ParaOlimpia festiwal obłudy dla naiwnych.

Nie tak dawno zakończyła się olimpiada dla super zdrowych, chyba  właściwiej by zabrzmiało nie złapanych na dopingu. Obiektywnie ujmując trochę herosów padło na dopingu a właściwie przez doping, w tym nasi chemiczni bracia. Brazylia  jeszcze świętuje a samba dalej porywa tancerzy. Nikt nie przejmuje się kosztami i związanymi z nimi  długami.  Nikt też nie zastanawia się co będzie z wybudowaną i kosztowną w utrzymaniu infrastrukturą sportową.   Dla przykładu  należy tu przywołać olimpiadę  w Grecji, gdzie koszty igrzysk liczono w milionach euro, a niespłacone długi zaciągnięte na inwestycje znacznie je zwielokrotniły. Należy też zwrócić uwagę, że Grecja nie wykorzystała w pełni pobudowanych obiektów które teraz niszczeją i straszą, zatem ogromne koszty związane z organizacją takich imprez nie przekładają się na nic więcej.

Zaczęła się następna impreza ParaOlimpiada, dla zdrowych inaczej, właściwiej było by rzec całkiem ułomnych. Z tej okazji jesteśmy bombardowani pokrętną i fałszywą ideą – „szlachetnej” rywalizacji inwalidów. Kto wyrazi wątpliwości co do sensu tego globalnego przedsięwzięcia, jest „rozstrzeliwany” publicznie, że nienawistny, złośliwy i, że chce niczym niemieccy socjaliści narodowi mordować tych ludzi pozbawiając ich woli rywalizacji.

Popularyzacja sportu?

Żaden argument oparty na logice nie może dotrzeć do społeczeństwa, które bezwolnie przyjmuje, że Paraolimpiada przyczyni się do rozwoju i integracji osób niepełnosprawnych. Nie jestem w stanie pojąć, co ma wspólnego bardzo, bardzo wąska grupa profesjonalnych sportowców inwalidów do rzeszy osób niepełnosprawnych, którym należy się pomoc finansowa i organizacyjna w ramach solidarności społecznej. Paraolimpiada to taka sama impreza komercyjna, jak każda inna. Ktoś płaci i ktoś inny zarabia. Tylko po co to fałszywe porównanie do pełnosprawnych sportowców, którzy świadomie i celowo katują się treningiem i zatruwają organizm farmakologią już nie dla medali w sensie stricte lecz dla pieniędzy które za nimi idą. Pieniądze, sława i częściowo zadośćuczynienie własnej próżności to główna motywacja ludzi zdrowych, inwalidzi nie są próżni lecz pragną udowodnić zdrowym, że w swoim inwalidztwie potrafią wznieść się ponad ograniczenia.  Jeśli chcemy oglądać tego typu rywalizacje – płacimy. Gdy oglądamy, sponsorzy inwestują pieniądze, bo obejrzymy reklamę. Trwa wyścig technologiczny i farmakologiczny. Być może przyczyni się do rozwoju nowych technologii lub lekarstw z pożytkiem dla ogółu. W tym sensie mamy do czynienia z królikami doświadczalnymi. Jeszcze przewija się propaganda, że sukcesy sportowców przyczyniają się do umasowienia kultury fizycznej. Hasło dobre lecz wierzą w nie wysoce naiwni. Nie ma żadnej statystycznej korelacji. Imprezy coraz większe i coraz droższe, a upowszechnienie masowego uprawiania sportu… pozostawiam własnej ocenie czytelnika. Owszem, mamy piękne i korzystne zjawisko popularności ulicznego biegania, ale co to ma wspólnego z Mega-Super-Zawodami dla profesjonalistów na organizację których wykłada się miliony. To efekt mody i udowadniania, że ruch na pewnym poziomie ma dobroczynny wpływ.

Czy chodzi o pieniądze?

Nagonka medialna z ideą – Paraolimpiadą ma przyczynić się do strumienia kasy, naszej kasy na tego rodzaju przedsięwzięcia. By płacić na organizatorów, grupka chętnych sportowców zawsze się znajdzie. Problem tylko w tym, by wyciągnąć pieniądze, pośrednio z naszych portfeli. Nic bardziej nie deprawuje niż pieniądze. Jeżeli sportowiec niepełnosprawny dostaje dużą kasę za wyczyn, to chyba zrozumiałe, że zrobi wszystko, by pokonać swój ból i ograniczenia. Kontrole dopingowe i technologiczne to fikcja, a w tym przedsięwzięciu uczestniczą tylko pieniądze publiczne. Nie ma tu reklamy, chyba, że medyczna, ale ta farmakologia jest dla nielicznych. Dlatego grupa cwaniaków z komitetu organizacyjnego działającego na wyjątkowo niejasnych zasadach i nieprzejrzystych finansach, wyjętych spod kontroli społecznej, bombarduje Nas propagandą na którą się łapiemy.

Peunta

Fizyczny sport WYCZYNOWY inwalidów to nonsens, wytłumaczalny tylko kasą. Jakie odczucia wzbudza w nas widok niepełnosprawnego skaczącego, bijącego rekord świata, z jedną nogą krótszą od drugiej, bądź bez nogi? Czy jesteśmy zachwyceni jego determinacją, silną wolą i niezłomnością, czy wręcz przeciwnie, boimy się, że lada moment upadnie i coś mu się stanie, a sama rywalizacja wzbudza w nas niepokój, obawy i niesmak? My jako ludzie akceptujemy niepełnosprawność ale jej nie gloryfikujemy.   Gdy zwycięzca opowiada w mediach jak bardzo cierpiał wraz  z każdym skokiem nie potrafimy się z nim solidaryzować i go podziwiać, bardziej mu współczujemy. Logicznym jest,  że druga noga będzie nadwyrężona a konsekwencją może być brak jakiekolwiek możliwości poruszania się. Czy jest to właściwy wzór do naśladowania dla inwalidów? Czy może kierunek do całkowitego inwalidztwa  ze zniszczeniem resztek zdrowia i w efekcie zamknięciem niepełnosprawnego przed światem?

Wspieranie niepełnosprawnych

Nie pełno sprawna osoba ma prawo uprawiać sport ! ale taki który nie jest w kolizji z jego ułomnością. Ba, jest to doskonała, bo tania i skuteczna, na przeciwdziałaniu izolacji społecznej.  Czy my, społeczeństwo przyczyniamy się do integracji i wspierania niepełnosprawnych? NIE! Jak nam zagrają sentymentalną nutę, jak nam wcisną logicznie brzmiący kit, to nawet jesteśmy gotowi, by rzucić kasę, oczywiście działaczom. Jakież było zdziwienie, gdy się okazało, że sport dla nikłej grupki kosztuje więcej niż jakikolwiek projekt umasowienia uprawiania sportu. Mało pieniędzy na Paraolimpiadę – dajcie więcej, bo mamy satysfakcję, że w kategorii farmakologiczno-technologicznej, dla niepoznaki określanej klasyfikacją medalową zajęliśmy wysokie „ente” miejsce.

Czy nie lepiej, praktycznie byłoby organizować, za tak wielkie pieniądze, regionalne spartakiady, stworzyć system masowego uprawiania sportu. Sportu odpowiedniego dla stopnia niepełnosprawności, co przyczyni się do upowszechniania kultury sportowej i niektórych dyscyplin. Czy ktoś słyszał, by gdzieś zaproszono tych ludzi na imprezy, pokryto koszty ich przyjazdu, (i opiekunów) oraz ich uczestnictwa. organizacji? Czy ktoś słyszał o masowej sportowej integracji niepełnosprawnych? Ci ludzie są dzielni i wspaniali, funkcjonują w niedostosowanym otoczeniu, często przy braku akceptacji. Godnie znoszą swój los. Czy my ich odpowiednio wspieramy?

z poważaniem Dariusz L.

d_loranty

271total visits,1visits today

3 thoughts on “ParaOlimpia festiwal obłudy dla naiwnych.

  • 24 września 2016 at 15:05
    Permalink

    Prawda !!! Nieraz zastanawiałam się nad tym , to nonsens !! Wytumaczalny tylko kasą !! Celnie opisane, chyba pierwszy raz i wreszcie … czas nie tylko zastanowić się ale zmienić działanie !!!

    Reply
  • 14 września 2016 at 12:57
    Permalink

    Bardzo celny artykuł i równie dobry komentarz Pana Jużyczyńskiego. W dobie szukania chwały już czekam aż ktoś odetnie sobie jakąś kończynę w celu uzyskania nagród i otrzymania emerytury dla medalistów olimpijskich. Jestem zdziwiony jak wiele osób w imię poprawności politycznej zajmuje się sukcesami sportowymi inwalidów. Kierunki rozwoju kultury fizycznej osób niepełnosprawnych podane wyżej zasługują bardziej na uwagę niż paraolimpiada. To kolejny argument na to, że Ministerstwo Sportu jest zbędne bo to właśnie tam powstają najbardziej głupie pomysły (przyznanie inwalidom emerytury olimpijskiej, z której teraz nikt się nie wycofa bo to niepoprawne politycznie). Pozdrawiam: Wojtek Prokopowicz

    Reply
  • 10 września 2016 at 22:38
    Permalink

    Panie Dariuszu, serdecznie dziękuję za bardzo dobry artykuł, zawarta w nim Pana refleksja jest nad wyraz sensowna. Osobiście w ramach szeroko rozumianej problematyki osób niepełnosprawnych zajmuję się wieloma aspektami, ale nie tak zwaną paraolimpiadą. Właśnie Pan był uprzejmy wypełnić tę lukę, za co bardzo dziękuję. Oczywiście podobnie jak zapewne Pan, tak i ja uważam, że osoby niepełnosprawne – zwłaszcza te w stopniu znacznym lub umiarkowanym – winny uprawiać sport i rekreację dla zdrowia i nie pogarszania swojej i tak ograniczonej kondycji. Zgadzam się w pełni, że to, o czym Pan napisał jest w wielu przypadkach żenujące, ponieważ może prowadzić taką osobę do stanu, w którym jest ona ” tresowana ” , by osiągnąć jakiś lepszy wynik. Pytanie, czy aby na pewno służy to rzeczywiście zdrowiu człowieka niepełnosprawnego ? Ile pieniędzy się na to przeznacza i komu to służy ? Dodam tylko, że właśnie w Polsce brakuje właściwego dobrze zorganizowanego wsparcia osób niepełnosprawnych i ich rodziców ( lub opiekunów ) , brakuje ośrodków, w których osoby takie mogłyby uczęszczać na kilka godzin dziennie w celu szeroko rozumianej rewalidacji, brakuje dofinansowania w wielu obszarach wspomagającego niepełnosprawnych i ich opiekunów, a lista niezałatwionych spraw jest bardzo długa. Może trochę przesadzę, ale mam wrażenie, że paraolimpiada przypomina coś w rodzaju ” trenowania postaci ułomnych o ludzkich kształtach ” w celu publicznego show i zarabiania pieniędzy ( oczywiście nie przez niepełnosprawnych ) . Dlatego popieram Pana tezę, aby dla tych osób jak najbardziej popularyzować lekki sport i rekreację służącą ich zdrowiu i zwykłemu poczuciu przez nich zadowolenia i może odrobiny szczęścia. Serdecznie pozdrawiam, Jarek Jużyczyński.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *