Partie polityczne boją się tego rozwiązania jak diabeł święconej wody

Już od prawie 30 lat, przy okazji wyborów podejmowany jest temat, w jaki sposób powinny być finansowane partie polityczne. Rodzą się różne cudowne propozycje. Jedni mówią, że partie w ogóle nie powinny być finansowane z budżetu państwa, inni twierdzą, że wręcz jest to konieczne, bo tylko w ten sposób można zrealizować założenia partii. Znaleźliśmy skuteczne rozwiązanie problemu z receptą co należałoby zrobić aby ludzie, którym daliśmy kredyt zaufania realizowali zwycięski program. Przy takim rozwiązaniu suweren może stać się realnym pracodawcą wybranych przez siebie posłów (partii politycznych), a nie tylko maszynką do oddawania głosów. Program, który prezentujemy liczy sobie już kilka lat. Wszyscy politycy bardzo go chwalili uznając za genialny ale jednocześnie żadna partia nie jest zainteresowana jego wdrożeniem. DLATEGO, WDROŻENIE TEGO ROZWIĄZANIA DO REALIZACJI BĘDZIE NASZYM  NAJWAŻNIEJSZYM POSTULATEM.

  Sprawiedliwie wcale nie oznacza równo

Dla udowodnienia swojej tezy przytoczę krótką historyjkę, która pozwoli na łatwe zrozumienie znaczącej roli płatnika.

Większość z nas gospodaruje pieniędzmi, które sami zarobiliśmy, niewielu ma to szczęście wszystko otrzymać na tacy. Każdy kto zarabia, decyduje sam o swoich wydatkach zazwyczaj w sposób racjonalny, tak aby sobie, bądź swojej rodzinie zabezpieczyć życie na możliwie najwyższym poziomie. O wydatkach finansowych w rodzinie zazwyczaj decydują małżonkowie, czyli żona wraz z mężem. Pewnego dnia do rodziców przychodzi ich pełnoletnie już dziecko, żądając kupna sportowego samochodu ,…, bo ma już prawo jazdy i wszyscy jego koledzy posiadają własne „wypasione bryki”:-). Rodzice mówią – jak będziesz sam zarabiać, to będziesz decydować o swoich wydatkach, jak na razie to My ciężko pracujemy i zarabiamy-  dlatego mówimy stanowcze NIE!  Takim sprzeciwem nie pozwalają, pełnoletniemu już dziecku na podejmowanie decyzji finansowych dotyczących ich portfela, zatem dlaczego pozwalamy na to rządzącym?

Wpływ polskich podatników na działania rządzących

Polscy podatnicy powinni mieć wpływ na możliwość i wysokość przeznaczanych środków finansowych na rzecz konkretnej partii w zależności od swoich upodobań i działań,  które im odpowiadają bądź nie.  Wystarczający wynik wyborczy partii nie może być największym i często jedynym kryterium jej finansowania.

W mojej ocenie, decyzje o wysokości posiadanych przez partie polityczne środków, powinny być podejmowane tylko przez płatników podatkowych płacących podatki w Polsce. Ludzie uciekający przed podatkami z Polski lub mieszkający już od kilkudziesięciu lat poza Polską, mogą decydować o wyborze partii tylko podczas wyborów ale nie będą mieli możliwości kształtować polityki wybranej partii, poprzez realny wpływ środków finansowych.

System fiskalny dobrym narzędziem do głosowania

Rozwiązanie kwestii związanych z finansowaniem partii politycznych jest proste przy wykorzystaniu istniejącego systemu fiskalnego. W tym systemie wdrożona jest pełna ochrona danych osobowych, oraz kryptografia.

Każdy obywatel polski, ma obowiązek  złożenia zeznania finansowego raz w roku. Jeżeli nie rozlicza się w Polsce i tym samym  nie partycypuje w kosztach funkcjonowania państwa, nie ma prawa decydować o kierunkach rządzenia, a tym samym finansowania konkretnej partii.

Podstawą do rozliczenia podatku dla każdego obywatela RP – osoby fizycznej, jest arkusz podatkowy PIT-36 lub PIT 37. Bez trudu można w nim dodać rubryki w których widniałyby zarejestrowane w KRS ugrupowania polityczne. Każdy obywatel mógłby zaznaczyć swoje preferencje polityczne. W przypadku braku takich preferencji mógłby zaznaczyć opcję – nie wiem.

Kwotowo czy procentowo?

Dedykowana na partie suma, powinna być zawsze określana kwotowo. Określenie procentowe to wielka niewiadoma i tym samym nierówność, bo 1% może  oznaczać setki tysięcy złotych, kilka złotych  bądź nawet zero. Zakładamy, że będzie to symboliczna kwota 20zł od każdego TAK dla danej partii i 20zł do równego podziału od każdego NIE WIEM.  Aktualnie jest zdecydowanie mniej, ale nie bądźmy  skąpi dla tych, którzy o nas dbają. Uzyskana w ten sposób kwota zmotywuje partie do działania na rzecz poprawy życia wszystkich Polaków, wyeliminuje częściowo nieefektywne działania, ukróci ewentualne próby oszustwa – prosta matematyka.

Według money.pl płatników podatku w Polsce jest ponad 25 mln – taka ilość pomnożona przez 20 zł – daje nam kwotę 500 mln zł. W mojej ocenie jest wystarczająca i pozwala każdemu zarejestrowanemu i zaistniałemu w różnej formie na arenie społecznej  (nie koniecznie wybranemu przez naród), ugrupowaniu politycznemu przetrwać rok.

Bat na partie

W tym założeniu partie nie będą mogły pozyskiwać żadnych darowizn zewnętrznych i korzystać ze sponsoringu przez przedsiębiorstwa państwowe, czy różnego rodzaju lobby. Mogą mieć jedynie swoje składki członkowskie i wsparcie finansowe z uzyskanego od płatników podatku poparcia społecznego. Gdy przeciętny wyborca zaznaczy niszowe ugrupowanie, które dopiero co powstało dlatego, że strasznie podoba mu się ich program, działanie czy wypowiedzi, oznacza to, że 100% jego dedykowanego podatku – czyli 20zł. będzie w tym roku posiadać właśnie ta partia, a nie partia rządząca.

Co dzięki temu zyskamy?

Generalnie taki podział finansów pozwoli nowym ugrupowaniom na ich zaistnienie na scenie politycznej i na działania sprzyjające popularyzacji danej partii, bez borykania się z ogromnymi problemami finansowymi, a starym i skostniałym partiom nie pozwoli spocząć na tzw. laurach. Taka wschodząca  partia będzie mogła zdecydowanie wcześniej zaprezentować swoim potencjalnym wyborcom swój program wyborczy i związane z nim pomysły na uzdrowienie gospodarki.  Jeśli wygra głównie dzięki  obietnicom wdrożenia jakiegoś rozwiązania, a słowa nie dotrzyma – to w następnym roku otrzyma zdecydowanie mniejsze wsparcie finansowe. Poprzez takie rozwiązania, słowo dane suwerenowi nabierze znaczenia i wymiernej wartości, tym razem wyrażonej w konkretnej kwocie.

Dlaczego nasz kraj został rozkradziony?

Gdybyśmy wdrożylibyśmy ten system 25 lat temu, to wszystkie partie rządzące, wraz ze sprzedajnymi związkowcami w tamtych latach, nie zniszczyłyby  naszych kopalń, hut, stoczni oraz innych zakładów pracy. Daliśmy im swoje przyzwolenie. NIE!!! dla dalszego marnotrawienia środków.

W ciągu dwóch lat odcięlibyśmy ich od  „złotego” źródełka, pozbawiając możliwości korupcji.

Wypełniasz swój PIT – wybierasz partię na którą idą Twoje pieniądze. Nie wypełniasz – to nie finansujesz i nie decydujesz – proste!

W tak zbudowanym systemie nasi politycy mieliby założony „łańcuch na szyję” odczuwając wręcz elektryzującą mobilizację do uczciwego działania. Brak realizacji postulatów zawartych w kampanii wyborczej, spowodowałby niechybny upadek partii w sposób naturalny.

Naszym żelaznym postulatem winien być społeczny zakaz  pozyskiwania kapitału dla różnych partii z różnego typu fundacji, od przedsiębiorców, korporacji, czy innych organizacji posiadających osobowość prawną, którzy wpłacają pieniądze w zamian za lobbowanie konkretnych przywilejów.

Wysokość składek członkowskich, powinna być uregulowany każdego roku. Jeżeli w roku poprzednim najniższa wysokość składki członkowskiej wynosiła 100zł/rocznie to maksymalna rozpiętość wysokości składki, nie może być wyższa aniżeli 20%. Taki system finansowania w znaczny sposób ukróciłby szereg spekulacji, zlikwidowałby korupcję i w sposób prosty zniweczyłby plany malwersantów i spekulantów.

Transparentność finansowa

Na plan pierwszy wysuwa się od wielu lat oczekiwana i deklarowana transparentność finansowa w działaniach partii politycznych. Z pewnością nie byłoby możliwe nadmierne i dowolne wydawanie pieniędzy. Sam system finansowania zmusiłby do oszczędności, ponieważ pozyskanie większych funduszy zależałoby od opracowania dobrych programów, sprawdzonych rozwiązań bez zbędnego praktykowania i wdrażania ich w sferze społecznej,  gospodarczej, czy obronnej. Jeśli na przykład przedstawiciele danej partii obiecają wyborcom poważne zajęcie się problematyką np. osób niepełnosprawnych, to nie odważą się sprawy odwlekać na kolejną kadencję. Lekceważenie jakiejkolwiek grupy społecznej, oznaczałoby utratę znacznych środków finansowych na działalność partii.

Obecnie mamy problem z rezydentami lekarskimi – pytam, czy problem powstał dzisiaj, czy jest konsekwencją zaniechania spraw związanych ze służbą zdrowia przez wszystkie ugrupowania polityczne od co najmniej 20 lat?

Podobnie z inną dziedziną gospodarki np. z obronnością. Żadna partia lub koalicja rządząca nie odważy się przez kilka lat okłamywać Polaków, że będą produkowane bądź zakupione dla armii niezbędne środki bojowe, wiedząc, że ich nie będzie. Takie postępowanie byłoby przejściem ze stanu rządzącej partii politycznej do stanu niebytu politycznego.

Umowa społeczna zobowiązuje

Zarysowany wyżej sposób finansowania partii jest w znacznym stopniu uzależniony od preferencji politycznych, a także poglądowych płatników podatków, czyli dominującej części elektoratu. W takim układzie możemy oczekiwać  odchodzenia od sfery ideologii światopoglądowej na rzecz konkretnych działań i wdrażania rozwiązań społecznie oczekiwanych. Nie chodzi o zaniechanie przyjętej hierarchii aksjologicznej uwarunkowanej kulturowo i historycznie – wręcz  przeciwnie, ważne, by przyjęty system wartości urzeczywistniać dla dobra wspólnego. Dana partia zyskuje środki finansowe proporcjonalnie do poparcia społecznego, tym samym jest to wielki sondaż społeczny i skuteczna droga do wyłaniania liderów. W tym rozwiązaniu mamy rodzaj umowy społecznej, w której  jedną stroną są wyborcy – podatnicy, a z drugiej przedstawiciele partii zdobywający mandaty w parlamencie. Wątpliwym wydaje się też, nasz udział jako świadków różnych i licznych afer z udziałem polityków w roli głównej. Obrady Sejmu z widokiem wyraźnie znudzonych posłów, czytających gazety, przysypiających, bawiących się telefonami komórkowymi, czy wreszcie zajadających kanapki przeszłyby do lamusa. Każdy poseł dbałby o swój wizerunek i nie odważyłby się na jakiekolwiek działania które okryłyby jego/jej ugrupowanie plamą. I jeszcze jeden argument przemawia za takim, a nie innym sposobem finansowania:

Po kilku dekadach obojętności i niesprawiedliwości Polacy uwierzyliby w to, że mają realny wpływ na politykę rządu. Taka wiara wpłynęłaby na wzrost zainteresowania się Polaków wszelkimi działaniami rządzących i tym samym ułatwiłaby ocenę ich pracy – ocenę merytoryczną, a nie jak dotychczas – medialną. 

Zmniejszenie niebezpieczeństwa niepożądanego lobbingu

Pojęcie lobbingu można rozpatrywać  zarówno w znaczeniu negatywnym, jak i pozytywnym. Przykładem pozytywnym będzie sytuacja pełnej zgody środowisk politycznych i społecznych w zakresie wdrażania pewnych zmian powszechnie uznanych za słuszne i przełożenia ich w nowelizację przepisów prawnych.

Bardzo niebezpieczny dla rozwoju państwa jest lobbing negatywny. W wielkim uproszczeniu da się go przedstawić następująco: wyobraźmy sobie, że pewnej tak zwanej grupie interesów zależy na wdrożeniu ustaw o określonej konstrukcji prawnej, niekoniecznie korzystnej dla Polski i jej obywateli, ale korzystnej dla korporacji. Dzisiaj większość parlamentarna może przegłosować takie ustawy bez obaw o własną pozycję. Finansowanie z budżetu państwa aktualnie zapewnia płynność interesów, a możliwość wspierania przez przedstawicieli owych „grup” to dodatkowy zastrzyk gotówki liczony w milionach złotych. W ramach wdzięczności  często również prywatne konto zostaje zasilone. Przegłosowanie niekorzystnej ustawy to dla wiodącej partii doskonały interes! Korporacja osiąga swój cel, a partia zyskuje pozycję lidera. W celu tzw. zamknięcia ust, przegłosuje się dla kontrastu wzrost dodatku pogrzebowego, lub wprowadzi kolejny program socjalny ….  I BĘDZIE SUPER!!!

W myśl tej propozycji przyjęcie przez partię pieniędzy w inny sposób niż wyznaczony prawem, byłoby przestępstwem o charakterze korupcyjnym. Taka partia zniknęłaby ze sceny politycznej, a jej liderzy ponieśliby odpowiednią karę.

Skutki finansowe

 W przypadku wdrożenia powyższej propozycji nie sposób pominąć efektów finansowych .Podczas trwającej kilka miesięcy kampanii wyborczej zarówno w wyborach parlamentarnych, samorządowych, czy prezydenckich jesteśmy obojętnymi świadkami trwonienia ogromnych, przede wszystkim Naszych pieniędzy. W czasie kampanii poprzedzającej wybory parlamentarne ogromne sumy pieniędzy są marnotrawione na setki tysięcy plakatów, billboardów (bardzo kosztownych) oraz spoty wyborcze w telewizji (gdzie 10 sekund w czasie najwyższej oglądalności to koszt nawet 50 tys zł.)  i innych środkach masowego przekazu. Do tego dochodzą koszty marketingu politycznego i specjalistów od PR (Public Relations) – to tylko drobny przykład. Pomijam fakt, że w trakcie kampanii partia rządząca już praktycznie nie pracuje a zajmuje się gównie kampanią ( a ponoć finansowanie ze środków społecznych jest zabronione) . Przy zastosowaniu naszego rozwiązania prowadzenie kampanii z takim rozmachem mijałoby się z celem (zwłaszcza za pieniądze podatników), bo ci rozliczyliby rządzących każdego roku z działania i doskonale znaliby liderów partii i jej program. 

Podobnie jest w wyborach samorządowych czy prezydenckich. Warto przypomnieć, że zaledwie w okresie pięciu lat mamy kampanie do wyborów parlamentarnych, samorządowych i  wyborów prezydenckich.

        W roku 2015, koszt wyborów parlamentarnych wyniósł 111 640 905 zł,

wyborów prezydenckich, 147 432 017 zł oraz niewypału referendalnego  dotyczące JOW-ów, 71 575 097 zł, co dało nam łączną  sumę: 330 638 019zł  nie uwzględnia ona   kosztów wyborów samorządowych, finansowanych również w podobny sposób.

Każda z nich pochłania z budżetu państwa od kilkudziesięciu do kilkuset milionów złotych. Wszystko w jednym celu, by potencjalny wyborca w zamęcie szumu medialnego dalece się pogubił i wybrał ładnie brzmiące hasła populistyczne z uwzględnieniem  anturażu kandydata na posła, bądź inne stanowisko do którego aspiruje.

Czego tak naprawdę chcemy?

Czy chcemy, aby w samorządach lub w parlamencie reprezentowali nas cwaniacy z układów, trwoniący na lewo i prawo publiczne pieniądze, czy oczekujemy, że wśród wybranych kandydatów znajdą się ludzie prawi z merytoryczną wiedzą, pracujący dla dobra Polski a nie dobra prywatnego?

POMÓŻCIE NAM!!! JEŻELI UWAŻACIE, ŻE POMYSŁ JEST DOBRY I MA SZANSĘ NA REALIZACJĘ UDOSTĘPNIAJCIE TEN I INNE NASZE POSTY, REKLAMUJCIE I PODTRZYMUJCIE TĄ IDEĘ. SAMI NIE DAMY RADY PONIEWAŻ ZBYT CZĘSTO TZW. WOLNE MEDIA NAS BLOKUJĄ.

Zachęcamy Państwa do merytorycznej dyskusji na postawiony temat, najlepiej na naszej stronie „Bastion Dialogu”. Jeśli nie będziemy wywierać nacisku na władzę w celu zmiany sposobu finansowania partii politycznych i tym samym ukrócenia możliwości malwersacji i korupcji,  to w dalszym ciągu za nasze pieniądze, o jakości naszego życia będą decydować hochsztaplerzy, cwaniacy, dyletanci  –  czyli (BMW) Bierni, Mierni, ale Wierni swoim dysydentom partyjnym, czyli tym, którzy czerpią ogromne fortuny z publicznych środków w zamian śląc uśmiechy w stronę naiwnych wyborców z kwiatkiem do butonierki w czasie kampanii.

Zapraszamy Państwa do współpracy z ludźmi Bastionu, bo tylko razem jesteśmy w stanie dokonać korzystnych dla Polaków zmian.

Możecie też nas wesprzeć symboliczną kwotą, abyśmy mieli szansę realnie wdrażać nasze rozwiązania systemowe i  rzucić wyzwanie wypasionym organizacjom politycznym.
Dla nas każda złotówka się liczy i jest podwójnie cenna.

2653total visits,8visits today

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

14 thoughts on “Partie polityczne boją się tego rozwiązania jak diabeł święconej wody

  • 18 października 2017 at 13:45
    Permalink

    Dobrze, że was blokują takie bzdury trzeba blokować , na coś się wreszcie przydała ta konrtola

    Reply
    • 18 października 2017 at 18:11
      Permalink

      Szanowny komentatorze, jest takie stare porzekadło – ” nie smiej się dziadku z czyjegoś wypadku,dziadek się śmiał i to samo miał”. Może Ciebie kiedyś gdzieś zablokują, więc radocha będzie niesłychana. No, a jeśli twierdzisz, że są tu napisane bzdury, to uzasadnij swoją tezę.

      Reply
  • 18 października 2017 at 13:42
    Permalink

    A ja tam nie chcę żadnej partii dawać moje 20zł. Każdy się pcha do koryta i tylko liczy pieniądze i jeszcze każdej partii dać. To co,sam sobie założę partię i też dostanę? Głupota jakaś!!!

    Reply
    • 18 października 2017 at 18:16
      Permalink

      Drogi Tomie, przecież i tak dajesz, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. To z Twych podatków budżet wykłada pieniądze na różne partie, tyle tylko, że nie masz nad tym żadnej kontroli, nie wiesz dokładnie, ile oni dostają i jak tymi pieniędzmi dysponują. Owszem,możesz założyć swoją partię, tylko popracuj nad programem, przekonaj do niego swych potencjalnych wyborców i będziesz otrzymywać odpowiednie pieniądze. Czujesz się na siłach ? to zrób to ! Powodzenia.

      Reply
  • 17 października 2017 at 20:32
    Permalink

    W Belgii maja obowiązek głosowania, dlatego u nich frekwencja wynosi ponad 90%

    Reply
  • 17 października 2017 at 20:29
    Permalink

    Autorowi to chyba sufit spadł na główkę, lub ciasny berecik nosi. Przecież to narusza zasady demokracji oraz niejawności. Co kogo obchodzi, na kogo głosuję

    Reply
    • 17 października 2017 at 22:24
      Permalink

      W odpowiedzi pragnę podkreślić, że finansowanie to nie głosowanie. Głosujemy i wybieramy jak zawsze raz na pięć lat ale finansując i dokonując wyboru każdego roku, dajemy mandat zaufania tej bądź innej partii. Rządzi partia wybrana ale niekoniecznie będzie ona finansowana jeśli zlekceważy wyborców.

      Reply
      • 18 października 2017 at 06:31
        Permalink

        Jak się nie wie co ile lat są wybory to reszta jest bez sensu.Przypomnę więc : w Polsce wybory do parlamentu są co 4 lata! Autorowi pewnie się pomyliło z prezydenckimi ale co to za różnica 🙂

        Reply
        • 18 października 2017 at 07:57
          Permalink

          Szanowny wyborco, absolutnie nic mi się nie pomyliło. Zaznaczyłem, że na przestrzeni 5 lat mamy międzi innymi dwie kampanie wyborcze na przykład do parlamentu. A nie jest tak ?

          Reply
        • 18 października 2017 at 20:19
          Permalink

          Panie Wyborco, a komu pan odpowiada, autorem nie jest jakaś Irena

          Reply
    • 18 października 2017 at 10:02
      Permalink

      Szanowny komentatorze, gdyby sufit spadł mi na głowę, to by nie było tego artykułu ! A co do demokracji, pod nią można podciągnąć wszystko. W dzisiejszych czasach i tak z trudem jesteśmy w stanie zachować swoją prywatność, więc o czym tu mówić. Zresztą w proponowanym modelu wspierania partii obowiązywałaby taka sama tajemnica, jak w przypadku zeznania podatkowego. Nikt nie musi publicznie ogłaszać, ile posiada pieniędzy ( oprócz osób zajmujących ważne stanowiska państwowe ), a jednak z mocy prawa powierzamy nasze dane właściwym urzędom i jakoś nie słyszę, by ktoś się buntował. A deklaracja odpisu na określoną partię w Urzędzie chroniącym nasze dane jest bardziej niejawna, niż codzienne rozmowy ze znajomymi o poglądach politycznych. Dlatego nie widzę w tym problemu.

      Reply
  • 17 października 2017 at 20:28
    Permalink

    Przeczytałam i jestem pod wrażeniem. Rzeczywiście jest to proste rozwiązanie i co więcej pozwoli patrzeć im na rączki. Mam tylko pytanie, czy nie za często będziemy głosować – bo to wychodzi w sumie co roku? Może lepiej byłoby zrobić np. co dwa lata? …. ale panie Jarosławie, czapki z głów za ten pomysł.

    Reply
    • 17 października 2017 at 22:33
      Permalink

      Udzieliłam już wyjaśnienia, ale powtórzę. Wybieramy jak dotychczas raz na cztery i pięć lat i ci co rządzą mogą ale nie muszą dysponować naszymi pieniędzmi na działania związane z utrzymaniem partii (proszę tego nie mylić). Jeśli wywiązują się z obietnic i pracują na rzecz suwerena otrzymują od nas mandat zaufania każdego roku (podobny do tego jakiego udzielają radni swojemu włodarzowi) wyrażony w określonej kwocie. Jeśli nie dotrzymują obietnic i działają na szkodę narodu – mają problem, bo kiedy skończy się ich kadencja wyrośnie im zdrowy konkurent z którym już sobie nie poradzą bez środków finansowych które suweren im zabrał.

      Reply
    • 18 października 2017 at 19:58
      Permalink

      Pani Joanno, to ja chylę czoła wobec Pani za staranne przeczytanie i przeanalizowanie naszych intencji. Natomiast to, co Pani nazywa corocznym głosowaniem, to istotnie można tak to sobie wyobrazić, choć nie do końca jest to prawda. Czym innym jest bowiem deklarowanie składki na daną partie, a odmiennym tematem będzie głosowanie na konkretnego kandydata w wyborach. Oczywiście możliwa jest taka sytuacja, że wyborca deklarował składkę na partię X , a oddał w wyborach głos na kandydata z partii Y . Dzieje się tak dlatego, że preferencje polityczne wyborcy są jego prywatną sprawą i nikt w to nie może ingerować. drugiej strony zapewne przyzna Pani, że w takim systemie finansowania partii mielibyśmy każdego roku autentyczny sondaż poparcia dla partii, a wtedy pewna konkurencja między nimi byłaby swoistym ” wyścigiem” na programy, zapewne coraz lepsze i na autentyczne działania prospołeczne i gospodarcze. Powtórzę słowa mojego idola politycznego, jakim był śp Prezydent USA Ronald Reagan – ” wspólnota ideałów fundamentem społeczeństwa „. Tylko czy ja doczekam realizacji naszych propozycji i dynamicznego rozwoju w Polsce ? Pożyjemy, zobaczymy, a na razie serdecznie pozdrawiam.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *