Konsultacje społeczne ułudą możliwości wpływania na władzę

Konsultacje społeczne ,…, to ściema

Czy ktoś zastanawiał się, czym w ogóle są konsultacje społeczne i komu one służą? Jakiś czas temu, będącym jeszcze pełen ideałów, na stanowisku męża zaufania, gdzie przysyłano nam różne akty prawne/ ustawy/rozporządzenia do konsultacji, wydawało mi się, że posiadam wpływ na możliwość dokonywania istotnych zmian w prawie i w każdym aspekcie naszego życia. Po tym doświadczeniu życiowym, (nie twierdzę, że złym) stwierdzam, iż była to iluzja, specjalnie spreparowana i wykreowana dla ludzi jeszcze wierzących w uczciwość oraz demokratyczne podejście rządzących. Powiedzmy sobie jasno: ustawodawca nie ma zamiaru zmieniać swoich rozwiązań, które wcześniej zaplanował wdrożyć. Iluzja demokracji, oraz aktów prawnych nakazujących dokonywania przez rządzących konsultacji społecznych jest tak naprawdę zrzuceniem z siebie odpowiedzialności i przeniesieniem jej na nieświadome niczego społeczeństwo.

Społeczeństwo obywatelskie ,.., to fikcja wykreowana na potrzebę rządzących aby ci nie ponosili żadnej odpowiedzialności.

Co w takim układzie robi ustawodawca? (proszę nie doszukiwać się wad jedynie w obecnej władzy). Każda jest taka sama, nic się nie zmienia – tak samo działały poprzednie i będą działać według ustalonego schematu. Najgorsze jest to, że takie działania towarzyszą  praktycznie całemu „teoretycznie cywilizowanemu” światu.

Konsultacje – czyli im głupszy, bardziej nawiedzony, tym lepszy

Do konsultacji społecznych powołuje się głównie „wiecowych krzykaczy”. Tłumacząc rozumowanie „wiecowca”, to jest człowiek, który wychodzi z założenia „Im jestem głośniejszy tym mam więcej racji!” ,….., a argumenty? ,.., to już sprawa drugorzędna.Tacy krzykacze są chorzy na punkcie dążenia do  władzy.

Cechy charakterystyczne takich ludzi: niski wzrost, brak osiągnięć naukowych/specjalistycznych, niskie kwalifikacje, pełnienie podrzędnych funkcji, mściwy(a), brak zaufania – praktycznie do każdego, lekkomyślny, podatny na sugestię, pozbawiony własnego zadania.

Tacy ludzie nie potrafią analizować wieloaspektowej problematyki. Po prostu nie są w stanie wymyślić żadnego rozwiązania, które można byłoby wdrożyć tak aby służyło jak największej grupie społecznej. Chcą głównie uzyskać konkretne profity oraz pragną zemsty w stosunku do innych (tych nielubianych). Załóżmy, że do konsultacji społecznej w tematyce porządku publicznego, dostałby się np. związkowiec z traumatycznym doświadczeniem np. pobicia przez policję w czasie strajków. Człowiek, po takich doświadczeniach życiowych , nie jest w stanie nic konstruktywnego wymyślić, bo głównym jego celem będzie zniszczenie swoich przeciwników. Wzorowym przykładem jest 21 postulatów NZSS z 17 sierpnia 1980 r. http://www.solidarnosc.org.pl/21-postulatow , proszę zwrócić uwagę na punkt 12.

Konsultacje społeczne vs. socjotechnika

Wzorowym przykładem, takich bezproduktywnych jakościowo konsultacji społecznych, są konsultacje środowisk osób niepełnosprawnych. Jak one wyglądają? Przyjmijmy, że akceptujemy „ustawę za życiem”,której celem jest teoretyczne wsparcie osób niepełnosprawnych oraz ich opiekunów. Ustawa sama z nazwy jest „za życiem” i każda osoba która spróbowałaby skrytykować jakikolwiek z punktów tej ustawy, automatycznie jest stygmatyzowana jako zwolennik śmierci, zabijania, wrogości przeciw ludziom niepełnosprawnym …. i Bóg sam wie jeszcze komu. Tymczasem wystarczy uważnie przyjrzeć się treści ustawy ” za życiem”, by dostrzec, że w sposób zasadniczy odbiega od najistotniejszych potrzeb osób niepełnosprawnych, oraz ich rodziców bądź opiekunów. Wykazuje to i potwierdza dokładna analiza punktu po punkcie wspomnianej ustawy, natomiast została ona przedstawiona w taki sposób, by przeciętny odbiorca nie posiadający żadnej wprawy w analizowaniu tekstu ustaw odniósł wrażenie, że właśnie rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych sporo zyskają. A jeśli mają jakieś zastrzeżenia….., znajdzie się medialna okazja do pokazania, jak bardzo to środowisko jest roszczeniowe i samo nie wie czego chce. Ot, taka socjotechniczna manipulacja.

Podobna sytuacja miała miejsce z ustawą antyterrorystyczną, chociaż tematyka wydaje się całkowicie odmienna, jednak technika wdrażania, była dosłownie taka sama. W imię bezpieczeństwa w wykreowanym medialnym strachu przed terrorystami, społeczeństwo bezkrytycznie zaakceptowało pełną inwigilację, nadzór i kontrolę oddając się w ręce rządzących nami polityków!  Polityków, którzy nie posiadają żadnej wiedzy ,.., ale bądźmy uczciwi, komu innemu w tym kraju można byłoby oddać kontrolę w tym zakresie?  Politycy, to godni zaufania ludzie, wybrani przez większość, doskonali eksperci z zakresu  bezpieczeństwa, bo przecież z wykształcenia są filozofami, historykami, etymologami, nauczycielami, pielęgniarkami, czy prawnikami – nieprawdaż, że to doskonali specjaliści od bezpieczeństwa? To pytanie retoryczne.  Powiedzmy sobie jasno, to nie jest ustawa antyterrorystyczna. Jeżeli Polaków  inwigiluje się na każdej możliwej płaszczyźnie, kreując na wrogów, przestępców, a nawet terrorystów to jest to raczej doszukiwanie się przestępstw na siłę. W przypadku osób przyjeżdżających do Polski  w różnych często szemranych interesach można ich monitorować za zgodą odpowiedniej komórki prawnej tylko i wyłącznie. Zapraszam do zapoznania się z ustawami „za życiem i antyterrorystyczną” – zapewniam, to bardzo interesujące opracowania.

Tylko na podstawie tych dwóch wymienionych ustaw, można zauważyć, że chociaż były konsultowane, bo strona rządowa ma taki wymóg , to konsultacje nie przełożyły się  na rozsądny i ludzki kształt tej ustawy. Podczas wdrażania obu ustaw „za życiem” czy „antyterrorystycznej” było szereg konferencji, rozmów, prezentacji, lecz niestety wszystkie punkty były zatwierdzone praktycznie w wersjach, które zaproponowano, nie zmieniono niczego i nie uwzględniono żadnych uwag czy sugestii.

Konsultacje społeczne sposobem na życie i wyciągnięcie ogromnych pieniędzy

W takich konsultacjach, oprócz „wiecowców” można zauważyć szereg przedstawicieli organizacji pozarządowych, którzy w większości przypadków nie reprezentują nikogo – oni reprezentują siebie, głównie jako firmy. Jaki jest prawdziwy cel takiego przedstawiciela fundacji, bądź stowarzyszenia uczestniczącego w organizowanych przez stronę rządową spotkaniach?

Głównym celem jest pozyskanie od strony rządowej wsparcia finansowego w formie „grantów”, na rzecz swoich organizacji społecznych – patrz swoich. Można to bardzo łatwo sprawdzić, po takich konsultacjach – nagle Ci, którzy w nich uczestniczyli, tj. przedstawiciele organizacji pozarządowych, organizują szereg konferencji (darmowych dla uczestników) mówiących o wszystkim i jednocześnie o niczym. (Skąd pieniądze?) Gdyby taka organizacja nie otrzymała wsparcia finansowego od sponsorów, bądź strony rządowej za konstruktywne konsultacje, nie zorganizowałaby „darmowej” dla uczestników konferencji lub szkolenia. Zatem,  jaki jest cel konferencji uwieńczonej brakiem wniosków czy prób wdrożenia nowych rozwiązań? One są tylko po to, aby prelegentom oraz organizacjom pozarządowym dać możliwość zarobienia dość dużych pieniędzy.

Siedzący w komisjach konsultacji społecznych przedstawiciele, są zakonspirowanymi zwolennikami rządu, bądź samej ustawy w jej pierwotnym kształcie, czyli odmienne zdanie w tej grupie na nic się nie zda. Żaden dialog nie jest możliwy, bo z założenia każdy, kto będzie miał inne zdanie zostanie zdyskredytowany i nie otrzyma żadnego wsparcia. W zamian za wsparcie finansowe, strona rządowa otrzymuje poparcie, (teoretycznie) „niezależnej” organizacji pozarządowej i pojawia się wspaniały efekt synergii podkreślający współpracę pomiędzy stroną rządową a organizacjami pozarządowymi.

Teraz powinno być szereg oskarżeń w stosunku do mojej osoby, że to co piszę jest kłamstwem i wyssanym z palca pomówieniem.

Tak? W takim układzie, wróćmy do problematyki osób niepełnosprawnych, bo nie da się pominąć dość kuriozalnego faktu, jakim jest zlecenie strony rządowej dla Caritas Polska zorganizowania konsultacji ogólnopolskich dotyczących właśnie problemów związanych z  niepełnosprawnością. Nawet przy należnym szacunku dla Caritas Polska trzeba wyraźnie powiedzieć, że do takich działań nie jest to instytucja właściwa. Nie jest też żadną tajemnicą, że na zorganizowanie i w konsekwencji przeprowadzenie konsultacji Caritas Polska otrzyma bardzo duże pieniądze. A teraz uwaga najważniejsza: omawiane konsultacje zakończą się w terminie kilku miesięcy i w każdym województwie mają się odbyć trzy spotkania. Tak proszę Państwa, trzy spotkania na terenie województwa mają ogarnąć wszystkie aspekty trudnych zagadnień ludzi niepełnosprawnych!

Czy aby na pewno są to konsultacje, a może jest to fasada, rodzaj przykrywki, za którą stoi chęć przytulenia naprawdę sporych pieniędzy?

Możemy powiedzieć jedno, obie te ustawy były konsultowane społecznie i obie zostały zatwierdzone praktycznie w wersji w jakiej je zaproponowano.

Referendum jako najwyższa forma konsultacji społecznych?

Można powiedzieć, że demokratycznym ukoronowaniem społecznych konsultacji jest referendum. Niektórzy z polityków sądzą, że to świetny pomysł –  wreszcie wypowiedzą się obywatele i oni zdecydują. Czy oby na pewno jest to dobre rozwiązanie? A może to zwykła manipulacja?

Załóżmy, typowo teoretycznie, że doszłoby do referendum w sprawie oświaty, ustawy za życiem, ustawy antyterrorystycznej, czy nawet wyjścia Polski z Unii Europejskiej, zlikwidowania ZUS/KRUS, zmiany konstytucji …… problematykę możemy wymyślać i dostosowywać do politycznych potrzeb praktycznie bez ograniczeń.

Wyobraźcie sobie drodzy państwo, pytania do wyżej wymienionych punktów. Początek będzie praktycznie zawsze taki sam, czyli:

Czy jesteś za wdrożeniem / zlikwidowaniem / wyjściem / zmianą ….. i tu wstawiamy resztę

Wtedy kilkanaście milionów obywateli opierających się jedynie na wypowiedziach polityków lub zmanipulowanych informacjach medialnymi  będzie podejmować decyzje niekoniecznie własne. Społeczeństwo, będzie ulegać medialnym narracjom, a te dzień po dniu będą bombardować nas swoimi argumentami, mniej lub bardziej sensownymi, abyśmy w określony sposób myśleli i zagłosowali po ich myśli.   Ile w referendalnym głosowaniu znajdzie się naszej wiedzy, a ile manipulacji i podpowiedzi? W takich zagadnieniach wartość społecznych konsultacji z referendum na czele budzi poważne zastrzeżenia, ale dla obozu władzy jest to wygodny sposób manipulowania społeczeństwem i odsuwania od siebie odpowiedzialności.

W przypadku referendum ostateczna decyzja zawsze jest w gestii rządzących – to powinni wiedzieć wszyscy.

W wielu problemach społecznych, zamiast spektakularnych konsultacji, bardziej wskazane byłoby tworzenie odpowiednich struktur organizacyjnych państwa, dzięki którym w każdej istotnej sprawie obywatel (lub organizacje pozarządowe) mogą składać własne i przemyślane projekty w zakresie wszystkich ważnych spraw, a te niezwłocznie zostałyby przedłożone odpowiednim resortom i w konsekwencji mogłyby oddziaływać na zmiany legislacyjne prowadzone w parlamencie. Dotychczasowe możliwości w tym zakresie są absolutną fikcją, albowiem na co dzień doświadczamy lekceważenia wszelkich inicjatyw obywatelskich. Przykładem są liczne pisma kierowane na przykład do Ministerstwa Rodziny z konkretnymi propozycjami w sprawach osób niepełnosprawnych, bądź innych mających wpływ na życie obywatela na które brak jakiejkolwiek odpowiedzi ,….., a to tylko ułamek góry lodowej.

Czy jest możliwość idealnych konsultacji społecznych i wdrożenia ich opracowań  ?

Konsultacje społeczne to nie tylko wymóg prawny, to jest przede wszystkim proces wymiany uwag i poglądów wielu obywateli wobec pewnych problemów lub mających nastąpić zmian. Winny one obejmować zagadnienie wieloaspektowo, wielopłaszczyznowo, a wszelkie dyskusje powinny być merytoryczne, uwzględniające wszystkie możliwe konsekwencje wdrażanych propozycji, szczególnie tych kluczowych dla życia narodu. Dlatego konsultacje są dla wszystkich, ale nie każdy może w nich aktywnie uczestniczyć, bowiem nie każdy posiada wiedzę w omawianych  zagadnieniach.

Jeśli konsultowane są zagadnienia niezmiernie trudne i ważne społecznie (edukacja, zdrowie, sprawy niepełnosprawnych, bezpieczeństwo), nie mogą być ściśle powiązane i uzależniane od ideowego programu politycznego. Jest takie powszechne i słuszne przekonanie, że mieszanie problematyki społecznej z polityką niczego dobrego nie przynosi, rodzi społeczne niezadowolenie i bunt.     

Z konsultacjami jest jak z lekami; przedawkowane przynoszą więcej szkody, niż pożytku

W porządku społecznym dobro państwa i narodu jest zawsze ponad interesem partii politycznych i w najważniejszych dla społeczeństwa sprawach konsultacje społeczne muszą być przeprowadzane  bardzo rzetelnie i niezależnie od światopoglądu lub preferencji politycznych obywateli. Niestety to tylko teoria.

Grzegorz Czuryło

Strateg-ekspert zarządzania, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wady: zdolność przewidywania skutków i konsekwencji rozwiązań systemowych w ujęciu 15-20 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *