HO! HO!HO! – czyli jak zadłużyć się na święta

Zbliżają się święta i już bankowcy zacierają ręce proponując Polakom kolejne super pożyczki. Ten czas jest naprawdę wyjątkowy pod wieloma względami, bo większość z nas ulegnie atmosferze Świąt Bożego Narodzenia, chcąc sprawić przyjemność swoim bliskim, najzwyczajniej się zadłuży. Oferujący kredyty mówią nam o wyjątkowo niskim oprocentowaniu oraz o preferencyjnych zniżkach. Pomija się jedynie mały niuans, że dany kredyt to „Ty” będziesz spłacać i ciebie obciążą dodatkowe koszty związane z tą spłatą, a kredytodawcy wezmą należną prowizję.

Większość ludzi cechuje się dobrocią oraz chęcią wzajemnego pomagania ludziom w niedoli. Wzajemne obdarowywanie się sprawia nam przyjemność, bo radość dziecka lub osoby którą kochamy jest dla nas podwójną nagrodą, przy tym nie bez znaczenia jest fakt, że sami dowartościowujemy się rolą Św. Mikołaja.

I o  tym doskonale wiedzą:

  • banki, sprzedający nam kredyty,pożyczki etc.
  • parabanki, oferujący ludziom biednym pieniądze jedynie na dowód osobisty. Ludziom którzy są uznani przez bankowców za niewypłacalnych. Oferują im tak zwane chwilówki, gdzie spłata jest liczona od drugiego miesiąca;
  • producenci (prawie wszystkich produktów), którzy w okresie świątecznym sprzedają dużą cześć swoich produktów lub usług, tutaj jest porozumienie pomiędzy bankami  i kwitnie system ratalny;
  • deweloperzy, którzy też wiedzą, że ludzie po roku pracy będą chcieli swoje pieniądze dobrze ulokować (dotyczy to tylko bogatej części społeczeństwa) ale to dobra okazja do promocji swojego nowo budowanego apartamentowca w którym lokale będą dostępne za rok;
  • właściciele fundacji, którzy żyjąc z nich często luksusowo doskonale wiedząc, że jak pokażą niepełnosprawne bądź ciężko chore dziecko, to mnóstwo ludzi wyciągnie portfel i wspomoże;
  • media (stacje telewizyjne czy radiowe, a także portale internetowe), to najlepszy czas na  reklamę danego produktu lub usługi i wyciągnięcie wysokich profitów;
  • szereg innych manipulantów, którzy wykorzystują ten krótki czas na szybkie wzbogacenie się.

Pozornie można powiedzieć, że wszytko jest tak jak należy, biznes kwitnie i o to chodzi. Rodzi się jednak pytanie czyim kosztem ten biznes kwitnie i czy społeczeństwo jest  świadome tej manipulacji, która z formułą świąt ma niewiele wspólnego. Dzisiejszą gonitwę i ewidentny brak czasu dla rodziny mamy zrekompensować drogimi prezentami i produktami o których jeszcze do nie dawna nie wiedzieliśmy, że istnieją.

Właśnie teraz rozpoczął się dla nich sezon wyciągania z naszego portfela kasy!!!

Od tej chwili wyżej wymieni wzajemnie prześcigają się w reklamach, które widzimy na co dzień w telewizji, a na które podatne są w szczególności najmłodsi. Nadmieniam, że koszt takiej 30 sekundowej reklamy w zależności od czasu jej nadawania wynosi od kilku tysięcy złotych do nawet 90 tysięcy złotych netto (tyle kosztuje 1 minuta w poniedziałki przed wyświetleniem serialu „M jak Miłość”).  Proszę sobie policzyć ile reklam zauważamy jedynie w trakcie wieczornego oglądania telewizji, począwszy od telefonii komórkowej, banków, fundacji których celem jest pomoc osobom niepełnosprawnym czy biednym, kończąc na konkretnej ofercie produktów. Ktoś kto za taką reklamę zapłacił, nie zrobił tego po to żeby stracić, zatem zapłacimy my wszyscy ,…,  a koszt? został uwzględniony w cenie produktu.

Czy nie wolelibyśmy kupować taniej lecz bez tej oprawy medialnej i atakowania typu MUSISZ TO MIEĆ?

Świąteczna wojna o nasze pieniądze rozpoczyna się z roku na rok coraz wcześniej. W tym roku już na drugi dzień po „wszystkich świętych” czyli 2 listopada, a kończy w pierwszych dwóch tygodniach po nowym roku, bo wtedy są wyprzedaże poświąteczne i noworoczne. Już od początku listopada, w sklepach mogliśmy dostrzec czekoladowe Mikołaje, a dostojne znicze zamieniono na bardziej kolorowe z motywami nawiązującymi do Świąt Bożego Narodzenia, pojawił się też ogromny wybór zabawek. Nastrój dopełnia muzyka obowiązkowo amerykańska, bo polska w Polsce to szczyt kiczu. Uzasadnieniem dla wyboru muzyki jest to, że amerykanie hołdują  zakupom świątecznym a są dla nas wciąż niedoścignionym wzorcem, dlatego Polacy w Ameryce są Polscy a Polacy w Polsce amerykańscy.Nie bez przyczyny co roku wyświetlany jest  „Kevin w Nowym Jorku”. Rodzice w domach robią swoim pociechom prezenty, aby dziecko nie czuło się gorsze ani w przedszkolu ani w szkole. Natomiast nauczyciele skrzętnie o tym dniu przypominają organizując mikołajki w wymienionych instytucjach i co za tym idzie niejako zmuszając rodziców do ponownej inwestycji w prezenty. Dalej to już reklama goni reklamę, a rodzic otrzymuje przekaz, że może nie podołać wydatkom i jego ukochani poczują się odrzuceni, gorsi, a dzieci będą wyśmiewane przez rówieśników. Nieprzerwanie nasze telefony komórkowe odbierają sms -y z super ofertami z których nieskorzystanie byłoby aktem bezmyślności. Sprzedają nam wszystko, głównie zadłużenie.

Kolejny okres reklamowego szaleństwa przypada na Walentynki, gdzie oprócz czekoladek i kwiatków sprzedawane są okazyjne wyjazdy do egzotycznych krajów. Tutaj dominuje zasada im mocniej kochasz tym bardziej się postarasz.

W tym roku producenci drogich zabawek oraz sprzętu elektronicznego liczą na bardzo duże zyski, bo przecież rządzący ufundowali ludziom „darmowy” program 500+. Piszę, że ten program jest darmowy ale tylko dla rządzących, którzy długami Polski dawno przestali się przejmować,  dla społeczeństwa pracującego za minimalną krajową, jest przede wszystkim kosztem.

Program 500+, w sposób oczywisty stymuluje beneficjentami, o czym doskonale wiedzą marketingowcy.
W związku z tym, że wcześniej tych rodzin nie było stać na nic, będą teraz kupować bez opamiętania i to nie tylko drobne upominki, a właśnie drogie prezenty zadłużając się jeśli będzie trzeba – bo przecież mają z czego oddać. Zapewniam państwa, nawet bogata część społeczeństwa aż tak drogich prezentów nie kupi swoim pociechom. Przyczyną takiego postępowania jest chęć sprawienia sobie oraz swojemu dziecku przyjemności, na jaką dotychczas nigdy nie mogli sobie pozwolić. To ciągłe równanie do bogatych, dążenie do posiadania wszystkiego i za wszelką cenę sprawia, że większość z tych ludzi nigdy nie znajdzie ukojenia, nie dozna satysfakcji, ani nie odczuje radości z powodu zbliżających się świąt.

Dla bogatych stworzono „fundacje” wykorzystujące dla swoich interesów ciężki los niepełnosprawnego dziecka, obrazy głodujących dzieci w krajach afrykańskich, bądź trudną sytuację uchodźców którzy potrzebują wsparcia. Jeżeli te aspekty nie zadziałają, pokazuje się tragiczny los dzikich zwierząt, na które notabene oni sami polują lub za duże pieniądze kupują łowieckie trofea.
Fundacje zakładane przez bogatych są często ich fanaberią służącą sprawieniu sobie przyjemności, kolebką ułudy bycia dobrym. Przeciętny  obywatel wierząc w dobroć wyśle wtedy sms-a  (za 1,23 zł),  bądź dorzuci się do świątecznej paczki. Zamożny w ramach tzw. dobrej woli  dając upust dla swojego snobizmu, uczestniczy w wystawnym balu charytatywnym. Prezentując się w środowisku celebrytów obwieszcza całemu światu, że tkwi w lidze i stoi po właściwej stronie ludzi z tzw. „klasą”.

„Najlepszą formą wspierania cierpiących dzieci jest wspomaganie stowarzyszeń osób niepełnosprawnych – oni rzeczywiście pracują z tymi ludźmi i muszą się rozliczyć co do grosza, bo fiskus im nie przepuści. W większości przypadków udzielają się charytatywnie”.

Tymczasem poziom zadłużania się naszego społeczeństwa rośnie i wszystko wydaje się być prawe za wyjątkiem konsekwencji, które niesie spłata tego zadłużenia. Tymczasem rząd udaje, że nie dostrzega ewidentnych przewinień konkretnych instytucji i nie robi nic żeby ten proceder uszczelnić i zmniejszyć.

I tak: Banki sprzedają kredyty tym, którzy nie spełniają podstawowych wymaganych kryteriów postawionych przez bank ważne, że w ogóle posiadają jakiś dochód. Najdziwniejsze jest to, że instytucje powszechnego zaufania nie dochodzą poprawności przedstawionych dokumentów i nie przyjmują na siebie odpowiedzialności w przypadku przewinień bądź zaniedbań – wina schodzi znowu na beneficjenta. Ta część społeczeństwa, która  okazuje się dochodami poniżej jakiegokolwiek minimum może przebierać w ofercie parabanków charakteryzującej się lichwiarskim oprocentowaniem. Tutaj też nie jest wymagany żaden szczególny dokument, nikt nie sprawdza dokładnie tożsamości, więc nie rzadko ofiarą pada przyzwoity niczego nieświadomy człowiek. Państwo oczywiście ten problem bagatelizuje.

Czy nadal uważacie, że rząd zabezpiecza nas przed lichwą? W marcu 2016 roku została wydana ustawa anty-lichwiarska, tymczasem parabanki dalej funkcjonują sprzedając tak zwane chwilówki, których realne oprocentowanie wynosi nawet 500% rocznie. Oczywiście parabanki mają doskonałych prawników, dlatego nie nazywają odsetek odsetkami,a ubezpieczeniem kredytu, obsługą kredytu, czy kosztami operacyjnymi … etc. Dzieje się to za pełnym przyzwoleniem elit rządzących i w zgodzie z przedmiotową ustawą.

Wszystko zaczyna się i kończy na telewizji, która bezpośrednio wpływa na nasze działania i manipuluje nami często lukrując rzeczywistość. A Prosty i ufny człowiek nie jest w stanie rozróżnić gdzie zaczyna się kłamstwo, bo wszystko co jest publikowane opiera się na częściowej prawdzie i umiejętnie połączonej ze sobą grze słów.

„Proszę przypomnijcie sobie jakie prezenty dawali bądź otrzymywali nasi dziadkowie, czy rodzice w latach 70, 80, 90-tych. Szczytem radości były pomarańcze, do tego trochę słodyczy bądź skromny prezent typu szalik czy skarpety, najczęściej zrobione na drutach:-), zdarzyła się też barwna książka, bądź niedroga zabawka dla dziecka. Niby taka tandeta, ale po latach to właśnie te święta człowiek najbardziej pamięta i do nich pamięcią najchętniej wraca”.

Kończąc, życzę wszystkim czytającym Zdrowych i Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, zdrowego rozsądku w podejmowaniu decyzji rzutujących na stan Państwa finansów.
Nie dajcie się omamić pięknym ludziom w śnieżnej oprawie i jeszcze piękniejszym obietnicom pożyczkodawców, bo oni nie są zainteresowani dobrem waszych rodzin. Głównym założeniem jest maksymalizacja zysków, a ten okres jest wyjątkowy.

10total visits,3visits today

Grzegorz Czuryło

Strateg-ekspert zarządzania, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wady: zdolność przewidywania skutków i konsekwencji rozwiązań systemowych w ujęciu 15-20 lat.

5 thoughts on “HO! HO!HO! – czyli jak zadłużyć się na święta

  • 13 grudnia 2016 at 10:57
    Permalink

    Mnie ten artykuł ogromnie się podoba jeszcze z innego powodu. Przez jego treść przebija się od dawna znana mi potrzeba skromności w życiu człowieka. Przez skromność nie rozumiem czegoś w rodzaju biedy czy nędzy, ale taki sposób postępowania, w którym zapewniamy sobie godne życie zarówno w znaczeniu materialnym , jak i duchowym. Skromność to realizacja potrzeb materialnych w takim zakresie, w jakim rodzina może cieszyć się z wszelkich ułatwień, dóbr materialnych wolnych jednak od wyniosłości, pychy czy zazdrości. W czasie świąt dużo mniej ważne jest, jakie dostaniemy upominki od bliskich, najważniejszym źródłem radości winna być ich obecność razem z nami przy stole. Świąteczne obżarstwo stoi w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem ( i często z zasobnością portfela ) , za to istotne jest znaczenie świąt, ich wymiar duchowy pozwalający niejako zatrzymać się w tym szalonym biegu życia i spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy. W powyższych komentarzach padło wiele cennych uwag, bowiem w zamęcie szału zakupów i także brania pożyczek ludzie gubią swoją tożsamość.

    Reply
  • 13 grudnia 2016 at 00:04
    Permalink

    Ludzie chcą się pokazać za wszelką cenę, dlatego króluje zastaw się a postaw się a nie z powodu cyt.”Większość ludzi cechuje się dobrocią oraz chęcią wzajemnego pomagania ludziom w niedoli.”. To co powoduje problem pożyczek to brak podstawowej wiedzy ekonomicznej i model społeczeństwa stawiający na indywidualizm.
    1. Analfabetyzm ekonomiczny – powodujący niekojarzenie podstawowych faktów z zakresu obrotem pieniędzmi. W końcu wystarczy sprawdzić ile osób rozumie powiązanie pomiędzy wysokością podatków a rozdawnictwem państwa aby zrozumieć dlaczego znalazło się tylu naiwnych w Amber Gold… Bo jak inaczej nazwać człowieka wierzącego w ponad 15% wzrost inwestycji bez ryzyka… Cóż gdy nie ma się w danej dziedzinie wiedzy zastępujemy decyzje emocjami.
    2. Brak więzi międzyludzkich – może wydawać się to dziwne ale jest to główny aspekt. W wielu krajach arabskich czy nawet azjatyckich pożyczka z banku jest ostatecznością gdy nie możemy liczyć na rodzinę i bliskich, bądź potrzebna kwota przerasta ich możliwości.

    Żeby iść do przodu powinniśmy uczyć się od innych. Dopracowywać to co własne i brać najlepsze rozwiązania od innych. Jeśli chodzi o lichwę i system bankowy na pewno godne uwagi są kraje arabskie gdzie lichwa jest konstytucyjnie zakazana… A sam sposób pożyczania pieniędzy polega na wspólnym partycypowaniu banku i klienta inwestycji w zyskach i stratach w takim samym wymiarze. Powoduje to sytuację że ktoś kogo nie stać na spłatę gotówki nie otrzyma ale zapewnia też pewność nie żyrowania kredytu przez 30 lat… Krótko mówiąc stoimy przed wyborem, pożyczamy wszystkim zwiększając ryzyko(a więc koszty kredytu) czy pożyczamy tylko tym którzy rokują spłatę tego…

    Reply
    • 13 grudnia 2016 at 01:59
      Permalink

      Panie Krzysztofie, naprawde pana komentarz sprawil mi przyjemnosc – nie dlatego ze pan krytykuje nasza glupote-tylko dlatego ze ktos w tym kraju mysli.

      A teraz mniej optymistycznie, gdyby nasi przedstawiciele rzadu mysleli tak jak pan – za dlugo by nie pociagneli pod wzgledem slupkow poparcia (bo tylko na tym nasze funkcjonowanie jest oparte), a spoleczenstwo gdyby wyszlo z Pana zasad nigdy by w zyciu sie nie zadluzylo.
      Problem jest jednak inny (oni chca wlasnie sie zadluzac i nikt zdroworozsadkowy nie jest im w stanie wytlumaczyc) nawet gdy pan oferuje spoleczenstwu bezpieczenstwo ekonomiczne, to i tak nie bedzie zainteresoawane.(oni chca przez chwile sie pokazac)
      Jedynym punktem zainteresowania tegoz spoleczenstwa to jest to ze ktos komus obieca wiecej i bedzie moglo zyc na tak zwany „krzywy ryj”

      Panie Krzysztofie – z tym mysleniem moim zdaniem spelniasz pan wszystkie wymogi na bycie ministrem finansow (u nas w Bastionie) ale nie spelnisz Pan wymogow w partaiach marketingowych takich jak PiS,PO,SLD,PSL,Kukiz,Nowoczesna -bo to jest wszystko to samo, tylko w innych mundurkach.

      Reply
  • 12 grudnia 2016 at 11:52
    Permalink

    Odkąd założyłem rodzinę trzymam się zasady prostej nie pożyczam na nic innego jak tylko na żywność w przypadku ciężkich chwil w życiu, a takie każdy z nas miał, może poza tymi którzy są totalnie oderwani od rzeczywistości. Do sklepu chodzę na zakupy głównie sam i zazwyczaj po posiłku aby nie nakupować niepotrzebnych i trujących słodyczy, cipsów itp. Całą rodziną jeździmy na zakupy tylko wtedy kiedy potrzebujemy kupić odzież. Musimy pamiętać jeszcze o jednej rzeczy każdy kredyt obciąża również naszych członków rodziny i cierpi równocześnie cała rodzina. Lata temu zaciągnołe kredyt w wysokości 20 tyś zł i spłacałem go 6 lat i wiem że to nie jest łatwe a spłaciłem w sumie z ubezpieczeniem 40 tyś. zł, wyciągnołem wniosek że nigdy więcej żadnych pożyczek, żyję za tyle ile zarabiam, skromnie ale szczęśliwie i ma to jeszcze jedną zaletę nie pozwalam sobie na poniżanie mnie w pracy ponieważ nie mam kredytów i mogę powiedzieć co myślę bez obawy że mnie zwolnią i będę miał komornika na karku. Słyszałem o kredytach których wartość ubezpieczenia byłą wyższa o 3 krotności kwoty pożyczanej ale trzeba uważnie czytać i radzić się innych w tych sprawach bo banki są po to aby nas zniewalać i przejmować nasze majątki, współczuje ludziom którzy zaciągneli kredyt na dom, ja dziękuję Bogu za to że nie musiałem tego zrobić i obecnie nie boję się mówić co myślę i czuję bo nikt nie ma nademną bata w postaci zobowiązań, wszystkie banki funkcjonują na tak zwanej lichwie, po to one są. Na koniec musimy pamiętać i zwracać na to uwagę że otrzymanie i rozpieczętowanie prezentu cieszy nas dosłownie kilkanaście minut, a po kilku godzinach mamy już tylko wspomnienie, a za kilka dni dochodzimy do wniosku że ja tak naprawdę tego nie potrzebuję a całkiem coś innego i nie koniecznie tak drogiego ale pozostają nam do spłacania raty i tu tkwi problem, ja osobiście jak przypadkiem na zakupach spotykam coś co kiedyś chciałem mieć ale nagle nadarza się okazja to kupić to wychodzę ze sklepu i idę na spacer 15 – 20 minut i odczekuję moment euforii, uwierzcie mi po tym czasie emocje opadają i nagle dochodzę do wniosku z małżonką i kalkuluję ile czasu potrzebuję na uskładanie takiej kwoty aby to kupić za gotówkę a w ostateczności po kilku dniach spotykam tę rzecz w innym sklepie może to nie ta firma i nie ma wszystkich bajerów jakie oferowano mi czasem za drakońską cenę, ale okazuje się że mam tyle gotówki w portfelu że mogę sobie tylko na to w chwili obecnej pozwolić i reasumując ten przedmiot będzie nam o wiele dłużej służył a niżeli ten na który chciałem ulec chwili, tak dziwnie to jest skonstruowane ale wiem jedno jak czegoś pragniemy to nie zawsze się to ziści ale to zdarzy dopiero w momencie kiedy o tym zapomnimy, i wtedy doznajemy olśnienia że tamten moment zachwytu nie był dla nas odpowiednią chwilą i ja tak podchodzę do wszystkich drogich zakupów i zwyczajnie głównie sam jeżdżę na zakupy z listą od żony i dzieci ponieważ nauczyłem się rozwagi nad własnymi emocjami. Polecam każdemu wykonać taki test a gwarantuję wam że to zacznie działać wy będziecie szczęśliwymi ludźmi bez długów i będziecie mogli szefowi (który notabene jest zaprogramowany bo ma parcie z góry na efekty ponadnormowe) powiedzieć prawdę jak was zacznie poniżać w pracy ponieważ on ma dużo większe kredyty niż ty a najczęściej dom (za 1 mln. zł), samochód (za 150 tyś bo niewypada mu kupić taniego aby go nikt nie wytykał palcem że jest dyrektorem a jeździ dziadostwem) a tak naprawdę to nawet on jest w kredycie i nie potrafi wybrnąć z tej pętli długów, wiem co piszę bo w mojej rodzinie są ludzie którzy wpadli w takie pętle obłędu magii świąt i chęci pokazanie się innym i mieli tylko jedno potknięcie a w chwili obecnej żyją jak żebraki z ulicy, dla mnie to są świetne przykłady do pokazywania jak nie należy postępować i rozgryzać to psychologicznie. Może następnym razem zanim dacie się zmanipulować w sklepie magią obniżek i tanich kredytów to najpierw pójdźcie na spacer i przemyślcie to na spokojnie poza sklepem a unikniecie kłopotów i będziecie wolnymi bez długów ludźmi. Przepraszam za tak długi komentarz ale te problemy musimy umieć wyjaśnić i opisać aby zrozumieć mechanizm jaki stosują wobec nas hipermarkety i to na dodatek nie sprzedające naszych krajowych produktów bo ich jest już nie wiele na naszym rynku i tu apeluję o rozsądek i rozwagę ponieważ ja wolę nie mieć nic ale być wolnym bez długów człowiekiem.

    Reply
    • 12 grudnia 2016 at 14:29
      Permalink

      Panie MP21 – bardzo dziękuję za komentarz, który jest niezmiernie wartościowy. Czytając pana komentarz, jestem skłonny powiedzieć, że jest pan niezmiernie rozsądnym człowiekiem, który podchodzi do życia z bardzo dużym dystansem – tak trzymać.
      Jednak chciałbym też powiedzieć, jakby w Polsce było takich więcej Polaków jak Pan, to zapewniam nie musiałbym pisać w ogóle takich tekstów, bo społeczeństwo byłoby świadome pewnych działań marketingowych mających na celu wzięcie przez nich kredytu/pożyczki.
      Takich ludzi w Bastionie dialogu nam potrzeba – zapraszamy do współpracy: http://bastiondialogu.pl/a-moze-wspolpraca/

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *