W obronie polskich dzieci porywanych w imię unijnych regulacji.

Belgia od kilku lat prowadzi politykę uprowadzania dzieci z Polski. Dzieci pochodzące ze związków Belga z Polką zabierane są polskim matkom i  przekazywane belgijskim ojcom bądź już jego nowej rodzinie. Belgowie biorą udział w nielegalnych adopcjach dzieci z Polski, ponieważ w Europie polskie dziecko ma opinię zdolnego i przyjaznego. Łatwo integruje się społecznie i uczy miejscowego języka, ponadto wyróżnia się europejską urodą, pochodzącą z rodziców tzw. „czystej europejskiej krwi”. Kiedy  o adopcje stara się rodzina, która pragnie zapewnić takiemu dziecku odpowiednią opiekę, rozwój  i dać rodziców, przy tym robi to w sposób uczciwy, powinniśmy ten fakt zaaprobować  i uznać za korzystny społecznie . Niestety często zdarza się, że takie rodziny są przypadkowe, sprawdzane w sposób bardzo enigmatyczny . Panuje przekonanie, że takiemu dziecku już sam fakt wychowania w Belgii bardziej przysłuży się niż wychowanie w Polsce. Rodzina, jej wartości, stan umysłowy są już sprawą drugorzędną. Od dawna bardzo popularny stał się proceder  umieszczania polskich dzieci w belgijskich rodzinach zastępczych . Zarabiają na tym wszyscy, najwięcej rodzina zastępcza.  W Europie i Polsce tysiące dzieci wyrwano polskim rodzicom, aby sprzedać je zawodowym opiekunom zastępczym zarabiającym na opiece, lub przekazać do  adopcji, która przynosi dochody rodzinom w postaci finansowego wsparcia. Obecnie Komisja Europejska zamierza zmienić prawo unijne, Rozporządzenie Rady (WE) nr 2201/2003, aby urzędnicy państw Unii Europejskiej mogli bez przeszkód porywać dzieci polskim rodzicom nawet w Polsce, z pominięciem polskiej ochrony sądowej.

Dnia 8 lipca 2016 r., wysiłkiem rodziców, redaktora internetowego serwisu Patriot24.net, Roberta Rewińskiego, oraz detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, podczas warszawskiego szczytu NATO zorganizowany został marsz protestu ulicami stolicy przeciwko bezprawnemu zabieraniu dzieci rodzicom. Niestety marsz ten został zignorowany  przez dziennikarzy i odbił się bardzo słabym echem. Pani Ania z Poznania walczy od 3 lat o prawo wychowywania własnych dzieci bez strachu i przemocy.

W Belgii była bita i poniżana przez byłego męża i jego konkubinę. Dzieci płakały, były wyrywane matce z rąk, szarpane, grożono im, że więcej mamy nie zobaczą, bo rozmawiają z nią po polsku. Kiedy spotykały się z ojcem i chciały zadzwonić do mamy, bo za nią tęsknią nie otrzymały na to jego zgody. Ojciec dzieci odmawiał synowi rehabilitacji po operacji serca, zabierając mu sprzęt rehabilitacyjny, a wobec córki zachowywał się nagannie. Kobiecie udało się wrócić z dziećmi do Polski.  Wówczas ojciec wraz z wynajętymi w Belgii osiłkami dopuścił się  napadu na  matkę i dzieci. Napad  miał miejsce w Poznaniu w drodze do szkoły. Matka i dzieci zostały poturbowane, a dziadek dzieci ledwie uszedł z życiem, unikając przejechania samochodem przez wynajętych Belgów. W sprawach działań ojca wszczęto postępowania karne w Poznaniu. Są one jednak utrudniane wskutek belgijskich wpływów w Polsce.Pracownica belgijskiego rządu zwróciła się do polskiego ministerstwa sprawiedliwości o pomoc w zwolnieniu Belgów z odpowiedzialności karnej w Polsce. Jej propozycję o charakterze korupcyjnym, zawierającą pisemną obietnicę „wdzięczności”, polscy urzędnicy przekazali polskiemu sądowi.

Polscy urzędnicy poparli też i przekazali do poznańskiego sądu wniosek z Belgii o wydanie dzieci do Belgii. Mimo, że wniosek złożono nieformalnie, niezgodnie z wymogami prawa( jako wniosek  ewentualny), a jego formularz nie został wypełniony w częściach obowiązkowych, nie wzbudził on żadnych zastrzeżeń. Po otrzymaniu belgijskiej propozycji chronienia Belgów winnych usiłowania porwania, poznański sąd dopuścił do postępowania dwie biegłe, które oświadczyły wbrew twierdzeniom niezależnych świadków, że dzieci są negatywnie nastawione do ojca przez matkę i mimo próby porwania, powinny spotykać się z ojcem bez dodatkowej ochrony, bo ojciec pragnął jedynie kontaktów z nimi.

Mimo obowiązującego wszystkie państwa Unii Europejskie zakazu prowadzenia postępowania w sprawie dzieci w czasie, gdy takie postępowanie toczy się już w jednym z nich, Belgijski sąd poparł ojca w próbie zabrania dzieci matce, i postanowił o obciążeniu matki kuriozalną grzywną w wysokości 1000 (tysiąca) euro dziennie. Kwota jest naliczana za każdy dzień nieobecności dzieci w Belgii. Obecnie przekroczyła już 400 000 (czterysta tysięcy) euro. Matce na poczet kary zabrano cały pozostały w Belgii dorobek życia, choć wyjazdu dzieci z Polski zakazał polski sąd na czas toczącego się postępowania w Polsce. Belgia złamała prawo europejskie, Europejską  Konwencję Praw Człowieka i Konwencję o Prawach Dziecka. Belgijskie działania wobec polskiej matki odbywają się poza jakąkolwiek demokratyczną kontrolą. Komisja Wenecka Rady Europy powinna pilnie zająć się praworządnością w Belgii i demokracją w Unii Europejskiej. Takich przykładów jest mnóstwo, najwięcej  w Szwecji i Norwegii.

   Bez odpowiedzi pozostaje również skierowany do posłów na Sejm wniosek o odwołanie Marka Michalaka ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka za odmowę pomocy porywanym dzieciom, także 7-letniemu Michałkowi, porwanemu do Belgii nim zakończono bezprawne postępowanie w sprawie jego adopcji zagranicznej. Od początku kwietnia 2016 r., przez 3 miesiące rząd i konsulowie w Brukseli nie złożyli ani jednej wizyty w miejscu uwięzienia Michałka w Belgii.

Samotne 7-letnie dziecko, znające tylko język polski, oderwane od rodziców i siostry w Polsce, samo wśród porywaczy, którzy nie mówią po polsku, daremnie czeka na ratunek. Polski rząd mimo licznych apeli przekazanych premier Beacie Szydło ignoruje sprawę . Sędzia Małgorzatą Franczak, która umożliwiła sprzedaż Michałka do Belgii za ponad 12 tysięcy euro, wraz z urzędnikami, którzy wydali zgodę na sprzedaż, może spać spokojnie bez obawy o proces ujawniający  skorumpowanie sędziów Sądu Okręgowego w Lublinie. Bezprawną decyzją rządu porwany Michałek nie wraca do swej rodziny w Polsce, tym samym nie wraca do Polski.

Polska matka i polskie dzieci potrzebują polskiego poparcia i obrony.Tymczasem Polacy których dotknął ten problem żyją w ciągłym strachu. Pomóż chronić prawa Polaków łamane nawet w Polsce! Jeśli popierasz udostępnij lub polub. Tylko razem jesteśmy w stanie przeciwstawić się takiemu marginalnemu traktowaniu, manipulacjom i nieszczęściom polskich rodzin.

Pomóżmy Ani i jej dzieciakom bo polskie sądy wszystko robią aby te dzieci jej zabrać !!!

Przyłączmy się do Ani w czasie protestu przed Konsulatem Honorowym Belgii w Poznaniu (ul. Kmicica 2),

w niedzielę 11 września 2016r. godzina  14:00

718total visits,10visits today

One thought on “W obronie polskich dzieci porywanych w imię unijnych regulacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *