Czy Polacy dorośli już do współpracy w budowaniu Polski, czy dalej będą ją niszczyć?

Drodzy Państwo nie wiem czy Państwo zauważyli, ale krytyka podyktowana nienawiścią stała się już naszym sposobem na życie. Wszyscy jak jeden mąż domagamy się tego co nam się należy, wiemy co należy zlikwidować, a co naprawić, kogo i za co postawić przed sądem, lub komu zabrać emeryturę. Takie rozwiązania każdy potrafi podać, bo są najłatwiejsze ale rozmawiać o szczegółach, szukać alternatywnych rozwiązań potrafią jedynie nieliczni.
Proszę zwrócić uwagę na to, że  teraz każdy, kto tylko posiadł umiejętność obsługiwania internetu daje nam gotową receptę na to, jak żyć. Grupy facebookowe łączą się jedynie w obszarach wygodnych dla liderów tych grup celem wzajemnej adoracji, kontynuacji konkretnego zagadnienia lub protestu, który zazwyczaj zaczyna i kończy się na portalu. (Stop……..czegoś tam!!, jesteśmy przeciw!!!, mamy dość wszystkiego!!, lub grupy tematyczne: broń, niepełnosprawni, nauczyciele, pielęgniarki, fani wojska czy policji  …… etc. których zainteresowanie  skupia się tylko na tematach skupionych wokół  ich problemów) .

Spróbujcie w grupie entuzjastów partii rządzącej poruszyć temat in-vitro, albo porozmawiać wśród opozycji o tym, że słusznie rząd zajął się zmianami w sądownictwie, lub wśród homoseksualistów jasno stwierdzić, że ich preferencje to dewiacja. Zaznaczam, że ma to być rozmowa na argumenty, a nie na wyzwiska. Odpowiem: TO JEST NIEMOŻLIWE ! 

Kiedy słyszę hasła, łączymy się w poparciu dla polityki PiS, bądź PO lub TAK dla Tuska, rozumiem, że w tej grupie mogę wypowiadać się tylko i wyłącznie w tematach  zgodnych z preferencjami tej grupy – żadnych innych. Każda próba podjęcia rozmowy na temat niewygodny dla grupy – zawsze kończy się wyzwiskami oraz stygmatyzacją negatywną (lewak, komuch, faszystan, antysemita … etc.)  Nie ma tutaj znaczenia fakt, że podaje się konkretne argumenty – ważne jest tylko, że zawarte w nich myśli nie współgrają z tymi na stronie. W efekcie końcowym zostaje się  zhejtowany i wyrzucony z grupy – to taka nowoczesna polska forma dialogu. Ten brak umiejętności prowadzenia konstruktywnej dyskusji odczuwamy na każdym kroku – również w życiu codziennym. Śmiało można powiedzieć, że nasi politycy są odzwierciedleniem społeczności facebookowej. Prowadzenie konstruktywnej konwersacji wymaga dość dużej wiedzy dotyczącej konkretnego zagadnienia. Pogrążeni w codzienności nie mamy zbyt wiele czasu na naukę, czytanie i analizowanie wiarygodności informacji, w efekcie często ulegamy medialnej propagandzie. Zazwyczaj różne kanały TV podają różną interpretację tych samych faktów. Przy takim dysonansie informatycznym ciężko komukolwiek zaufać.

Dlatego na facebooku od jakiegoś czasu obserwujemy tendencję wzrostową różnego rodzaju ruchów, organizacji skupiających społeczność facebookową i pragnących pozyskać jej przychylność. Wszyscy pragną wydawałoby się tego samego: spokoju, bezpieczeństwa, pracy, pewności jutra. Wszyscy też publikują na swoich stornach ciekawe treści z których jasno wynikają cele i kierunki – jest w czym wybierać. Niestety większość wybierać zwyczajnie nie chce, ani nie chce się z niczym ani z nikim utożsamiać. Nieliczni pokuszą się o komentarze, a stali bywalcy zaznaczą swoją aprobatę bądź dezaprobatę znanym gestem. Jesteśmy zgodni w wielu kwestiach społecznych, boli nas przyjmowanie najeźdźców i wysokość zasiłków jakie mieliby w naszym kraju otrzymać. Boli nas zaostrzenie przepisów aborcyjnych, nerwy biorą nas na kolejne podatki, a kolejna miesięcznica smoleńska odbija nam się czkawką. Na hasło wojna z Rosją mówimy NIE ale jednocześnie dajemy przyzwolenie na ciągłe ataki tego kraju z naszej strony, denerwują nas prowokacje UE i na znak buntu zmienimy kanał w TV. Na pytanie dlaczego nie dołączysz do manifestujących, zazwyczaj można usłyszeć odpowiedź – Nie mieszkam w Warszawie, za duży wydatek, brak czasu (praca) ale sercem jestem z nimi. Sercem to trochę za mało – zostaw je dla bliskich. Jeśli utożsamiasz się z poglądami danej grupy ludzi, partii, stowarzyszenia to dlaczego nie wesprzesz tej organizacji drobną kwotą. Ty nie pojedziesz, ale pojadą inni w twoim imieniu i będą walczyć również za ciebie i o twoje ideały które wyznajesz. Nie, tego większość nie zrobi – bo, a nóż znów ktoś się dorobi na moim 10zł.   Z TAKIM MYŚLENIEM NIE BĘDZIEMY W STANIE ZAUFAĆ NIKOMU.

W efekcie żadna z tych organizacji nie jest w stanie konkurować z partiami, które mają dofinansowanie z budżetu państwa i układ pozostaje niezmienny, a my nadal skrupulatnie spełniamy swój obywatelski obowiązek klikając w odpowiednie miejsce kursorem. Wciąż narzekamy komentując nielogiczne i wręcz szkodliwe decyzje polityków, pytamy: kto wskazuje tych nieudaczników na listy wyborcze? Jak możemy wybierać jak wybierać nie ma z kogo?

Cóż,…..,  nie ma i nie będzie, bo bez ludzi ,…, no i oczywiście pieniędzy niewiele można zrobić, a Soros nie będzie finansował ruchu, bądź stowarzyszenia, którego celem jest obrona praw Polaków i uzdrowienie polskiej gospodarki – to oczywiste.

Są ludzie co uważają, że posiedli wiedzę absolutną i są już tak dobrzy, że należy im jedynie przyklasnąć, bo żadne racjonalne argumenty w grę nie wchodzą. Mamy też tak bardzo zbuntowanych, którzy w swym zaślepionym nienawiścią umyśle stawiają na radykalizm – Jak obiecacie, że rozliczycie tych, którzy rozkradli majątek i nielegalnie przejęli kamienice to Was poprę lub – zagłosuję na tych, którzy dobiorą się do kleru i  odstawią ich od koryta.

Poprzesz – kiedy? w chwili wyborów? To o wiele za późno, bo ci z tym wspaniałym programem bez ludzi i funduszy do wyborów nie pójdą.  Koło się zamyka. Gdy już wszystkie sposoby ratunku upadły, wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły”.  (I.Krasicki „Przyjaciele”)

Dla przeciętnego Polaka od dawna nie ma większego znaczenia, kto trzyma ster, każdy wybór partii spośród obecnych na scenie politycznej kończy się tak samo, profity dla swoich i beznadzieja, a tym samym przegrana dla Nas – Polaków.

Spośród kogo dzisiaj możemy wybierać? Wybieramy pomiędzy fanatykiem, sprzedawczykiem, oszustem, złodziejem, lub pieniaczem. Dokonywanie wyborów spośród tych samych partii, które realizowały reformy w kraju  przez ostatnie 28 lat, to droga nie tylko w kierunku przegranej w sensie idei, programu, ale jest to droga dla utracjuszy dążących do utraty państwa.  To również  świadectwo naszej dość niskiej świadomości i obojętności. Kolejny raz „Mądry Polak po szkodzie”.

I znowu kłócimy się o ……… generalnie o wszystko

Takie myślenie sprzyja naszym wrogom (wrogom Polski i Polaków) do przejmowania całej naszej gospodarki: przemysłu, zasobów naturalnych, ziemi czy zasobów pracowników, zwłaszcza fachowców. Innym problemem jest ubezwłasnowolnienie Polski przez UE na co też w większości dajemy swoje przyzwolenie.

Zastanówmy się,  co chcemy zostawić naszym dzieciom? Nasze długi, kredyty, które uzależniają nas od obcych gospodarek i krępują więzami ograniczającymi naszą suwerenność? 

Wolałbym aby stado baranów prowadził wilk, a nie odwrotnie. 

Zadam pytanie, które na naszej stronie wybrzmiewało wielokrotnie, czy chcecie się łączyć w budowie silnej gospodarczo Polski, Polski służącej Polakom a nie obcym służbom? Czy może nadal będziecie narzekać wyrażając swój sprzeciw emotikonami na facebooku? Co się stało z hardym polskim narodem który nie wyciągał rękę po jałmużnę od Niemców, Amerykanów, Żydów czy Rosjan a stawał u jego boku jak równy z równym?

Żeby zapewnić przyszłość naszym dzieciom i zostawić im ojczyznę we władanie , trzeba opracować dobre programy służące rozwojowi gospodarczemu.  Do tego potrzebujemy ludzi z różnych dziedzin, niekoniecznie z pięknymi dyplomami  ale roztropnych i pragmatycznych , fachowców w swojej dziedzinie. Nie możemy zasłaniać sobie oczu i udawać, że niczego nie widzimy. Dotyczy to każdego Polaka żyjącego w Polsce i za granicą.

Jeżeli nie interesuje cię Polska ani przyszłość Twoich dzieci, to czemu z taką ochotą korzystasz ze wszystkich przywilejów darowanych przez płacących ogromne podatki w Polsce. Leczenie – może nie takie jakie chciałbyś, ale jest (podstawowa opieka medyczna w Polsce była i jest zapewniona). Bezpieczny spacer nocą zapewniają ci lampy, które oświetlają drogę – tego na co dzień się nie dostrzega. Program 500+ pomaga tym, którzy wychowują dzieci – te pieniądze to darowizna społeczna.  Kiedy dojdzie do wypadku samochodowego, przyjeżdża straż pożarna, policja, karetka, a nawet karawan – to też zapewnia państwo. Wszystkie skutki losowego nieszczęścia (powódź, huragan etc.), które dotykają naród, są finansowane przez państwoCzy nadal uważasz, że to nie są przywileje, a Ty z niczego nie korzystasz, więc nic cię nie obchodzi?  Zatem zapłać za to wszystko ze swojej kieszeni. Organizujący legalnie manifestacje mają zapewnioną ochronę Policji- wszystko dla ich bezpieczeństwa, aby mogli bezpiecznie wrócić do domów. CZY TE DZIAŁANIA MAJĄ CZY NIE MAJĄ, DLA CIEBIE ZNACZENIA?

Poszukujemy lidera (ów), ludzi silnych, charyzmatycznych, zdecydowanych, kreatywnych i kontaktowych . Być może spośród WAS wyjdzie  przyszły prezydent, premier, minister czy podsekretarz stanu. Zaczynamy budowę struktur pod przyszłe wybory. Dlatego zachęcamy i zapraszamy do nas wszystkich, którzy chcieliby kandydować w wyborach samorządowych, a nie mają ochoty tworzyć własnych komitetów.  Zgłaszajcie do nas swoje kandydatury do rad sejmików wojewódzkich, rad powiatów, rad gmin. 
Jeśli pragniecie zmian w naszym kraju, to wspólnie opracujmy nasze rozwiązania. 

Zaznaczam mamy już wiele konkretnych rozwiązań dla POLSKI, którymi rządzący (patrioci) nie są w ogóle zainteresowani – wolą kupować szkodzące gospodarce opracowania pochodzące głównie od zagranicznych korporacji – dlaczego? …. na to pytanie nie znamy odpowiedzi.
Może Ty również masz swoje rozwiązania/pomysły, którymi zechcesz się podzielić i wspólnie je wdrożymy- w przeciwnym razie nikt się o nich nigdy nie dowie; …..
a aktualni politycy?  ukradną Twoje rozwiązanie, wdrożą je i najgorsze że zepsują, bo Ciebie tam nie będzie…

Nasze cele: http://bastiondialogu.pl/nasz-cel/

Jeżeli jesteś zainteresowany współpracą z ludźmi, którzy budują naszą przyszłość, skontaktuj się z nami: http://bastiondialogu.pl/kontakt/

58total visits,14visits today

Grzegorz Czuryło

Strateg-ekspert zarządzania, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wady: zdolność przewidywania skutków i konsekwencji rozwiązań systemowych w ujęciu 15-20 lat.

27 thoughts on “Czy Polacy dorośli już do współpracy w budowaniu Polski, czy dalej będą ją niszczyć?

  • 13 września 2017 at 18:26
    Permalink

    Panie Grzegorzu,
    dziękuję za to, że jest Pan szczery i otwarty na odmienne punkty widzenia, a także za komplementy spływające z Pana pióra 🙂
    To prawda, że narzekanie niczego nie wnosi, moim zdaniem, choć powodów do narzekań obecnie jest sporo… Ale narzekaniem do niczego się nie dojdzie. Dobrze jest wiedzieć co jest źle (przynajmniej subiektywnie :)) i zaplanować co z tym zrobić.
    Chciałabym jednak wrócić do podstaw zarządzania. Zapominamy o jednej, chyba najważniejszej (choć wszystkie, oczywiście są ważne) funkcji w zarządzaniu jaką jest KONTROLA. Kontrola, w odróżnieniu od innych funkcji ma wymiar szerszy, zarówno dosłowny, jak i symboliczny. Kontrola towarzyszy nam w całym cyklu organizacyjnym Le Chatelier’a, gdyż sprawdza od początku, czy cel jest właściwy, czy plan jest właściwy, czy zasoby właściwe i na miarę naszych możliwości, czy realizacja jest właściwa, a na końcu sprawdza sama siebie 🙂 i na dodatek niesie za sobą wiedzę, co by poprawić, zmienić, dodać lub ująć, aby proces cyklu organizacyjnego został zakończony sprawnie i skutecznie. Z cyklu organizacyjnego wypływa jeszcze jedna nauka. Jeśli cel będzie niewłaściwy, to całą reszta, nawet przy posiadaniu zasobów, prawidłowej realizacji i skutecznej kontroli nie ma sensu. Tak samo dalej, jeśli cel jest właściwy, a zaplanowanie i dopasowanie zasobów będzie złe, to reszta jest zła. Jeśli nawet całą faza preparacji będzie właściwa, a faza realizacji zła, to kontrola właściwie zastosowana wykaże, że celu nie osiągnęliśmy. Ale jeżeli kontrola będzie szwankować, to do niczego nie dojdziemy w ogóle. Do czego zmierzam. Mówi Pan o lekkiej zmianie, na razie, odnośnie konstytucji. Ja jestem radykalna w tej sprawie. Nie wiem czy Pan wie, Panie Grzegorzu, że ta nasza konstytucja nie powinna obowiązywać w ogóle. Dobrze Pan wie, że przeszła 42% głosów, gdzie było wymagane 49%. Druga sprawa, tak naprawdę, to do tej pory powinna nas obowiązywać konstytucja z 1935 roku. Władza rządu na uchodźctwie nie została przekazana. To nie Kaczorowski powinien był ją przekazać, tylko ktoś inny. Proszę na ten temat poczytać w internecie. Padają takie nazwiska jak Potocki czy Nowina Sokolnicki … Dopiero wtedy trzeba by było coś zrobić z tym. Z tym też związane są nasze roszczenia wobec Niemiec i Rosji, które powinniśmy egzekwować. Za długo wszyscy nas okradają i wodzą za nos. Z niczego to i Salomon nie naleje. Oprócz tego przez ostatnie 20-30 lat zostaliśmy wręcz okradzieni z naszej pracy i pieniędzy. Ustawa o prywatyzacji i komercjalizacji przedsiębiorstw pogrążyła nas całkowicie, danie forów obcym kapitałom w niepłaceniu podatków, wpuszczenie obcego kapitału, gdy nasz dopiero raczkował, płacenie obcym za uczenie nas niby „know how”, a w rzeczywistości inwigilacja naszego rynku itp., wprowadzenie przez Kwaśniewskiego w 1997 r. przy uchwalaniu Konstytucji takiego sformułowania: „Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa”… W związku z tym zadłużamy się w różnego rodzaju instytucjach typu Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz czegoś tam itd. Nie chce mi się dalej wyliczać. Konstytucję zresztą sporządzili nie Polacy. I proszę mnie nie posądzać o prawicowe czy inne skłonności (generalnie chyba jestem anarchistką :), ale pokojową, nie znoszę fanatyzmu i realnie podchodzę do sprawy, że pewne rzeczy muszą podlegać regulacji i tyle). Ogólnie wszystkie sporządzone w tamtych czasach dokumenty są antypolskie. Przeciw obywatelom, przeciw rozwojowi polskiej gospodarki, ale za tym, aby inni nas wykorzystywali. Dlatego uważam, że Konstytucję należy radykalnie zmienić. Dom budowany na złych fundamentach wcześniej czy później ponownie się zawali. A co do pieniędzy, czas najwyższy nauczyć się, jako naród, być asertywnym, i brać co do nas należy. Jakoś Żydzi z tym nie mają problemów, prawda?
    Co do poczucia szczęścia. Krótko, każdy ma coś innego na myśli mówiąc o swoim szczęściu 🙂
    Dalej. Ordynacja wyborcza. Jest do niczego. Nie ma w niej grosza demokracji. Wybieramy tak naprawdę tylko prezydenta. A przecież wg tej obecnej konstytucji ma on niewiele do gadania. Jest kukiełką, którą machamy na imprezach międzynarodowych. A jak Pan obecnie widzi, to i w militarności niewiele ma do powiedzenia. Wszystko jest w rękach premiera i ministrów. I tu też należy ustalić. Albo rządzi premier i nie ma prezydenta. Albo rządzi prezydent i premier mu podlega. A powiem tak, premier i jego ministrowie są reprezentantami naszymi. Musimy ich wybierać bezpośrednio i imiennie. Jestem za tym aby wybierać ludzi, a nie partie. One są mniej ważne, jeżeli przed nimi nie stoją ludzie. To wszystko ma służyć tej właśnie KONTROLI. Bezpośredni wybór, bezpośrednia kontrola. I to my mamy ich popierać, jeśli są ok., a jeśli nie są – to zarządzamy exodus tych osób z pełnienia funkcji w naszym imieniu, bo się nie sprawdzają. Dalej. Nie 460 posłów. Kongres USA, kraj, którego powierzchnia jest 31 razy większa od naszej, posiada właśnie 100 senatorów i 435 reprezentantów. A my – to samo, nawet o kilkunastu posłów więcej. Tylu darmozjadów. Uważam, ze 16 senatorów reprezentujących 16 województw znakomicie wystarczy. I nawet bym się na tym zatrzymała. Ale jeśli ktoś sobie życzy sejmu, to proszę. Na dobrą sprawę, gdybyśmy matematycznie podeszli do tego, dzieląc 100 na 31 i 460 na 31, to otrzymalibyśmy około 3 senatorów i około 15 posłów. I tylu by też wystarczyło. Im mniej tym lepiej. Lepsza kontrola, większy respekt przed elektoratem. Ograniczenie zawiązywania koterii, towarzystw wzajemnej adoracji. Tylko praca, praca, praca. Premiera byśmy my wybierali, jego ministrów też. Nałożyłoby się minimum kadrowe. Podniosłoby się pensje, ale i tak na tym byśmy wyszli na plus. Żadnych podsekretarzy, podsekretarzy podsekretarzy, minimum biurokracji. Ustawy krótkie i treściwe do dyskusji ze społeczeństwem. Jeśli się nie podoba społeczeństwu, odrzucamy lub poprawiamy. Czy Pan wie, że kodeks drogowy można by było streścić do jednej regulacji: bądź bezpieczny dla siebie i dla innych. To taki przykład, bo np. można by nie wytyczać prędkości, jako liczby, tylko zastosować sformułowanie: dostosuj prędkość do warunków jazdy w celu zapewnienia sobie i innym bezpieczeństwa (życia i zdrowia). To tylko taki przykład. Są kraje, gdzie nie ma znaków, nie ma kodeksów i ludzie jeżdżą bezpiecznie. Jak Pan sądzi, dlaczego? To nie jest kwestia mentalności, tylko przejęcia przez obywatela odpowiedzialności. Im więcej praw, tym obywatelowi nie chce się myśleć i czuć odpowiedzialność. Im prawo jest bardziej skomplikowane i rozciągłe wszerz i wzdłuż, tym trudniej kogoś pociągnąć do odpowiedzialności. Prawo staje się sztuką uniewinniania winnych właśnie dzięki tym zawiłym i długim tekstom.
    Co do inteligencji emocjonalnej. Jest ona potrzebna tak jak i racjonalna. One się uzupełniają. Natomiast brak jednej, albo drugiej jest katastrofą. Tak w skrócie.
    Kończąc o posłach i senatorach, ministrach, premierze, prezydencie… dwie kadencje wystarczą dla każdego z nich. To jest maks jaki można dać osobom pełniącym takie funkcje w naszym imieniu. I wybieramy nie partię, tylko osobę.
    Co do powrotu do niektórych rozwiązań z PRL. Należy upaństwowić ponownie przedsiębiorstwa o znaczeniu strategicznym. Nie wiem, ogłaszamy bankructwo, lub inną zwariowaną formę, w każdym razie należy te resztki pozbierać, utworzyć ponownie nowe, obcemu kapitałowi powiedzieć albo zupełne do widzenia, albo zmienić warunki ich pobytu u nas. Np. w Korei Południowej, nie może Pan założyć sobie działalności bez obecności w tej działalności Koreańczyka. I to jest uważam bardzo dobre. Czy Pan wie, że nawet nasze NBP nie jest polskie. Mamy tylko 30 parę procent. Reszta to Aviva, Rockefeler (jego jakaś firma) i ktoś tam jeszcze. Proszę to sprawdzić. Do czego to doszło. A plan Balcerowicza, to nie był jego plan, tylko plan Sorosa, którego cichym implementatorem na jego usługach był Sachs, a Balcerowicz tylko dał swoje nazwisko. To zresztą nie był pierwszy raz, kiedy taki plan wdrożono, aby dobić gospodarkę, i aby można było ją tanio i szybko przejąć. To samo zrobiono w Brazylii i w jeszcze kilku innych krajach. Pan Soros tak samo czynnie się udzielał na Ukrainie ostatnimi laty. Jest bardzo aktywnym staruszkiem, to mu należy oddać. Jeszcze nie wyrósł z pieluch, bo jak twierdzi, to dla niego jest czysta zabawa.
    Do czego te moje rozważania również prowadzą. Twierdzi Pan, że to PRL odcisnął piętno na mentalności Polaków. Drogi Panie Grzegorzu, w życiu się z Panem nie zgodzę w tej kwestii :P. Począwszy od liberum veto i dalej, ta mentalność towarzyszy nam już kilku dobrych wieków. Sprzedawanie się za obce pieniądze i tytuły i władzę kosztem Ojczyzny jest już długotrwałym procesem. Niemoc zniesienia rywala na stołku króla wykreowała potrzebę wprowadzenia elekcji. Ta elekcja trwa do dziś dnia, jeśli Pan rozumie, co chcę przez to powiedzieć. Rewolucje wszelkiego typu wprowadzali żydzi. To też powinien Pan wiedzieć. I to oni rządzili i rządzą nieprzerwanie u nas na pewno od 1945 roku. Nie mam na myśli osób pochodzenia żydowskiego, którzy uważają się za Polaków. Mam na myśli potomków tych, którzy przybyli z ZSRR i wstąpili początkowo na nasze stołki zarządcze, a potem to już poszło. Ci sami wcześniej zabili naszych w Katyniu, ci sami jeszcze wcześniej zabili cara w Rosji, ci sami … uczestniczyli w Magdalence, sporządzili w 1997 r. naszą konstytucję i nasze ustawy, podpisali konkordat i dalej uczestniczą sobie w życiu Polaków w postaci Nowoczesnych i KODu. Jedyni, którzy używają rewolucji do niszczenia, a nie budowania. Rewolucje czasami są potrzebne, ale nie po to, aby burzyć, ale przynieść nowe, bo stare się już nie sprawdza.
    Jestem też za powrotem spółdzielni rolniczych. Ziemia jest, można powiedzieć, naszą matką. Daje pożywienie, schronienie, poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Czy Pan wie, że przez ostatnie lata korporacje działają na niekorzyść naszej polskiej ziemi? Słyszał Pan o GMO i glifosacie w nawozach? Niech Pan poczyta, Właśnie toczy się batalia w sejmie. Gospodarstwa ekologiczne walczą, aby nie było GMO, aby rolnicy ekologiczni mogli sprzedawać swoje wyroby w swoich sklepikach, aby Polacy mogli mieć zdrową żywność; jesteśmy tym co jemy. Obecny rząd twardo udaje głupiego i ciąąągnie w stronę korporacji, choć jego hasła wyborcze dotyczyły ochrony ziemi przed GMO. A co robią niektórzy rolnicy, ci głupi do szczętu? Nieświadomi, pazerni, leniwi? Sadzą sobie nielegalnie GMO, używają paszy GMO do karmienia zwierząt, używają round up’u, który zawiera straszne ilości glifosatu nie tylko do odchwaszczania, ale i do… suszenia zboża!!!!!!!! To już nie można normalnie, tak jak kiedyś, suszyć zboża, tylko trzeba do tego używać kancerogennej chemii!!! Ciekawe czy tym karmią również swoje rodziny… A Pan i Pana rodzina, inne polskie rodziny, a zwłaszcza dzieci!, jedzą to świństwo….
    I tak, Panie Grzegorzu, zbliżam się ku końcowi swojej wypowiedzi. Mentalność to jedno. Polska mentalność ma już kilkaset lat na pewno. Ale należy też uświadamiać ludzi. Dawać wiedzę. Kiedyś mówiło się o tym agitacja 🙂 Ale co byłoby złego w agitowaniu do myślenia, do przyjmowania wiedzy, do wątpienia (znane jest powiedzenie Kartezjusza: myślę więc jestem. Ale tam wcześniej było tak: wątpię więc myślę, myślę więc jestem!). Ja bym ustawą nakazała, aby ludzie wątpili 🙂 i przestali być zewnątrzsterowni. Wiadomo, że tak nigdy nie będzie, ale jest zawsze część ukrytych talentów, takich jak np. Janko Muzykant, który, gdyby miał warunki, mógłby zostać wirtuozem. Więc, aby polepszyć myślenie i działanie polskich obywateli, należy ich uczyć samodzielnego myślenia i samodzielnego działania. Tylko w tym jest ratunek. Niektórzy z nich po prostu nie wiedzą, że tak można. A ponieważ są to wpływy środowiska, a nie genetyka, cierpliwością i pracą można to zmienić. Dla dobra ich i dobra ogółu. Bo szczęśliwiej się żyje, gdy ma się wokół myślących ludzi. Wiem, że i Pan tak uważa. Mój dziadek mawiał tak: lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć!!! 🙂
    Pozdrawiam i sama się karcę, że takie elaboraty tu piszę.
    M.
    P.S. Panie Grzegorzu, nie sądzę, żebym mogła tu coś pisać. Raz, że jestem zbyt radykalna w niektórych kwestiach i z umiarem u mnie nie za bardzo 🙂 A dwa, lepiej się czuję przemawiając, rozmawiając, niż pisząc. Pisanie jest fajne dla ludzi spokojnych, a ja do takich nie należę 🙂 Ale bardzo dziękuję za propozycję, to bardzo miło z Pana strony i doceniam to 😀

    Reply
    • 16 września 2017 at 13:55
      Permalink

      Pani Mario przepraszam że dopiero dzisiaj, ale rozumie pani – ogrom obowiązków i pracy. Ja z większością pani tez, najzwyczajniej się zgadzam. Co do radykalizmu – w pani przypadku najmniej tym bym się przejmował.
      Pani Mario, w kwestii GMO albo transgenicznej modyfikacji na poziomie molekularnym – My też się tym zajmujemy. Ostatnio, chyba w czwartek był dobry film dokumentalny na TV Kultura, oczywiście po północy -jakby inaczej? na temat jakości ryb w Bałtyku, a także pasz rybnych na podłoży właśnie tych ryb. Oczywiście Duński producent tych pasz (największy) dodaje jeden taki fajny specyfik, który był opracowany przez firmę Monsanto – chyba dalej nie muszę pani tłumaczyć
      To co teraz mamy, określam na eliminację narodu polskiego poprzez wytruwanie nas, na każdej możliwej płaszczyźnie. Mięso, drób,ryby, warzywa, mąki, cukier,…, no i wszelkiego rodzaju farmaceutyki.
      Czy jesteśmy w stanie się przeciwstawić? W aktualnych uwarunkowaniach politycznych – niestety Nie
      Czy społeczeństwo się obudzi – mam nadzieję że tak, ale w tych uwarunkowaniach politycznych, ogromnej propagandzie medialnej i polaryzacji społeczeństwa – może się okazać że jako naród, za 15-20 lat może nas już na mapie nie być. Część starego społeczeństwa wymrze, młodzi wyjadą i nie wrócą, a nasz kraj zostanie zasiedlony przez inne narodowości oraz kultury. Resztę pani napiszę na priv.

      Reply
      • 17 września 2017 at 14:50
        Permalink

        Panie Grzegorzu,
        powiem krótko: wyjął mi Pan to z ust… Czekam na priv 🙂
        Maria

        Reply
        • 18 września 2017 at 18:50
          Permalink

          Napisałem do pani na tego e-maila, co pani sie zalogowała.

          Reply
  • 11 września 2017 at 19:35
    Permalink

    P.S. Co do braku emocji. Zapomniałam dodać, że emocje jakby nie dotyczą psychopatów. Badania psychologiczne jasno wskazują czym się oni charakteryzują w obszarze emocji. Badania również wskazują na to, że psychopaci, choć ich jest 1-2%, „siedzą” najczęściej na najwyższych stanowiskach w różnego rodzaju organizacjach bądź w więzieniach za wielokrotne morderstwa, oszustwa itp., bądź jeszcze ich nie złapano 🙂 A propos, ten omawiany przeze mnie księgowy, nie był psychopatą 🙂

    Reply
  • 11 września 2017 at 19:17
    Permalink

    Szanowny Panie Grzegorzu,
    to dobrze, że Pan zna podstawy inteligentnej riposty 🙂 tym przyjemniej wciągnął mnie Pan w dyskusję. W związku z tym spieszę Panu odpowiedzieć na lekko prowokujące (ale ja lubię takie i świadomie wdam się w ten dyskurs ), nazwijmy to w języku muzyki, dźwięki podkreślone detaché.
    1. Moje emocje. Tak się składa, że badania naukowe z psychologii podkreślają wielkie znaczenie emocji w życiu człowieka. W pewnych badaniach szukano determinant szczęścia. Założono w nich, że człowiek szczęśliwy to ten, który w swoim życiu kieruje się tylko racjonalnością, a decyzje swoje podejmuje bez czynników emocjonalnych. Skracając tę opowieść, szukano bardzo długo (zapewne Pan rozumie, dlaczego) korzystając z metod psychologicznych i znaleziono w końcu jednego człowieka. Z zawodu był on księgowym. Jak się okazało, był on jedną pełnią nieszczęścia. Tak w skrócie. Generalnie w psychologii badania wskazują na czynnik emocjonalny jako imperatyw w skutecznym podejmowaniu decyzji. A ja dodam od siebie, że gdyby Stwórca chciał, abyśmy w swoim życiu kierowali się tylko racjonalnością, to mielibyśmy nie dwie półkule mózgowe, ale jedną, w 100% racjonalną. Cieszę się również, że Stwórca ten dodał do tego jeszcze zmysły 🙂
    Teoria racjonalnego zachowania się na rynku jest już przeżytkiem. Jak się okazuje, rzadko kiedy człowiek zachowuje się racjonalnie. Ale czy to znaczy, że to jest złe? Moim zdaniem, wszystko jest dobre, co służy człowiekowi. Pod jednym warunkiem, że nie czyni drugiemu co jemu nie miłe. Może to nie jest naukowe, ale jest prawdziwe. Nie wszystko co naukowe jest prawdziwe. Nie chcę na ten temat się rozciągać; zakładam, że Pan wie o czym mówię. P.S. Mało tego, dodam, że obecnie popyt nie prowokuje podaży. Teraz podaż mówi co ma popyt chcieć 😉
    2. Prawdą jest, że zabawiłam się stereotypem o wojskowych w celu lekkiego Pana sprowokowania  Wiem jednak, że szkolenia w wojsku polegają m.in. na tym, aby podwładny (w skrócie myślowym) nie myślał, tylko wykonywał rozkazy. I tu wchodzimy w teorię zarządzania. Jak Pan zapewne wie, jest różnica w zarządzaniu stosowanym w sytuacji nazwijmy to „pokojowej” i w zarządzaniu kryzysowym. Zgodzę się z Panem, że w sytuacji kryzysowej dobrze jest, gdy skupiamy się na zadaniu i nie rozpraszamy się negatywnymi emocjami. To głównie dotyczy zarządzania operacyjnego (mam na myśli nie wojskowe operacyjne, ale cywilne operacyjne, wg teorii zarządzania). W przypadku planowania strategicznego wstrzymywanie się od emocji uważam za zbędne. Jak Pan zapewne wie, zarządzanie ukierunkowane jest na cel. A cel zazwyczaj wiąże się z jakimiś emocjami. To samo jest w ekonomii. Potrzeby są uwarunkowane pragnieniami, a na jakim poziomie są te pragnienia, tzn. która struktura mózgu emituje te pragnienia (jeśli mogę to tak skrótowo ująć), to już inna sprawa. Mamy tzw. mózg gadzi, ssaczy oraz wyższe struktury, najmłodsze. Dalej też tego nie chcę ciągnąć, bo zapewne i to Pan wie. Jedno jest pewne, pragnienie posiadania, pragnienie władzy, pragnienie wolności itp. to są potrzeby różnych rzędów, ale za nimi stoją emocje. Czy nadal Pan uważa, że emocje są zbędne w zarządzaniu sobą czy organizacją? Gdyby nie te emocje (nie można je oddzielać od potrzeb), to: jedni mówią, że nadal byśmy tkwili w epoce kamienia łupanego, a ja powiem, że gdyby nie one, to by nas po prostu nie było, jako ludzi. Dowcip cały polega na tym, abyśmy umiejętnie je regulowali, czego uczymy się całe życie. I nigdy nikomu nie uwierzę, że, o ile nie ma jakichś zaburzeń organicznych lub uszkodzeń, umie zawsze i wszędzie panować nad emocjami. A przy okazji, jednym z elementów inteligencji emocjonalnej jest „self-regulation”, pojmowany raczej technicznie jako samoregulacja, a nie jako samokontrola. Wynika to z tego, że są sytuacje, w których emocje powinny pójść w crescendo (znowu język muzyczny, ale to mi pasuje), a w innych w diminuendo. Trzymanie emocji w sobie do niczego dobrego nie prowadzi. Nie jestem wrogiem ratio, jestem zwolennikiem natury, która łączy aspekty emocjonalne z racjonalnymi i nie uciekam od tego. Natomiast życie nie jest poszatkowane na okresy emocjonalne czy racjonalne; to wszystko ma charakter paralelli. Zgadzam się z tym, że są takie momenty w życiu, gdy sytuacja kryzysowa zmusza nas i powinna nawet zmuszać do tego, aby emocje odłożyć na drugi plan.
    3. Co do ekonomii jeszcze. Emocje, poprzez zmysły są najbardziej „atakowane” przez marketingowców, pijarowców i innych takich. Pana jak i moja wypowiedź również kierowana jest do emocji. Media również przemawiają do emocji. ITD. Jeśli Pan tego nie widzi, to rozumiem skąd Pana zdziwienie, że ekonomista mówi o emocjach. Ale ja nie jestem ani ekonomistą, ani psychologiem, ani kim innym, tylko człowiekiem. I pozwalam sobie do Pana zwrócić się tym oto cytatem: „homo sum et nil humanum a me alienum esse puto”.
    3. Co do „wolnego rynku”. Tutaj dyskutować nie będę za bardzo. Mam swoje zdanie na ten temat. Może się wielu osobom nie spodobać. Teorię znam 🙂 i właśnie dlatego mam swoje zdanie na ten temat. Całą ta teoria jest tylko teorią. Praktyka pokazuje, że nie ma wolnego rynku. Jest on „okupowany” głównie przez monopole, duopole i oligopole na „specjalnych” warunkach. Więcej nie chce mi się na ten temat pisać. Koń jaki jest każdy widzi.
    4. Wojen by zapewne nie było, gdyby ludzie znali umiar i nade wszystko kierowali się etyką. Byłby Pan wtedy w innej dziedzinie fachowcem 🙂 Ludzie mają wg mnie bardzo atawistyczne pojęcie siły. Coś im te wyższe struktury nie funkcjonują poprawnie. Siła to nie jest broń, mięśnie, podążanie za swoimi kompleksami w kierunku posiadania pieniędzy i władzy aż w nieskończoność. To są zaburzenia, patologie i choroby. Jeśli Pan prześledzi życiorysy wszystkich tych „sławnych” osób, które decydowały o polityce, znajdzie Pan samą patologię. Powiem krótko. Mamusia i tatuś nie kochali. Być może nieprofesjonalnie, ale prawdziwie. Natomiast z powodu tych patologii, prawdziwie silni ludzie wąchają kwiatki od dołu… Powie Pan, być może, że zawiódł u nich instynkt samozachowawczy i przytoczy mi Pan jakieś wersy z teorii ewolucji? Proszę bardzo. Ja mam inne zdanie na ten temat, gdyby wszyscy byli tacy silni duchem, nie było by miejsca dla wyżej wspomnianych zaburzonych. Ale oczywiście to jest ideał. Póki co zaburzonych u władzy i pieniędzy wielu, a zdrowi „uprawiają własny ogród” (patrz: „Kandyd” Woltera).
    5. Polakom grozi zadławienie się własną śliną. Jest to hipoteza do udowodnienia 🙂 ale mi się nie chce jej tutaj na forum rozwijać. Proszę to zrozumieć i dosłownie i w przenośni. Emocje tu są zarówno pierwotne jak i wtórne; towarzyszą im procesy fizjologiczne z tym związane. To tak jak z chorobami psychosomatycznymi i somatopsychicznymi.
    6. Odmienność poglądów jest związana w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu z bioróżnorodnością 🙂 co jest zgodne z naturą. Wszelkie odstępstwa od tej reguły mogą wskazywać na zubożenie funkcji poznawczych 🙂
    7. Zarządzanie strategiczne. Znam, znam, muszę znać. Jedno jest wiedzieć, drugie jest stosować, trzecie jest rozumieć. A czwarte: mieć do tego jakiś subiektywny stosunek (nie wierzę w obiektywność jakąkolwiek jeśli chodzi o stosunki :)). W otoczeniu turbulencyjnym trudno jest planować strategicznie i raczej jest to w praktyce rodzaj planu operacyjnego + techniki działania, który co chwilę ulega modyfikacji. A i cel może ulegać zmianie 🙂 Więc, co by redukować nadmierne, negatywne emocje z powodu wiecznych zmian (dotyczy to zwłaszcza jednostek uważających że konsekwencja to tylko upór i wszelkie zmiany z zewnątrz są przez nich zwalczane bez zastanawiania się nad tym, czy one przypadkiem nie mają wpływu na zmianę celu i w ogóle ogólną zmianę), wywołujących długotrwały stres, tak kancerogenny dla jednostki, nie lepiej zastopować z tym strategicznym podejściem i dać się ponieść dalekowschodniemu „byciu tu i teraz”? Ale gdybym jednak chciała coś zmieniać i planować, to nie da się nic zaplanować długofalowo jeśli będzie pracowało na starych zasadach. Mówiąc wprost. Oczekiwane pozytywne zmiany w Polsce (bo rozumiem, że o to Panu chodzi) nigdy nie nadejdą, jeśli nie zmienimy zasad stanowiących bazę dla formułowania jakichkolwiek strategii. Jeśli nie zmienimy Konstytucji i wszystkich ustaw, które od 1997 roku są kulą u nogi w progresie, to wszelkie działania dalsze są bezsensowne. Od ogółu do szczegółu – nie odwrotnie (w tym przypadku).
    Za bardzo się rozpisałam. Kończę. I pozdrawiam 🙂

    Reply
    • 11 września 2017 at 21:33
      Permalink

      Uff -pani Mario 🙂 – tyle wątków aż trudno się odnieść. Przeczytałem je naprawdę z zainteresowaniem i zadowoleniem, bo mogę powiedzieć szczerze, że jest pani pierwszą osobą, z którą mogę merytorycznie porozmawiać o problemach a nie tylko bronić się przed ćwierćinteligentami, którzy jedynie co chcą – to kogoś zniszczyć lub wsadzić do więzienia…. i za to Pani dziękuję.
      Pomimo że byłem wojskowym, kończyłem zarządzanie i psychologię – tak więc w dużo aspektach się z panią najzwyczajniej zgadzam…. tu nie ma żadnego problemu.
      W kwestii ekonomii … w Butanie zaprzestano opierać się na współczynniku PKB i zamieniono na współczynnik szczęścia (przepraszam nie pamiętam jak to się nazywa). Dla większości ekonomistów, nie ma to żadnego znaczenia ,… no bo jak obliczyć szczęście? ….. wydawaną marihuaną czy innymi specyfikami, lub bogactwem? 🙂 …. rasowi ekonomiści tego nie czują, dlatego przeprowadzono badania na temat współczynnika „Well-being”. Nie będę tłumaczyć na polski, gdyż żadne z tłumaczeń nie jest nieadekwatne, bo trzeba by było przetłumaczyć to opisowo … inaczej nie można. Ale co z tym well being? 🙂 Amerykanie i Żydzi myśleli że szczęście uzależnione jest od pieniędzy, ale gdy zaczęli badać ten problem okazało się że NIE – to jest kardynalny błąd. Zadali sobie pytanie, czy wraz ze wzrostem zarobków też będzie wzrastać szczęście? …. okazało się że też jest to obarczone błędem bo jak nawet na warunki amerykańskich do 60K USD jeszcze ma to jakieś znaczenie tak po przekroczeniu wymienionej kwoty – nie ma żadnego znaczenia na współczynnik wellbeing …. i znowu badani poszły w …. las 🙂

      Prosiłbym też za bardzo mnie nie stygmatyzować tym wojskiem, bo ono wbrew pozorom ma więcej empatii czy utylitaryzmu aniżeli większość zakompleksionych naszych polityków. Jako wojskowy powiem, my widzieliśmy nieszczęścia i tragedie ludzi, bo politycy (naród) nas tam wysyłał. A co politycy robili tutaj? Mówili o pokoju na świecie. Dajcie mi bron i będę walczył o pokój – takie tam slogany dla nieświadomej gawiedzi. Dlatego nie wierzę ludziom, którzy nie mają doświadczenia życiowego, nie mają rodziny lub nie są w stanie dotrzymać danego słowa.
      W kwestii Inteligencji – tutaj tylko mogę się z panią zgadzać że Inteligencja logiczna (pomijając fakt, że jest tworem marketingowym – tak aby co niektórzy określili że mają wartość punktową wyższą aniżeli inni 🙂 ), bez inteligencji emocjonalnej sobie nie poradzi. Dlatego dobrze byłoby aby obie te inteligencje w jednym człowieku były w odpowiednich proporcjach (+/- 20 %). W innym przypadku gdy za bardzo są zniekształcone współczynniki tychże inteligencji zawsze generują problemy w podejmowaniu decyzji i ponoszeniu odpowiedzialności. …. bo osoba ze zbyt dużą inteligencją emocjonalną nie jest w stanie podjąć trudnej decyzji (gdy na szali jest ludzkie życie). A w przypadku posiadania tylko inteligencji logicznej, decyzje są podejmowane praktycznie natychmiast – tylko jest mały problem – czy w tym przypadku pozwolimy ludziom normalnie żyć? …. no nie da rady.

      Mam jednak pewien problem, bo wspomniała pani o zmianie konstytucji i wszystkich ustaw. Niestety można to założyć, ale powiem szczerze, jest to praca co najmniej na 5 do 10 lat( pod warunkiem pracy z mądrymi ludzmi, wiedzącymi o co chodzi), bo trzeba ustalić priorytetowanie. Jeżeli zmieni pani całą konstytucję, ze szczególnym uwzględnieniem aspektów kulturowych – może to być dla nas problemem. Moim zadaniem, ta konstytucja jako całość nie jest aż tak zła – można by było, zmienić dosłownie kilka punktów i zająć się ustawami i rozporządzeniami ,…, a międzyczasie powołać ekipę do opracowania Konstytucji, aby nie tracić czasu (bo też należy uwzględnić referendum, a to nie jest pięć minut) …. a ludziom nie można powiedzieć że nie mogą nic zrobić przez następne dwa lata, bo konstytucja jest pisana. W kwestiach Ustaw i rozporządzeń oczywiście należy je zmienić, ale nie wszystkie i nie natychmiast, bo spowoduje to kolejny chaos w systemie prawnym. A gdzie jest chaos, tam jest pranie pieniędzy – przecierz w mętnej wodzie pływają najlepsze ryby. Zresztą nie wszystkie są złe. Osobiście wróciłbym co do niektórych ustaw wymyślone przez tych znienawidzonych komuchów – bo niektóre rzeczy mieli doskonale dopracowane i przemyślane. W kwestii KODU, Obywateli RP i innych krzyczących o demokracji czy wolności – oprócz tego że twierdzę że jest to bzdura specjalnie wykreowana dla ludzi nie wiedzących o co w tym chodzi ….. to jakiś czas temu rozmawiałem z liderami tych ugrupowań i to bardzo poważnie …. stwierdzam, że żadne z nich nie posiada żadnej alternatywy w ujęciu strategicznym dla Polaków – to są jedynie hasła, slogany i nic więcej (tak samo jak i u narodowcóe) …… tam nie ma żadnej przyszłości. Dlatego wolę pracować u siebie może z małą grupką ludzi, bo wolę z mądrym przegrać aniżeli z głupim wygrać. … to jest moja bardzo prywatna ocena tychże ugrupowań. Co do partii mainstreamowych – to przefarbowane, przechrzczone ludziska, dla których Polska nie ma żadnego znaczenia – następny marketing polityczny.
      Jednak dla mnie największym problemem w Polakach, jest zmiana sposobu myślenia. Bo chociaż obaliliśmy te mury komunizmu, to jest on zakorzeniony u nas tak bardzo że nie można go niczym wypalić. Przecież nawet partia rządzącą – jest to typowa lewica połączona z komunizmem …. jedynie co z prawicą mają do czynienia – to że chodzą do kościoła …. ale tu bym się zastanowił, czy chodzą pod publikę, bo potrzebny im jest elektorat ,…, czy naprawdę są wierzący?
      Pani Mario, nie ukrywam z taką osobą jak pani – pomimo naszych dewiacji zawodowych, mogę powiedzieć śmiało – tak mogę się codziennie kłócić 🙂
      A może chciałaby pani coś napisać od siebie u nas na portalu? ….. zapewniam nie należy to do czynności łatwych 🙂

      Reply
  • 10 września 2017 at 16:16
    Permalink

    Wszystko dobrze, wszystko dobrze … do pewnego momentu.. Cytuję:
    „Jeżeli nie interesuje cię Polska ani przyszłość Twoich dzieci, to czemu z taką ochotą korzystasz ze wszystkich przywilejów darowanych przez płacących ogromne podatki w Polsce. Leczenie – może nie takie jakie chciałbyś, ale jest (podstawowa opieka medyczna w Polsce była i jest zapewniona). Bezpieczny spacer nocą zapewniają ci lampy, które oświetlają drogę – tego na co dzień się nie dostrzega. Program 500+ pomaga tym, którzy wychowują dzieci – te pieniądze to darowizna społeczna. Kiedy dojdzie do wypadku samochodowego, przyjeżdża straż pożarna, policja, karetka, a nawet karawan – to też zapewnia państwo. Wszystkie skutki losowego nieszczęścia (powódź, huragan etc.), które dotykają naród, są finansowane przez państwo. Czy nadal uważasz, że to nie są przywileje, a Ty z niczego nie korzystasz, więc nic cię nie obchodzi? Zatem zapłać za to wszystko ze swojej kieszeni. Organizujący legalnie manifestacje mają zapewnioną ochronę Policji- wszystko dla ich bezpieczeństwa, aby mogli bezpiecznie wrócić do domów. CZY TE DZIAŁANIA MAJĄ CZY NIE MAJĄ, DLA CIEBIE ZNACZENIA?”
    Z Pana wypowiedzi wynika, jakoby państwo, dysponujące tak ogromnym pakietem usług i dla społeczeństwa finansowało świadczenie tych usług z pieniędzy, które same gdzieś zarobiło, pożyczyło, dostało je w darowiźnie czy w innej formie, i w ogóle, a nie z podatków ludzi ciężko pracujących po 10-12 godzin na dobę.
    Skąd państwo, w tym przypadku administracja państwowa, która ma świadczyć usługi wobec swojego pryncypała, którym jest obywatel RP, a która sama niczego nie tworzy, tylko komplikuje, nie tworzy żadnej wartości dodanej, nie tworzy zysku, tylko przeważnie straty, z których nie rozlicza się przed społeczeństwem, swoim suwerenem, pytam się, skąd ma pieniądze na te powyższe wspaniałości, na które według Pana, jacyś obywatele RP, płacący podatki (czy chcą czy nie chcą) nie zasługują, gdyż czynnie nie biorą udziału w procesie zmieniania Polski.
    Twierdzi Pan, że jest strategiem itp. Z tego co wynika z Pana opisu i dając, powiedzmy, wiarę w opisane przez Pana umiejętności, zasadniczo wychodzi, że jest Pan specjalistą od zarządzania kryzysowego, ale raczej nie na szczeblu strategicznym. Do pełnienia funkcji strategicznych ważna jest znajomość psychologii. A z Pana artykułu nie wynika, aby Pan miał wiedzę co najmniej teoretyczną na ten temat. Inaczej mówiąc, być może jest Pan specjalistą w opisanej przez Pana dziedzinie, ale cech lidera i charyzmy nie widać. Brak inteligencji emocjonalnej. Czy bierze Pan pod uwagę fakt, że ludzie pracują w ciężkich warunkach, są zmęczeni, marzą o tym, by wrócić do domu i odpocząć. 30 lat huśtawki polityczno-ekonomiczno-społecznej wypaliła ich jako obywatela RP i sami już czasami nie wiedzą z czym się utożsamiać. Mają dość już tych wszystkich szopek. Brak jest motywacji wewnętrznej do działania. A charyzmatycznych przywódców, którym można byłoby zaufać i pójść za nimi i z nimi, NIE MA. Są tylko marionetki na usługach tych czy innych organizacji. Ci co faktycznie rządzą są w cieniu. O takich mówi się szare eminencje. Im nie zależy na rozgłosie, tylko na osiąganiu celu za pośrednictwem innych ludzi (to wyrywek z najkrótszej definicji zarządzania, którą nota bene sformułowała … kobieta. Teraz zgaduj-zgadula: jeżeli wg M.P.Follet zarządzanie jest sztuką realizowania czegoś za pośrednictwem innych ludzi, to jaka jest definicja manipulowania?).
    Wie Pan, kiedy się dostrzega, że lampy się świecą? 1. kiedy się ma romantyczny nastrój, 2. kiedy się walczyło długie lata, aby wreszcie władze powiatu czy gminy oświetliły nam w końcu ulicę, przy której mieszkamy 5-10 lat, 3. kiedy się samemu brało udział w jakiejś formie w procesie elektryfikacji i się jest dumnym ostatecznie, że miało się udział w tym. Jeżeli nie mamy romantycznego nastroju, jeżeli czekaliśmy zbyt długo na coś co w XXI w. w Europie powinno być powinnością takiej gminy czy powiatu i łaski nam nie robią, bo żyją z naszych podatków, z tych za nieruchomości także, z tych za parkowanie niestrzeżone również, a przecież miasta są nasze… itp. i jeśli nie mieliśmy wpływu na cokolwiek, bo demokracji tak naprawdę nie ma, jest tylko biurokracja i państwokracja, to ludzie mają prawo nie widzieć tych lamp. Zwłaszcza jak wracając z pracy myślą o swoich problemach, kłopotach, rakach, podatkach, kredytach w zamian za oddawanie 70% swojej pracy temu państwu, a potem z tego co zostanie – oddawać w podwójnym i potrójnym opodatkowaniu (np. opodatkowanie emerytury, podatek pośredni za to czy tamto, za wzbogacenie – czyli ktoś, kto się napracował, żeby zarobić pieniądze jest przestępcą, który musi oddać temu państwu haracz za przewinienie jakim jest praca; teraz wiadomo skąd to państwo ma pieniądze na lampki). Nie chce mi się dalej tego ciągnąć. Albo Pan to zrozumie, albo nie. To nie dotyczy tylko lamp, ale i pozostałych usług świadczonych przez administrację państwową, którą nota bene również nie wybieramy….
    Szukacie przywódców. Ciekawe jakie są kryteria rekrutacji i selekcji. Takie jak w wojsku? Nie myśl i wykonuj rozkaz? Takich jest pełno. Ale to nie liderzy. A jak spotkacie lidera, to może wam się nie spodobać… Żaden lider nie potrzebuje kuźni, w której rzemieślnik, go przerobi na swoją modłę… A w Polsce nie lubi się liderów i osób charyzmatycznych, którzy są indywidualistami. To nie znaczy, że nie umieją pracować w zespole. To znaczy, że myślą inaczej i mają wizje, które nie są dostępne dla większości, a uświadomienie celu swoim podwładnym, aby go przyjęli jako własny, równa się najczęściej z cudem. Tacy liderzy najczęściej chodzą własnymi ścieżkami i nie interesuje ich praca w zespole. Władza też ich nie interesuje. Charyzma to nie władza. Dopiero charyzma i cel dążenia do władzy daje charyzmatycznego przywódcę. A ludzie charyzmatyczni najczęściej nie dążą do władzy. Oni rządzą sobą i to im wystarczy. I jeszcze jedna uwaga. Jeśli ktoś nie chce się zmienić to nikt go nie zmieni. Taka baza z psychologii.
    Mimo wszystko, życzę powodzenia.

    Reply
    • 11 września 2017 at 10:10
      Permalink

      Szanowna Pani Doktor, bardzo dziękuję za obszerny komentarz. Proszę nie podchodzić do tej odpowiedzi emocjonalnie – dla mnie osobiście nie jest pani wrogiem, tylko ma pani inne zdanie na konkretny obszar tematyczny. Pocieszającym dla mnie jest to, że zgodziła się pani z pozostałymi moimi tezami, a to znaczy że mamy tylko jeden punkt sporny, który powinniśmy sobie dogłębnie wyjaśnić. Nie twierdzę, ze nie ma pani racji.
      Jednak postaram się odpowiedzieć w miarę konstruktywnie co zauważyłem w pani komentarzu.

      W sumie rozpoczęła pani konstruktywnie, a później przeszłą pani na czynnik emocjonalny oraz dyskredytację i deprecjonowanie kompetencji mojej osoby, że niby wojskowy to nie ma uczuć. W psychologii (akurat kończyłem psychologię zarządczą) to jest standardowe działanie i rozumiem że jako psycholog kliniczny, pani ten czynnik uwzględniła.
      Jednak jako ekonomista – to jestem co najmniej zaskoczony, pani sposobem myśllenia.
      Odpowiem pani na uwzględniony przez panią czynnik psychologiczny… „Jeżeli do przełożonego przychodzi podwładny z bardzo słusznymi uwagami i argumentami, a ten przełożony nie ma żadnych argumentów aby odeprzeć te logiczne uwagi – to zmienia natychmiast temat np …. czyli pukał pan do drzwi? czy był pan umówiony? albo ,…, jak już rozmowa się rozwinie , to można zawsze powiedzieć,…, te pana argumenty są bzdurne, a pan to idiota! …. Proszę opuścić moje biuro!!!…. nie dając żadnej możliwości konstruktywnej odpowiedzi. Właśnie tak wygląda w Polsce dialog.
      Zastosowała pani mniej więcej podobny schemat, bo zaraz po wstawieniu części mojego tekstu, dając tylko częściową odpowiedź zmieniła pani swój kierunek na czynnik emocjonalny, który nie ma żadnego znaczenia w planowaniu strategicznym, zarządzaniu kryzysowym, czy nawet ekonomii. Zastanawia mnie tylko to, czy zrobiła pani to specjalnie – czy nieświadomie? (proszę się zastanowić, i nie traktować tego jako atak)
      Przejdźmy dalej – Nie można pisać ekonomii na podstawie uczuć – bo za daleko jako kraj wtedy się nie zajedzie. Dlatego jestem zdziwiony że pani podpisując się jako dr ekonomii – mówi pani o emocjonalnej inteligencji jako głównym determinancie, a logiczne myślenie (to zimne) jako wadę. Gdyby ekonomiści, żołnierze, …. a nawet lekarze ratunkowi uwzględniali ten czynnik jako główny, nigdy by nie przeprowadzono żadnej reformy, czy operacji ratunkowej z sukcesem – ponieważ ten czynnik przeszkadza w logicznym podejmowaniu decyzji i nie jest czynnikiem planowania długofalowego (pow 20lat).
      Proszę panią, czy wie pani co to jest Wolny Rynek, a w nim ekonomia czy zarządzanie strategiczne? ….. Jako ekonomista powinna pani wiedzieć, że wolny rynek jest to nieustająca „wojna” przedsiębiorstw o uzyskanie przewagi konkurencyjnej i maksymalizacji zysków. np. Czym jest przejęcie firmy, lub czym jest fuzja? Przejęcie firmy porównałbym do zaatakowania drugiego kraju, wygranie wojny i wzięcie jego obywateli pod swoją kuratelę – czyli rządy pod okupacją? (1939-1945) Fuzja – jest niczym innym jak unią, w której firma silniejsza przejmuje zarządzanie firmy słabszej.
      Jedyna różnica pomiędzy wolnym rynkiem a wojną jest taka że w wolnym rynku nie uwzględnia się zabijania ludzi …. chociaż pod względem emocjonalnym i finansowym niszczy się ich doszczętnie. Nie ma tam ani grama empatii, utylitaryzmu czy współczucia.
      Jakby psychologowie mieli zarządzać lub osoby o wysoki współczynniku EQ bez IQ to ten kraj natychmiast by upadł. Może właśnie to Polsce grozi – bo ludzie z zarządzania strategicznego, zamiast myśleć logicznie, w ujęciu długofalowym, wprowadzają nam bardzo dużo emocji …. To jest Kardynalny Błąd, który się zemści!!! Proszę sobie przeczytać książkę pani prof. Galas na temat Anomii – bo ona o tym opisuje. I właśnie dlatego przy zarządzaniu strategicznym państwem, nie można wprowadzać zbyt dużego czynnika emocjonalnego, bo jest on subiektywny i chwilowy. Ten czynnik jest tak krótki chwila szczęścia jedzonych lodów.

      W kwestii pierwszej, Ja nie twierdzę że mamy super wypasiony i nieograniczony pakiet wsparcia i że państwo nam pomaga, ale też twierdzenie że go nie mamy jest błędem. Te wspomniane latarnie – …. oczywiście – nikt ich nie zauważa, bo stały się normalnością, a gdy są normalnością nikt tego nie zauważy. Tak jak prąd w mieszkaniu, gdy działa jest normą, ale gdy go nie ma jest poważnym problemem. Po 15 minutach, gdy nie ma prądu – każdy z domowników jest co najmniej zaniepokojony. A po jednym dniu, zastanawia się ile produktów będzie musiał wyrzucić z lodówki ….. a co by było gdy ma się fermę kurzą i jest ona sterowana elektronicznie – to już są milionowe straty … i nie ma tam żadnego współczynnika emocjonalnego , oprócz złości w swoją bezsilność.
      Nie twierdzę, też że państwo właściwie gospodaruje naszymi pieniędzmi i że tylko jedni pracują, a drudzy korzystają.
      To powinna być synergia – niestety tak nie jest. Mamy środowisko urzędników beneficjentów budżetu państwa i mamy ludzi którzy na ten budżet muszą zapracować. W budżecie znajduje się (zdrowie, edukacja, bezpieczeństwo, oraz rzeszę administracji)
      A teraz z drugiej strony, … część społeczeństwa będąc bardzo wysoko opodatkowanym zwyczajnie ucieka z obciążeniem podatkowym poza granice Polski …. czyli płaci podatki na zewnątrz, a jednocześnie korzysta z dóbr w naszym kraju …. czy tak powinno być? Oczywiście że nie
      Teraz możemy powiedzieć, jako kontrargument, że państwo robi wszystko aby Ci płatnicy podatków – obywatele Polscy uciekli, bo takich obciążeń, np. nowo założona firma nie wytrzyma – i to jest Prawda …. ale jak wszyscy uciekną poza granice Polski z podatkami – to płatnikami podatku kto będzie? …. budżet? rząd? – niemożliwe bo są beneficjentem. A pozostali mają gdzieś płacenie podatków, tylko wolą krzyczeć że za mało socjalu dostają i chcą więcej …… – czy w tym przypadku nasze państwo się utrzyma?
      Co do wstąpienia, czy współpracy z nami – zapraszam. Nie twierdzimy że posiadaliśmy wszystkie rozumy, bo byłoby nadużyciem – może właśnie Pani uzasadnienie wygra i będzie wartością dodaną.
      A to że mamy odmienne poglądy w pewnych kwestiach – to bardzo dobrze. Jakbyśmy myśleli tak samo, to mielibyśmy Koreę północną …. ale czy o to nam chodzi?
      Czekam na pani komentarz, no i może będzie jakaś dyskusja 🙂

      Reply
  • 6 czerwca 2017 at 19:57
    Permalink

    Bardzo dobrze opisany problem. Niby są mądrzy ludzie, ale nie potrafią ze sobą współpracować…. wielu uważa się za guru ale nie zdają sobie sprawy z tego że sami nic nie zrobią. Mądre elity już są. Problem w tym że nie potrafią unieść się poza własne ego aby współdziałać…. dopóki tego nie zrozumią to nie będzie dobrze i z pewnością się nie zjednoczymy. Dlatego teraz konieczne jest uświadamiać tych co są mądrzy i światli aby wspólnie włączyli się w wir wspólnych działań. W polityce trzeba koniecznie zastosować synergię. Synergia zachodzi wtedy, gdy całość jest większa od sumy poszczególnych składników. https://akademiapolityczna.wordpress.com/2015/07/17/zastosowanie-synergii-w-polityce/
    Jak pisze Edward Dubanowicz w książce pt. „Ku stałemu ustrojowi państwa polskiego”: „W stosunku do innych i bardzo niepospolitych swych zdolności, społeczeństwo polskie – jak to wszyscy wiemy – nie odznacza się wybitnym uzdolnieniem do zbiorowej pracy. (…) Zdolność do działania w zespole nie jest jednak właściwością, którą dane społeczeństwo samo, z natury, posiada (…) jest raczej właściwością, której stopień pozostaje w prostym stosunku do wprawy w zbiorowej pracy, ćwiczenia i przyzwyczajenia. W praktyce i w ćwiczeniu kształcą się też równolegle z tamtą i jej towarzyszki: poczucie solidarności i celowości akcji i poczucie odpowiedzialności za jej wynik. (…) Do rozwoju działania w społeczeństwie w Wielkiej Brytanii przyczyniły się z pewnością uprawiane od tysiąca lat rodzaje pracy, głównie żeglarstwo i zabawy sportowe.”

    Reply
    • 6 czerwca 2017 at 20:12
      Permalink

      Pani Tereso z tymi elitami to jest tak, że niby są, ale boją się z kimkolwiek pójść i panicznie boją się wzięcia na swoje barki odpowiedzialności. Dlatego też zamiast nich, pchają się do rządu cwaniaki, i chorzy na punkcie władzy.
      No cóż, władza jest gorszym odbiciem mądrości narodu.

      Reply
  • 4 czerwca 2017 at 22:48
    Permalink

    Z wielkim entuzjazmem odniosłam się do przeczytanego artykułu. Tak, temu krajowi potrzebna jest „świeża krew”, potrzebne są „młode wilki”, które wyprowadzą Polskę na prostą. Widać, że są jeszcze ludzie potrafiący wznieść się ponad te podziały i chcący coś pożytecznego robić. Ludzie rozsądni. To napawa optymizmem. Po głębszym zastanowieniu się dopadły mnie jednak pewne wątpliwości. Po pierwsze, dlaczego mam wierzyć w Wasze szczere intencje – być może jakaś grupa szuka dojścia do władzy i mydli teraz ludziom oczy (mam prawo wietrzyć wszędzie podstęp, a okrągły stół to co? A tyle nadziei wszyscy w nim pokładali). Po drugie, jeżeli zapraszacie do współpracy osoby, to jaka pewność, że nie zgłoszą się cwaniaczki żądne tylko władzy? Jeżeli jednak szczere są Wasze intencje – to popieram.

    Reply
    • 5 czerwca 2017 at 00:45
      Permalink

      Proszę Panią – zacznę od końca, czyli od cwaniaczków- Nie mamy żadnej gwarancji że wszyscy co do nas przyjdą będą mieli uczciwe intencje, ale zrobimy wszystko aby ich wyeliminować. Mamy już dość dobry system weryfikowania uczciwości ludzi. Jak na razie sprawdza się dość dobrze, a wręcz doskonale. Z tymi młodymi wilkami – nie przesadzałbym, bo w młodości jest pewien szkopuł, że młodzi myślą emocjonalnie – sercem, a Polsce nie jest potrzebna kolejna rewolucja – tylko bardzo roztropne i mądre zarządzanie, a problematyka jest naprawdę skomplikowana, bo 28 lat psucia, nie da się naprawić w ciągu jednego roku. Tak więc, wilki nam są nam potrzebne, tylko mądre a nie młode.
      Czy nasze intencje są szczere? odpowiem pytaniem … Ile osób pracowałoby za darmo przez dwa lata, dając rozwiązania i analizując problemy? Cwaniaki chcą KASY (od razu) i mieć wyniki teraz- już; My ciężko pracujemy tak jak w rolnictwie, jest etap przygotowania pola, zasiewu, doglądania czy wszystko właściwie rośnie, po czym etap zbiorów ,…, i tak w kółko. Jesteśmy na etapie zasiewu :-).

      Wystartowaliśmy mniej więcej w tym samym czasie jak KOD, gdzie oni organizowali już manifestacje i przyklejali się do nich wszyscy Ci co zostali odrzuceni. Moi ludzie mówili mi wtedy – Idziemy z nimi! oni maja poparcie – tyle ludzi przyszło na manifestacje. Już tych ludzi u nas nie ma – w KODzie też już ich nie ma. Doskonale wiedziałem że zbyt szybkie działanie, bez przygotowania oparte na populistycznych sloganach zawsze kończy się źle. Na dzień dzisiejszy żadne ugrupowanie polityczne nie odrobiło lekcji (włączając w to partię rządzącą), bo ukierunkowało się na zabezpieczanie sobie elektoratu, a zapomniało o ludziach( i to nie są programy socjalne) – to jest główny problem naszych wiodących partii.
      Z nikim nie wchodzimy w żadne dziwne układy oraz finansowania przez różne firmy, bo doskonale wiemy że każdy dług kiedyś trzeba spłacić.
      Czy wygramy? Nie wiem – na pewno będzie trudno, ale to może nawet i dobrze będzie o nas świadczyć, bo miarą wielkości przeciwnika określa się wartość danego człowieka-ugrupowania.

      Dlatego zbieramy ludzi mądrych do naszej (jeszcze) małej grupy – rozmawiamy jak rozwiązać dany problem, i opisujemy go. Część z nich publikujemy a resztę zachowujemy do dalszej naszej ciężkiej pracy.
      Ps. Osobiście wolę z mądrym przegrać, aniżeli z głupim wygrać 🙂
      Zapraszamy do nas – przekona się sama pani czy nasze intencje są uczciwe.

      Reply
  • 4 czerwca 2017 at 21:43
    Permalink

    Bardzo ciekawy artykuł, jeśli nie odezwa do narodu. Poruszono tak dużo spraw ,że nie sposób się do nich odnieść w jednym zdaniu, ba! nawet dziesięciu. Niemniej podziwiam i popieram akcję, ponieważ nie ma z czego wybierać i nic na widoku się nie wyłania , daję piątaka za kurs i powodzenie. Wspieram sercem i duszą, ciałem trochę gorzej , bo mam coś na karku, co mi bardzo ciąży, mimo to macie u mnie pełne poparcie.

    Reply
  • 3 czerwca 2017 at 19:37
    Permalink

    Uff – przebrnąłem przez ten stek banałów – co to za debil pisał? Te gostek – to jak zgłoszę się do Ciebie to prezydęta ze zrobisz …. i jeszcze mnie nauczysz …. ciekawe jak?
    Stary a kto mi zapłaci kaskę za zmarnowany czas ……. Ty chyba debil jezteś?

    Reply
    • 4 czerwca 2017 at 15:23
      Permalink

      Uff – gdyby głupota umiała latać Pan byłby pięknym orłem, chociaż bardziej mi pasuje głuptak.

      Reply
    • 15 sierpnia 2017 at 10:45
      Permalink

      Szanowny PDP!!!
      Wstydzisz sie swojego nazwiska i
      Napisales kilka slow hejtu. Dlaczego Nie stac Ciebie na rzeczowa krytyke? Gdybys napisal, ze to program idealistyczny to bym sie z Toba zgodził. Przeczytaj Kodeks Etyki na http://www.obywatelskarp.pl igdybys go skomentował, ze przeciez i Ty tez chcesz według niego postepowac alejestesmy tylko ludźmi grzesznymi, tez sie z Toba zgodze. Ale patrzac na historie np. Chrzescijanstwa tez zaczela sie od idealow i dobrych rad. Wierze i jestem przekonany, ze to co stalo sie we Francji bedzie tez u nas. Zycze wygrania wyborow przez nowego uczciwego lidera. Pozdrawiam, LeszekMilanowski

      Reply
  • 3 czerwca 2017 at 19:28
    Permalink

    Drogi Autorze, czy masz pan rację? zapewne tak …. ale powiedz mi czy w świecie zdominowanym przez politycznych celebrytów wspierających jedynie swoich, to mamy jakąkolwiek szansę na normalność?
    Może właśnie powinniśmy organizować manifestacje lub rzucać kamieniami w parlamentarzystów.
    Ps. a jak by pan rozwiązał sprawę uchodźców, bo to przecież temat na topie?

    Reply
    • 4 czerwca 2017 at 15:20
      Permalink

      Panie Karolu, manifestacje świadczą jedynie o słabości naszej władzy i braku pomysłu na rozwiązania oraz o tym że nasze społeczeństwo, niestety całkowicie zgłupiało z tą demokracją i wolnością. Proszę zwrócić uwagę kto manifestuje, albo sami emeryci albo jacyś nawiedzeni fanatycy. Manifestacje nie mają na celu rozwiązanie problemu – one mają na celu dać niedowartościowanym liderom pracę w różnych komisjach. Czy myśli Pan że zostanie rozwiązana chociaż jedna sprawa? Wątpię
      Daje przykład komisji trójstronnej gdzie zasiadają sami związkowcy i jakoś nie rozwiązali ani jednej sprawy, a już upłynęło ponad 1,5 roku.
      Natomiast w kwestii uchodźców – to ten wątek opiszę osobno, ponieważ jest bardzo powiązany z aspektami terroryzmu. Na pewno nie można odpowiedzieć na tak poważny problem jednym zdaniem.

      Reply
  • 3 czerwca 2017 at 19:23
    Permalink

    Skąd wy się urwaliście – przecież wszyscy kradną a Wy chcecie pomagać – hahahaha

    Reply
    • 4 czerwca 2017 at 12:09
      Permalink

      Ja nie kradnę i wielu innych również, więc niech Pan mówi w swoim imieniu. A jeżeli posiada Pan takie doświadczenie w kwestii kradzieży to cóż, sam Pan sobie wystawia świadectwo w jakim kręgu towarzyskim się obraca. Wszakże „z kim przystajesz takim się stajesz”…

      Reply
      • 4 czerwca 2017 at 14:51
        Permalink

        Ta – nie kradnież, każdy tak mówi. Wszyskie rzondy nas okradły i teraz pojawiają się kolejni, którzy chcą skoczyć na kasę. Wybierzcie nas – a my będziemy mieli w d..e Was. Całe szczęście że mam firmę w Anglii, to jest szansa że będę miał emeryturę. Precz ze złodziejami!

        Reply
        • 4 czerwca 2017 at 15:28
          Permalink

          No panie ~british~ chwalić to nie ma się czym – bo chyba sam Pan nie jest w stosunku do reszty obywateli do końca uczciwym. Rozumiem że tam założyliśmy firemkę (zapewne jednoosobową) tam płacimy kaskę a tutaj w Polsce chcemy się leczyć, chcemy aby Policja polska nas chroniła, korzystamy z naszych dróg, które są z naszych podatków a nawet z edukacji swoich dzieci, które uczą się za darmowe Polsce – to kto jest tutaj złodziejem?

          Reply
        • 6 czerwca 2017 at 11:14
          Permalink

          ~british~ biznesik w Anglii nie idzie że masz taką frustrację ? 😉

          Reply
  • 3 czerwca 2017 at 19:21
    Permalink

    Przeczytałam, dość dużo racji, ale czy Wam się to uda? No dobra, jeżeli bym chciała wystartować na Burmistrza gminy, to zagwarantujecie mi Wasze wsparcie? Przecież nie znacie specyfiki mojej gminy?
    Poza tym nikt was nie wesprze, bo większość to oszołomy lub facebokowe imbecyle nie potrafiące nawet czytać – tylko krzyczą że im należy dać i będą walczy z demokracją.

    Reply
    • 8 czerwca 2017 at 23:28
      Permalink

      Pani Jadwigo dlatego skupiamy się na tworzeniu własnego portalu a Fb traktujemy tylko jako jeden z kanałów promocji naszego zdania. W kwestii Pani gminny i angażowania się w sprawy samorządowe, to zapraszamy do kontaktu, ponieważ posiadamy w naszych szeregach osoby o doświadczeniu i sukcesach w tej kwestii. Jeśli ma Pani wolę i odwagę do realnej walki o fotel burmistrza, to zapewne wysłanie do nas maila również nie będzie stanowić problemu. Pozdrawiamy

      Reply
  • 3 czerwca 2017 at 12:06
    Permalink

    „Spróbujcie w grupie entuzjastów partii rządzącej poruszyć temat in-vitro, albo porozmawiać wśród opozycji o tym, że słusznie rząd zajął się zmianami w sądownictwie, lub wśród homoseksualistów jasno stwierdzić, że ich preferencje to dewiacja. Zaznaczam, że ma to być rozmowa na argumenty, a nie na wyzwiska. Odpowiem: TO JEST NIEMOŻLIWE ”
    Wiesz co wydaje mi się że tematy światopoglądowe od religii, przez aborcję kończąc na tym kto z kim i jak sypia są wygodne dla władzy. Dlaczego?
    Dlatego że pozostawienie nie załatwionych spraw które są naturą osobistą powoduje wentyl bezpieczeństwa w przypadku problemów władzy.
    Nie dopina się budżet? To wyprowadźmy kobiety na ulicę, niech walczą o aborcję.
    W wojsku problemy? To zrobi się debatę o eutanazji.
    Porażki lub niepowodzenia na arenie międzynarodowej? To postraszmy homoseksualistami ludzi wierzących lub odwrotnie.
    Dopóki tak naprawdę jako społeczeństwo nie wypracujemy wspólnego stanowiska w kwestiach światopoglądowych, tak jak zrobiliśmy konsensus w sprawie aborcji parę lat temu, dopóty politycy będą wycierać sobie tym wszystkim gęby gdy będą mieć problemy.
    Bo nic i nikt nie rozpala tak opinii publicznej jak uderzenie w ich światopogląd, niezależnie jaki on jest.

    „Dla przeciętnego Polaka od dawna nie ma większego znaczenia, kto trzyma ster, każdy wybór partii spośród obecnych na scenie politycznej kończy się tak samo, profity dla swoich i beznadzieja, a tym samym przegrana dla Nas – Polaków.”
    Obecnie rozpoczęła się epoka ludzi „brawo ja”, tzn. aby tylko wygodnie było jednostce. Im większy podział tym trudniej skleić. Obecne czasy to jeden z ostatnich dzwonków aby pobudzić postawy pro społeczne wśród ludzi. Później może to już nie być możliwe.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *