Czy i jak … można wyeliminować patologie drogowe?

Pijani kierowcy polską patologią

Pijani kierowcy, wariaci drogowi, chamstwo, skorumpowani policjanci (ten obszar zostanie opisany w innym artykule – jako skuteczny sposób na wyeliminowanie tych patologii). Poniższy był pisany kilka lat temu i od tego czasu nic się w Polsce zmieniło na lepsze. Łatwiej wymyślać przepisy, które nikomu nie służą i nie rozwiązują problemu, a jedynie pompują kasę do budżetów gmin, powiatów, a także Ośrodków Szkoleniowych dla kierowców. Pozyskiwanie pieniędzy – to jest główny cel , problemów nikt rozwiązywać nie zamierza.

Od dłuższego czasu borykamy się na drogach z problemem pijanych kierowców, piratów drogowych, którzy pędzą bez opamiętania nie zważając na przepisy i ograniczniki , chamstwem, a także z ignorancją wszystkich uczestników ruchu publicznego – wbyłaby mniej łączając w to pieszych, rolkarzy czy rowerzystów, którzy też myślą, że przepisy są po to żeby je łamać.  Wszyscy  czują się najważniejsi i pokrzywdzeni w przepisach które ich dotyczą.

Nie będę posługiwał się statystykami, ile było wypadków, ilu pijanych kierowców zostało zatrzymanych, czy na końcu ilu pieszych chodzi wieczorami po drogach nie posiadając żadnego odblasku – bo wszyscy wiemy, że zdecydowanie za dużo. Prowadzimy akcje reklamowe – stop wariatom, zmniejsz prędkość o 10 km, pokazujemy różne drastyczne obrazy – a efekty tych działań są mierne, nie licząc pompowania kasy marketingowcom, którzy robią te filmy (o tym w innym artykule).

Problem jest ogromny i nie tylko nasz, należy go jak najszybciej rozwiązać. Badania alkomatem, zabierania prawo jazdy gdy nadmiernie przekroczy się prędkość w dodatku na tzw. dwóch gazach , czy wsadzenie do więzienia pijanego „kolarza” – to jedynie półśrodki.Potrzebujemy bardziej radykalnych rozwiązań.

Kilka lat temu mieliśmy problem z Panem „Frogiem” a jeszcze wcześniej z panią, która po pijanemu wjechała na przejście dla pieszych i bardzo dramatyczny w skutkach wypadek w Kamieniu Pomorskim spowodowany przez narkomana.  Trudno aby powołane do tego służby były konsekwentne w swoich działaniach skoro nasze prawo w tak ważnych kwestiach można dowolnie interpretować. Najżałośniejsze jest to, że cały czas można w przepisach  doszukać  się braku przestępstwa mimo jego ewidentnych symptomów.  Co za brak kompetencji – nie wiem za co Ci ludzie biorą pieniądze! Inna sprawa, że nasze prawo ma inne zastosowanie w stosunku do biednych i inne do zamożnych, ale to akurat ma odniesienie w każdej dziedzinie gospodarki. Ot, taka luka prawna. Gdyby jakiś chłop ze wsi, wracający po pijaku na rowerze potrącił przydrożny słup i przypadkiem zniszczył wiszącą na nim skrzynkę zostałby osądzony i bydź może nawet osadzony – przecież to przestępca!!!  Ale jeśli to samo zrobi prezes banku  zapłacimy za to my wszyscy z naszych podatków. I w ten magiczny sposób mamy więzienia przepełnione ludźmi którzy powinni mieć co najwyżej dozór elektroniczny, a prawdziwi przestępcy czekają na wolności i śmieją się nam prosto w twarz  – bo już zajęte, brak miejsc. Żałosne – nieprawdaż?

PROPOZYCJA W SPRAWIE WPROWADZENIA ZMIAN W RUCHU DROGOWYM.

  1. Nie zabierać prawo jazdy czy dowodów rejestracyjnych, bo nic to nie daje;

  2. Zwiększyć  dopuszczalne normy zawartości alkoholu we krwi (proszę się nie śmiać – to nie jest promocja alkoholu i pijanych kierowców, a wręcz przeciwnie – wytłumaczono poniżej);

  3. Piesi na drogach powinni nosić odblaski, ale wcale nie trzeba ich zmuszać karami. Gwarantuje, że przy zastosowaniu proponowanych rozwiązań, będą te odblaski nosili (wystarczy zmotywować odpowiednio producentów kurtek oraz strojów sportowych np. zwolnieniem podatkowym o 1pkt procentowy – dla producenta, są to naprawdę duże pieniądze jakie może zarobić,…, a dla nas? bezpieczeństwo);

  4. Piratów drogowych traktować tak samo jak pijanych w odniesieniu do tych samych przepisów;

  5. Nie należy wciąż zmniejszać dopuszczalnych prędkości na drogach – to nic nie daje (wręcz przeciwnie zwiększać tam, gdzie to możliwe, doszliśmy do parodii – uzasadnię w kolejnych artykułach);

  6. Wyłączyć immunitet od wykroczeń drogowych; (wykroczenie drogowe to nie przestępstwo za które idzie się do wiezienia – niech zapłaci i dalej sobie pędzi (kiedyś braknie mu/jej na mandaty);

  7. Zwiększyć dostępność i łatwość uzyskania prawo jazdy dowolnej kategorii;

Rozpocznę od punktu drugiego, ponieważ jest on bezpośrednio skorelowany z pozostałymi.

W większości przypadków kierowcy złapani na jeździe po pijanemu to ludzie poruszający się pojazdem na pospolitym kacu – czyli po minionej imprezie, wiadomo, na drugi dzień trzeba wracać. Im samym wydaje, że są trzeźwi, a tu nagle Policja, dmuchanko i 0,37 promila na wyświetlaczu …. no i zaczyna się panika i tłumaczenie. Odpowiedzi są różne: zjadłem 6 kilo jabłek, 17 cukierków z adwokatem czy wypiłem jedno … no góra dwa piwa. Proszę państwa, zamiast się wygłupiać z absurdalnymi promilami, proponuję zwiększyć dopuszczalną normę alkoholu do 0,5 promila i skupić się  na określeniu naprawdę konsekwentnego prawa, które będzie działać, a nie kolejnego prawa – które pompuje jedynie kasę cwaniakom i policjantom robi statystyki. Bardzo mocno zastanawiam się czy nie większym teraz problemem są stosowane nagminnie przez młodych ludzi środki odurzające. Przecież one są o wiele bardziej drastyczne w skutkach aniżeli niewielka ilość alkoholu pozostała, “po dniu wczorajszym”?

…… I dlatego, po przekroczeniu proponowanego progu trzeźwości, nie należy zabierać (kawałka plastiku) zwanym prawem jazdy czy dowodu rejestracyjnego – bo to jedynie syzyfowa praca! Większość pijaków jeździ nie mając prawa jazdy – to jest tylko dokument stwierdzający, że prawdopodobnie kierujący pojazdem potrafi nim jeździć i posiadł wymagany zakres wiedzy. Po przekroczeniu 0,5 promila przez pijanego już kierowce, należałoby zabierać natychmiast pojazd i fizycznie niszczyć – “ten” pojazd którym się poruszał pijany kierowca. Proszę zrozumieć, tu nie chodzi o jakieś specjalne mszczenie się na ludziach – tylko wymuszenie na nich “myślenia” o nieuchronności konsekwencji “mojej głupoty” zwanej chęcią podróżowania na podwójnym gazie”.

W czasie długich weekendów, łapanych na podwójnym gazie jest od 1000 do 1500 osób. Oczywiście że prawdziwa liczba jest zdecydowanie większa, gdyż ogromna liczba osób nie była kontrolowana przez policję. To są tylko Ci, którzy mieli zwykłego pecha i zostali zatrzymani przez tą policję do rutynowej kontroli pojazdu lub zrobili jakieś drobne wykroczenie np. zbyt szybka jazda.  

Właśnie ta świadomość o możliwość utraty swojego samochodu, spowoduje zastanowienie się – czy warto. A jeżeli będą pojawiać się osoby, na których te drastyczne podejście nie działa – to nie mamy co się nimi przejmować. Jeżeli jest zwykłym idiotą, który jeździ po pijaku samochodem – to tym bardziej, jako społeczeństwo powinniśmy naturalnie eliminować z ruchu drogowego takie osoby. Czyli – nie ważne czym jechał, czy był to rower, motocykl, samochód – wyjątek stanowią zwierzęta;-)). Następnie taki pojazd należy zaprowadzić na policyjny parking strzeżony celem ustalenia właściciela, bo może okazać się, że  pojazd był kradziony. W przypadku kradzieży pojazd zostaje zwrócony właścicielowi, a prowadzący odpowiada już z kodeksu karnego za zabór mienia – nie ma co wymyślać nowych przepisów, bo ten obszar jest już dawno temu uregulowany przez kodeks karny.

Finalnym etapem jest wykonanie wyroku. Czyli na podstawie orzeczenia sądowego byłoby komisyjne całkowite zniszczenie pojazdu wykonane przez kierującego pojazdem (w obecności właściciela pojazdu), i oczywiście całkowite obciążenie go kosztami wynikającymi z parkingu oraz recyklingu. Wykonanie kary w ciągu 5-ciu dni roboczych od popełnienia przewinienia. Niszczenie powinno być realizowane publicznie (żeby inni też to widzieli) i w miarę możliwości jak najszybciej, bo odkładanie kary jest tylko niepotrzebnym znęcaniem się nad karanym. A zarejestrowany na kamerze materiał filmowy z kasacji pojazdu powinien być odtwarzany na kursach prawa jazdy (bądź na odpowiednich portalach w internecie) gdzie byłby wystarczająco dużą przestrogą. Żadnych dodatkowych mandatów, czy wpisywania delikwenta do akt jako karany – nie ma sensu – po co? Raz został ukarany – gwarantuję – nie musimy się na nim znęcać i pastwić.

Proponowane rozwiązanie pozwoli na natychmiastowe uzyskanie wymiernych efektów:

  • uciążliwa i natychmiastowa kara dla prowadzącego pojazd;
  • efekt psychologiczny dla potencjalnych przestępców drogowych;
  • wyeliminowanie potencjalnej korupcji wśród urzędników związanej z handlem częściami zamiennymi lub pojazdami (związek wytłumaczę w kolejnym artykule);
  • pozbawienie osoby nadużywającej alkoholu lub środków odurzających potencjalnego narzędzia   zbrodni;
  • zmniejszenie korków na drogach i zwiększona sprzedaż samochodów,
  • zwiększenie prestiżu i odzyskanie parytetów w Policji .

Przechodzimy do punktu czwartego czyli: piratów na drogach traktować tak samo jak pijanych.

Jeżeli osoba przekroczy maksymalną wartość punktową (21 pkt), a za taką jazdę powinna przekroczyć i nie ma Zmiłuj się!,  wówczas  zabieramy pojazd i prowadzimy procedurę jak z pijanym powyżej 0,5 promila – czyż nie proste i skuteczne?

W tym momencie punkt piąty nie ma racji bytu – przy takich konsekwencjach, nie będzie ochotnika, który świadomie chciałby uzyskać punkty karne za zbyt szybką jazdę i w efekcie pozbyć się swojego super pojazdu.

Uzasadnienie

Ustalanie wysokich i coraz wyższych kar finansowych dla wariatów na drogach, czy zabieranie dowodów rejestracyjnych (prawo jazdy) nie sprawdzają się, a pochłaniają zbyt wiele czasu policjantom, sądom, czy nawet urzędnikom odpowiedzialnym za wydawanie decyzji o pozbawieniu praw jazdy. Kasacja pojazdu ma większą rację bytu i natychmiastowe działanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że mandaty wspomagają budżet gmin i powiatów.

Dlaczego kasacja a nie wysokie mandaty? 

Każdy z posiadaczy pojazdów jeździ tym na co go stać i jeżeli zostanie pozbawiony tego pojazdu, będzie to ból którego na pewno nie zapomni do końca swojego życia. Są propozycje aby wysokość mandatu była uzależniona od wysokości posiadanych zarobków – jak w Norwegii. Bardzo dobry pomysł – tylko nie dla Polaków. Cześć z tych co jeżdżą najdroższymi samochodami, zwanych potocznie “Januszami Biznesu” nie wykazuje żadnych zarobków – oni mają tylko straty.  Są też propozycje aby po pijaku mandat wynosił 10 000zł …. kolejny absurd, który karze tylko tych najbiedniejszych, bo dla jednego 10 000zł to jest dniówka, a dla drugiego to jest oszczędność całego roku.

Zapewne teraz powinny teraz pojawić się kolejne pytania:

A co jeżeli moim pojazdem jechała inna osoba?

Sprawa jest niezbyt skomplikowana. Jeżeli pojazd został ukradziony – pojazd zwracamy a złodziej płaci. Natomiast jeżeli pojazd został użyczony np. synowi przez ojca, to właściciel (ojciec) pojazdu powinien ponieść konsekwencje za współudział w przestępstwie. Użyczając swojego pojazdu osobom nietrzeźwym bądź nieodpowiedzialnym bierze na siebie część kary. Właściciel pojazdu może dochodzić odszkodowania bądź zwrotu poniesionych kosztów od kierującego pojazdem w procesie cywilnym.

Jak karać osobę pijaną jeżeli popełniła wypadek?

Informuję, że ta sprawa jest już uregulowana chociaż wyroki są zbyt łagodne. Taka osoba jest przestępcą i mają tutaj zastosowanie przepisy  kodeksu karnego.

A co w przypadku zawodowych kierowców?

W przypadku zawodowych kierowców, niestety musi nastąpić zabranie prawa jazdy. Należy jednak zastanowić się nad wyciągnięciem wniosków od właściciela pojazdu, który też w formie pośredniej odpowiada za nadzór  w firmie w zakresie dopuszczenie do prowadzenia pojazdem przez osobę nietrzeźwą. Lecz w typ przypadku nie inkasowałbym pojazdu. Kierujący powinien ponieść bardzo uciążliwą karę pieniężną którą w przypadku braku możliwości spłaty można przełożyć na wykonanie prac społeczno użytecznych w ilości adekwatnej do kary pieniężnej. Zapewniam jeżeli będą wymierne kary – to i właściciel pojazdu (służbowego) będzie wiedział jak wyegzekwować od swoich kierowców właściwą postawę.

Co w przypadku gdy właściciel pojazdu służbowego jest jednocześnie kierowcą?

Sprawa prosta – proponuję realizować tak jak w przypadku pijanego kierowcy. Wiem, że moje propozycje są konsekwentne i wydają się rygorystyczne, ale historia dowodzi, że czasami jedynie rygor  potrafi utrzymać równowagę pomiędzy działaniem, a konsekwencją.

Szanowni Państwo, tylko te przepisy nigdy nie zostaną wdrożone, bo My wolimy wymyślać absurdy prawne, płacić krocie na akcje marketingowe i karać ludzi wiezieniem, których nie stać na adwokatów. Jakbyśmy nawet przeliczyli finansowo koszty kasacji samochodu, a koszty adwokackie okazałoby się, że są zdecydowanie wyższe aniżeli wartość tego pojazdu. W uwarunkowaniach Polskich zastanawiam się czy chłosta nie byłaby skuteczniejszym rozwiązaniem i mniej sadystycznym aniżeli to niby cywilizowane i demokratyczne prawo?

Zapraszamy do dyskusji

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

10 thoughts on “Czy i jak … można wyeliminować patologie drogowe?

  • 4 stycznia 2019 at 13:55
    Permalink

    Ilu ludzi tyle pomysłów, ale ten nie należy do najlepszych. Niszczenie cudzego mienia w imię próby dyscyplinowania ludzi często uzależnionych, którzy nawet o tym nie wiedzą, nie jest dobrym pomysłem. Oni nie mają tej świadomości jak z nimi jest i co tak naprawdę, i co jest przyczyną tego, że ludzie lubią sobie wypić. Ludzie będący w związku małżeńskim nie są jedynymi właścicielami auta, którym jeżdżą – jest to majątek wspólny. Dlaczego więc chciałby Pan karać całą rodzinę za uzależnienie 1-go jej członka?
    A w ogóle to niszczenie nawet nowych aut wartych po 40 tyś zł i więcej, nie ma nic wspólnego z rozsądkiem. To marnowanie energii ludzkiej – bo ktoś ten samochód musiał wytworzyć, zużyć energię, zanieczyścić środowisko podczas procesu produkcji itd….
    Zamiast go zniszczyć, rozsądniej byłoby przekazać go tym, którzy go potrzebują a nie stać ich na takie auto. Ale to też nie jest dobry pomysł – zabieranie komuś jego własności. Nie wolno tworzyć takich precedensów, gdzie można kogoś pozbawić części jego majątku, bo wtedy politycy wpadną na równie genialny pomysł odbierania całych majątków tym, którzy ich zdaniem łamią lub nie przestrzegają prawa, które jest zbyt restrykcyjne, więc jest do bani.
    Żadne auto nie jest przyczyną wypadków! To martwa rzecz. W środku siedzi żywy człowiek i prowadzi tak, jak mu na to pozwalają warunki – różne uwarunkowania. W Kodeksie drogowym pisze tak: należy dostosować prędkość do panujących warunków …..
    A te warunki to pogoda, stan nawierzchni drogi, pora roku, temperatura, wilgotność, opady, rodzaj i stan auta …. I wreszcie doświadczenie kierowcy, czyli jego umiejętności, jego stan psychiczny, jego stan zdrowia (cukrzyca, zaćma, zmęczenie, nadciśnienie, trzeźwość, stres itd….
    Więc widzimy jak wiele czynników ma wpływ na tzw. bezpieczną jazdę. Kieruje się Pan emocjami, bo zabrakło panu wiedzy na temat przyczyn ludzkich zachowań.
    Człowiek, który jest uzależniony nie myśli o tym. Dąży do tego, aby ugasić pożar w swoim mózgu – tak jak narkoman. Dlaczego pijemy? Bo mamy taka tradycję, bo lubimy to robić, bo mamy źle odżywiony organizm, źle funkcjonujący mózg, zjadamy dużo zbóż, które działają jak narkotyk (o czym też nie wiemy). A gdzie jest przyczyna pierwotna?
    Podam przykład: jeśli wpadnie nam do buta ostry kamyk, to dopóki go stamtąd nie usuniemy, będzie nam ranił stopę, będzie powodował ból, uszkadzał ciało, będzie uniemożliwiał dalsze chodzenie. Użycie środków znieczulających poprawi na chwile nasze samopoczucie, ale problem zostaje, bo przyczyna główna nie została usunięta – to właśnie ten kamyk w bucie. I tak jest ze wszystkim.
    Drugi poruszany problem z kierowcami to tzw. „nadmierna prędkość”. Przypomnę, że słowo „nadmierna” dla każdego kierowcy będzie inna. Znaki drogowe postawione przez urzędników to kolejne nadużycie władzy w stosunku do obywateli. To kolejny pretekst do rabowania środków finansowych polskich rodzin.
    Wyobraźmy sobie zakręt drogowy a przed nim znak ograniczenia prędkości 40 km/h. Jakiej pory roku dotyczy ten znak? Bo w zimie, kiedy jest ślisko, jadąc 40 km/h wyrabiamy się spokojnie, ale kiedy jest bardzo ślisko i pada mżawka, to ten znak jest niepotrzebny. Po zimie przychodzi wiosna, lato, a zakręt ten jest taki sam – można go pokonać z prędkością 60 km/h bez żadnego zagrożenia. Czy ktoś zmienia na lato znaki drogowe? Natomiast policja chętnie ustawia w pobliskich krzakach swoje radary, aby trzepać kasę – i nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem drogowym. Takie myślenie i zachowanie zostało nam po PRLu , bo zamiast wspierać się wzajemnie, zaczynamy się zwalczać, budujemy zapory, ograniczenia, urzędy, a one jeśli już powstaną, to po to, aby wykazać, że są niezbędne i bez nich nie da się żyć. Tworzone są struktury administracyjne na tymczasem, które później nie da się zlikwidować, bo każdy jej pracownik pilnuje, aby miał pracę, nawet szkodliwą dla innych.
    Drogi należą do kierowców i to oni i tylko oni mogą decydować jak szybko mogą jechać na danym odcinku drogi i w określonych warunkach. To nie urzędnik siedzi za sterami auta tylko kierowca, który nie jest samobójcą, więc kieruje swoim autem najlepiej jak potrafi.
    Codziennie miliony kierowców jeździ po drogach, więc jeśli wśród nich trafiają się tacy, którzy przeceniają swoje możliwości i powodują wypadki – trudno! To jest cena wolności. Nie można więc tworzyć precedensu i ograniczać wszystkim wolności z powodu kilku przypadków, które nie potwierdzają reguły a które są celowo nagłaśniane w mediach. Człowiek wtedy jest winny, kiedy zrobi komuś krzywdę. Jadąc szybciej niż inni, nikomu przez to krzywdy nie robimy. Ale nasze mózgi reagują tak, jak płachta czerwona na byka wtedy, kiedy ktoś nas wyprzedza. To tak naprawdę MY mamy problem ze sobą. Jeśli ktoś jedzie trochę szybciej niż urzędnik to ustanowił i nie zagraża innym to niech jedzie – a MY skupmy się na sobie!
    Wszechobecny konformizm w naszym życiu nie pozwala nam tolerować innych zachowań niż te, które sami stosujemy.
    Stosowanie wysokich mandatów nie usuwa przyczyny i może być tylko doraźnym środkiem dyscyplinującym, ale powoduje to przeświadczenie policji, że skoro dostali takie narzędzie, to musza teraz udowodnić, że sami zarobią na siebie, rabując budżety polskich rodzin. I oni to robią! W zmowie ze służbami drogowymi, które stawiają nadmierną ilość znaków, niepotrzebne znaki tam, gdzie nie powinno ich być. Tworzą się układy i struktury mafijne, tylko dlatego, że na drodze legislacyjnej ludziom zabrakło rozumu.
    Auto służy nam do szybkiego i sprawnego przemieszczania się, więc ciągłe ograniczanie prędkości często bez potrzeby powoduje korki na drogach, zdenerwowanie ludzi, większe zużycie paliwa, przez co zwiększa zatrucie powietrza zwłaszcza w mieście.
    Kiedyś w terenie zabudowanym obowiązywała prędkość 70km/h, później zmniejszono do 60 km/h a teraz jest 50 km/h z tendencją zmniejszenia jej do 40 i 30 km/h. To po co nam samochód? Ktoś kręci naszą świadomością, jak karuzelą a MY przytakujemy bo najczęściej nie znamy przyczyn rzeczy. Kierujemy się emocjami a RTV i prasa obca Polakom są dla nas jedynym źródłem informacji.
    Niech Pan przemyśli to jeszcze raz – zawsze usuwamy przyczynę, najlepiej tą pierwotną. I to będą dobre rozwiązania na przyszłość.

    Reply
    • 5 stycznia 2019 at 22:14
      Permalink

      Panie Mieszko – ma pan częściową rację, bo zgadzam się z panem że stawianie znaków (patrz ograniczeń) nie rozwiązuje żadnego naszego problemu. Zapewniam pana, że jeżeli byśmy usunęli na drogach wszystkie prędkości, kierowcy podróżującymi swoimi samochodami wcale szybciej by nie podróżowali. Oczywiście trafił by się od czasu do czasu jakiś sprinter – ale to i tak nie zmieniłoby średniej prędkości współpodrózujących.
      Jednak nie mogę się z panem zgodzić że od kierującego pojazdem mamy dopiero wyciągać konsekwencje jak już zrobi coś naprawdę złego. To proponowane przeze mnie rozwiązanie wcale nie ma na celu zrobienia jakiejś policyjnej tyrani, tylko uzmysłowienie tym chętnym do nadmiernego picia – że konsekwencja będzie nie tylko dla nich ale również dla ich rodzin surowa.Jeżeli człowiek dalej tego nie rozumie – to oznacza top tylko że jest idiotą …. i jedynym środkiem który może prowadzić to jest taczka.
      Proszę pamiętać w krajach rozwiniętych i cywilizowanych, żeby człowieka nauczyć bardzo szybko dostosowania się do norm wystarczy ustawić odpowiedni system motywacyjny. Mówi się że systemem motywacyjnym może być marchewka (wyróżnienie) ale też może być bat (jako kara).
      Na większość normalnych ludzi doskonale działają wyróżnienia, na drugich wystarczy im tylko delikatna reprymenda, ale są tacy co na nich nie działa żaden z systemów motywacyjnych. Na nich działa niestety tylko i wyłącznie siła, zamordyzm i surowa konsekwencja.
      Takich ludzi w społeczeństwie jest niewiele więcej aniżeli promil czyli jednostka alkoholu ….. ale mi się złożyło.
      Ma pan z tym rozwiązaniem problem, bo jest pan normalnym człowiekiem i niewyobrażalnym dla pana jest aby być nieodpowiedzialnym. Dlatego tak drastyczne rozwiązanie dla ludzi normalnych jest zbyt surowym podejściem. Przypominam – My walczymy z wariatami, a nie z normalnymi ludźmi. Pisze pan że lepiej przekazać pojazd — Szanowny panie jest pan naiwny, bo takie przekazanie wygeneruje jeszcze więcej patologii aniżeli by się wydawało. Proszę pana naprawdę wiem jak są robione przetargi ,…., jakby pan to wiedział – to zapewniam pana nigdy by pan nie zaproponowałby przekazywania pojazdu komuś (fundacji czy innej osobie prawnej), bo ten KIMŚ okazałby się zawsze że jest albo dobrym kolegą “królika” albo rodziną. Nigdy nie dostałby takiego pojazdu ten co tego potrzebuje. A po drugie jak ktoś dostaje coś za darmo, bez żadnej pracy – to nigdy nie uszanuje trudu zdobycia i wyrzeczeń właśnie tej rzeczy.

      Twierdzi pan że człowiek, który pije alkohol nie jest świadomy. Tak samo możemy podejść do narkomanów lub osób chorych psychicznie. To zadam panu pytanie ile osób z pijaków, narkomanów, chorych psychicznie, cukrzycą, czy z kataraktą – zostało zabitych przez prąd wszech-otaczający nas śmiertelny prąd z gniazdek elektrycznych?
      Przecież 230V w gniazdkach elektrycznych jest dla nas śmiertelne i wystarczy dotknąć aby przejść do krainy wiecznych łowów. Jakoś dziwnym trafem wypadków śmiertelnych wynikających z porażenia prądem jest niezmiernie mało – głównie w wyniku pomyłek lub podpinania się do sieci na lewo …. powiem więcej, nie ma tam żadnych cukrzyków, pijaków, narkomanów a nawet dzieci. Idąc właśnie tym tokiem myślenia i znając konsekwencje dotknięcia – to nawet dziecko wie że nie wolno dotykać. Co więcej nawet ten zamroczony i nieświadomy od alkoholu pijak jakimś cudem wie że nie należy tego dotykać.
      Dlatego nie kupuję tłumaczenia że jak człowiek pijany – to trzeba go zwolnić z odpowiedzialności. Mówi pan że rodzina będzie pokrzywdzona – tak … oczywiście że będzie. Ale w wielu przypadkach żona siedzi sobie jako pasażer, a jej napierd..ny do nieprzytomności mąż prowadzi samochód. Jakoś jej wtedy nie przeszkadza powiedzieć “chłopie jesteś nawalony ja szpadel – nie jedź!!! , ja poprowadzę” ,…, ale księżniczka zadowolona wsiada, i ze swoim Romeem podróżują do swego pałacu. Problem się zaczyna gdy ten niedobry tyran -policjant zatrzymuje ich i stwierdza że gościu nie powinien w ogóle tym samochodem jeździć. I teraz zaczyna się cała ta dramaturgia oraz kombinatorstwo – cwaniaków którym wydaje się że wykołują wszystkich. Wtedy pokazują że mają immunitet, że znają komendanta policji, że są sędziami i wszystko jest im wolno. Dlatego jestem zwolennikiem właśnie tego rozwiązania.
      Niech pan się zastanowi, bo ten temat jest rzeczywiście trudny i nie ma rozwiązania które nie będzie kogoś bolało. Proszę przeczytać na spokojnie jeszcze raz ten tekst, bo chyba nie zrozumiał pan mojej intencji.

      Chcielibyśmy aby za kółkiem siedział odpowiedzialny człowiek, a nie wariat który przez przypadek dostał prawo jazdy. Powiem panu tak to rozwiązanie nie ma na celu niszczenia mienia – ono ma na celu uzmysłowić ludziom nieodpowiedzialnym że dosięgnie ich surowa kara, gdy tych norm nie będą przestrzegać. To żer ktoś ma problemy z alkoholem, lub z cukrzycą i zdaje sobie z tego sprawę, bo jest osobą odpowiedzialną – to normalnie zrezugnuje z podróży (oczywiście jako kierowca). A jeżeli tego nie zrobi, musi zaakceptować takie ryzyko, że w przypadku przekroczenia limitu dozwolonego alkoholu jedyną karą będzie harmonijka z jego samochodu. Czy jest to rozwiązanie, które rozwiąże wszystkie nasze problemy drogowe? – oczywiście że Nie … ale zanim ktokolwiek podejmie się ryzyka 1000 razy się zastanowi, czy jest warto.
      Panie Mieszko, w gniazdkach elektrycznych mamy 230V – czyli każde gniazdko elektryczne jest potencjalnym zabójcą i w przypadku dotknięcia człowiek może utracić życie.

      Reply
      • 8 stycznia 2019 at 22:17
        Permalink

        “…… w gniazdkach elektrycznych mamy 230V – czyli każde gniazdko elektryczne jest potencjalnym zabójcą i w przypadku dotknięcia człowiek może utracić życie.”

        Cytuję ostatnie Pana zdanie, które również jest tylko w połowie prawdziwe. Dlaczego? Bo prąd o napięciu 230V jest śmiertelny tylko wtedy, kiedy przepływa przez nasz organizm przez określony, dość długi czas. Miałem z prądem do czynienia, więc niejednokrotnie zostałem przez swoją nieostrożność “połaskotany” z gniazda 230V. Ale pamiętam, kiedyś, pracując w fabryce .. był pewien gość, elektryk, który miał bardzo dużą rezystancję skóry i 230 V prawie ledwo wyczuwał gołymi palcami. Natomiast prąd z gniazda 3 fazowego 380V sprawdzał również palcami, mówiąc “scypie”, co znaczyło, że kable są pod napięciem. Chyba nigdy nie miał Pan do czynienia z prądem od strony praktycznej – nie jest taki groźny. Ale jeśli ktoś nie myśli to równie dobrze skórka od banana może go zabić.

        Niczego takiego nie powiedziałem, że kierowca, który jest napity i jedzie autem – to trzeba go zwolnić! Myślę tylko, że na początek wystarczyłoby zabrać mu jego auto na okres pół roku, postawić na płatny parking i pozbawić go możliwości użycia…… 50 zł dziennie ? czy więcej? Oczywiście rozwiązań jest dużo, natomiast Pan proponuje jedno z najbardziej radykalnych – niszczenie mienia.

        Jak już powiedziałem auto jest lepiej sprzedać (a nie niszczyć) na giełdzie lub na licytacji a środki uzyskane ze sprzedaży przeznaczyć dla ludzi poszkodowanych w wypadkach samochodowych przez pijanych kierowców. Żadne okoliczności nie upoważniają nas do niszczenia jakiegokolwiek mienia – to jest dewastacja, bardzo prymitywne zachowanie. Niech Pan w końcu to zrozumie! Emocje są złym doradcą a widzę, że tutaj zgubił Pan logiczne myślenie. Kiedy na przełomie XVIII i XIX wieku nastąpiło gwałtowne uprzemysłowienie, robotnicy tychże fabryk zaczęli niszczyć maszyny myśląc, że to właśnie one są przyczyną ich nędzy, wyzysku i braku pracy …… nie tędy droga! Nie przekonał mnie Pan!
        Jak widać prawdziwym problemem jest człowiek ze swoimi skłonnościami i brakiem rozumu.

        Bo gdyby Pan wreszcie napisał, że kasujemy auta pod prasą (którego kierowca ma powyżej ustalonego przez Pana 0,5 promila alkoholu) ale razem z kierowcą i załogą auta – ooo, to wtedy skutek byłby natychmiastowy ! Wszyscy by wytrzeźwieli w kilka sekund. Na takie rozwiązanie jest moja zgoda! Wystarczyłby jeden taki przypadek, który podczas prasowania zostałby sfilmowany a następnie przez kilka dni prezentowany na antenie różnych stacji RTV. Wtedy problem zniknąłby na zawsze. Jestem tego pewien! I to jest gotowe rozwiązanie.

        Możemy sobie tak pomarzyć i poplanować – to i tak nic nie kosztuje a wpływa pozytywnie na psychikę i samopoczucie.
        Wypadki spowodowane przez kierowców pod wpływem alkoholu to jakieś 2-3Mieszko% z wszystkich w Polsce. 3,5 % to podobno nadmierna prędkość (we Francji 6%). Dlaczego więc nie skupiamy się na pozostałych przyczynach – zastaje jeszcze 94%. A to są kiepskie drogi, zbyt wiele znaków rozpraszających uwagę, niepotrzebne i nadmierne ograniczenia prędkości, gdzie nie ma potrzeby jej ograniczenia, co skutkuje nerwowością kierowców, wyprzedzaniem na 3- ciego itd …
        Jeszcze nie tak dawno w krajach Europy były różne normy zawartości alkoholu. Pamiętam, że Francja miała 0,8 promila, Niemcy 0,6 promila a teraz to wszystko pozmieniano ….. Eksperci tłumaczyli to tym, że mając trochę alkoholu, człowiek jest lekko rozluźniony-wyluzowany a więc nie jest spięty i to mu pomaga lepiej funkcjonować. Tak więc proponowane przez Pana 0,5 promila jest całkiem do przyjęcia.
        Reasumując nasze rozważania, myślę, że jest to sprawa niszowa. Po naszych drogach porusza się kilka milionów samochodów. Codziennie mamy średnio 16-20 wypadków drogowych, z czego 2-3 osoby ginie. Gdybyśmy policzyli procent z tych kilku milionów, to wyjdzie nam jakaś tysięczna promila. Oczywiście najlepiej byłoby gdyby w ogóle takich wypadków nie było, ale tam gdzie drwa rąbią …itd. Nie wymagajmy zbyt wiele. Teraz są dla Polski i Polaków ważniejsze problemy.

        Reply
        • 10 stycznia 2019 at 19:16
          Permalink

          Panie Mieszko – co prądu akurat troszeczkę się na nim znam, zdarzyło mi się kiedyś posiadać uprawnienia CEPowskie pow. 1KV. A to że ktoś ma,…,jak to pan ładnie nazwał miał trochę mniejszą rezystancję swojej skóry – wcale nie oznacza że jego oporność jest większa. Po prostu jakby się więcej mył – to pewnie byłby bardziej wrażliwy na prąd, a że był brudasem – to i przewodzenie było mniejsze. Aby coś takiego zrobić wystarczy łapki posmarować silikonem lub innym materiałem z domieszką gumy i teoretycznie można brać nawet 380V :-). Jednak nie zachęcam do testowania. Po drugie napięcie nie zabija – a natężenie – czyli prąd. Może być napięcie nawet kilka tysięcy Volt i nie zabić, bo będzie tam niski prąd (patrz – defiblirator). Co do długotrwałości – jest to jest też połowiczną prawdą – bo dotyczy to ludzi zdrowych ,…, a niestety takich ludzi jest coraz mniej (zresztą sama pan wspominał). Jest bardzo dużo ludzi z zastawkami, oraz stymulatorami serca. Co do defibrylatorów to też urządzenia elektryczne o bardzo wysokim napięciu od 3 do 5 tysięcy Volt, którymi przywraca się akcję serca. – tylko one są jedno lub dwufazowe, a ich moc określana jest na (chyba) 350J. Serce jest stymulowane prądem z mózgu i można je naprawić prądem ale również można je szybko zatrzymać – wystarczy jeden strzał (poniżej sekundy).

          Dlatego ten przykład – jest trochę nadużyciem. Ja równie dobrze mógłbym panu dać przykład że znałem takich ludzi którzy jedli kufle od piwa i na tej podstawie powiedzieć że szkło jest jadalne i nie szkodliwe dla ludzkiego organizmu. A ci ludzie byli zwykłymi idiotami – którzy mogli za darmo chlać, bo każdy chciał zobaczyć takiego idiotę co żre szklany kufel. Sam też płaciłem. Z tego co mi wiadomo – ten człowiek zmarł – bo jakiś czas później zeżarł żarówkę i szkło mu jelita poprzecinało.
          Nie można jednostką – anomalią okreś standardu – większości, bo dojdziemy do jakiegoś pokoślawionego absurdu. Po prostu nie idźmy ta drogą.
          Zauważyłem że za wszelką cenę pan chce postawić na swoim, i chce pan aby ludzie nieodpowiedzialni, przeginający wszystkie bariery ludzkiej współ-egzystencji zdjąć z nich odpowiedzialność, aby nie ponosili żadnych konsekwencji.To właśnie takie myślenie zachęca do przekraczania granic. Niech pan popatrzy na tego młodego człowieka właściciela escaperoomu. Przez jego nieodpowiedzialność a właściwie brak zwykłej wyobraźni, że może się coś złego wydarzyć – zginęło 5 młodych dziewczynek. Wiem że teraz to tak gdybanka, bo gdyby wiedział że się przewróci to by się wcześniej położył. Przez dokładnie taki sam brak wyobraźni jak Ci nasi kierowcy o których piszę – zniszczył życie tych dziewczynek, ich rodziców, sióstr, braci czy przyjaciół a przede wszystkim zniszczył swoje życie. I jako bardzo młody człowiek pójdzie do pierdla na lata, gdzie prawdopodobnie nigdy się tam nie odnajdzie. Wysoce prawdopodobnym popełni samobójstwo – tacy ludzie nie wytrzymują. Oczywiście w tym przypadku można oskarżyć urzędników, czy strażaków, którzy wydalki mu pozwolenie, bo żaden baran nie poszedł i dokładnie nie sprawdził czy jego działalność jest zwyczajnie bezpieczna.

          Został przez prokuratora oskarżony – za UMYŚLNE spowodowanie śmierci. Czyli to moje rozwiązanie – choć zapewne wydaje się brutalne – właśnie zabezpiecza nas i takich ludzi przed nader entuzjastycznym traktowaniem życia jako pewnej formy zabawy.

          Czego się pan boi? – jeżeli przestrzega Pan podstawowych zasad, powinniśmy je konsekwentnie wymagać i przestrzegać Nikt nikogo nie chce mordować, tylko wymusić od nich MYŚLENIE!!!!!
          Zwalanie winy na jakość drogi w Polsce – jest troszeczkę naciągnięte – gdyba pan to powiedział mi jeszcze w roku 2005 – to mógłbym z panem się zgodzić ale teraz – to trochę słabe tłumaczenie. Zapewniam pana jeżdżę po Polsce i to dość dużo. Mamy dość dobre drogi (w stosunku do lat 90-tych) Na pewno lepsze niż w Belgii, Słowacji, Węgrzech, Czechach czy nawet we Francji – mówię to z praktyki a nie z teorii.
          Zgadzam z panem co do nadmiaru znaków – rzeczywiście mogą nas mylić ,…, ale akurat tą kwestię można teoretycznie zgłaszać do właścicieli dróg ,…, i podobno nawet zmieniają. Nie wiem – nie testowałem.
          Co ilości dozwolonych promili – to nie jest ważne ile będzie dozwolone, czy będzie to 0,5 czy 0,8 – tylko dajmy ludziom w miarę możliwości normalnie funkcjonować. Chce się chłop napić piwa po drodze (bo gorąco) czy wypić lampkę wina do obiadu (bo mam takie przyzwyczajenie)- a w czym jest problem? – niech się napije. Tylko zaznaczam – napije a nie nachla jak świnia.
          Dlatego ważnym jest aby nie robić głupiego zamordyzmu, a wręcz terroryzmu. Jednak niech również taki człowiek zdaje sobie sprawę z konsekwencji gdy się przegnie pałę i wypije za dużo. A My Polacy to uwielbiamy funkcjonować na granicy, bo jesteśmy tacy co ciągle chcemy badać i testować kiedy nastąpi zmęczenie materiału. I jakby zostało wprowadzone np. dozwolone kierowanie po spożyciu 0,5 promila i ktoś by został złapanym na 0,51 to byłoby wielkie oburzenie że to tylko jedna dziesiąta. Tu nie chodzi o jedną dziesiątą – tu chodzi o trzymaniu się zasad. To jak z naszym piciem wódki – nie odejdziemy od stołu jak się butelka nie skończy.
          Cwaniactwo stało się naszą cechą narodową i stylem życia, a tego nie wytępi się jakimiś drobnymi rozwiązaniami. U nas jest tak że każdy z nas kombinuje jak obejść prawo a nie zwyczajnie je przestrzegać.
          Zgadzam się z panem iż ten temat nie jest najważniejszym, ale jeżeli spędzamy coraz więcej swojego życia na podróżowaniu, to warto się na nim pochylić. Po prostu życzyłbym sobie aby osoba w drugim samochodzie była również odpowiedzialna jak jak ,…, a jeżeli jest wariatem lub pijakiem, który testuje nas czy zaakceptujemy jego patologię jako normę – to nie mam wobec takiej osoby żadnej litości.
          Jeżeli jest idiotą – to będzie płacić surowe tego konsekwencje. Polski nie stać a robić więzienia – dla baranów!
          Panie Mieszko Ci co nadużywają alkoholu i podróżują nimi – to nie mają nie mają nawet prawo jazdy ( o takich delikwentach mówię) – I właśnie dlatego nie jest pan wstanie takiego delikwenta ukarać ,…, co mu pan zabierze, legitymację OHP? Kupili sobie samochód i zwyczajnie jeżdżą.
          Zastanawia mnie, dlaczego z takim uporem maniaka broni pan wariatów – generalnie ludzi skrajnie nieodpowiedzialnych, którzy dopiero jak zostaną złapani to wtedy beczą, że niby nie wiedzieli.
          Jest takie powiedzenie – nieznajomość prawa, nie zwalnia z odpowiedzialności.
          Proszę zastanowić się na spokojnie nad tym tematem

          Reply
  • 7 czerwca 2018 at 22:35
    Permalink

    My obywatele a w szczególności urzędnicy jak zwykle stawiamy wszystko na głowie. Mamy gdzieś zakodowane, że auto to luksus i trzeba (jak Janosik) ciupać właścicieli bo z daleka widać że bogaty. To się wyraża w opłatach za byle papierek z urzędu, albo w cenach paliwa, albo w sposobie ubezpieczenia samochodu i tak dalej… Cena paliwa w Polsce jest polityczna a nie ekonomiczna. Najprostszym sposobem na “głupich ” kierowców jest ubezpieczenie samochodu. Miałeś incydent, czy to z innym użytkownikiem drogi czy sam uszkodziłeś samochód – wpadając na drzewo za każdym razem podnosimy ci ubezpieczenie. Zrobić algorytm i wyliczyć stan zagrożenia kierowcy. Uszkodził pieszego, to ubezpieczalnia płaci za leczenie a obciąża kierowcę W Anglii można mieć 0,5 promila i żaden policjant się nie czepia. Prawo jazdy zdaje się po “domowej” nauce jazdy. Członek rodziny czy ktokolwiek idzie do urzędu zgłasza chęć bycia instruktorem dla kumpla ( spełnia warunki ustawowe) dostaje “L”kę na magnesie przykleja na byle auto i już może jeździć z kumplem po mieście jako instruktor. Do tego rejestracja auta… zero chodzenia po urzędach, zero opłat za rejestracje. Tylko jeden list do urzędu i to wszystko. Albo pomiar prędkości … stoi fotoradar i czeka na delikwenta, na drodze pod radarem są namalowane pasy poprzeczne…. jedzie ktoś szybciej niż norma ( 10% + jedna mila) i foto robi 2 zdjęcia jedno po drugim co pół sekundy. Oprócz pomiaru elektronicznego jest jeszcze pomiar optyczny. (nikt się nie kłóci, że radar podkręcony albo nie przepisowy. Znamy przypadki, że nas sprawdzano “suszarką” bez dopuszczenia – atestu. Policja łamała przepisy aby nabić kasy). Patrzysz na zdjęcia i od razu widać ile kresek przez pół sekundy przejechałeś… Dopóki Państwo Polskie nie przestanie być bandytą i złodziejem to na naszych drogach się nie poprawi. Pijacy i narkomani są wszędzie, ale tylko u nas robi się nagonki na nich. nie ma kraju na świecie gdzie stoi się z suszarką za krzakiem , albo zatrzymuje się jadący samochód tylko po to aby sprawdzić czy przypadkiem czegoś nie wypił bo narkomanów i tak nie sprawdzą bo nie mają odpowiednich testów. Coraz to nowe wyższe taryfy za mandaty, obostrzenia, utrudnienia… Reformy trzeba zacząć od “głowy”… Niestety to prędko nie nastąpi, bo Państwo w potrzebie – nie ma kasy! Zadłużamy się w zastraszającym tempie, więc komu zabrać? Bogatemu kierowcy!!! To nic, że jeździ starym rzęchem co ma 15 lat, bo na nowe go nie stać. Ma auto? Niech płaci!!! Nie będzie durnych restrykcji, kierowcy przestaną się buntować. Jesteśmy znani z tego że postawimy się każdemu!!!

    Reply
  • 6 czerwca 2018 at 22:08
    Permalink

    Wszystko zaczyna się od kultury… tej prawnej i społecznej… których u nas niestety w Polsce brak. Polacy zeszli do tak niskiego poziomu zezwierzęcenia że nadrzędne wartości tj. życie i zdrowie ludzkie drugiego człowieka, bliźniego, nie mają dla wielu obywateli polskich żadnego znaczenia . Nie mówiąc już o odpowiedzialności za popełniane czyny i karze za szkody poczynione bliźniemu, bo sądy czyli instytucje powołane do wymierzania sprawiedliwości i czuwania nad jej egzekwowaniem stały się urzędami psychicznej przemocy, terroru, bezprawia i narzędziem do majątkowego i psychicznego niszczenia niepokornych wobec rządzących obywateli.

    Pomysł niszczenia samochodu jeśli ktoś jedzie po pijaku choć drastyczny z pewnością na obecnym poziomie “kultury” Polaków byłby skutecznym narzędziem odstraszania….. ale jaką mamy gwarancję że nie wzrosną wtedy łapówki dla policjantów jeśli taki pijany delikwent będzie miał do wyboru kasację samochodu?

    Ja bym dała wybór: wysoki mandat+obowiązkowa edukacja albo kasacja auta!

    Myślę że tutaj trzeba edukacji ale na poważnie, edukacji którą sam “pijak” za karę będzie musiał sobie opłacić i uczęszczać na WSZYSTKIE wykłady z zakresu DOBRA WSPÓLNEGO KAŻDEGO OBYWATELA (takim dobrem jest zdrowie i życie), MORALNOŚCI, ODPOWIEDZIALNOŚCI, ETYKI itp. Takie wykłady powinny odbywać się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, trwać przez 1 rok, przynajmniej kilka godzin raz na tydzień, wstawiennictwo osobiste na każdym wykładzie obowiązkowe!!! Bo jak nie, to kasacja auta i do celi więziennej którą sam pijak sobie będzie musiał opłacić! Pijacy nie powinni być trzymani bezpłatnie w więzieniach! Jeśli pijak nie będzie chciał się wyedukować to Policja zabiera samochód i go sprzedaje a pijak idzie do celi na czas równy równowartości sprzedanego samochodu. np. jeśli samochód wart 5tys. zł a dniówka pobytu więźnia w zakładzie to 100zł dziennie, to posiedzi 50 dni.

    Reply
  • 16 października 2016 at 04:07
    Permalink

    KIEROWCA za uszkodzenie komuś ciała po pijaku, niech płaci tej osobie stosowne alimenty. To samo dotyczy po spowodowaniu śmierci. Niech płaci alimenty rodzinie ofiary.
    Wsadzanie do więzienia nic nie daje.

    Reply
    • 16 października 2016 at 20:07
      Permalink

      Proszę pana – tak ma pan racje – teraz już jest możliwe – tylko trzeba konsekwencji wymiaru sprawiedliwości, a nie robienia prawa dla wybranych. My to opisaliśmy że wsadzanie do wiezienia, czy zabieranie papierków: prawo jazdy czy dowód rejestracyjny nic nie daje. Dziękujemy za komentarz

      Reply
      • 17 października 2016 at 19:46
        Permalink

        Kwestia kary(więzienie/odszkodowanie) jest tak naprawdę drugorzędna. W krajach skandynawskich(gdzie wyroki są zdecydowanie niższe) jest położony duży nacisk na jej nieuchronność. Szybko i konsekwentnie wydana decyzja. Na to wg mnie należy postawić.

        Reply
        • 17 października 2016 at 21:02
          Permalink

          Proszę Pana – nieuchronność TAK. Jednak więzienie za to że ktoś jechał nieświadomy że był pijany (0,21 promila – bo dzień wcześniej coś wypił) to chyba jest delikatna przesada. Nie stać nas Polaków na to aby utrzymywać ludzi których powsadzamy do więzienia. Wiem że zaraz pojawi się pomysł że należy ich kierować do prac na rzecz miasta. W dobie bardzo wysokiego bezrobocia – nawet takie prace porządkowe są pracami bardzo potrzebnymi zwykłym ludziom. Proszę przeczytać jeszcze raz ten tekst, bo to było wszystko uwzględnione. Co więcej porównywanie kultury krajów skandynawskich do naszej jest niewłaściwym.

          Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.