Jak się masz, polska oświato?

W poprzednich artykułach  na temat oświaty polskiej wyrażałem się dość sceptycznie o wdrażanej reformie szkolnictwa wskazując na poważne uchybienia organizacyjne, programowe, ale także grożący nam kryzys kadrowy – czyli potencjalny brak zainteresowania pracą w szkołach przez nauczycieli dobrze wykształconych i przygotowanych do pracy dydaktycznej. Nie ukrywam, że w swojej analizie edukacyjnej rzeczywistości wybiegam do przodu mając na myśli perspektywę co najmniej 10 lub 15 lat. Tymczasem okazuje się, że złowieszcze obawy wcale nie są przesadzone, a propagandowo okrzyczana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej “dobra zmiana” z pewnością do dobrej nie należy. Spróbuję możliwie przystępnie i skrótowo przedstawić codzienne bolączki polskiego systemu edukacyjnego z pozycji powszechnie dostępnych informacji.

Skutki reformy  – czy dobre?    

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej nauczyciel pracujący w Szkole Podstawowej lub średniej może być zatrudniony w obecnym roku szkolnym, na półtora etatu, czyli 27  godzin dydaktycznych tygodniowo. To bynajmniej nie rozwiązuje najważniejszych problemów.  Zdecydowanie źle przygotowana  reforma oświaty sprawiła większy chaos, niż ktokolwiek zdołał chyba przewidzieć. Do funkcjonujących po poprzedniej reformie przez kilkanaście lat szkół podstawowych dorzucono klasy siódme i ósme. Oznacza to, że na tych dwóch poziomach (czyli w klasie siódmej i ósmej) przybyło po kilka – rzadziej kilkanaście – godzin przedmiotów wiodących, które były realizowane dotychczas w gimnazjum. Oczywiście chodzi tu o fizykę, biologię, chemię, geografię problemy pojawiły się z realizacją matematyki, czy nawet języka polskiego. Różowo nie jest też z nauczaniem języków obcych. Cały bałagan bierze się stąd, że  wskutek wdrożenia reformy w wielu szkołach potrzeba wprawdzie nauczycieli, ale jedynie na kilka godzin, czyli na tak zwane wakaty. Krótko mówiąc nauczyciel fizyki, chemii, geografii  czy biologii pracujący dotychczas w gimnazjum i chcąc mieć pełny etat zmuszony jest zdecydować, czy zechce pracować w trzech czy nawet czterech szkołach mając po dwie, cztery lub sześć godzin dydaktycznych tygodniowo. Dodam, że zgoda na takie “rozdrobnione” zatrudnienie oznacza dla nauczyciela niemal desperacką decyzję utrzymania się w zawodzie (przypominam, że dwuletnia przerwa w praktyce nauczycielskiej skutkuje dla wielu nauczycieli utratą osiągniętego dotychczas awansu zawodowego).

Praca nauczyciela

Trzeba wiedzieć, że praca nauczyciela w kilku szkołach to nie tylko problem skorelowania planów lekcyjnych i trudności w przemieszczaniu się z jednej szkoły do innej; to także obowiązek uczestniczenia w Radach Pedagogicznych, konsultacjach z rodzicami i zalecany udział w różnych imprezach szkolnych we wszystkich szkołach, w których nauczyciel jest zatrudniony. Skutek tej rzekomej  “dobrej zmiany” jest taki, że  wielu nauczycieli w Polsce pracując w kilku szkołach, są umęczeni, sfrustrowani i tak zniechęceni, że myślą jedynie o odejściu z zawodu, lub jak najszybszym przejściu na emeryturę. Oczywiście w statystykach wszystko wygląda ładniej; w końcu nauczyciele mają pracę …… No, a przy okazji sztuczny uśmiech pani minister sam w sobie jest obwieszczeniem sukcesu polskiej oświaty. Hurra, udało się!

Niestety, niewiele się udało oprócz wprowadzenia organizacyjnego zamętu w wielu szkołach zarówno podstawowych, jak i ponadpodstawowych. Wszyscy ludzie, a szczególnie posiadający dzieci w wieku szkolnym, powinni wiedzieć, że obecna edukacja ich dzieci to nic innego, jak narzucony przez obecną władzę eksperyment burzący dotychczasowy porządek i dorobek kilku pokoleń nauczycieli i całej wewnętrznej struktury polskiej oświaty.

Nie będę przy tym chwalił ministrów edukacji w poprzednich rządach, albowiem także popełniano liczne błędy wbrew uwagom i opiniom wielu specjalistów. To wprawdzie odrębny temat, ale rzutujący na cały stan oświaty w Polsce. Przypomnę jedynie, że podejmowano rozmaite szkodliwe decyzje skutkujące obniżeniem poziomu edukacji młodzieży i dla takich działań nie ma usprawiedliwienia. Nie wykluczam, że właśnie ten stan rzeczy mógł stanowić dla obecnej pani minister  MEN jakąś inspirację i głębokie przekonanie o potrzebie zmian w oświacie – i tu należy się z panią minister zgodzić. Niestety, droga, którą wybrano, zdecydowanie nie była właściwa.

Oferty Kuratoriów Oświaty

Na stronach  internetowych Kuratoriów Oświaty we wszystkich województwach w Polsce oficjalnie dostępne są zakładki z informacją o ofertach pracy dla nauczycieli. W większości przypadków są to wakaty na kilka godzin z różnych przedmiotów.Lektura tych ofert jest szokująca, albowiem ich liczba jest bardzo duża. Co ciekawe, znaczna część nieobsadzonych wakatów dotyczy małych miejscowości; zaskakująco liczne są wakaty dla nauczycieli języka polskiego i matematyki. W wielu szkołach w kraju potrzeba fizyków, biologów czy chemików, nierzadko brakuje nauczycieli języków obcych – głównie angielskiego i niemieckiego. Jak już wspominałem, najczęściej oferowane są wakaty na kilka zaledwie godzin i tu zaczyna się poważny problem.

Zadajmy sobie pytanie, kto chciałby być zatrudniony na kilka godzin tygodniowo w kilku różnych szkołach dla pozyskania całego etatu?. Dodam, szkołach oddalonych od siebie często wiele kilometrów – ale kogo z polityczno-edukacyjnego klucza to obchodzi?  Liczy się tylko odtrąbienie politycznego sukcesu!!!

Konsekwencje pracy nauczyciela migrującego

Po pierwsze, nikt nie zechce ze zrozumiałych powodów brać na siebie ciężar i koszty przemieszczania się od szkoły do szkoły po to jedynie, by realizować przykładowo cztery godziny lekcyjne przedmiotu dodatkowo rozłożone na dwa dni. Taki nauczyciel, nawet jeśli dysponuje własnym samochodem, ponosi koszty licznych przejazdów, a jego praca przypomina bardziej “obwoźną edukację”, niż normalną pracę dydaktyczną. Osobiście znam nauczycielkę, która pracowała aż w pięciu szkołach, a jej samochód służył za “mobilne laboratorium”, w którym przewożone były przyrządy i materiały do doświadczeń przeprowadzanych z uczniami, dodam kupione za własne pieniądze .To tylko jeden przykład działania tej pani godny wielkiego uznania i jednocześnie pokaz wręcz patologicznej sytuacji  w polskiej szkole.

Po drugie taki stan rzeczy bezwzględnie szkodzi  uczniom. Przecież są oni pozbawieni przez pewien czas – niekiedy dość długi – realizacji nauczania ważnych przedmiotów. Często jest tak, że następuje brak realizacji podstawy programowej przez okres  powyżej jednego miesiąca. Pół biedy, gdy problem dotyka  przedmiotów, z których  zaległości da się nadrobić. Natomiast z przedmiotów ścisłych: fizyki lub chemii nie da się zrealizować w czasie krótszym bez uszczerbku dla wiedzy uczniów, o matematyce już nie wspominając. Zdarza się, że dyrektor szkoły zatrudni nauczyciela – emeryta – jako doraźne rozwiązanie. Zadam jednak pytanie; kto straci, gdy taki emeryt z racji wieku nazbyt często będzie na zwolnieniu lekarskim ? Zapewne każdy sam na to pytanie znajdzie odpowiedź.

Warto jeszcze wspomnieć o wyposażeniu szkół. Nauczyciele mają do dyspozycji tablicę, kredę i ścierkę – ale czy to wystarcza? Wskutek zamętu organizacyjnego wywołanego źle przeprowadzoną reformą oświaty w wielu szkołach (szczególnie podstawowych) brakuje środków finansowych na zorganizowanie pracowni przedmiotowych, odczuwany jest brak dodatkowych tablic interaktywnych, stosowanych jako pomoc dydaktyczna. Efektem jest to, że tysiące uczniów w Polsce zdobywa wiedzę jedynie opisowo bez możliwości korzystania z urządzeń multimedialnych z możliwością choćby zobaczenia wielu interesujących doświadczeń.

Nauczyciele na celowniku MEN

Puszczona w ruch “dobra zmiana” w polskiej oświacie przypomina jakiś niewidzialny wielki walec niszczący po drodze wszystko. Nie dość, że biurokracja w oświacie przechodzi granice zdrowego rozsądku, Ministerstwo Edukacji wpadło na nowy pomysł wdrażany od nowego roku szkolnego 2018/19 dotyczący odmiennego sposobu oceniania pracy nauczyciela. Do tej pory zgodnie z obowiązującymi od dziesięcioleci procedurami pracę nauczycieli ocenia dyrektor szkoły uwzględniając realizację podstawy programowej, dodatkowe zajęcia prowadzone z uczniami, sukcesy w przygotowaniu uczniów do konkursów przedmiotowych i ogólne angażowanie się w życie szkoły. Nadzór pedagogiczny nad szkołami zawsze prowadzi Kuratorium Oświaty.

Oceniać łatwo – odpowiadać trochę trudniej

Teraz według MEN ma być inaczej. Pytanie tylko – jak? Wystarczy przejrzeć dostępne przecież wytyczne odnośnie nowych zasad oceniania pracy nauczycieli, aby przekonać się, że tych “zasad” praktycznie nie ma! Proponowana punktowa skala oceny kolejnych wszystkich działań nauczycieli, a wynikających z konieczności wypełniania ich codziennych obowiązków, jest tak irracjonalna i subiektywna, że staje się wręcz czymś urągającym godności  zawodu nauczyciela. Brak jednoznacznych kryteriów sprawia, że za takie samo rzetelne wypełnianie obowiązków dwóch nauczycieli może otrzymać różną punktację uznaniową – krótko mówiąc MEN stworzył nowe narzędzie możliwej manipulacji pozwalającej oceniać nauczycieli nie według kryterium merytorycznej wiedzy i fachowych umiejętności, lecz  na podstawie nieobiektywnej skali oceniania procentowego. No, niech kto zadrze z dyrektorem………to z karierą koniec.

Ale to jeszcze nie wszystko. Pani minister wykazuje niezwykłą empatię wobec rodziców uczniów tworzących w każdej szkole Rady Rodziców. Według MEN każda taka Rada Rodzicielska będzie miała uprawnienia do zanegowania oceny pracy nauczyciela dokonanej przez dyrektora szkoły, przy czym negacja ta może  wynikać z żądania zmniejszenia, jak i zwiększenia liczby punktów procentowych uzyskanych w ocenie przez nauczyciela. Oczywiście Rada Rodziców może wprawdzie jedynie sugerować takie zmiany, ale już ten fakt dla środowiska dydaktycznego jest upokarzający. Z pewnością do tego tematu będziemy wracać, albowiem pierwszy etap wdrażanego programu oceny w roku szkolnym 2018/19 ma dotyczyć nauczycieli dyplomowanych, w następnych latach  nauczycieli mianowanych, a potem kontraktowych. Tu ciekawa refleksja; najpierw pewną grupę pedagogów wyróżniono awansem na stopień nauczyciela dyplomowanego za dobrze udokumentowane osiągnięcia w ich pracy, a teraz nastąpi rodzaj ich weryfikacji (a może degradacji ?) zwany oceną!

Jeżeli rodzice mają mieć największy wpływ na oceną jakości pracy nauczycieli – a kto oceni rodziców, gdy będą chcieli usunąć dobrego i wymagającego nauczyciela?

Samosądy i roszczeniowość

Oczywiście należy się zgodzić, że rodzice uczniów mają i powinni mieć prawo do aktywnego włączania się w życie szkoły, wyrażania swoich uwag i zastrzeżeń, o ile są one uzasadnione. Nikt przecież nie odmawia  tym ludziom możliwości wnoszenia i realizowania cennych inicjatyw  służących szkole! Natomiast w pełni kuriozalny jest pomysł, aby Rada Rodziców zazwyczaj nie mająca wiedzy o procesie dydaktycznym i nie znająca głębiej danego przedmiotu, mogła formalnie wpływać na ostateczną ocenę pracy nauczyciela – dodajmy – oceny mogącej zdecydować o dalszym zatrudnianiu nauczyciela. Zastanawiające jest tylko, czy mamy do czynienia z chorym przypadkiem ustanawiania  “sądów ludowych” nad pracownikami oświaty, czy może jest to rodzaj ingracjacji władzy wobec rodziców, jako potencjalnego i dość licznego elektoratu ? Cokolwiek by o tym nie powiedzieć, jedno jest pewne ; dzięki obecnej władzy i błędom jej poprzedników polska edukacja wchodzi na bardzo niebezpieczną ścieżkę autodestrukcji, ale tak naprawdę  jej skutki będą odczuwane za około dziesięć lat. Tego nikt z nas nie chce, ale każdy musi to zrozumieć. Prawda jest bowiem taka, że  w okresie najbliższych 10 do 15 lat znaczna liczba obecnie czynnych zawodowo nauczycieli odejdzie na emeryturę, natomiast władza czyni wszystko, aby zniechęcać młode kadry do podjęcia pracy w oświacie.

Wszyscy chcą godnie żyć – nauczyciele również

Socjalne podejście partii rządzącej spowodowało wzrost satysfakcji na poziomie najniższym, gdyż ludzi biednych jest stać na trochę więcej. Jednak nauczyciele podobnie i inne grupy zawodowe nie są zainteresowane jałmużną i proszeniem się o dodatkowe wsparcie finansowe epatując swoją biedą. Wszystkie grupy zawodowe z obszaru budżetowego chcą aby ich praca oraz nakłady na pozyskanie edukacji do wykonywania zawodu były odpowiednio i uczciwie wynagradzane.

Warunki płacowe nie zachęcają

Deklarowana przez MEN mająca dopiero nastąpić 10-cio procentowa podwyżka i to po roku 2020 jest kpiną do i tak dość niskiego wynagrodzenia.  Jak tak śmieszna propozycja podwyżki ma stanowić właściwe kryterium motywacji dla przyszłych nauczycieli, zwłaszcza wobec wzrostu kosztów utrzymania i inflacji w Polsce? W tym kontekście nie dziwi utrzymywanie się wysokiego współczynnika emigracji polskiej młodych ludzi do krajów zachodnich. Jeżeli połączymy fakty jakimi są: wysoki współczynnik emigracji, zwłaszcza ludzi młodych i wyedukowanych do krajów zachodnich, wysoki współczynnik wsparcia socjalnego i zarazem ograniczeń w podjęciu pracy dla osób i rodzin nie tworzących dochodu netto, oraz masowe wpuszczenie i zajmowanie stanowisk pracy przez imigrantów głównie ze wschodu, włączając wysokie dla nich dofinansowywania – świadczyć to może, albo o celowej eliminacji klasy średniej narodu polskiego lub politycznej bezczelności.

A dlaczego podwyżki finansowe mają być po roku 2020 ,…, za co mają żyć nauczyciele do tego czasu?

Czyżby partia rządząca przewidziała swój finansowy upadek i dlatego obiecuje podwyżki, na które nie będzie miała wpływu – wrzucając wygenerowany problem jako “kukułcze jajo” następnemu rządowi?

Czy perspektywa dwóch miesięcy wakacyjnego wypoczynku nadal będzie atutem? Nic z tego, proszę bowiem pamiętać, że wielu nauczycieli nie ma pełnych dwóch miesięcy letniego wypoczynku. Ponad dwa miesiące wypoczywają uczniowie, a nauczyciele uzupełniają dokumentację, obowiązkowo uczestniczą w Radach Pedagogicznych, niektórzy są powołani do pracy nad planem lekcyjnym na następny rok szkolny.

Jeśli do tego dołożymy jakże częstą i arogancką roszczeniowość rodziców wobec nauczycieli (zgodnie z zasadą: wszyscy  dookoła są winni, tylko nie moje dziecko, które jest aniołkiem), to zadam pytanie ; czy istnieją jakieś ukryte atuty mogące skłonić młodego człowieka do podjęcia pracy w szkole ?

Co będzie dalej z polską edukacją?

Na tak postawione pytanie zapewne każdy odpowie, że polskie szkoły będą działały i edukacja dzieci i młodzieży będzie kontynuowana…..i tu pełna zgoda. Problem jednak w tym, na jakim poziomie utrzyma się jej jakość?

Polskie pojęcie jakości “Jakoś to będzie”

Czy w zamęcie nieustannie narzucanych zmian, reform, coraz to nowych często absurdalnych rozporządzeń nie zostaje zatracane status quo polskiej szkoły w  najistotniejszym celu, dla jakiego jej funkcjonowanie jest absolutnie niezbędne? Bez dobrej edukacji nie ma wolnego życia narodu, a tym bardziej jego rozwoju i kształtowania bytu państwa. Od sposobu  działania oświaty zależy to, jakie będą polskie elity intelektualne, ale także, w jakim stopniu  dorastające społeczeństwo zostanie przygotowane zawodowo i kulturowo do wyzwań zmieniającego się świata. Dlatego edukacja jest tym obszarem działania państwa, który musi być wolny od wewnętrznych wstrząsów  niekiedy wywołanymi rozgrywkami politycznymi.

Z tego punktu widzenia uzasadnione zdają się być protesty organizacji związkowych nauczycieli. Idzie jednak o to, aby doprowadzić do rzetelnego porozumienia ze stroną rządową wolnego od upolityczniania i upartyjniania sfery oświatowej. Czy jest to możliwe? Po trzech latach sprawowania rządów przez obecną ekipę polityczną bardzo w to wątpię. Naczelne hasło  “dobra zmiana”  stało się rodzajem zasłony ideologicznej, pod przykryciem której można przeforsować każdy pomysł, nawet najbardziej destrukcyjny i niszczący. Wtedy zawsze znajdzie się ktoś, kto wbrew  opinii najlepszych specjalistów powie – “chcieliśmy dobrej zmiany”.

A tymczasem polskiej oświacie potrzeba dobrego zarządzania i zdrowego rozsądku w oparciu o wewnętrzny spokój, potrzeba też pracy za godne wynagrodzenie i rozwoju zgodnie z najnowszymi osiągnięciami nauki. Chętnie wyrzuciłbym pani minister słowa, że polska edukacja to nie ścierka powieszona na kiju, powiewająca w zależności od kierunku wiatru. Natomiast nauczyciele winni się lepiej organizować i wzajemnie wspierać, a nie ze sobą walczyć. Władza powinna  usłyszeć mocny i stanowczy głos sprzeciwu przedstawicieli polskiej edukacji przeciw złym zmianom w obronie własnej i przyszłych pokoleń, jako najwyższych wartości. Dlatego wszystkim nauczycielom należy powiedzieć jasno:


“Szanowni Państwo, prawda jest taka, że wielu przedstawicieli Waszego środowiska mocno popierało sygnatariuszy obecnej władzy. Niektórzy wręcz upatrywali szansę na stanowiska w Wydziałach Oświaty i Kuratoriach Oświaty. Wielu przyklaskiwało planowanej reformie oświatowej mimo licznych, negatywnych opinii specjalistów w sprawach szkolnictwa i programów nauczania.

Czy państwo teraz spostrzegają, że negatywne zmiany w oświacie na samej reformie się nie skończą?

W związku z powyższym serdecznie zapraszamy zainteresowanych do naszego grona w Konwencie Ekspertów w celu otwartej oraz szczerej wymiany poglądów i stworzenia zdroworozsądkowych rozwiązań służących naszym dzieciom, a nie politycznemu bełkotowi. Edukacja to proces długofalowy wymagający spokoju i rozsądku.  Należy pamiętać,że protestacyjne pikiety na ulicach Warszawy – choć same w sobie słuszne – służą jedynie grom politycznym, związkowym celebrytom, ale na pewno nie edukacji.

W znacznym stopniu od Was, drodzy nauczyciele, od Waszego zaangażowania zależy, czy polska szkoła będzie zalążkiem budowania lepszej przyszłości, czy początkiem do regresji wiedzy !

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

23 thoughts on “Jak się masz, polska oświato?

  • 30 września 2018 at 11:13
    Permalink

    Panie Jarosławie, czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że najciemniej jest zawsze pod latarnią?
    Wspaniale, że dostrzega pan patologiczne zmiany na scenie politycznej, wspaniale, że wskazuje na nie jako źródło problemów w systemie edukacji, ale jeśli się nie mylę, nie jest pan politykiem…a wytyka pan niedomagania systemu politycznego i zarządzania krajem? I słusznie moim zdaniem, bo o patologiach trzeba mówić głośno i je eliminować. My postronni obserwatorzy, nie będący osobiście zaangażowani w decyzje polityczne, potrafimy dostrzec ich niedoskonałości, czy wręcz błędy prowadzące do wielu niekorzystnych zmian, lub nawet szkód. Żałuję zatem, że nie dostrzega pan wielu racji zawartych w komentarzach pani Teresy Garland, ale najprawdopodobniej wynika to z jej krytycznego nastawienia do środowiska, które osobiście pan reprezentuje i jest pan zaangażowany emocjonalnie.
    Bardzo szanuję nauczycieli, których misją jest edukowanie dzieci, sęk w tym, że dzisiaj trudno jest mówić o edukacji, a trzeba to nazwać raczej indoktrynacją. Programy szkolne nie są nastawione na udostępnienie młodym umysłom wiedzy potrzebnej w późniejszym życiu wg ich wykazywanych indywidualnych predyspozycji. Programy szkolne są nastawione na programowanie biologicznych robotów wypełniających bezkrytycznie instrukcję bez zadawania pytań. Młody umysł nie jest w stanie zweryfikować, czy to co mówi nauczyciel jest faktem, czy spreparowaną informacją obliczoną na wywołanie określonego stanu jego wiedzy, umysłu i reakcji. Młody umysł przyjmuje wiadomości przekazywane przez nauczyciela jako pewnik. Spośród takich młodych zindoktrynowanych umysłów wywodzą się również późniejsi nauczyciele, czyż nie? przecież w szkole nie ma czasu ani możliwości, żeby traktować uczniów indywidualnie (może poza nielicznymi wyjątkami), więc raczej trudno mówić o ich właściwym rozwoju umysłowym (czy można zatem mówić o niedorozwoju?), w szkole jest za to przemysłowa metoda ciosania nieociosanych kształtów tak, żeby wszystkie były ukształtowane niemal identycznie. Dziecko prawidłowo powtarzające formułkę (zupełnie później w życiu nieprzydatną) jest nagradzane, natomiast to, które nie wykuło jej na blachę, bo w tym czasie rozwijało swe naturalne talenty – za samorozwój jest karane. Co to ma wspólnego z edukacją? Ze zdobywaniem wiedzy? To jest tresura, wyraźnie pokazująca, że pokorny wobec systemu robocik dostanie nagrodę podczas, gdy ktoś kto wykazuje zindywidualizowaną suwerenność – jest karany. Dozwolone są pytania w rodzaju jedynie formalnych, ale już dociekanie istoty sprawy jest zbyt czasochłonne. Na to nauczyciele nie mają czasu. Nauczyciele również, co należy stwierdzić z przykrością, są najczęściej wytresowanymi realizatorami zadanego programu – co to ma wspólnego z nauczaniem? Proszę mi pokazać nauczyciela historii, który zbuntował się przeciwko wciskaniu dzieciakom zmanipulowanej historii, proszę pokazać mi nauczyciela biologi, który kwestionuje nieudowodnioną TEORIĘ ewolucji, proszę mi pokazać nauczyciela ekonomii, który powie prawdę o tym jak ludzie są okradani przez system bankowy drukujący puste wirtualne kwoty. Dochodzimy po woli do miejsca, gdzie trzeba zadać pytanie czym tak na prawdę jest system edukacji? Bo niekoniecznie stan rzeczywisty pokrywa się z pańskim wyobrażeniem i pobożnymi życzeniami. Polecam cykl filmów, które można wyświetlać na szkolnych ekranach, a który niesie w sobie wiele życiowych prawdziwych treści. Jest to Program Wiedzy Społecznej Krzysztofa Karonia.
    Zamiast się oburzać na oponentów, polecam choć czasem stanąć z boku i zweryfikować prezentowane przez siebie treści. Bo gwarantuję, że wiele osób z poza kręgów nauczycielskich się z nimi nie zgadza.

    Reply
    • 30 września 2018 at 12:16
      Permalink

      Szanowny komentatorze przedstawiający się jako suwerenny. W tym komentarzu jest dużo zarzutów, a mało konkretów. Oczywiście zaznaczam, że ja także dostrzegam niedomagania obecnego systemu oświaty – i to od lat. Takie niedomagania występują w wielu innych nawet rozwiniętych krajach, więc problemy występujące w Polsce nie mogą dziwić. Ale nie zgadzam się, że dzisiejsza edukacja to wciskanie dzieciom regułek, poza które nie należy wychodzić. Już dawno tak nie jest, dziś edukacja w szkołach w coraz większym stopniu, na ile jest to możliwe, opiera się na analizie problemów i wykonywaniu lub pokazie doświadczeń. Tak jest w przypadku takich przedmiotów, jak chemia, fizyka, czy biologia. Odnośnie biologii, nieprawdziwy jest Twój komentatorze zarzut, jakoby teoria ewolucji nie miała mocnych podstaw naukowych, a doświadczenie i obserwacja wręcz ją potwierdza. Odnośnie nauczycieli historii – zawsze trafią się różni nauczyciele, ale zdecydowana większość nie zakłamuje historii – jeśli są takie przypadki, to proszę je przedstawić. Co do nauczycieli, którzy rzekomo są wytresowanymi realizatorami zadanego programu – informuję, że wytresowany może być pies, a dobry nauczyciel ma realizować pewien proces dydaktyczny. Zamiast bajdurzenia, proponuję przedstawić podstawowe błędy popełnione przez nauczycieli matematyki, fizyki, chemii, biologii, geografii, historii, czy literatury polskiej i proszę przedstawić, jakie doniosłe zmiany powinny w tym obszarze być wprowadzone. Mówić, że wszystko jest złe, to każdy potrafi, to jest najłatwiejsze i nie wymaga nawet kwalifikacji. Trudniej jest pokazać dobre rozwiązania. Jeśli chodzi o ostatnie zdanie w komentarzu, to informuję, że moje spojrzenie na sprawę wynika z faktycznego stanu rzeczy, a nie z populistycznego “widzi mi się”. Ostatnie słowa komentarza są znamienne, wielu się ze mną nie zgadza, ale wielu z poza kręgów nauczycielskich ! I nic dziwnego, skoro tych wielu nigdy nie pracowało w szkole i o nauczaniu nie mają najmniejszego pojęcia. Ja tę uwagę odwrócę i odpowiem tak ; proszę mi wskazać tych wielu nauczycieli w Polsce, którzy się ze mną nie zgadzają, wtedy dyskusja byłaby ciekawsza, bo oparta o codzienną praktykę zawodowa pedagogów realizujących podstawę programową. Jak dotąd, wielu nauczycieli z moim artykułem się zgadza. A tak naprawdę drogi komentatorze, lepiej przedstaw się i pokaż, jakie Twoje doświadczenie, wiedza o edukacji i praktyka zawodowa uprawniają do tak negatywnej oceny szkolnictwa, jak w powyższym komentarzu ? Zaznaczam, że nie mam na myśli szkolnictwa wyższego, bo to odrębny problem. Czekam na pełne uzasadnienie swoich tez ze wskazaniem ponoć właściwych rozwiązań czy zmian w polskim systemie oświaty.

      Reply
      • 30 września 2018 at 14:39
        Permalink

        Skoro pan wierzy w teorie ewolucji, heliocentryczą i prawdziwe historie wyssane z judeotalmudycznego palca, to nie porozumiemy się, ponieważ pańskie argumenty nie wynikają z wiedzy a jedynie z przekonań wpojonych indoktrynacyjnym systemem.
        Niedomagania systemów edukacji występujące nawet w rozwiniętych krajach wynikają z identycznych przyczyn jak w Polsce, z tym, że tam zostały zaimplementowane wcześniej i są wynikiem zamierzonych działań globalistycznej oligarchii, zmierzającej do kontrolowania społeczeństwa w stopniu zupełnym, czyli wyhodowania biernych popychadeł wypełniających posłusznie polecenia WŁADZY. Realizacja tego planu wyklucza prawdziwą edukację, a więc nie ma tu miejsca dla prawdziwych nauczycieli, Jeśli tego nie rozumiecie jeszcze, to będziecie bez efektu miotać się jak lew w klatce, wysuwając niezaspokajalne roszczenia w kierunku rządu i ministra – którzy są jedynie delegaturą krajową realizacji NWO.
        Bynajmniej nie jest moją intencją ukrywanie swego imienia, a raczej zamanifestowanie stanowiska opozycyjnego do niewolniczego jaśnie panującego nam systemu. Jeśli pan woli zwracać się do mnie po imieniu, to jestem pana imiennikiem, a więcej informacji może pan o mnie znaleźć tutaj: http://www.suwerenny.wordpress.com.

        Nie rozumiem z jakiego powodu uważa pan, że nauczyciele nie zakłamują historii, skoro ta beletrystyka jest zawsze korygowana przez zwycięzców konfliktów zbrojnych wg narracji dla nich wygodnej. Skoro najnowsza historia jest utajniana w archiwach, a znaleziska archeologiczne – zatajane – to o czym mówią podręczniki historii? Może chciał pan powiedzieć, że nauczyciele przekazują dzieciom informacje zawarte w oficjalnej narracji, bez złej woli dezinformacji? To bym zrozumiał. Podobnie w kwestii ewolucji – nie zaprzeczam dowodom wykazującym ewolucyjne zmiany przystosowawcze w obrębie gatunku, ale fikcją jest przemiana jednego gatunku w inny i tu zarzucam brak dowodów.
        Natomiast matematyka jest cudowną nauką, przy pomocy matematyki można udowodnić najbardziej niesamowite teorie naukowe.
        Zarzuca mi pan, że krytykuję bez wskazania rozwiązań? Żyjemy w czasach gwałtownych przemian, niektórzy twierdzą, że w ostatecznych i nie da się przy pomocy kosmetyki naprawić świata niszczonego od setek lat. Nie da się naprawić klatki tak, żeby stała się pałacem, po pierwsze trzeba z tego więzienia wyjść, ale żeby tego dokonać, niezbędne jest uświadomienie sobie, że tkwi się w więzieniu, więzieniu którego nie widać, więzieniu umysłu ulegającego ułudzie, że jesteśmy wolni.
        Proszę sobie wyobrazić wolierę dla ptaków, ogromną wolierę – pozwala im latać, rozmnażać się, nawet walczyć o lepsze gniazdo – te ptaki skupiają się na lokalnych duperelach, ale nie mają świadomości jak wygląda życie poza klatką. Programowanie umysłów jest odpowiednikiem takiej klatki. Jeden z programów nakazuje zajmować się drobiazgami, roztrząsać każda błahostkę, z zaciekłością bronić swego, ale to tylko szczegół, jeden, drugi, miliony szczegółów są nam podsuwane, żeby zająć nasze umysły i odciągnąć je od spraw ważnych, fundamentalnych. Czemu jest tak źle w oświacie? żeby nauczyciele zajmowali się utyskiwaniem nad swym losem, żeby byli zawaleni biurokracją i ciężką pracą, żeby byli obciążeni stresem i z utęsknieniem oczekiwali chwili wytchnienia i w jeszcze jednym celu, najważniejszym – żeby nie obudzili się z tej hipnozy. Żeby nie zadawali pytań i nie szukali odpowiedzi – mają jedynie ociosywać te sękate potworki, żeby wytresować je wg receptury.
        Czy wie pan na czym polega prawdziwa indoktrynacja? W dzisiejszych czasach, to nauczyć dzieciaka czytać, a później wystarczy podsuwać mu odpowiednie teksty. Czy nauczyciele nie są trybikiem w tej machinie produkcji niewolników? Jesteście autorami podręczników? Zredagowanych na podstawie własnych badań naukowych i własnych dociekań? Czy tez kopiujecie treści narzucone wprost do chłonnych umysłów?
        Wiem, że moje słowa mogą szokować, mogą oburzać, ale to dobrze, może obudzą jakąś iskierkę myślenia i naprowadzą na pytania poza oficjalnym, formalnym systemem indoktrynacji.
        Może warto czasem zwrócić wzrok w kierunku alternatywnych źródeł informacji.
        pozdrawiam serdecznie

        Reply
        • 30 września 2018 at 16:03
          Permalink

          Gdyby iść Pańskim tokiem myślenia, należałoby najpierw założyć, że wszelka wiedza jest niepewna, a tego, czego uczymy się, jest zarówno możliwe, jak i niemożliwe ( rodzaj oksymoronu, czy logicznie wykluczających się twierdzeń ). Być może kieruje się Pan słowami Kartezjusza – : pewne jest tylko to, że nic nie jest pewne”. Ale nawet Kartezjusz pojmował to nieco odmiennie, bowiem nie negował wartości i ważności ludzkiego poznania. Ale sam Pan napisał, że matematyka to wspaniała nauka, wobec tego przypomnę Panu, że to właśnie dzięki matematyce i obserwacyjnemu doświadczeniu udowodniono to, o czym napisał Pan pod artykułem na temat astronomii. Uznając zatem wyższość i niepodważalność mechanizmów poznawczych w oparciu o matematykę i wielokrotne doświadczenie podważa Pan niejako wartość poznania , jako takiego. Krótko mówiąc uznaje Pan to, czego w innym miejscu Pan nie uznaje – tym samym wkracza Pan w obszar absurdu. Owszem, zgodzę się z Panem, że wiele zdobytej wiedzy stanowi wiedzę niepewną i na tym właśnie polega piękno i niezwykłość jej zdobywania.
          Zupełnie wadliwie odbiera Pan rolę nauczyciela. Żaden z nich nie jest “trybikiem” w machinie produkującej biernych niewolników. Wprost przeciwnie, w wielu miejscach wskazuje się na niepewność wiedzy, bądź niemożność ostatecznego jej zweryfikowania. Zatem idąc dalej konsekwentnie Pańskim tokiem rozumowania należałoby chyba zamknąć wszystkie szkoły, albowiem przekazywana wiedza jest nie do końca pewna !Inaczej ; sprowadzamy społeczeństwo do poziomu wspólnoty pierwotnej, a szkoły otworzymy wtedy, gdy będziemy mieli do przekazania wiedzę pewną ( czyli nigdy), a zatem autodestrukcja gatunku homo sapiens. No i tak na koniec ; tak zwane alternatywne źródła informacji w zasadzie nie istnieją, bo albo kierujemy się wiedzą i rozsądkiem, albo tak zwaną “chłopską filozofią”. Ta ostatnia jednak nie przyniosła jeszcze nikomu żadnej korzyści, co najwyżej pośmiewisko. Pozdrawiam i szczerze zachęcam do fachowej lektury z interesujących Pana dziedzin – i proszę nie dopatrywać się w nich podstępu i manipulacji, bo ten świat nie jest wprawdzie rajem, ale też nie jest piekłem – o ile sami go sobie nie stworzymy.

          Reply
  • 27 września 2018 at 19:36
    Permalink

    Panie Jarosławie, mój wcześniejszy komentarz dotyczył absurdalnej i obraźliwej wypowiedzi pani “Teresy Garland” (jak też zauważyła inna pani komentująca)- ale pojawił się nie tu gdzie trzeba.
    Bardzo przepraszam, widać nie ogarnęłam systemu odpowiedzi na tym portalu.
    Po Pana wypowiedzi widzę, że ma Pan o tej pani dokładnie takie samo zdanie jak ja.

    Pozdrawiam

    Reply
    • 28 września 2018 at 11:22
      Permalink

      Pani Iwo, proszę się nie przejmować drobną pomyłką, każdemu z nas to się zdarza i czasami wynikają z tego śmieszne sytuacje. Również pozdrawiam i serdecznie zapraszam do współpracy. Dodam , że nawet przekazanie wiadomości o tym artykule i w ogóle o Bastionie Dialogu innym osobom będzie z Pani strony także wspaniałą formą współpracy. Jeszcze raz pozdrawiam i wszystkiego najlepszego. Jarek Jużyczyński.

      Reply
    • 28 września 2018 at 12:52
      Permalink

      Pani Iwo moja wypowiedź jest jak najbardziej na miejscu i wcale nie jest absurdalna. Ja myślę że pewne osoby po prostu nie ogarniają całego szerokiego spektrum zagadnienia tylko widzą go z punktu widzenia swojego egoistycznego maluczkiego interesu, bez uwzględnienia dobra dla całego organizmu społecznego i bez uwzględnienia dobra każdego obywatela Polskiego. To jest typowe dla marksistowskich ideologistów promujących walkę klas w której to walce właśnie nauczyciele są przodującymi i….. dającymi ten zły przykład. Nauczyciele nie potrafią współdziałać tak jak i reszta społeczeństwa Polskiego. Może nadszedł czas aby grona nauczycielskie zmieniły walkę we współdziałanie i dały przykład społeczeństwu polskiemu że wychodzimy z epoki IDEOLOGII i wchodzimy w epkę PRAWDY i WSPÓŁDZIAŁANIA? To jest właśnie sedno problemu i główny problem grupy nauczycielskiej która w dalszym ciagu pozostaje w epoce marksistowskiej walki klas i walczy tylko o siebie ….. bez uwzględnienia potrzeb innych uczestników życia społeczno-polityczno-gospodarczego.

      Reply
      • 29 września 2018 at 12:26
        Permalink

        Pani Tereso, powyższym komentarzem wyczerpała Pani moją cierpliwość, jako człowieka wsłuchującego się w opinie innych ludzi i próbującego ich zrozumieć. Nazywanie nauczycieli ciężko pracujących w Polsce marksistowskimi ideologistami promującymi walkę klas i dającymi zły przykład – to już z Pani strony ordynarne pomówienia i poniżanie wielu, bardzo wielu pracowników oświaty.. Mam wrażenie, że pisze Pani takie komentarze w mieszance oparów alkoholu z substancjami psychoaktywnymi. Polecam przewietrzyć się i zaprzestać komentowania problemów, o których nie ma Pani najmniejszego pojęcia, w myśl mądrej zasady – “jak nie potrafisz, to się nie pchaj na afisz”. To naprawdę dobra rada, bo niby jak długo można z siebie robić błazna ?!

        Reply
  • 23 września 2018 at 23:34
    Permalink

    Pozdrawiam jako młody nauczyciel geografii w 5 szkołach. Skończyłam studia w zeszłym roku i obecny rok szkolny jest moim drugim. Wciąż się uczę-zwłaszcza uzupełniania wszelkiego rodzaju dokumentów począwszy od uzupełniania dziennika, modyfikacji planów pracy po tworzenie statutu szkoły i ewaluacji, bo tego na studiach nie uczą. Zawsze chciałam być nauczycielem i narazie nie myślę o zmianie zawodu bo zaczęłam pracę już po lepszej zmianie, ale obserwuję ogromną frustrację wśród starszych koleżanek i kolegów. Może jak brak nauczycieli będzie nagminny i coraz powszechniejszy to dopiero dostaniemy podwyżki?

    Reply
    • 23 września 2018 at 23:48
      Permalink

      Pani Izo, dziękuję za bardzo merytoryczny i sensowny komentarz ; od razu widać, że jest Pani nauczycielką niezmiernie ciekawego przedmiotu, jakim jest geografia. Bardzo pragniemy, aby polska edukacja była na jak najlepszym poziomie, ale – jak sama Pani potwierdza – problemy są poważne. Życząc Pani wielkich sukcesów zawodowych i płynących z pracy satysfakcji jednocześnie zapraszam do naszego grona, albowiem takie osoby, jak Pani, czyli nauczyciele z powołania są potrzebni, aby wspólnie z nimi pracować nad mądrymi rozwiązaniami systemowymi. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i ponawiam moje zaproszenie do współpracy na Bastionie Dialogu.

      Reply
    • 25 września 2018 at 16:39
      Permalink

      Pani Izo, niech Pani jako młoda osoba ratuje w Polsce edukację. Tu jest wytłumczenie o co chodzi. Bardzo ważny wykład. Proszę odsłuchać w całości na YT: “2018-03-10 ks. prof. Tadeusz Guz – rozmowy niedokończone” https://www.youtube.com/watch?v=gup4De_HPo0

      Reply
  • 23 września 2018 at 21:49
    Permalink

    “Dlatego najważnieszą kwestią w oświacie jest ZMIANA PROGRAMU a nie dawanie kasy wciąż wyciągającym rękę do budżetu państwa nauczycielom. Im zawsze będzie mało. Jak chcą zarabiać więcej to niech zmienią zawód. Natomiast ja się w ogóle nie obawiam tego że za kilka czy kilkanaście lat nie będziemy mieli nauczycieli. Nawet jeśli ich nie będzie to sobie poradzimy.”
    Pomijając inne absurdalne akapity tego tekstu to już jest kompletny odlot. A na dodatek poniżający nauczycieli, obraźliwy i obrzydliwy.

    Reply
    • 23 września 2018 at 23:08
      Permalink

      Pani Iwo, proszę przytoczyć choćby jeden fragment tekstu, który w jakikolwiek sposób poniżył, czy obraził nauczycieli w Polsce. Natomiast Pani komentarz jest dla nauczycieli jak najbardziej obrażający i ich dyskredytujący. Czekam na przytoczenie tych “innych absurdalnych akapitów tekstu”.

      Reply
    • 24 września 2018 at 00:02
      Permalink

      Pani Iwo, mam pytanie, czy skomentowała Pani właściwy tekst ? Analizując poprzednie komentarze zadaję sobie pytanie, czy nie zaszło nieporozumienie ; jedno zdanie przytoczyła Pani w cudzysłowie i jest jakby zaczerpnięte z komentarza pani Teresy Garland ? Proszę odpowiedzieć, ponieważ nie byłoby moim zamiarem dać niewłaściwą odpowiedź osobie komentującej komentarz , a nie sam artykuł.

      Reply
    • 24 września 2018 at 15:44
      Permalink

      Przeczytałam cały tekst bardzo uważnie i przyznaję,że nigdzie nie dostrzegłam cytowanego fragmentu , natomiast widnieje on w komentarzu niezależnym od autora tekstu. Autor bardzo dobrze zna pracę nauczycieli i byłby ostatnią osobą, która wypowiedziałby się obraźliwie w stosunku do ludzi wykonywającym ten zawód ale też konkretnie przeciwko tej profesji w sensie stricte. W mojej najbliższej rodzinie mam trójkę nauczycieli z których dwoje jest już na emeryturze, najmłodsza siostra jest dyplomowanym nauczycielem języka polskiego i do emerytury musi jeszcze przepracować co najmniej 10 lat. Jest nauczycielem bardzo lubianym i bardzo cenionym, wyróżniona nagrodą ministra edukacji i kilkukrotnie nagrodą kuratora, zawód nauczyciela był jej ogromną pasją a dzisiaj w rozmowie ze mną potwierdza, że już nie wytrzymuje, że zmieni pracę na całkowicie inną, bo ją ta praca wykończy. Z ust moich sióstr i znajomych nauczycielek wiem, że to co dzisiaj obserwujemy w szkole stoi na styku rozsądku i paranoi. Kiedyś nauczyciel był autorytetem , ceniony przez rodziców i szanowany przez uczniów. Dzisiaj liczy się uczeń, potem rodzic , następnie dyrektor i na końcu nauczyciel. Do tego dochodzi rozbudowana do granic absurdu administracja i żenująco niska płaca nieadekwatna do stawianych wymagań nie tylko merytorycznych ale też estetycznych. Zawód który jeszcze kilka lat temu stał w jednym szeregu z zawodem lekarza i prawnika został zdewaluowany do rangi podrzędnego edukatora w kole gospodyń wiejskich. Solidarność zawodowa nauczycieli też została rozbita i bardzo podzielona, jeśli nauczyciele nie zbojkotują tych krzywdzących zawód reform i ciągłego zaniżania poziomu edukacji to czeka nas stagnacja i podział społeczny którzy już jest bardzo widoczny, a będzie jeszcze bardziej. W efekcie uczniowie zamożnych rodziców podejmą naukę w szkołach prywatnych a w szkołach społecznych będą się uczyć ci, których zadaniem będzie zdobycie umiejętności podpisania się , dodawania do dziesięciu i tabliczki mnożenia do pięciu.

      Reply
      • 24 września 2018 at 17:29
        Permalink

        Szanowna Pani Ireno, dziękuję za rzeczowy i konkretny komentarz. Jest on kolejnym sygnałem płynącym do mnie z różnych stron Polski i jedynie potwierdza to, że polska edukacja stoi “pod ścianą”. Nie wiem, co złego i absurdalnego wydarzy się w polskim szkolnictwie, ale pewne jest to, że wszyscy odpowiedzialni nauczyciele ( a jest ich przytłaczająca większość) stoją przed niezmiernie trudnymi decyzjami i powinni zacząć się solidarnie organizować. Ja do Pani komentarza dodałbym jedną ważną rzecz, a mianowicie szkoły winny być miejscem, w którym dzieci i młodzież mają znaleźć pomoc i przyjazne nauczanie, ale też uczniów muszą obowiązywać pewne zasady odpowiedniego zachowania, określonej kultury i szacunku dla nauczycieli, a za złamanie tych zasad muszą ponosić określone konsekwencje ( nie jakieś enigmatyczne, lecz odczuwalne). Przydałby się wzorzec brytyjski; uczeń notorycznie przeszkadza w prowadzeniu lekcji, lub jest arogancki – zostaje skierowany na terapię do psychologa i automatycznie na ten czas jest zawieszany w czynnościach ucznia za uprzednim powiadomieniem rodziców. Oczywiście zaraz zacząłby swoją demagogię Rzecznik Praw Dziecka i jeszcze tysiąc innych organizacji broniących dobra rzekomo pokrzywdzonych uczniów. Pytam więc , kto broni spokojnych uczących się dzieci, gdy nieliczni, ale aktywni rozwydrzeńcy swoim zachowaniem uprzykrzają innym pobyt w szkole i uniemożliwiają im normalną naukę ? To są sprawy, do których trzeba będzie wrócić i dlatego zapraszam nauczycieli do naszego grona, abyśmy mogli rozmawiać i działać. Pozdrawiam mocno.

        Reply
    • 25 września 2018 at 16:31
      Permalink

      Szanowna Pani Iwo, uważam że nauczyciele powinni się wreszcie obudzić, ale nie żądając kasy tylko zwracając się z POKORNĄ prośbą do uczonych profesorów z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego po PROGRAM i zacząć go wdrażać we wszystkich szkołach bez względu na konsekwencje ze strony ministerstwa ideologizacji społeczeństwa pardon ministerstwa edukacji! To jest rozwiązanie! Grona nauczycielskie powinny mieć trochę pokory i szacunku dla PRAWDY! Szkoła jest od edukowania a nie od ideologizowania co robi się teraz w Polsce…. np. poprzez wprowadzanie ideologii gender… Uważam że nauczyciele powinni utworzyć Antyideologiczny Ruch Oporu!

      Reply
      • 25 września 2018 at 17:20
        Permalink

        Pani Tereso, Pani jest niepohamowaną ignorantką i wypisuje Pani kolejne bzdury. Mam kontakty z nauczycielami z różnych stron Polski i naprawdę powielanym przez Panią kłamstwem jest, jakoby szkoły w Polsce propagowały ideologię gender – takimi bredniami naprawdę obraża Pani ogromną liczbę polskich nauczycieli, a powinna Pani wiedzieć, że każda szkoła rękoma i nogami broni się przed przypadkowym wdrażaniem jakichkolwiek ideologii. Jeśli ktoś by dopuścił się takich działań, to miałby rozmowę z dyrektorem i mógłby utracić pracę. Poza tym, jeśli Pani tak twierdzi i zna Pani takowe przypadki, to proszę je wskazać wraz z uzasadnieniem, w jaki sposób się to przejawia. Albo Pani wskaże na konkrety, albo przyjmie Pani do wiadomości, że Bastion Dialogu nie jest doświadczalnym zakładem psychiatrycznym. A jeśli chodzi o wykład prof Guza, to owszem są to czysto teoretyczne i bardzo ciekawe rozważania teoretyczne znakomitego znawcy z zakresu między innymi teologii moralnej życia społecznego, natomiast nie widać w nim żadnych rozważań i rzeczowych wskazań odnoszących się do edukacji dzieci i młodzieży w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

        Reply
  • 23 września 2018 at 19:44
    Permalink

    Szanowny Panie Jarosławie,
    Zacznijmy od tego że dzisiejsze programy edukacyjne jak i nauczyciele nie służą człowiekowi jako istocie duchowo-cielesnej którą człowiek jest lecz służą materialistycznemu systemowi. W niektórych szkołach wręcz zabrania się dzieciom podstawowego prawa naturalnego do odmawiania modlitwy co jest KARYGODNE! Przecież to żadnej szkody nikomu nie wyrządzi jeśli dzieci się pomodlą!

    Dzisiejsze grona nauczycielskie zajęte wypełnianiem papierków związanych z edukacją uczniów oraz wdrażaniem narzuconych odgórnie ogłupiających młodzież IDEOLOGII, zatraciły prawdziwy sens i cel swojej pracy…. nie uczą oni naszych dzieci, tak podstawowej rzeczy jak LOGICZNE MYŚLENIE lecz każą wypełniać dzieciom idiotyczne testy z których nic dobrego nie wynika. Nie uczy się dzieci myślenia. Zaraz po wojnie zaczęto usuwać w Polsce przedmioty uczące myślenia i logicznego wyciągania wniosków czyli usuwano logikę, filozofię, łacinę, propedeutykę filozofii. Polacy mieli być narodem głupim. To akurat posunięcie się wrogom Polski udało widząc jak bardzo mamy ciemny naród w kwestiach podstawowej wiedzy o istniejącej rzeczywistości, nie mówiąc o tzw.elytach w tym inteligencji nauczycielskiej…….

    Dlatego najważnieszą kwestią w oświacie jest ZMIANA PROGRAMU a nie dawanie kasy wciąż wyciągającym rękę do budżetu państwa nauczycielom. Im zawsze będzie mało. Jak chcą zarabiać więcej to niech zmienią zawód. Natomiast ja się w ogóle nie obawiam tego że za kilka czy kilkanaście lat nie będziemy mieli nauczycieli. Nawet jeśli ich nie będzie to sobie poradzimy.

    Ja ma w głowie taki system że w szkole wystarczą: woźny, Pani dyrektor oraz…… grupa rodziców na zmianę nadzorujących w nauce swoje własne dzieci. Nauczyciele wcale w tym moim projekcie edukacyjnym nie są niezbędni. Owszem, od czasu do czasu taki nauczyciel np. raz na tydzień przyjedzie, sprawdzi zadania i wyjaśni jakieś kwestie jeśli dzieci czegoś nie rozumieją. Najważniejszy będzie tu PROGRAM opracowany przez najlepszych polskich ekspertów z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego uwzględniający potrzeby dzieci i młodzieży jako istot duchowo-cielesnych. Następnie na podstawie opracowanego PROGRAMU wszystkie wykłady zostaną nagrane na wideo a następnie OBOWĄZKOWO wyświetlane w każdej szkole w ramch przedmiotowych godzin edukacji. Będą to programy w których nacisk będzie łożony na przekazanie młodemu pokoleniu narzędzi do rozpoznawnia prawdy od fałszu i od manipulacji, na naukę logicznego myślenia i właściwego wyciągania wniosków oraz wychowywanie młodzieży na prawdzie, na właściwych wartościach etycznych i moralnych, bo tylko takie społeczeństwo, mądre, rozumne i o silnym kręgosłupie moralnym, może odrodzić ten nasz kraj i zapewnić dobrobyt i rozwój przyszłym pokoleniom Polaków.

    Ja proponuję system zdalnej edukacji indywidualnej bezpośrednio przez internet (dla dzieci tych rodziców którzy są w domu) oraz system zdalnej edukacji zbiorowej przez internet który odbywałby się w każdej szkole. W każdej klasie pod rotacyjnym nadzorem rodziców na dużych ekranach byłyby wyświetlane wykłady z kolejnych przedmiotów. Nie wiem czy u Pana w szkole tak było, ale ja pamiętam w szkole podstawowej oglądaliśmy wspólnie filmy wyświetlane na dużym ekranie na sali gimnastycznej. Ja proponuję coś podobnego właśnie. Dodatkowo byłaby z tego też korzyść taka że wespół z uczniami mogliby dokształcić się również rodzice i nauczyciele z przedmiotów których nie znają np. filozofia, logika, łacina, propedeutyka filozofii które to przedmioty powinny być OBOWIĄZKOWYM KANONEM w każdej polskiej szkole podstawowej. Plusem byłoby również i to że rodzice w końcu przestaliby „umywać ręce” posyłając swoje dziecko do szkoły a potem winiąc szkołę za złe nauczanie…

    Uważam że zamiast się cofać do tyłu idźmy do przodu bo technologia na to pozwala!

    Reply
    • 23 września 2018 at 22:28
      Permalink

      Pani Tereso, dziękuję za komentarz, ale wyrażone w nim Pani zastrzeżenia są nie do przyjęcia. Odnośnie pierwszego Pani akapitu : cytuję – “nauczyciele nie służą człowiekowi……….”. Otóż jest to nieprawda ! Nauczyciele służą młodemu człowiekowi w jego kształceniu się i ich praca stanowi kluczowy etap w życiu każdego człowieka. Nikt też dzieciom nie odmawia prawa do modlitwy, są to sporadyczne przypadki, za to nagminne są zdarzenia lekceważenia modlitwy przez same dzieci.
      Odnośnie drugiego akapitu : niby to jakie ideologie są narzucane uczniom zamiast rzeczowej nauki ? Co do nauki logicznego myślenia – już sama matematyka i fizyka uczą logicznego myślenia, a w przypadku matematyki niektóre działy stanowią wręcz trening logicznego rozumowania. Co do propedeutyki filozofii i samej filozofii już wyczerpująco wyjaśniałem Pani w innych komentarzach, że na pewnych etapach jest to niemożliwe. Ciekawe, co Pani ma do zarzucenia inteligencji nauczycielskiej ? Odnośnie akapitu trzeciego : z całym szacunkiem, ale zastosowała Pani retorykę degenerata spod budki z piwem – “jak im źle, to niech zmienią zawód”. Owszem, już zaczynają, ten proces już trwa i to jest i może być tragedia dla Polski ! Tak bardzo tego Pani pragnie ?
      Odnośnie akapitu czwartego : pragnie Pani szkoły bez nauczycieli ? Wszak to jakaś chora urojona wizja nie mająca żadnego sensu. Jeśli tak miałby wyglądać program edukacyjny, jak Pani to opisała, rzekomo według najlepszych Pani zdaniem specjalistów, to niechaj Bóg broni, aby coś podobnego w tym nieszczęsnym kraju się przydarzyło !!!
      Odnośnie ostatniego akapitu ; gdyby miała Pani elementarną wiedzę o nauczaniu, to by Pani wiedziała, że edukacja uczniów musi przebiegać z uwzględnieniem różnych form przyswajania wiedzy, w tym przede wszystkim szereg ćwiczeń z poszczególnych przedmiotów. Pani wspomnienie o wyświetlaniu filmów w szkole przed wielu laty ; były to filmy dla rozrywki, a czasami edukacyjne pokazane okazjonalnie od czasu do czasu.Na nich nie da się opierać całej edukacji, dzisiejsze urządzenia multimedialne są narzędziem wspomagającym, a nie podstawowym sposobem nauczania. Powiem szczerze, od razu widać, że o nauczaniu nie ma Pani najmniejszego pojęcia, a Pani ostatnie zdanie – “zamiast cofać się do tyłu, idźmy do przodu, bo technologia na to pozwala” skomentuję następująco : cofać można się Pani Tereso jedynie do tyłu ( inaczej się nie da !), a swoimi propozycjami już sugeruje Pani cofnięcie edukacji o ponad 600 lat ( i wcale nie wiem, czy nie więcej). Serdecznie pozdrawiam, ale proszę spojrzeć na dotychczasowe sukcesy naszej oświaty i nie wypisywać takich bzdur. Ja osobiście bardzo cenię i szanuję modlitwę, ale Pani wybaczy – na modlitwie, odmawianiu różańca i wtłaczaniu dzieciom zawiłych rozpraw filozoficznych nigdy żadna szkoła, nawet typowo katolicka, nie wypuściła dobrze wyedukowanych absolwentów. Znam szkoły katolickie, ich dyrektorów i zapewniam, że czytając Pani wywody przecierali by oczy ze zdumienia.

      Reply
      • 25 września 2018 at 16:15
        Permalink

        Szanowny Panie Jarosławie, Pana krytykę w stosunku do mojej wypowiedzi podsumuję tak: Mam wrazenie że nie ma Pan pojęcia czego tak naprawdę potrzebuje człowiek aby żył godnie i zgodnie ze swoim przeznaczeniem….. i zastanawiam się czy Pan wie po co żyje człowiek…. co powinno być najważniejsze w życiu człowieka…

        A tutaj pisze Pan:”sugeruje Pani cofnięcie edukacji o ponad 600 lat ( i wcale nie wiem, czy nie więcej).” Akurat tu trafił Pan w sedno! Musimy zawrócić do średniowiecza aby powrócić na właściwe tory rozwoju człowieka jako istoty duchowo-cielesnej! To właśnie wtedy nauka rozwijała się bardzo dobrze, powstawały wspaniałe dzieła sztuki, rozwijała się prawdziwa kultura. Najgorsze nastąpiło podczas reformacji Lutra. Wtedy to cywilizacja zachodnia weszła bezpowrotnie na drogę destrukcji intelektulanej, moralnej i duchowej. Polska która opierała się tej destrukcji przez wieki, jest teraz pod atakiem…… Polecam Panu obejrzeć film dokumentalny (!) Grzegorza Brauna o Lutrze. Zmieni Pan zupełnie swoje postrzeganie średniowiecza i wieków potem…. Gorąco zachęcam i pozdrawiam.

        Reply
        • 26 września 2018 at 08:06
          Permalink

          Pani Tereso, zamiast polecać innym jakieś filmy, proszę przestudiować historię kościoła, tam szeroko poruszona jest sprawa reformacji. Oczywiście według Pani nie mam pojęcia, po co żyje człowiek i co jest dla niego najważniejsze………i nikt poza prof Guzem z pewnością nic n ten temat nie wie!!! A, jeszcze zapomniałem, Polska jest pod atakiem – pytam -czyim ? Bo jak na razie, jeśli chodzi o oświatę polską, to w komentarzach jest atakowana przez Panią. Pisze Pani, że po reformacji cywilizacja zachodnia weszła na drogę destrukcji intelektualnej – skoro tak, to jak wyjaśni Pani fakt, że po okresie transformacji nauka tak bardzo zaczęła się rozwijać ? Kompletnie niemal w każdym zdaniu mija się Pani z prawdą.

          Reply
          • 26 września 2018 at 08:10
            Permalink

            Przepraszam, miałem na myśli zdanie ” po okresie reformacji”, a wstawiłem niechcący wyraz “transformacji” – to tak tytułem wyjaśnienia i sprostowania.

            Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.