Komunikacja Miejska – spojrzenie w przyszłość

Czy myślenie kategoriami ekologii to stan naszego umysłu, czy też może konieczność dziejowa spowodowana szalenie szybkim technicznym przekształcaniem środowiska naszej planety ?

Wolność i odpowiedzialność

Posiadanie własnego pojazdu stało się pewną formą i namiastką wolności, a także naszego dobrostanu, ale konsekwencje naszych wyborów zaczynają nam powoli doskwierać. Jako inteligentne polskie społeczeństwo chcemy żyć w cywilizowanej Europie.  Uwielbiamy zwiedzać świat, w którym widok lazurowych wód czy pięknej przyrody szczęściem wypełnia nasze piersi. Dobrą oznaką naszej wrażliwości jest to, że bardzo nas irytuje, gdy widzimy w tych miejscach śmieci, lub celowe niszczenie tego, co jest najpiękniejsze. Mówimy sobie wtedy, że czynią to nieświadomi ludzie niszczący dla własnych zysków bez opamiętania  wszystko to, co jest wokół nich najwspanialsze.

Jednak my wcale nie jesteśmy od nich lepsi, bo w pogoni za pieniądzem – sukcesywnie niszczymy nasze polskie środowisko. Czy jest możliwym, aby móc żyć w świecie, który jest jednocześnie piękny i będzie dawał nam pracę – czy takie połączenie w ogóle istnieje?

Kołderka analizy biznesowej

Podejście do rozwiązania tego problemu i pewnym jego wizualizowaniem jest jak posiadanie przykrótkiej i trójkątnej kołderki, którą byśmy chcieli się zakryć, ale nie byli w stanie, bo zawsze jakaś część naszego ciała będzie odkryta. 

Nasza” kołderka” składa się z wolności połączonej z wygodą, z drugiej strony mamy nasze zdrowie i ekologię, a z trzeciej koszty jakie musimy ponieść. Pierwszym i najważniejszym krokiem do rozwiązania tego problemu jest świadomość, bo wszystko zaczyna się w naszych głowach, a kolejnym chęć znalezienia optymalnego rozwiązania. Jeżeli sami nie zechcemy nic z tym  zrobić, to za konsekwencje braku naszych decyzji zapłacimy my sami, albo ze zdwojona silą i negatywnymi skutkami  nasze dzieci i wnuki, bo albo będą płacić ogromne pieniądze na ochronę zdrowia, lub  umierać na choroby, których jeszcze nie mamy. W tym czasie pojawią się różni hochsztaplerzy, którzy zaoferują  ich wspaniale produkty, jako złudzenie zdrowia i efekt placebo.

frustracja komunikacyjna

“Wyobraźmy sobie duże aglomeracje, których ulice przepełnione są wieloma tysiącami pojazdów, ciągnące się kilometrami uliczne korki” uniemożliwiające płynny ruch samochodów, zdenerwowanych kierowców pragnących dojechać na czas do pracy. Nad miastem zalega  gęsty smog, ludzie z trudem oddychają. Coraz większy tłok na parkingach, a pozostawienie samochodu blisko miejsca docelowego graniczy z cudem. Ludzie stają się coraz bardziej nerwowi, w centrach miast zwiększa się liczba kolizji z udziałem pieszych, co jeszcze bardziej potęguje utrudnienia w ruchu kołowym. Powszechny stres, coraz więcej toksycznych substancji wydzielanych przez  dziesiątki, a może setki tysięcy pojazdów muszą niekorzystnie i często nieodwracalnie odbić się na zdrowiu mieszkańców ”     

A teraz proste pytanie; czy powyżej opisana sytuacja wynika z wizji kogoś, kogo poniosła fantazja i cierpi na demoniczne wyobrażenie o przyszłości?  Niestety Drodzy Państwo, to nie żadne wizjonerstwo, ani fantazja,  to jest rzeczywistość, której już zaczynamy doświadczać, a z którą wiele wielkich aglomeracji na całym świecie bezskutecznie boryka się, patrząc z przerażeniem na najbliższe dekady.

Analizy problemów komunikacyjnych są przedmiotem zainteresowania naszego zespołu ekspertów w ramach prac Bastionu Dialogu, przy czym ze szczególną troską patrzymy na Polskę, jako kraj, w którym żyjemy i któremu najbardziej  chcemy służyć. Dlatego kilka poniższych uwag  będzie zogniskowanych na terytorium naszego kraju, należy jednak pamiętać, że dotyczą one praktycznie całego świata, ponieważ omawiana problematyka  może w dalszej perspektywie czasowej mieć poważne skutki w ujęciu globalnym.

Zanieczyszczanie powietrza                  

Mogłoby się wydawać, że ten problem jest dość powszechnie i dobrze znany, tym bardziej, że w ofercie są coraz nowocześniejsze pojazdy zużywające mniejsze ilości paliwa. Dzięki zastosowaniu katalizatorów emisja szkodliwych związków chemicznych uległa znaczącej redukcji i w powszechnym przekonaniu zadbano o lepszą jakość powietrza. W znacznej mierze jest to prawda, nie znaczy to jednak, że pozbyliśmy się zagrożeń. Producenci mamią nas informacjami, że oto na każdy przejechany kilometr pojazd wydziela “tylko” około 130 gramów dwutlenku węgla. Zapewne ktoś powie – “super wynik, takiego nigdy nie było”. W takim razie zróbmy matematyczną kalkulację. Jeśli w dużej aglomeracji porusza się przykładowo 100 000 (sto tysięcy) samochodów i każdy z nich przebędzie drogę 50 km, to mnożąc liczbę pojazdów przez  50 km i przez 120 gramów dwutlenku węgla, to otrzymamy 600 ton dwutlenku węgla emitowanego w jednej aglomeracji takiej, jak Warszawa, Łódź, czy Kraków. Obliczona wartość ulegnie znacznemu zwiększeniu, jeśli uwzględnimy fakt przymusowego zatrzymywania się na skrzyżowaniach, długiego stania w korkach, czy przed przejściami dla pieszych. Jeśli podany wyżej przykład oparty jest na wartościach liczbowych celowo zaniżonych, to skala zjawiska, z jaką mamy do czynienia, może napawać obawą.

Dodatkowo mimo sprawnych katalizatorów silniki spalinowe emitują tlenki siarki i tlenki azotu, węglowodory i ich pochodne (między innymi aldehydy).  Natomiast dwutlenek węgla (CO2), metan (CH4), amoniak (NH3), oraz podtlenek azotu N2O należą do związków wywołujących efekt cieplarniany coraz bardziej odczuwalny przez wszystkich ludzi. Wręcz kłamliwą jest rozgłaszana informacja o nieszkodliwym dwutlenku węgla; niestety, w większych stężeniach w powietrzu wywołuje choroby układu oddechowego i nerwowego. Natomiast zabójczy jest dla człowieka tlenek węgla (znany jako czad), którego emisja na szczęście została mocno zredukowana.                     

Co powinniśmy zrobić?

Chociaż należy się zgodzić, że nie ma  powodu bić na alarm obwieszczający  już niemal zagładę ludzkości zatruciem powietrza, to absolutnie konieczne zdaje się odpowiednie działanie na rzecz dalszej redukcji emitowanych związków chemicznych. Winno ono być skierowane na kilka obszarów:

  • coraz liczniejszy udział wśród zmotoryzowanych nowoczesnych pojazdów benzynowych z katalizatorami najnowszej generacji.
  • wzorem innych państw ograniczanie ruchu pojazdów, które emitują najwięcej szkodliwych substancji chemicznych do atmosfery.
  • łatwa dostępność do pojazdów elektrycznych poprzez niższą (promocyjną) cenę, jak również dynamiczny rozwój powszechnie dostępnych punktów  ładowania baterii.
  • niezwłoczne przyjęcie przez rząd decyzji o zniesieniu nadmiernych obciążeń podatkowych dla małych i średnich producentów energii elektrycznej ze  źródeł odnawialnych.

Dodając do tej listy wzmożone prace badawcze nad jeszcze nowocześniejszymi technologiami w zakresie napędów pojazdów mamy prawo optymistycznie spojrzeć w przyszłość.

Zatłoczone miasta

Historia socjogenezy ludzi tak się potoczyła, że od wieków życie gospodarcze,naukowe i kulturalne skupiło się w większych skupiskach ludności, czyli w miastach. W wieku XIX  szczególnie po okresie wzmożonego rozwoju technicznego i przemysłowego miasta zaczęły nabierać zupełnie nowego charakteru, stopniowo rozrastając się do rozmiarów współczesnych. Jednocześnie z powodu różnych uwarunkowań wzrastała liczba ich mieszkańców aż do wartości kilku, bądź kilkunastu, a niekiedy ponad dwudziestu milionów obywateli. Ponieważ cechą współczesnego życia jest konieczność przemieszczania się, stąd transport i komunikacja stanowią jedne z najistotniejszych  czynników w funkcjonowaniu wielkomiejskich społeczności.

Zablokowane miasta

Wracając do terytorium Polski widzimy, że zdecydowana większość Polaków zamieszkuje miasta zajmujące stosunkowo niewielką część powierzchni kraju. W praktyce oznacza to, że w miastach mamy największą gęstość zaludnienia na jednostkę powierzchni i raczej nic nie wskazuje, by ten stan rzeczy miał się zmienić. Jednocześnie w ostatnich 25 latach gwałtownie wzrosła liczba  prywatnych samochodów, natomiast zmniejszeniu uległa dynamika rozwoju komunikacji publicznej (autobusy i tramwaje). Dla przykładu według danych za 2016 rok liczba samochodów osobowych w Polsce wyniosła 22005578,  natomiast autobusów 113823. Oznacza to, że w stosunku do okresu przed transformacją ustrojową w 1989 roku nastąpił kilkukrotny wzrost liczby samochodów osobowych, które obywatele polscy nabyli. Należy przy tym pamiętać, że wiele pojazdów zostało sprowadzonych z krajów zachodnich, jako mocno zużyte, a zatem nie zawsze odpowiadające współczesnym normom w zakresie emisji spalin.

Wypada także zwrócić uwagę, że cała infrastruktura drogowa (czyli odpowiednie drogi, bezkolizyjne skrzyżowania, parkingi, oraz zabudowa osiedlowa nie uwzględniająca tak wielką liczbę aut) w okresie powojennym w Polsce nie rozwijała się dynamicznie, co skutkowało do dziś odczuwaną zapaścią w tym obszarze. W tym samym czasie  po 1945 roku co najmniej dwa pokolenia naszych rodaków nie przewidywały tak silnej ekspansji motoryzacyjnej, a jeśli nawet ktoś poważnie temat traktował, to i tak brakowało planowych działań  kolejnych rządów, by takiej sytuacji sprostać.  Pomimo bardziej intensywnych prac  w ostatnich latach zmierzających do zwiększenia  liczby dróg i ich jakości, wielu rzeczy niestety nie da się  łatwo i szybko dokonać. Dość gęsta w wielu miastach zabudowa, ograniczone możliwości planowania przestrzennego, określone warunki środowiskowe dla wielu rejonów i wreszcie względy finansowe nie są w stanie sprostać potrzebom silnego wzrostu motoryzacji. Taki stan rzeczy implikuje konieczność znalezienia i wdrożenia rozwiązań, które z jednej strony ograniczą emisję spalin, a z drugiej zapobiegną niemal całkowitemu zakorkowaniu naszych miast czyli paraliżowi komunikacyjnemu.

Konwent Ekspertów – czym się zajmujemy?

W ramach działań Bastionu Dialogu od dłuższego czasu działa zespół ekspercki zajmujący się dogłębną analizą opisywanych zagadnień i problemów komunikacyjnych. Efektem prowadzonych intensywnych prac jest  nasz autorski projekt, którego szczegółów chwilowo nie zdradzamy, mający na celu wdrożenie naszych rozwiązań pod ogólna nazwą “bezpłatna komunikacja publiczna w całej Polsce” . Należy przy tym podkreślić, że słowo “bezpłatna” nie oznacza “darmowa”, zatem naszego projektu nie należy kojarzyć z jakimkolwiek programem socjalnym, jaki ponoć mają w zamiarze niektóre gminy. My bowiem w swoim projekcie patrzymy dalej w przyszłość uwzględniając problem komunikacji wielopłaszczyznowo i mając na uwadze dobro każdego mieszkańca Polski (nie tylko w miastach). Dlatego naszą propozycją zainteresowaliśmy 122 gminy (miasta) w Polsce liczące powyżej 40 000 mieszkańców, jednocześnie zapraszając ich przedstawicieli do udziału w przygotowywanym spotkaniu, na którym zostanie im ujawniona wstępna wiedza o zaletach  naszego projektu. Jak dotąd coraz większa liczba przedstawicieli miast już  deklaruje poważne zainteresowanie naszymi rozwiązaniami i wszystko wskazuje na to, że będzie to niezmiernie interesująca konferencja z licznym udziałem zaproszonych.

Do czego zmierzamy w naszych rozwiązaniach?

Niezależnie od złożoności naszego projektu chcemy Państwu pokazać, do czego dążymy i jak postrzegamy skutki jego ewentualnego  wdrożenia. Na początek mocno zaznaczamy, że nie chcemy w swoich propozycjach sugerować rozwiązań zakazowo-nakazowych w celu osiągnięcia zmniejszonego ruchu samochodów w naszych miastach. Stoimy na stanowisku, że żadne zakazy, ograniczenia czy też zwiększanie podatku akcyzowego na paliwa nie są działaniami właściwymi, a wręcz szkodliwymi. Przeciwnie, pragniemy, aby Polacy cieszyli się korzystaniem z coraz lepszych i nowocześniejszych własnych pojazdów (i możliwie najniższym kosztem). Dlatego uważamy, że właściwym kierunkiem w rozwiązywaniu zasygnalizowanych tu problemów będzie pokazanie pewnej alternatywy, bardziej atrakcyjnej możliwości korzystania z nowoczesnej komunikacji publicznej. Możliwość nie oznacza konieczności  –  to posiadacz własnego auta ma sam zdecydować, czy w pewnych sytuacjach nie lepiej będzie zostawić własny pojazd i równie sprawnie, dość szybko przemieścić się autobusem lub tramwajem w stronę centrum miasta. Z samego założenia mają to być własne decyzje mieszkańców, dobrze przemyślane;  może  czasami warto przesiąść się z prywatnego środka transportu  na publiczny, zamiast tracić czas na znalezienie w centrum miejsca na parkowanie, uiszczanie rosnących opłat i “przedzieranie” się przez zatłoczone ulice. Oczywiście takie rozwiązanie pociąga za sobą konieczność spełnienia dwóch warunków: po pierwsze zmiana behawioralna nas wszystkich, a po drugie komunikacja publiczna musi stać się  bardziej nowoczesna, atrakcyjna w swej niezawodności i odpowiedniej infrastrukturze. Jeśli bowiem obywatel  będzie miał świadomość, że w celu załatwienia ważnej sprawy możliwe jest szybkie  przemieszczanie się autobusem (i bezpłatnie!) zamiast tracić drogie przecież paliwo podczas ciągłego hamowania i ruszania z miejsca wraz z przymusowymi postojami w zatłoczonych rejonach, to wtedy sam podejmie decyzję, czy opłaca mu się jechać swoim samochodem. Z samej zasady ma to być suwerenna decyzja posiadacza “czterech kółek”, nie zaś wymuszona nakazami i ograniczeniami w ruchu miejskim. Idzie zatem o to, by poprzez nowoczesne rozwiązania przesunąć środek ciężkości w komunikacji na rzecz większego i atrakcyjniejszego udziału pojazdów publicznych (tramwaje czy autobusy). Takie rozwiązania docelowe leżą u podstaw naszego modelu wdrożeniowego, a skutkiem tegoż ma być zwiększona płynność ruchu w miastach, oraz zmniejszenie emisji spalin. Warto w tym miejscu dodać, że według oficjalnych danych przytoczonych w ostatnich dniach przez telewizję polską na wszystkich kanałach odbiorczych, Polska należy do najbardziej skażonych obszarów spowodowanych zwiększającym się smogiem i jedną z ważniejszych przyczyn (ale podkreślmy: nie jedyną !) jest właśnie masowe używanie  pojazdów spalinowych w zatłoczonych miastach. Lekarze już alarmują o groźnych skutkach takiego stanu rzeczy, czyli śmiertelne zagrożenie chorobami układu krążenia i płuc.

Czy wdrożenie naszego modelu jest konieczne?

Odpowiedź na tak postawione pytanie zawsze zależeć będzie od tego, jaki aspekt zagadnienia współczesnych problemów komunikacyjnych zostanie uznany za priorytetowy. Jeśli na przykład władze jakiegoś miasta uznają za wskazane wdrożyć darmową komunikację na swoim terenie – a będzie to rodzaj działań socjalnych – to niewykluczone, że w jakiejś mierze uda się zachęcić mieszkańców do częściowego ograniczenia ruchu prywatnych samochodów na rzecz przemieszczania się środkami transportu publicznego. Chociaż takie działania zasługują niewątpliwie na uznanie, należy jednak zauważyć, że w dalszej perspektywie czasowej mogą okazać się zwodnicze. Zasadniczo polegają one na dodatkowym wsparciu finansowym Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego z budżetu gminy i tym samym całkowitego odciążenia kosztami wszystkich mieszkańców. Takie rozwiązanie ma jednak dwie wady: zasięg jego wdrożenia jest ograniczony jedynie do pewnego, czasami niewielkiego obszaru, a poza tym milcząco zakłada zdolność finansową gminy do całkowitego pokrywania kosztów komunikacji na swoim terenie. A co będzie, gdy na skutek pewnych zawirowań gospodarczych okaże się, że w budżecie gminy zabraknie pieniędzy?  Zapewne inni powiedzą, że lepiej inwestować w infrastrukturę drogową i tu…pełna zgoda. Tyle tylko, że w dużych aglomeracjach nie da się nawet w dłuższym czasie tego dokonać, a ponadto mimo ułatwienia ruchu drogowego nie rozwiązałoby to poruszonych  problemów ( na przykład rosnącego smogu) .

Nasz projekt nie negując innych możliwych rozwiązań, zdecydowanie odbiega od dotychczas przyjętych standardowych działań w zakresie zarówno finansowania, jak i organizacji  komunikacji z uwzględnieniem wszystkich zainteresowanych podmiotów.

Odstąpienie od  wdrożenia naszego modelu zwanego bezpłatną komunikacją na obszarze całego kraju niczego by nie zmieniło. Problem i tak wróciłby do nas ze zdwojoną siłą, ponieważ kierunek rozwoju i dostępności prywatnych środków transportu zdaje się być procesem nie do zahamowania, a to narzuca konieczność poważnych zmian w wielu aspektach zagadnienia z uwzględnieniem szybko zmieniających się trendów cywilizacyjnych.

Na odrębne opracowanie zasługuje temat sposobu finansowania bezpłatnej komunikacji według naszego projektu. Zapewne niebawem takie informacje opublikujemy. Również odniesiemy się do bardzo ciekawego problemu, jakim jest wdrażanie do użytkowania samochodów elektrycznych; to także wymaga oddzielnego potraktowania, jako że wokół tak zwanej elektro-mobilności narosło wiele dziwnych i nieprawdziwych obiegowych poglądów. Natomiast z całą pewnością  upowszechnienie pojazdów elektrycznych, w tym samochodów i autobusów, narzuca konieczność dopracowania różnych procesów technologicznych, w szczególności takich, jak  dostępność punktów doładowywania baterii oraz późniejsza ich utylizacja po okresie całkowitego zużycia. Nad tymi zagadnieniami już wkrótce będziemy współpracować z zainteresowanymi instytucjami i specjalistami w celu osiągnięcia optymalnych rozwiązań w aspekcie technologicznym, biznesowym i ekologicznym.

Z punktu widzenia interesu państwa polskiego wdrożenie naszego projektu jest w pełni uzasadnione. Od strony technicznej realizacja naszej propozycji nie nastręcza większych trudności. Czy równie łatwo pokonamy pewne bariery psychologiczne i mentalnościowe? Patrząc na to w ujęciu perspektywicznym na następne kilkadziesiąt lat, powinniśmy odpowiedzieć: nie mamy innego wyjścia!

Chętnych do współpracy z  nami nad tym programem oraz innymi – bardzo zapraszamy, bo każda dodatkowa myśl i dodatkowe rozwiązanie jest dla nas wszystkich wartością dodaną. http://bastiondialogu.pl/wspolpraca/

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

14 thoughts on “Komunikacja Miejska – spojrzenie w przyszłość

  • 6 stycznia 2018 at 22:02
    Permalink

    Może jakieś konkrety?

    Reply
    • 7 stycznia 2018 at 19:18
      Permalink

      Dobrze, że jest ktoś, kto pyta o konkrety, bo nasz projekt jest konkretny i taki ma być – skierowany do obywatela i jemu służący. Ale trochę cierpliwości, już niebawem będziemy w kolejnych artykułach przybliżać istotę naszych rozwiązań, co prawda stopniowo, niemniej ukazując najważniejsze ich aspekty.

      Reply
  • 29 grudnia 2017 at 15:25
    Permalink

    Panie Jarosławie a jak odniesie się Pan do tego, że wielu gminom nie zależy na dobru mieszkańców. Tylko wolą za państwowe pieniądze wymienić tabor autobusowy ale dalej brać pieniądze za bilety. Przecież w końcu skoro obywatele płacą podatki do budżetu a gminy biorą dotację, to komunikacja powinna być przecież bezpłatna…

    Reply
    • 29 grudnia 2017 at 16:32
      Permalink

      Dobre pytanie. Jest takie powiedzenie : kogo nie boli, temu powoli. Zobaczymy,jak oni wszyscy będą gadać, gdy zanieczyszczenie powietrza w Polsce osiągnie taki poziom, za którym nastąpi masowa zachorowalność na groźne choroby układu oddechowego i krążeniowego, o innych nie wspominając ? Te wspomniane gminy już o tym nie myślą. Wymiana taboru komunikacyjnego jedynie pozornie ma z naszym programem wspólny mianownik ; dla nas jest to jeden z wielu elementów w dążeniu do celu, a dla wspomnianych gmin jest to cel sam w sobie. Jestem przekonany, że w wielu takich gminach ( miastach) ceny biletów poszłyby jeszcze bardziej w górę i wtedy byłaby to samonapędzająca się spirala absurdu. Nasz program ma inną konstrukcję, inaczej zadziała. A jak ? I tu szanowny czytelniku chciałbyś za dużo wiedzieć, pewne szczegóły nie zostaną jeszcze ujawnione. Trochę cierpliwości, bo nadmiar ciekawości to ponoć pierwszy stopień do piekła…… Pozdrawiam.

      Reply
  • 27 grudnia 2017 at 13:52
    Permalink

    Panie Jarosławie – jak Wy chcecie wdrożyć komunikację darmową? Skąd kasę weźmiecie?

    Reply
    • 27 grudnia 2017 at 15:16
      Permalink

      Jeśli ktoś uważa siebie za fachowca od księgowości, to pierwszy/a powinien/a odróżnić pojęcie komunikacji darmowej od bezpłatnej. Dopiero po takim rozróżnieniu możemy merytorycznie rozmawiać. Pozdrawiam.

      Reply
      • 27 grudnia 2017 at 20:43
        Permalink

        Panie Jarku zadałam tylko panu pytanie, bo po prostu nie rozumiem wszystkich poruszanych przez pana aspektów. A jako księgowa doskonale wiem jaka jest różnica pomiędzy zwolnieniem z podatku a podatkiem zerowym …. i tu w mojej ocenie chyba jest podobna sytuacja.
        Czy mam rację? …. tylko proszę mnie nie atakować, bo ten wasz program generalnie podoba mi się i chciałabym coś więcej wiedzieć. Nie wiem czy się do czegoś to państwu przyda ale powinniście uwzględnić partycypację społeczną w utrzymaniu komunikacji, bo w innym przypadku większość pasożytniczego społeczeństwa będzie tylko darło swoje skrzywione mordy …. dajcie nam więcej!!!

        Reply
        • 28 grudnia 2017 at 00:20
          Permalink

          Bardzo słuszna uwaga. Trzeba odchodzić od modelu rozwiązań społecznych opartych na socialu do rozwiązań systemowych. Nasze rozwiązanie jest systemowym, zaprogramowanym i planowym. Tylko takie mają szansę wnieść coś nowego i dobrego w przyszłość. Co więcej, nasza propozycja jest wyzwaniem pod adresem coraz bardziej dokuczliwych i groźnych zjawisk związanych z zanieczyszczeniem środowiska, szczególnie powietrza. Co ludziom jest bardziej potrzebne : rozdawnictwo, czy warunki do życia w ogóle ? Większość obywateli uważa, że ważnymi sprawami i problemami winien zajmować się rząd…..i tu tkwi największy błąd w rozumowaniu. Nasz rząd najwięcej dobrego zrobi, jeśli będzie nas popierał, a na pewno nie będzie przeszkadzał. Jeśli lokalne społeczności nie zechcą nas popierać, same sobie zrobią krzywdę i to one – i tylko one – będą za to odpowiedzialne.

          Reply
  • 27 grudnia 2017 at 13:42
    Permalink

    Taaa ……… Polacy to naród gdzie darmocha i socjal stało się sposobem na życie. Podaje tytuł waszego programu “Na krzywy ryj”
    Trzymam za was kciuki, bo argumenty i uzasadnienia są właściwe …. tylko czy jesteście w stanie przejść barierę ludzkiej głupoty.

    Reply
    • 27 grudnia 2017 at 13:50
      Permalink

      Obawiam się, że nie gdyż głupota i idioci są wszędzie. Jak gawiedź dostała po 5 stówek, to teraz będą prześcigać kto da więcej. A wybory samorządowe się zbliżają. Wolałabym aby pracę nam dawali a nie rozdawali nasze pieniądze. Jak na razie to chwalą się że niby to bezrobocie zmalało ……. jak nie miało zmaleć jak cześć wyjechał, druga część wymarła, wysłano wcześniej na emerytury – to jak nie miało zmaleć bezrobocie. A “Paciaciaki biznesu” dalej oszukują swoich pracowników.

      Reply
    • 27 grudnia 2017 at 15:19
      Permalink

      Kto jak kto, ale wiele mogący Zeus będzie nad nami czuwał. Pozdrawiam

      Reply
      • 27 grudnia 2017 at 20:47
        Permalink

        Taką moc osiągam po odpowiednim nawodnieniu się …. Następnym razem nazwę się Posejdon 🙂

        Reply
  • 27 grudnia 2017 at 13:35
    Permalink

    Bardzo fajny program.W sumie po raz pierwszy ktoś wytłumaczył bardzo logicznie z czym się borykamy.
    Drogi Autorze, czy nie obawiacie się że mierni urzędnicy zrobią wszystko aby nie wdrożyć waszych rozwiązań?

    Reply
    • 27 grudnia 2017 at 15:24
      Permalink

      Drogi komentatorze, oczywiście, że obawy takie są uzasadnione, ale mam nadzieję, że argument o przekroczeniu dopuszczalnych norm zanieczyszczenia powietrza o ponad 700 % przynajmniej do niektórych urzędników samorządowych i państwowych dotrze. Jeśli nie, to ciarki po plecach przejdą, ale wszystkim, to tylko będzie kwestią czasu. Pozdrawiam.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.