Poszukiwania Ewy Tylman … czyli konflikt w kibucu.

Tytuł wynika ze spojrzenia na społeczność żydowską i jest wyrazem uznania dla umiejętności wzajemnego współdziałania oraz nie prania najdrobniejszych zabrudzeń publicznie. Kibuc to takie specyficzne gospodarstwo, w którym żyje zamknięta społeczność, ( określenie zamknięte jest trochę na wyrost). Z pewnych ważnych dla nich, powodów ta mała społeczność celowo i świadomie odizolowuje się od pozostałej części społeczności. Podyktowane to jest chęcią zachowania własnej, innej tożsamości i tradycji. Również z powodu specyficznych czynności, które są i mają pozostać tajemnicą niedostępną dla niezwiązanych ze społecznością osób. W przypadku Żydów są to rytuały religijne, które mają tradycję .. jakieś 3 tysiące lat. W zamkniętej społeczności kibucu, jak w każdej innej, dochodzi do konfliktów. Wszak ludzkie charaktery są taki same.  Konflikty w izolującej się społeczności nie są eksportowane na zewnątrz, społeczność ma sprawiać wrażenie monolitu, w treści i działaniu. Często nie widać z zewnątrz objawów. Czasami postronni obserwatorzy zauważą tylko co najwyżej oznaki konfliktu.

Policja bardzo, ale to bardzo przypomina taki kibuc. Jest to specyficzna zamknięta społeczność, stosunkowo mała w porównaniu do całości społeczeństwa. Z pewnych ważnych dla nich powodów, ta mała społeczność celowo i świadomie, odizolowuje się od pozostałej części społeczności.  Ma swoją tożsamość i tradycje. Regulowane ustawą, rozporządzeniami oraz instrukcjami. Ba, ma swoje liczne i tajemnicze rytuały, np. przyczyny powoływania lub odwoływania komendantów. Policyjny kibuc nie jest w żaden sposób zainteresowany aby jego rytuały były upubliczniane. Ma sprawiać wrażenia monolitu, w treści i w ustawowym działaniu. Oczywiście konflikty występują, ale zawsze są owiane mgłą tajemnicy.  Czasami postronni obserwatorzy zauważą co najwyżej drobne oznaki. Zdarzają się publiczne prania brudów ale zawsze ma to negatywny odbiór społeczny, dlatego są to jedynie incydenty.

Ostatnimi czas, media poinformowały o objęciu nadzorem specjalnym przez Komendę Główną Policji sprawy zaginięcia Ewy Tylman, prowadzonej przez poznańska policję. Sprawa zaginięcia kobiety poruszyła społeczeństwo, nie tylko z samego faktu ale również ze sposobu prowadzenia śledztwa, nie omal w warunkach transmisji bezpośredniej. Nie bez wpływu na rozmiar społecznego zainteresowania miał jak zwykle w tzw. sprawach medialnych Krzysztof Rutkowski, zwany Detektywem. Licencja dawno zabrana, a i tak robi swoje. Działania policjantów z Poznania oceniam pozytywnie, osiągnęli wszystkie możliwe cele, jakie w takich warunkach można było. Działania operacyjne oraz procesowe były więcej niż poprawne. Wersja kryminalistyczna aresztowanego mężczyzny, o utopieniu z przyczyny udziału osoby trzeciej, zdaje się być uprawdopodobniona. Oczywiście oczekiwania społeczne, jak zawsze w podobnych sytuacjach, zawsze były większe. Na przykład, kobieta się nie utopiła a została w tajemniczy sposób .. porwana. Nie udało się odnaleźć ciała, co jeszcze bardziej podkręciło oczekiwania społeczne. Zawsze w podobnych przypadkach rodzina oczekuje więcej i ma do tego moralne prawo. Ponownie rozpoczęto poszukiwania, rodzina podjęła publiczną zbiórkę pieniędzy.

Komenda Głowna Policji objęła sprawę specjalnym nadzorem, ten rytuał powodowany jest w zasadzie przesłankami;

  • nieprawidłowościami w prowadzeniu sprawy przez jednostkę prowadzącą dotychczasowe czynności;
  • przedsięwzięcie nowych informacji z rozpracowań operacyjnych np. w innym województwie;
  • przedsięwzięcie informacji wymagającej współpracy międzynarodowej, główna ma stosowne biuro do współpracy z innymi policjami.

Tyle oficjalnych przesłanek. Jak jest w rzeczywistości, tak jak w kibucu. Czasami postronni obserwatorzy zauważą, co najwyżej drobne oznaki konfliktu.

Szczególny nadzór to forma ukrytej kontroli. Każdy kto choć trochę zatknął się z administracją, a w szczególności z policją, wojskiem lub służbami, wie, że kontrolę prowadzi się nie „w sprawie” lecz „przeciwko” komuś. Kolejna przesłanka na okoliczność „dziwności” tego przedsięwzięcia „szczególnego nadzoru” jest fakt, że poszukiwania w wodach Warty,  prowadzi straż pożarna. Nic nie jest wiadome o objęciu nadzorem strażackich nurków. Powyższe sugestie są … pisane palcem na wodzie. Jednak należy dodać jeszcze jedną przyczynę „szczególnego nadzoru”  – komendant wielkopolski Rafał Batkowski. Komendant jak komendant, pewnie nie lepszy od innych ma jednak .. ułomność, dość poważną. Po objęciu władzy, przez nową władzę, znalazł się na bardzo wysokim szczeblu giełdy awansowej. Nie dotarł do KGP, co na forach policyjnych uznano za niespodziankę. Pozostał „nie spełniony” w marszu na szczyt. Ma wszelkie, ku temu predyspozycje, doświadczenie, merytoryczne umiejętności, brak obciążenia milicyjną przeszłością, no i ..  sympatię, przynajmniej części nowej władzy.

Czy „specjalny nadzór” nad działaniami wielkopolskich jest „co najwyżej drobną oznaką konfliktu” w policyjnym kibucu, nie wiem. Wiem, że strategia „wycinania” przeciwników metodą „ na kontrolę” jest znana i czasami stosowana.

                                                                                                                                Dariusz Loranty emerytowany nadkom.

1573total visits,3visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *