Ukraińska imigracja, a bezpieczeństwo narodowe Polski

Ostatnimi czasy daje się zwrócić uwagę na coraz częstszą obecność języka rosyjskiego i ukraińskiego w polskiej przestrzeni publicznej: w autobusach, na przystankach, w urzędach itp. Wielu też zastanawia się co spowodowało napływ tak dużej rzeszy ludzi ze wschodu. Ostatnio poznałem wielu imigrantów z Ukrainy i rozmawiając z nimi doszedłem do wniosku, że głównymi czynnikami wpływającymi na ich decyzję o wyjeździe były kwestie militarno- polityczne, jak wojna domowa w Donbasie, aneksja Krymu, czy niedawne prześladowania jako pokłosie kijowskich wydarzeń na Majdanie. Drugim najczęstszym powodem są te spowodowane sytuacją gospodarczą na Ukrainie. Zarobki są tam niskie względem kosztów życia, a korupcja powoduje zamknięcie wielu sfer gospodarki dla inwestorów. Ponadto z tego względu wielu młodych ludzi wybiera studia w Polsce zamiast na Ukrainie, stąd na niektórych polskich uczelniach większość stanowią Ukraińcy.

Powstaje zatem pytanie, jakie konsekwencje dla nas i naszego kraju ma ta ogromna rzesza obywateli Ukrainy obecna w Polsce. Fakty, a można je pozyskać w ramach informacji publicznej od Straży granicznej, są następujące. Aktualnie w Polsce mamy ponad 3 mln Ukraińców, którzy posiadają oficjalne zezwolenie na pracę. Nie wiadomo ile jest osób nielegalnie. Szacunki mówią o około 1,5 mln. Są to głównie osoby pracujące oraz studenci. W świetle tych danych stanowią oni niespełna 10% społeczeństwa. To już całkiem sporo. Jeden z ekspertów Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, będący jednocześnie w służbie konsularnej na Ukrainie, Adam Myślicki, opublikował w 2016 roku na lamach „Przeglądu Geopolitycznego” artykuł pt. Czy imigracja z Ukrainy zapełni lukę emigracyjną w Polsce? Zamieszczając dane o emigracji Polaków na Zachód oraz imigracji Ukraińców stwierdził już parę lat temu szereg niebezpieczeństw wynikających ze skrytej kolonizacji terytorium Polski przez emigrację ukraińską, która nie tylko zapełnia lukę w gospodarce spowodowaną wyjazdem Polaków, ale także wielokrotnie przekracza zapotrzebowanie na siłę roboczą, zmniejszając wydatnie zarobki poprzez generowanie podaży pracy. Polscy przedsiębiorcy z kolei zatrudniają chętniej tych, którym mniej można płacić, co wzburza niektórych, gdyż uważają, że zwiększają tym samym konieczność emigracji zarobkowej Polaków. Niemniej jednak problem jest bardziej złożony. Polacy wyjeżdżają, gdyż nie są w stanie zarobić w Polsce. To działa na zasadzie samo-nakręcającej się karuzeli.

Im więcej Ukraińców przyjeżdża pracować w Polsce, tym niższe są zarobki, tym więcej Polaków nie ma pracy, tym więcej ich wyjeżdża, tym więcej trzeba imigrantów na ich miejsce.

Problem można rozwiązać zmniejszając koszty pracy i obciążenia podatkowe, by pracodawcom opłacało się więcej inwestycji i powstało więcej miejsc pracy. Nie jest to jednak popularne rozwiązanie gdyż wymagało by likwidacji wielu zasiłków socjalnych, którymi rząd kupuje wyborców, bo obniżono by dochody skarbu państwa na jakiś czas. W socjaliźmie w wersji solidarystycznej, jaki to ustrój gospodarczy obecnie panuje, zwanym także kapitalizmem kompradorskim, jest wielce nieprawdopodobne by takie posunięcie ze strony rządu miało miejsce. Drugim rozwiązaniem jest zniesienie płacy minimalnej. Wtedy pracodawcy mogliby zatrudniać imigrantów za jeszcze niższe stawki, przez co wielu Ukraińców raczej wybrałoby kierunek bardziej zachodni i nie pozostawało by w Polsce w celach zarobkowych, a ci co by pozostali przynosili by zyski, których żaden z Polaków nie chciałby przynosić swemu pracodawcy, a zgodzimy się chyba, że są w Polsce prace do zrobienia, których inaczej nie dałoby się wykonać za tak niską stawkę. Stąd część imigracji by mogła pozostać i byłaby pożyteczna. Nie byłoby to jednak 3 mln i nie zaburzałoby to struktury demograficznej i gospodarczej kraju.

Demografia jest kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę. Obecnie w Polsce średnia liczba dzieci na kobietę to 1,8. W badaniach naukowych dotyczących demografii istnieje prawo mówiące, że aby społeczeństwo przetrwało wskaźnik ten musi wynosić 2,11.

Zatem przy tak niskiej dzietności Polek, jak wskazują badania, Polska wymrze?

Mówi się jednak, że lukę demograficzną może zapełnić imigracja z Ukrainy lub z Bliskiego Wschodu. Problem w tym, że dzietność Ukrainek jest jeszcze niższa, wynosząca 1,3. Ukraina wymiera w takim tempie, że liczba ludności Polski w ciągu najbliższych 30 lat będzie większa niż Ukrainy, nie biorąc pod uwagę procesów migracyjnych. Pokazane są tu zatem dwa problemy demograficzne. Pierwszy, Polki mają za mało dzieci. Drugi, Ukrainki nie zapewnią zapełnienia luki demograficznej. Pozostaje zatem czekanie na kolonizację powstałej przestrzeni przez inny element etniczny, a obawy na kolonizację przez Ukraińców są raczej bezpodstawne, chyba że nasili się emigracja Polaków. Taki scenariusz jest też prawdopodobny.

W takim przypadku, gdyby demografia Polski załamała się jeszcze bardziej poprzez zwiększenie emigracji Polaków, nasilenie imigracji Ukraińców, w świetle praw geopolitycznych i demograficznych, sytuacja staje się niebezpieczna dla suwerenności państwa. W historii istniało wiele przypadków przejęcia terytorium lub władzy w państwie przez obcych nie poprzez wojny i podbój, lecz poprzez kolonizację. Niestety historia pokazuje wiele błędów różnych społeczeństw, których skutkiem był ich upadek i dziś możemy o nich dowiedzieć się jedynie z wykopalisk archeologicznych lub kronik historycznych. Aby taki los Polski nie spotkał należy rozważać wszystkie scenariusze, w tym ten przedstawiony wyżej. Utrata suwerenności poprzez kolonizację pokojową następuje właśnie poprzez dopuszczenie do nadmiernej imigracji, zarówno legalnej jak i nielegalnej. To stało się z Indianami w Ameryce, czy ostatnio z serbskim Kosowem. To dzieje się też z Europą Zachodnią, do której należymy, tylko tam zamiast Ukraińców, kolonizację przeprowadzają ludy Afryki i Bliskiego Wschodu. Świat nie lubi pustki i ekumena w sytuacji wymierania, wypełnia się bardziej prężnym demograficznie społeczeństwem. Ekspert Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, Jarosław Dutka, w swoim artykule „Strategia demograficzna w historii myśli geopolitycznej” wskazuje, że zagadnienia te są obecnie niepoprawne politycznie, co powoduje brak uświadomienia społeczeństwa na konsekwencje małej dzietności. Tematyka ta była również poruszana na Zjeździe Geopolityków Polskich w 2017 roku w Zabrzu. Zwrócono tam między innymi uwagę, na wpuszczenie zbyt wielkiej ilości Ukraińców na teren RP, ale także sponsorowane w mediach koncepcje Polski, jako kraju wielokulturowego. Nie będę dochodził tu przez kogo sponsorowane są to koncepcje, czy przez bankierów, czy Żydów, czy Rosję, czy Zachód, bo to nie jest miejsce na to, a teoriami spiskowymi się nie zajmuję.

Wracając do problemu strategii demograficznych, mówią one o tym jak przebiega współcześnie proces kolonizacji. Zaczyna się od dopuszczenia do niekontrolowanej i zbyt dużej imigracji nie opartej na mądrej selekcji, na przykład wpuszczaniu na stały pobyt obywateli tylko jednej płci, lub tylko jednego zawodu, po to by nie zdominowali oni gospodarki i nie zyskali niezależności gospodarczej na terenie państwa do którego przyjeżdżają. Następnie pojawia się etap ugruntowywania się imigrantów na danym terenie i organizowania się np. w stowarzyszenia, które mogą ich reprezentować. Nacje, które mają swoje państwo lub religię mają zadanie uproszczone, gdyż mogą organizować się w oparciu właśnie o instytucje religijne i państwowe. Trzeci etap to wzrost roszczeń. Pojawiają się one najpierw w prawie, w przywilejach socjalnych i majątkowych, np. możliwości zakupu nieruchomości, języku nauczania w szkołach itp. Takie przywileje na razie mają tylko Niemcy, którzy nie muszą na przykład wchodząc do Sejmu RP przekraczać progu wyborczego, co jest łamaniem konstytucyjnej zasady o równości wszystkich obywateli. Gdy weźmiemy pod uwagę, że Ukraińców w Polsce jest obecnie więcej niż Niemców, to czy nie kwestią czasu będzie to, że również oni będą chcieli zagarnięcia władzy poprzez uzyskanie takich uprawnień? Może być tak, że za parę lat

Ukraińcy zażądają uznania ich narodowości jako formalnej mniejszości narodowej, co w konsekwencji spowoduje doprowadzenie do referendum, aby ukraiński był drugim językiem urzędowym?

Będą też powstawać ukraińskie partie na terenie RP, a w samorządach będą mieli oni reprezentację, którą tak jak niemieckie na Opolszczyźnie utrzymywać będzie Polak. W kolejnym etapie pojawi się tzw. kulturkampf, gdzie w mediach będą pojawiać się programy telewizyjne promujące ich kulturę i wszystko po to aby ich zaakceptować i wzmocnić ich pozycję. Coraz więcej władzy będzie przechodzić w obce ręce, co spowoduje osłabienie Polski na arenie międzynarodowej i zagrożenie bezpieczeństwa Państwa. Warto jeszcze tutaj zaznaczyć, że spośród sąsiadów Polski, Ukraina i Niemcy najgłośniej aktualnie wyrażają roszczenia terytorialne, a nie Rosja, na którą zwraca się najbardziej uwagę w mediach.

Zatem kto ma oczy do czytania, niechaj czyta, kto ma uszy, niechaj słucha, a kto ma rozum, niech nie przyjmuje wszystkiego co w mediach (w 80% niemieckich) za prawdę.

Za naszymi plecami, za fasadą naszej codzienności, toczy się bowiem rozgrywka o naszą wolność i suwerenność, dwie wartości za które warto oddać życie, a które można przegrać bez walki, bo chętnych na nie jak zawsze było wielu.

Nie chcę tu jednakże nastawiać nikogo przeciwko Ukraińcom. Mam spośród nich wielu przyjaciół, ludzi uczciwych i dobrych, którzy po prostu chcą godnie żyć, nie ujmując nic żadnemu Polakowi. Sami Ukraińcy są bowiem podzieleni i to bardzo mocno. Wielu z nich ma ambiwalentny stosunek do kwestii politycznych, lecz jest również wielu nacjonalistów. Niestety nie ma u nas sita, przez które przesiewani są imigranci, dlatego wśród wielu Ukraińców nastawionych na współpracę z Polakami i budowanie obustronnego dobrobytu pojawiają się także nastawieni ekspansywnie i wzbudzający podejrzenia obywatele naszego wschodniego sąsiada. Warto zwracać zatem uwagę na rozwiązania promowane przez nasz rząd i rozliczać go w każdych wyborach i naszym światopoglądzie.

5149total visits,8visits today

dr Piotr Wilczyński

Dr, adiunkt na UP w Krakowie, prezes Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, redaktor "European Journal of Geopolitics", komendant Krakowskiej Legii Akademickiej Dr Piotr Wilczyński, jako społecznik poświęca swój prywatny czas na wiele inicjatyw, które służą Polsce i Polakom. Napisał dwa doktoraty, jeden z dziedziny geografii wojennej, drugi z geostrategii. Pracuje ze studentami, starając się przekazywać swoją wiedzę o świecie młodemu pokoleniu. Wykorzystuje przy tym niekiedy materiały p. Konrada Daniela, twórcy niniejszej inicjatywy. Od trzech lat opiekuje się reaktywowaną Krakowską Legią Akademicką, w której studenci i pracownicy uczelni krakowskich mogą odbywać kursy wojskowe. W 2014 roku wybrany na prezesa Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego jednogłośnie. Pierwszy raz Polska o nim usłyszała, gdy w 2000 roku reprezentował Polskę na Międzynarodowej Olimpiadzie Geograficznej w Seulu i zdobył tam złoty medal. Orędownik obniżki podatków i zmniejszenia biurokracji, zmian w systemie wyborczym, liberalizacji dostępu do szeregu obecnie licencjonowanych dóbr i zawodów (broń, prawa jazdy, służba zdrowia, sądy, zasoby mineralne itd.), likwidacji obowiązkowych ubezpieczeń i przywilejów różnych grup, reformy armii na wzór szwajcarski, wprowadzenia pełnej odpowiedzialności za błędy (w tym obecnie rządzących), reformy sądownictwa i systemu prawnego, rewizji strategii państwa dot. polityki zagranicznej i służb specjalnych.

10 thoughts on “Ukraińska imigracja, a bezpieczeństwo narodowe Polski

  • 27 kwietnia 2018 at 12:53
    Permalink

    Rosja nie wysuwa roszczeń terytorialny względem polski bo Rosji nie interesują drobiazgi tylko Polska i możne coś na przystawkę np Litwa, Łotwa i Estonia.
    A po “przetrawieniu” dalej “na zapad”

    Reply
  • 22 kwietnia 2018 at 19:16
    Permalink

    Mamy to co akceptujemy jako społeczeństwo. Gdyby rząd stworzył warunki gospodarcze takie ja w UK to Polacy zaraz by powrócili… ale niestety obecne rządy nie dbają o Polaków bo to nie są rządy polskie! Dlatego dopóki sami nie przejmiemy władzy to dopóty będziemy jęczeć na internecie a Ukraińcy i inni będą przemycani do Polski za przyzwoleniem pseudopolskich władz. Polecam ten krótki filmik własnej produkcji odnośnie przemytu uczelnianego młodych Ukraińców do Polski: https://www.youtube.com/watch?v=XDetowIpRKw

    Reply
  • 20 kwietnia 2018 at 19:58
    Permalink

    “Demografia jest kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę. Obecnie w Polsce średnia liczba dzieci na kobietę to 1,8. W badaniach naukowych dotyczących demografii istnieje prawo mówiące, że aby społeczeństwo przetrwało wskaźnik ten musi wynosić 2,11.”
    Chcielibyśmy mieć 1,8. Byłaby to świetna informacja i w połączeniu z imigracją, czy repatriacją dałaby szansę na utrzymanie populacji. Tymczasem rozrodczość w Polsce to 1,32 (dane za 2015 rok, Eurostat – https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-z-drugim-najnizszym-wspolczynnikiem-dzietnosci-w-UE-7503445.html)

    W kwestii praw dla Ukraińców jako dla mniejszości narodowej – Polska bynajmniej nie musi ich udzielać imigrantom ekonomicznym. Tak samo Niemcy nie uznają Polaków za mniejszość, powołując się na to, że to migracja ekonomiczna, a nie grupa historycznie mieszkająca na terenie Niemiec.

    No i jak zawsze przy takich tekstach brakuje mi informacji o tym ilu Ukraińców może przebywać w Polsce na stałe. Przypuszczam, że liczby okazałyby się dużo mniej okazałe, a przez to problemy póki co mniej realne.

    Reply
    • 20 kwietnia 2018 at 20:21
      Permalink

      Panie Mat – tym tematem zajmujemy się zawodowo i doskonale orientujemy się w cyfrach. Opisane zostało to w ostatnim naszym tekście. Tak więc na marzec 2018 przez urzędy marszałkowskie zostało wydanych ponad 3 miliony pozwoleń na pracę. To oznacza że jest co najmniej 3 miliony legalnie pracujących Ukraińców. Idąc do początku – porównuje pan Niemiecki system prawny do Polskiego – chyba sobie pan żartue … w Niemczech dbają o swój kraj jako biznes, a My (patrz Politycy) dbamy jedynie elektorat żeby idioci zagłosowali na ich partię. Co do kwestii utrzymania współczynnika 2,11. Drogi panie taki współczynnik aby był stabilny to musi być tworzony przez dziesiątki lat, bo jeżeli nawet będzie wyż demograficzny w jednym roku i osiągniemy 2,9 a w następnych latach będzie 1,3 oznacza to że tylko w jednym roku odejdzie zbyt dużo ludzi na emeryturę i społeczeństwo pod względem finansowym może tego nie wytrzymać.
      Zapewne jest pan młodym człowiekiem, któremu jeszcze się dużo rzeczy wydaje .

      Reply
      • 20 kwietnia 2018 at 20:51
        Permalink

        >>> “Panie Mat – tym tematem zajmujemy się zawodowo i doskonale orientujemy się w cyfrach.”
        Sugeruję jednak nieco więcej pokory, pomylenie współczynnika 1,8 z 1,32 (co jest potężną różnicą) sugeruje jednak, że ze znajomością danych wcale nie jest tak idealnie.
        >>> “Opisane zostało to w ostatnim naszym tekście. Tak więc na marzec 2018 przez urzędy marszałkowskie zostało wydanych ponad 3 miliony pozwoleń na pracę. To oznacza że jest co najmniej 3 miliony legalnie pracujących Ukraińców.”
        Kluczowe są użyte przeze mnie słowa “na stałe”. Póki co ciągle jesteśmy w sytuacji, gdy możemy po prostu przestać wydawać zgody na pracę w Polsce i w ciągu pół roku liczba Ukraińców powinna drastycznie spaść. W ostatnim tekście jest fragment: “udzielono na dzień 1 lipca 2016 roku posiadali około 83 tys. ważnych kart pobytu na terytorium RP” (cytat dosłowny).
        >>> “Co do kwestii utrzymania współczynnika 2,11. Drogi panie taki współczynnik aby był stabilny to musi być tworzony przez dziesiątki lat, bo jeżeli nawet będzie wyż demograficzny w jednym roku i osiągniemy 2,9 a w następnych latach będzie 1,3”
        Po pierwsze ja nic nie pisałem o utrzymaniu współczynnika 2,11, tylko o utrzymaniu populacji (a więc ograniczenie naturalnego spadku + imigracja). Po drugie to nie, współczynnik rozrodczości nie lata sobie od 1,3 do 2,9, oczywiście dojście do 2,11 czy nawet 1,8 wymaga lat i nie nastąpi skokowo, tak samo skokowo nie nastąpi spadek. Chyba myli pan pojęcia, bo niże, czy wyże demograficzne wpływają na liczbę kobiet w wieku rozrodczym i poprzez to na liczbę narodzin dzieci, a nie na współczynnik dzietności (czyli liczbę rodzonych dzieci w stosunku do liczby kobiet w wieku rozrodczym), w przypadku którego nie ma znaczenia, czy kobiet w wieku rozrodczym będzie 2 miliony, czy 5, bo to współczynnik.
        >>> “Idąc do początku – porównuje pan Niemiecki system prawny do Polskiego – chyba sobie pan żartue … w Niemczech dbają o swój kraj jako biznes, a My (patrz Politycy) dbamy jedynie elektorat żeby idioci zagłosowali na ich partię.”
        I jaki to elektorat tak chętnie poprze nadawanie Ukraińcom szerokich praw? Przypominam, że znacząca większość Ukraińców nie posiada polskiego obywatelstwa, a zatem nie jest elektoratem. Za to nadając im szerokie prawa można narazić się faktycznym wyborcom. Sugeruje pan może, że polscy politycy ot, tak dadzą prawo głosu i jeszcze brak progu wyborczego dla jakiegoś przedstawicielstwa Ukraińców? Jakby się to miało odbyć? Masowe nadanie obywatelstwa polskiego? Jeśli ma pan o tyle lepsze zdanie o niemieckiej polityce niż o polskiej może pan liczyć chociażby na weto ze strony Niemiec, bo obywatelstwo polskie to zarazem obywatelstwo państwa UE.

        Reply
        • 20 kwietnia 2018 at 21:47
          Permalink

          proponuję przeczytać jeszcze raz tekst pana dra i otrzyma pan odpowiedź na ostatni punkt. Dość dobrze go opisał – i prosiłbym nie kopiować wycinków tekstu tylko normalnie jak człowiek odpowiadać. Co do pierwszego poruszanego pana punktu- ostatni nasz tekst …. innego pana doktora, który zajmuje się Ukrainą : http://bastiondialogu.pl/wspolczesna-ukrainska-emigracja/
          Rozumiem że będzie dalej pan chciał udowodnić swoją wyższość oraz doskonałą internetową wiedzę.
          Miłego weekendu życzę

          Reply
          • 20 kwietnia 2018 at 22:05
            Permalink

            Tekst przeczytałem i dlatego właśnie zadaję pytania, bo po prostu nie rozumiem jak z etapu tymczasowych pozwoleń na pracę Ukraińcy mają przeskoczyć do zakładania partii politycznych i oddziaływania na naszą politykę. Bardzo proszę o wyjaśnienie tej kwestii.

            Kopiowałem teksty, na które odpowiadałem, żeby nie było jasne na co odpowiadam. Nie przepadam za sytuacją, gdy ktoś “odpowiada” na coś, o czym ja nie pisałem (vide kwestia utrzymania współczynnika 2,11), ale faktycznie bez wsparcia cytatów przez stronę nie jest to może w pełni czytelne.

            Co do drugiego tekstu, który pan linkuje, to przecież właśnie z niego wziąłem dosłowny cytat: “udzielono na dzień 1 lipca 2016 roku posiadali około 83 tys. ważnych kart pobytu na terytorium RP”. Tamten tekst również nie wykazał w jaki sposób tymczasowa – nawet masowa – emigracja za pracą ma się przekształcić w stały pobyt, wraz z którym przyszłoby rzeczywiście bardzo istotne oddziaływanie na nasze państwo i społeczeństwo.

            Doceniłbym rzeczowe odpowiedzi w miejsce wycieczek personalnych o byciu młodym człowiekiem, czy o udowadnianiu swojej wyższości, bo bynajmniej nie jest to moim celem. Tekstu o “internetowej wiedzy” też nie bardzo rozumiem. Czy przypadkiem nie właśnie w internecie ukazały się oba teksty i o nich dyskutujemy? Informacje statystyczne również dostępne są w internecie, a mam nadzieję, że nie zamierza pan sprowadzić dyskusji do jakichś anegdotycznych dowodów “z życia wziętych”.

            Dziękuję i wzajemnie życzę miłego weekendu.

            Reply
    • 20 kwietnia 2018 at 21:54
      Permalink

      A co u pana w Syeverodonets’ku – bo tam aktualnie pan przebywa?

      Reply
  • 20 kwietnia 2018 at 19:55
    Permalink

    Dobry i rozważny artykuł.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *