Rzeź Wołyńska – Pamiętamy

To trudny element naszej historii, o której nikt z rządzących nie chce mówić, bądź wspomina bardzo lakonicznie.  Nadmiernie często wspominamy eksterminację Żydów na polskiej ziemi ale zbyt rzadko mówimy głośno o Polakach, którzy ginęli  tysiącami. Czy to świat o nich zapomniał, czy może MY wszyscy nie chcemy o nich wspominać w myśl tzw. poprawności politycznej.

Takim właśnie tragicznym doświadczeniem jest Rzeź Wołyńska, podczas której zamordowano ponad 115 000 Polaków. Zaznaczam ich nie zabijano w sposób humanitarny (jeżeli można w ogóle zabijanie uznać za humanitarne). Zabijano ich w sposób okrutny , najgorszy z możliwych , gorzej niż rytualne mordy zwierząt. Kobiety były gwałcone na oczach swoich dzieci i mężów , po czym zabijane w sposób urągający ludzkości. Mężczyźni niejednokrotnie byli przepoławiani żywcem  piłami do cięcia drewna. Nie sposób wymieniać wszystkich szalonych metod tego mordu, ponieważ normalny , cywilizowany człowiek  nie jest w stanie nawet o tym pisać, bo każde słowo brzmi jak dźwięk wydawany przez schizofrenika.  Nawet Niemcy w Aushwitz czy Birkeanau takich rzeczy nie robili – chociaż to właśnie im przypisuje się najbardziej wyrafinowane metody zbrodni.   „Banderowcy” napawali się śmiercią swoich sąsiadów, niejednokrotnie rodzin wyłącznie pochodzenia polskiego, bawiąc się ich rozpaczą. Swoje działania  traktowali  jak rozgrywający się sceniczny dramat ze swoim udziałem w roli katów. Kraje ze sobą sąsiadujące jak Polska i Ukraina powinny ze sobą  współpracować i co do tego nikt nie powinien mieć wątpliwości, ale nie wolno nam zapominać tak trudnych i dramatycznych wydarzeń.  Żaden kraj nie ma moralnego prawa ubarwiać tych wydarzeń i umniejszać liczbę ofiar.  To właśnie z takich doświadczeń powinniśmy wyciągać wnioski i pamiętać je po to, aby nigdy historia w żadnym kraju nie mogła odnotować chwil w których człowiek zatracił wszystkie swoje cywilizowane instynkty na rzecz nienawiści tak dalece posuniętej , że cofnęła rozwój człowieka do ery jaskiniowca.  Dlatego Bandera oraz jego współpracownicy, powinni być nazwani przez wszystkie cywilizowane kraje Mordercami gorszymi niż Hitler czy Stalin. W tym przypadku nie ma żadnego uzasadnienia i przyzwolenia społecznego aby wspierać ludzi, którzy Banderę traktują jako wyzwoliciela.

Dzisiaj media podają, że ukraińska prasa zakłamuje historię. Wiele opiniotwórczych mediów podważa polski punkt widzenia. Poczytny tygodnik „Dzerkało Tyżnia” kwestionuje podawaną przez Polaków liczbę ofiar. Wydarzenia tłumaczone są zaś zaszłościami historycznymi. Należy obiektywnie stwierdzić, że większość komentatorów pozytywnie oceniła gest prezydenta Petro Poroszenki, który podczas szczytu NATO w Warszawie złożył wieniec pod pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej. Nasze relacje z Ukrainą nigdy nie będą szczere i czyste jeśli Ukraina nie zaakceptuje tych tragicznych historycznych faktów i ich nie potępi. Dzisiaj nie domagamy się przeprosin, bo ci ludzie w większości nie żyją. Domagamy się uczciwości, bo tylko na prawdzie można budować struktury i relacje które będą wzorem dla przyszłych pokoleń.

 

2748total visits,2visits today

Bastion Dialogu

Jesteśmy zwykłymi Polakami, którzy marzą o normalnej Polsce bez pychy, chciwości i manipulantów. Nie jesteśmy krzykaczami, fanatykami, liberałami, lewakami, lemingami, komuchami czy masonerią. Jeżeli powyższe założenia Ci odpowiadają to jest właściwe miejsce dla Ciebie – Zapraszamy ….

9 thoughts on “Rzeź Wołyńska – Pamiętamy

  • 14 lipca 2016 at 11:41
    Permalink

    Droga Pani! Pani tekst, niestety, jest jednostronny. Ukraińcy mogliby napisać (i może jacyś tak piszą) taki sam. Bo nie było tak, by tylko wsie polskie były pacyfikowane, ukraińskie – także. Licytowanie się po której stronie było więcej ofiar jest co najmniej niemoralne i dowodzi zacietrzewienia. O zbrodni trzeba pamiętać. Ale rozdrapywać rany zacietrzewieniem…? Trudno to nazwać dbałością o pamięć…

    Panie Czuryło! Pan bardziej zwraca uwagę na morderców niż ofiary! Bardziej widocznie zależy Panu na zemście(?) i nienawiści (?) niż na oddaniu hołdu pomordowanym i historycznej prawdzie. Mówi Pan też o ofiarach tylko z jednej strony. Tak jakby z drugiej ich w ogóle nie było. Byli. Szermuje Pan liczbą 115 tysięcy ofiar, a przecież do tej pory nikt ofiar nie policzył. Zresztą inni mówią nawet o 200 czy 300 tysiącach. A co tam – lepiej brzmi! Pan jest łaskawszy! Historycy ze wspólnej polsko-ukraińskiej komisji doliczyli się póki co 45-60 tys. po stronie naszej i 15 – 20 tysięcy po stronie ukraińskiej. Ale przecież nie liczby są tu najważniejsze, ale tragedia do jakiej doszło. Szacunek i pamięć o ofiarach. Z| obu stron!

    O Kresach niektórzy piszą tak samo jak Niemcy o Opolszczyźnie czy Dolnym Śląsku. Tyle, ze Wołyń był nasz w 10 proc. (tyle żyło tam populacji polskiej, w tym część osadników wojskowych), a przedwojenna Opolszczyzna i Dolny Śląski były zamieszkałe głównie przez Niemców. Niemców piszący o niemieckim Wrocławiu nazywamy rewizjonistami, a Polaków piszących o “naszym” Wołyniu, Lwowie czy Grodnie – jak mamy nazwać? Dla Ukraińców byliśmy najeźdźcami i okupantami.

    Zaufania nie buduje się na kłamstwie? Zgadzam się. Tylko, że w zacietrzewieniu kłamią obie strony, a my chcemy tę drugą zmusić do uznania wyłącznie naszych racji. To do niczego, poza wzniecaniem wzajemnej wrogości, nie prowadzi.

    Reply
    • 14 lipca 2016 at 18:38
      Permalink

      Szanowny Panie, Przecież to były nasze rodziny, nasza krew !!! tylko dla zachowania politycznej poprawności mamy o nich zapomnieć?
      tak – zwracam uwagę na morderców, bo pomordowanym życia nikt nie zwróci, a mordercy dalej żyją. My Społeczeństwa: Polacy i Ukraińcy mamy przypominać tym psychopatom i degeneratom, że pomimo upływu czasu My będziemy o nich pamiętać i przypominać- bez względu na narodowość. Wcale nie trzeba ich karać czy zabijać, nie trzeba się też uganiać po całym świecie – jak to robi naród wybrany za zbrodniarzami z II wojny światowej.
      To jest nasz obowiązek, o tym głośno mówić żeby w przyszłości, nie pojawił się przez przypadek jakiś następny wyzwoleniec narodu ciemiężonego i w swojej dobroci, żeby nie wybił następnych setek tysięcy ludzi. My Polacy, w imię politycznej poprawności za długo milczeliśmy – i teraz w Stanach, Wielkiej Brytanii, Izraelu, Szwecji, Francji mówią o polskich obozach koncentracyjnych. Zapomniano ile setek tysięcy Polaków straciło życie, bo bronili swoich sąsiadów (oczywiście degeneraci u nas też byli). Ile Polskich wiosek zostało spalonych? Ile rodzin zostało rozstrzelanych?
      Zamiatanie pod dywan i ubarwianie historii tylko dlatego, bo tak nie wypada – nie powinno być celem żadnej ze stron. Taka forma działania daje tylko ciche przyzwolenie i zachęca psychopatów z wysokim współczynnikiem posiadania władzy do robienia okropnych rzeczy i że nikt nigdy ich nie rozliczy.
      Kończąc – co do Ukraińców – zaznaczam też, Polska nie była w stanie wojny z Ukrainą, a pomimo to Ukraińcy ich wymordowali. Co więcej, nie było też żadnej jednostki Wafen-SS złożonej z Polaków – pomimo bycia pod tą samą okupacją niemiecką. A co z Ukraińcami? Litwinami? Estończykami? – ile jednostek Wafen-SS powstało na ich bazie?

      Reply
      • 15 lipca 2016 at 14:46
        Permalink

        Pewnie zgodziłbym się z Pańskimi tezami, że my byliśmy cacy, a inni be. Że my Naród Wybrany i Święty, gdyby nie było pogromu kieleckiego, Jedwabnego i Radziłowa, gdyby nie spalone wioski Bieszczadzkie i wymordowani ich mieszkańcy. Lech Kaczyński miał odwagę pochylić głowę nad ofiarami bestialstwa rodaków (przecież nie całego narodu!!!) i się pomodlić. Dziś pani minister oświaty nazywa morderców z Kielc jakimiś beznarodowymi antysemitami, a mord w Jedwabnem określa zawirowaniem historii. Nie, My Polacy nie mogliśmy popełnić żadnej okropności. Sorry, tak niestety nie było.

        Więc pamiętajmy o ofiarach, ale nie podsycajmy nienawiści i nie udawajmy, że byliśmy tylko ofiarami, a bestialstwa są domeną wyłącznie innych narodów. Tym bardziej, że naturę mamy podobną niezależnie od narodowości, a dobro i zło można przypisać tylko ludziom, a nie narodom.

        Sądzę też, że nie potrzebujemy gloryfikowania samych siebie. A rozbudzanie nienawiści nie leży w naszym interesie. Narodu i państwa.

        I to by było na tyle….

        Reply
        • 16 lipca 2016 at 09:55
          Permalink

          Szanowny Panie, panu nie chodzi o Ukraińców – Panu chodzi o zapis ze w Polsce gloryfikujemy Naród Wybrany – dlatego ciągle pan pije do Jedwabnego i innych tragedii naszej historii. Rozumiem ze pochodzenie zobowiązuje…. A Banderowcy? – zawsze będą przestępcami, degeneratami,tchórzami, którym będziemy o tym przypominać.

          Reply
          • 18 lipca 2016 at 09:52
            Permalink

            Szanowny Panie! Jasne, że chodzi o nas. Żeby być dumnym z pochodzenia nie potrzeba wywyższania się i obsypywania epitetami innych narodów. Tragedia naszej historii to zarówno Wołyń jak i Jedwabne. Bo w naszej historii byliśmy tak ofiarami jak i katami. Dla Ukraińców banderowcy byli tym czym dla nas akowcy – walczyli o swój kraj. Nie wszyscy z nich byli bandytami, degeneratami czy tchórzami. A my stawiamy znak równości i jeszcze każemy Im uznać nasze racje za swoje. Podobnie nie wszyscy żołnierze polskiego podziemia wolnościowego to bohaterowie. Stawiamy na pomniki chociażby Łupaszkę, a to jego podwładni wymordowali wziętych z podwodami białoruskich chłopów.
            Nie wszystko jest jednoznaczne. A siania nienawiści, także pod pozorem pamięci, powinniśmy się wystrzegać, bo nikomu nie służy. Nie służy także pamięci ofiar!

            Reply
            • 19 lipca 2016 at 12:43
              Permalink

              Proszę Pana bez względu na narodowość – powinniśmy takie czyny piętnować – to jest w interesie każdej ze stron – każdego narodu. Banderowcy – to nie naród, to zwykli przestępcy, psychopaci , którzy nie walczyli z okupantem z Niemcami tylko niszczyli swoich sąsiadów – byli i są degeneratami i tchórzami (ale to już pan ode mnie wie). A Ukraińcy na ich ścierwa powinni pluć, bo właśnie ten konflikt jest kością niezgody i to nie jest na poziomie politycznym, a na poziomie ludzkim- sąsiedzkim. (to jest o wiele bardziej poważne aniżeli Panu się wydaje). Politycy mogą przemilczać pewne sprawy – bo dla nich jest to zwykły biznes. A ludzie? muszą dalej żyć razem i gdy nie będą piętnować rzeczy etycznie i moralnie złych – nigdy nie zrodzi się chęć pomocy między narodami. Czy myśli Pan że jak na Ukrainie będą dalej czcić Banderę to Polacy (na poziomie ludzkim) będą chcieli im pomóc? ….. Wątpię. Dlatego, patrząc na ten obszar typowo z psychologicznego punktu widzenia, w aspekcie rozwiązywania konfliktów – to właśnie jest pierwszy etap do naprawy tych relacji międzyludzkich. Przemilczanie nic nie daje, a wręcz potęguje konflikt. Polityczną poprawność i milczenie porównałbym do bomby zegarowej, która jest włączona i nikt nie wie kiedy ona wybuchnie – jest szalenie niebezpieczne. Natomiast zdetonowana, nie jest żadnym zagrożeniem. (oczywiście trzeba posprzątać …. i tylko tyle)
              A jak pan napisze o tych swoich tragediach (zachęcam) – to zapewne się ustosunkuję. Ja nie jestem za wybielaniem kart historii – jestem zwolennikiem prawdy – nawet tej najgorszej.

              Reply
  • 13 lipca 2016 at 13:13
    Permalink

    “Kraje ze sobą sąsiadujące jak Polska i Ukraina powinny ze sobą współpracować i co do tego nikt nie powinien mieć wątpliwości, ale nie wolno nam zapominać tak trudnych i dramatycznych wydarzeń.” – pod tym zdaniem podpisze się każdy, ale ten tekst podobnie jak wiele podobnych akurat budzi wątpliwości co do szczerości intencji autorki. Niby za pojednaniem, ale szerzy pogląd o ofiarach – Polakach i katach – Ukraińcach. Dobrych i złych. Niewinnych i bandytów. Epatuje do tego pojęciami typu “rzeź tysiącami” i opisem krwawych mordów, które były rzekomo powszechne. Ci okrutni Ukraińcy nie mieli widocznie karabinów (ciekawe czym UPA walczyła aż do lat 50. z Sowietami? Widłami i siekierami?), a może leży to w ich naturze?

    Domagamy się uczciwości, bo tylko na prawdzie można budować struktury i relacje które będą wzorem dla przyszłych pokoleń
    “Domagamy się uczciwości, bo tylko na prawdzie można budować struktury i relacje które będą wzorem dla przyszłych pokoleń” – i znowu należy się zgodzić. Tyle, że sama autorka o prawdzie nie pisze, tylko o fragmencie prawdy. Mordy na Wołyniu nie wzięły się z niczego. Tak jak z niczego nie rodzi się nienawiść, a właśnie nienawiść do tej tragedii doprowadziła. I rodziła się ona przez lata. Historycy wskazują na takie jej przyczyny jak: likwidacja szkół ukraińskich i cerkwi, polonizacja, pacyfikacja ukraińskich wsi, polityka II RP wobec Ukraińców i ukraiński nacjonalizm. Zresztą oficjalnie w Polsce Ukraińców nie było – oficjalnie to byli Rusini. Przyczyn było więcej i chociaż żadna z nich mordów nie usprawiedliwia, to jednak uczciwość nakazuje o nich przynajmniej wspomnieć.

    Uczciwość nakazuje też przynajmniej wspomnieć o mordowaniu Ukraińców. Darujmy sobie przy tym nawet wyjaśnianie: kto zaczął. Każda ze stron mówi bowiem co innego. Nasza pomija fakt mordowania Ukraińców, albo głosi enigmatycznie o „akcjach odwetowych”. Jednak usprawiedliwianie mordów „akcjami odwetowymi” to co najmniej hipokryzja. Tak jak operowanie pojęciem „rzezi” w sytuacji, gdy mordowały się obie strony.

    “Domagamy się uczciwości, bo tylko na prawdzie można budować struktury i relacje które będą wzorem dla przyszłych pokoleń.” Na jakiej prawdzie? Naszej czy ich? Moim zdaniem obie są nie prawdziwe, a tego typu teksty co powyższy antagonizmy tylko podsycają.

    Reply
    • 13 lipca 2016 at 15:23
      Permalink

      Proszę pana, to jak można nazwać ludzi, którzy zabijali siekierami, młotkami, piłami, widłami ponad 115 tysięcy ludzi? …. żołnierzami? wojownikami o wolność? partyzantami? Gdyby jeszcze strzelali jedni do drugich. Zgodnie z konwencją genewską, jeńca nie można zabić.
      Czekowcy, SS-mani, Ustasze – co zabijali ludzi tysiącami i nazywamy mordercami, a żyjący ścigani są listami gończymi po całym świecie – byli niczym, w porównaniu do tych degeneratów. Nazwałbym ich inaczej, gdyby była taka definicja, …., ale jej nie ma – ich wyimaginowani przeciwnicy nawet się nie bronili, nawet nie mieli takiej szansy. Zostali napadnięci w swoich domach, wyciągani po nocach, ….. i co najgorsze oprawcy ich śmiercią się napawali, bawili jak dziecko zabawką. (mam przysłać panu zdjęcia dzieci zamordowanych i przywiązanych do drzewa jak bombki na choince?)
      Walka o niepodległość? – to chyba są żarty.
      Nawet terrorysta – poświęca swoje życie aby osiągnąć jakiś cel.
      Z krajem jak Ukraina powinniśmy rozmawiać ale na pewno, to co się wydarzyło nie powinno być nazywane walką o niepodległość – bo nią nie było. W tym czasie to przecież Niemcy byli okupantami, a wymordowano Polaków – chłopów, którzy nawet nie wiedzieli że jest wojna. O czym Pan w ogóle pisze (rok 1943)?
      Białoruś też była pod tą samą okupacją i nikt nie zabijał swoich sąsiadów innej narodowości dla uzyskania jakiś chorych celów.
      To co pan oferuje – właśnie jest polityczną poprawnością, w której nie można mordercy nazwać mordercą, a bandyty bandytą – bo przecież rządy się obrażą. Nie! proszę pana – rządy nie obrażają się, rządy współpracują celem uzyskania jakiegoś swojego narodowego celu – natomiast narody pamiętają. W polityce międzypaństwowej, aby była uczciwa, musi być transparentna.
      Zaufania nie buduje się na kłamstwie, niedomówieniach i przemilczeniach. My nie chcemy, tych ludzi rozliczać, bo część z tych oprawców jeszcze żyje. ….. ale niech tylko widzą i wiedzą że do końca swojego miernego życia My będziemy o tym im przypominać – nic więcej. W ten sposób dla przyszłych pokoleń dajemy bardzo widoczny sygnał, żeby w ich umysłach przez przypadek nie powstała myśl odzyskiwania niepodległości w tak niegodziwy sposób.

      Reply
    • 13 lipca 2016 at 21:45
      Permalink

      Proszę pana ten artykuł nie był napisany po to żeby dokonywać oceny faktów, ale po to żeby przypominać młodym pokoleniom Polaków, że takie wydarzenia w historii miały miejsce. Każdy kto będzie zainteresowany głębszym poznaniem tematu sięgnie do źródeł. Napisano na ten temat wystarczająco dużo ze szczegółami dotyczącymi zarówno samego mordu jak i ewentualnych przyczyn. Jedno jest pewne żadne zło które pan wymienia nie tłumaczy mordu na niewinnych ludziach. Jeśli chciałby pan objaśniać szczegóły i zagłębiać się w temat – nic prostszego proszę napisać artykuł, opublikujemy.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *