Uwagi i komentarze do uchwały nr 160 Rady Ministrów „za życiem”

Dnia 30 grudnia 2016 roku  w Monitorze Polskim została opublikowana uchwała  Rady Ministrów Nr 160 zawierająca ustalenia w ramach programu „ za życiem”. Uważna lektura treści tej uchwały wywołała szereg komentarzy zarówno tych krytycznych, jak i bardzo przychylnych. Staranna analiza najważniejszych postanowień w niej zawartych skłania mnie do pewnej refleksji, przy czym odniosę się jedynie do pewnych elementów, moim zdaniem bardzo ważnych z punktu widzenia troski i zabezpieczenia ważnych problemów osób niepełnosprawnych, a także ich rodziców, lub opiekunów.

Z dużym uznaniem warto wyrazić fakt powołania przez  Premiera RP panią Beatę Szydło, międzyresortowego zespołu mającego na celu podjęcie działań w celu zabezpieczenia materialnego i prawnego rodziców małych dzieci, a szczególnie tych osób, których los nie oszczędził dotykając ich trwałą niepełnosprawnością. Niemniej w treści uchwały pojawiło się wiele zastrzeżeń, wobec tego niektóre z nich spróbuję opisać. Zaznaczam, że nie neguję dobrej woli pani Premier, a jedynie widzę potrzebę ukazania pewnych braków i niekonsekwencji koniecznych do niezwłocznej  korekty.

W listopadzie 2016 roku opublikowałem artykuł pt. „ za życiem – czyli ustawowy populizm” , w którym opisałem daleko idące  niekonsekwencje przyjętej wówczas ustawy także w ramach programu „za życiem” ze wskazaniem na ewidentne błędy. Miałem wtedy nadzieję, że rządowy program „za życiem” zostanie staranniej dopracowany i tu się zdecydowanie zawiodłem.

W programie wyłoniono pięć podstawowych priorytetów,  ja odniosę się do trzeciego z nich. W punkcie 3.4  jest mowa o pomocy w domu w ramach prac społecznie użytecznych. Ma to polegać na tym, że pewne osoby będą kierowane  do prac wspomagających opiekunów osób niepełnosprawnych w miejscu ich zamieszkania, przy czym mają to być działania w zakresie pomocy wytchnieniowej. Pomoc taka bywa czasami potrzebna, ale przede wszystkim dla opiekunów w wieku starszym, często nękanych chorobowymi dolegliwościami i potrzebującymi wsparcia szczególnie wtedy, gdy same mają na głowie opiekę nad niepełnosprawnym wymagającym specjalnej troski. Może się przecież zdarzyć, że  emeryt musi się udać na badania lekarskie, niekiedy na kilka dni do szpitala, a tu nie ma kto zająć się osobą niepełnosprawną. Warunek jest jeden: wspomniana pomoc zostanie przydzielona, jeśli dochód na członka rodziny we wspólnym gospodarstwie domowym nie przekroczy 1200 złotych miesięcznie.

Kto ma świadczyć opiekę wytchnieniową? Rzekomo mają to być osoby po przeszkoleniu. Tylko kto będzie przeprowadzał te szkolenia i kim będą przeszkalani ? Z treści uchwały wynika, że będą to między innymi osoby bezrobotne. Proszę sobie wyobrazić, że oto do domu w którym mieszka osoba niepełnosprawna, wchodzi ktoś skierowany  przez  Ośrodek Opieki Społecznej do opieki wytchnieniowej, żeby odciążyć opiekunów osoby niepełnosprawnej. Z założenia jest to możliwe w praktyce budzi poważne problemy. Tacy podopieczni najczęściej mają niepełnosprawność sprzężoną, czemu towarzyszą ataki różnych przypadłości wymagających prawidłowych  reakcji i działań. Jak można do takich prac kierować ludzi nie tylko nie mających odpowiednich kwalifikacji, ale też braku doświadczenia w pracy z takimi osobami ? Nie wspomnę już o tym, że wpuszczenie kogoś obcego do mieszkania i pozostawienie go na jakiś czas z osobą podopieczną łączy się z szeregiem wątpliwości natury moralnej i prawnej. Sam pomysł takiej oferty pomocy nie jest zły, ale wymaga wdrożenia nowego zawodu przygotowującego  kadrę o charakterze pielęgniarskim z wysokimi kwalifikacjami pod względem wiedzy i umiejętności. Próba realizacji tego problemu w ujęciu treści programu „za życiem” może uczynić więcej złego, niż pożytku.

Teraz przejdę do punktu 3.5.2 w związku z punktem 3.5 oraz 3.5.1  dotyczących wspierania rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych poprzez ich aktywizację zawodową.

Temat jest niezmiernie ważny, albowiem dotyczy  likwidowania bądź znacznego ograniczania obszaru ubóstwa w rodzinach z dzieckiem niepełnosprawnym, zwłaszcza w stopniu znacznym, wymagającego bezwzględnie stałej opieki . Problem ten jest dostrzegany o czym świadczą liczne artykuły i opracowania upublicznione przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Na Bastionie Dialogu również zamieściłem artykuły poruszające to zagadnienie.

Bardzo często jest tak, że jeśli dziecko jest niepełnosprawne w stopniu znacznym, jedno z rodziców  rezygnuje z pracy na etacie, aby zajmować się dzieckiem, którego stan wymaga stałej uwagi opiekuna. Z taką opieką wiąże się wiele wysiłku, wymaga ona stałego czuwania przez całą dobę, przy czym stopień uciążliwości w sprawowaniu takiej opieki, bywa różny w zależności od rodzaju niepełnosprawności dziecka. Zgodnie z ustawą z 2003 roku o świadczeniach rodzinnych(art 17.1 tejże ustawy) taki rodzic może otrzymać świadczenie pielęgnacyjne w kwocie około 1400 złotych miesięcznie, w zamian wypada z życia zawodowego i pozbawia się go całkowicie możliwości uzyskania dodatkowych dochodów poprzez dorobienie jakiejkolwiek kwoty w różnej formie. Taki stan rzeczy pogłębia ubóstwo rodziny, albowiem rzadko się zdarza, by drugie z rodziców zarabiało znacząco dużo podwyższając standard życia rodziny. Trzeba przy tym pamiętać, że opieka nad dzieckiem niepełnosprawnym wiąże się z podwyższonymi kosztami wynikającymi z rehabilitacji, droższymi lekami czy innymi środkami zabezpieczającymi potrzeby takiego dziecka.

Uchwała ‘za życiem” wychodząc naprzeciw potrzebom takich rodzin proponuje im wsparcie w postaci możliwości podjęcia pracy subsydiowanej, lub tak zwanej tele pracy. Takie rozwiązanie mogłoby potencjalnego pracodawcę zachęcić, ponieważ  otrzymałby on refundację części kosztów poniesionych na wynagrodzenie dla pracownika opiekującego się dzieckiem niepełnosprawnym do 50 % minimalnego wynagrodzenia. Tu jednak pojawiają się duże zastrzeżenia. Utworzenie takiego stanowiska zobowiązuje pracownika do wykonywania pracy w określonym miejscu i czasie, a właśnie na przeszkodzie może stać specyfika opieki nad osobą niepełnosprawną, szczególnie w stopniu znacznym. Niestety często jest tak, że te dwie sprzeczności trudno ze sobą pogodzić, w wielu przypadkach jest to niemożliwe. Nie wykluczam, że taka opcja może umacniać model cwaniactwa wśród samych ewentualnych pracodawców w konsekwencji rodzic i tak wróci do świadczenia pielęgnacyjnego. Druga możliwość, czyli tele-praca wydaje się być bardziej sensowna – wykonujący ją miałby większą swobodę w jej wykonywaniu w znaczeniu czasowym. Daje to zdecydowanie lepszą możliwość pracy z komputerem w domu przy jednoczesnej opiece nad dzieckiem. Trzeba jednak zadać pytanie, czy takich stanowisk będzie dostatecznie dużo i ilu pracodawców dostrzeże  potrzebę utworzenia takich etatów z szansą na dofinansowanie? Jak dotąd odpowiedź  nie napawa optymizmem.

Trzecią możliwość, jaką przewiduje uchwała „za życiem”, to preferencyjne warunki prowadzenia własnej działalności gospodarczej przez rodziców sprawujących opiekę nad dzieckiem niepełnosprawnym. W pewnych przypadkach, w zależności od rodzaju działalności, takie rozwiązanie wydaje się być słuszne ale pozostaniemy na „wydaje się”. Wiem, jak bardzo absorbująca jest opieka nad osobą niepełnosprawną, a prowadzenie działalności gospodarczej wymaga w praktyce równie dużego poświęcenia pracy i czasu. Pogodzenie tych dwóch działań jest trudne, a wręcz niemożliwe. Dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest prowadzenie tak zwanej firmy rodzinnej, w którą zaangażowani są oboje rodzice, a niekiedy inni krewni.

Należy jednak dodać, że proponowane w uchwale rozwiązania w sprawach zatrudnienia z założenia wykluczają rodziców pobierających świadczenie pielęgnacyjne i to jest jeden z najbardziej spornych punktów całej uchwały. Strona rządowa stoi na stanowisku, że jeśli ktoś takie świadczenie pobiera, to widocznie ma dziecko w tak złym stanie, że nie ma żadnych możliwości jakiejkolwiek aktywności zawodowej i zarobkowej w ogóle. Stanowczo sprzeciwiam się tak skrajnemu ujmowaniu tego zagadnienia i od lat w różnych pismach domagam się zmiany jego postrzegania. Uważam, że rodzic pobierający świadczenie pielęgnacyjne winien mieć możliwość dodatkowego dorabiania pieniędzy przy jednoczesnym spełnieniu dwóch warunków : dodatkowy dochód będzie opodatkowany, a sama praca nie przyczyni się do zaniedbań wobec osoby niepełnosprawnej, pozostającej pod jego opieką. Istnieją przecież różne formy uczciwego zarobkowania, jak choćby praca na zlecenie, umowa o dzieło, bądź świadczenie drobnych usług. W takim przypadku rodzic dziecka niepełnosprawnego ma możliwość organizacji swojej dodatkowej pracy w sposób łatwy do pogodzenia z codziennymi obowiązkami opiekuńczymi wobec dziecka. Zaletą takiego rozwiązania jest polepszenie bytu materialnego swojej rodziny, a także rodzaj samoaktywizacji zawodowej. Dzięki takiemu rozwiązaniu opiekun nie musi całkowicie wypadać z rynku pracy, co jest niezmiernie ważne po wielu latach sprawowanej opieki. Widziałem dramat kobiety, której niepełnosprawne dziecko zmarło po kilkunastu latach sprawowanej nad nim opieki. Oprócz rozpaczy doszło nieszczęście bezrobocia, gdyż brak aktywności zawodowej odebrał jej możliwość zatrudnienia się gdziekolwiek.

Aby taki postulat zrealizować, trzeba jedynie zmienić treść punktu 17.1 wspomnianej ustawy o świadczeniach rodzinnych. Wystarczyło by uchylić część zdania – „i wszelkiej pracy zarobkowej” , a zaznaczyć, że świadczenie pielęgnacyjne uzyskuje rodzic  – „rezygnujący z pracy etatowej z uwagi na konieczność sprawowania opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym wymagającym bezwzględnie stałej opieki” ( zaznaczam, że podałem jedynie przykładową formę zapisu odnoszącą się do istoty sprawy, a nie  treść ostatecznego aktu prawnego ).

Niestety, strona rządowa na takie argumenty zdaje się być kompletnie głucha. Tymczasem wystarczy nawiązać do propozycji uchwały „za życiem” mówiącej o zatrudnianiu subsydiowanym. Tu według przyjętego minimalnego poziomu wynagrodzenia potencjalny pracodawca może otrzymać grant do 50 %, czyli około tysiąca złotych. Czy nie będzie lepiej i prościej, gdy rodzic dziecka niepełnosprawnego otrzyma świadczenie pielęgnacyjne i będzie mógł dla przykładu dorobić tysiąc złotych i tym samym zapłacić podatek od wynagrodzenia za umowę zlecenie ? Proponuję, aby Państwo sami ocenili, czy Polska jest aż tak bogatym krajem, by pracowniczy etat dla rodzica osoby niepełnosprawnej obciążać pełnymi składkami ZUS ? Pikanterii dodaje fakt, że według  stosownych przepisów ZUS osoba pobierająca rentę socjalną może dodatkowo dorobić do kwoty 70% przeciętnego wynagrodzenia za ubiegły kwartał. Inny przepis stanowi, że rentę socjalną otrzymuje osoba mająca obywatelstwo polskie która ukończyła 18 lat i jest całkowicie niezdolna do podjęcia pracy zawodowej. Doszło do granicy absurdu: obywatel zdrowy pobierający świadczenie pielęgnacyjne z powodu konieczności stałej opieki nad swoim dzieckiem niepełnosprawnym nie może uzyskać dodatkowego dochodu, ale jego dziecko, gdy ukończy 18 rok życia i uzyska rentę socjalną, może dodatkowo pracować. Ilekroć o tym pomyślę, odpowiadam sobie – „spokojnie, to tylko Polska” .

Wypada również wspomnieć o ważnym priorytecie czwartym traktującym o sprawach mieszkaniowych. Ze względu na złożoność ekonomiczną i infrastrukturalną tego ważnego problemu nie będę go szerzej rozwijał, bowiem zasługuje na oddzielne opracowanie. Niemniej odniosę się krótko do punktu 4.7 o tworzeniu mieszkań chronionych i mieszkań wspomagających dla osób niepełnosprawnych. Grupą docelową mają być osoby niepełnosprawne ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, u których orzeczono chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe, całościowe zaburzenia rozwojowe itp. Z założenia mają to być mieszkania dla maksymalnie 10 osób.  Podkreślam, że mowa tu jest o mieszkaniach , a nie większych ośrodkach. Oczekiwałbym bardziej rzeczowego wyjaśnienia sposobu pozyskiwania takich mieszkań i określenia, ile będzie w nim toalet,  ilu opiekunów i z jakimi kwalifikacjami będzie w nim stale mieszkać sprawując opiekę i świadcząc pomoc? Kto będzie takim niepełnosprawnym gotował, sprzątał, prał czy dokonywał zakupów? Wreszcie, jak będzie wyglądało ich codzienne życie w ramach zajęć kulturalno oświatowych, bądź aktywizacji społecznej? Na takie i podobne pytania uchwała „za życiem” nie odpowiada i tym samym strona rządowa niczego nie gwarantuje. Zaznaczam, że pozostawienie wspomnianej grupy niepełnosprawnych samym sobie w tak utworzonym mieszkaniu chronionym oznacza ich pewną śmierć po upływie miesiąca. Już w moim piśmie w 2014 roku skutkującego interpelacją poselską sugerowałem tworzenie Domów Pobytu Stałego dla tych osób niepełnosprawnych, które utraciły swych rodziców i zostały same na świecie. Zwróciłem wtedy uwagę na konieczność tworzenia takich Domów na wzór Rodzinnych Domów Dziecka, w których wysoko kwalifikowana kadra opiekuńcza mogłaby zapewnić swym podopiecznym naprawdę dobre i przyjazne warunki życia. W jedynej odpowiedzi, jakiej się doczekałem, był tylko wykaz Domów Pomocy Społecznej. No cóż, obywatel polski  wnosi ważną inicjatywę – czyli nie warto z nim rozmawiać.

Trzeba sobie tylko uświadomić, że powołany Międzyresortowy Zespół rozpoczął pracę nad tą ustawą pod koniec lata 2016 roku, a już za nieco ponad dwa, może najwyżej trzy miesiące była już gotowa w obecnym kształcie. Stare porzekadło mówi, że co nagle, to po diable. Trudno mi zweryfikować, czy członkowie tego zespołu mieli odpowiednio głęboką wiedzę i doświadczenie o życiu rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi, czy faktycznie rozumieją specyfikę takiej opieki, jej uciążliwość i wszelkie uwarunkowania. Moim zdaniem zdecydowanie nie !

Najbardziej rzuca się w oczy całkowity brak konsultacji społecznych. Gdyby w tak trudnej i delikatnej sprawie przeprowadzono rzetelne konsultacje, to opracowanie takiego programu przyczyniłoby się do realnej a nie urojonej  pomocy osobom niepełnosprawnym, ich rodziców lub opiekunów. Przypomnę tylko, że już w 2015 roku do obecnego Ministerstwa Rodziny wysłałem propozycję powołania ogólnopolskiej bazy danych wszelkich  spraw związanych z niepełnosprawnością. Taką bazę danych nazwałem roboczo Kartoteką Osób Niepełnosprawnych. Jej celem  ma być z założenia gromadzenie wszelkich informacji o istotnych problemach osób niepełnosprawnych zarówno na poziomie gminy, powiatu, jak i w skali ogólnopolskiej. Tak utworzone Oddziały Bazy Danych pozwoliłyby na szerszy i rzeczowy dialog społeczny dostępny dla wszystkich zainteresowanych. Wtedy również podejmowane decyzje wypływałyby niejako z rzeczywistych potrzeb dostrzeganych w lokalnych społecznościach, a to z kolei miałoby wpływ na dobre i zasadne rozwiązania, być może tańsze, niż te odgórne decyzje. Niestety, w tej sprawie również nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, choć poparcie społeczne wyrażone podpisami i pieczęciami różnych instytucji było dla mojej propozycji bardzo liczne.

Bez poważnych konsultacji społecznych uchwała „za życiem”, jak i inne podobne programy będą przypominały działania marketingu politycznego nie wychodzące ponad dobre intencje. Udział kilku, lub kilkunastu osób w rozmowach z przedstawicielami rządu, nie ma znamion poważnych konsultacji.

Szkoda cennej inicjatywy pani Premier, by dopuścić do sytuacji, w której opracowana uchwała nie przekuje się w dobre i przemyślane działania wraz ze wskazaniem źródeł ich finansowania. Omawiana uchwała „za życiem” ma charakter normatywny, winna więc być wdrażana w życie, a tymczasem wymaga wielu poprawek.

Czy rząd pójdzie w zaparte i będzie wcielał fikcję, czy też zacznie rozmawiać z całą zainteresowaną społecznością? To pytanie jak wiele innych pozostawiam bez odpowiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: file_get_contents(http://ipinfo.io/54.211.238.44/json): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 429 Too Many Requests in /home/bastiondiaca/ftp/wp-content/plugins/wp-spykey/wp-spykey.php on line 117