Nieznani Staroobrzędowcy, czyli życie „nastawnika”

Dla Polaków-katolików prawosławie kojarzy się głównie z Cerkwiami i kalendarzem juliańskim w którym o dwa tygodnie przesunięto czas świąt Bożego Narodzenia, jednak  nie zawsze świąt Wielkanocnych (data Wielkanocy uzależniona jest od równonocy wiosennej, faz księżyca i innych aspektów, ustanowionych na I Soborze w Nicei. Wielkanoc – święto ruchome). W tym tekście nie będziemy poruszać dogmatów wiary lecz skupimy się na człowieku. Jako Polak ze stolicy polskiej „Galicyji„na temat Prawosławia wiedziałem niewiele , a o Staroobrzędowcach nie wiedziałem nic.

Kim w ogóle są? Co to za wiara, o której nic się nie mówi? ….. Czy jest  w Polsce wyznawana?

Nastawnik … a kto to taki?

Zaintrygował mnie temat i zacząłem dociekać szczegółów. Uznałem, że najlepszym kierunkiem w celu zebrania informacji o życiu polskich staroobrzędowców/starowierców  będzie rozmowa z „nastawnikiem” – (jest odpowiednikiem księdza w kościele rzymsko-katolickim). Obecnie ich liczba nie przekracza 600-700 osób. Mieszkają oni we wsiach Gabowe Grądy, Wodziłki i Bór, a także niewielkie grupy w Suwałkach, Sejnach i Augustowie. Mają trzy czynne molenny (cerkwie): w Suwałkach, Gabowych Grądach oraz Wodziłkach.

Najmłodszy kapłan

Udało mi się porozmawiać z jednym z najmłodziej wyświęconych nastawników, który swoje święcenia kapłańskie uzyskał  przed ukończeniem osiemnastego roku życia. Dotarłem do niego, bo w internetowych mediach aż huczało, od złego PR-u ….. Z jakiegoś powodu chciano tego człowieka  zniszczyć. Dlatego podjąłem się tego tematu, chcąc zrozumieć medialną nagonkę i przy okazji poznać szczegóły wyznania o którym tak mało wiemy.

Wiara i decyzje

Ojciec Mariusz, ma już 38 lat. Jest dorosłym i świadomym swojego wyboru człowiekiem który nadal obstaje przy swojej wierze z pełnym przekonaniem o słuszności wyboru. Rozmowa z nim była dla mnie przeniesieniem do minionego wieku. W głowie krążyły mi dwa podstawowe pytania: – Co zadecydowało o tym, że tak młody  człowiek podjął decyzje ważące na całe jego życie i dlaczego udzielający święceń kapłańskich zachowali się aż tak nieodpowiedzialnie i świadomie skazali młodego chłopaka  na wieloletnie szykana ze strony środowiska księży staroobrzędowych jak i społeczeństwa lokalnego (mówimy tu o okresie powyżej 30 lat).

Decyzje i środowisko

Jestem przekonany, że tylko osoba głęboko wierząca i pełna zasad predestynujących go do przyjęcia w tak młodym wieku święceń kapłańskich, może się tak mocno poświęcić dla Boga ale też i po części dla nas wszystkich.  Wyświęcenie w tak młodym wieku skazuje go na dezaprobatę swoich „kolegów” – nastawników z których niektórzy mają starsze dzieci od ojca Mariusza. W środowisku lokalnym tak młody kapłan jest postrzegany jako ktoś wyjątkowy, a oczekiwanie tej wyjątkowości stawia przed nim duże przeszkody do przezwyciężenia. Wśród swoich szkolnych kolegów i koleżanek  jego kapłaństwo tworzy bariery w ich wspólnych relacjach. Rówieśnicy nie dostrzegają w nim równego sobie i powoli izolują się traktując go z dystansem, bo do nich nie pasuje. Sami nauczyciele też mają problem z jego oceną jako ucznia – problem natury moralnej, czy traktować go na równi z innymi, czy może oczekiwać od niego więcej.

Każdy dźwiga taki krzyż, jaki jest wstanie unieść

Od uzyskania święceń kapłańskich przez ojca Mariusza minęło już 20 lat, wystarczający okres do dokonania rachunku sumienia i obiektywnej analizy. Moja rozmowa z ojcem Mariuszem, wskazuje na człowieka  w pełni ukształtowanego sakralnie, moralnie, mentalnie. „Nastawnik” kościoła Staroobrzędowców, którego wczesne kapłaństwo było dla niego nie tylko wyzwaniem ale ciężarem z którym musiał się zmierzyć.

Wywiad z ojcem Mariuszem Jefimowem

Szczęść Boże Ojcze Mariuszu, prowadzi Ojciec parafię na samym krańcu Polski – w Augustowie, a dokładniej  w Gabowych Grądach. Dlaczego w ogóle Ojciec zdecydował się na bycie księdzem – przecież to życie oparte na wyrzeczeniach?

To w pewnym sensie nie tyle decyzja co pójście obraną przez Boga drogą. Od dzieciństwa kochałem Cerkiew, byłem z nią związany duchowo i odbierałem jak swój drugi dom. Już w wieku 6 lat uczestniczyłem aktywnie w mszy świętej. Moja mama mówiła mi, że uciekałem nawet z lekcji (a szkoła mieściła się 50 m od Cerkwi) po to, by uczestniczyć w nabożeństwach cerkiewnych. U nas mszę prowadzą ludzie (czytają psalmy, śpiewają, czytają kanony), ksiądz / ojciec nadzoruje mszę i czyta tylko te modlitwy, które tylko on  czytać może, np. Ewangelię.

Boga pokochałem i wiedziałem, że bez niego nie mogę żyć, bo życie bez Boga to życie martwe. Wiara, Cerkiew, msza i jej celebracja stanowiły sens mojego życia, umacniały mnie duchowo, hartowały mój charakter, wzmacniały również fizycznie. To rodzaj elektryzującego narkotyku   Dlatego zostałem księdzem prawosławnym – pierwszym, który został wyświęcony w tak młodym jeszcze niepełnoletnim  wieku.

Czy wyrzeczenia jakich musiał ksiądz dokonać, nie osłabiły księdza w wierze i nie zniechęciły?

Wyrzeczenia to element naszej wiary, która wymaga długich modlitw w ciągu dnia, czuwania na nocnych modlitwach i udziału w postach (ponad 180 dni w roku). Wyrzeczenia nie dotyczą tylko księży. Urodziłem się w tej wierze, byłem w niej wychowywany – więc wyrzeczenia są treścią wyznawanej religii. Znacznie trudniejsze jest bycie pasterzem ludzi, wskazywanie im właściwej drogi, czuwanie nad ich losami, działaniami, doradzanie, bycie ojcem duchowym – ojcem, który w dużej mierze odpowiada za popełnione przez nich błędy  Ale Bóg daje mi siłę i wspiera w tak trudnym posłannictwie.

Jak to jest z Waszym wykształceniem, skąd bierze się Wasza wiedza i czy są jakieś uczelnie szkolące księży prawosławnych?

Mówi pan o wykształceniu teologicznym, w moim przypadku nie były to studia, a szkółka przy parafii w której pogłębiałem zasady wiary. Od niespełna 4 -5 lat mieści się tam Seminarium Duchowne, które daje możliwość zdobycia wyższego wykształcenia. Studia ukończyłem w Rydze w trybie eksternistycznym. Wykształcenie teologiczne poszerzałem poza granicami państwa Polskiego. Dodatkowo wiedzę zdobywałem praktykując czynnie wiarę w naszej Cerkwi, w Gabowych Grądach, przy boku mojego wujka kapłana, który uczył mnie wszystkiego, co związane jest z religią. Czynne uczestnictwo w nabożeństwach cerkiewnych jest najlepszą szkołą. Moja śp. babcia Wiera, wywodziła się też z bardzo wierzącej rodziny, jej tata, a mój pradziadek, też był księdzem, od niej zdobyłem bardzo dużą wiedzę. Tytuł magistra zdobyłem  na Uniwersytecie Warszawskim kończąc wydział dziennikarstwa i nauk politycznych – kierunek w którym mogłem się spełnić dodatkowo.  Nasi księża muszą się utrzymywać sami, nie zbiera się u nas na tacę, wierni również nie utrzymują duchownych. Księża mają obowiązek pracy, muszą utrzymywać siebie i dbać o Cerkiew, oddając na nią minimum dziesięcinę z dochodu, dlatego nasze Cerkwie nie są zamożne. Ja pracuję zawodowo i umiejętnie godzę pracę z obowiązkami związanymi z piastowaną przeze mnie funkcją kościelną.

Zastanawia mnie czy Ojca młodsze rodzeństwo uczące się w szkole, nie czuje się stygmatyzowane przez fakt bycia bratem księdza? Przecież to jest problem szczególnie dla chłopców/dziewczynek tzw. rozrabiaków?

Z tym raczej nie ma problemu. Siostra i brat nigdy nie doświadczyli żadnych nieprzyjemności w szkole z tytułu posiadania brata, który jest księdzem, a wręcz taka koligacja mobilizowała ich do nauki i poprawnego zachowania. Takie pokrewieństwo wyzwalało w nich rywalizację w dążeniu do bycia lepszym .

Rozumiem, że w tych okolicznościach rodzina Ojca musi kontrolować swoje postępowanie, aby nie narazić na utratę dobrego wizerunku – nieprawdaż?

Rzeczywiście dla mojej rodziny to codzienna lekcja pokory . Muszą dbać o swój wizerunek, ale nigdy z tego powodu nie narzekali, wręcz przeciwnie. Nasza wiara to ciągłe wyrzeczenia, wyrażone w skromności i  postach  (Wielki post Bożonarodzeniowy, post w każdą środę i piątek, Piotrowy Post, Post Matki Boskiej Zielnej i inne jednodniowe posty – posiłki bez ryby, nabiału i mięsa). Nie wolno też nam bawić się z soboty na niedzielę, mówiąc wprost, żeby być dobrym chrześcijaninem należy przestrzegać surowych, wręcz rygorystycznych kanonów wiary wyznaczonych przez świętych apostołów.

Powiedział ksiądz, że oprócz służby dla Boga, również pracuje zawodowo. Proszę mi powiedzieć jak pracodawca podszedł do faktu zatrudnienia księdza?

Pracuję i zarabiam na siebie i na Cerkiew. Moi obecni i potencjalni pracodawcy nie wiedzą, że jestem księdzem. Nie ukrywam tego, ale też się z tym nie obnoszę. Uważam, że jest to o wiele zdrowsze i nie krępuje naszych wzajemnych relacji. W firmie jestem traktowany jak każdy inny człowiek wykonujący zlecenie.  Kiedy trzeba też dostanę po łapach:))

W mojej ocenie, zatrudnianie księdza to nobilitacja dla pracodawcy, a Ojciec nie powinien się kryć z tą informacją. No bo ilu pracodawców zatrudnia księży w szczególności  nastawników staroobrzędowców?

Już doświadczyłem takiej sytuacji, mój pracodawca dowiedział się, że jestem ojcem duchownym i bardzo go to krępowało. Ludzie myślą, że ksiądz to inny człowiek, a oni sami czują się wiecznie oceniani.

Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, a my kapłani (mówię tu o księżach prawosławnych) bardziej niż inni  jesteśmy narażeni na pokusy, które musimy w sobie zwalczać. Nie chcemy być traktowani inaczej. Odczuwamy te same słabości i mamy takie same potrzeby. Najważniejsze aby miłować i szanować się wzajemnie.

Rozumiem, że Ojciec udziela świętych sakramentów ślubu, chrztu i ostatniego namaszczenia, ale czy te uroczystości odbywają się jedynie w soboty  i niedziele? Jak ojciec organizuje sobie pracę, gdy wychodzi pogrzeb swojego parafianina w tygodniu?

Oczywiście w naszej Cerkwi udziela się świętych Sakramentów (śluby, chrzty, spowiedź), ponadto odbywają się normalne msze święte i te szczególne w każde cerkiewne święto, panachidy (msze po zmarłych) i inne nabożeństwa, jest ich bardzo dużo – jak w każdym kościele. Podaję link do naszego kalendarza świąt: http://staroprawoslawie.pl/kalendarz.html

Czy jak każdy pracujący człowiek korzysta ksiądz z urlopu wypoczynkowego od wszystkich swoich obowiązków związanych z pracą?

Czasami robię sobie krótką przerwę i korzystam z urlopu wypoczynkowego bądź urlopu bezpłatnego lub wolnego dnia. Jak każdy człowiek mam swoje słabości i czasami muszę doładować baterię. Jednak  najważniejsza jest Cerkiew = Bóg,  a potem jest praca i pozostałe obowiązki. Taką mam zasadę.

Czy posiada Ojciec jakieś hobby – pasję, która pozwala się nieco od tego doczesnego świata odizolować?

Moje hobby, trudne pytanie …

….. myślałem że łatwe

Lubię książki na tematy religijne, czytam też książki na tematy pielgrzymek. Moje hobby jest ściśle związane z religią. Kocham stare księgi, z których korzysta i czerpie mądrość nasza Cerkiew. Używamy ksiąg wydanych do 1666 roku, czyli do reformy patriarchy Nikona. Wyszukuję takie księgi i wykupuję z antykwariatów jeśli taką perełkę wyłowię. Czytam je, analizuję, pogłębiam wiedzę na temat chrześcijaństwa i przekazuję ją swoim wiernym.

A co by Ojciec polecił odwiedzającym Waszą parafię?

Przede wszystkim warto zobaczyć samą Cerkiew. Przeżyć tą sakralną chwilę, pomodlić się przed przepięknym ikonostasem.

Nade wszystko warto odwiedzić naszą wieś, gdzie mieszkają sami staroobrzędowcy – wyznawcy Staroprawosławia (wiary chrześcijańskiej obrządku wschodniego, wiary niezreformowanej, tej która była praktykowana przez naszych praojców, którą przekazał nam Bóg i Jego uczniowie) i poznać naszą kulturę, obyczaje, tradycje, oraz skosztować pysznego jadła. (Najlepsze – bo zdrowe, ekologiczne, niczym nie skażone). Kąpiel w bani to też nie lada atrakcja, a odpoczynek wśród lasów to frajda i samo zdrowie.  Tutaj rzadko jeżdżą samochody – stąd czyste powietrze , a w nocy nie widać własnego nosa, bo nie świecą się latarnie. Trochę to straszne, trochę ekscytujące ale nigdzie indziej nie czuje się takiego klimatu świętości i uduchowienia. Legendy przeplatają się z rzeczywistością, a wszystko składa się na odpowiedni nastrój do modlitwy i pochwały Stwórcy.

Słyszałem, że w prawosławiu nie ma czegoś takiego jak zbieranie na tacę, czy płacenie księdzu świadczeń z pieniędzy Staroobrzędowego Prawosławnego Kościoła? Czy to prawda? Czy mógłby Ojciec ten temat trochę rozwinąć?

Jak wcześniej powiedziałem, pracuję w firmie prywatnej i dzięki temu się utrzymuję. Moja rodzina (mama, tata, siostra, brat) również pracują w różnych firmach i jeśli trzeba wspieramy się wzajemnie, także finansowo. Nasza Cerkiew jest utrzymywana przez naszych parafian (niestety jest nas w Polsce bardzo mało, a na Podlasiu panuje bardzo wysokie bezrobocie, większość ludzi nie ma pracy). Zawsze możemy liczyć na ich pomoc fizyczną w pracach na rzecz Cerkwi. Większe inwestycje wymagają pozyskiwania funduszy od darczyńców. Z Bożą pomocą udaje się nam to osiągnąć, chociaż nie jest to łatwe.

Nasza Cerkiew nie zbiera na tacę, jest to surowo zabronione przez prawo kanoniczne.

Nie przyjmujemy też zapłaty za Sakramenty, jest to surowo zabronione.

W miarę możliwości i dobrej woli wiernych można ewentualnie przekazać datek za pogrzeb , mszę za zmarłych lub inne usługi sakralne – ale nie jest to obowiązek.

 

Zatem, jeżeli Ojciec nie zbiera na tacę, a Kościół Prawosławny nie dofinansowuje Cerkwi, to gdzie tkwi sekret na tak zadbany kościół przy praktycznie zerowym wsparciu? Może nasi katoliccy księża powinni wziąć z Ojca przykład?

Pierwsza i najważniejsza zasada – przekonać wiernych, że bez Kościoła / Cerkwi nie ma życia, uświadamiać ludzi, że nikt inny nie utrzyma Cerkwi, jeśli nie zrobią tego sami. W naszej wierze każdy ma obowiązek świadczyć pomoc dla Cerkwi w formie finansowej, rzeczowej, (materialnej) bądź poprzez własną pracę. Nasza Cerkiew jest niewielka, skromna. Mieści się w nowym budynku, który na razie nie wymaga remontów i tym samym nakładów finansowych.

Jak wcześniej wspomniałem przy większych inwestycjach szukamy darczyńców i dzięki Bogu tacy ludzie się znajdują.

Wierzymy głęboko, że zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli wesprzeć naszą Cerkiew.W jaki sposób udało się postawić nową Cerkiew, przecież nawet taki, wydawałoby się trywialny problem jakim jest ogrodzenie,  wymaga środków finansowych, zatem wierni muszą być hojni ?

Wszystko jest w rękach Pana Boga. Rozpoczynając budowę Cerkwi zdarzyło się tak, że zostałem zwolniony z pracy (z przyczyn zakładu pracy). W rezultacie tego zwolnienia otrzymałem duże odszkodowanie, które w całości przeznaczyłem na budowę Cerkwi, wierni dołożyli swoją cegiełkę.  W ten sposób z Bożą pomocą udaje się nam czy budować, czy też remontować Cerkiew.

Całą nadzieję pokładamy na Boga – i wtedy wszystko się udaje.

Chciałbym bardzo podziękować za ten szczególny wywiad. Czy moglibyśmy go opublikować, aby poszerzyć wiedzę  społeczeństwa Polskiego (praktycznie na całym świecie) o Staroobrzędowcach i wzbudzić zainteresowanie tą formą religii?

Oczywiście, dla nas to będzie wielki zaszczyt i ogromna radość, że Bracia i Siostry w Chrystusie, dowiedzą się więcej o staroobrzędowcach w sensie samej religii i stylu naszego życia.

Prosimy również Ojca o poinformowanie czytelników w jakiej formie mogą się przyczynić do wsparcia prowadzonej przez Ojca działalności – może jakąś symboliczną kwotą, żeby ta staroobrzędowa wiara, nieco inna od katolickiej przetrwała. Prosimy też Ojca o modlitwę za nas 🙂

Wszystkim, którzy pragną podzielić się miłością i wspomóc naszą Cerkiew, oraz nasz region wyrażamy najszczersze Bóg zapłać. Dla nas każda forma pomocy się liczy. Zapraszamy też do odwiedzania naszego wspaniałego i urokliwego regionu, w którym żyją ludzie skromni i życzliwi  którzy pomimo nie posiadania zbyt dużych zasobów finansowych, dzielą się chętnie tym co mają i cieszą każdym dniem. Razem pracują, rozmawiają ze sobą i wspierają się wzajemnie, pomagając sobie w chwilach trudnych.

Ojcze Mariuszu, pozwolę sobie podać numer konta bankowego Ojca parafii, jako najlepszej formy pomocy dla Waszej pracy na rzecz utrzymania wiary . Liczymy na, promocję i dokumentacje przez Ojca dokonań Waszego regionu na portalach społecznościowych.  Każda pomoc w utrzymaniu prawie stuletniej , drewnianej cerkwi będzie miła Bogu, to element  dziedzictwa i ozdoba architektury regionalnej.

STAROPRAWOSŁAWNA CERKIEW STAROOBRZĘDOWCÓW
Gabowe Grądy 7A
16-300 Augustów

Bank BGŻ BNP Paribas S.A.
PL 88 2030 0045 1110 0000 0317 5950

Wesprzeć można również poprzez szybkie płatności dotpay. Zapraszamy też na stronę internetową, gdzie można uzupełnić swoją wiedzę na temat wiary i uzyskać informację o możliwości zakwaterowania. Zachęcamy do zwiedzania tego nieco archaicznego, a przez to oryginalnego regionu staroprawosławia: http://staroprawoslawie.pl/kontakt.html

2035total visits,7visits today

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

8 thoughts on “Nieznani Staroobrzędowcy, czyli życie „nastawnika”

  • 1 listopada 2017 at 08:49
    Permalink

    Wiele ludzi na temat staroobrzedowcow posiada przeinaczona wiedze co sprawia ze jestesmy traktowani jako inni a przeciez roznimy sie malymi szczegolami. Wynika to z niewiedzy i braku chęci na tej wiedzy zdobycie.

    Reply
    • 2 listopada 2017 at 22:27
      Permalink

      Panie Marcinkowy dziękuję za komentarz, mam nadzieję że pisząc o staroobrzędowcach nie wypaczyłem tematu. Nie ukrywam że byłbym zainteresowany aby jeszcze więcej się o Was dowiedzieć. Chodzi mi nie tylko o wiarę, ale o tak trywialne sprawy jak kuchnia, kultura czy nawet jakieś nietypowe obrzędy, które są bardzo popularne u Was, a my nic o nich nie wiemy. Zapraszamy do współpracy – jesteśmy tylko normalni 🙂
      A wszystko zaczyna się od rozmowy: http://bastiondialogu.pl/kontakt/

      Reply
  • 22 października 2017 at 22:14
    Permalink

    Panie Grzegorzu, oczywiście bardzo proszę, uwagę na literówkę zwróciłam tylko dlatego, że chodziło o nazwę własną, inaczej bym się nie czepiała. Jeśli chodzi o celibat, to z kolei ja dziękuje za wyjaśnienie, gdyż kwestia kolejności święcenia/małżeństwo nie była mi znana! Pozdrawiam i dziękuję za ciekawy artykuł/wywiad.

    Reply
    • 22 października 2017 at 22:37
      Permalink

      Dla mnie ten wywiad też był pewnym unikatowym doświadczeniem. Dlatego bardzo chciałem zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi….. Takie zboczenie analityczne :-). Zapraszam do komentarzy w innych moich/ naszych tekstach … i wcale się nie obrażam jak ktoś myśli ode mnie inaczej – pod warunkiem że potrafi logicznie uzasadnić swoją myśl. No i zapraszam do Bastionu, bo wyjątkowo w Polsce mamy deficyt z ludźmi myślącymi.

      Reply
  • 22 października 2017 at 21:08
    Permalink

    Największym problemem każdej wiary jest jej demografia. W przypadku prawosławia w Polsce chyba jeszcze gorsza niż spadająca liczba wiernych w kościele rzymskokatolickim.

    Reply
    • 22 października 2017 at 22:26
      Permalink

      Panie Piotrze ma pan rację. Jednak wiara katolicka (szeroko pojęta) też nie jest bez winy, bo zachciało im się posiadania więcej, a społeczeństwo już nie jest ciemnogrodem jak w 10 wieku. Już tłumaczę. Kościół myślał że wraz z podpisaniem konkordatu – wygrają, bo będą mieli dostęp do bezpośredniego indoktrynowania dzieci. Myśleli jak będą nakładać dzieciom kolejne obowiązki i wymagania wzrośnie poziom wiary. Niestety w społeczeństwach cywilizowanych – takie działanie zawsze osiąga skutek odwrotny. Co do prawosławia (staroobrzedowców) oprócz demografii, jest bardzo duża migracja pracownicza z wiosek do miast…. i to też może by ć kolejny problem. Dlatego te niszowe wiary powinniśmy wspierać, bo jakby nie było są one naszym narodowym dziedzictwem. Tak więc prosze się nad tym problemem zastanowić. No i zapraszamy do Bastionu, bo u nas może problemu zdemografią nie mamy, ale mamy deficyt z ludźmi myślącymi 🙂

      Reply
  • 22 października 2017 at 00:59
    Permalink

    Gabowe Grądy, a nie Grabowe Grądy. Dodatkowo, z tego co mi wiadomo, nastawnika nie obowiązuje celibat.

    Reply
    • 22 października 2017 at 11:30
      Permalink

      Pani Nata, bardzo dziękuję zwrócenie uwagi za ewidentny błąd – oczywiście go poprawię.
      Jednak ważniejszą kwestią jest celibat. Oczywiście że mogą mieć żony ale jeżeli zawarcie związku małżeńskiego zostało zawarte przed otrzymaniem święceń. Natomiast jeżeli były pierw święcenia – to wtedy nastawnika obowiązuje stan celibatu. Dlatego w mojej ocenie było harcorowym wyzwaniem wzięcie slubów kapłańskich w tyak młodym wieku. Ja zanim spotkałem się z ojcem Mariuszem też tak myślałem jak pani, ale po rozmowie zostałem bardzo szybko wyprowadzony z mojego błędu niewiedzy.
      Bardzo dziękuję za komentarz i jakby pani jeszcze zobaczyła literówki to proszę śmiało zwracać uwagę, bo czyta się to tysiąc razy i nie widzi się najczęściej błędów w tytułach etc.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *