Polityczna rewolucja edukacji?

Rewolucja jest dobra w walce przy obalaniu dyktatorów, jednak w edukacji i w czasie pokoju potrzebny jest nam zdrowy rozsądek oraz  myślenie o przyszłości naszych dzieci.

Zakończył się rok szkolny 2016/2017 i mamy początek wakacji.

Niestety, ulubiony przez dzieci okrzyk „żegnaj szkoło” w tym roku nabiera dla polskiej oświaty znaczenie nadzwyczajne, oczywiście za sprawą planowanego od września 2017 roku wdrożenia reformy oświatowej zapowiedzianej przez panią minister  edukacji.

Reforma edukacji, czyli wprowadzenie nowego-starego systemu

Reforma zakłada stopniowe wygaszanie szkół gimnazjalnych i powrót do ośmioklasowych Szkół  Podstawowych, czteroletnich Liceów oraz pięcioletnich Szkół Technicznych. Dodatkowo Ministerstwo Edukacji planuje powołanie Szkół Branżowych, jako odpowiednika dawniejszych Szkół Zawodowych. Przypomnę, że od ponad roku przedstawiciele MEN, a pani minister w szczególności, podkreślają konieczność przeprowadzenia planowanej reformy, jako jedynego chyba  leku na wszelkie niedoskonałości polskiej oświaty.

Należy przypomnieć, że zrealizowana w latach dziewięćdziesiątych reforma edukacyjna przez ówczesnego ministra pana Mirosława Handke, była również rewolucją, tylko powody jej realizacji były zdecydowanie inne. Polska wtedy aspirowała do wejścia do unii europejskiej i dlatego należało dokonać pewnej standaryzacji systemu edukacyjnego. Wszystko po to aby rodzice przeprowadzający się ze swoimi dziećmi do innych krajów nie mieli zbyt wielu problemów wynikających z określeniem np. poziomu szkoły swojego dziecka. Dlatego między innymi skrócono okres Szkoły Podstawowej do sześciu lat, następnym etapem były szkoły gimnazjalne, a świadectwo dojrzałości uczeń mógł osiągnąć po trzyletnim Liceum, lub czteroletnim Technikum.

Zastanawiającym jest, jaki to główny czynnik przyświecał naszym mocodawcom aby na siłę powracać do modelu edukacyjnego sprzed 50 lat?

Czy obecny system edukacyjny jest zły? A może zapytam inaczej; czy obecnie funkcjonujący system oświaty jest aż tak zły, by konieczna była kolejna bardzo trudna reforma, niezmiernie kosztowna, a co gorsza nie przygotowana? Proszę zwrócić uwagę, że przecież polska szkoła ma opinię jednej z lepszych w Europie. Nie możemy zapominać o znaczących sukcesach naszej młodzieży uczestniczącej w licznych konkursach i olimpiadach przedmiotowych, podstawy programowe są realizowane na każdym etapie kształcenia, bardzo liczne szkoły posiadają dobra bazę dydaktyczną w postaci pracowni przedmiotowych, uczniowie są traktowani bardzo podmiotowo i otrzymują niezbędne wsparcie nauczycieli w procesie przyswajania wiedzy.

Edukacja w Polsce nie jest wolna od poważnych niedociągnięć, ale winą obciążyłbym głównie wtrącających się polityków, a także eksperymentujących na naszych dzieciach ministrów-nauczycieli.

Problemy aktualnego systemu edukacji

Tak na przykład Licea Ogólnokształcące i szkoły techniczne z wielkim trudem nadążają z realizacją podstawy programowej, a z rozszerzonym zakresem niektórych przedmiotów jest jeszcze gorzej. Dzieje się tak dlatego, że niewłaściwie rozłożono tak zwaną siatkę godzin dla danych przedmiotów. Edukacja w Polsce nie ma szczęścia do dobrych ministrów, kolejni szefowie tego resortu wprowadzali niezbyt przemyślane zmiany. Skutek jest taki, że brakuje odpowiedniej liczby godzin na dobre przygotowanie z  przedmiotów trudniejszych (głównie matematyczno przyrodniczych). Efektem ewidentnie błędnych decyzji ministerialnych jest powszechnie znana sprawa bardzo słabo przygotowanych kandydatów na uczelnie wyższe, zwłaszcza z takich przedmiotów, jak fizyka, chemia, a nawet matematyka będących przecież kołem napędowym polskiego rozwoju nauki i techniki. Oczywiście mój ukłon kieruję w stronę wielu nauczycieli, którzy mimo takich utrudnień czynią wszystko, by maturzysta kończąc szkołę był możliwie najlepiej przygotowany do dalszej nauki. Odpowiadając zatem na wyżej postawione pytania należy odpowiedzieć następująco: organizacja zajęć dydaktycznych w polskich szkołach wymaga przemyślanej reorganizacji uwzględniającej rzeczywiste potrzeby procesu kształcenia w taki sposób, aby wysiłki nauczycieli i uczniów zaowocowały możliwie najlepszym przygotowaniem do pracy zawodowej, bądź dalszego toku kształcenia. Nie do zaakceptowania jest praktyka zaniedbywania nauczania wiodących przedmiotów z powodu braku odpowiedniej liczby godzin niezbędnych do należytego utrwalania i powiększania zakresu niezbędnej wiedzy.

Edukacja to pewien proces i zachodzące w nim zmiany winny dokonywać się w drodze pewnego ewoluowania poprzez odpowiednie korekty i właściwe przystosowanie szkoły do potrzeb kształcenia w zmieniającym się świecie.

Polityczne aspekty zarządzania edukacją

Tymczasem obecna ekipa rządowa zdaje się nie dostrzegać zasadniczych współczesnych potrzeb w systemie edukacji; zamiast stopniowych potrzebnych zmian – choćby w zakresie samej organizacji realizacji programów nauczania – chce za wszelką cenę wdrożyć nową reformę szkolnictwa. Czy taka „dobra zmiana” jest potrzebna, wydaje się być wątpliwe. Zwrócę tu uwagę na najistotniejsze problemy wynikające z samej reformy według pani Minister:

  1. Jeśli w Szkołach Podstawowych ma przybyć klasa siódma i ósma, to tym samym w szkołach tych trzeba podjąć program nauczania biologii, fizyki i chemii. Te trzy przedmioty – o ile maja być dobrze realizowane – wymagają pracowni wraz z odpowiednim wyposażeniem w pomoce dydaktyczne. Wiele Szkół Podstawowych ( a może większość) będzie miało z tym wielkie trudności, zarówno z przyczyn lokalowych, jak i finansowych.
  2. W chwili obecnej dosłownie roi się od ofert pracy dla nauczycieli wymienionych wyżej przedmiotów, ale są  to wakaty na dwie, lub cztery godziny pracy. Nie sądzę, by wszystkie zostały podjęte, bowiem nauczyciele nie dadzą rady pracować w kilku szkołach, a w rejonach poza miejskimi jest to praktycznie niemożliwe. Już w tej chwili grozi nam to, że w wielu takich szkołach dzieci nie będą nauczane tych przedmiotów, bądź też nauczanie to będzie gorszej jakości.
  3. Jest niemal pewne, że w wyniku reformy pracę straci ponad dziewięć tysięcy nauczycieli, a ponad dwadzieścia tysięcy będzie pracować w niepełnym wymiarze godzin. Taka sytuacja może rodzić w środowisku nauczycielskim zrozumiałe niezadowolenie, a nawet frustrację zakończoną odchodzeniem od zawodu.
  4. W ostatnich latach wiele budynków szkolnych zostało zlikwidowanych, Licea Ogólnokształcące często są przystosowane do cyklu trzyletniego. Jak sobie poradzą z cyklem czteroletnim, jeśli na dodatek nastąpi wzrost demograficzny?
  5. Nadal niejasna jest sprawa nowych programów i odpowiednich podręczników. Dla przypomnienia dodam, że w ramach prac powołanych zespołów przy MEN do opracowania nowych podstaw programowych pewna grupa specjalistów wycofała się z toku prowadzonych działań nie chcąc podejmować się  karkołomnych decyzji zakończenia pracy w tak  krótkim terminie.

Szkolne Rady Rodziców

Pominę tak ważne sprawy, jak brak korelacji w przedstawionych w reformie między poszczególnymi przedmiotami. Przeraża mnie fakt proponowanej przez samą panią minister zmiany polegającej na rozszerzeniu kompetencji Rady Rodziców w szkole. Co to dokładnie oznacza, nie do końca wiadomo, ale nie wykluczam wersji najgorszej polegającej na tym, że rodzice będą mogli wywierać pośrednio lub bezpośrednio presję na nauczycieli w zakresie sposobu realizacji toku nauczania. Wszystko to w imię wyimaginowanego twierdzenia, że rodzice dobrze znają swoje dzieci i wiedzą, co i w jaki sposób będzie dla nich najlepsze. Jest to absolutna nieprawda i nie bardzo wierzę, że nauczycielka tej klasy, co pani minister o tym nie wie. Owszem, rodzice jak najbardziej mogą zgłaszać swoje uwagi czy propozycje, ale – na litość Boską – nie są specjalistami od nauczania i nie mogą rządzić procesem dydaktycznym realizowanym przez gremium pedagogiczne!

Trzeba powiedzieć jasno, że obecny system edukacji nie jest idealny, ale nie wymaga aż tak „rewolucyjnego” podejścia. Natomiast niezbędne są  pewne korekty, naprawy, zwłaszcza w zakresie realizacji programu nauczania w szkołach ponadgimnazjalnych. Tak drastyczna reforma edukacyjna, jak ta planowana i nie do końca dopracowana, może przynieść więcej szkody naszym dzieciom niż hipotetycznego pożytku.  Przykładem coraz częściej spotykanym jest rodzina przeprowadzająca się z dziećmi do dowolnego kraju europejskiego, w którym obowiązuje system szkolnictwa zbliżony do naszego jeszcze obecnego (primary school; secondary school, high school; college)

Związek Nauczycielstwa Polskiego – gdzie do tej pory byliście?

Nic przeto dziwnego, że narasta bunt społeczny przeciwko reformie oświaty, co zaowocowało zebraniem ponad dziewięćset tysięcy podpisów za przeprowadzeniem ogólnopolskiego referendum w tej sprawie. Organizacją wiodącą w tym sprzeciwie jest Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). Tu pozwolę sobie na małą uwagę; nie bardzo jasna jest rola ZNP dla polskiej oświaty, bowiem nie przypominam sobie, by podnosiło ono larum, kiedy w ostatnich latach zapadały ministerialne decyzje niekorzystne dla procesów nauczania, a teraz nagle chcą referendum – po co? Komu to referendum ma służyć, ZNP, czy partii rządzącej?

Referendum – czyli jak osoba bez wiedzy może wpływać na zmianę edukacji

Niemniej sytuacja oświaty w Polsce siłą rzeczy nabrała wymiaru politycznego. Jeśli obóz władzy nie zgodzi się na przeprowadzenie referendum, może tylko stracić w sondażach (za decyzję przeciwko woli narodu!). Jeżeli natomiast zapadnie decyzja o jego przeprowadzeniu, to sytuacja staje się kuriozalna. Aby wynik referendum był wiążący, musi w nim oddać głos co najmniej 50% uprawnionych do głosowania, czyli z grubsza biorąc ponad 15 milionów obywateli. Proszę zwrócić uwagę, że w tak wielkiej liczbie ludzi przytłaczająca większość absolutnie nie ma głębszej wiedzy o rzeczywistych problemach edukacyjnych, części społeczeństwa w ogóle te sprawy nie interesują. Inaczej, w imię demokracji dyletanctwo zdecyduje o wyniku tak ważnego referendum.

Krótko mówiąc, niezależnie od wyniku referendum, o losach edukacji dzieci zdecydują ci, którzy ani o szkole, ani o dydaktyce nie mają pojęcia. Wobec tego zastanówmy się, czy w takich ważnych i trudnych sprawach w ogóle należy przeprowadzać referenda?

Wypada dodać, że koszt przeprowadzenia referendum to ponad sto milionów złotych Czy jesteśmy aż tak bogatym krajem, by w takich sprawach trwonić tak duże pieniądze? Może zamiast wydawać tak duże pieniądze na nic, lepiej byłoby zbudować jeden polski zakład pracy i zatrudnić tam 1000 osób – przynajmniej byłaby praca dla ludzi.

Z kolei zobaczmy, jakie mogą nastąpić dalsze konsekwencje. Przyjmijmy, że wynik referendum będzie na TAK dla reformy. Jakiekolwiek nie byłyby negatywne konsekwencje wprowadzonej reformy, wszelkie skargi nie będą miały znaczenia. Obóz władzy odpowie jednoznacznie: zapytaliśmy społeczeństwo o zdanie, to suweren się wypowiedział i tak zdecydował !

Jeśli natomiast wynik  będzie na NIE dla reformy, to na wszelkie bolączki oświaty dzisiejsza władza odpowie ta samą retoryką ; tak zdecydował suweren, przecież my chcieliśmy dobrze!

Doszliśmy w tym powszechnym sporze do takiego etapu, w którym można stwierdzić, że polska edukacja stała się upolityczniona

Konkluzja

Nasze dzieci oraz nauczyciele przestali już być podmiotem, stają się przedmiotem rozgrywek politycznych między partią rządzącą, a pozostałymi, którzy nie akceptują ciągłego eksperymentowania na naszych sprawach, a szczególnie w obszarze edukacji. Samo referendum nie rozwiązuje żadnych problemów, a wręcz je spotęguje. Jedno jest pewne, że stanie się swoistym sondażem poparcia dla obecnej władzy i opozycji. …… a problemy?  jak były ,.., są ,…,  tak i będą.

Czy w tej sytuacji jest jakiekolwiek bezinwazyjne dobre rozwiązanie?

626total visits,8visits today

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *