Polityka samorządowa jest jak polityka rządu – z koryta się czerpie dokładają banki

 

O tym, że polityka samorządowa jest ważna dla społeczeństwa nie muszę chyba nikogo przekonywać, ponieważ wpływa na życie tych mieszkańców, kreuje pewne postawy  (niekoniecznie właściwe), decyduje o wszechstronnym rozwoju danej gminy, a tym samym wpływa na jakość życia mieszkających w niej ludzi.

Z założenia wydawałoby się, że polityka samorządowa powinna przede wszystkim uwzględniać potrzeby mieszkańców. Wójt, burmistrz, starosta powinni być gospodarzami, a radni przede wszystkim dbać o rozsądny i wyważony sposób wydawania środków finansowych. TYLE TEORIA

Mówi się, że samorządy to nasze małe ojczyzny – nasi mandatariusze wraz z większością radnych podeszli do tego stwierdzenia dosłownie i przekładają politykę państwa na grunt samorządowy. W praktyce oznacza to, że liczy się dobro jednostki, a środki samorządowe mają przede wszystkim zabezpieczać interesy wąskiej grupy ludzi związanych bezpośrednio z władzą. Trzeba też dodać, że urzędy Gmin, starostw i województw to najwięksi i najrzetelniejsi pracodawcy, którzy co prawda sami nie wypracowują zysku, ale zyskiem narzuconym odgórnie z tytułu różnego rodzaju podatków dzielą się ze swoimi pupilami. Idąc tym torem wszyscy „gospodarze” powinni otrzymać nagrody państwowe za zwiększanie zatrudnienia w swoich firmach i godne wynagrodzenia pracowników. Jako, że wszystko ma swoje konsekwencje, pieniędzy zaczyna brakować. Ten problem wzorem naszego rządu rozładowuje się pożyczkami zastawiając wszystko co tylko możliwe. Jeśli nie chcą dać banki  – to dadzą para banki z oprocentowaniem lichwiarskim. Ponieważ nikt nad tym nie panuje a RIO właściwie nie wiadomo komu i czemu służy, można zadłużać się nieustannie.

Tuż po zaprzysiężeniu burmistrzowie zaczynają zabiegać o elektorat wyborczy ze względów oczywistych aby zapewnić sobie wygraną w następnych wyborach.

  1. Pierwsze to oczywiście urobienie sobie grupy radnych którzy ślepo będą wspierać program wójta, burmistrza, starosty etc. który to rozdaje karty i decyduje o kształcie polityki samorządowej . Tutaj władza wykonawcza zamieniła się rolami z władzą ustawodawczą i radni stają się bezradni . To tzw. grupa lojalnościowa i w stosunku do tej grupy okoniem staje opozycja, która tak naprawdę opozycją jest jedynie z nazwy bo w grę wchodzi jak zawsze interes jednostki.

Zauważacie państwo ten odgórny schemat : Partia rządząca i-wierni, opozycja – zbuntowani.

Nie rozumiem istnienia opozycji jako takiej w gminach sensu stricto, ale jak powiedziałem, przykład idzie z góry i samorządy to po prostu małe rządy. Więc opozycja musi być i przeciwstawiać się już nie tylko w sprawach słusznych ale często w sprawach korzystnych dla gminy. Bo opozycja jest opozycją i swoją rolę pełnić musi, przy czym ma prawo błądzić, bo błądzić jest rzeczą ludzką. Dlatego zamiast wspólnie decydować o kształcie polityki gminy i w sprawach słusznych mówić jednym głosem, a w sprawach kontrowersyjnych podejmować dyskusje i „walczyć” na argumenty, dialog zostaje pominięty, opozycja się obraża, a tzw. ludzie plenipotenta podejmują decyzję zgodne z jego wyraźną sugestią, bądź prywatnym interesem .

TAK JAK W RZĄDZIE: MAMY PREMIERA , POSŁÓW, OPOZYCJĘ, DALEJ OCZYWIŚCIE MINISTRÓW I ADMINISTRACJĘ

W samorządach to:

1.Tzw. swoi ludzie na stanowiskach dyrektorów jednostek budżetowych w ślad za czym idzie odpowiednia gratyfikacja pieniężna za lojalność;

2) Grupa administracji. Tutaj jak na górze administracja się rozrasta, bo przecież po wyborach trzeba jeszcze poutykać swoich. Więc się utyka , tworzy stanowiska nie ważne czy zasadne czy bezzasadne – bo przecież nie o zasadność tutaj chodzi i nie o wykonywanie obowiązku świadczenia pracy – ten nie ma znaczenia.

3) Kiedy administracja już jest zaadaptowana na potrzeby rządzącego, trzeba ją jeszcze nieco połechtać podwyżkami, premiami, stanowiskami etc. Jak wspomniałem o zgodę radża martwić się już nie musi, bo już wie, że cokolwiek by nie zrobił zgodę ma.

4) Jak już mamy ministrów i administrację to przechodzimy do elektoratu.

Kto w takiej gminie jest najważniejszy ? Najważniejsi są emeryci – to bardzo prężna i wciąż rosnąca grupa ludzi, którzy są bardzo wygodni – bo z jednej strony już nie potrzebują pracy i w ogóle niewiele oczekują, z drugiej są bardzo wdzięczni za wszystkie oznaki sympatii.

Zatem nasi nowobogaccy  zabiegają o te sympatię już od pierwszych miesięcy swojego urzędowania na różne sposoby: dopłaty do wycieczek, dopłaty do imprez, drobne prezenty i tzw. wyrazy wdzięczności dla zarządu, zakup drobnego wyposażenia np. w celu rehabilitacji bądź aktywacji ruchowej, zawodowej etc. W ten sposób elektorat już jest kupiony.

Co zrobił rząd żeby zadbać o najbiedniejszych? – Zafundował 500+

Takim samorządowym 500+ w gminach są grupy interwencyjne.

Grupy interwencyjne jak na dobrą strategię wypada rozkwitają zawsze przed wyborami, ale i w trakcie kadencji mają się całkiem nieźle. Bezrobotni ( tutaj głównie kobiety) garną się do tych grup, bo praca w miarę lekka, pieniądze adekwatne do pracy i do tego wszystkie niezbędne świadczenia wraz z prawem do zasiłku po przepracowaniu roku.

5) Tym sposobem dużą grupę bezrobotnych mamy po swojej stronie wraz z ich rodzinami, bo przecież należy się podziękowanie w formie głosu za „taką” przysługę.

6) Jeszcze musimy urobić dyrektorów placówek i zakładów nie związanych z gminą, co już jest sprawa banalną bo zwyczajnie trzeba współpracować z lokalnymi przedsiębiorcami, a to oznacza korzystne przepisy, bądź ulgi w podatkach dla konkretnej grupy. Schemat znów idzie z góry.

Z chwilą gdy nasi chlebodawcy sobie wszystko poukładają, przestają być strategami i taktykami a awansują na prezydentów gmin , starostw, miast.

Co robi prezydent? Prezydent prezentuje kraj na niwie krajowej i zagranicznej. Nasi lokalni prezydenci prezentują samorządy w polityce ogólnopolskiej. Biorą udział w licznych szkoleniach, konferencjach, zjazdach. Mają dłuższy urlop wypoczynkowy niż ten regulowany prawnie – bo odpoczynek to rzecz święta, a lud bywa niewdzięczny i męczący. Taki pryncypał musi jeszcze zadbać o swoją przyszłość, którą pensja rzędu 10 – 20tys. zł może nie zabezpieczyć na odpowiednim poziomie – tutaj dochodzę do paradoksów gmin, które de facto są przemyślaną polityką maharadży.

Zauważyłem, że wszelkiego rodzaju prywatne spółki o charakterze marketingowym , księgowym, informatycznym upodobały sobie gminy . Wydawałoby się, że rozrastająca się kadra administracyjna w tym księgowa powinna sobie bezproblemowo poradzić np. z odzyskaniem podatku VAT z pozyskaniem inwestora, (zwłaszcza jeśli na takim etacie jest zatrudnionych co najmniej dwóch pracowników ,za bardzo dobre wynagrodzenie, a bywa i pięciu), oraz z obsługą informatyczną w szczególności, kiedy również specjalnie w tym celu zatrudniony jest pracownik.

Tymczasem gminy płacą prywatnym firmom i w zależności od zamożności gminy, dobrej woli radnych bądź ewentualnych udziałów doży w takim przedsięwzięciu koszt wynosi od 1,2 – 4,2% ogólnej wartości odzyskanych środków. W praktyce to kwota od 10 tys. do 420 tys. zł.

Należy dodać, że zakres zatrudniania różnego rodzaju firm jest bardzo szeroki i tutaj przywódca ma wręcz nieograniczone możliwości. Będą to firmy porządkowe (sprzątające) oraz dbające o rozwój krajobrazu przestrzennego ( tutaj należy wspomnieć, że najczęściej takie prace wykonują zatrudnieni w ramach grup interwencyjnych, przedsiębiorca bierze gotowe pieniądze właściwie bez kosztów ). Oczywiście taka przysługa kosztuje. Firmy informatyczne o których wspomniałem mają za zadanie obsługę programów, przegląd komputerów, szeroko pojętą cyfryzację i te w gminach koszą fundusze nie do pogardzenia. Znów mamy przykład z góry – bo przecież wiemy, że rząd zwiększył wydatki na kontrolę w internecie i na szeroką pojętą lustrację.

Będąc przy reklamie nie sposób pominąć niekontrolowanych wydatków na ten cel – tutaj dowolność jest wielka. Taki możnowładca może wydać połowę swojego budżetu na sfinansowanie koncertu, rozgrywek sportowych różnego rodzaju happeningów etc. – oczywiście wszystko bezinteresownie. Znamy głośny przykład byłej minister  sportu Joanny Muchy i sfinansowany przez nią koncert Madonny. Powszechnie wiadomo, że konsekwencji nie było żadnych. Może Mucha, to może i Grucha – a co tam!!!

Jak się należy domyślać, wszelkie tego typu firmy muszą się odwdzięczyć jeśli chcą, aby źródło nie wyschło.

Tymczasem „stajnie Augiasza” się rozrastają i trzody przybywa. Niewyczerpaną studnią możliwości i dodatkowych profitów są wszystkie inne firmy wykonujące usługi dla gminy. ( Zakres bardzo szeroki, od remontowo-budowlanych po usługowe) . Dodatkową możliwość stwarzają środki unijne tzw. „Małe projekty” gdzie burmistrz, kierownik działu, wice-burmistrz, starosta etc może siebie określić jak koordynatora projektu i z realizacji jednego małego projektu wykonanego i rozliczonego rękami swoich pracowników otrzymać kwotę od 8-35tys. zł.

Przy takich rządach które nierządem stoją niekompetentni pracownicy i powszechna byle jakość staje się normą, której zgubne skutki odczuwają petenci ( ale o tym następnym razem, bo petenci to wciąż bardzo bierna grupa).

Należy również wspomnieć o takiej błahostce jaką  jest używanie służbowego samochodu do prywatnych celów. Ponieważ służbowy samochód z założenia powinien służyć nie tylko samemu gospodarzowi to oczywiście nasz gospodarz umiejętnie ten fakt wykorzysta. W ten oto sposób wypisuje się delegacje na samochody prywatne ( bo służbowy zajęty)z którego oczywiście się nie korzysta, ale, że formalnie jest to możliwe to lekką ręką wpadnie dodatkowy 1000zł. lub 2000zł. w zależności, gdzie to zechce się zaszaleć.

Żeby wykorzystać pakiet wszystkich możliwości należy jeszcze dodać grunty gminne, możliwość ich symbolicznego dzierżawienia i przekształcenia w działki budowlane , po cichu, ale „z poszanowaniem prawa”. Temu procederowi bardzo przysłużyła się ustawa ministra Szyszki o wycince drzew – dawno już żaden minister, równie skutecznie nie podbił serc panujących w gminach.

Takim to sposobem wybrany w „demokratyczny” sposób Pan na włościach, nie ma już czasu na żadne inne działania zawiązane z rozwojem gminy, starostwa etc. Bo zbyt dużo czasu zajmuje mu powiększanie swoich dóbr. Trudno takich władców nazwać gospodarzami, bo nie mają na pełnienie swoich obowiązków ani czasu ani chęci.

„Każdy sobie panem w naszej Rzeczypospolitej kto ma szable”. („Potop” – Kmicic)

W następnym artykule o przypadkowych pracownikach bez kwalifikacji zatrudnionych dla perspektywicznego poparcia i ogólnie niekompetencji w urzędach, wszystko w imię :

„Już za rok ,…… , za rok , za rok,….. Już niedługo coraz bliżej ,….. „

34total visits,7visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *