Szachowa recepta pani minister

Dnia 27 czerwca 2016 roku odbyła się w Toruniu wielka uroczystość , w której przedstawiciele Ministerstwa Edukacji Narodowej oficjalnie dokonali prezentacji nowej reformy organizacyjnej i programowej w polskiej oświacie. Uwaga wszystkich uczestników spotkania skupiona była głównie na osobie pani Minister Edukacji Annie Zalewskiej, która przez ponad półtorej godziny dokonywała prezentacji planowanej reformy szkolnictwa. Trzeba uczciwie przyznać, że omówienie mających nastąpić zmian zostało bardzo starannie przygotowane, a wsparte technicznymi środkami multimedialnymi robiło bardzo pozytywne wrażenie.

Osobiście nie brałem udziału w spotkaniu, ale ponieważ zostało ono nagrane (zapis audiowizualny), mogłem kilkakrotnie wysłuchać.

Pragnę rozwinąć pewną deklarację wypowiedzianą przez panią Minister, bo ta w moim odczuciu zasługuje na szczególną uwagę. Otóż w trakcie wyjaśniania zawiłości nowej reformy pani Minister poruszyła temat niskiego poziomu znajomości matematyki na wszystkich etapach edukacji, począwszy od uczniów szkoły podstawowej kończąc na maturzystach. W zawiązku z tym padła deklaracja, że Ministerstwo Edukacji poważnie rozważa wdrożenie do programów szkolnych gry w szachy, która ponoć miałaby pomóc w zdobywaniu wiedzy matematycznej i poprawić zdolność logicznego myślenia i analizy. Staram się zrozumieć intencje pani Minister, dlatego spróbuję przeanalizować, czy i w jakim stopniu gra w szachy przełoży się na znaczącą poprawę wyników egzaminów maturalnych z matematyki i wiedzy matematycznej wogóle.

Wobec tego krótko o grze w szachy. Jest to gra planszowa, której kolebką były prawdopodobnie Indie. Była znana w Persji w VI wielu, a po podbiciu przez Arabów stopniowo przenikała do krajów basenu morza Śródziemnego, by dalej z biegiem czasu zawitać do Europy. Być może w Polsce była znana już w X wieku , a trafiła na nasze ziemie z Czech, oraz z Rusi Kijowskiej.

Każdy, kto choć trochę grał w szachy dobrze wie, że jest to gra, w której rywale określonymi i przemyślanymi posunięciami na szachownicy dążą do zagrożenia najważniejszej figurze nazwanej królem. Każda partia szachów wymaga od graczy sprytu i przebiegłości w przewidywaniu możliwych posunięć przeciwnika. Nie ma więc wątpliwości, że gra w szachy zmusza grającego do pewnego wysiłku intelektualnego i logicznego dopracowania strategii wobec przeciwnika. Konieczne jest też skupienie uwagi i duża koncentracja, aby dobrze kontrolować ruchy własne i rywala na szachownicy.

Zauważmy jednak, że – podobnie jak szachy – istnieje duża obfitość tak zwanych gier logicznych, czyli takich, w których udział wymaga sporego wysiłku umysłowego, stosowania logiki na poziomie spontanicznym, albowiem osobowość człowieka ma w swojej ontycznej strukturze niejako „zapisaną” elementarną umiejętność logicznego wiązania ze sobą przyczyn ze skutkami. Wykorzystywanie takich gier dostosowanych do odpowiedniego wieku ma tę zaletę, że w pewien sposób zwiększa umiejętność koncentracji, pozwala ćwiczyć umysł i utrwala pewien zakres logicznego myślenia przewidziany w danej grze. Z tego powodu uzasadnione jest nabywanie przez rodziców najróżniejszych gier logicznych dla dzieci w różnym wieku. Znana jest przecież prawda o jakże skutecznym poznawaniu świata przez zabawę i w ten sposób ćwiczenie pamięci i zmysłów postrzegania.

W swoim wystąpieniu pani Minister słusznie zauważyła, że – statystycznie rzecz ujmując – efekty nauczania matematyki w szkołach są raczej mizerne. Trzeba też dodać, że żadne gremium specjalistów obradujące nad skuteczniejszymi metodami nauczania matematyki nie dało jednoznacznej odpowiedzi, jakie metody w tej dziedzinie byłyby najlepsze. Nie sposób zaprzeczyć, że w procesie uczenia się matematyki bardzo pomocne okazują się wyobraźnia i intuicja. Sprzyja temu zabawa w dobre gry logiczne zwłaszcza u dzieci w pierwszych latach edukacji, zaznaczam jednak, że jest to element sprzyjający, a nie warunkujący w nauczaniu tego przedmiotu.

Wracając do propozycji pani Minister nie sposób pominąć pytania o jej sens w kontekście wyrażonej wyżej ogromnej przepaści pomiędzy zdobywaniem i stosowaniem wiedzy matematycznej, a umiejętnością gry w szachy, bądź w inne gry, które nazwałem logicznymi.

Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że nawet codzienna „partyjka szachów” nie poprawi zdolności grającego w rozwiązywaniu zadań matematycznych i nie podniesie jego umiejętności w przeprowadzaniu dowodów. Osobiście poznałem młodych ludzi mających dużą wiedzę matematyczną, a nie potrafiących grać w szachy. Także przeciwnie, są osoby świetnie grający w szachy i inne gry rzekomo uczące logicznego myślenia, ale z wielkim trudem zaliczający podstawę programową z matematyki. Czym zatem jest podyktowana propozycja pani Minister skoro doświadczenie wielu pedagogów i zapewne samych rodziców takiej sugestii nie potwierdza. Wypada też zapytać, czy takie proponowane lekcje szachów mają być obowiązkowe , czy dobrowolne ? Czy nie lepiej tej dodatkowej godziny poświęcić na naukę bądź dodatkowo płatne zajęcia z matematyki ,celem lepszego przećwiczenia i objaśnienia zadań matematycznych?

Wreszcie najważniejsze pytanie. Czy przypadkiem nie jest tak, że pewne lobby szachowe pragnie przeniknąć do szkół i jednocześnie czerpać pieniądze z MEN, czy nie jest to kolejny skok na nasze pieniądze? Takie podłoże na decyzje pani Anny Zalewskiej wydaję się najbardziej uzasadnione. Bezsensowność deklaracji złożonej przez panią Minister burzy pewien porządek edukacyjno – dydaktyczny, który przez kilka ostatnich dziesięcioleci nie najgorzej funkcjonował, wymagał pewnych poprawek, ale nie burzenia wszystkiego od podstaw.

Prawda jest taka, że pewna część uczniów ma w głębokim poważaniu przykładanie się do nauki, niektórzy wolą przesiadywać przy komputerze, bądź przy konsoli kilka godzin dziennie, zamiast przyłożyć się do nauki (nie tylko matematyki). Zwróćmy uwagę, że kilkadziesiąt lat temu nauka w Liceum lub Technikum była pewnym wyróżnieniem dla pracowitych uczniów, a egzamin dojrzałości poważnym osiągnięciem i przepustką na studia. Dziś praktycznie każdy – poza nielicznymi wyjątkami – trafia do niezłych szkół bez względu na to, czy się do nich kwalifikuje. Takie przedmioty jak matematyka, fizyka, czy chemia należą do dość trudnych i nie mamy prawa oczekiwać, że wszyscy uczniowie muszą z tych dziedzin odnosić sukcesy. Można i trzeba młodzież wspomagać w lepszym przyswojeniu wiedzy, ale najlepszy nauczyciel za nikogo się nie nauczy.

Na przykładzie szachowej propozycji pani Minister obawiam się, aby DOBRA ZMIANA nie stała się źródłem rozczarowań nas wszystkich.

223total visits,7visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *