SŁABOŚĆ SYSTEMU POLITYCZNEGO czyli dlaczego miernoty nami rządzą?

SŁABOŚĆ SYSTEMU POLITYCZNEGO czyli dlaczego miernoty nami rządzą?

Generalnie odpowiedź jest prosta. Bo im na to pozwalamy !!!

Do napisania tekstu skłania mnie sytuacja polityczna w naszym kraju. Co ciekawe próbowałem już kilka razy przelać swoje spostrzeżenia na papier ale powiem szczerze każdy dzień dostarcza nowych „ciekawych” doznań i pierwotna teza, o której za chwilę, zyskuje coraz więcej argumentów.

TEZA:

„Czy powszechne prawo wyborcze powinno być … powszechne? ”

Teza z założenia może szokować. Ale gdy do dyskusji zamiast emocji dodamy elementarną uczciwość i zdrowy rozsądek możemy dojść do zaskakująco innych wniosków. Spróbujmy zastanowić się nad tym czy takie prawo jest pożyteczne z punktu widzenia interesu społecznego. Na początek oceńmy obecną sytuację w naszym kraju. Zaznaczam, że w chwili obecnej nie jestem sympatykiem ani PiSu ani PO jak i innych partii politycznych. Nie przekonuje mnie również działalność KOD-u zwłaszcza z „przyklejającymi” się elementami politycznymi. Piszę te słowa jako obywatel RP, przyglądający się popisom establishmentu i narracji jaka jest prezentowana przez środki masowego przekazu.

Partia polityczna. Komu i do czego jest potrzebna?

Mnie osobiście do niczego. Uważam, że jest to archaizm który przybrał formę patologiczną. Obserwując naszą scenę polityczną trudno nie odnieść wrażenia, że to co kiedyś stanowiło o fundamencie funkcjonowania opcji politycznej uległo zatarciu. Nie ma jednoznacznego podziału na prawicę i lewicę. Ponoć ta ostatnia obecnie w naszym parlamencie nie występuje ale za to bardzo skutecznie partia uchodząca za prawicową i konserwatywną zastępuje ją w tej roli. Powiem więcej, SLD za czasów swojej świetności było bardziej prawicowe od obecnej prawicy. Fakt „chodzenia do kościoła” nie determinuje położenia na scenie politycznej. Ba, powiem więcej. Ideowo bliżej kościołowi do idei solidaryzmu społecznego niż do etosu gospodarki wolnorynkowej. Organizacje zwane partiami politycznymi  w naszej konstytucji umocowały sobie  sens swojego istnienia. My jako elektorat mamy tylko w pośredni sposób legitymizować poczynania jednej lub drugiej formacji. Dlaczego w pośredni? Ano dlatego, że nie mamy wpływu na kształt list wyborczych. Te zarezerwowane są dla komitetów politycznych danego ugrupowania. Wybór kierownictwa partii i komitetu politycznego jest jej sprawą wewnętrzną. W rezultacie „Xiński” który na stałe mieszka w Gdańsku może być nr 1 na liście w Krakowie?  Nie chodzi za tym o to aby reprezentować interesy elektoratu z danego okręgu wyborczego, tylko o to aby odpowiednia grupa asygnowana przez zarząd partii znalazła się w parlamencie. Dodatkowym kontrowersyjnym aspektem jest fakt, że posłowie mogą  podlegać tzw dyscyplinie klubowej. Skutkiem takiego postępowania jest sytuacja w której ten sam poseł „Xiński” głosuje wg wytycznych władz partii, a nie zgodnie z własnymi  przekonaniami. Ostatnie wydarzenia w Sejmie pokazują dodatkowo, że w chwili obecnej opozycja nie ma żadnych narzędzi  (instytucji) która mogłaby kontrolować poczynania obecnego obozu władzy. Senat, Prezydent oraz Trybunał Konstytucyjny należy do obecnej ekipy rządzącej. Zasady funkcjonowania demokratycznego ładu a więc trój podział władzy, hierarchiczność aktów prawnych jest w chwili obecnej sprawą dyskusyjną. Interpretacja prawa zależy od dominującej opcji politycznej. Czy się komuś podoba czy nie, obecna większość legitymizuje swoje działania poparciem społecznym i jest to w ich opinii mandat niepowtarzalny. ALE CZY NA PEWNO!? Czy część społeczeństwa na poziomie 17% ma prawo wywracać struktury funkcjonowania państwa. Ktoś może powiedzieć, że przecież nasi wybrańcy uzyskali mandaty w legalnych wyborach i mają prawo realizować swój program. Ci  zaś którzy nie głosowali (51%) wypowiedzieli się jednoznacznie. Dla nich jest bez znaczenia kto będzie nimi rządził. Bez znaczenia też jest też prawo jakie jest uchwalane jak i sposób redystrybucji środków finansowych uzyskiwanych w podatkach.

Takie funkcjonowanie partii skłania do wniosku, że chyba prostszym i tańszym rozwiązaniem byłoby drastycznie ograniczenie ilości chodzących żywych maszynek do głosowania. Tak naprawdę wystarczyłby prezes i komitet polityczny. W dalszej perspektywie komitet też mógłby okazać się zbędny.

Poruszany aspekt funkcjonowania partii politycznych w przestrzeni publicznej musi nam uzmysłowić jedną zasadniczą kwestię. My jako suweren nie mamy bezpośredniego wpływu na fakt kto i w jaki sposób będzie reprezentował nasze interesy w parlamencie. Posłowie są praktycznie anonimowi i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za brak realizacji obietnic wyborczych. Nie ma też procedury aby taką osobę z funkcji odwołać.

Aby to zmienić koniecznym staje się zmiana konstytucji oraz ordynacji wyborczej. Tej natomiast zmienić się nie da nie posiadając 2/3 mandatów.

Kartka wyborcza jest zatem jedyną formą protestu obywatelskiego w stosunku do władzy. Czteroletni koszt funkcjonowania ludzi wybranych z klucza partyjnego może być dla każdego kraju (nawet najbardziej zamożnego) bardzo kosztowny, a wprowadzanie „złego prawa” może być trudne do oszacowania w dalszej perspektywie czasu. Ten jeden głos niby nie ma znaczenia ale kiedy uzmysłowimy sobie system w jakim on funkcjonuje może być  BARDZO ISTOTNY.

Demontaż struktur państwa, podważanie trójpodziału władzy  oraz zniszczenie TK poprzez omijanie prawa powodują moje duże wątpliwości co do działania mechanizmów „demokracji”. Każda ekipa rządząca, a ta w szczególności zakłada błędnie, że będzie rządzić wiecznie. Zapewniam, że tak nie będzie. Te same mechanizmy prawne znajdą zastosowanie w momencie kiedy kolejna ekipa polityczna przejmie stery państwa. Mogę przyjąć zakład, że jedną z pierwszych uchwał nowego sejmu będzie rozwiązanie TK i wymiana wszystkich zasiadających w nim sędziów. Pytanie jakie należy sobie zadać to, czy nas jako społeczeństwo na to stać? Uważam że nie. Tracimy czas. Świat się zmienia a nasi „wybrańcy” dalej nie potrafią rozliczyć się z przeszłością.

AKT WYBORCZY – WĄTPLIWOŚCI:

  1. Wiek osoby uprawnionej to 18 lat i poza sytuacją pozbawienia praw publicznych innych ograniczeń nie ma. Wystarczy być obywatelem RP. Czy to naprawdę najważniejszy argument jaki świadomy wyborca powinien posiadać?
  2. Siła pojedynczego głosu. Obywatele nie mają świadomości znaczenia swojego głosu co jest pochodną para demokratycznego systemu partyjnego. Ogólna świadomość jest taka że cyt. „mój głos i tak nic nie zmieni”. Efekt, marna frekwencja. Ostatnie wybory to … „aż 49%”. Gdzie jest pozostałe 51%??? Skutek? Te same partie, Ci sami ludzie, ten sam żenujący obraz polskiej polityki.
  3. Jak to jest, że osoby nie przebywającego od dłuższego czasu na terenie RP wiedzą na kogo głosować? Jedyny kontakt to Internet, może TV i hejterskie portale (prowadzone przez stronników partyjnych), które chamstwem i dezinformacją starają się dyskredytować swoich przeciwników nie tylko z ław poselskich. Wiarygodność tych ostatnich jest mocno dyskusyjna. Jest to nic innego jak tuba propagandowa i narzędzie do walki  politycznej.                                                                                                                                                                                                                                                                                            Klub (Stowarzyszenie) POLSKA.
  4. Dlaczego osoby które nie płacą podatków w Polsce decydują o tym, jak będzie wyglądała ich dystrybucja? To trochę tak jakby moje dziecko po wyprowadzeniu się z domu, decydowało o tym jakie meble mam sobie kupić. Dlaczego napisałem „KLUB (Stowarzyszenie) POLSKA”? Dlatego, że jako członek (nie lubię tego określenia) klubu, oprócz praw mam jeszcze obowiązki. W większości tego typu organizacji podstawowy obowiązek klubowicza to wspieranie bieżącej działalności klubu oraz płacenie terminowe składek. A jak to wygląda w praktyce? Nasz rodak wyemigrował za lepszym życiem, już od kilku lat nie mieszka w Polsce nie płaci podatków natomiast zawsze wie co zrobić aby mnie (Nam) się żyło lepiej.            Nie pracuje w Polsce, nie prowadzi tutaj działalności gospodarczej i nie płaci podatków ale … wie najlepiej.

Jedno jest pewne. W chwili obecnej przy obecnym ustroju politycznym na wybory trzeba chodzić. Pytanie jakie należy postawić to czy bezwzględnie wszyscy powinni mieć do tego prawo? Jeżeli arytmetyczna większość ma zawsze racje to nie możemy się dziwić, że reguły rządów większości są wprowadzane i to one stanowić będą obowiązujący system prawny. Większość z nas zbagatelizowała akt wyborczy i w żaden sposób go nie szanuje. Może części z nas to prawo i przywilej nie jest do niczego potrzebny? Jak to zmienić? Nie doceniamy tego co mamy, co nam jest dane, ale cenimy coś na co musimy ciężko zapracować lub zasłużyć.

Uważam, że obecnie obowiązujący system wyborczy wymaga zmian. Jest on (w mojej opinii) niesprawiedliwy a dodatkowo legitymizuje nieudaczników życiowych którzy politykę traktują jako sposób na życie. Stosując obecny mechanizm ordynacji wyborczej mamy dokładnie to na co zasłużyliśmy. Może perspektywa utraty prawa wyborczego zmusiłaby większość naszego społeczeństwa do głębszej refleksji nad własnym postępowaniem.

Jakie jest Wasze zdanie. Zapraszam do dyskusji.

654total visits,9visits today

2 thoughts on “SŁABOŚĆ SYSTEMU POLITYCZNEGO czyli dlaczego miernoty nami rządzą?

  • 28 stycznia 2017 at 20:20
    Permalink

    Do demokracji trzeba dorosnąć… społeczeństwo powinno coś z sobą w dziedzinie polityki społecznej, samorządowości reprezentować a mam wrażenie że nie reprezentuje nic. Dopóki będziemy opierać wybory na zasadzie:
    – państwowe to niczyje,
    – solidarności między pokoleniowej, czyli na tym jak starsze społeczeństwo rozgrabiło kraj i ma szczelność mówić młodym Polakom że oni mają wobec nich jakiś obowiązek… skoro jedyne co młodym Polakom dało starsze pokolenie to przymusową emigrację za pracę i zadłużenie.
    – wszystko co chcę większość jest dobre,
    to nigdy nic się nie zmieni. Bo ciężko żeby się coś zmieniło gdy głos inżyniera, wojskowego, eksperta w danej branży, profesora jest mniej warty niż głos meneli, beneficjentów 500+ i patologii której jest więcej niż tych pierwszych…
    Polacy jako naród niestety w odróżnieniu od takich krajów jak Szwajcaria czy nawet Czechy nie dorośli do tego czym tak naprawdę jest demokracja…

    Reply
    • 28 stycznia 2017 at 21:32
      Permalink

      W większości zgadzam się z tym co Pan napisał poza stwierdzeniem o cyt. „starszym społeczeństwie”. To co robili nie jest usprawiedliwieniem dla ignorancji naszych obywateli. Możemy oczywiście siedzieć, marudzić i narzekać, że nic się nie da tylko że w perspektywie czasu nic to nie zmieni. Tak jak Pan napisał chyba nie dorośliśmy do demokracji. Ja powiem więcej. Nie mamy świadomości funkcjonowania systemu demokratycznego a to co obserwujemy to w mojej opinii jakaś farsa. Niestety dotąd dokąd „ktoś” nam (społeczeństwu) nie zasadzi solidnego kopa, dalej polityczne cwaniaki będą nas kpić, karmiąc parademokratycznymi rozwiązaniami. Pytanie dalej pozostaje otwarte. Jak to zmienić?

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *