musimy być tak głupim narodem, by wdrażać  bez żadnej weryfikacji  wszystko, co pochodzi z zagranicy, bagatelizując wiedzę i doświadczenie naszych lekarzy?

Tu zadam następne pytanie: kto ponosiłby prawne konsekwencje, gdyby hipotetycznie Ministerstwo Zdrowia przychyliło się do żądań organizacji przeciw-szczepionkowych i ich sympatyków wspierających, znosząc obowiązek wszystkich szczepień, po czym na skutek niemal pewnych epidemii nastąpiłyby liczne zgony i masowe powikłania zdrowotne?

A może – używając przykładu akademickiego – zaproponujemy wszystkim zwolennikom takiej „dobro-wolności” w rezygnacji ze szczepień ich dzieci, ale pod warunkiem podpisania zwykłego oświadczenia że są świadomi i biorą pełną odpowiedzialność za swoje dziecko, a w przypadku zachorowania również konsekwencje ich leczenia, w tym również gdyby były te dzieci nosicielami danej choroby?
Czy znalazłaby się choć jedna osoba spośród (zakładam) odpowiedzialnych rodziców do złożenia takiego oświadczenia?

Przypuśćmy jednak, że na skutek liberalizacji przepisów o ochronie zdrowia nastąpiłaby pewna dobrowolność w zakresie decyzji o stosowaniu szczepień przeciw zakaźnym chorobom. Kto tak naprawdę poniesie konsekwencje takich decyzji?  Czy członkowie organizacji przeciw-szczepionkowej wraz ze swoimi zwolennikami godzą się pokrywać koszty leczenia w przypadku niebezpiecznych zakażeń i umieszczania ich dzieci  na oddziałach szpitalnych? Zaznaczam, że taki pobyt w szpitalu i leczenie kosztuje od kilkuset do kilku tysięcy złotych, mamy zatem wszyscy prawo oczekiwać od nich jasnej deklaracji w tej sprawie! Podobny problem mógłby wystąpić, gdyby dzieci zaszczepione zgodnie z zaleceniem lekarskim przebywały w przedszkolach, lub w szkołach z tymi niezaszczepionymi. W takim wypadku zakażenia mogą przenosić się na dzieci zdrowe choćby z powodu ich osłabionej odporności immunologicznej. Czy wtedy wielbiciele tychże rozwiązań także zapłacą za leczenie dzieci zarażonych i wezmą odpowiedzialność za przypadki śmiertelne?

Jeszcze raz podkreślam, że szczepionki ochronne stosowane w Polsce u dzieci należą do najbardziej bezpiecznych leków, nie zawierają związków chemicznych mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia. Ich termin przydatności nie jest więc długi i muszą być przechowywane w odpowiednich warunkach.

Co więcej, powikłania poszczepienne u dzieci zdarzają się rzadko, a trwałe poszczepienne okaleczenie to przypadek tak sporadyczny, że nijak się ma do zagrożeń, gdyby od tej profilaktyki odstąpić.  Ponadto trzeba dodać, że ewentualny skutek uboczny jest reakcją organizmu na lek, jako przyczynę wtórną, zaś przyczyna pierwotna pozostaje nieznana, a na pewno jest nie do przewidzenia. Dlatego w takim przypadku lekarz nie może ponosić odpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy.

Osobiście znałem przypadek dziecka, które dostało straszliwego ataku objawiającego się opuchlizną i dusznościami po spożyciu zwykłego …..pomidora. Lekarz pogotowia ratunkowego przez całą noc nie odstępował chorego aż do ustąpienia objawów. Przyczyna nierozpoznana! Tak już bywa z naszym zdrowiem, że czasami różne zdarzenia wymykają się spod kontroli najlepszych lekarzy i trzeba się z tym pogodzić.

Niemniej bulwersujące jest, że zwolennicy rezygnacji z profilaktyki zdrowotnej przez szczepienia ochronne są wśród rodziców dzieci niepełnosprawnych. Trudno ocenić, czy ich postawa wynika z braku wiedzy, czy też z chorego sposobu pojmowania wolności, na którą się tak powołują.

Niestety, brak  elementarnej odpowiedzialności kłania się tu bardzo nisko. Czy mało mamy problemów z osobami niepełnosprawnymi? Jeśli nie, to dlaczego popierają działania zmierzające do szerzenia się epidemii, wzrostu śmiertelności, o skutkach finansowych i społecznych nie wspominając?

Pozostaje mieć nadzieję, że strona rządowa nie ulegnie populistyczno-demagogicznej awanturze, a także zacznie produkować przez nasze-polskie instytuty farmaceutyczne szczepionki, których celem jest zabezpieczenie nas – Polaków  przed śmiercionośnymi epidemiami, a nie DEPOPULIZACJA?

12 thoughts on “Wolność bez odpowiedzialności – czyli jak zagrozić życiu naszych dzieci

  • 12 czerwca 2017 at 10:07
    Permalink

    Pani Iwono, dziękuję za komentarz, jaki Pani zamieściła i nie ukrywam, że wzbudził on mój szacunek i uznanie. Ostatnie Pani słowa – „wiedza czyni wolnym” – to coś niezwykle mądrego, czego dziś tak bardzo brakuje. Natomiast pozwolę sobie przypomnieć, że ruch przeciwszczepionkowy to niezaprzeczalny fakt, jak również to, że domagają się zniesienia obowiązkowych szczepień dla dzieci. Oczywiście zgadzam się z Panią, że mówimy tu o pewnej procedurze medycznej, którą Pani zapewne dobrze zna wiedząc, jakie warunki winny być spełnione, by małe dzieci były chronione przed niebezpiecznymi chorobami i jednocześnie zminimalizować ewentualne skutki uboczne. Proszę jednak zwrócić uwagę na jeden istotny szczegół, mianowicie na wieloletnie doświadczenie, o którym Pani wspomniała. Weźmy pod uwagę ostatni okres 60 lat. Ile dzieci zostało w tym czasie zaszczepionych ? Zapewne dokładnie na to pytanie nie odpowiemy, ale odpowiednie szacunki pozwalają przypuszczać, że była to liczba co najmniej 30 milionów dzieci. Ile w tym długim okresie nastąpiło przypadków trwałych i nieodwracalnych negatywnych zmian poszczepiennych ? Ja takich dokładnych danych nie posiadam, ale z wiedzy wieloletniej praktyki lekarzy wiadomo, że było ich stosunkowo niewiele i sama szczepionka nie zawsze była przyczyną sprawczą tych powikłań. Dobrze Pani wie, że wiele z nich – choć groźnie wyglądających – zostało zniwelowanych i dzieci dalej się normalnie rozwijały. Przeciwnicy szczepień podnoszą, że ponoć było wiele trwałych i nieodwracalnych powikłań, rzekomo te dzieci były przez szczepienia okaleczane. Warto by zapoznać się z dokumentacją lekarską tych przypadków i głębiej je przeanalizować. Ale nawet gdyby przyjąć, że w tych ostatnich 60 latach na skutek reakcji po szczepieniach nieodwracalnie uszkodzono zdrowie 3000 dzieci, to w wobec na pewno słusznie przyjętej liczby 30 milionów dzieci zaszczepionych daje to wartość 0,01 % niepożądanych skutków ubocznych. Oznacza to, że – przy uwzględnieniu założonej liczby powikłań – zabezpieczonych zostało bez żadnych powikłań 99,99% wszystkich maluchów. Oznaczałoby to również, że ryzyko niepożądanych skutków szczepień dzieci wynosi 1/10000 ( prawdopodobieństwo wynoszące jedną dziesięciotysięczną ) .Mówimy tu o prawdopodobieństwie znacznie mniejszym, niż ryzyko zajścia kobiety w ciążę i urodzenia dziecka niepełnosprawnego (według statystyk) . Trzeba także zdać sobie sprawę z tego, jakie byłyby konsekwencje, gdyby tych szczepień dzieci nie było, lub odstąpiono by od nich, jak niektórzy tego chcą. Oczywiście pytanie ” co by było, gdyby nie szczepiono” jest dziś pytaniem retorycznym w znaczeniu konkretnych wartości liczbowych, natomiast Pani zapewne zdaje sobie sprawę z tego, jakie skutki mogą nastąpić w najbliższym czasie, jeśli ludzie odstąpią od szczepień swoich dzieci. Czy naprawdę Polacy pragną powrotu epidemii gruźlicy, czy choroby Heinego Medina ? Natomiast w całej pełni podzielam Pani opinię o konieczności wzmacniania odporności dziecka, to bardzo ciekawy i ważny temat dotykający nie tylko dzieci, ale nas wszystkich. Bardzo ciekawa jest Pani uwaga odnośnie wiedzy, by w sposób właściwy i rozsądny wybrać odpowiedni moment na zaszczepienie dziecka. Sądzę, że Pani doświadczenie zawodowe , łączące wiedzę z wieloletnią praktyką to ogromnie cenny potencjał do szerzenia tej ważnej świadomości w społeczeństwie i dlatego serdecznie zapraszam Panią do zabierania głosu na Bastionie Dialogu, dzielenia się z nami wszystkimi swoimi uwagami i spostrzeżeniami. Proszę przyjąć wyrazy uszanowania, mocno pozdrawiam i wszystkiego najlepszego. Jarek Jużyczyński.

    Reply
  • 11 czerwca 2017 at 10:24
    Permalink

    Jestem pracownikiem medycznym, pielęgniarką Intensywnej Terapii, ale jestem też matką 3 już doroslych dzieci . Przez 27 lat pracy z ludźmi chorymi i to bardzo ciężko, przez możliwość obserwacji tego jak zmienia się system zdrowia wiem jedno, zupełnie zaczął on zatracać ludzką twarz. Człowiek stał się towarem , procedurą medyczną. Nie dlatego że lekarze czy pielęgniarki to źli ludzie, tylko tak skomercjalizowano wszystko do pieniędzy i narzucono schematy poza które nie daje się często wyjść, że właśnie lobbyści farmaceutyczni tak zadbali o to aby tylko jedna słuszna droga była leczenia. Jestem przeciwniczką szczepień w tak obecnie obowiązującym schemacie jaki mamy w Polsce. Nie ma kontroli nad tym procederem, i nikt nie odpowiada za szkodliwość tej procedury. Interesuję się immunologią od dawna, kiedy sama musiałam toczyć boje o moje dzieci, kiedy patrzono na mnie jak na nienormalną matkę, gdy zdawałam szereg pytań o wszystko podczas wizyt przed szczepieniem dzieci. Dzięki mojemu wykształceniu miałam wiedzę i argumenty aby właściwie zaszczepić dzieci gdy faktycznie widziałam że można. Nikt mnie nie ścigał i nie groził tak jak robi się to teraz. Na szczęście teraz ludzie też już mają tę wiedzę ale co najgorsze jest ona często poparta tragedią. Jako pielęgniarka widziałam osoby z powikłaniami poszczepiennymi, ale wszystkim mówiono, że to nie wina szczepień, tylko ze mieli osłabiony układ odpornościowy. A od czego się pytam? Jeśli chcą Państwo szerokiej wiedzy są ludzie którzy ją mają, którzy pracowali bądź szeroko zajmują się immunologią, biologią. To czego uczą na uczelniach wyższych jest tylko początkiem jakiejś wiedzy, liźnięciem tematu, wiedza to doświadczenie i praktyka. Szczepienia wymknęły się z pod kontroli. Choć nie mamy teraz epidemii, to pokazują one po latach swoje skutki uboczne. Trzeba o tym mówić, prowadzić dyskusję ale nie pisać proszę tendencyjnego tekstu, że antyszczepinkowcy są za zakazem szczepień ochronnych bądź ktoś im za to płaci. Nikt nie powinien być przymuszany do jakiej kolwiek procedury medycznej, to bezprawne. Dziecko musi być chronione, trzeba pozwolić najpierw na to aby jego układ odpornościowy się rozwinął i zaczęły działać w jego organiźmie naturalne mechanizmy a nie go narażać od chwili urodzenia. Ciągła stymulacja sztuczną substancją zaburza naturalną odporność. Jesteśmy istotą pewnego ekosystemu. Nie trzeba kończyć szkół, wystarczy że przyjrzymy się temu co zrobiliśmy z naturą i ile już z niej ubyło gatunków roślin i zwierząt, chyba sami sobie nie musimy gotować takiego losu. Wiedza czyni wolnym. Więc ją zdobywajmy.

    Reply
  • 10 czerwca 2017 at 21:53
    Permalink

    Do Pani Jadwigi Brzezińskiej ; cieszę się, że odczytała Pani mój artykuł całkowicie zgodnie z moją intencją. Ostatnie kilkadziesiąt lat to wielkie bogactwo wiedzy i doświadczenia lekarzy i także nas wszystkich, tego nie da się podważyć. Ciesze się, że zostałem przez Panią zrozumiany, pozdrawiam i zachęcam do zabierania głosu na Bastionie, to dla nas jest ogromnie cenne. Jarek Juzyczyński.

    Reply
  • 10 czerwca 2017 at 21:44
    Permalink

    Pani Tereso, istotnie mogła Pani mieć takie odczucie czytając mój artykuł, bowiem każdy podobny tekst można interpretować na różne sposoby. Z tego powodu został dopisany na początku krótki wstęp wyjaśniający. Wobec powyższego informuję, że nie bronię i nie reprezentuję interesu żadnego koncernu farmaceutycznego, jak to Pani sugerowała. Natomiast przyznam, ze szokuje mnie retoryka, jakiej Pani używa, zwłaszcza w punkcie ósmym cytowanej odpowiedzi z dnia 6 sierpnia 2016 roku. Pisała Pani tak : polski rząd nie powinien spieszyć się z wprowadzaniem nowych szczepionek do obrotu…… i tu w pełni się z Panią zgadzam, tak właśnie w swoim czasie postąpiła była minister zdrowia Ewa Kopacz. O ile pamiętam, chodziło o szczepionkę przeciw AH1N1. Ale następne Pani wypowiedzi są już nie na temat. To, że naród przetrwał 1000 lat bez szczepionek…..!? Co to za argument ? Czy wie Pani, że w tamtym czasie znacznie więcej dzieci umierało, niż przetrwało ? Idąc dalej, używa Pani terminu „mafie farmaceutyczne”. W pewnym stopniu można się z Panią zgodzić, tylko czy w nagłej potrzebie nie kupi Pani niezbędnych leków dla siebie, lub najbliższych ? I nie poczuje się Pani urażona faktem kupowania „trucizny od mafii” ? Dalej zauważa Pani, że szczepionki produkowane za granicą mogą być zainfekowane, by nas zabić. A to dopiero heca, chyba cały świat medyczny wszedł w spółkę z diabłem, by zabić wszystkich Polaków ! Trochę tylko dziwne, że ja i moje dzieci żyjemy. Ale skoro nawołuje Pani do wieloletniego doświadczenia niezbędnego do tego, by dany lek wdrożyć, to informuję, że szczepionki ochronne przeciw tym kilku chorobom maja w Polsce ponad 60 lat pozytywnego doświadczenia i uratowały zdrowie i życie milionom dzieci. Ufam, że ta prawda zrobi na Pani wrażenie i w końcu przyzna Pani, że namawianie ludzi do odstępowania od tej procedury przez STOPNOP jest prawdziwie demonicznym działaniem; nie szukajmy wroga za granicą, mamy go u siebie ! Polacy maja wroga w osobach szaleńców próbujących „naprawiać” nasze życie manipulując informacjami kłamliwymi w zupełnie niezrozumiałych celach. Odpowiadając na Pani obawy, pisaniem prawdy nie rozwalimy tej strony, za to szaleńcy dopuszczeni do decydowania rozwalą nasze państwo razem z nami. Pozdrawiam serdecznie, polecam dalsze rozważania w podnoszonej sprawie, jeśli ma Pani jeszcze jakieś cenne uwagi, proszę się z nami podzielić. Jeszcze raz pozdrawiam, Jarek Jużyczyński.

    Reply
  • 10 czerwca 2017 at 13:34
    Permalink

    Do komentatora przedstawiającego się, jako Cieroce : informuję, że ani Bastion Dialogu, ani ja osobiście tego artykułu nie opublikowaliśmy na żadne zamówienie i tym samym nikt z nas nie otrzymał za niego ani grosza ( i nie otrzyma ! ). Proszę więc szanowny komentatorze lub komentatorko nie konfabulować, lecz dyskutować rzeczowo. Jeszcze jedna uwaga do komentarza Pana Zbigniewa : szczepionki ochronne dla dzieci – bowiem o nich mowa – nie zawierają żadnych toksyn mogących zagrażać życiu lub zdrowiu dziecka. Ale jest pewien warunek, mianowicie dziecko zaszczepiane nie może być czymś zainfekowane, dlatego przed zaszczepieniem lekarz bada maleństwo, a rodzice winni powiadomić lekarza o wszelkich zauważonych i niepokojących zmianach.

    Reply
    • 10 czerwca 2017 at 15:08
      Permalink

      Szanowny Panie Jarku, złapałam Pana na tym że pisze pan kolejny artykuł o szczepionkach , który można by podpiąć pod propagandę NWO i propagowanie idei koncernów farmaceutycznych! Jaki jest Pana prawdziwy cel pisania o szczepionkach po raz kolejny na tym portalu? Czy celem Pana jest rozwalenie tej strony internetowej??? Bo nie chce mi się wierzyć żeby prowadzący tę stronę i odpowiedzialni za nią działali w interesie mafii farmaceutycznych!
      Ale skoro Pan pisze ponownie o szczepionkach to i ja powtórzę to co Panu rok temu odpowiedziałam w komenatrzu poniżej z dnia 6 sierpnia 2006 roku:
      „Witam,
      Aktualny problem i zamieszanie odnośnie szczepionek ma według mnie następujące podłoża:
      1.Szaleńczy pęd koncernów farmaceutycznych do zbijania kasy zupełnie przesłonił im cel jakiemu powinny służyć szczepionki. Produkują coraz to nowe rodzaje szczepionek, a my wcale nie mamy pewności czy te szczepionki są bezpieczne. Ludziom chciwym i żadnym zysku nie można wierzyć! To byłaby głupota! Dlatego uważam że na chwilę obecną lepiej dmuchać na zimne i się nie szczepić niż ryzykować!
      2. Brak wiarygodnych autorytetów w sprawie szkodliwości czy też nieszkodliwości szczepionek – nikomu nie można dzisiaj wierzyć bo prawie każdy tzw. „ekspert” służy mamonie.
      3. Rządy tworzą prawo obowiązkowych szczepień pod dyktando mafii farmaceutycznych. Znalazłam na internecie informację że podczas gdy w Polsce wpisuje się coraz więcej szczepień obowiązkowych do kalendarza szczepień, to w Niemczech lekarze wręcz namawiają pacjentów aby się nie szczepili. W Niemczech podobno nie ma obowiązkowych szczepień. To coś oznacza… i powinno dać nam Polakom do myślenia..
      4. W istniejącej teorii spiskowej odnośnie NWO to właśnie obowiązkowe szczepionki mają być jednym z narzędzi kontroli nad światem ze strony NWO, tzw. Dyktatura Naukowa oparta o Eugenikę.
      5. W Polsce jako jedynym kraju na świecie od 1 stycznia 2017 roku obowiązywać będzie OBOWIĄZKOWE szczepienie dziewcząt szczepionką sterylizująca HPV. Szczepionka ta z powodu swojej udokumentowanej szkodliwości została już zabroniona w wielu krajach świata, a w Polsce będzie dopiero wchodzić. Ustawa odnośnie tej szczepionki została przepchnięta i przyjęta przez PIS i wszystkie inne ugrupowania w zeszłym 2015 roku w lipcu, podczas wakacji kiedy lud odpoczywał. https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2015/07/25/prawo-i-sprawiedliwosc-za-obowiazkowym-szczepionkowym-holokaustem-polakow-zobacz-imienna-liste-glosowania/
      https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/tag/szczepionka-przeciw-wirusowi-brodawczaka-ludzkiego-hpv/
      Tu się można dokształcić w temacie:
      https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/category/szczepionki-zabijaja/
      6. W przeszłości kiedy w świecie istniały jeszcze jakieś wartości moralne i etyczne, można było mieć zaufanie co do jakości szczepionek, dzisiaj takiego zaufania mieć nie można. Sama słyszałam jak matki mówiły że wiedzą że istnieje ryzyko bo nie mają pewności co dzisiaj tak naprawdę w tych szczepionkach jest, ale wiedzą też że w Polsce jak nie zaszczepią dziecka to muszą płacić kary, szczepiąc, miały nadzieję że dziecku nic nie będzie.
      7. W Polsce nie ma możliwości sądzenia mafii farmaceutycznych za powikłania poszczepienne.
      8. Co powinien zrobić Polski rząd? Przede wszystkim ….. nie spieszyć się z wprowadzaniem do obrotu nowych szczepionek. Skoro naród Polski przetrwał ponad 1000 lat bez szczepionek i wciąż jeszcze żyje to nic wielkiego się nie stanie jeśli każdą szczepionkę wprowadzi się po 10 latach jej funkcjonowania na rynku zagranicznym, bo wtedy będziemy mieli już wyniki i rezultaty rzeczywistej użyteczności czy też bezużyteczności danej szczepionki. To powinno być zagwarantowane prawnie, jeśli chcemy aby społeczeństwo polskie nie uległo depopulacji. Jeśli ktoś będzie się chciał szczepić dobrowolnie nową szczepionkę to będzie mógł to zrobić sprowadzając sobie z zagranicy tę szczepionkę.
      9. Powinniśmy posiadać własne ośrodki badawcze niezależne od koncernów farmaceutycznych, które z prawdziwą troską o zdrowie Polaków, a nie za łapówki, będą wydawały wiarygodne opinie o szczepionkach które koncerny zamierzają w Polsce sprzedawać.
      10. Szczepionki dla Polaków powinny być produkowane w Polsce. Bo szczepionki mogą być użyte jako broń biologiczna i wcale nie mamy pewności że te wyprodukowane za granicą nie zostaną zainfekowane specjalnie żeby nas zabić depopulując Polskę.
      11. OSTROŻNOŚĆ! OSTROŻNOŚĆ! OSTROŻNOŚĆ!”

      Reply
      • 10 czerwca 2017 at 21:00
        Permalink

        Pani Tereso, chyba nie przeczytała pani tekstu ze zrozumieniem Przeczytałam go i moje odczucie było takie że autor nie promuje korporacji farmaceutycznych., a wręcz je gani. Autor tylko chce abyśmy zaczęli myśleć i nie likwidowali pół wieku pracy ludzi nad szczepionkami, tylko dlatego że komuś szczepionka się nie podoba. Zauważyłam również to, że jest jakaś chora fobia oddania całkowitej decyzji co do sposobu leczenia swoich dzieci rodzicom, którzy w większości nie posiadają wiedzy, co spowoduje więcej szkód aniżeli zysków dla społeczeństwa.
        Rozumiem że jako dziecko była pani zaszczepiona …… no jakoś udało się chyba przeżyć?

        Reply
  • 10 czerwca 2017 at 13:20
    Permalink

    Panie Zbigniewie, Pana komentarz jest jednak nie na temat. Nie można w poważnej dyskusji bazować wyłącznie na linkach zamieszczonych w internecie, lecz na wiedzy medycznej. Zapewne nie chciałby Pan leczyć się u lekarza, który zamiast specjalistycznej wiedzy medycznej bez odpowiednich badań przepisałby Panu receptę na podstawie tego, co jest zawarte w internetowych linkach. Artykuł zawiera informacje jedynie o szczepieniach ochronnych dla małych dzieci w celu zabezpieczenia ich na całe życie przed bardzo groźnymi chorobami ze wszystkimi możliwymi ich następstwami. A jeśli chodzi o uczulenia, czy alergie, to tak naprawdę związane są one między innymi z obniżoną odpornością immunologiczną u wielu współcześnie żyjących ludzi, ale przyczyny takiego stanu rzeczy są bardzo złożone, z pewnością związane są z powszechną chemizacją spotykaną na co dzień, jak również dużą rolę odgrywają tu czynniki środowiskowe, jak na przykład zanieczyszczenie środowiska. Proszę więc w komentarzach skupić się na istocie poruszonej sprawy, zamiast wszelkie zło na tym świecie zwalać na domniemanego winowajcę widzianego w szczepionkach, które są dobrodziejstwem dla ludzkości. Pozdrawiam, autor.

    Reply
  • 10 czerwca 2017 at 10:46
    Permalink

    Nasi rodzice, a nawet dziadkowie, jako dzieci byli objęci obowiązkowym szczepieniem – i jakiś cudem żyją” – Takim cudem, że wtedy szczepionki nie miały w składzie neurotoksyn, trucizn, metali ciężkich: https://www.facebook.com/MarchAgainstMonstanto/photos/a.566016720083519.1073741828.566004240084767/1608113419207172/?type=3&theater A te wszystkie uczulenia to od czego? Od szczepionek proszę pana. Jednak miały obce białka. Szczepionki zrujnowały ludziom układ odpornościowy.

    Reply
  • 9 czerwca 2017 at 23:56
    Permalink

    Artykuł na zamówienie i nie ma nic wspólnego z prawdą. Ile wam za niego zapłacili? Kiedyś ktoś za to kogoś rozliczy – budzimy się.

    Reply
    • 10 czerwca 2017 at 00:57
      Permalink

      Chcesz pan/Pani napisać swój punkt widzenia na ten temat – zapraszamy

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *