Janusze demokracji

W czasach powszechnego wycierania sobie gęb pięknymi frazesami jak “wolność, równość, demokracja” zapominamy, jakie jest ich znaczenie i wykorzystanie w życiu zarówno społecznym jak i prawno-gospodarczym. Popadamy w histerię i ekstazę, że zapalenie kolejnej świeczki w obronie sądów czy udział w kolejnej miesięcznicy odmieni nasz kraj i nas samych. Nic bardziej mylnego! Kierunek w jakim zmierza państwo i społeczeństwo jest składową wielu elementów, zwłaszcza zewnętrznych. Krótkowzroczne myślenie i działania mogą doprowadzić tylko do jeszcze większej polaryzacji społeczeństwa i pogłębienia rozwarstwienia obywateli.

Zbiorowa onanizacja pustymi hasłami

Oglądając z boku życie polityczne w naszym kraju możemy spostrzec, że sytuacja przypomina oksymoron. Niby jest dobrze ale jest źle, niby “Polska powstała z kolan” ale jednocześnie trwa “walka o demokrację”. Mimo że nie jestem zwolennikiem partii rządzącej, każdy zapewne zauważy ten zbiorowy pęd w obronie demokracji, mimo że tak naprawdę większość nie wie jak powinno się nią obronić. Panuje wręcz powszechna moda na zbiorowe polityczne onanizowanie się demokracją… Niestety ten samogwałt intelektualny może przyniesie „demokratom” chwilową ulgę ale w dłuższej perspektywie ma negatywne skutki dla społeczeństwa i uzależnia. Uzależnia bo przy każdym następnym razie (tj. wyborach) wymaga mocniejszego bodźca, czyli obietnicy wyborczej. Idąc tą drogą mogą już Państwo myśleć czym opozycja pobije w wyborach 500+, bo bez czegoś kosztowniejszego lumpenproletariat opozycji nie wybierze… Oczywiście lumpenproletariat rozumiany jako część społeczeństwa nie głosująca na podstawie swoich preferencji i wizji kraju, a tylko ze względu na kolejne obietnice programów socjalnych. Doskonale to wszyscy wiedzą, że idąc drogą obietnic doszczętnie zrujnujemy Nasz kraj. Czas nieubłaganie tyka, a Polsce pozostaje wybrać długotrwałą drogę: strukturalna reforma systemu prawno-gospodarczego lub kolejne pomysły z serii 1000+ a może wakacje na Majorce dla każdej rodziny…

Brak widzenia związku przyczynowo-skutkowego

Demokracja wymaga odpowiedzialności społecznej, której w Polsce nie ma i bardzo długo nie będzie. Więc nie porównujmy się ze Szwajcaria czy Europą zachodnią bo mentalnie nie ta liga… Demokracja jest mega ważna, tylko to jak z bronią czy komputerem. Najpierw trzeba nauczyć się z niej odpowiednio korzystać. Demokratycznie można uchwalić wszystko, ale czy będzie wtedy lepiej? Od korzystnych podatków wspierających uczciwą przedsiębiorczość po rozdawanie i trwonienie majątku narodowego. Niestety historia pokazuje, że te lepsze rozwiązania nie są uchwalane demokratycznie. Ciężko żeby było inaczej w przypadku gdy większość społeczeństwa nie posiada podstawowej wiedzy z zakresu działania gospodarki, prawa, geopolityki czy zarządzania czymkolwiek. O ile Korwina-Mikke nie można traktować do końca poważnie to trzeba zgodzić się z jednym. Nie można zbudować dobrobytu w demokracji, w której dwóch meneli ma sumarycznie większe prawo głosu niż profesor czy ekspert z danej dziedziny. Bogactwo Szwecji nie zrodziło się dziś, tylko w czasach rządów rodziny Królewskiej. Rozwój Singapuru czy Hong-Kongu nie zawdzięczamy paleniu świeczek w obronie ich miejscowych sądów. Czy też byłe złote czasy państwa Polskiego (był taki chwilowy krótki okres) dzięki głosowaniom szlachty. Dobrobyt i rozwój nie powstaje dlatego, że zbierze się grupka i zażąda przywilejów. Dobrobyt bierze się z przedsiębiorczości, trwałego i skutecznego systemu prawnego, łatwości i zrozumiałości prowadzenia firm i przede wszystkim wpieraniu młodych kreatywnych osób… bo przecież to oni płacą za wszystko 100%, a może i 200%.  Tak powstały Stany Zjednoczone czy wschodzące tygrysy Azji. Papier przyjmie wszystko, rzeczywistość już nie. Możemy demokratycznie ustalić i 1500+ dla każdego, nawet dorzucając wódkę i zakąskę. Tylko jaki będzie efekt?! Szkoda że krótkowzroczne społeczeństwo tego już nie potrafi a właściwie nie chce zauważyć…

Konkrety a nie obietnice!

Społeczeństwo nie bogaci się i rozwija dlatego że otrzyma 500+ lub pomacha Konstytucją, zapali świeczkę na Krakowskim Przedmieściu, ale dlatego że powstają firmy i działania społeczne które są na rynku gospodarczym wartością dodaną i unikalną. Dlatego Niemcy mogą sobie pozwolić żeby ściągać uchodźców bo ich stać i będzie stać. To oni mają takie firmy jak Simens, T-Mobile i wiele innych. A u nas życiowym osiągnięciem i fenomenalną inwestycją chwalona w telewizji było wtedy gdy KGHM kupiło jedną kopalnię w Chile… Brawo TY!  Cztery razy mniejsze Czechy lepiej się rozwijają niż my, więc z czym do ludzi… Oni już dawno zrozumieli, że najpierw gospodarka i bezpieczeństwo, a potem dopiero polityka i demokracja. Pamiętajmy o tym! Zwłaszcza gdy wokół nas pojawiają się politycy obiecujący złote góry. Skoro Salomon z pustego nie naleje, to Tusk, Kaczyński czy inny również tego nie dokona. Tylko realne rozwiązania skupione wokół czterech głównych elementów: gospodarki, prawa, bezpieczeństwa i służby zdrowia są w stanie realnie podnieść poziom życia mieszkańców Polski. Walka o demokrację i sądy przez opozycję czy też podniesienie kwoty wolnej od podatku lub inne obiecanki cacanki Prezydenta, są niczym innym jak przynętą przed kolejnymi wyborami. Skoro co parę lat większość społeczeństwa czuje, że obietnice nie zostały spełnione, to dlaczego równocześnie myśli, że za następnym razem zostaną spełnione?

Zmiany w Polsce jak i w każdym innym kraju odbywają się realnie tylko i wyłącznie oddolnie. To społeczność tworzy lokalną politykę, przenikając w późniejszym etapie w obszar całego regionu a po dalszych sukcesach nie śmiało przebijając się na arenę ogólnopolską. Jeśli ktoś wierzy, że z dnia na dzień może powstać ogólnokrajowa alternatywa, to proszę sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie: jakim cudem można z dnia na dzień zbudować kapitał społeczny i zaufanie? I co najważniejsze środki na działanie…! Jedyną realną formą oddziaływania jest jego oddolność. Jako Stowarzyszenie Bastion Dialogu aktywnie prowadzimy pracę nad wdrożeniem Modelu finansowania dla komunikacji miejskiej czy wspieramy środowiska osób niepełnosprawnych. To są realne działania i niezmiernie odpowiedzialne. Istnieje wokół Państwa również wiele podobnych podmiotów aktywnie oddziałujących w regionie, jednak nigdy się nie przebiją. Dlaczego? Bo w świecie obietnic liczy się tylko to, kto obieca więcej. Niczym w odwróconej wersji “Jaka to melodia” co cztery lata politycy prześcigają się w konkursie, tylko zamiast “po jednej nutce” jest “po kolejnej stówce” na koszt państwa Polskiego.

Całkowita polaryzacja społeczeństwa

Obecna sytuacja może doprowadzić do jeszcze większej wojny Polsko-Polskiej. W wymiarze społecznym następuje coraz większa polaryzacja we wszystkich aspektach. Zaczynając od dochodów, przez poglądy, kończąc na programach socjalnych, które nie dość, że zadłużają nasz kraj, to ich formuła jest skonstruowana na jeszcze głębszy podział na “my kontra oni”. Dochodzimy więc do paranoi w której 500 złotych należy się tylko tym z prawego łoża (to jest małżeństw) ale dla niektórych konkubinatów czy dzieci Polaków pracujących za granicą już nie. Gdy przyjdzie nowa władza, ruletka “programów socjalnych” znowu się zakręci tym razem wybierając przeciwny kolor, dając tylko swojemu elektoratowi bonusy wyborcze. Przy całej tej sytuacji powstaje wiele pytań. Jednym z przykładowych jest kwestia słynnego 500+. Skoro dziecko np. obywatela Ukrainy pracującego w Polsce może otrzymać świadczenie, to dlaczego dziecko Polaka pracującego zagranicą już nie? Dlaczego tworzymy podział na dzieci lepsze i gorsze, mimo że wszyscy za ten program muszą zapłacić. Programy socjalne w Polsce są niestety bardzo niekorzystnie ułożone. O ile należy podkreślić, że trzeba wspierać Polskie rodziny, to program wspierający powinien realnie działać i dawać jakąś korzyść. 500+ nie podniesie nigdy dzietności, bo nikt normalny poza patologią nie będzie tworzyć nowego życia dla 500 złotych co miesiąc… Dochodzimy więc do sytuacji, w której istnieją grupy uprzywilejowane, które otrzymują daniny państwowe (np. górnicy), a cała reszta jest sprowadzana do roli sponsora finansowego “szlachty wyborczej”. Ta droga niestety nie może prowadzić do niczego dobrego. Pierwsze oznaki powoli możemy już zauważyć w sklepach czy płacąc niedawno rachunki za prąd. Najgorszym jednak efektem jest pogłębienie polaryzacji społeczeństwa i braku zaufania pomiędzy obywatelami, skutecznie rozbijając wspólnotę społeczną.

Zapraszamy do komentarzy i konstruktywnej krytyki …. bo tylko ona tworzy wartość dodaną

1997total visits,11visits today

Krzysztof Czyżycki

Wiceprezes Stowarzyszenia Bastion Dialogu ds. bezpieczeństwa informatycznego. Współtwórca projektu wdrożenia modelu finansowania dla bezpłatnej komunikacji miejskiej. Zawodowo inżynier produkcji specjalizujący się w zarządzaniu projektami.

5 thoughts on “Janusze demokracji

  • 30 stycznia 2018 at 23:54
    Permalink

    A czym się różnią projekty typu bezpłatna komunikacja od 500+?!

    Reply
    • 31 stycznia 2018 at 11:47
      Permalink

      Panie Robercie, nie są podobne. 500+ to program socjalny. Nasz projekt zapewnia w długoterminowym planowaniu redukcję kosztów dla gmin przy jednoczesnym wprowadzeniu bezpłatnego przejazdu dla mieszkańców. Bezpłatnie to nie znaczy darmowe! Proszę nie mylić pojęć. Znaleźliśmy i opracowaliśmy rozwiązanie które pozwala przenieść koszty utrzymania systemu wraz z jego optymalizacją w taki sposób, który pozwala zaoszczędzić pieniądze zarówno włodarzom jak i mieszkańcom. Nie możliwe? Cóż Polak potrafi 🙂

      Reply
    • 1 lutego 2018 at 16:41
      Permalink

      Panie Robercie – My mówimy o Modelu Finansowania który w pełnym rozwinięciu spowoduje że komunikacja miejska dla pasażera stanie się na poziomie nieistotności obciążenia finansowego – czyli około 1 zł/dziennie za całą rodzinę – czyli przy założeniu 2+2 to jest 0,25gr na osobę za cały dzień podróżowania. Według naszego wyliczenia ekonomicznego powinniśmy wygenerować przychody dla gminy pow. 50K mieszkańców w drugim roku od zastosowania modelu, powinno osiągnąć 130% aktualnych wpływów a w kolejnych nawet do 170%. Zaznaczam nie jest to darmowe!! Co więcej My w naszym programie uwzględniamy wzrost zarobków dla naszych pracowników, a także zakłady produkcyjne i edukację. Najważniejszą rzeczą dla nas jest to że my nie chcemy oszczędzać i dziadować – My chcemy zarabiać, bo im bogatsi ludzie tym więcej pieniędzy będziemy mieć
      A 500+ to jest zwykła ściepa wszystkich na nielicznych – to tyle w tym względzie.

      Reply
  • 30 stycznia 2018 at 23:39
    Permalink

    Skoro nie głosować na Pis ani PO to na kogo mamy? Nie ma na kogo!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *