Polityczni karierowicze, czyli zarządzanie na pieczarkę

Jest wiele modeli zarządzania, ale w wydaniu polskim najbardziej odpowiednim modelem jest zarządzanie na pieczarkę.

Polega on na tym:

Trzymać w ciemnocie, karmić łajnem, a gdy łeb wychyli – wyrwać!

W naszej kochanej Polsce zauważamy coraz częściej protesty rolników, górników, policjantów czy pielęgniarek. Każda z tych grup zawodowych stwierdziła, że nadszedł najwłaściwszy moment, bo przy kończącej się kadencji partii politycznej i czekających nas w najbliższym czasie wyborach do Europarlamentu, a następnie do sejmu i senatu można zwyczajnie swoje ugrać.

Przedstawiciele związków zawodowych tłumaczą, iż strajk jest jedyną i ostateczną formą nacisku i presji na stronę rządową, która może przynieść pozytywne skutki finansowe dla grupy protestującej. Oczywiście przyglądając się polityce naszego aktualnego rządu można potwierdzić ich tezę. Niestety, sedno problemu jak zawsze tkwi w szczegółach i zazwyczaj jest umieszczone całkowicie gdzie indziej. Jeżeli już ci związkowcy są tak bardzo uczciwi i chcą usunąć tę aktualną ekipę z rządu, to dlaczego nie przekonają swojego elektoratu (zaznaczam dużego) do zagłosowania w czasie wyborów na kogoś innego – po prostu nie wspierać ekipy rządzącej, zerwania dotychczasowych umów i spokojnego odejścia od stołu.

Każda władza złożona z manipulantów, nie lęka się  manifestacji czy krzyku – ale panicznie boi się ciszy tłumu

Przecież doskonale wiemy, iż większość posłów to karierowicze żądni władzy, stanowisk i kasy – a każdy karierowicz boi się utraty stanowiska / funkcji.  No i teraz mamy problem. Okazuje się, że ci, co namawiają do strajków krzycząc o wysokim współczynniku społecznej nierówności oraz ci drudzy, czyli ekipa rządowa, są to zazwyczaj te same grupy charakterologiczne. Co więcej, przecież ci, co aktualnie nami rządzą dostali się dokładnie tą samą metodą, co aktualnie organizujący strajki. Dlatego słyszymy: “drugi Andrzej Lepper”, “drugi Wałęsa”, drugi … (wstaw właściwe). Zastanawiającym jest dlaczego nie pierwszy a drugi?  W związku z powyższymi, nie liczmy na to, że chociaż jeden nasz  polski problem będzie rozwiązany, albowiem zasada jest prosta ,…, o problemach mamy tylko mówić (krzyczeć), a nie je rozwiązywać.

Negocjacje cwaniaków

Lider związkowy nie odejdzie nigdy od stołu rozmów z rządem ponieważ, byłby wyeliminowany w swojej związkowej grupie. Dlatego ważnym jest, aby w negocjacjach cały czas trwać. Dla lidera związkowego, jak również strony rządowej najważniejszym jest, aby doprowadzić do stanu powołania komisji na rzecz “rozwiązania jakiegoś problemu” (patrz komisje ds. Amber Gold, kamienicowa, a teraz VATu ). Przy wprowadzeniu takiej komisji wygranymi są obie strony.

Strona rządowa tworzy jakąś komisję, która i tak nic nie rozwiąże, a będzie dawać tylko telewizyjne show. Liderzy strony związkowej też zyskują, bo mogą pochwalić się swojej grupie, że to oni doprowadzili do powstania danej komisji.

A ludzie? ……. ludzie z ich problemami są w ogóle nieistotni, ważne jest fundowane “show dla gawiedzi” robione w telewizji, jako pewna forma walki o społeczną sprawiedliwość.

Karierowicz

Aby zrozumieć karierowicza na stanowisku i jego/jej poczynań, podaję bardzo krótką definicję ich sposobu funkcjonowania:

Definicja karierowicza:

Bycie przy korycie jest moim sposobem na życie !

Tacy ludzie doskonale wiedzą, że to jest gra pozorów polegająca na tym, że przedstawiciele reprezentowanej grupy zawodowej chcą uzyskać jedynie stanowiska i wyższe przywileje w przyszłych rozdaniach partyjnych stanowisk. Należy pamiętać, że niebawem będą  lub już są rozdawane karty na kandydatów na posłów do Unii Europejskiej, a za chwilę do parlamentu. A jak można zmienić pozycję w rankingu? ,….., bardzo prosto, wystarczy zrobić strajk, pokrzyczeć na wiecu coś o złodziejach, zdrajcach, demokracji czy konstytucji, a elektorat przecież to kupi.

Cwaniak obieca wszystko

Zastanawiają się państwo, dlaczego rząd aktualnej partii obieca wszystkim podwyżki i zmiany stosownych aktów prawnych? Wyjaśnienie jest bardzo proste. Obietnica daje im gwarancje politycznego trwania. A w przypadku negatywnego dla partii obrotu sprawy, czyli przejęcia władzy przez polityczną konkurencję, zawsze mogą wypominać nie tylko elektoratowi ale również ich następcom ,…,  że  jakby oni wygrali, to byłyby obiecane przez nich podwyżki ,…,  – a tak, to kupa.
Najgorszą sytuację będą mieli ci, którzy w tym roku wygrają. Oczywiście pod warunkiem chęci rzeczywistej naprawy państwa , a nie kolejnego skoku na kasę. Będą mieli poważny problem, bo nie tylko zmierzą się ze spłatą zaciągniętych ogromnych zobowiązań zrobionych przez poprzednie ekipy rządzące, lecz także przyjdzie im rozwiązać problemy wobec rzeszy socjalnych beneficjentów – czyli tych, których nie interesuje, skąd mają się pojawić pieniądze. Takie obietnice lub podpisywane zobowiązania, są tak zwanym podrzuceniem kukułczego jaja następnej ekipie ,…,  A  niech się dziady  martwią!!! , ,…,  My teraz w opozycji jesteśmy.

Ustawowe kukułcze jaja

Takim wzorowym przykładem skutków długofalowych podrzucenia kukułczego jaja było wdrożenie w wojsku ustawy w roku 2005 o pełnieniu zawodowej służby wojskowej, której negatywne skutki  i żniwo nasz kraj zbiera do dnia dzisiejszego.  Nie jest ważne, że wprowadzała ją akurat ekipa SLD, bo w roku 2004 były umoczone w ten projekt praktycznie wszystkie ugrupowania – dokładnie bez wyjątku. Wszyscy chcieli na tym zyskać  ,…, i oczywiście politycy na tym zyskali. Problem jednak w tym, że zysk polityczny danego ugrupowania nie jest równoznaczny z zyskiem naszego państwa. Oczywiście również powinniśmy wiedzieć, że wprowadzenie jakiejkolwiek ustawy – nie ma skutku natychmiastowego. Wprowadzenie błędnej ustawy jest jak wystrzelenie pocisku jądrowego z opóźnionym zapłonem.

Wzorowym przykładem była ostatnio wprowadzona niby nic nieznacząca ustawa o IPN, która miała wypromować politycznych cwaniaków, a wywoła konflikt międzynarodowy. Akurat oburzenie wywołane wśród jedynych sprawiedliwych całego świata bym za bardzo się nie przejmował – oni zawsze manipulują i krzyczą że się gniewają. Problemem jest wprowadzenie szalenie niekorzystnej  dla nas – dla Polski ustawy w kongresie USA zwane potocznie 4.4.7.

Wojsko – czyli skutki wprowadzenia “marketingowej” ustawy

Przykładem jest ustawa o pełnieniu zawodowej służby wojskowej, która zaczęła obowiązywać od 01 lipca 2005, ale eskalacja problemu rozpoczęła się od roku 2008. Tylko w latach 2009-2012 zwolniło się z zawodowej służby wojskowej prawie 30 tysięcy żołnierzy zawodowych. No, jak na 100 tysięczną armię to współczynnik ten był i jest bardzo wysoki. W latach 2012 – 2015 zwolniło się kolejne 7,5 tysiąca żołnierzy zawodowych.  W latach 2015 – 2018, zwolniło się ponad 8 tysięcy żołnierzy zawodowych ,…, i prawdopodobnie kolejna seria odejść będzie miała miejsce w od najbliższego marca.

Przepraszam, czy jest normalnym, że pomimo podwyżek i w porównaniu do innych grup zawodowych stosunkowo wyższej płacy, ludzie sami rezygnują z pracy, którą uwielbiają?  Oczywiście na ich miejsce zostało zatrudnionych kilkadziesiąt tysięcy nowych ludzi i zapewne będą mówić, że tamci byli źli. Nie zdają sobie w ogóle sprawy, że za chwilę znajdą się dokładnie w tej samej sytuacji, co ich zwolnieni poprzednicy. A w wojskowym fachu (określaną przez specjalistów, a nie marketingowców) zdolność bojową nie określa się miarą ilości (liczebności), lecz jakości.

Wprowadzając powyższe ustawy (w roku 2005 i 2009) – pomysłodawcy dokonali wymiernych oszczędności  w ujęciu krótkoterminowym sięgające setek milionów złotych ,.., wspaniale – nieprawdaż?  Tylko dokonując tę samą analizę w ujęciu długoterminowym, stratę dla Polski oblicza się już nie w setkach milionów,  ale setkach miliardów złotych, a może nawet kwota przekroczyła bilion złotych.

Paniczna obawa przed mundurowymi

Proszę spojrzeć na partię rządzącą, która w obawie przed wypchnięciem poza margines sceny politycznej, rzeczywiście mundurowym daje teraz podwyżki ,…,  ale jak to jest, że pomimo podwyżek ludzie w tych grupach zawodowych dalej rezygnują? Nie da rady przekupić ludzi i utrzymać zbyt długo nawet dając im ciągle podwyżki, a każde nawet największe zasoby finansowe kiedyś się kończą. Ci ludzie będąc pragmatycznymi, którzy mają jakiś honor biorą podwyżkę i zwyczajnie odchodzą. Natomiast zostają zazwyczaj nieznający się na niczym ale za to bezwzględni karierowicze, którzy nie są wstanie zbudować współpracującego ze sobą zespołu,  bowiem przy braku wiedzy i właściwego myślenia jest to zwyczajnie niemożliwe.

Oparłem się bardzo skrótowo przykładzie wojska, gdyż tą instytucję oraz problemy doskonale znam. Poruszone kwestie chociaż wydają się inne, bo niby wojsko to taka bardzo zhierarchizowana struktura, ale zapewniam państwa problemy są dokładnie takie same – tylko nazewnictwo jest trochę inne. A czym się różni struktura czy model zarządzania w służbie zdrowia,  edukacji, sądownictwie, prokuraturze czy jakiejkolwiek firmie produkcyjnej (państwowej czy prywatnej), urzędach, sklepach, a nawet kościele?

Należy pamiętać problemy były są i będą. Każdy problem jest jak choroba, którą jeżeli jest wystarczająco wcześnie i dobrze zdiagnozowana oraz zastosowane będzie właściwe leczenie,  to jest większe prawdopodobieństwo uleczenia pacjenta. Dlatego ważnym do podkreślenia jest fakt braku dla nas czasu, bo gangrena politycznych karierowiczów zwyczajnie zżera Polskę.

Emocje, jako nośnik politycznej kariery

Gdybyśmy jako Polacy tak naprawdę wychodzili z założenia dobrego zarządzania i bogacenia się pracowników firmy zwanej Polska to żadne związki zawodowe nam do szczęścia nie byłyby potrzebne. Jakoś wcześniej nie było i firmy się rozwijały. No jak się ma głupiego szefa lub zarząd – to żaden związek zawodowy i tak nie pomoże. Natomiast gdy mówimy jedynie o kulcie promocji kreacji ludzi myślących na zasadzie ,…, tu i teraz lub nam się należy! ,..,  to zawsze będą się pojawiać ludzie z brakiem stosownej wiedzy ale nad wyraz ambitni w osiąganiu celów. Będą pojawiać się doskonali aktorzy, przebierańcy, którzy doskonale potrafią grać  na ludzkich emocjach.

Polityka, biznes czy obszar bezpieczeństwa, tak naprawdę to nie jest gra na emocjach, choć w ostatnich latach tak nam się ją sprzedaje. To jest szalenie odpowiedzialna i ciężka prac, ludzi, którzy rozumieją pewne zależności i złożoność systemu. Osobiście jeżeli chcę zażyć trochę emocji to skaczę ze spadochronem, a jak będę chciał jeszcze je zwiększyć to spadochronu nie wezmę. Chciałbym doczekać aby politycy byli nudni jak flaki w oleju, ale żeby wiedzieli co robią i dla kogo robią.   

Przyszłość?

Możemy się wzajemnie oskarżać o całe zło świata, możemy wyciągać sobie papiery na to, kto był Ubekiem, SBekiem, czy był w PZPR. Jeżeli nie zaprzestaniemy tego robić – to nasz kraj czeka kolejna destrukcja i nie będzie to wina żadnych sił zewnętrznych,   będzie to tylko i wyłącznie nasza własna, bo przestaliśmy ze sobą normalnie rozmawiać. Już nie utożsamiamy się z Polską, bo najważniejsza dla nas stała się socjalna kasa – staliśmy się dziadami! Jak to widzę, to aż mi się chce siarczyście zakląć ,…, Q..wa! ,…., staliśmy się socjalnymi pasożytami!

Jak w tym kraju ma być dobrze jeżeli jest więcej osób które chcą brać aniżeli cokolwiek dawać?

Tłumacząc to rolniczym stylu: “doimy ten nasz kraj, jakby to była dojna krowa, całkowicie zapominając o pokarmie dla niej. A  wyrzuceniem g_wna w oborze to już się bardzo brzydzimy, że aż trzeba firmę outsourcingową zatrudnić”

I właśnie tak mamy począwszy od  od Krzyżaków, poprzez inne dziwne sojusze, na których zawsze wychodziliśmy jak Zabłocki na Mydle.

Konkluzja

Proszę państwa, jestem wstanie pracować z każdym człowiekiem i ugrupowaniem – pod warunkiem zwyczajnej uczciwości. Określenia naprawdę poważnych programów mających na celu naprawę naszego kraju, a nie tych pseudo reform robionych przez przez nieudaczników dla cwaniaków, którzy chcą jedynie dopchać się do koryta. Te medialne hasełka rozbrzmiewające we wszystkich mediach są realizowane przez rozkapryszone dzieci, których przez przypadek uznaje się za osoby dorosłe.

Takimi przykładami populistycznych hasełek dla naiwniaków są:

  1. Rozdział państwa od kościoła – zgadzam się z tym i co z tego? ,…, ale czy w ten sposób naprawimy cokolwiek, zmienimy się na lepsze, czy zbudujemy dobrą edukację? Ci, co to głoszą, chcą tylko dostać się na nośnym medialnie hasełku do sejmu. Przepraszam – były już rządy SLD i jakoś nie zrealizowali tegoż postulatu, a cały czas o nim mówili.
  2. Zmiana ordynacji wyborczej –  czy zmiana tego systemu np. na JOW  – spowoduje że będziemy mieli zagwarantowane lepsze zarządzanie państwem? JOW nie tylko jest zły ale tym bardziej betonuje scenę polityczną, a  co gorsza promuje wiecowych krzykaczy, którzy chcą krzyczeć i oskarżać ale nigdy nie chcą odpowiadać. Jeżeli miałbym wybrać idiotę, który ma duże lokalne poparcie – to wolałbym aby było wyznaczanie na stanowiska z klucza, bo przynajmniej mielibyśmy jakieś minimalne gwarancje, że ten człowiek coś potrafi. 
  3. Wyjście z unii europejskiej – Ci, co są orędownikami tego rozwiązania, nic nie mówią, jakie byłyby konsekwencje dla Polski  w przypadku wyjścia. Bez żadnych konsekwencji można wyjść z toalety – choć i tego nie jestem pewny. Nie bądźmy naiwni – jeżeli warunki wejścia do Unii były konkretnie określone – czy Unia Europejska była aż tak naiwna i nie przewidziała warunków wyjścia?
    Większość rzucająca takie populistyczne hasełka – dostała od UE milionowe dofinansowania. Zatem trzeba spłacić zaciągnięty dług, a otrzymane pieniądze są już dawno roztrwonione. Co więcej,  niektórzy spośród tych, którzy dostali dofinansowania unijne, nie zawsze wykorzystali je zgodnie z rzeczywistym przeznaczeniem i teraz panicznie się boją unijnych kontroli. Dlatego szuka się głupich i nawiedzonych ludzi, aby krzyczeli że Polacy chcą wyjścia z Unii – bo według nich to Polska, jako państwo ma wypowiedzieć umowę – wtedy konsekwencje finansowe spadną na państwo, a nie na tych co nie dopełnili swoich zobowiązań.  W przypadku takiego ewentualnego wyjścia Polski z UE – liczą na to, że nie będzie też żadnych kontroli ani od ze strony przedstawicieli naszego państwa ani z UE.
    Zwrócić należy uwagę, że aktualnie w krajach  Unii Europejskiej  przebywa i pracuje 3 miliony Polaków. Czy mamy dla nich pracę odpowiednio wysoko płatną na wypadek,  gdy będą zmuszeni tu wracać? A jak wrócą i nie dostaną tej pracy, to też będziemy z takim entuzjazmem proponować podwyżki swoich podatków, bo skądś muszą pojawić pieniądze w kasie państwa na tzw. Kuroniówki ,…, bo państwa polskiego na taki wydatek nie jest stać!  ,…., idąc dalej tym tokiem myślenia –  jeżeli państwo nie pomoże tym ludziom – to więcej niż pewne, że skończy się to zamieszkami i w konsekwencji stanem  wojennym.
  4. Odszkodowania od Niemiec za straty wojenne – kolejne hasełko dobre dla naiwnych ludzi i manipulantów. Przypominam złożenie wniosku o odszkodowania nie jest równoznaczne z  jego otrzymaniem. Sprowadzając Państwa do “parteru” – jeszcze nie było takiego kraju na świecie, który jako słaby ekonomicznie i militarnie, otrzymał od kraju bogatego  jakiekolwiek odszkodowanie. Aby od Niemców otrzymać odszkodowanie – najpierw musimy być ekonomicznie i militarnie stabilni. Po prostu musimy rozdawać karty w tym regionie, a nie być tylko partnerem do kopania w goły tyłek. Wtedy i tylko wtedy mamy pewną szansę na to że otrzymamy jakieś odszkodowanie.
  5. Repolonizacja polskiego przemysłu i bankowości – kolejne hasełko dla naiwnych ludzi, którym tylko się wydaje, że jak zamkną granice, oznaczać będzie że żadna zachodnia firma do nas nie przyjdzie ,…, bzdura do potęgi n -tej!  Aby dokonać pełnej repolonizacji to proces około 75 lat – pod warunkiem pełnej współpracy Polaków. Czyli powiedzmy sobie uczciwie  – nierealne!
    Możemy jednak ograniczyć zagraniczny przemysł u nas i nie trzeba odkupować za dziesiątki milionów żadnych banków, czy firm, które notabene zostały sprzedane za symboliczną złotówkę, bo jest to zwykłe pranie pieniędzy.
    Należy bardzo mocno wspierać młodych ludzi – Polaków, jako przyszłych przedsiębiorców aby tworzyli nie tylko miejsca pracy, ale również innowacje oraz patenty. Niestety –  jak to u nas bywa, zawsze jest robione od d_py strony. Pan Premier mówił o repolonizacji oraz elektromobilności, a fakty są inne. Okazuje się, że firma produkująca polskie autobusy elektryczne “Solaris” w dobie wdrażania elektromobilności zostaje kupiona przez firmę Hiszpańską. Podobnie z Ursusem, który stworzył autobus elektryczny – też jego cześć zostaje sprzedana (choć wydaje mi się że bardziej oddano) do JP Morgana, któremu za przyjście do Polski, polski rząd zapłacił 20 mln zł.  PESSA – polski producent szynobusów oraz pociągów elektrycznych funkcjonuje na granicy płynności finansowej. Działki na fermy wiatrowe na Bałtyku są sprzedawane Duńczykom, a nie Polakom …. i my jesteśmy zdziwieni że prąd nam drożeje? 
  6. Konstytucja –  następne hasełko populistów,…., Zadam pytanie a którym momencie Konstytucja została złamana? Aktualnej Konstytucji nie da się złamać, bo jest pisana na tak wysokim poziomie ogólności, że nawet zakazaną w niej karę śmierci aktualnie stosujemy wcale nie łamiąc Konstytucji.  Przykład? ależ bardzo proszę ,…, nie podjęcie leczenia w odpowiednim czasie –  nie jest to wydanie wyroku śmierci? .
  7. ………. itd.

Ludzie zacznijcie myśleć! ,…, bo myślenie połączone ze współpracą to jest przyszłość dla  nas i nasza jedyna siła. Natomiast nienawiść i brak zaufania to koniec naszej Polski – tego chcecie?

Zapraszamy do Bastionu Dialogu / Bastionu – Polska

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

4 thoughts on “Polityczni karierowicze, czyli zarządzanie na pieczarkę

  • 14 stycznia 2019 at 20:07
    Permalink

    Ciekawe i ważne spostrzeżenia, nad którymi teraz nikt pewnie nie zastanawia się. Życie pędzi dalej a My nie wyciągamy z naszej niedalekiej przeszłości żadnych wniosków – przynajmniej ci, którzy dzierżą stery naszego państwa.

    Kwestia dotycząca spraw wojskowych, czyli naszej obronności z lat 2005 i 2009 – to się nazywa powszechne rozbrojenie i traktowane być powinno, jako zaplanowana dywersja. A skoro nie ma u nas żadnej odpowiedzialności polityków oprócz tzw. odpowiedzialności politycznej, czyli żadnej, to co im naród może zrobić? Przy następnych wyborach przyniosą w teczkach te same nazwiska do głosowania i co ??? Naród będzie musiał na kogoś zagłosować (zawsze na partie a nigdy na konkretnego człowieka). Kandydaci są podrzucani jak kukułcze jaja.

    To tak, jak z towarem w sklepie spożywczym – kiedy klient chce kupić chleb i ma do wyboru 4 rodzaje ale wszystkie są podobnej jakości, zatrute chemią, na spulchniaczach i z mąki niewiadomego pochodzenia. Którykolwiek by kupić – zrobimy źle! A jeść coś trzeba. Aby zmusić piekarzy do lepszej jakości, trzeba mieć jakąś alternatywę, bo nie zawsze wina tkwi tylko z jego przyczyny.
    Co z tego, że jakieś ugrupowanie coś nam obieca np. zmianę ordynacji wyborczej czy uznanie instytucji „referendum” za wiążące, skoro wyborcy nie mają żadnego instrumentu nacisku na posłów, ponieważ obecna ordynacja wyborcza skonstruowana bardzo przebiegle wg. ideologii leninowskiej nie pozwala na kontrolę posła przez wyborców w sposób skuteczny.

    Spójrzmy na naszą śliczną konstytucję: art. 104 pkt.1. Posłowie są przedstawicielami narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.
    Skoro konstytucja zapewnia im dowolność, to dla kogo oni pracują? Przecież nie są związani oczekiwaniami swoich wyborców! Dalej: art. 96 pkt. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.
    Zapis w konstytucji, że wybory mają być bezpośrednie, zabrania nam zmiany ordynacji wyborczej na większościowe bez zmiany zapisu w konstytucji. Chociaż gdyby się tak dobrze zastanowić, to te nasze wybory ani nie są bezpośrednie, ani nie są proporcjonalne, ani równe … tylko tajne, ale akurat to jest nam najmniej potrzebne. Niestety w ciągu 4 letniej kadencji nie ma żadnej możliwości odwołania źle działającego posła.

    Przeświadczenie, iż dogadamy się z ugrupowaniem odnośnie naszych żądań a w zamian za to zagłosujemy na was – nie daje żadnej gwarancji powodzenia. Dlaczego? Bo ugrupowanie to może mieć np. tylko 20 % głosów, więc nie jest w stanie niczego przeforsować.
    Jeśli nie dostana od nas żadnego głosu (a ilu nas jest czy będzie w tym froncie ? – przecież mają swoich), to ich sytuacja tak bardzo się nie zmieni. Proszę poczytać Ordynację Wyborczą. Bariera 5% dotyczy tylko tych Polaków, którzy wzięli udział w głosowaniu. A więc muszą być inne, dodatkowe metody nacisku na posłańców naszych .…… Jak można skutecznie się jednoczyć, kiedy mnóstwo ludzi ma swoje interesy w układach partyjnych, w systemie 500+, w tym, że jego rodzina i najbliżsi mają jeszcze pracę, a później to nie wiadomo. Ludzie zostali kupieni za ich własne pieniądze i tego nie rozumieją! Ta gangrena rozlała się na cały kraj. Media podtrzymują ten stan rzeczy, więc co sprawniejsi wolą wyjechać za granicę, niż walczyć z całym systemem …. I być może nieskutecznie.

    Metoda szwajcarskiej demokracji omawiana na “You Tube” przez pana Ziębę w naszym systemie wyborczym byłaby bardzo słabo skuteczna i rozwleczona na bardzo długie lata, ale warto spróbować! Ugrupowanie, które ma dobry program, nie ma zaplecza kadrowego, aby zrobić podmianę. Urzędnicy zostają ci sami ze swoimi nawykami i poglądami. To jest praca na lata. Potrzeba jakieś 1,5 – 2 tyś a potem 150 tyś ludzi dobrze przygotowanych do swoich zadań. Taktyka, którą zakładacie jest mało realistyczna a tym samym nieskuteczna. Można ją stosować, ale na pierwsze owoce tych działań trzeba czekać jakieś 15 – 20 lat albo i dłużej. No chyba, że macie jeszcze coś w rękawie, o czym pisać nie wypada!

    Ad. 5. Czyli repolonizacja przemysłu i bankowość nie polega na zamykaniu granic. Ograniczenie ich działalności – owszem, to dobry kierunek. Obcy kapitał w nadmiarze czyni z naszego kraju kolonię. Obcy ludzi narzucają nam warunki, dyktują ustawy, powodują szybki wypływ pieniądza z naszego rynku co skutkuje pauperyzacją społeczeństwa, zatruciem środowiska, niskimi zarobkami, przejęciem surowców naturalnych itd… Po co im toczyć kosztowną wojnę, skoro Tusk wyłożył im na tacy cały nasz kraj, mówiąc „bierzcie i czerpcie dla siebie korzyści , bo Polska to d-pa i kamieni kupa”. I co Polacy możecie mu teraz zrobić? Media Wam wmówiły, że nie można krytykować zwłaszcza polityków, bo to jest mowa nienawiści, która nie może być tolerowana. Są od tego „niezawisłe sądy”.
    Chciałbym się zaśmiać w tym momencie, ale mi nie do śmiechu. A ile takich kreatur łazi po polskiej ziemi? Służyli obcym, sprzedawali nasz majątek narodowy gromadzony przez całe pokolenia – a tu za symboliczną złotówkę ciach – i nie ma! A teraz mają swoje synekury w PE UE i dyktują warunki biednym Polakom ….

    Nienacki w swojej trylogii Dagome Ijudex pisze, że sztuka nazywania rzeczy to również element sztuki rządzenia. I tak np. jeśli nazwiemy rabunek i zdradę Polski ładnie brzmiącą nazwą „REFORMA”, to zniewoleni ludzie to zaakceptują i będą myśleć, że właśnie na tym polega reforma.
    Kogo do dziś spotkała krzywda z decydentów za taką reformę? Czy Polacy to eunuchy?

    Ad. 6 Konstytucja nasza to gniot prawny, nie przystający ani do czasów ani do potrzeb i nie mający nic wspólnego w demokracją. Jak komunista Kwaśniewski mógł coś dobrego stworzyć dla Polaków?
    Wracając do tematu reform – w gminie, w której mieszkam w wyborach do samorządów w poprzedniej kadencji wzięło udział 7% uprawnionych do głosowania i całą kadencję wójt rządził z poparciem 7% -owym. Ludzie, nie idąc do głosowania dali swój sprzeciw i sygnał, że układ ten nam nie odpowiada, więc nie będziemy na nich głosować. I co z tego? Nie wiedzieli, że to nie ma żadnego znaczenia – a oni sami się wybrali! WY też tego nie wiecie!

    Ostatnie zdanie najbardziej mi się podoba „Ludzie zacznijcie myśleć……” Żeby myśleć, trzeba mieć do tego odpowiednie narzędzie. Mózg to nie wszystko! Kura też ma mózg, baran również. Potrzebny jest jeszcze rozum i wola uruchomienia odpowiednich procesów myślowych.

    PS. W 2 pkcie krytykuje pan JOWy – nie mam już czasu pisać o tym, ale znowu nie przerobił pan materiału – jest dokładnie odwrotnie. Pełna kontrola posła z danego okręgu wyborczego. Przywódca partii nie miałby już żadnego wpływu na podejmowanie decyzji przez posłów. Przykładem może być Anglia. Oni się tego bardzo boją, więc wszystkie media (nie nasze, przy próbie referendum w tej sprawie) krytykowały ten system i namieszały Polakom w głowach. Jak widać demokracja nie jest dobrym systemem dla durniów.

    Reply
    • 14 stycznia 2019 at 20:48
      Permalink

      Panie Mieczysławie podoba mi się pana konstatacja w sprawie mózgu, że baran i kura też mają mózgi. 199% racji. Uzupełniłbym tylko to tak że posiadanie mózgu nie jest równoznaczne z posiadaniem wiedzy. Bo trzeba jeszcze spowodować aby ten mózg jeszcze dobrze funkcjonował, a tu mamy problem. Co do pana Zięby i jego Szwajcarskiego modelu – to powiem iż się zwyczajnie u nas się nie sprawdzi . Po prostu mamy inne uwarunkowania kulturowe, oraz geopolityczne, których nie da się zmienić w kilka lat.
      Proszę przeczytać tekst mój o rozwiązaniu tego problemu, w naszych uwarunkowaniach i wcale konstytucji nie trzeba zmieniać. https://bastiondialogu.pl/finansowanie-partii/
      Ostatnio byłem na spotkaniu jednej z partii i słyszę że głównym ich celem jest zmiana konstytucji. Pytam się tych ludzi czy w ogóle wiedzą co trzeba mieć aby takiej zmiany dokonać. Oczywiście wszyscy gadali ale dosłownie nikt nie wiedział o co w tym chodzi np. jak wygląda proces legislacji, ile trzeba mieć głosów, kto musi to zatwierdzić etc. ,…, zapewne gdyby wiedzieli to takich bzdur by nie mówili.
      Zapewniam, Ci co wprowadzali konstytucję – doskonale się zabezpieczyli, aby przez przypadek jakaś nawiedzona partia im jej nie wywaliła.
      Czy ona mi się podoba? ,…, nie do końca, ale jest pod tym względem wspaniała, że można za jej przyzwoleniem dobrać do tych hochsztaplerów i surowo ukarać, bez majstrowania w niej.
      Jakby chciał pan ze mną porozmawiać – proszę skontaktować się ze mną przez pole kontaktowe

      Reply
  • 10 stycznia 2019 at 00:00
    Permalink

    Panie Grzegorzu, w pełni zgoda poza jedną kwestią. Wychodzi Pan z założenia, że ludzie powinni zacząć myśleć i się organizować. Tak naprawdę to powinno się organizować 20% społeczeństwa, bo pozostałe 80% to jest łatwo sterowalny motłoch. I ten motłoch zamiast rewolucji obalającej ten nieszczęsny ustrój, prędzej doprowadzi do drugiego majdanu i beznadziei jak na Ukrainie.
    Patrząc jakie partie dochodzą do władzy od 89′, zaczynam być gorącym zwolennikiem odebrania praw wyborczych wszystkim tym, którzy na ten chory system nie muszą zap***dać… Czyli menelom, samotnym matkom i innym beneficjentom MOPS-ów, “Barburek” itd.

    Reply
    • 10 stycznia 2019 at 11:58
      Permalink

      Szanowny czytelniku, rozumiem emocje, ale odbieranie samotnym matkom prawa wyborczego…..?. A jeśli ta samotna matka ( albo ojciec) pracują ? I jeszcze jedno, to nie jest tak, że wszyscy beneficjenci MOPS ów nie pracują, albo nie chcą pracować. A menele…..i tak do wyborów nie idą, bo najczęściej są w stanie wskazującym. Krótko mówiąc przedstawiona wyżej propozycja niczego nie rozwiązuje, a w praktyce uczyni jeszcze większy chaos.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.