Jesteśmy wasalami USA. Nie żadnymi tam „sojusznikami” tylko zwyczajnymi wasalami.

     Mam wrażenie, że jesteśmy wasalami głupimi. Inteligentny wasal jest wasalem, bo jest do tego zmuszony, albo sam sobie taką pozycję wybrał. W każdym przypadku jeśli ma odrobinę zdrowego rozsądku, odrobinę oleju w głowie, to ustawia się tak, by z tego swojego wasalizmu mieć jakieś korzyści.

A my co?

A my nic.

Tradycje głupiego wasalizmu sięgają co najmniej czasów napoleońskich, kiedy ówczesny (jeszcze) mocarz, Francja, wykorzystywała pełnych zapału Polaków do wzmacniania roli cesarza w Europie, a nawet i drugiej półkuli, na Dominikanie. Polacy przelewali wtedy krew walcząc z narodami, które nie były naszymi wrogami, które same broniły się przed francuską agresją.

Taki Kozietulski i jego słynna szarża pod Somosierrą  był elementem imperialnej wojny przeciwko Hiszpanom, którzy bronili się przed agresją Napoleona.

Głupota polskich polityków i ogólnie tych myślicieli, których idee przebijają się i inspirują polityków trwa od co najmniej 3 wieków . Swój początek notuje w  momencie pozbycia się ostatniej szansy na wielkość Polski, to znaczy króla Stanisława Leszczyńskiego, który zapewne związałby Polskę ze Szwecją. BYĆ MOŻE pozwoliłoby to na uratowanie naszej niepodległości sto lat później, i jeszcze później aż do dziś.

Jesteśmy głupimi wasalami USA. Nie tak dawno jeszcze byliśmy wasalami Związku Radzieckiego, ale różnica była taka, że wszyscy Polacy mieli tego świadomość i nie było na to zgody – to znaczy była, ale wymuszona.

Dzisiaj polityka Polski jest podobna do zachowania małego kundelka, który skacze poszczekując wokół wielkiego, siejącego strach brytana i powtarza wszystkim dookoła „ALE JESTEM GROŹNY!”.

Katalog korzyści płynących  z obskakiwania brytana jest mało imponujący. Niespełnione obietnice kontraktów, które miały się łączyć z zakupem tych UŻYWANYCH PRZECIEŻ samolotów, rozmontowana armia, Parę F16,  zakupy sprzętu o wiele droższego niż było to konieczne …

Ratlerek w zamian  ma zapewnione uczestnictwo w awanturach, które brytan prowokuje od co najmniej ćwierć wieku. Uczestnictwo na miarę szarż Kozietulskiego w wojnach z ludźmi, którzy nigdy nie byli naszymi wrogami. Uczestnictwo w wojnach, które pomimo, że były WYGRANE, nie przyniosły nam żadnych łupów. Zyskaliśmy uścisk łapy brytana i koszty, bo sami musieliśmy sfinansować nasz w nich udział.  Przelana krew (chwała Bogu w bardzo ograniczonym stopniu), to gest braterskiej przyjaźni.

Z całą pewnością nie było łatwo wybrać innej drogi w momencie, gdy było to możliwe 25 lat temu. Zabrakło wtedy kogoś na miarę ogromu przemian, jakie wówczas następowały, jakiegoś Dmowskiego skrzyżowanego z Piłsudskim, Korfantym i przywódcami Powstania Wielkopolskiego. Taki ktoś mógł wówczas ustawić Polskę jako lokalnego lidera wobec kompletnie osłabionych Niemiec i upadającego ZSRR. No ale taki polityk się nie zjawił.

I pozostał nam głupi wasalizm ratlerka. Mam wrażenie, że niektórzy liczyli na to, że PiS to jakoś zmieni, ale oczywiście to dziś niemożliwe. Polityka wasalizmu została jedynie odrobinę przekierowana z obskakiwania Niemiec i trochę USA na obskakiwanie USA i wcale Niemiec. Cała reszta jest niezmieniona – robimy nie tylko co każą, ale sami uczynnie nadstawiamy się nie pytając o jakiekolwiek korzyści.

Bo o ile w życiu codziennym być może lepiej być niewolnikiem, ale się nie prostytuować, to o tyle w polityce międzynarodowej  drugie rozwiązanie jest właściwsze – jeśli nie da się już inaczej.  Wyciąganie korzyści z prostytuowania się jest ważne, konieczne i słuszne. Nasi rządzący nie mają nawet odwagi powiedzieć, że za TO należy się zapłata.

Źródło: Adam Pietrasiewicz ( S24 )

19total visits,6visits today

One thought on “Jesteśmy wasalami USA. Nie żadnymi tam „sojusznikami” tylko zwyczajnymi wasalami.

  • 9 września 2017 at 10:47
    Permalink

    Dobrze napisane – tak właśnie jest, niestety:(

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *