Kontrowersyjna decyzja Ministerstwa Edukacji w sprawie realizacji obowiązku szkolnego przez dzieci niepełnosprawne

Kilka tygodni temu została podana do publicznej wiadomości propozycja Ministerstwa Edukacji przewidująca realizację zajęć szkolnych dla dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością w szkołach specjalnych i tym samym dążenie do likwidowania tak zwanych klas integracyjnych. Trzeba przy tym pamiętać, że takie zamiary mieszczą się w ramach szeroko rozumianych zmian, jakie są planowane w całym systemie powszechnej edukacji i z tego powodu w chwili obecnej nie są wiążące, jako że zostaną poddane do konsultacji społecznej.

Niemniej jednak warto się nad tym tematem pochylić, jako że mamy tu do czynienia z problemem o bardzo delikatnej naturze i wymagającym bardzo odpowiedzialnych i mądrych rozwiązań systemowych mających wpływ na dalsze życie osoby niepełnosprawnej.

Jak łatwo się domyśleć, na forach internetowych skupiających rodziców dzieci niepełnosprawnych wręcz zawrzało. Natychmiast posypały się bardzo liczne komentarze, przeważnie zdecydowanie negatywne, a wiele z nich na tyle niewybredne, iż planowane zmiany porównano do tworzenia getta dla dzieci z niepełnosprawnością.

Pomijając fakt, że w emocjonalnych reakcjach ludzie skłonni są używać pojęć, których znaczenia nie rozumieją lub o nim zapominają, z pewnością nie unikniemy podstawowego pytania o to, czy mające nastąpić nie do końca jeszcze ustalone zmiany są naprawdę złe i w jakim stopniu mogą poprawić jakość edukacji dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością.

W tym miejscu trzeba przypomnieć najważniejsze informacje. Otóż sprawa dotyczy dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością w stopniu znacznym lub umiarkowanym, ponieważ można przyjąć, że orzeczony stopień lekki nie będzie dla ucznia zbyt dużym obciążeniem w uczęszczaniu na zajęcia do szkoły razem z rówieśnikami w pełni zdrowymi.

Ponadto niepełnosprawności orzeczone wobec dzieci i młodzieży występują pod wieloma postaciami, są niezmiernie zróżnicowane i przejawiają się w bardzo odmiennych poważnych dysfunkcjach sprawiających problemy im samym, jak również rodzicom i nauczycielom w szkole. Ogólnie wyróżnia się trzy kategorie niepełnosprawności: ( R ) ruchowa, ( N) neurologiczna, oraz ( O ) optyczna. Ponieważ wszystkie wymienione mogą wystąpić w stopniu znacznym lub umiarkowanym, a w ramach każdej z wymienionych kategorii można wyodrębnić bardzo wiele przyczyn medycznych, to liczba możliwych przypadków występowania u dzieci niepełnosprawności jest bardzo duża. Pamiętać przy tym należy, ze każde takie dziecko wymaga specjalnego traktowania zarówno pod względem realizacji podstawy programowej, jak i stworzenia technicznych warunków dostosowanych do jego indywidualnych potrzeb.

Czy współczesna szkoła w Polsce jest dostosowana do zabezpieczenia potrzeb dzieci dotkniętych niepełnosprawnością? Odpowiedź na to pytanie jest trudna, ponieważ wpływa na to sporo obiektywnych czynników takich, jak rodzaj niepełnosprawności, liczebność uczniów w salach, techniczne możliwości przystosowania budynku szkoły do potrzeb niepełnosprawnych. Jeszcze inną sprawą jest możliwy – niestety – brak tolerancji otoczenia rówieśniczego wobec osób niepełnosprawnych. Z przykrością należy odnotować co jakiś czas dochodzące sygnały o werbalnym i fizycznym dręczeniu bezbronnych uczniów właśnie ze względu na dotykającą ich przypadłość okaleczenia na zdrowiu. Są to zdarzenia bezwzględnie naganne, a jeszcze bardziej szokujący jest niekiedy brak właściwej reakcji otoczenia osób dorosłych.

Z kolei sami nauczyciele przedmiotów mają dodatkowe problemy często nie do przeskoczenia. Warto przecież pamiętać, że wraz z niepełnosprawnością dziecka mogą pojawić się jego ograniczenia poznawcze i w tym przypadku proces edukacyjny musi przebiegać według odmiennego schematu. Jak więc pogodzić to z cyklem programowym przewidzianym dla uczniów zdrowych ? Praktyka codziennej pracy nauczycieli pokazuje, że jest raczej niemożliwe.

Innym niezwykle istotnym aspektem omawianej sprawy są subwencje oświatowe, jakie każda szkoła może pozyskać z tytułu uczęszczania do niej dziecka z orzeczoną niepełnosprawnością, której są przypisane tak zwane wagi sprzężeniowe, od których zależy wysokość miesięcznej dotacji, o jaką placówka szkolna może się ubiegać. Ciekawostką jest to, że bodajże największą subwencję można otrzymać na ucznia z orzeczonym Zespołem Aspergera (4600 złotych miesięcznie ), a warto dodać, że niepełnosprawność ta jest łagodną odmianą autyzmu i uczniowie dotknięci tą przypadłością sprawiają akurat najmniej problemów. Nic przeto dziwnego, że dyrekcje szkół przyjmują takich uczniów z otwartymi ramionami, szczególnie szkoły prywatne z uprawnieniami szkoły publicznej. Nie da się też ukryć, że w ostatnich latach dziwnym zbiegiem okoliczności „ niepokojąco „ wrosła liczba orzeczeń Zespołu Aspergera. No cóż, ponoć Polacy należą do najbardziej zapobiegliwych narodów świata! Ale w przypadku innych niepełnosprawności subwencje oświatowe przewidziane są w mniejszych kwotach.

Wypada zatem wrócić do zasadniczego pytania o sensowność propozycji MEN edukacji dzieci niepełnosprawnych w odpowiednio przystosowanych dla nich szkołach. Chociaż nie zapadła jeszcze ostateczna w tej sprawie decyzja, warto dokonać pewnego bilansu korzyści i wad takiego rozwiązania. Po stronie korzyści z pewnością byłoby stworzenie możliwości bardziej zindywidualizowanego toku nauczania, a na pewno lepiej przystosowanej bazy technicznej i dydaktycznej dla potrzeb uczniów niepełnosprawnych. Po drugie w dobrze zorganizowanej i zarządzanej szkole specjalnej łatwiej będzie podzielić dzieci pod względem ich możliwości intelektualnych. Po trzecie subwencje oświatowe na dzieci byłyby skupione w jednej szkole, co daje potencjalną możliwość realizacji zasady „ subwencja oświatowa ma iść za uczniem „ . Obecnie znaczna część tych środków jest niejako rozproszona na wiele szkół, do których dzieci niepełnosprawne uczęszczają. Wreszcie po czwarte przy dobrej organizacji szkoły specjalnej i współpracy z rodzicami uczęszczający doń dzieci są bezpieczniejsze, mniej narażone na szykanowanie ze strony rówieśników. Przy okazji konieczne jest wspomnienie o już istniejących takich szkołach cieszących się uznaniem rodziców i zadowoleniem dzieci.

Ale każdy medal ma dwie strony. Ta prawda znalazła swoje potwierdzenie w licznych i wspomnianych na początku komentarzach do propozycji MEN. Wadą takiego rozwiązania, jak się zdaje , jest likwidacja klas integracyjnych. Dobrze będzie w kilku zdaniach spojrzeć na racje oponentów stanowczo sprzeciwiających się takim decyzjom.

Klasy integracyjne to takie, w których uczą się dzieci zdrowe, lecz z nieco obniżoną sprawnością intelektualną, a z drugiej strony dzieci niepełnosprawne nie obarczone upośledzeniem umysłowym w stopniu znacznym i tym samym mające możliwość realizacji podstawy programowej z odpowiednio obniżonym progiem wymagań. Takie klasy dają uczniom możliwość ukończenia szkoły zarówno podstawowej, jak i gimnazjum, a w przyszłości także zdobycie zawodu adekwatnie do ich możliwości poznawczych i zdrowotnych. Powszechnie uważa się , że podczas wspólnych zajęć lekcyjnych przez kilka lat dorastający uczniowie lepiej się integrują, dzieciom zdrowym niepełnosprawność człowieka nie jest czymś obcym, a przez to wzrasta poziom empatii i tolerancji.

Ponadto dzieci uczące się w klasach integracyjnych mimo swojej niepełnosprawności lepiej asymilują się do życia w otaczającej społeczności, klasy takie z natury pełnią rolę zespołu aktywizacji społecznej i zawodowej. Takim opiniom nie można odmówić racji, likwidacja klas integracyjnych dla wielu dzieci byłaby przekreśleniem możliwości ich rozwoju.

Inni wyrażają opinie, że integracja wcale nie musi dokonywać się w warunkach szkolnych na lekcjach, czy podczas przerw międzylekcyjnych. Może ona mieć miejsce poprzez licznie organizowane imprezy kulturalno – oświatowe, wspólny wakacyjny wypoczynek, a tolerancji musi uczyć przede wszystkim dom rodzinny. Taka argumentacja zdaje się być także zasadna. Oczywiste jest, że w tak trudnych i rozpalających emocje sprawach znalezienie dobrego rozwiązania to poważne wyzwanie. Pozostaje mieć nadzieję, że zamiast kłótni i ulicznych protestów najpierw dojdzie do szerokich konsultacji społecznych, Ministerstwo Edukacji zechce wziąć pod uwagę opinie tak rodziców jak i specjalistów pracujących na co dzień z dziećmi niepełnosprawnymi. W przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia z nieprzemyślanymi decyzjami administracyjnymi, a te mogą w skutkach być fatalne.

Żadne decyzje jeszcze nie zapadły, strona rządowa ma je ogłosić pod koniec czerwca, lub w sierpniu. Dopiero wtedy będzie można się odnieść do konkretnie przedstawionych decyzji. Oby w tak delikatnych zagadnieniach dominowały empatia, spokojny i merytoryczny dialog, wzajemne poszanowanie wszystkich zainteresowanych stron.

Na koniec należy podkreślić, że celem niniejszego artykułu nie jest próba rzetelnego przedstawienia całego podnoszonego problemu, nie jest to możliwe na dwóch lub trzech kartkach. Chodziło natomiast o zasygnalizowanie takiego tematu edukacji i wychowania, z którym dane jest nam wszystkim się zmierzyć i dlatego potrzeba tu wielkiej odpowiedzialności.

239total visits,9visits today

6 thoughts on “Kontrowersyjna decyzja Ministerstwa Edukacji w sprawie realizacji obowiązku szkolnego przez dzieci niepełnosprawne

  • 12 kwietnia 2017 at 10:52
    Permalink

    Filozoficzna grafomania, która nic nie wnosi i to jeszcze z błędami merytorycznymi. Nie tylko dzieci z ZA mają najwyższą subwencję.

    Reply
  • 29 lipca 2016 at 00:13
    Permalink

    Kilka zdań ode mnie , jako autora artykułu. Znam problem niepełnosprawności , jako zjawisko społeczne, z którym każdy naród musi się zmierzyć. Pani Danuta w swoim komentarzu podniosła naraz kilka istotnych problemów, które tu na Bastionie dialogu będą opisywane, ponieważ znam te problemy i obserwuję zmagania wielu rodziców z niepełnosprawnym potomstwem w różnym wieku. Pani Danuto, w Pani sposobie wyrażenia swoich uwag dostrzegłem pewną nutę rozgoryczenia, które osobiście podzielam i – proszę mi wierzyć – nadto dobrze rozumiem. Ale z drugiej strony musimy się pogodzić z faktem, że są takie rodzaje niepełnosprawności, które uniemożliwiają dziecku, czy dorastającemu nastolatkowi sprostać wymogom stawianym przez podstawę programową przewidzianą dla uczniów zdrowych. Trudno mówić o normalnej edukacji dzieci z MPD, Zespołem Downa czy z poważną Afazją Ruchową. Natomiast zwracam uwagę, że wspomniane w komentarzach przypadki dysleksji, dysgrafii, czy nawet ADHD nie są niepełnosprawnościami, lecz dysfunkcjami lekkimi. O takich nie pisałem, a jedynie o dzieciach z orzeczonymi niepełnosprawnościami. Proszę mi wierzyć – a zapewniam Panią – że wiele tych problemów będzie miało swój finał w lepszym wsparciu takich osób i ich rodziców. Wielu ludzi, ja także o to walczymy. Ale skoro Pani wspomniała o swojej 18-letniej niepełnosprawnej córce, pragnę przekazać moc pozdrowień, życzę Pani wytrwałości i zdrowia, także dla córki i zapewniam o mojej modlitwie za Waszą rodzinę. I proszę dzielić się swoimi spostrzeżeniami i uwagami przy okazji kolejnego artykułu w sprawie osób niepełnosprawnych. Serdecznie pozdrawiam i wszystkiego najlepszego. Jarosław Jużyczyński.

    Reply
  • 7 czerwca 2016 at 00:09
    Permalink

    Jestem mamą dorosłej już, bo 19 letniej córki chorej na MPD, dużo bym chciała autorowi odpisać, ale póki co zapytam, czy oglądał film:”Jak motyl”, czy oglądał film „Chce się żyć”? W tym ostatnim, jest mniej więcej taki motyw, gdzie mama chłopca podczas badania psychologicznego, (absolutnie niedostosowanego do znacznych ograniczeń  ruchowych badanego) udowadnia, i tu mój kolokwializm, że jej syn nie jest „wielbłądem”, a pani psycholog mówi na to: „mój pies też się ślini jak widzi jedzenie, a nawet merda ogonem „. Uważam, że akurat ta scena była jednak „przerysowana”, ale pomimo tego, problem leży nie w osobach niepełnosprawnych, tylko w nas, w naszym ich postrzeganiu, to nasze postrzeganie jest niepełnosprawne, oczywiście nie mogę generalizować, bo nie wszyscy tacy są. Ale to my musimy się zmienić i im szybciej na to się przeznaczy środki,na uświadamianie społeczeństwa, tym lepiej. Jeśli teraz cofniemy się i będziemy na siłę „wpychać” dzieci do szkół specjalnych to nigdy osoby niepełnosprawne dorosłe nie będą włączane do społeczeństwa. Ostatnio podróżowaliśmy z córką słynnym Pendolino i co, podnośnik-winda nie został użyty, bo nie bardzo ekipa pociągu wiedziała, czy chciała go użyć, córka była wnoszona na wózku do pociągu, podjazd dla niepełnosprawnych przy wejściu na dworzec w Gdyni był zasłonięty biało-czerwoną taśmą, bo był remont elewacji, fajnie że córka była z nami, a co miałaby zrobić osoba sama na wózku, przeskoczyć poczwórnym tulufem z saltem? Może jestem tu złośliwa, ale tu właśnie o to chodzi, gdyby ci robotnicy od szkoły mieli kontakt z chorymi rówieśnikami, byliby świadomi jaką krzywdę zrobil osobom niepełnosprawnym. A zastanawiał się pan kiedyś, gdy wybierał pieniądze z bankomatu, do ilu bankomatów osoba z wózka po prostu nie sięgnie. Sama widziałam osobiście kiedyś, jak ojciec bez nóg siedział na wózku, a jego około 5 letni synek siedział na jego udach i pobierał dla taty pieniądze, bo dla tego taty na wózku bankomat był za wysoko zainstalowany. Wracając do pendolino, to gdy przebywałam w tym pendolino z córką w toalecie dla niepełnosprawnych, dobijali się tam zdrowi ludzie i oni też potem z tej toalety bez krępacji korzystali. I tu znowu nie jest wina tych osób, ale właśnie brak obycia na co dzień z osobami niepełnosprawnymi. A odnośnie testów psychologicznych prowadzonych w poradniach na dzieciach, aby ocenić ich „poziom” niepełnosprawności. testy te absolutnie nie są dostosowane do ograniczeń ruchowych dzieci, szczególnie z MPD. Oceniając takie dziecko, najczęściej bazuje się także na statystykach, potem namawia się rodzica na szkołę specjalną, bo po co ma się męczyć, bo przecież widzimy jak jest. A rodzic, który chce, aby świat przyszedł do jego dziecka, bo ono do świata nie wyjdzie, co rok musi udowadniać, że jego dziecko jest normalne, tylko przez ograniczenia ruchowe nie może się wykazać co naprawdę potrafi. Przecież w ostatnich latach były prowadzone w szkołach specjalne programy, typu „cyfrowa szkoła”. Nasza technika cyfrowa rozwija się w ogromnym tempie. Z pewnością słyszał pan o Stevenie Howkins, astrofizyk, gdyby nie posiadał odpowiedniego sprzętu do komunikacji nic by światu nie przekazał. Dla naszej córki wdrażamy system komunikacji wzrokiem Eye tracker, Ona się tego uczy, polega to na tym, że zainstalowana przy monitorze kamera śledzi ruch jej gałek ocznych i ona w ten sposób przesuwa kursor na monitorze i wskazuje poprawną odpowiedź. Trzeba iść w tym kierunku, podałam to jako przykład. jeszcze powiem, na peronie w Warszawie zachodniej są piękne podnośniki-platformy, aby zjechać i wjechać schodami na wózku, tylko, że kluczyka nie dało się znaleźć. 3 lata temu byliśmy z córką w USA i tam w niedużej pizzerni, jakich i u nas wiele były dwa poziomy, na ten drugi poziom były trzy schody i tam była zainstalowana platforemka, tak to można nazwać i w momencie jak weszliśmy do tej knajpki od razu co najmniej trzech obcych panów wstało od stolików i spytało czy nam pomóc, ale tamto społeczeństwo jest wyedukowane i nie wyklucza i nie wyłącza osób niepełnosprawnych i nie segreguje już na samym początku ich drogi życiowej, czyli przy rozpoczęciu edukacji. I jeszcze przytoczę to co kiedyś rozważał JanPaweł II ” W procesie rehabilitacji osób niepełnosprawnych oraz ich integracji ze społeczeństwem należy kierować się integralną wizją człowieka; nie wystarczy zatem chronić praw osób niepełnosprawnych, ale konieczne jest zachowanie głębokich relacji międzyludzkich: relacji pomocy, przyjaźni, solidarności]. Pomoc i ochrona winny być udzielone osobom niepełnosprawnym nawet wtedy, gdy pociąga to za sobą zwiększone koszty ekonomiczne „

    Reply
  • 2 czerwca 2016 at 10:20
    Permalink

    Bull Shit. A jaki poziom jest w szkołach/przedszkolach specjalnych? Może lepiej zlikwidować specjalne, wówczas przyszłe pokolenia nie będą takie uprzedzone, bo będzie dla nich naturalnym, że w ich otoczeniu przebywają osoby z różnym poziomem sprawności fizyczno-intelektualnej. Takie procesy społeczne trwają długo. W chwili ich wprowadzania wywołują burzę. Ale w efekcie przynoszą wymierne pozytywne konsekwencje – gdy wymrą Ci, którzy mają z tym problem. W sytuacji, o której mowa z artykule i nad którą duma ‚kompetentny’ MEN kierunek zmian jest zupełnie przeciwny.

    Reply
    • 2 czerwca 2016 at 14:03
      Permalink

      Przecież to co sugerujesz przerabialiśmy 50 lat temu, gdy ja chodziłem do podstawówki. Nie było stopni niepełnosprawności, więc nie było szkół dla niepełnosprawnych dzieci. O dysleksji, dysgrafii mało kto słyszał. Jedyną ulgą jaką miały te dzieci to zwolnienie lekarskie z zajęć WF. Jeśli któreś nie radziło sobie z pisaniem czy liczeniem to po prostu nie przechodziło do następnej klasy. Ich edukacja najczęściej kończyła się na czwartej klasie szkoły podstawowej. Wśród dzieci i tak uchodziły za tumanów i były pośmiewiskiem.

      Reply
    • 2 czerwca 2016 at 16:46
      Permalink

      Szanowny panie, to nie jest problem społeczeństwa i wymarcie całego pokolenia nic nie da. Ponadto likwidacja szkół specjalnych spowoduje kolosalne konsekwencje dla wszystkich – a szczególnie dzieci bo: dzieci które nie mają problemów edukacyjnych, będą się uwsteczniać bo ministerstwo edukacji zrobi program wypośrodkowany. Czyli w szóstej klasie będą już opanowywać tabliczkę mnożenia do 100. Ale to jest pikuś ….. bo problem integracyjny i tolerancji to może i pracuje u osób dorosłych (chociaż też w to wątpię) dzieci są strasznie bezpośrednie i nie mają najmniejszych skrupułów aby dzieciom z jakąkolwiek wadą dokuczać, mścić się, przedrzeźniać. I żaden program integracyjny – najzwyczajniej niem pracuje. Wiem że fajnie byłoby żyć w świecie miłości i tolerancji …. ale to nie ten świat. My mamy dzieciom niepełnosprawnym dać szansę na w miarę normalne życie. A dzieciom pełnosprawnym zaplanować życie gdzie będą mogli się realizować. Czy to można pogodzić na poziomie edukacyjnym. Kompilację wdrożenia takiego systemu jak pan proponuje określam na poczwórny tuluf z potrójnym saltem.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *