Polskie tematy tabu o których nie chcemy rozmawiać

Polacy ostatnio często i głośno krzyczą w różnych kwestiach społecznych, udostępniamy sobie bulwersujące opinię publiczną linki a nawet przyłączamy się solidarnie do strajków niektórych grup wyrażających swoje niezadowolenie ale  boimy się rozmawiać i poddawać propozycje konkretnych rozwiązań. Wolimy krzyczeć, że zły PiS i jeszcze gorsze PO a SLD też się nie sprawdziło, dlatego trzeba zmienić rząd. Zmienić na kogo? Manifestujemy żądając przywilejów i szantażując kolejnych nam panujących ale konstruktywne rozwiązania problemów  już nas nie dotyczą.  Lubimy wskazywać bariery, ale nikt z nas nie chce podpowiadać, radzić i domagać się konkretnych rozwiązań. Zwłaszcza, że każdy z osobna przynajmniej jeden temat zna dobrze a niektórzy to specjaliści – dlaczego nie dzielicie się swoją wiedzą?  Jesteśmy mistrzami zamiatania spraw pod dywan.

Mało kto z nas potrafi popatrzyć na siebie i dokonać rzetelnej, subiektywnej oceny. Nie jesteśmy idealni, bywamy zakłamani i próżni – to nie tylko przywilej władzy. Mamy dużo wad ale w ocenie historycznej naszych dziadków postrzegamy najczęściej pozytywnie. Tutaj czas działa na korzyść, podobnie jest z partią rządzącą – poprzednia bez względu na ilość malwersacji, afer, niekorzystnych dla Polski umów, jest zdecydowanie lepsza o obecnej.

Będę zadawał pytania, które dla większości są tematami tabu i jako takie zbywane są milczeniem –  -znalezienie przyczyny i zdroworozsądkowego rozwiązania, nawet nie wchodzi w rachubę.

Ostatnio w Warszawie doświadczamy głośnej afery reprywatyzacyjnej. Pani prezydent z pominięciem  swoich obowiązków i bezpośrednim zaangażowaniem, była sprawcą czynów o charakterze korupcjogennych/kryminalnym. Media huczą, przedstawiając ten obszar jako „Warszawską Ośmiornicę” . W związku z powyższym przypominają o swoim istnieniu instytucje takie jak:  prokuratura, CBA oraz szereg innych agencji mówiąc, że zaczynają pracę. Podkreślam słowo zaczynają, gdyż jest słowem-kluczem. Gdzie te służby się ukrywały  i jakie były ich dotychczasowe działania? Gdyby pracowały zgodnie z wyznaczonym zakresem obowiązków, nigdy do takich korupcji by nie doszło. Naród nie od dzisiaj nawoływał wskazując na nadużycia,  prosił o pomoc, ludzie wyrzucani z kamienic płakali, mówili o tym w TV, wielokrotnie w swoich programach nawiązywała do tej tematyki E. Jaworowicz  – I NIC. Służby oślepły i ogłuchły. Pytam, po co nam służby takie jak: Centralne Biuro Antykorupcyjne, Wydział ds. walki z przestępczością gospodarczą, prokuratura, i kilkanaście innych agencji ds walki z korupcją oraz przestępczością gospodarczą i zorganizowaną, jak pod ich nosem i za ich przyzwoleniem są robione takie przekręty. Tłumaczenie tych służb jest niezmienne,  że nie mają czasu , mają ograniczone zasoby osobowe i niedosyt pieniędzy na działania operacyjne.  Najważniejszym argumentem będzie,  brak oficjalnego zgłoszenia w tej sprawie. W sumie tak samo tłumaczy się służba zdrowia, policja, straż miejska, urzędnicy gminni, i cała budżetówka – im też ciągle na wszystko brakuje, a składki procentowe mamy większe aniżeli w krajach zachodnich. Ile byśmy nie dali pieniędzy – miernotom lub cwaniakom nie potrafiącym zarządzać zawsze będzie mało.  Zastanawiający jest powód dla którego teraz ten problem nagłośniono. Nie wierzę w czyny bezinteresowne – altruistyczne, może to interesy partyjne a może przemyślana strategia.   W mojej ocenie dyskredytacja aktualnie panującej prezydent i doprowadzenie do referendum spowoduje, że jedyni naturalni kandydaci na przyszłego prezydenta miasta stołecznego wyłonią się automatycznie. Już dzisiaj wypadałoby sprawdzić tych „kryształowych” panów pod względem ich uczciwości i sytuacji finansowej.

Kolejny problem który chciałbym poruszyć to przedkładanie zatrudnienia w korporacjach zagranicznych nad polskiego przedsiębiorcę?

Przyczyna wyboru pracodawcy zagranicznego jest dość trywialna. Większość prywatnych polskich przedsiębiorców najzwyczajniej swoich pracowników oszukuje! (nie ma znaczenia czy zatrudniającym jest „Ziutek-hydraulik”, Bob-budowniczy czy „ksiądz Patryk”) Problem tkwi również często w samych pracownikach którzy –  oszukując nagminnie, najzwyczajniej okradają swojego pracodawcę. Dlatego szukający zatrudnienia człowiek nie chcąc być oszukanym, bądź wmanewrowanym w jakąś aferę, poszukuje nie polskiego pracodawcy a zagranicznego, bo liczy na normalność.

W rządzie jest lobby polskich pracodawców – narzucają rządowi zmniejszenie dysproporcji pomiędzy polską a zagraniczną konkurencją. Dodatkowe podatki jakim jest podatek obrotowy narzucony na dużych pracodawców ma wpłynąć na wyrównanie szans. Taka wyważona koncepcja patriotyzmu gospodarczego może w małym stopniu poprawić stan polskich firm, zwłaszcza handlowych. Konflikt pomiędzy rządem a lobby pracodawców istnieje w sprawie płacy minimalnej, jedni chcą ją utrzymać na jak najniższym poziomie, drudzy pragną sobie zaskarbić względy elektoratu wyborczego. Tutaj jest wyraźny konflikt interesów. Rząd płacę podwyższa, a pracodawca mówi, że go na to nie stać i będzie musiał zwolnić część swoich pracowników. (Ten problem można rozwiązać, ale jak to bywa z rządem rozwiązaniami które będą służyć Polakom nikt nie jest zainteresowany).

Najbardziej korupcjogennymi obszarami są obszary budowlane, usługi, rynek wszelkiego rodzaju podwykonawców i prawnicy – większość ich pracowników jest zatrudnianych na czarno albo tylko na umowę zlecenie, zwaną śmieciową. Zatrudnienie na umowę o pracę trafia się bardzo rzadko. Taka umowa równa się płacy minimalnej. Konsekwencje takich działań i decyzji rządu pojawią się za jakieś 20-25 lat, kiedy aktualni 30-40-latkowie, którzy dzisiaj pracują wszędzie gdzie to możliwe zazwyczaj na czarno, będą oczekiwać pieniędzy od rządu na swoją starość, którą w dużej mierze rząd z własnej winy, pychy i ignorancji nie zapewnił.  Gdy osiągną wiek emerytalny ich emerytura może wynosić kilkaset złotych, będą też tacy dla których emerytura to kwota rzędu kilku złotych. Pytam, co rząd zamierza z tym zrobić i jakie kryteria postawi przed przyszłymi i obecnymi pracodawcami? Pytam też jak zamierza tym pracodawcom pomoc w rozwoju ich przedsiębiorstw? Miliony z pieniędzy unijnych które idą na szkolenia typu realizacja działań rzeczniczych i doradczych na poziomie regionalnym i ponadregionalnym w zakresie spójności polityk publicznych w obszarze ekonomii społecznej takiemu rozwojowi nie służą, a już na pewno nie tworzą miejsc pracy.

Należy pamiętać, że emerytury są płacone praktycznie na bieżąco a rząd roztrwonił rezerwy demograficzne przy pełnej akceptacji społeczeństwa, które ma na wszystko w…..ne.  Zakład Ubezpieczeń Społecznych wraz ze wzrostem informatyzacji powinien zmniejszać swoją administrację – dziwnie nadal się rozbudowuje.

Polskie społeczeństwo bardzo szybko się starzeje (na rok 2016, procent osób powyżej 65 roku życia w stosunku do całej populacji wyniósł 14%, za starzejące jest uznawane gdy przekroczy 7%). Może okazać się, że jedno (nasze) dziecko będzie utrzymywać co najmniej czterech emerytów ( przy obecnym systemie zastępowalności pokoleń, który już z samego założenia jest systemem złym). Swoją drogą w latach 70-80-tych minionego stulecia mieliśmy 3-4krotną zastępowalność pokoleń – gdyby te pieniądze ulokować w złocie nie mielibyśmy dzisiaj żadnego problemu. Ale problem mamy bo złoto jak wszystko inne w Polsce wyparowało.

Prowadzona polityka rozrzutności, pazerności i zadłużania się prowadzi do jednego – wojna może być nieunikniona. Nie ukrywam, że jest to element przemyślanej gry politycznej , tak po prostu ma być. Pieniądze które wypłynęły z Polski zasilą konta nowobogackich do 10 pokolenia w przód, dług się zredukuje  a starzy wymrą. Teraz nie potrzeba wielkiej wojny, wystarczy, że nie będzie światła i gazu.

Jak wspominałem na wstępie to są nasze tematy tabu, aby je minimalizować trzeba najpierw o nich rozmawiać. Należy pamiętać, ze  rozwiązanie jednego problemu  może generować kolejne. Życie to schemat połączeń, wszystko na świecie, (a może i wszechświecie) to efekt wzajemnych zależności. Dlatego musimy podchodzić  do każdego tematu holistycznie i niezmiernie ostrożnie. Marketing jest dobry przy sprzedaży detalicznej produktu, przy planowaniu strategicznym w ujęciu 20-25 lat trzeba wykazać się mądrością, niezwykłym rozsądkiem i analizą faktów.

Obserwując zaangażowanie czytelników w udzielaniu komentarzy i aktywności dotyczącej jakiegokolwiek poruszanego przez nas tematu odnoszę wrażenie, że Polaków nic już nie obchodzi. Co zrobicie jeśli któregoś dnia przyjdzie się Wam zderzyć z problemami o których dzisiaj piszemy?

350total visits,2visits today

Grzegorz Czuryło

Strateg-ekspert zarządzania, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wady: zdolność przewidywania skutków i konsekwencji rozwiązań systemowych w ujęciu 15-20 lat.

8 thoughts on “Polskie tematy tabu o których nie chcemy rozmawiać

  • 11 września 2016 at 21:25
    Permalink

    „Księga Wodnika” polska wersja „The Book of Aquarius”, eliksir wiecznej młodości, transmutacja metali, nieograniczone źródło energii życia i setki lat życia w doskonałym zdrowiu,idealne narzędzie do rozłożenia systemu na łopatki, lek na wszystkie choroby, środek rozwijający świadomość i ponadnaturalne zdolności człowieka.

    http://www.ksiegawodnika.pl

    W to nie wypada wierzyć, to tabu, można się tylko ośmieszyć.

    Reply
    • 11 września 2016 at 22:03
      Permalink

      Bardzo dziękuję za komentarz. Wie pan jak widzę różowe książeczki bez autorów i lub tytułujących się „by Anonymous” – to przepraszam równie dobrze można wierzyć w Supermena, Batmana, Godzillę, Marsjanów czy StarTrek. Książki są pisane albo żeby zarobić pieniądze, albo są książkami naukowymi, które muszą opierać się na faktach a nie konfabulacjach piszących. Ta książka może być naprawdę interesująca (zapewne sobie ją przeczytam) jednak na niej nie można się opierać pod względem naukowym. W tej książce tam nic o tym nie ma o nas – chociaż rozdział 46 – szambala – brzmi jakoś swojsko, to może rzeczywiście być o naszym stylu rządzenia.
      A pan/pani rozumiem że udzielił komentarza chyba tylko żeby zaistnieć i zareklamować tą książkę – czyż nie?

      Reply
  • 11 września 2016 at 19:31
    Permalink

    ” a kto Was ma utrzymywać jeżeli Wy tak naprawdę nie odprowadziliście ani jednej złotówki na swoją emeryturę”
    Znając mentalność rodaków obecne pokolenie 30-40 latków przerzuci(bądź będzie próbować) ten obowiązek na pokolenie 20-25 latków zasłaniając się bredzeniem o „solidarności społecznej” czy pomiędzy pokoleniami. Co według mnie będzie totalną obłudą ponieważ będąc samemu młodym człowiekiem stwierdzam że te pokolenie nic nam nie zaoferowało(poza wejściem do UE). Bo ciężko mówić o solidarności pomiędzy pokoleniami jeśli starsze jedynie co zaoferowało młodszemu to emigrację zarobkową, powiększenie zadłużenia państwa do ogromnych już granic czy podwyższenie wieku emerytalnego, skutkujące trudniejszym wejściem na rynek pracy skoro starsze roczniki nie schodzą.
    Generalnie można określić sytuację kraju jako organizmu w częściowym rozkładzie. W perspektywie następnych lat będą głodowe emerytury, rozżalenie młodszej części rodaków wobec starszych przez większy fiskalizm państwa(w celu pokrycia zobowiązań poprzednich roczników) oraz najazd pracowników z Ukrainy. Którzy tym bardziej nie uratują sytuacji bo po pierwsze pracują na czarno bądź na śmieciówkach nie odprowadzając składek i zabierając pracę tej części Polaków która mogłaby wykonywać nieskomplikowane prace odprowadzając podatki.
    Efektem czego będzie „Filipinizacja Polski” czyli rozmycie całkowite klasy średniej i stworzeniu się 2-3 bogatych ośrodków miejskich które jako jedyne będą się rozwijać dzięki inwestycjom outsourcingu.

    Reply
    • 11 września 2016 at 20:07
      Permalink

      Panie Krzysztofie – ma pan w 100% rację. Właśnie dlatego powinniśmy zewrzeć szyki i zacząć pracować jak rozwiązać problem a nie dalej go generować. Pokolenie starsze – czyli mniej więcej 50+ jest bandą która nie jest zainteresowana swoimi dziećmi i wnukami (nie mówię o sensu stricte ich dzieciom tylko waszym pokoleniem). Pracodawcy też nie przyjmą do pracy młodego pracownika w instytucji np. budżetowej, bo samemu wcześniej odejdzie na emeryturę i weźmie to własnie stanowisko, które powinno być własnie dla młodych ludzi. Wie Pan ile osób jest tak zatrudnionych w Polsce, gdzie wypłata oscyluje od 3000 nawet do 15 000 PLN? Takich stanowisk szacuje się około 80-do 100 tysięcy. Są to prokuratury, służba zdrowia, uczelnie wyższe, policja, wojsko, korporacje państwowe, przemysł zbrojeniowy, wszelkiego rodzaju straże miejskie, urzędy skarbowe, urzędy gmin oraz cały obszar polityczny …. etc. Prywaciarze też nie są lepsi bo zatrudniają na czarno, bo mają w du..ie czy młody człowiek będzie miał emeryturę czy też nie.
      A ten program 500+ był dany żeby zamknąć twarz właśnie takim młodym jak Pan, jak będą sobie dożywotnie renty przydzielać w związku z katastrofą 10 kwietnia oraz podwyżki wszystkim najważniejszym w państwie. A wy to macie brać kredyty zaciągać sznur na szyję i płacić!!! (takie jest myślenie naszych elit i społeczeństwa w wieku 50+). Banda pieprzonych egocentryków i narcyzów.

      Reply
      • 11 września 2016 at 21:58
        Permalink

        „A ten program 500+ był dany żeby zamknąć twarz właśnie takim młodym jak Pan”
        Jako ciekawostkę powiem że program jest również dla obcokrajowców zatrudnionych w Polsce podobno. Czyli przyjeżdża obywatel Ukrainy pracują w firmie oferującej tzw. „leasing pracowniczy” przy okazji otrzymując kwotę na swoje dzieci w macierzystym kraju. 500 złotych na Ukrainie to obecnie dobra wypłata w niektórych regionach…
        Natomiast w całym tym poście nie zgodzę się w doszukiwaniu też tabu czy spisku za wszelką cenę.
        „Problem się jeszcze bardziej komplikuje gdy pomyślimy o osobach z preferencjami homoseksualnymi oraz grupie zawodowej, która może spokojnie posiadać swoje dzieci, a nałożono na nich celibat jako formę oddania się swojej pasji (zaznaczam,że z pieniędzy nie zrezygnowali) – czyli mamy księży oraz zakonnice.”
        Z całym szacunkiem ale twierdzenie że gdyby te dwie grupy, które stanowią razem może 2% społeczeństwa, zakładały rodzinny to zmieniłaby się sytuacja ZUS-u jest delikatnie mówiąc bzdurą. Bo w każdym społeczeństwie te grupy występują niezależnie od kraju i ich liczebność raczej oscyluje na podobnym poziomie, który nie ma wpływu na kondycję systemu emerytalnego.
        To tak jakby na podstawie jednej rzeki opisywać stan rzek w Polsce.

        Reply
        • 11 września 2016 at 22:40
          Permalink

          co do pierwszej kwestii nie wiedziałem – bardzo interesujące.
          Co do drugiej , to nie jest 2 % ludzi a zdecydowanie więcej.
          Już tłumaczę
          Proszę pana żebyśmy się dobrze zrozumieli żadnego spisku z osobami homoseksualnymi się nie doszukuję a co do 2% osób jest bardzo naciągnięte, bo są to osoby które oficjalnie się do tego przyznają … ale jest cała rzesza ludzi która się do tego nie przyznaje. (z różnych względów – nie mi to oceniać)
          Powiem więcej – dlaczego mówię że jest to problem. Gdyż osoby homoseksualne teoretycznie nie są wstanie posiadać dzieci. – prawda
          W związku z powyższym jeżeli nie posiadają dzieci, dlaczego moje/nasze dzieci mają być ukarane dodatkowymi opłatami na ich utrzymanie kiedy będą emerytami. Gdy ja wychowywałem swoje dzieci i płaciłem na ich edukację, wyżywienie, leczenie ….. etc. – tylko dlatego bo są moimi dziećmi i to jest mój obowiązek i chęć aby moje dzieci w życiu były kimś. Rezygnując z pewnego rodzaju zabaw tudzież swoich jakiś fanaberii. Wydatki osób homoseksualnych sa ukierunkowane tylko na siebie. Zarabiają sami, wydają pieniądze sami. Z nikim swoimi pieniędzmi się zbytnio nie dzielą – to dlaczego moje/nasze dzieci na ich starość są dodatkowo zmuszani do rezygnacji z części swoich uposażeń kiedy mając swoje dzieci będą musiały się nimi zająć. Równo w cale nie oznacza jednakowo. Co więcej niech pan policzy w ten sposób – zaznaczam jest to zwykła matematyka.
          Jeżeli w Polsce mamy 2 % homoseksualistów, 2 % duchownych, 2% osób niepełnosprawnych, 1 % więźniów. 1 % zdeterminowanych kawalerów/panien – to szybko licząc mamy 8%.
          14% aktualnie (2016) mamy ludzi w wieku powyżej 65 lat – a w roku 2025 ten procent będzie wynosił 35%.
          Idziemy dalej, około 35% populacji jest w wieku nieprodukcyjnym(dzieci i młodzież) I na dzień dzisiejszy mamy ok 9% bezrobocia. Jeszcze należy narzucić całą budżetówkę (czyli wojsko, policja,straż pożarna, nauczyciele, służba zdrowia, służba leśna) które są utrzymywane z pensji pracujących – to pojawia się bardzo poważny problem.
          Znaczy się że około 20% całej populacji Polaków zarabiających najniższą krajową, utrzymuje 80% populacji niepracującej lub budżetówki, których pensje są zdecydowanie większe aniżeli osób pracujących.
          Przepraszam ale za 10-15 lat, przy tych tendencjach oznacza że wcale lepiej nie będzie, dlatego już teraz nawołuję do rozmawiania o rzeczach, które do tej pory wydawały nam się nieistotne. A każdy % na plus przyczyni się zmniejszenia obciążenia osób pracujących i do rozwoju Polski.
          O tym piszę drogi Panie Krzysztofie.

          Reply
          • 11 września 2016 at 23:55
            Permalink

            Tyle że to jest wina konstrukcji systemu emerytalnego a nie księży, lgbt, niepełnosprawnych, singli itd. sobie możemy wpisywać wszelakie mniejszości które nam się nie podobają. System emerytalny jeśli się opiera na zasadzie masz ile zarobiłeś a za czas obracania tymi środkami dodajemy Ci kasę powiększoną o inflację jest zdrowy. W Polsce jest sytuacja że pokolenie 40/50 + roztwoniło swoje emerytury(poprzez wybór takich a nie innych swoich przedstawicieli u władzy) a teraz sięga po pieniądze młodych aby pokryć swoje… To jest problem, że został roztwoniony kapitał wielu milionów Polaków a koszty tego przerzuca się na młodych albo szuka jakiś grup które tym obarczyć(na zasadzie kowal zawinił, powiesimy cygana).
            Po prostu powinna zostać postawiona grupa kreska(i nie ma że boli) i wprowadzona emerytura społeczna(minimalna) a ZUS zaorany. Bo inaczej to nie będzie mieć końca i każde kolejne pokolenie będziemy na dzień dobry w ramach „solidarności między pokoleniami” obciążać na start. Za Gierka przynajmniej wybudowano za kredyty coś. Za obecne pożyczki rządu od 89′ co powstało? Tylko proszę nie mówić że autostrady i orliki bo to szło z UE.
            I to jest według mnie główny powód sytuacji a nie to czy np. obywatelka żyje z 5 dziećmi, mężem, sama, woli kobiety, jest zakonnicą czy z mieszka z kotem…

            Reply
            • 12 września 2016 at 01:13
              Permalink

              Panie Krzysztofie ja nigdzie nie napisałem że jest to kogoś wina (księży LGBT czy kogoś tam). Ja nie rozpatruję ich jako winnych wszystkiego – bo nie są oni winni. Piszę, że te sprawy należy zdroworozsądkowo przeanalizować – nawet właśnie z nimi. Mówienie że zaorać ZUS nie jest też rozwiązaniem. W swoim doświadczeniu życiowym widziałem jak wielokrotnie były likwidowane instytucje, które dobrze funkcjonowały, ale przyszła nowa partia i w związku z ich programem politycznym te instytucje zostały w pień wycięte. Później okazało się że na ich miejsce powstało jeszcze więcej instytucji, gdzie zatrudnienie było kilkukrotnie większe a efekty mniejsze lub żadne.
              Nie ukrywam ZUS też mnie denerwuje ale dopóki nie zobaczę cyfr, nie odważę się powiedzieć że ZUS trzeba zaorać. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć że ZUS należy zreformować i zrestrukturyzować ale nie zaorać. Konsekwencje likwidacji takiego molocha odczułby natychmiast każdy. Po pierwsze pracownicy z ZUSu z niższych stanowisk zostali by zwolnieni i poszli by na bezrobocie. Osoby które są tam zatrudnione mają tak zwane plecy – czyli prawdopodobnie zostaliby zatrudnieni w innej gałęzi budżetówki, a ludzie bez tzw. pleców poszli by na bezrobocie. Kadra kierownicza na pewno dałaby sobie radę i stworzyliby jakieś firmy typu „krzak” gdzie kasowaliby dalej ludzi i dzieliliby się ze swoimi kolesiami zyskami (tak jak było w latach 90-tych, w sumie do dnia dzisiejszego). Nie wiem w jakim wieku pan jest ale ja te lata doskonale pamiętam.
              Z tymi grubymi kreskami – to już za dużo ich zrobiliśmy, bo Polska została tak podzielona i skłócona że nikt nikomu już nie ufa. MOże rozwiązujmy problemy a nie dzielmy Polaków na dobrych i tych złych.
              Zadam takie głupie pytanie – a ile powinna wynieść minimalna emerytura i po ilu latach życia czy pracy?
              Wbrew pozorom to jest bardzo skomplikowane pytanie i od 1989 nikt nie jest w stanie tego w sposób optymalny rozwiązać. Zaznaczam że rozwiązania z Gierka czy komuny na aktualny czas nie mają racji bytu. (chociaż związkowcy myślą całkiem inaczej – bo myślą jak za czasów głębokiej komuny)
              Zapraszam do tekstu to trochę się pan pośmieje: http://bastiondialogu.pl/rzady-sie-zmieniaja-a-komuna-w-polsce-ma-sie-naprawde-dobrze/
              Pozdrawiam serdecznie

              Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *