Niepełnosprawność nie może być wymówką do użalania się nad sobą

Tym kontrowersyjnym tytułem chcielibyśmy zmotywować osoby niepełnosprawne do aktywności …….nie tej, skupiającej się na najpilniejszych potrzebach typu: wózek inwalidzki, pieluchy, łóżko – bo od tego są organizacje dla niepełnosprawnych, szpitale bądź fundacje – na pewno nie my.

Czy kiedykolwiek ktoś zastanawiał się, że niepełnosprawność może być doskonałym środkiem pozyskiwania funduszy a także elektoratu wyborczego?

Prezydenci miast, starostowie, burmistrzowie zabiegają o głosy tego elektoratu, ponieważ często jest to licząca się grupa ludzi, którzy też mają swoje rodziny gotowe poprzeć kandydata altruistę. Przykład z samorządów biorą kandydaci na posłów , senatorów i wszelkiej maści inni politycy którzy w ten sposób tworzą elektorat. Wystarczy zgłosić się do jednej z wielu takich organizacji, zadeklarować pomoc, pogłaskać chorego, zapytać się czy dobrze się czuje, dać mu nadzieję i obdzielić podopiecznych drobnymi prezentami. W przypadku stanowisk jak wyżej, sprawa jest znacznie łatwiejsza, ponieważ akurat przed wyborami za publiczne pieniądze można ,niby całkiem przypadkiem kupić na potrzeby organizacji np. nowy rower treningowy, fotel do masażu, łóżko, tudzież inne urządzenia na które wcześniej jakoś nie było środków. Taki zakup i dobry gest musi być uwieczniony, co wydaje się oczywiste i już rusza kampania. Na koniec wspólne zdjęcie odwiedzającego z jego autografem i sugestia jest jednoznaczna kto przyjaciel, a kto wróg. Wiadomo na kogo można liczyć. Bywa też, że (zwłaszcza przed wyborami) ożywają wszelkie akcje społecznościowe, których zadaniem jest zbiórka pieniędzy ze wskazaniem konkretnego konta na dokonanie wpłaty. Pada mnóstwo obietnic i na dobry początek część z nich udaje się zrealizować – stąd dedukcja, że wybory powinny mieć miejsce co dwa lat, wówczas mieliby wszyscy, bo pieniądze mnożą się w jakiś cudowny sposób co oczywiście spotyka się z wielką aprobatą obdarowywanych.
Kiedy przychodzi do realizacji programów, czy postulatów, to wraz z wyborami kończy się współpraca i spada zainteresowanie. W każdym nowo tworzonym rządzie powołuje się pełnomocnika lub zespół ekspertów do współpracy z organizacjami osób niepełnosprawnych, praw dziecka, równouprawnienia, parytetów etc. Powstaje też szereg komisji mających na celu opracowanie praktycznych rozwiązań dla osób niepełnosprawnych z zamysłem ich realizacji. I na tym koniec?

Generalnie nic się nie zmienia do następnych wyborów. Pytanie dlaczego?
Po pierwsze – większość z tych osób jest zdrowa i tak naprawdę nie rozumie problemów z którymi borykają się na co dzień ci których niepełnosprawność dotyka;
Po drugie – nie chcą rozumieć, bo to oznacza wysiłek fizyczny i umysłowy oraz pracę w terenie, a po co, skoro jest dobrze tak jak jest;
Po trzecie – po co samemu stwarzać sobie problemy i narażać się na niezadowolenie, być może krytykę, która mogłaby wpłynąć na zmniejszenie poborów, bądź co gorsza likwidację stanowiska;
Po czwarte – wychylanie się przed szereg jest źle postrzegane przez przełożonych, którzy nie po to są, żeby przejmować się jakąś mało znaczącą grupą. Pracodawcy nie lubią nadgorliwców, bo stawia ich to w niekorzystnym świetle lub zmusza do wysiłku;
Po piąte – rośnie sieć uzależnień, jak naruszę budżet i tym samym narażę się innym– to mnie zdeklasują lub wywalą.

W naszym kraju nierozwiązane problemy zamiata się pod dywan. Tymczasem wiele skutecznych rozwiązań leży zapomniane w szufladach. Temat ten zazwyczaj żywy na początku kadencji nowego rządu, blednie jak tusz na wydruku wraz z jej trwaniem. Zanim nowe rządy zaczną pracować, mija co najmniej 2 lata. W trzecim roku zaczyna się kolejna kampania wyborcza, wówczas można znowu coś ugrać. Wracają obietnice wdrożenia różnych opracowań, tylko po to aby zagwarantować sobie reelekcję w następnych wyborach. Przy zmianie rządzących proces ten zaczyna się od początku i tak w kółko.

Dlatego, trudno się dziwić, że środowiska osób niepełnosprawnych przestały ufać praktycznie wszystkim, bo wszyscy ich potrzebowali tylko i wyłącznie na czas przygotowania kampanii wyborczej.

Organizowanie się w ramach jednej grupy tematycznej, grupy zawodowej, czy grupy wsparcia, bez względu na ilość – zawsze skazane jest na porażkę tej grupy.

Nie zawsze jest to porażka spektakularna ale odczuwalna. Nie ważne czy będą to: górnicy (1 mln*), żołnierze (0.9 mln*), kolejarze (1 mln*), policjanci (0.9 mln*) straż pożarna (2,5 mln*), nauczyciele (1,5 mln*), rolnicy (0,5 mln*), lekarze + pielęgniarki (0,5 mln*), przedsiębiorcy, kierowcy oraz niepełnosprawni (5 mln*). *Podane liczby są sumą danej grupy zawodowej plus ich emerytów oraz rodzin w/w
(x 2).
Każda z tych organizacji bez względu na ich wielkość, osobno jest słaba i podatna na ataki i ośmieszenia. Nawet kiedy upominają się o swoje słuszne prawa, pozostałe grupy zawodowe zamiast je wspierać i tym samym wzajemnie się umacniać, najzwyczajniej niszczą się wzajemnie. Problemem jest to, że nie potrafimy ze sobą współpracować, oskarżamy się wzajemnie o posiadanie większych przywilejów, a nie umiemy wypracować kompromisów. W odniesieniu do osób niepełnosprawnych mówi się dużo o równości, tylko ci którzy głoszą takie opinie zazwyczaj cieszą się dobrym zdrowiem. W tym przypadku równo, jest wielce krzywdzące i mija się ze sprawiedliwością.

Co więc powinni robić ci, którzy jeszcze dobrze nie zaczęli, a już są na pozycji przegranej?

Czy tego chcemy, czy nie, najrozsądniejszym rozwiązaniem, bez względu na upodobania polityczne, jest gromadzenie się ponad-zawodowo i ponad-podziałami. Wówczas pojawia się cień szansy takiej organizacji na przetrwanie oraz osiągnięcie sukcesu.
Co więcej, można wypracować optymalne rozwiązanie każdego problemu, dotyczącego życia naszego społeczeństwa. Jest to podyktowane tym, że informacja zawsze pochodzi od właściwych osób i nie poddaje się wypaczeniom tylko przez jedną grupą zawodową czy społeczną.

Gdzie jeszcze tkwi problemem pomiędzy osobami niepełnosprawnymi a sprawnymi?

Niepełnosprawni i ich opiekunowie chcą w miarę normalnie żyć, a zdrowi w obawie przed “zarażeniem się ich niepełnosprawnością” nie chcą widzieć tych problemów. Jeżeli niepełnosprawni nie wyjdą na ulicę,oznacza to, że problemu nie ma. A jak już będą krzyczeć, to zadowolimy ich kolejną kopertą koło sklepu, kilkoma podjazdami bądź nawet dodatkową windą w urzędzie lub dodatkowymi bonusami w formie zniżek na przejazdy.
My nie walczymy z prawem, bo ono jest do zaakceptowania, my walczymy ze stanem umysłu bezmyślnych, zakompleksionych, egocentrycznych i próżnych ludzi. Na szczęście w unii europejskiej przepisy są dość restrykcyjne, a wymagania zdecydowanie większe, te odgórne przepisy z czasem mogą znacznie poprawić sytuację osób niepełnosprawnych.
Problem niepełnosprawności będzie nas dotykał, czy tego chcemy czy nie, zwłaszcza, że ani poprawa komfortu życia, ani bardzo korzystne uwarunkowania społeczne nie mają wpływu na stan naszego zdrowia ani na to co nas spotyka.

W sprawach osób niepełnosprawnych chcielibyśmy się skupić na współtworzeniu grup i opracowaniu rozwiązywań systemowych, które pozwolą na budowanie trwałych metod radzenia sobie z problemem i ułatwienia życia tym których niepełnosprawność dotyka. Budowanie krawężników, podjazdów etc. pozostawiamy organizacjom pozarządowym i grupom wsparcia, które do tego są przeznaczone. My robimy dużo więcej

Jak widzielibyśmy naszą ewentualną współpracę?

Potrzebujemy ludzi sprawnych umysłowo, którzy nie użalają się na swój los i są w stanie myśleć logicznie i rozwojowo. Którzy mogą opisać swoje problemy i pomysły na ich rozwiązanie bądź ułatwienie funkcjonowania w społeczeństwie. Mogą to zrobić mając do dyspozycji komputer wraz ze wszelkimi programami np. youtube. Chcielibyśmy trafić do ludzi którzy mają swoje zdanie, potrafią je uzasadnić i konstruktywnie skrytykować dotychczasowe propozycje. Wiemy, że krytyka bywa twórcza i pozwoli w perspektywie uniknąć błędów.
Zainteresowani jesteśmy tymi, którzy widzą ponad czubek swojego nosa i chcą coś pożytecznego zrobić zarówno dla siebie jak i dla innych. (Opiekunowie też są bardzo mile widziani).

Kim my jesteśmy?
Jesteśmy strategami, zarządcami, analitykami, biznesmenami, prawnikami, naukowcami,żołnierzami, policjantami,rolnikami – generalnie ludźmi myślącymi, których celem jest stworzenie optymalnych rozwiązań dla wszystkich grup zawodowych, zdrowych i niepełnosprawnych aby docelowo każdy w miarę normalnie mógł w środowisku funkcjonować. Żyć z ludźmi i dla ludzi  – to jedno z naszych priorytetowych haseł.

Prowokujemy i proponujemy dialog na temat poprawy jakości życia. Wymiana poglądów oraz uczestnictwo w różnych programach rozwojowych będą jej częścią składową. Niepełnosprawność nie będzie dla nas przeszkodą w wspólnej pracy na rzecz społecznego dobra.

Pomimo różnych ułomności fizycznych, zamknięcia w waszych domach, braku wsparcia, może okazać się, że staniecie się w naszej grupie liderami w poszukiwaniu pozytywnych zmian.Wiemy, że cześć z Was powie, ……. a tam dialog? – przecież powinniśmy wyjść na ulicę, krzyczeć głośno o naszych problemach, pokazać rządzącym że my też potrafimy się zorganizować. To jest największa bzdura jaka może być wykreowana przez cwaniaków! Takie rozwiązanie sprzyjają jedynie tworzeniu stanowisk dla liderów strajków i cwaniaków. Powodują  rozgoryczenie i zdenerwowanie reszty czasami oburzonego społeczeństwa.

Co możemy wam zagwarantować?
– W początkowym etapie, gwarantujemy wam bardzo dużo pracy i ciekawe dyskusje, wymiany poglądów na najbardziej dotkliwe tematy (kłótnie są niewykluczone)
– Później, …… jeszcze więcej pracy ale równie dużo satysfakcji i bezpośredni wpływ na dokonanie pozytywnych zmian;
Pieniędzy nie obiecujemy (na razie), bo ich nie mamy – co przyniesie czas zobaczymy. Liczymy na to, że w perspektywie roku ten stan się zmieni. Wszystko jest transparentne (w ramach naszego stowarzyszenia) a szczególnie finanse.

Co będą o was mówić inni malkontenci?
Będą drwić, będą bagatelizować wasze inicjatywy i twierdzić, że te działania są niewymierne. Będziecie z nami. W naszej grupie, będziecie kimś więcej niż wolontariuszami, będziecie naszymi kolegami, koleżankami i przyjaciółmi.Wózek inwalidzki, ułomność fizyczna – nie jest żadną barierą. Będziecie czuć się potrzebni, spełnieni i mam nadzieję szczęśliwi.

Zaznaczam!

Dla nas niepełnosprawny to sprawny inaczej. Wcale nie oznacza, że nie może zajmować się wojskiem, policją, gospodarką, finansami, czy nawet sportem (to tylko zależy od was samych – czym się interesujecie).
Jeżeli wystarczająco was zachęciłem, bądź zaintrygowałem to proszę o kontakt.

1418total visits,3visits today

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

3 thoughts on “Niepełnosprawność nie może być wymówką do użalania się nad sobą

  • 16 marca 2016 at 17:36
    Permalink

    Szanowny Panie Jarosławie, dziękuję za komentarz, jednak celem artykułu nie było poruszanie wszystkich aspektów funkcjonowania osoby niepełnosprawnej w środowisku, ponieważ jest niemożliwym opisanie życia na dwóch stronach A4. Po drugie, nikt nie chciałby tego czytać (nawet Pan by usnął).
    Celem tego tekstu było zwrócenie uwagi, że Wy jako osoby niepełnosprawne (ruchowo) lub opiekunowie, jesteście więźniami swojej lub partnera choroby a wcale tak być nie musi. Możemy wspólnie opracowywać rozwiązania, które nas wszystkich dotyczą i zmieniać całe nasze życie. Jedynym naszym ograniczeniem jesteśmy My sami – nikt inny. Chcemy z wami współpracować bez względu na ułomności, problemy czy ograniczenia. My nie dostajemy żadnych pieniędzy w zamian aby być miłym w stosunku do osób niepełnosprawnych, bo tak wypada. Nie musicie się też doszukiwać drugiego dna, bo wybory będą za cztery lata. Doskonale Pan wie, że z Wami chcą wszyscy współpracować ale na rok przed wyborami, aby tylko pozyskać wasz elektorat po czym, wybrańcom zaproponują jakieś funkcje i tak to się mniej więcej kończy. Czy wam pomogą – wątpię. Współpraca z nami nie jest na rok czy dwa, mam zamiar aby trwała praktycznie do końca, dopóki dopóty wytrzymamy ze sobą:-)
    W rozumieniu biznesowym, nic specjalnego do zaoferowania nie mamy, ale w tym właśnie jest cała myśl. Przyjdą do nas tylko ludzie, którzy są uczciwi i chcą coś więcej zrobić, a nie Ci cwaniacy, którzy chcą tylko stanowisk lub innych apanaży.
    Bastion dialogu ma o wiele więcej do zaoferowania aniżeli pieniądze czy stanowiska, my dajemy możliwość aktywnej pracy w środowisku osób pełnosprawnych, przywrócenie swojej wartości jako człowieka, koleżeństwo, a nawet przyjaźń.
    Czy ktoś w rządzie Wam to zaoferuje? Po negocjacjach rozjedziecie się swoimi super wypasionymi wózkami inwalidzkimi (kupionymi przez ten rząd) do swoich super domów i nawet pies z kulawą nogą do was nie przyjdzie i znowu będziecie w tym samym miejscu co byliście wcześniej.

    Co do kwestii, kto państwa reprezentuje, jako osoby niepełnosprawne oraz określenia priorytetów systemowych – to chyba też byłbym niewiarygodnym. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę że jako niepełnosprawni jesteście też normalnymi ludźmi i podziały czy konflikty są nieuniknione. Jest takie powiedzenie “jeszcze się tani nie narodził aby wszystkim dogodził”. Jeżeli mógłbym zasugerować, to jedynym rozwiązaniem jest transparentność w działaniu, bez tego zawsze będziecie na przegranej pozycji. To co jest realizowane w rządzie (każdym) jest traktowane bardziej jak gra, czyli strona rządowa, chce mieć jak najmniej problemów, a Wy chcecie jak najwięcej zyskać dla siebie. Czyli następuje etap negocjacji. Wytrawni negocjatorzy, starają się wtedy wprowadzać osoby lub organizacje, takie które będą podatne na zaakceptowanie ich warunków a nie Waszych. Idealne negocjacje są wtedy, kiedy dwie strony wracają zawiedzione.

    Reply
  • 16 marca 2016 at 14:56
    Permalink

    Zasygnalizowanie problematyki osób niepełnosprawnych.

    Reply
  • 16 marca 2016 at 14:54
    Permalink

    Panie Grzegorzu, uważnie przeczytałem zamieszczone wyżej spostrzeżenia i w znacznym stopniu się z nimi zgadzam. Jednak systemowe wspieranie potrzeb takich osób, zwłaszcza tych z niepełnosprawnością znaczną i ich opiekunów ( rodziców), jest sprawą bardzo złożoną tak jak złożony jest problem niepełnosprawności, jako pewnego zjawiska społecznego będącego skutkiem pewnych uwarunkowań medycznych. Dlatego podjąłem pewną inicjatywę polegającą na utworzeniu czegoś w rodzaju bazy danych gromadzącej wiedzę w możliwie najszerszym zakresie o problemach osób niepełnosprawnych, ich rodziców bądź opiekunów. Moim zdaniem trzeba zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby udało się ten cel osiągnąć, gdyż właśnie wtedy całe środowisko – a przynajmniej znaczna jego część – otrzyma sygnał, że istotnie jest pewne gremium poważnie i planowo traktujące problemy niepełnosprawnych. Proszę zwrócić uwagę, że obecnie toczące się rozmowy mają charakter wybiórczy i polegają na spotkaniach strony rządowej z niektórymi ” przedstawicielami ” strony społecznej. Poruszane są tematy, które z pewnych powodów zdają się być w danym czasie najważniejsze, a przecież zakres przedmiotowej problematyki jest ogromny. Trzeba też nadmienić, iż w rozmowach ze stroną rządową biorą udział tylko pewne osoby, przeważnie takie, którym udało się wpisać na listę uczestników spotkania. Praktycznie w wielu sprawach wypowiedzieć się nie mają szans przedstawiciele wielu stowarzyszeń, terapeutów i rehabilitantów pracujących na co dzień z osobami niepełnosprawnymi, nie mówiąc o lekarzach specjalistach, przedstawicielach OPS i wielu innych. W moim najgłębszym przekonaniu dotychczas prowadzone rozmowy traktuję, jako farsę polegającą na tym, że kilku ludziom mieszkającym w Warszawie dużo łatwiej jest dotrzeć do Centrum Dialogu, chcą zaistnieć jako osoby reprezentujące nasze środowisko, gdy w rzeczywistości swoich postulatów z nikim nie uzgadniają. Strona rządowa zgadza się na to uznając, że wszystko to odbywa się w drodze konsultacji społecznych, gdy w rzeczywistości nie ma żadnych konsultacji. Ja proponuję coś odmiennego, chcę mianowicie, by dialog odbywał się przez lokalne ( powiedzmy wojewódzkie ) oddziały powołanej instytucji tak, aby wszyscy przedstawiciele różnych środowisk związanych z osobami niepełnosprawnymi mogli brać w nim udział. Uważam, że tylko wtedy można będzie wypracować odpowiednie systemowe rozwiązania, ponieważ będą one oparte o pełną zintegrowaną wiedzę o wszystkich aspektach związanych z problemami osób niepełnosprawnych. Więcej na ten temat porozmawiamy osobiście, serdecznie pozdrawiam. Jarek Jużyczyński.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *