Patriotyzm współcześnie – obowiązek czy przywilej?

Część 1 – Zagrożenia współczesnego patriotyzmu.

Stając u progu dorosłości ponad 25 lat temu natknąłem się na pewien cytat z Franciszka Karpińskiego :
„Jam jest Ojczyzna! I nie dość tego, że się nazywasz mym synem,
masz mi poświęcić siebie całego i nie mazać się złym czynem (…)
Choćby po twoim najlepszym dziele, zawsze o sobie sądź mało,
Nie myśl, jak dla mnie zrobiłeś wiele lecz co ci zrobić zostało”

Byłem nim zafascynowany, wydźwięk tych słów pomimo, iż minęło prawie 200 lat od ich napisania, w moim przekonaniu nie stracił nic na aktualności. Moje postrzeganie patriotyzmu całkowicie odzwierciedlały te słowa, wierzyłem w ich trafność i w ideały którymi nafaszerowała mnie szkoła podstawowa, a utwierdziła w ich słuszności średnia. Czas przemian społeczno-politycznych początku lat 90-siatych XX wieku tylko utrwalił słuszność moich przekonań. Niesiony (jak większość moich rówieśników) falą nowo odzyskanej wolności wierzyłem, że nadchodzący czas stanie się kolejnym złotym wiekiem odrodzonej Rzeczypospolitej. Z werwą i animuszem zabrałem się do rzetelnej pracy nad umacnianiem naszej najjaśniejszej Ojczyzny. Społeczeństwo nie potrzebowało już bojowników o wolność czy obrońców przed agresją, jak mogłem więc to robić? Po głębokim przemyśleniu stwierdziłem, że rzetelna, uczciwa praca i obywatelskie zachowanie będzie odpowiednią metodą umiłowania kraju ojców. W ślad za tym: płacenie podatków, aktywne uczestnictwo w wyborach, pamięć o przodkach i bohaterach oraz kultywowanie świąt narodowych. Takie podejście do patriotyzmu stało się moim sposobem na życie, ale czy słusznym?

Refleksje jakie nasuwają mi się po tych z górą 25 latach, nie do końca napawają optymizmem. Czy moje ideały patriotyczne są nadal aktualne? Chyba tak, ale nie zajmują już tak jednoznacznej pozycji w moim dorosłym życiu. Pomimo, iż nadal jestem im wierny, muszę z przykrością stwierdzić, że doznałem wielu rozczarowań, szczególnie w aspekcie budowania nowej szczęśliwej i dostatniej Ojczyzny dla wszystkich Polaków. Społeczeństwo, którego przecież jestem integralną częścią, przez te wszystkie lata ponosiło szereg wyrzeczeń. Bez protestów przyjmowało argumenty kolejnych rządów, wierzyło, że trzeba być cierpliwym, że jeszcze parę lat wyrzeczeń i sytuacja zwykłych ludzi się poprawi. Czas mijał, a efektów poza diagramami ekonomistów czy słupkami księgowych, jak nie było, tak nadal nie ma. Co bardziej niecierpliwi i odważniejsi skorzystali z członkostwa w UE i już pewnie nie wrócą z Londynu czy Dublina, a najwyżej przeniosą się do Amsterdamu lub Kolonii. Nowe pokolenie nie chce już słuchać, że trzeba być cierpliwym, że jeszcze kilka lat itp. bzdur. Nasze dzieci czują się Europejczykami. Są dobrze wykształceni, znają języki, nie mają kompleksów „dzikusa” wschodniej Europy, a nawet jeśli gdzieś się jeszcze zdołał ukryć, to szybko „wyparowuje” w kontakcie z „wyższą” cywilizacją Zachodu. Nowa generacja dochodzi do wniosku, że oprócz niezaprzeczalnego faktu bycia Polakami, są równocześnie Europejczykami. Rodzi się zatem nowe zjawisko patriotyzmu europejskiego.

Zastanawia mnie, czy nasze społeczeństwo zdoła zasymilować patriotyzm narodowy z rodzącym się patriotyzmem europejskim. Sądzę, że w nadchodzącym okresie przemian na naszym kontynencie, również ten rodzaj patriotyzmu zostanie wystawiony na poważną próbę, związaną z ekspansją drapieżnego Islamu. Religia ta nie zna bowiem znaczenia patriotyzmu narodowego, a wszystko podporządkowuje prawu religijnemu. W moim przekonaniu stoimy u progu ważnych decyzji dotyczących granic tolerancji. Czy społeczeństwa europejskie są w stanie utrzymać i krzewić swoje wartości w zetknięciu się z obcą kulturowo falą uchodźców? Obawiam się, że ten nowy trend multi-kulti, zniszczy powstające zjawisko ponadpaństwowego patriotyzmu europejskiego, zanim stanie się on ogniwem spajającym jedność naszego kontynentu. Różnice interesów poszczególnych państw UE oraz brak jednolitego stanowiska w najważniejszych kwestiach dotyczących polityki imigracyjnej, może doprowadzić do ponownego rozbudzenia postaw skrajnie narodowościowych.

Nie twierdzę oczywiście, że nacjonalizm jest czymś złym, bo zaprzeczyłbym swoim słowom, które zawarłem na początku. Twierdzę, że każda skrajność jest zła dla społeczeństwa, bo rodzi konflikty, które zaprzepaszczają szansę na rozwój.

W moim przekonaniu, aby uporać się z tym problemem, zarówno nasze społeczeństwo jak i pozostałe narody zjednoczonej Europy,  muszą  odrodzić swój narodowy patriotyzm oparty na tradycjach i wartościach  przodków. Jednocześnie  należy  rozbudzać  w  obywatelach  przekonanie  o  wspólnocie  europejskich  narodów i wspierać wszelkie inicjatywy, promujące ten model demokracji.  Tylko wytworzenie ponadnarodowej europejskiej świadomości o jedności różnorodnych i niezależnych narodów, pozwoli na przetrwanie Europy, wyznającej wartości ukształtowane w kręgu kulturowym spuścizny narodów słowiańskich, nordyckich oraz Wschodniego i Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego.

Budujmy zatem neo-patriotyzm oparty na wartościach narodowych i europejskich. W zmieniającym się świecie tylko silne i potężne organizmy mogą przetrwać, a na naszym kontynencie taką siłę może stanowić jedynie UE. Realizując jednak tą ideę nie zapominajmy o tożsamości narodowej i wartościach przodków. W swoich działaniach kierujmy się dewizą Unii Europejskiej brzmiącą In varietate concordia  czyli  Zjednoczona w różnorodności.
c.d.n.

6 thoughts on “Patriotyzm współcześnie – obowiązek czy przywilej?

  • 12 listopada 2018 at 19:57
    Permalink

    Patriotyzm tak, ale nie ślepy…
    Często się słyszy o obowiązku wobec ojczyzny, tylko jak Rzeczpospolita się wywiązuje ze swoich obowiązków wobec Polaków?
    Najlepszą odpowiedzią na te pytanie, jest emigracja młodego pokolenia. Którzy zostali wypchnięci zagranicę przymusem ekonomicznym.
    Można więc zadać pytanie kontrowersyjne: Za jaką ojczyznę Polacy mają walczyć?
    Za Rzeczpospolitą czy Państwem PO-PISu?

    Reply
    • 13 listopada 2018 at 15:28
      Permalink

      Panie Zbigniewie – racja. Tylko jak mamy cokolwiek zmienić, jeżeli nikt nie chce nic zmieniać. Widocznie Polakom odpowiada ten układ, bo gdyby nie odpowiadał już dawno by PO-PISu by nie było.
      A ci co komentują nawet bardzo negatywnie, doskonale wiedząc że zostaliśmy zhandlowani, oprócz gadania i narzekania nic nie zrobią. My jako bastion zrobiliśmy organizację ,…, i idzie nam jak po grudzie. Dla prawicowców jesteśmy lewakami,…, dla lewaków fanatykami, dla fanatyków liberałami, a dla liberałów fanatykami ,….., a my jesteśmy tylko Polakami myślący jak odbudować ten nasz kraj, to co było psute dziesiątkami lat. Myślimy jak zjednoczyć ludzi, którzy dosłownie nikomu już nie ufają?
      Zapraszamy pana do nas – cele są nasze jasne i klarowne. Ujęliśmy je na połowie strony A4 (proszę przejrzeć zakładkę o nas )- to chyba nie jest zbyt wymagające aby przeczytać je.
      Pozostałe kwestie – te kontrowersyjne tłumaczymy je na naszej stronie.
      No to jak Panie Zbigniewie – robimy czy dalej narzekamy?
      Jak chce ze mną pan porozmawiać – proszę się skontaktować przez formularz kontaktowy – podam panu mój telefon ,…, i jak biali ludzie porozmawiamy.

      Reply
  • 10 listopada 2018 at 13:50
    Permalink

    Moje serdeczne gratulacje dla autora za niezmiernie ciekawy i wartościowy artykuł. Ostatnie zdanie tekstu, niezmiernie wymowne, znakomicie wpisuje się w rzeczywistość współczesnego świata i niejako otwiera drogę do dialogu o mądrej postawie Polaków wobec ich własnego kraju. Pozwolę sobie przytoczyć słowa premiera pana Donalda Tuska ( obecnego szefa Rady Europy ) wypowiedziane dzisiaj w Łodzi jednoznacznie wyrażające myśl, że ” kto dzisiaj zaprzecza obecności Polski w UE i jej pełnej integracji z UE, ten działa na szkodę państwa polskiego ” ( cytuję z pamięci, więc przytoczyłem jednoznaczny sens tej wypowiedzi). Panie Józefie z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg Pańskiego opracowania i serdecznie pozdrawiam. Jarek Jużyczyński.

    Reply
    • 10 listopada 2018 at 21:16
      Permalink

      Rozumiem że mamy budować Europę w której głównymi beneficjentami są Niemcy? Dlaczego zarobki Polaków są czterkorotnie niższe niż Niemców skoro żyjemy we wspólnej uni? Ja takiej uni nie chcę i nie będę wspólnie z Niemcami takiej uni budować. Niemcy mają najpierw wypłacić nam bilionowe odszkodowania za drugą wojnę światową…

      Reply
      • 11 listopada 2018 at 00:47
        Permalink

        Pani Tereso, takimi odpowiedziami i deklaracjami wpisuje się Pani w nurt poglądowy tych, którzy najchętniej widzieliby Polskę poza UE. Nie rozumiem Pani zacietrzewienia, bo to jest trudno zrozumieć. Ale proszę pamiętać, że ponad 85 % Polaków chce integracji z UE i ja oraz wielu moich znajomych także. A o bilionowych odszkodowaniach niech Pani zapomni, bo między innymi dzięki Niemcom i innym członkom UE otrzymaliśmy w ostatnich latach wiele miliardów euro i jeszcze nadal otrzymujemy. I proszę nie pisać, że ktoś chce Polskę zniszczyć czy zagrabić, bo jak na razie największymi wrogami Polski są głupi Polacy.

        Reply
      • 13 listopada 2018 at 15:38
        Permalink

        Pani Tereso – bycie Polakiem i patriotą nie oznacza że mamy płacić na Niemcy. Gwarantuję pani – gdybyśmy poszli tym pani tokiem myślenia, to skończyło by się to tak, że Polska będąc w sąsiedztwie 7 krajów, stała by się samotną wyspą, do której nikt by nie wjechał ani nie wyjechał.
        Żyjemy w Europie, lubimy zwiedzać różne kraje, (z tego co zauważyłem po pani portalu – pani również). Ponad 3 miliony młodych Polaków osób pracuje poza Polską – to dlaczego mamy się izolować. My mamy zrozumieć że będąc Polakiem i Europejczykiem, mamy pokazywać nasze pozytywne cechy jako Polaków, a nie buraków i złodziei. Co do odszkodowań – Proszę pamiętać to nikt nigdy!!!!! nie zapłacił odszkodowania słabszemu. Aby uzyskać przysługujące nam odszkodowania – trzeba najpierw być mocnym! (ekonomicznie i militarnie)

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.