Masowe wycinanie drzew – czyli dewastacja przyrody w majestacie prawa

Od  1 stycznia 2017 roku obowiązuje nowa ustawa zezwalająca właścicielom posesji na  wycinanie drzew i krzewów uznanych za zbędne lub stanowiące przeszkodę w zagospodarowaniu terenu. Posłowie uzasadniali, że  w okresie poprzedzającym ukazanie się ustawy na wycięcie drzewa nawet na terenie prywatnym zgodę musiał wyrazić wójt, burmistrz lub prezydent miasta , a nie zawsze taką zgodę wydawano. Wielu właścicieli prywatnych posesji żeby uzyskać pozwolenie na wycięcie drzewa, którego średnica przekraczała 10 cm, musiało  należycie uzasadnić swoją decyzję, natomiast działanie samowolne było karane wysokimi grzywnami. Minister  środowiska Jan Szyszko wypowiedział się jednoznacznie – „kto posadził, ma prawo wyciąć i dokładnie wie, co z tym drzewem ma zrobić”. I tutaj możemy na chwile się zatrzymać, bo zgadzamy się z ministrem Szyszko, czyli kto posadził dane drzewo może je wyciąć,. tylko że wycinający mają teraz aktualnie około 50 lat, ale wieku, natomiast drzewa maja od 50 do 100 lat. Idąc dalej, przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy, że ktoś, kto nabył w posiadanie teren 10-15 lat temu, posadził tam drzewa liczące nawet 50 i więcej lat. Według posłów PiS dotychczasowe przepisy  uniemożliwiały swobodne rozporządzanie swoją własnością. Tymczasem właścicielem terenu, na którym znajdują się w pewnych obszarach liczne i starsze drzewa, może być gmina i zgodnie z ustawą jej włodarze także mogą swobodnie podejmować decyzję o wycince drzewostanu, choćby dla uzyskania terenu pod inwestycję,bo to właśnie jest istota sprawy – czyli sprzedanie gruntu, którego wcześniej nie moglem sprzedać. Czy my Polacy naprawdę jesteśmy aż tak chytrzy?

Krótko mówiąc w Polsce rozpoczęła się masowa wycinka drzew w zasadzie bez żadnych ograniczeń na terenach prywatnych lub gminnych. Telewizja niemal codziennie pokazywała zdjęcia z różnych zakątków kraju, na których wszyscy zobaczyć mogliśmy setki, a niekiedy tysiące wyciętych drzew. Lista miejsc, w których ten proceder był realizowany, jest bardzo długa, wycięto bardzo dużą liczbę wysokich, dorodnych drzew, przy czym nie zwracano uwagi na fakt, że wiele z nich to drzewa zdrowe i wiekowe. Ile takich drzew wycięto? Tego zapewne nie wie nikt, ponieważ zgodnie z ustawą wycince nie musi towarzyszyć odpowiednia dokumentacja, co najwyżej rachunki wystawiane przez wykonawcę dla zleceniodawcy. Na podstawie różnych źródeł można domniemywać, iż od początku stycznia 2017 roku do 31 marca 2017 roku wycięto nawet kilka milionów drzew.

Na wniosek prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego treść ustawy winna być niezwłocznie zmieniona. Co więcej prezes partii rządzącej dość dosadnie określił omawianą ustawę, jako „pachnącą jakimś lobbingiem” dając do zrozumienia, że nie zgadza się z jej treścią. W czasie, kiedy posłowie debatowali nad zmianami w ustawie, w Łebie na przybrzeżnym pasie leśnym wycięto cztery hektary lasu, co z punktu ochrony środowiska jest niedopuszczalne. Co ciekawe, dokonano tego w nocy, a warto dodać, że cztery hektary lasu to średnio biorąc około ośmiu tysięcy drzew. Posłowie nad zmianami w ustawie nadal  ciężko pracują, podobnie jak drwale, tyle że drzewa wycinając. Czy okres lęgowy ptaków obowiązujący od 1 kwietnia ten proceder powstrzyma? gdzie są obrońcy z Greenpeace czy obrońcy doliny Rospudy – czyżby nikt im nie zapłacił? A może właśnie zapłacił dlatego żaden z nich nie przypiął się do drzewa? Wydaje się to wątpliwe zważywszy na jakieś niezrozumiałe przyzwolenie ministra środowiska na wycinkę drzew, do czego jeszcze powrócę.

Z kolei wypada zastanowić się, dlaczego  opisywana tu sprawa jest bardzo ważna i praktycznie bezpośrednio dotyka każdego z nas. Nie podejmowałbym tego tematu, gdyby chodziło nawet o kilkaset drzew starych i zniszczonych przez korniki, a tym bardziej, jeśli w grę wchodziłaby sprawa użytecznej inwestycji, na przykład długo oczekiwanej autostrady. Niestety, mamy tu do czynienia z bardzo poważnym problemem, jakim jest znaczenie drzew w otaczającym nas ekosystemie. Zagadnienie to nabiera znaczenia właśnie w kontekście tak zmasowanej wycinki drzew, jak obecnie. Nie przypominam sobie od  moich czasów z lat szkolnych i potem przez kolejne dziesięciolecia, aby jakakolwiek władza dokonywała tak masowego niszczenia drzewostanu w Polsce. Owszem, mówiono o tym w szkołach na lekcjach, ale w odniesieniu do niszczenia zasobów naszych ziem przez hitlerowskich okupantów! A przecież teraz mamy patriotów, oraz bardzo wierzących, to chyba tacy ludzie nie mogą służyć innemu panu?Jeżeli dalej będziemy zezwalać, to po aktualnych rządach tak będzie wyglądał „Nasz Las”

Drzewo to coś więcej, niż określony gatunek rośliny. Drzewo to życie, o czym współczesny człowiek często zapomina. Od najdawniejszych czasów było ono w różnych religiach uznawane za łącznik między niebem i ziemią, człowiekiem i gwiazdami, światem realnym i tym nieznanym. W dawnej Mezopotamii poszczególne gatunki drzew były traktowane, jako drzewa życia uosabiające siłę witalną i regeneracyjną, płodność i nieśmiertelność. To właśnie z tamtej odległej kultury mezopotamskiej czerpał inspirację autor biblijny pisząc o drzewie poznania dobra i zła w Księdze Rodzaju.

Znaczenie słowa „drzewo” wspaniale ujął pan profesor Uniwersytetu Łódzkiego Janusz Hereźniak w swojej książce pt. Mocarze czasu. Zwrócił on uwagę na specyficzną ciągłość kultu drzewa poprzez  wielowiekowe tradycje kulturowe i religijne . Wymienia on cały szereg odmiennych tradycji religijnych począwszy właśnie od Mezopotamii, starożytnego Egiptu, hinduizmu i buddyzmu, kultury kananejskiej, pism Starego i Nowego Testamentu, jak również świata antycznego, Celtów, Islamu, by skończyć na Europie średniowiecznej i nowożytnej. We wszystkich tych epokach pewne gatunki drzew były traktowane z ogromnym szacunkiem graniczącym niemal z religijną czcią.

Współczesna biologia w sposób obiektywny udowadnia, że określenie „drzewo życia” to nie tylko tradycja i kult religijny, to także nie tylko ludowe porzekadła, ale naukowo uzasadniony fakt, że drzewa to najważniejsze elementy naszej biosfery tworzącej życie dla każdego z nas. Życie ludzi na ziemi jest wpisane w mechanizm działania lokalnych i globalnych ekosystemów, od których jesteśmy całkowicie uzależnieni, a w których drzewa odgrywają niesłychanie kluczową rolę. Dlatego pozwolę sobie przy drzewach pozostać z uwagi na krytykowaną ustawie o wycince drzew, chociaż musimy pamiętać, że ochrona środowiska naturalnego  dotyczy także powietrza, wód i gleby.

Życie na ziemi zaczęło się od wody i roślin, bez nich nadal jest ono absolutnie niemożliwe. Tym, co najbardziej je podtrzymuje, jest proces fotosyntezy. Wiemy z podstaw biologii, że jest ona nazywana „matką życia”. Najprościej ujmując, fotosynteza jest asymilacją dwutlenku węgla (CO2) przez zielone części roślin (liści). W procesie tym z prostych substancji – wody i dwutlenku węgla – przy  niezbędnym udziale światła następują złożone reakcje biochemiczne przy udziale chloroplastów (głównie chlorofilu), a produktami fotosyntezy są węglowodany i tlen. Proces ten w sposób najprostszy jest w wielu podręcznikach przedstawiany w postaci chemicznej reakcji :

Oczywiście w rzeczywistości fotosynteza jest zjawiskiem niezmiernie złożonym, ale powyższa reakcja z dobrym przybliżeniem ukazuje znaczenie roślin w podtrzymywaniu życia  na naszej planecie. Tu ogromną i dominującą rolę odgrywają drzewa, ponieważ ich korony w okresie wegetatywnym  i przy ich odpowiednio dużych rozmiarach posiadają największą powierzchnię zielonych liści i zgodnie z pokazanym wyżej równaniem są zdolne  do asymilacji znacznej ilości dwutlenku węgla, jak i wydzielania tlenu.

Z tego powodu drzewa, także  te starsze i wysokie  o dużej, rozłożystej koronie winny być w szczególny sposób chronione, a ich wycinka może być dokonana w uzasadnionych przypadkach. Idąc za opracowaniem pana prof. Janusza Hereźniaka warto przytoczyć ciekawostkę ; otóż 100 letni buk ma powierzchnię liści wynoszącą 1600 metrów kwadratowych,  rocznie w okresie wegetatywnym pochłania około 4500 kg dwutlenku węgla, a wydziela 3500 kg czystego tlenu. Oczywiście dla dominujących w Polsce lasów sosnowych wartości te są znacznie mniejsze, ale za to okres wegetatywny drzew iglastych trwa cały rok.

Od  ochrony drzew w naturalny sposób przechodzimy do szacunku dla lasów. Istniejące kompleksy leśne  – choćby te w Polsce – to nie tylko ogromne ilościowo skupiska drzew, ale całe ekosystemy odgrywające w naszym życiu bardzo znaczącą rolę. Tak na przykład  dzięki istnieniu wielu gatunków grzybów, zwłaszcza tych glebowych, środowiska leśne asymilują i redukują tlenek węgla (CO), który jest bardzo niebezpieczny dla życia i zdrowia człowieka. Ponadto lasy dzięki nieustannie przebiegającym złożonym procesom biochemicznym mają zdolność do pochłaniania i redukowania wielu szkodliwych związków chemicznych takich jak  tlenki azotu, tlenki siarki, czy węglowodory i pyły. Związki te są efektem działalności przemysłowej, oraz wszechobecnej motoryzacji. Przy okazji warto przypomnieć, że mimo stosowania w pojazdach silnikowych katalizatorów i tak część zanieczyszczeń przedostaje się do powietrza, a emisja dwutlenku węgla jest przy tym ogromna. Wskutek tego w pewnych obszarach następuje zwiększona kumulacja dwutlenku węgla. Warto przypomnieć, że zawartość CO2 w atmosferze ziemi na skutek działalności technicznej człowieka wzrosła  w ostatnich dziesięcioleciach od ok. 0.028% do około 0.035% objętościowych (czyli od 280 do 350 ppm) i niestety nadal niepokojąco wzrasta. W małych stężeniach gaz ten nie jest trujący, ale  w znacznie większych może okazać się wręcz zabójczy powodując kwasicę oddechową i w rezultacie obrzęk mózgu.  Trzeba dodać, że dwutlenek węgla ma masę molową 44 g/mol, jest zatem cięższy od powietrza i jego dodatkowa emisja oznacza wzrost obecności tuż przy powierzchni ziemi. Gaz ten bowiem przechodzi w wyższe warstwy atmosfery poprzez działanie silniejszych prądów powietrznych. Dlatego istnienie dużej liczby drzew i roślin zielonych w ogóle jest bardzo pożądana. Nie sposób pominąć faktu, że ekosystemy leśne pochłaniają i redukują obecność w powietrzu metali ciężkich takich jak ołów, kadm, czy związki rtęci niezmiernie szkodliwe dla zdrowia ludzi. Lasy mają  walory zdrowotne i każdy jest tego świadomy. W kompleksach leśnych w określonych porach dnia i temperaturze głównie drzewa (ale nie tylko) wydzielają olejki eteryczne, które intensywnie parując rozprzestrzeniają się, czego doświadczamy wdychając je w postaci przyjemnych aromatów. Olejki eteryczne sosnowe są bardzo cenne  dla górnych dróg oddechowych.

Skoro mówimy o ochronie drzew i lasów, należy poruszyć ważny  temat zdrowotny. Chodzi tu o to, że ochrona przyrody – a na myśli mam dbałość o lasy, gleby uprawne, wodę i powietrze –  jest ściśle powiązana ze zdrowiem ludzi. Szczególnie w dzisiejszych czasach postępu technicznego i działań przemysłu nieustannie jesteśmy narażani na działanie emitowanych do atmosfery wielu toksycznych związków wraz ze wspomnianymi metalami (ołów, kadm). Obecnie  ich szkodliwość wprawdzie nie budzi wątpliwości, ale niejasny jest związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy ich stężeniem w naszym środowisku, a częstością występowania groźnych i praktycznie nieuleczalnych chorób i wad genetycznych czyniących nowo narodzone dzieci nieodwracalnie niepełnosprawnymi. Ostatnio dość dużo mówi się o chorobach ze spektrum autyzmu, dziecięcym porażeniem mózgowym, afazji ruchowej, czy najczęstszej wadzie genetycznej, czyli Zespole Downa. Mimo intensywnych badań prowadzonych na całym świecie, nie do końca została poznana etiologia wyżej wymienionych, jak i wielu innych wrodzonych chorób. Wiadomo jednak, że wszystko zaczyna się w okresie prenatalnym, ściślej od momentu poczęcia. Przyszli rodzice są przekonani o znakomitym stanie własnego zdrowia i to jest zupełnie zrozumiałe. Natomiast nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jak bardzo zanieczyszczenia chemiczne mogą mieć wpływ nie tylko na naszą kondycję zdrowotną, ale także na przyszłe potomstwo. Niektórzy badacze problemu, szczególnie amerykańscy i kanadyjscy coraz częściej wskazują na czynniki środowiskowe, jako elementy zwiększonego ryzyka na przykład w przypadku autyzmu.
Wprawdzie jest to temat zasługujący na odrębne traktowanie, ale wypada to mieć na uwadze za każdym razem, ilekroć dyskutujemy o ochronie środowiska. Niedawne w wielu miastach Polski alarmy smogowe zdają się jednoznacznie wskazywać na niezwykłą wagę problemu, który nie jest już hipotetycznym zagrożeniem, lecz realnie nas dotykającym. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków degradacji środowiska, jednak negatywny wpływ takiego stanu na zdrowie nasze i przyszłych pokoleń zdaje się być niepodważalny.

Już z wyżej wspomnianych powodów wyłania się jakaś głębsza racja, dla której zabieganie o ochronę drzew i całych obszarów leśnych jest w pełni uzasadnione.

Muszę jednak mocno podkreślić, że ochrona zasobów przyrodniczych kraju wcale nie oznacza braku zgody na wycinanie pewnej liczby drzew pod warunkiem jednak, że będzie to proces rozumnie zarządzany w ramach dobrze pojętej gospodarki leśnej z uwzględnieniem wielkiej dbałości o zachowanie lasów jako ważnych ekosystemów. Drewno pozyskane w wyniku uzasadnionego wyrębu jest bardzo cennym i pożądanym surowcem. Musi zatem istnieć kontrolowany stan pewnej równowagi pomiędzy masą pozyskanego drewna w wyniku wycinki drzew, a naturalnym  przyrostem tej masy w drzewostanie wzrastającym. Ponadto wycince winny podlegać drzewa  zakwalifikowane przez specjalistów leśnictwa, w żadnej mierze nie może to odbywać się w drodze niczym nieograniczonej dowolności. W przeciwnym przypadku będziemy mieli gospodarkę rabunkową, a skutki tegoż mogą okazać się opłakane.

Wracając do krytykowanej ustawy, zarzuty wobec ministra Jana Szyszko są całkowicie uzasadnione. Wpadliśmy z jednej skrajności w drugą; przedtem były trudności z wycięciem choćby jednego drzewa, a  dzięki złej ustawie sprawę puszczono „na żywioł” i cięto drzewa, gdzie tylko się dało. Pan minister środowiska tłumaczył w wywiadzie telewizyjnym, że  trzeba wspomnieć o ilości drzew posadzonych. Przyznam, że jestem zdumiony słysząc tak infantylne wyjaśnienia z ust ministra na tak odpowiedzialnym stanowisku. Stosunkowo niedawno pokazano spotkanie pana  ministra Szyszko z członkami kół łowieckich ponoć bardzo chwalących nową ustawę. Ciekawe gdzie będą polować jak wytną wszystkie lasy? Proszę wybaczyć, ale w ich nielicznych wypowiedziach nie dało się wyczuć tonu entuzjazmu, za to mieliśmy dukanie kilku ludzi, jakby siedzieli na lufach własnych nabitych strzelb myśliwskich. Prezes Jarosław Kaczyński, kiedy mówił o podejrzeniu lobbingu w tej ustawie, dał wyraźny sygnał potrzeby jej zmiany. Czyżby od początku nie wiedział, do czego jej treść zmierza? Jeśli przyjąć, że mieliśmy tu pewien lobbing, to kto lobbował i czyj partykularny interes za tym stoi? Opozycja słusznie nie pozostawia na panu ministrze przysłowiowej suchej nitki domagając się wyjaśnień i uchylenia ustawy w jej obecnym brzmieniu.

Owszem, często jest tak, że drzewa trzeba wyciąć i nikt myślący tego nie neguje, ale to, z czym mamy do czynienia w ostatnich trzech miesiącach, przekroczyło dalece granice zdrowego rozsądku, o trosce o czystość powietrza nie wspominając. Wypada w tym miejscu zadać pytanie o najbliższą przyszłość. Któż nam zagwarantuje, że za pół roku, może za rok lub dwa, ponowny cichy lobbing nie skusi polityków, by dobrać się do lasów państwowych i w tym celu przygotować  kolejne enigmatyczne uzasadnienie. Wystarczy przypomnieć sobie wielką awanturę o  Puszczę Białowieską będącą rezerwatem ścisłym. Nie będzie trudno znaleźć  „ specjalistę” potrafiącego dojrzeć nadmiar kornika, lub niebezpiecznej dla drzew zarazy. Potem pozostanie  napisanie odpowiedniej ustawy i jej błyskawiczne przegłosowanie, ale w tym obecny obóz władzy w Polsce ma duże doświadczenie i wyjątkowy talent.

Mamy prawo oczekiwać i domagać się od rządu i parlamentu odpowiedzialnych działań na rzecz ochrony przyrody i czystości środowiska naturalnego. Przecież dlatego ich wybraliśmy, ale ani mnie, ani innego obywatela nie interesują prywatne interesy  polityków aż do momentu, w którym określone działania mogą zagrażać naszemu zdrowiu i życiu. Zewsząd słychać, jak ostro Polacy domagają się zmiany ustawy o wycince drzew, wyraźnie widać, że swój autorytet minister Jan Szyszko sam mocno zdegradował.

Zapewne wielu lakonicznie mi odpowie – „nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las”. Ja na to odpowiadam –  zgoda, ale pod warunkiem, że ministerstwo ochrony środowiska będzie działać kompetentnie i więcej nie ukażą się tak idiotyczne ustawy, jak ta o wycince drzew. W przeciwnym wypadku w przyszłości  prawdziwe będzie porzekadło – „kochane dzieci, jeszcze nie było na świecie was, kiedy rósł tu przepiękny las”.

Algorytm postępowania legislacyjnego przedmiotowej ustawy:

(Głosowało 236 Posłów:  Za było 236, Przeciw 0, Wstrzymało się od głosowania 224 posłów)

Literatura:
Janusz Hereźniak  –  „ Mocarze czasu” . Łódzkie Towarzystwo Naukowe.
Lautenschläger – „ Nowoczesne kompendium chemii”. Wydanie PWN
Tołpa. J. Radomski – „Botanika”.  Podręcznik
Słownik chemiczny  –  Wiedza Powszechna Warszawa. Praca pod redakcją naukową Jerzego Chodkowskiego.
Wikipedia – ustawa o wycince drzew.

27total visits,1visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *