Niemoc urzędnicza prowadzi do ludzkich dramatów

Czy spokojny i prawy obywatel w Polsce nie zalegający z żadnymi opłatami może się znaleźć z rodziną na bruku?

Niby nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe i dlatego postaram się Państwu ukazać szczególne oblicze polskiej” praworządności”, jakiej mogą doświadczać uczciwi  mieszkańcy naszych miast. Właśnie mija  rok od publikacji na Bastionie Dialogu artykułu pt. „Handel ludźmi – czyli jak się nabywa i sprzedaje kamienice z lokatorami”.  Pisałem wtedy o jednym przypadku pani Jolanty R. , która mieszkając ze swoim niepełnosprawnym synem w stopniu znacznym, stała się ofiarą handlowych rozgrywek  pomiędzy  Urzędem Miasta Łodzi, a panem Andrzejem P. Ponieważ sprawa jest we wspomnianym artykule sprzed roku dokładnie opisana, przeto nie będę jej powtórnie relacjonował, natomiast nadmieniam, iż niniejszy tekst jest jakby dalszą jej kontynuacją z uwagi na coraz bardziej bulwersujący jej charakter.

Co się wydarzyło po wspomnianej publikacji rok temu ?                   

Otóż 8 grudnia 2016 roku pani Jolanta R. złożyła pismo do Zarządu Lokali Miejskich w Łodzi na ul. T. Kościuszki 47 informując o decyzji podjętej przez właściciela kamienicy pana Andrzeja P. odnośnie planowanych prac remontowych budynku od początku 2017 roku, co uniemożliwia dalsze użytkowanie dotychczas zajmowanych mieszkań. W związku z powyższym autorka pisma zwróciła się z prośbą o przydzielenie jej (i tym samym jej niepełnosprawnemu synowi)  mieszkania komunalnego o standardzie takim, jak dotychczas zajmowane (oddzielna kuchnia + łazienka + WC). Do złożonego pisma zostało dołączone orzeczenie o niepełnosprawności syna, zaświadczenie o zarobkach i decyzja ZUS o przyznaniu renty socjalnej dla syna.

Trzeba jednak przypomnieć, że na mocy umowy z dnia 30 grudnia 2016 roku pani Jolanta R. otrzymała od pana Andrzeja P. zgodę na użytkowanie lokalu mieszkalnego zamiennego nr. 75 o powierzchni 54 m kwadratowych, przy czym była zmuszona za własne pieniądze przeprowadzić niezbędne remonty tak, aby lokum to można było nazwać mieszkaniem. Przydzielenie lokalu zamiennego bynajmniej nie wynika z litości czy dobrego serca właściciela kamienicy, bowiem zajmowane wcześniej mieszkanie znajdowało się w tej części budynku, którą Urząd Miasta ponoć odkupił od  pana Andrzeja P. ze względu na inne plany zagospodarowania przestrzennego terenu.

Co ciekawe, w umowie najmu lokalu zamiennego jest  wzmianka o okresie wynajmu od 1 stycznia do 31 grudnia 2017 roku a zatem najemca – w tym wypadku pani Jolanta R. –  nie może beztrosko zamieszkiwać aż do czasu, gdy Zarząd Lokali Miejskich wreszcie przydzieli oczekiwane mieszkanie komunalne.

Jak widać z umowy najmu, właściciele nabytych kamienic wysoko cenią swoje „apartamenty”, co wielu polskich obywateli boleśnie doświadczyło tego na własnej kieszeni, a niekiedy na zdrowiu.                

Tym bardziej, że w dokumencie wypełnionym i podpisanym przez właściciela budynku widnieje adnotacja w punkcie 8 – BUDYNEK DO REMONTU KAPITALNEGO (brak daty planowanego rozpoczęcia prac remontowych).  No cóż, 500 złotych miesięcznie za wyremontowaną z własnych pieniędzy ruderę w celu posiadania dachu nad głową – czy to nowe standardy jakościowe oferowane przez właścicieli kamienic?

Jak się aktualnie przedstawia sytuacja?

Mam wrażenie, że właściciele budynków lubią robić lokatorom „gwiazdkowe prezenty”. Właśnie pani Jolanta R. niedawno została poinformowana przez pana Andrzeja P.  o konieczności wyprowadzenia się z zajmowanego lokalu zamiennego z uwagi na mające się ponoć rozpocząć prace remontowe budynku. Z nieoficjalnych przekazów wiadomo, że chodzi tu o remont kapitalny domu w celu przekształcenia go w gmach użyteczności publicznej (według pogłosek ma tam powstać hotel). Ale opuszczenie mieszkania ma nastąpić jak najszybciej, zgodnie z zawartą umową do końca roku 2017.

Dokąd niby ma się wyprowadzić lokatorka z niepełnosprawnym dzieckiem, skoro nie otrzymała od Zarządu Lokali Miejskich decyzji o przydziale mieszkania? – to już niestety ani właściciela kamienicy, ani nikogo z urzędu nie obchodzi?

A co na to urzędnicy?

W tym miejscu dotykamy ciekawego problemu urzędniczej niemocy i ….. totalnych absurdów polskiej rzeczywistości.  Otóż 30 marca 2017 roku Wydział Lokali Mieszkaniowych przy ul. Piotrkowskiej 153 w Łodzi przekazał pani Jolancie R. i jej synowi Tomaszowi pismo, w którym zawarto informacje, że  w związku z pozytywną opinią Oddziału ds. Osób Niepełnosprawnych Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w Departamencie  Komunikacji Społecznej i Zdrowia Urzędu Miasta Łodzi wniosek o przyznanie mieszkania komunalnego został przyjęty do realizacji – tu powinna nastąpić euforia. Jednak dalszy tok powyższego wyjaśnienia jest co najmniej niepokojący; wniosek został zakwalifikowany do wzięcia pod uwagę przy układaniu listy oczekujących na najem lokalu mieszkalnego. Krótko mówiąc, aby otrzymać decyzję na mieszkanie komunalne, najpierw trzeba znaleźć się na liście beneficjentów, a dopiero potem cierpliwie czekać. ……. Jak długo? Tego nie wie nikt z urzędnikami włącznie!

Dnia 16 listopada 2017 roku (jak na ironię dokładnie rok po naszej publikacji na Bastionie Dialogu o tej sprawie ) pani Jolanta R. dowiedziała się, że jej i syna na liście wyczekujących nie ma. Co więcej, pani urzędniczka nawet nie potrafi odpowiedzieć, kiedy to nastąpi.

Czy można się dziwić, że pani Joli puszczają nerwy, a oboje z synem przeżywają ogromny stres? Jakby mało było nieszczęść i utrapień  w życiu, teraz na dodatek świadomość, że oto teraz mogą stanąć przed realną wizją znalezienia się na bruku. Ironią tej sytuacji jest to że życie lokatorki z synem – do tego niepełnosprawnym – uzależnione zostało od dobrego humoru właściciela kamienicy. Wprawdzie urzędniczka zapewnia, że na bruk nie zostaną wyrzuceni, ale wtedy pojawia się pytanie: jak się sprawa potoczy? Jeśli właściciel będzie na tyle zdeterminowany i się uprze, to z dniem 01 stycznia 2018 r może wezwać policję i zgodnie z prawem eksmitować ją oraz innych lokatorów tej kamienicy zwyczajnie na bruk.

Czy z tej sytuacji jest jakiekolwiek rozsądne wyjście ?

Myślący człowiek zapewne odpowie, że Wydział Lokali Mieszkalnych winien porozumieć się z właścicielem kamienicy tak, by nikomu nie stała się krzywda. Problem jednak nie jest prosty, gdyż żaden Urząd nie może zbytnio ingerować w decyzje odnoszące się do dysponowania czyjąś własnością. Pan Andrzej P. jest właścicielem kamienicy i tego nie da się podważyć. Inna sprawa, że – jak sugerują pogłoski – kwota, za jaką nabył od miasta Łodzi nieruchomość (w roku 2006 – za prezydenta Kropiwnickiego), może dawać dużo do myślenia, ale nie nam to w tej chwili oceniać. Natomiast urzędnicy niemal za każdym razem będą się zasłaniać argumentami, że przecież zasoby mieszkaniowe jakimi dysponuje miasto, są bardzo ograniczone i stąd takie długie terminy wyczekiwania na decyzję o przydziale lokalu mieszkalnego.

Jeśli przyjąć taką urzędniczą argumentację de facto niepozbawioną racji, to zadam inne pytanie:

dlaczego Urzędy miast odsprzedali prywatnym nabywcom budynki mieszkalne wraz z ich lokatorami bez żadnych warunków chroniących skutecznie prawa lokatorów?        

Przecież Urząd Miasta Łodzi odsprzedając kamienicę panu Andrzejowi P. doskonale wiedział, że ten nie nabył budynku z troski o jego lokatorów. Ktoś odpowiedzialny za procedury sprzedaży budynków powinien zastanowić się, czy zasoby mieszkaniowe miasta są wystarczające na pokrycie  bieżących potrzeb i czy można generować kolejne braki.

Prawda  jest taka, że w drodze rzekomych uregulowań prawnych wiele zamieszkałych budynków oddawanych jest spadkobiercom bądź sprzedawanych osobom prywatnym. W wyniku tych działań tysiące rodzin zostały skazane na poniewierkę z powodu braku mieszkań zastępczych. Ten proceder trwający w majestacie prawa sam w sobie jest patologią systemu prawnego oraz konsekwencją braku urzędniczej odpowiedzialności – zarówno finansowej jak i karnej. Problem nie jest kwestią ostatnich kilku lat on trwa już prawie ćwierć wieku i nie zostanie rozwiązany poprzez wdrażanie martwych przepisów.

W tym miejscu chciałoby się przytoczyć słynny fragment poezji Mikołaja Reja –  „Ksiądz na pana, pan na księdza, a nam chłopom zewsząd nędza”. Czyż to nie najwłaściwsza paralela  do naszych czasów ?

Nie wiem, jak dalej potoczy się sprawa pani Jolanty R. i jej syna. Pewne jest tylko to, że doszło do sytuacji absurdalnej, w której los spokojnej i pracowitej mieszkanki miasta w środku Polski zaczął nagle zależeć wyłącznie od  woli urzędników i zamożnego cwaniaka mogącego matkę z niepełnosprawnym synem wyrzucić na ulicę, bądź do jakiegoś przytułku.

2312total visits,13visits today

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

4 thoughts on “Niemoc urzędnicza prowadzi do ludzkich dramatów

  • 3 grudnia 2017 at 12:14
    Permalink

    Jest tak dlatego że żyjemy w państwie NIEMIECKO-TALMUDYCZNEGO i niesprawiedliwego PRAWA, żyjemy w państwie rządzonym przez biurokratów! W takim systemie prawa człowiek i jego dobro się nie liczy, liczy się PAŃSTWO i zgodność papierów u biurokratów! Dlatego musimy zmienić konstytucję ustanawiając prymat osoby nad państwem!
    https://www.youtube.com/watch?v=cKkcgqFRriA

    Reply
    • 3 grudnia 2017 at 12:57
      Permalink

      Pani Tereso, dziękuję za komentarz, ale nie sądzę, by do poprawy sytuacji i niedopuszczania do takich sytuacji, jak ta opisana, była potrzebna zmiana konstytucji. Wystarczą jedynie odpowiednie regulacje prawne, oraz zwykła uczciwość urzędników. Osobiście podejrzewam, że w tej sprawie istnieje jakieś drugie dno, pewien niejasny dla mnie układ, którego mechanizm nie jest znany, a którego rozszyfrowanie bardzo by się przydało. Kiedy bliżej zapoznawałem się ze szczegółami tej konkretnej kamienicy i jego nabywcy, nie mogłem się nadziwić, że jeszcze nikt nie zgłosił tego do prokuratury. A powinien uczynić to Urząd Miasta. Ale tego nie uczyniono !! Dlaczego ? Czyżby ktoś był zamieszany w nieczysty proceder ? A może przepisy są tak beznadziejne, że doprowadzają do takich dramatów ? Dlatego sądzę, że nie jest potrzebna żadna zmiana Konstytucji, ponieważ nie istnieje taka, która zlikwiduje zwykłą nieuczciwość – tak delikatnie mówiąc. Przy okazji przypominam, że Konstytucja jest aktem prawnym ogólnym, a nie szczegółowym. Nasza obecna naprawdę nie jest zła, nawet powiem, że jest dobra. Ale żaden akt prawny nie będzie skuteczną receptą na cwaniactwo, złodziejstwo, bezmyślność i wszelkie szachrajstwa. Serdecznie pozdrawiam, Jarej Jużyczyński.

      Reply
  • 28 listopada 2017 at 10:30
    Permalink

    Pani Aniu, nie znam Pani sprawy, ale bohaterka tego artykułu nie ma nawet rzekomego długu. Sprawa wyrzucania lokatorów na bruk jest procederem tak haniebnym dla Polski, że trudno nawet to dosadnie zwerbalizować. Ale dziękuję za komentarz i życzę, aby sprawy poukładały się pomyślnie także dla Pani. Pozdrawiam, Jarek Juzyczyński.

    Reply
  • 28 listopada 2017 at 09:11
    Permalink

    takich absurdów jest o wiele więcej, sama mam na głowie taką sprawę z UM Katowice, dotyczącą spłaty rzekomego długu sprzed 5 lat, sprawa o rozłożenie długu na raty trwa od września 2016 i skończyć się nie potrafi, ale w międzyczasie UM wystosował mi egzekucję komornika skarbowego, chore! z jednej strony dumają nad tym jakie raty mi przyznać, a 2 giej strony nasyłają egzekucję :/ niby środki socjalne są zwolnione z egzekucji ale.. przed świętami zrobiłam wyprzedaż rzeczy z domu by kupić prezenty dzieciom i okazuje się ze wszystko co udało mi się sprzedać musi iść na dług wobec UM 🙁 a przecież od ponad roku proszę o raty, nawet przez pół roku płaciłam raty i spłaciłam 1/4 długu..

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *