Rodzina w świetle wartości chrześcijańskich.

Rodzina zawsze była i jest największą ostoją i naszym azylem, a nasz dom rodzinny jest miejscem do którego wracamy nawet z II końca świata tylko po to, żeby na nowo poczuć atmosferę dzieciństwa i być z tymi których kochamy, chociaż przez krótką chwilę. Przez całe życie gonimy za pieniędzmi, pozycją zawodową , gromadzimy dobra materialne na tyle na ile jest to możliwe, lecz w sytuacji ciężkiej choroby , nagłego wypadku, dla ratowania życia  bliskich jesteśmy w stanie poświęcić wszystko co udało nam się osiągnąć. Ta prosta analiza jest najlepszym przykładem na to, że największą i niezaprzeczalną wartością są nasi najbliżsi: rodzice, dzieci, dziadkowie. Skoro tak bardzo cenimy więzi rodzinne, zastanawiające jest dlaczego w codziennym życiu w ogóle o tym nie pamiętamy. Wystarczyło jedno pokolenie alby całkowicie zmienić poprzednio uznany porządek . Postępująca industrializacja, globalizacja a w ślad za nią bezrobocie i masowa emigracja sprawiły, że model rodziny pokoleniowej  mieszkającej pod jednym dachem praktycznie nie istnieje. W pogoni za lepszym życiem i perspektywami rozwoju zarówno własnego jak i naszych dzieci  zerwaliśmy łączące nas więzi. Dzisiaj rodzina to zazwyczaj rodzice i dzieci, a dziadkowie są jej tłem często widzianym z perspektywy ekranu monitora komputera. Tylko nieliczni mają szczęście wychowywać swoje dzieci w otoczeniu  kilku-pokoleniowym. Niestety coraz bardziej od tej wspólnoty odbiegamy. To co kiedyś było świętością, dzisiaj jest jedynie marną namiastką tradycji ludowych. Zbliżające się Święta Wielkanocne powinny nas jednoczyć i wzmacniać  – jeszcze nie dalej jak 20 lat temu, były to najważniejsze Święta dla chrześcijan i kultywowania tradycji regionalnych. Co dzisiaj z tego zostało? Nie wiele,….. I każdego roku coraz mniej. Od dawna to głównie dla tradycji, (niestety coraz rzadziej z potrzeby duszy), składamy sobie śluby małżeńskie w kościele. Współczesny człowiek to postać wyzwolona z ciążących przez wieki więzów ciemnoty i zabobonów w efekcie bardziej się bawi niż przeżywa. Pojawia się pytanie, czy aby na pewno dobrze się stało, że zarzuciliśmy wartości, które przez  wieki były święte i niepodważalne? Mąż i żona stanowili trzon każdej rodziny i bez względu na różniące ich charaktery, poglądy, czasami różnice w wychowaniu mieli ze sobą przeżyć życie i po katolicku wychować swoje potomstwo. Dzisiaj młodzi zbyt łatwo odpuszczają, bywa, że mały problem urasta do niebotycznych rozmiarów i wkrótce staje się sprawcą rozpadu kilkuletniego, a nawet kilkunastoletniego związku. Dawni małżonkowie mieli poczucie  ciążącego na nich obowiązku wobec Boga i często ten obowiązek i przyrzeczenie właśnie przed Bogiem, było silniejsze niż wszystkie spory i nieporozumienia. W konsekwencji to wiara  i strach przed Ojcem w niebie były spoiwem łączącym dwoje ludzi i ich dzieci na całe życie. Współczesny człowiek wyzbył się strachu, zahamowań płynących z religii oraz  piętna środowiska w którym żyje. Chrześcijaństwo jest siłą, która wciąż słabnie, stając się powoli jedynie obyczajem. Chodzimy do kościoła nie dlatego, że czujemy potrzebę duchową, ale zazwyczaj dlatego, że chodzili do niego nasi rodzice, sąsiedzi, koledzy i koleżanki z klasy,  chcemy aby nasze dzieci też miały ten nawyk, więc musimy im dać przykład. Podobnie jest z sakramentami, przyjmujemy je  głównie dlatego, że tak robili nasi dziadkowie i rodzice.  Obawiam się, że  jeżeli ta pokoleniowa tradycja nie będzie wzmacniana przekazem wiary i płynących z niej postaw moralnych,  to jak wiele naszych niedawnych sakramentalnych obowiązków odejdzie wraz naszymi dziadkami. W dzisiejszym jakże zawiłym i pełnym niesprawiedliwości świecie, religia jest jedyną ostoją, która pozwoli nam na solidarność, która nas łączy i może połączyć w chwilach bardzo trudnych. Jej zasady są jasne i czyste , jeśli odwrócimy się właśnie od religii – przegramy. Przegramy jako społeczeństwo i jako naród. Właśnie teraz jest czas, abyśmy otworzyli się na obecność Boga w codziennym życiu.  W ślad za wiarą powinna iść troska o dialog w małżeństwie i rodzinie, o czas dla siebie nawzajem.  Jeszcze kilkanaście lat temu nikt nie miał wątpliwości, że fundamentem  rodziny jest mąż i żona. Dzisiaj może być nią żona i żona lub mąż i mąż. To co jeszcze nie tak dawno spotykało  się z wielkim oporem społecznym, dzisiaj  nie tylko jest  tolerowane, ale wręcz faworyzowane  z domaganiem się uznania i przyjęcia za normę.  Czy w tym kontekście możemy dziwić się  Muzułmanom- wyznawcom islamu, że za nic mają ograniczenia płci. Krytykując to co obce i dalece niemoralne sami małymi krokami dajemy przyzwolenie na negatywne postawy i zachowania. To droga ku stopniowej islamizacji, chociaż tak bardzo oburzamy się na taką alternatywę. Nie jest prawdą, że człowiek może żyć bez religii. Jeśli nie pozostanie nam już nic, to któregoś dnia obudzimy się i stwierdzimy, że otacza nas próżnia którą ktoś szybko wypełni. Uczmy się tolerancji ale z zachowaniem moralnych chrześcijańskich drogowskazów. Nie wolno nam zapominać, że to rodzice bezpośrednio, a pośrednio rodzina jako całość, ma największy wpływ na wychowanie przyszłego pokolenia przekazując cnoty moralne i duchowe.  Pismo Święte zaś ostrzega, że „jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go budują” (Ps 127:1). Rodzina jest w życiu oparciem, czymś, co nas chroni i wzmacnia. Spełnia ogromną rolę w wychowywaniu młodych pokoleń, które są przyszłością i nadzieją zarówno społeczeństwa jak i Kościoła. Jest najpełniejszą i najbogatszą szkołą człowieczeństwa, w której ludzie uczą się podstawowych wartości życiowych takich jak: miłość, szacunek dla drugiej osoby, bezinteresowna pomoc czy wdzięczność, Dół formularza jest też żywą lekcją pokory. W rodzinach pozbawionych tych wzorców  ich członkowie błądzą. Im częściej błądzą tym bardziej potykają się o problemy z którymi sobie nie radzą, aż ostatecznie  upadają skazani na pomoc instytucji. Brakuje im wiary i tej niewidzianej siły zarazem, która jest „motorem”, narzędziem napędzającym życie doczesne. Mówimy, że „wiara czyni cuda, a nadzieja jest jej umocnieniem” zatem umacniajmy naszą wiarę, abyśmy nigdy nie utracili nadziei na każdym etapie naszego życia. Wszystko w naszym życiu powinno być nam dane w słusznych proporcjach. Jeśli te proporcje zostaną zachwiane wkradnie się chaos. Warto o tym pomyśleć szczególnie teraz, kiedy tak bardzo obawiamy się zalewu obcej religii.

9total visits,2visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *