Petent-gapcio, czyli urzędnik pomaga?

Już wydawało mi się, że czasy nieuprzejmości urzędniczej lub braku zwykłej chęci pomocy czy dawno odeszły w zapomnienie. Niestety ,…, 🙁 . Ostatnio od jednego pana otrzymaliśmy opis działalności jednego z warszawskich urzędów. Na podstawie jego indywidualnej wydawałoby się dość błahej sprawy, można tylko stwierdzić:

Komunizm jako ustrój polityczny upadł w roku 1989, ale komuna jako stan umysłu w Polsce ma się bardzo dobrze

Urzędnik zawsze pomaga?

Poruszana problematyka jest trywialnie prosta, bo przy minimalnym zaangażowaniu urzędnika oraz również minimalnym współczynniku empatii urzędniczej, tą sprawę można byłoby rozwiązać w ciągu 20 minut ….. ale, jak to mówią Czesi:
„To se ne da Pane Havranek”

Reforma urzędów zrealizowana, a zapomniano o reformie ludzi tam pracujących

Urzędy to ciepłe i wygodne posadki dla królików, pociotków i ich koterii. O ich zreformowaniu, aby służyły obywatelom jako jednostki pomocnicze i doradcze, możemy tylko pomarzyć. Najtrafniejszym porównaniem jest ekonom pilnujący folwarku, aby nie stracić dochodowego miejsca do nicnierobienia.

Szczególnie negatywne emocje wzbudzają urzędy skarbowe. Byłem tego nieświadomy aż do momentu, kiedy osoba, która formalnie kupiła ode mnie działkę. Stwierdziłem, akt notarialny to podstawa, w którym zamieszczona była data zapłacenia przez kupującego konkretnie działki. Daty na grubo zaznaczone i gość nie zapłacił  w terminie, ale podatek należy w całości opłacić.

Słowo Polaka

Kupujący był bardzo zainteresowany moją działką, dlatego też porozumieliśmy się co do kwoty sprzedaży  i aby sfinalizować transakcję poszliśmy razem do notariusza. U notariusza został spisany akt notarialny, w którym była wartość działki, a ostatnim jego punktem była data wpłacenia pieniędzy. Oczywiście zapewnianie przez kupującego, że wskazaną kwotę wpłaci jak najszybciej, bo przecież pieniądze dla niego to żaden problem.

… jak mówię że piję … to piję!
…. a jak mówię że stawiam … to mówię!

W Polsce danie słowa, a dotrzymanie go to dwie różne kwestie. Gdybym był Szefem jakiejś sycylijskiej mafii, to ten człowiek wiedziałby co oznacza nie dotrzymanie słowa. Nigdy by nie odważył się mnie oszukać, bo prawdopodobnie pływałby z betonowym kołem ratunkowym na środku jakiegoś głębokiego zbiornika wodnego. ,…, Niestety, ze względu na to że jestem normalnym człowiekiem, ufającym innym, oznacza to, że można, a nawet trzeba oszukiwać. A słowo? …. to takie coś, co się mówi ale nie oznacza, że się zrobi. Taka Polska cecha narodowa powojennych czasów, gdzie szmalcownik połączony z oszustem nazywany jest aktualnie biznesmenem.

Urząd skarbowy pełen empatii i zrozumienia

Uważałem, że państwo polskie wraz z urzędnikami zrozumie moją niekomfortową sytuację, ale przepis jest tak skonstruowany, że moim obowiązkiem jest rozliczyć się ze sprzedaży po upłynięciu daty zapisanej w akcie notarialnym, ale nikt nie zwraca uwagi na to że dana kwota nie została uiszczona.

Od Annasza do Kajfasza

Pełen ufności w zapowiadane zmiany prawa, które będzie stosowane ze zrozumieniem spraw obywateli skierowałem się do Urzędu Skarbowego w jednym z polskich miast. Zamiast profesjonalnej obsługi zostałem potraktowany jako petent-gapcio, któremu można wmówić wszystko bez żadnych konsekwencji. I otrzymałem takie informacje, że poczułem się jak w karuzeli pomiędzy biurkami w różnych pokojach. Po czym odesłano mnie do ich jednostki, która wyjaśnia i rozpatruje indywidualne przypadki. Poczułem ulgę, że wreszcie sprawę wyjaśni ktoś kompetentny i udzieli rady adekwatnej do mojej sytuacji. Niestety moje zadowolenie trwało krótko, ponieważ otrzymałem odpowiedź, ze zostało skierowane do niewłaściwego urzędu, a powinno tylko do urzędu właściwego dla mojego miejsca zamieszkania. Czyli ponownie wsiadłem na tę samą karuzelę.

Zaufaj urzędnikowi -on Ci prawdę powie 😉

Zirytowany skierowałem się wprost do naczelnika i o dziwo, pierwszy raz miłe zaskoczenie. Naczelnik odniósł się profesjonalnie i ze zrozumieniem, mogłem złożyć pismo wyjaśniające o przesunięcie wpłaty podatku lub jego umorzenie. Wskazał właściwego urzędnika odpowiedzialnego w placówce lokalnej za takie sprawy jak moja. Ten urzędnik zajął się moją sprawą, na jego zalecenia wniosłem korektę do mojego PIT-u, do którego, jak go składałem, nie było zastrzeżeń, aczkolwiek po pewnym czasie US dopatrzył się, że jest błąd. Muszę wnieść nową korektę, o czym zostałem powiadomiony. A w tym czasie wkradł się nowy element układanki, mianowicie inny urzędnik z innego pokoju w tym samym urzędzie naliczył mi już podatek z odsetkami, czyli wyższy od kwoty, od której się odwoływałem.

Dużo czasu – to subiektywna ocena

A jeszcze ja, petent-gapcio nie zdążyłem złożyć żądanej przez US korekty, zresztą zgodnie z zapewnieniami pierwszego urzędnika, który stwierdził, że mam jeszcze na to czas.Zastanawiającym jest czy w urzędach skarbowych pracują tak niekompetentni urzędnicy, czy jest to celowa spychoterapia, żeby ogłupić obywatela-podatnika.

Konkluzja

Odnoszę wrażenie, jakbym uczestniczył w jakiś cyrku, który nie liczy się ź moim czasem i tylko ja ponoszę koszty za tę zabawę. Czyli dziecinada, w której ja jestem jedynym dorosłym?

1659total visits,7visits today

Grzegorz Czuryło

Strateg-ekspert zarządzania, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wady: zdolność przewidywania skutków i konsekwencji rozwiązań systemowych w ujęciu 15-20 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *