Przebudzone polskie demony, czyli kościół, państwo i polityka

Niniejszy artykuł nie jest skierowany przeciwko komukolwiek, a w szczególności przeciw polskim kobietom manifestującym swoje oburzenie po zapowiedziach polityków o skrajnym zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Doskonale rozumiem ich emocje zważywszy, że znalazły się w sytuacji, w której parlament i Kościół postanowiły za nie zdecydować o niezmiernie trudnych sprawach bez uwzględnienia ich opinii. Kościół ma kształtować postawę chrześcijańską człowieka i przez powszechne nauczanie czynić jego sumienie dojrzałym i odpowiedzialnym. Państwo zaś ma zabezpieczać warunki niezbędne do rozwoju życia rodziny na możliwie najlepszym poziomie. Wypełnianie swoich obowiązków przez polityków i misyjnego powołania Kościoła może sprawić, że aborcja nie będzie praktycznie znana, co najwyżej spłyci się do marginesu podziemnego o znikomym wymiarze. Bóg obdarzył każdego z nas wolną wolą i tylko On może nas po śmierci osądzać, zwłaszcza w sprawach naszych decyzji tak trudnych, że istnieją poza pragmatyką rozumu ludzkiego.

Naprawdę miałem nadzieję, że tak zwane „czarne protesty” rozładują społeczne emocje i głośna sprawa ustawy antyaborcyjnej odejdzie w zapomnienie, przynajmniej na dłuższy czas.  Niestety tak się nie stało i co więcej sprawa aborcji i w ogóle temat tak zwanej eugeniki negatywnej, zdaje się narastać wywołując coraz większy chaos i podziały w społeczeństwie. Gorącym dyskusjom i zapewne protestom nie będzie końca, wszak pamiętajmy, że zagadnienia bioetyczne są zawsze wyrażane przez pryzmat nie tylko odmiennych stanowisk światopoglądowych, lecz również osobistych odczuć i doświadczeń. Temat jest sam w sobie tak złożony, że nie sposób go wyczerpująco omówić na kilku stronach, niemniej widzę potrzebę zwrócenia uwagi na pewien jego aspekt, a mianowicie oficjalne stanowisko Urzędu Kościoła Katolickiego wobec dyskutowanej w Sejmie propozycji ustawy o ochronie życia poczętego. Najpierw jednak kilka zdań o samym projekcie ustawy dotyczącej ochrony życia poczętego.

Tak się złożyło, że byłem i jestem dość bliski środowiskom wyrażającym pogląd o nienaruszalności życia człowieka od chwili poczęcia aż do jego naturalnej śmierci. Wynika to wprost z nauczania Magisterium Kościoła Katolickiego, którego doktryna ma swoje źródło w najważniejszym depozycie wiary, czyli w Starym i Nowym Testamencie. Z osobistych doświadczeń pamiętam, że już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w ośrodkach duszpasterstwa akademickiego, narastał silny sprzeciw wobec nagminnie wówczas stosowanej aborcji. Niejako przy okazji dodam ciekawostkę, że w jednym  z wykładów  ks. Zdzisława Wujak, nasz wielki i kochany przyjaciel młodzieży już wtedy przewidział, że proceder aborcyjny jest jedną z przyczyn prowadzących do pewnej degradacji społecznej, skutkującej tak wielkim niżem demograficznym, iż doprowadzi do – cytuję – „społeczeństwa emerytalno – młodzieżowego, czego skutkiem będzie naród emerytów z niewielką częścią młodych wytwarzających dochód narodowy”. Po upływie 24 lat od śmierci księdza Zdzisława widzę, że jego przewidywania okazały się prorocze.

W kolejnych latach sprzeciw wobec procederowi aborcyjnemu zdawał się nasilać, głównie w organizacjach katolickich. Pod koniec lat osiemdziesiątych istniały już liczne stowarzyszenia katolickie, uczestniczące w ruchu antyaborcyjnym i domagające się ustawowego ograniczenia tego procederu. W podobnym tonie wyrażały się coraz liczniejsze uczelnie katolickie. Można powiedzieć, że  ustawowa ochrona życia poczętego była dążeniem wielkiego ruchu społecznego angażującego w ten temat ludzi z różnych środowisk, w tym wielu lekarzy.

Po wielu debatach i społecznych naciskach w 1993 roku Sejm RP przyjął kompromisową ustawę bardzo silnie ograniczającą proceder aborcyjny. Celowo i świadomie nie wchodzę w szczegóły treści tej ustawy, bowiem każdy może ją sobie przeczytać w Internecie.

Mamy rok 2016 i obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości na nowo podjął temat aborcji rozpoczynając debatę nad projektem ustawy całkowicie zakazującej przerywania ciąży. Ale jeśli zakaz ma być ustawowy, to jego naruszenie jest przestępstwem, za które musi być przewidziana kara. Nie mogło zresztą w projekcie być inaczej, albowiem ustawowy zakaz bez przewidzianych konsekwencji dla tych, którzy go łamią, stanowiłby zbiór „martwych” przepisów. Kary miały być przewidziane dla kobiet podejmujących dobrowolną decyzję o aborcji, jak i dla osób dokonujących takiego zabiegu (lekarzy) bądź dla udostępniających środki poronne. Treść tej propozycji i rozpoczęcie jej procedowania stały się zarzewiem ognia, który się rozprzestrzenia i nikt nie wie, jak go ugasić. W artykule autorstwa pani Ireny Chołuj Pt. „macice do reprodukcji” opublikowanym na Bastionie Dialogu autorka podaje liczbę 86 organizacji katolickich, które sprawiły zebranie kilkuset tysięcy podpisów pod petycją domagającą się całkowitego zakazu aborcji w Polsce. W zestawieniu z równie wielką liczbą uczestników „czarnych protestów” konflikt społeczny jest gotowy i nadal rośnie. Kto tu zawinił i jak wyjść z tej sytuacji?

Abstrahując od mojej osobistej dezaprobaty wobec haniebnego procederu aborcyjnego uważam, że w omawianym konflikcie winne są wszystkie jego strony, zarówno ta rządowa, społeczna oraz kościelna w znaczeniu organizacji katolickich i hierarchów Kościoła w Polsce. Poniżej krótko to wyjaśnię. Najpierw jednak dodam, że strona rządowa – prawdopodobnie na polecenie prezesa Jarosława Kaczyńskiego – wycofała się z dalszej debaty nad pierwotną wersją wspomnianej restrykcyjnej propozycji ustawy antyaborcyjnej pozostawiając na „placu boju” wiele tysięcy protestujących z jednej strony, a z drugiej środowiska katolickie wraz z przedstawicielami instytucji Kościoła. Był to sprytny manewr taktyczno polityczny, ale moim zdaniem wysoce nieodpowiedzialny.

Tymczasem problem pozostał i coraz mocniej polaryzuje społeczeństwo. Z jednej strony mamy część społeczności o silnie liberalnych poglądach, a z drugiej środowiska mocno osadzone w powszechnym nauczaniu Kościoła. W tym miejscu należy  przypomnieć, czym jest Kościół i dlaczego jego głos jest dla nas wszystkich tak ważny.

Kościół jest to duchowy związek wspólnoty wierzących z Bogiem. Ta fundamentalna prawda jest przypominana w każdej liturgii nawiązującej do Bożego Wcielenia objawionego w Jezusie Chrystusie, który swą mistyczną obecnością jest Panem i Głową Kościoła. Całe więc nauczanie Powszechnego Kościoła jest i musi być oparte o Nowy Testament, Ewangelię i Listy Pasterskie w szczególności. Nawet wykładnia przepisów Prawa Kanonicznego  ma swoje uzasadnienie w tekstach Nowego Testamentu. Do tego samego źródła odnosi się nauczanie powszechne Kościoła. W tym nauczaniu nie może zatem być przyzwolenia i usprawiedliwienia dla takich działań, które  z jakichkolwiek racji unicestwiają życie ludzkie. Dekalog obowiązuje i jest jednym z podstaw nauczania Kościoła. Dlatego aborcja, podobnie jak eutanazja, z natury rzeczy muszą budzić sprzeciw Kościoła.

Istotnie Kościół głosi i głosić będzie między innymi nienaruszalność życia człowieka od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Co więcej, ta zasada znajduje odzwierciedlenie w wielu ważnych aktach prawnych, jak Konstytucji wielu państw i Deklaracji Praw Człowieka  ONZ.

Natomiast zupełnie inną sprawą jest wchodzenie części duchowieństwa polskiego w bliskie korelacje z politykami. Co chwilę słyszymy nieprzychylne opinie ludzi pod adresem duchowieństwa (potocznie zwanego klerem) za ewidentne mieszanie się do polityki, dalece przekraczające granice roztropności. Oczywiście dostojnicy kościelni mają prawo spotykać się z politykami, mają też prawo i obowiązek  wypowiadać się o sprawach  ważnych dla swego kraju i wyrażać swoje opinie czy sprzeciw wobec dokonań polityków. Natomiast wdawanie się w bliższe układy i zależności z takim lub innym obozem władzy, może okazać się bardzo zwodnicze.

Tak właśnie stało się z omawianą sprawą propozycji ustawy antyaborcyjnej. Tylko ktoś bardzo naiwny nie widzi, jak dalece hierarchia Kościoła w Polsce jest skorelowana z obecnym obozem władzy. Dodam tylko, że niestety prawdziwe są przypadki nawoływania przez duchownych tuż po mszy świętej do głosowania na określoną partię w czasie kampanii wyborczej. A któż inny, jak nie polskie duchowieństwo inspirowało do zbierania podpisów popierających restrykcyjną ustawę antyaborcyjną wiedząc, że obecna władza będzie ją procesować? Wierni to widzą i pozostaje pytanie, czy takiego Kościoła chcemy? To jest kluczowe i niezmiernie ważne pytanie dla nas wszystkich.

Kościół dla Polaków to wielkie słowo. Kościół to ewangelizacja, przepiękna tradycja i wielka spuścizna kulturowa. Kościół to otwarcie się na człowieka zarówno w wymiarze osobowym, społecznym i eschatologicznym. Kościół to orędownik pokoju, wiary, nadziei i miłości, której niepojęty wymiar zaznaczył się w cierpieniu Chrystusa na krzyżu. Taki Kościół wierni kochają, pielęgnują i bronią od wieków. Dlatego Kościół funkcjonuje w zupełnie innej płaszczyźnie, niż nawet najlepsza władza państwowa, albowiem w nim króluje pierwiastek życia nadprzyrodzonego objawionego przez Boga w Trójcy jedynego.

W czasie dyskusji na ten temat bardzo słuszne uwagi sugerował mój przyjaciel, prezes Bastionu Dialogu Grzegorz Czuryło. Zauważa on bowiem, że kościół i Państwo funkcjonują na dwóch odrębnych płaszczyznach. Co więcej, w dalszej konkluzji zauważa, że gdyby państwo przyjęło zasady i prawo Kościoła, mielibyśmy państwo wyznaniowe, co w sprzyjających okolicznościach prowadziłoby do fanatyzmu. Gdyby jednak Kościół przyjął zasady państwa, przestałby być Kościołem. Trudno odmówić racji tak daleko idącej konstatacji, albowiem państwo i Kościół zarówno wiele łączy, jak i wiele dzieli.

Nawiązując jeszcze do wspomnianej ustawy antyaborcyjnej, należy powiedzieć jasno: aborcja jest sama w sobie złem i to niezależnie od wyznawanego światopoglądu.    

Zauważmy jednak, że wszystkie podobne zagadnienia leżące u podstaw rozważań w ramach eugeniki negatywnej należą do problemów granicznych, niezmiernie trudnych do rozstrzygania. Jest tak dlatego, że w pewnych przypadkach dobro jednej osoby może być widziane, jako zagrożenie dobra innego podmiotu. Często w takich przypadkach potrzebna jest bardzo pogłębiona wiedza i osobista refleksja człowieka, aby móc podjąć odpowiedzialną i trudną decyzję. Owszem, zgodzę się, że ma rację rządzący obóz polityczny Prawa i Sprawiedliwości mówiąc o potrzebie ochrony życia poczętego, ale sposób, w jaki się do tego zabrano był najgorszy z możliwych. Zwróćmy uwagę, że gdyby wspomniane przez panią Irenę Chołuj, 86 organizacji katolickich wspólnie z duchowieństwem podjęli ogromną pracę na rzecz edukacji w ramach na przykład programu świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, to po kolejnych nawet wielu latach problem aborcji zniknąłby, lub istniał by marginalnie prawie niezauważalny. Niestety mam wrażenie, że w tej delikatnej sprawie pewni dostojnicy kościelni dali się uwikłać w niejasne korelacje z politykami i …..tym samym obudzono drzemiące demony, co widać na ulicach wielu polskich miast.

Przy okazji dodam, że szokująca była wypowiedź pewnego hierarchy Kościoła sugerująca, jakoby zgwałcona kobieta mogła zajść w ciążę w zależności od tego, jak wielki szok wywoła popełniane na niej przestępstwo seksualne. Tego rodzaju wypowiedzi są absolutnie niedopuszczalne i to niezależnie od kontekstu wypowiedzi.

Sprawę należy postawić jednoznacznie. Nadmierna i niczym nie ograniczona symbioza instytucji Kościoła z politykami bynajmniej nie wróżą niczego dobrego. Dowodów na to nie brakuje. Chociażby  trwająca na ulicach miast i w parlamencie awantura o aborcję, szokujące „kazania” byłego na szczęście ojca Jacka Mędrala (chyba takich jest znacznie więcej), szerzące się oszołomstwo i fanatyzm w społeczności zwanej rodziną Radia Maryja i Telewizją Trwam – to wystarczająco niepokojące przykłady upolityczniania Kościoła. Czy my wierzący naprawdę takiego Kościoła chcemy? Polacy sami muszą na to odpowiedzieć.

– większość z nas pragnie Kościoła ewangelizującego i wychodzącego do ludzi.                  

– pragniemy Kościoła, który w powszechnym nauczaniu wspólnie z wiernymi jest   

  wyrazicielem słusznie podnoszonych spraw dla narodu.

nie chcemy, by Święte Sakramenty stawały się kartą przetargową w transakcjach finansowych (o czym niedawno dość ostro mówił Ojciec Święty papież Franciszek). 

– zapewne większość z nas pragnie takiego Kościoła, jakim go widział Ojciec Święty Jan Paweł II.          

– wierzący nie chcą, by uroczystości liturgiczne stawały się znakiem udziału Kościoła w kampaniach wyborczych. Niestety, w wielu świątyniach w Polsce ta praktyka ma miejsce.             

Od wieków ludzie wierzący bronili wiary i Kościoła i nadal mamy do tego prawo. Przysługuje nam wszystkim prawo do wyrażania obaw, gdy coś nas w Kościele niepokoi. Osobiście nie chcę, by Kościół, do którego przylgnąłem przez Sakrament Chrztu Świętego, ukazywał niejasne oblicze poprzez układy z politykami i wmawiał mi w sposób dwuznaczny, jak to bardzo grzeszę nie idąc na wybory i głosując na określoną partię. Człowiek wierzący pragnie w Kościele odnaleźć Boga i inspiracje do poważnych przemyśleń, by stawać się lepszym i doskonalszym. Płaszczyzna życia Kościoła nie może współistnieć z interesem politycznym określonych grup, w przeciwnym przypadku mogą generować się niebezpieczne zjawiska, takie jak skrajny nacjonalizm, a skutki tegoż mogą okazać się tragiczne.

Reasumując sądzę, że zapewne większość z nas pragnie, by Kościół Powszechny był prawdziwym Kościołem, łącznie z jego odmiennościami doktrynalnymi takimi, jak Kościoły protestanckie i Kościoły obrządku Wschodniego wnoszące także dla Polski ogromną wartość kultury chrześcijańskiej.

Jako Katolika nie interesują mnie podejrzane pacta conventa hierarchów kościelnych z politykami pragnącymi jedynie splendoru i zrobienia interesu. Dlatego przypomnę, że pacta sunt servanda  i trzeba to mieć na uwadze. Ale Drodzy Państwo, naprawdę wierzę, że przy najbliższej okazji podczas mszy świętej przekonamy się, że nasi duszpasterze stanęli na wysokości naszych oczekiwań i usłyszymy dla nas to najważniejsze ;

Gdzie miłość wzajemna i dobroć,

                                  Tam znajdziesz Boga żywego.

297total visits,5visits today

8 thoughts on “Przebudzone polskie demony, czyli kościół, państwo i polityka

  • 7 marca 2017 at 23:12
    Permalink

    Do Pana Jarosława Jużyczyńskiego
    Czy zechciałby Pan skomentować taką sytuację:
    Chiny nie nakazują aborcji. Rodzi się tyle dzieci, ile sobie życzą rodzice albo ile się przydarzy.
    Czy poza miliardami Chińczyków, byłaby jeszcze jakakolwiek społeczność? Dlaczego katolicy nie wypowiadają się na ten temat?

    Reply
  • 28 października 2016 at 16:20
    Permalink

    Panie Tadeuszu, dziękuję za komentarz i ogromnie cieszę się, że jest Pan z racji swych poglądów zdecydowanym obrońcą dziecka poczętego. Ale odpowiem bardzo krótko. W zasadzie w pewien sposób, może inaczej wyrażony, potwierdził Pan słuszność mojej tezy o konieczności wdrożenia długofalowego wdrożenia i kontynuowania programu świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Kościół ma w tym zakresie ogromne doświadczenie, a organizacje katolickie winny do tego solidnie się przyłożyć. Tylko krytyka obecnie rządzącej partii w tym temacie była uzasadniona, bowiem sami „strzelili” fatalny błąd. Zgadzam się też z Panem, że większość kobiet w Polsce jest przeciwna aborcji i to świadczy o tym, że Polacy potrafią być narodem dojrzałym i mądrym, co także jest w dużym stopniu zasługa Kościoła. Tylko sumienie należy kształtować i do tego potrzebna jest wiedza, wiara i społeczny dialog, albowiem dotykamy spraw niezmiernie trudnych i musimy się wykazywać daleką mądrością i roztropnością. Serdecznie pozdrawiam, Jarek Jużyczyński.

    Reply
  • 28 października 2016 at 12:15
    Permalink

    Szanowna Pani Tereso, całkowicie się z Panią zgadzam i dlatego, jako zdecydowany obrońca życia poczętego, napisałem ten artykuł.Co więcej, ja nieugięcie stoję na stanowisku prymatu osoby ludzkiej nad prawem stanowionym, albowiem prawo moralne wpisane w naturę człowieka, bądź objawione z Prawa Bożego jest wartością, której prawo stanowione może i powinno być przyporządkowane. Jednak w sprawach bioetycznych nader często następuje pewien rozdźwięk pomiędzy słusznymi racjami wypływającymi na przykład z nauki Kościoła, a zgodą społeczną uwieńczoną aktami prawnymi. Oczywiście Prawo Boże i prawo stanowione stoją ponad aktami oceniającymi sumienia, z tego właśnie powodu należałoby je w sposób właściwy kształtować. Doświadczenie minionych dni, ale także i całych dekad zdają się wskazywać, że to lepsza droga niż odgórny zakaz i ponowne wywoływanie burzliwych dyskusji oraz protestów. Zwłaszcza, że żyjemy w czasach trudnych, w których system wartości dokumentnie się ludziom pomieszał, a liberalizm połączony z utylitarystyczną postawą ludzi już nam wszystkim bokiem wychodzi Dlatego całym sercem szanując naukę Kościoła tak właśnie napisałem. Niemniej ogromnie dziękuję Pani za komentarz, dla mnie bardzo ciekawy i wartościowy. Dobrze, że tu na Bastionie Dialogu możemy dyskutować – jakże merytorycznie – i to jest dowód, jak w trudnych sprawach potrafimy się rozumieć mimo różnych poglądów na tę samą sprawę. Najmocniej Panią pozdrawiam i będę uradowany mogąc częściej zapoznać się z Pani uwagami Wszystkiego najlepszego, Jarek Jużyczyński.

    Reply
  • 27 października 2016 at 21:50
    Permalink

    Drogi panie Jarosławie! Nie jestem w żaden sposób związany z PIS czy Kościołem Katolickim, (Choć kilka razy dane mi było prowadzić dość gwałtowne dyskusje z późniejszym Ojcem świętym Janem Pawłem II, a wówczas Karolem Wojtyłą, autorytetem, przywódcą duchowym i przyjacielem całego środowiska akademickiego Krakowa lat 70 ubiegłego wieku). To, co sprawiło, że zabrałem głos w sprawie Pańskich ocen Hierarchii duchowej i polityków rządzącego dziś ugrupowania, to wyłaniająca się gdzieś z treści krytyka obecnie sprawujących władzę w Polsce… Może należałoby wznieść się ponad żałobne pikiety nierzadko dopiero przyszłych zabójczyń własnych dzieci, przedkładających własny wygląd, czy karierę ponad biologiczne uwarunkowania własnej płci i nierzadko decyzję lokującą uczucia i nadzieje tej drugiej płci, czyli mężczyzn, traktowanych przez pikietujące w żałobnych strojach panie, jako jakiś pozbawiony zupełnie prawa głosu „element przestępczy” Mający za nic uczucia mężczyzn -sprawców tejże ciąży…. Czy jeśli dwoje dorosłych ludzi decyduje się na stosunek w konsekwencji, którego jest ciąża nie do końca dogodna dla kobiety, to facet nie ma żadnego prawa do decyzji w sprawie poczętego życia??? Proszę, niech ktoś mnie przekona, że konsekwencja WSPÓLNIE PRZEŻYTEGO AKTU ZAPŁODNIENIA należy tylko do kobiety!!! To są sprawy istotne dla wielu osób i ustawianie postrzegania aborcji, jako jakiegoś spisku kościelno- politycznego, tak na prawdę jest obrazą inteligencji tysięcy osób broniących życia, do których i ja się zaliczam!!
    Pozdrawiam serdecznie
    Tadeusz

    Reply
  • 27 października 2016 at 16:28
    Permalink

    Szanowny Panie Jarosławie,

    Z tego co mi wiadomo, to religia rzymsko-katolicka jako jedyna na świecie, uznaje prymat OSOBY nad PAŃSTWEM, a nie prymat PAŃSTWA nad OSOBĄ. To jest ta wielka różnica między religiami i dlatego religia rzymsko-katolicka wydaje się być najbliższą PRAWDY, POSZANOWANIA ŻYCIA oraz SZACUNKU dla każdego człowieka. Powie Pan jakie to ma znaczenie? Otóż ma to ogromne znaczenie przy tworzeniu PRAWA!
    „Żeby zrozumieć dlaczego stanowione obecnie na świecie, w większości nowoczesnych państw prawo jest złe, niesłuszne i niesprawiedliwe, musimy wiedzieć, że prawo stanowione opiera się na wyznawanej przez tworzących to prawo filozofii, a filozofia zaś, opiera się na wierzeniach czyli na religii. Stąd możemy wysnuć wniosek, że jeśli wyznawana u podstaw danego prawa stanowionego filozofia, oparta jest na niewłaściwych wierzeniach czyli na niewłaściwej religii, to prawo będzie ułomne, nieprawiedliwe i niesłuszne.

    Zatem do tworzenia słusznego prawa, konieczna jest filozofia oparta na właściwej religii, czyli na właściwych wierzeniach. (…)

    W większości nowoczesnych państw, prawo stanowione tworzy się głównie na podstawie szkoły frankfurckiej. W uni europejskiej i w Polsce też. Ale trzeba wiedzieć, że Szkoła Frankfurcka wykłada filozofię w oparciu o protestantyzm Lutra, czyli w oparciu o niewłaściwą religię. Bo Luter pobłądził.
    (…)
    „Jaka jest różnica pomiędzy prawem stanowionym na podstawie filozofii szkoły frankfurckiej a prawem, które mogłoby być stanowione na podstawie filozofii szkoły lubelskiej?

    Główna różnica jest taka, że w obecnym prawie stanowionym w oparciu o filozofię szkoły frankfurckiej, i to zarówno w prawie międzynarodowym, europejskim jak i polskim, panuje prymat PAŃSTWA NAD OSOBĄ. To znaczy że jednostka ludzka, obywatel, człowiek się nie liczy, liczy się państwo. Natomiast w prawie, które byłoby stanowione na podstawie filozofii szkoły lubelskiej, opartej o wartości naszej cywilizacji łacińskiej i religii rzymsko-katolickiej, zapanowałby prymat OSOBY NAD PAŃSTWEM. To jednostka czyli każdy z nas, każdy człowiek byłby najważniejszy, a państwo po nim. To państwo służyłoby wtedy człowiekowi, obywatelowi, a nie odwrotnie, jak to jest teraz, gdzie człowiek jest sprowadzony do roli państwowego niewolnika.” (…)
    „wpływ na stosowane obecnie w Polsce prawo, ma unia europejska, czytaj protestanckie Niemcy. Z kolei, w Niemczech, głównym filozofem niemieckim, na koncepcjach którego zbudowano państwo niemieckie a teraz unię europejską, był Hegel, który oparł swoją filozofię na przekonaniach Lutra, który przecież pobłądził. Hegel w miejsce Boga wstawił państwo. Stąd powstały na jego filozofii kolejne błędne i zgubne dla społeczeństw ideologie typu: marksizm, leninizm, komunizm, socjalizm, multikulti, gender, itp. Wszystkie oparte o materialistyczną wizję i koncepcję cywilizacji śmierci oraz uznania państwa jako Boga. I stąd mamy wszechobecną ingerencję państwa, które za pomocą prawa stanowionego opartego na błędnej filozofii, doprowadza do moralnego upadku ducha człowieka i rujnuje jego egzystencję tu na ziemi.”
    więcej: https://akademiapolityczna.wordpress.com/2016/10/24/dlaczego-filozofia-jest-tak-wazna-bo-na-niej-buduje-sie-prawo/

    Teraz już możemy się domyślać dlaczego Niemcy zapłacili za Jubileusz powstania Trybunału Konstytucyjnego…. bo TK stoi na straży tworzonego na niemieckiej filozofii protestanckiej PRAWA w Polsce! Tu link: http://wpolityce.pl/polityka/312243-szok-wiadomosci-tvp-ujawniaja-niemiecka-fundacja-polityczna-sponsorem-imprezy-na-rocznice-trybunalu

    Polecam Panu również wykłady Prof.Dr Hab. Tadeusza Guza:
    https://akademiaszczescboze.wordpress.com/informacje-2/

    Reply
  • 27 października 2016 at 12:36
    Permalink

    Przepraszam, niechcący przeinaczyłem słowa Ojca Świętego Jana Pawła II. Chodziło oczywiście o wypowiedź – ” wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy „. Przepraszam, zwyczajnie nie spojrzałem na powtórzone wyrazy, autor.

    Reply
  • 27 października 2016 at 12:28
    Permalink

    Szanowny Panie Tadeuszu, myślę, że nie do końca uchwycił Pan istotę treści mojego artykułu. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że środowiska organizacji katolickich są ściśle powiązane z duchowieństwem, a nawet uzależnione w pewien sposób od wyższych hierarchów kościelnych. Chcę Panu przypomnieć, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych poprzedniego wieku w Kościele dosłownie wrzała gorąca dyskusja przeciwko procederowi aborcyjnemu. Niezliczone wykłady wielu specjalistów, prelekcje, ale nade wszystko spotkania młodzieży szkół średnich i środowisk studenckich na terenie wielu parafii. tak że księża ledwo się wyrabiali czasowo. To było tętniące życie żywego Kościoła w chyba tysiącach polskich parafii. Przemiany ustrojowe w Polsce i przywrócenie katechezy do szkół radykalnie ten wspaniały klimat zmienił i to na niekorzyść. Muszę Panu powiedzieć, że byłem wyjątkowo zaangażowany w życie Kościoła i w latach dziewięćdziesiątych widziałem, a nawet doświadczałem tego, że religia w szkole na ówczesnych i dotychczasowych warunkach wyjdzie ze szkodą dla młodzieży i całej kultury religijnej dorastających Polaków. Wielu księży to samo potwierdzało w rozmowach, jakie toczyliśmy. Trzeba Panu wiedzieć, że tamten odleglejszy okres, o którym wspomniałem, sprawił, że liczba zabiegów aborcyjnych bardzo spadła, albowiem wiele lat pracy Kościoła Powszechnego przyniosło dobre owoce. Dlatego podkreśliłem, że gdyby wszystkie organizacje katolickie, tak jak przed laty, wspólnie z duszpasterzami nadal prowadzili podobną pracę na rzecz świadomego rodzicielstwa, to jestem absolutnie przekonany, że nie byłoby wielkiego problemu z aborcją, a tak zwane „czarne marsze” to byłyby małymi nic nie znaczącymi grupkami osób. Natomiast dziwnym biegiem wydarzeń instytucja Kościoła wybrała inną drogę, mianowicie poszła na skróty wdając się w układ z partią rządzącą sądząc, iż restrykcyjną ustawą załatwią cały problem. Intencja słuszna , tylko metoda niewłaściwa. Kto jak kto, ale uczeni teolodzy doskonale wiedzą, że sprawy bioetyczne są zbyt złożone, by załatwiać je wyłącznie ustawami. A wie Pan, dlaczego młode kobiety na protestach krzyczały o decyzji własnego sumienia ? Odpowiem tak : tysiące tych kobiet to nie są ludzie źli, ale brakuje im wiedzy i argumentów. Zresztą świętej pamięci Prymas Polski kardynał Józef Glemp kilka lat przed śmiercią powiedział w telewizji znamienne słowa o młodych ludziach ; – ” przez ostatnie lata gdzieś utraciliśmy młodzież” , a potem dodał, że jest to wyzwanie dla Kościoła. Widzi Pan, wyższy poziom kultury życia wymaga wyższego poziomu świadomości, a tego nie osiąga się nabazgraniem ustawy. Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział pamiętne słowa; – ” wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których wiara i rozum unoszą ducha człowieka ku kontemplacji prawdy ” ( przepraszam, jeśli przeinaczyłem jakieś słowo, ale na pewno nie znaczenie) . Ale ten sam papież także wprost powiedział: „naród, który zabija własne nienarodzone dzieci, nie ma przyszłości „. Panie Tadeuszu, problem aborcji, eutanazji, życia naszych bliskich tak bardzo niepełnosprawnych to są tematy wymagające wielkiej wiedzy i może głębokiej modlitwy, ale nie wyłącznie restrykcyjnych ustaw. Jeśli chodzi o krzyczące kobiety na pikietach, to większość z nich wcale nie pragnie aborcji, a tym nielicznym, które tego chcą, możemy tylko współczuć. A jeśli wspomina Pan o znaczeniu historycznym Kościoła dla bytu Polski, to proszę zwrócić uwagę na fragment, w którym mocno to podkreśliłem. Niemniej ogromnie dziękuję Panu za komentarz, zachęcam do wymiany poglądów, no i oczywiście serdecznie pozdrawiam. Jarosław Jużyczyński.

    Reply
  • 27 października 2016 at 00:00
    Permalink

    Przeczytałem to dziwne „wyznanie wiary” autora z mieszanymi uczuciami.. Nie wiem, dlaczego przypisuje on Kościołowi Katolickiemu autorstwo projektu obywatelskiej ustawy wniesionej do Sejmu RP przez komitety społeczne ochrony życia poczętego. A że za aprobatą środowisk katolickich- to, w jakiej mierze ma źle świadczyć o Hierarchach? Czy widząc problemy Polski z demografią mieli zachować milczenie, aby czasem nie urazić biednych feministek? A gdzie tu szacunek dla kobiet chroniących życie? Autor widzi czarne marsze zapominając, że za projektem stały setki tysięcy kobiet i ludzi nie sterowanych zaślepieniem politycznym, tylko troską o stan naszego społeczeństwa, jego kondycji i rozwoju. Szczerze współczuję tym wszystkim, którzy posługując się dziś językiem polskim, zapominają, że przetrwał tak jak tradycja i kultura okres ponad studwudziestoletniego panowania na naszym terenie urzędowego języka niemieckiego i rosyjskiego, tylko dzięki kościołowi..

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *