Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie – czyli jak zwolnić policjanta

Ostatnio zadzwonił do mnie jeden z policjantów, który w tamtym roku został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci. Do takich spraw podchodzę niezmiernie delikatnie, ponieważ obawiam się, że moja wiedza może okazać się niewystarczająca. Policjant o którym wspominam, opowiada mi całe zdarzenie. Mam dość bogate doświadczenie analityczne oraz dobrze znam się na ludziach i broni, zadając szereg szczegółowych pytań infiltrujących – mogę z wysokim prawdopodobieństwem powiedzieć, czy wersja policjanta brzmi spójnie i logicznie. Pytanie tylko dlaczego jego koledzy i prokurator wolą wierzyć przestępcom aniżeli policjantowi, dlaczego z taką determinacją dążą do jego osadzenia? Czyżby był ich wrogiem? Na to pytanie Policjant zaprzecza i mówi – nie, to nie możliwe, „przecież ja nikomu nigdy krzywdy nie zrobiłem”.

Jedno jest pewne, coś tu nie pasuje.

Po tym zdarzeniu minęło już 14 miesięcy i sprawa jest dalej nie rozwiązana. Policjant jest dalej zawieszony w swoich obowiązkach i nikt nie jest zainteresowany aby tą sprawę jak najszybciej zakończyć. Prowadząca sprawę prokuratura posiada wszystkie dostępne materiały: biometrykę, bilingi telefoniczne, e-maile, a nawet osobę – co jeszcze trzeba mieć oprócz dobrej woli, aby tę sprawę zakończyć i przedłożyć ją przed sądem?

Aby zrozumieć co się wydarzyło w ten feralny dzień należy przypatrzeć się kim był nasz przesłuchiwany przestępca. Czy policjant miał jakikolwiek motyw aby spowodować śmierć akurat tego człowieka?

Zróbmy portret psychologiczny denata, czyli pana Marcina, który w dniu 23 kwietnia około godziny 15:00 został śmiertelnie postrzelony podczas przesłuchania w pokoju przesłuchań. Na podstawie informacji policjanta prowadzącego. Pan Marcin, lat 29, nazywanym w swoim środowisku Siwym, był karany za drobne kradzieże z karą więzienia włącznie. Po jej odbyciu, na dwa miesiące przed swoją śmiercią wyszedł z więzienia, gdzie utrzymywał się głównie z drobnych kradzieży. Używanie dopalaczy i picie alkoholu było normą dnia codziennego. Jego ojciec zmarł z przepicia alkoholowego, a matka zaraz po śmierci ojca wraz z jego bratem wyjechała do Lublina do swojego konkubenta. Marcin wówczas przebywał w zakładzie karnym.

Po wyjściu z więzienia okazało się, że mieszkanie, w którym wcześniej mieszkał zostało wynajęte dla lokatorów, a następnie sprzedane. Trzeba powiedzieć jasno, „Siwy” po wyjściu z więzienia nie miał niczego, rodziny, mieszkania ani też żadnych perspektyw, bo resocjalizacja w Polsce,  jest jak znalezienie magicznego jednorożca – istnieje jedynie na kartkach papieru.

Ponadto Siwy miał dwójkę dzieci jedno 10 lat, a drugie około roku. Każde z inną kobietą i żadna z nich nie chciała mieć z nim kontaktu – przynajmniej na tydzień przed jego śmiercią tak twierdziły. Spał praktycznie wszędzie, począwszy od klatek schodowych, kątem u znajomych, kończąc na melinach, gdzie spożywał alkohol lub inne środki odurzające. Jego sąsiadka twierdziła, że dopalacze chyba coś mu popsuły w głowie, bo chciał popełnić samobójstwo, podcinał sobie żyły, a nawet raz chciał skakać z okna. Aby przeżyć, kradł praktycznie wszystko co mu pod rękę podeszło: kawę, jedzenie, radia samochodowe z lombardów, alkohol, po czym sprzedawał – i tak funkcjonował. Sklepy dla niego były rzeczywiście samoobsługowe, bo brał towar i najzwyczajniej z nich wychodził. Jak mu się na wystawie coś spodobało – tłukł szybę wystawową, po czym brał co popadło i jakby nic się nie wydarzyło odchodził z miejsca zdarzenia. Towar zdobyty w ten sposób sprzedawał każdemu, kto chciał zapłacić jakiekolwiek pieniądze.

Dlaczego Siwy był wezwany na policję?

Przesłuchanie Siwego w tym dniu było zwykłym zbiegiem okoliczności wynikającego z wcześniejszego niedopatrzenia policjanta (pytanie – niedopatrzenie, a może celowe działanie?). Ponieważ po ostatniej wizycie nie wpisano w protokół przesłuchania działania w tak zwanej potocznie w policji erki „R”, czyli działania w recydywie. Dlatego zostaje ponownie zaproszony na komisariat policji. Oczywistym jest, że Siwy chce być traktowany jak największy przestępca, życzy sobie aby być doprowadzonym, nie zgłasza się sam. Gdy policjanci z Kutnowskiego komisariatu zadzwonili do „Siwego”, celem zaproszenia go na komisariat i poprawy protokołu, to usłyszeli odpowiedź: – „Jestem u siebie, możecie mnie zgarnąć!”.

Wtedy właśnie po odbiór Siwego, zostaje wyznaczony młodszy aspirant Kucharski.

Wśród policjantów „Siwy” był tak zwanym uchem, czyli udzielał chętnie informacji na temat światka przestępczego. Dla niego każda zdobyta złotówka miała istotne znaczenie. W swoim środowisku przestępczym, liczył się wtedy gdy przynosił jakiś alkohol lub miał jakieś pieniądze. Wówczas pozwalali mu się przespać w ich melinie. W świecie przestępczym wyróżniały go jego tatuaże – nic więcej.

Był również leczony psychiatrycznie, co świadczy o jego częściowej niepoczytalności. W protokole przesłuchania pojawia się zapis: „Nie mam po co żyć, chcę umrzeć”. Już samo stwierdzenie powinno zastanowić prokuratora, czy Siwy sam wcześniej nie napisał własnego scenariusza, czekając na odpowiednią okazję by go wyreżyserować.

Na bazie tych informacji można wysnuć dwie tezy:

  1. chce popełnić samobójstwo;

  2. chce wrócić do świata, który zna czyli więzienia.

W związku z tym, że donosił policji na swoich kolegów, kwestia samobójstwa raczej nie wchodziła w rachubę. Fakty wskazują na to, że chciał wybrać wariant drugi – czyli powrót do więzienia. Skoro już ma wracać, w więziennej hierarchii chce stać wysoko. Wcześniej skazano go za kradzież wózka dziecięcego, to nie dałoby mu żadnego prestiżu, pewnym jest, że jego pozycja byłaby niska. Dla normalnego człowieka planowanie trafienia do więzienie brzmi absurdalnie i niedorzecznie, ale dla człowieka, który musi kraść aby przetrwać każdy kolejny dzień z trudem znajdując nocleg i coś do jedzenia, taka opcja okazuje się rozsądnym rozwiązaniem. Dla niego życie na wolności jest gorszym więzieniem i udręką. Więzienie daje mu pełną stabilizację życiową i zapewnia większe wygody.  Ma zapewniony wikt i opierunek. W przypadku osadzenia go z naruszeniem poważnych paragrafów, wśród współwięźniów będzie miał duży szacunek i będzie wzbudzał respekt. Ten wariant postępowania i myślenia jest najbardziej prawdopodobny. W takiej sytuacji mógł pojawić się plan zabicia jakiegoś policjanta „psa”. Należy również pamiętać, że we wszystkich mediach jawiłby się jako słynny zabójca policjanta – w jego sytuacji to zapowiedź awansu.

Nadarza się więc okazja. Policjanci z Kutna chcieli go ponownie przesłuchać i podpisać wcześniej nie podpisany protokół. Swoim prywatnym samochodem, na własne życzenie „Siwego”, przyjeżdża po niego tylko jeden policjant i aresztuje go zgodnie z procedurą. Zakłada mu kajdanki, po czym zawozi na komisariat. Widzę tutaj ogromne prawdopodobieństwo, że w tym miejscu aresztowany zapragnął zrealizować swój wcześniejszy zamysł.

Kutnowscy policjanci doskonale tego człowieka znali i traktowali go pobłażliwie, gdyż nie był dla nich żadnym zagrożeniem. W komisariacie w Kutnie są dość duże braki kadrowe, dlatego każdy naczelnik łata „dziury” jak tylko może. Wysłano więc młodego,… niech się wykaże, przecież „Siwy” jest niegroźny, to nie ma co pchać więcej ludzi – zapewne w ten sposób myślał naczelnik.

W pokoju przesłuchań zostają mu zdjęte kajdanki. Pan Marcin wcześniej wielokrotnie był przesłuchiwany, a przestępstwo, o które był oskarżony było banalne, więc nie było podstaw do obaw i stosowania szczególnych środków ostrożności.  Przesłuchanie prowadził  policjant – pan aspirant Łukasz Kucharski.

Pomieszczenie jest stosunkowo małe, nie ma tam monitoringu, ponieważ przesłuchiwani są tam zazwyczaj ludzie, którzy dokonali drobnych kradzieży lub popadli w konflikt z sąsiadami. Policjanci z oddziałów dochodzeniowo-śledczych walczą głównie z tonami papieru, a mniej z przestępcami. Policjant po przebyciu takiej służby, powinien bardziej leczyć się na pylicę wynikającą z kurzu lub przepuklinę wynikającą z przerzucania ton dokumentów, aniżeli z ran postrzałowych.

Przesłuchanie

Jest 23 kwietnia, dość ciepło około 20 stopni Celsjusza około godziny 14:00. Policjant wraz z przesłuchiwanym wchodzą do pomieszczenia przesłuchań. Po wejściu policjant wskazuje miejsce i każe usiąść przesłuchiwanemu. Po czym zdejmuje bluzę dresową i wiesza ją na wieszaku po lewej stronie, następnie zdejmuje przesłuchiwanemu kajdanki. Policjant siada za swoim biurkiem i wyciąga z kieszeni spodni etui, gdzie ma swój identyfikator oraz kartę elektroniczną do wyjścia z komisariatu, odkłada dokumenty na lewą stronę biurka poza zasięgiem rąk przesłuchiwanego (żeby mu nie przeszkadzały podczas wypełniania protokołu). W tym samym czasie (prawdopodobnie pierwszy raz) przesłuchiwany zauważa broń u policjanta.

Rys. Pomieszczenie przesłuchań

pomieszczenieŹródło: opracowanie własne na podstawie informacji policjanta

Policjant siedzi za biurkiem, a po jego prawej stronie za stolikiem siedzi Siwy. Policjant jest ubrany w podkoszulkę i ma broń w kaburze operacyjnej na pasku od spodni po prawej stronie. W pozycji siedzącej, całkowite ukrycie broni nie jest możliwe. Można wnioskować, że „Siwy” zauważył broń policjanta. Zauważył też, że kabura nie ma żadnego specjalnego zabezpieczenia poza mocniejszym zaciskiem, dostrzeże to każdy laik. „Siwy” zapewne cały czas analizuje jak można tą broń zdobyć. Policjant wypełnia protokół, więc nie może w pełni kontrolować przesłuchiwanego. Teraz powinno pojawić się pytanie, dlaczego przełożony nie wyznaczył drugiego policjanta, do pokoju przesłuchań, chociażby po to, aby od czasu do czasu monitorować sytuację? Odpowiedź na to pytanie jest trywialna. Zbliżała się godzina 15:00 – policjanci kończą pracę, a „młody niech dogina”. Policjant do 15 lat służby jest traktowany jako młody. Jego zadaniem jest bycie na każde skinienie swoich starszych kolegów. Młody i ambitny Łukasz nie chce sprawiać kolegom i przełożonym problemów więc nie prosi o pomoc, bo mógłby narazić się na drwinę bądź szyderstwo. Walkę z przełożonym w takiej sytuacji można porównać do seksu z lwem „przyjemność żadna, a ryzyko duże ;-)” – więc robi, co mu kazano najlepiej jak potrafi.

Koniec przesłuchania,

Po podpisanym protokole, następuje – tak zwane „pokojowe wypalenie fajki”. Policjant z Siwymkabura rozmawiają i kończy się przesłuchanie. Jest rozluźniona atmosfera, ale tylko w mniemaniu policjanta. Policjant wypuszcza z pomieszczenia „Siwego” jako pierwszego, po czym przypomina sobie, że nie wziął swojego identyfikatora wraz z elektroniczną kartą, odwraca się w stronę biurka.  Prawdopodobnie w tym samym momencie „Siwy” dostrzega możliwość stania się „bohaterem”- największym pośród wielkich i wykorzystuje okazję. Na decyzję miał dosłownie dwie sekundy, nie więcej. W momencie odwrócenia się policjanta wyszarpuje jego broń z kabury operacyjnej, po czym nieudolnie ją przeładowuje.

W pistolecie P-99 bezpiecznik znajduje się w języku spustowym, dlatego oddanie strzału jest stosunkowo łatwe. Gdyby to był pistolet P-83 lub P-64 gdzie zabezpieczenie znajduje się po lewej stronie broni przeładowanie broni nic by mu nie dało, bo jeszcze trzeba byłoby ją odbezpieczyć Osoba nie posiadająca wprawy i umiejętności nie mogłaby oddać strzału. Po tym przeładowaniu policjant mówi do Siwego: „Marcin, zgłupiałeś?!?” i rozkłada ręce jakby się poddawał, jednocześnie skracając dystans. To są dosłownie sekundy. Chcąc wytrącić broń, zbija mu nadgarstek, bo tak na szkoleniach był uczony. Jednak to nie działa, „Siwy” dalej trzyma broń. Policjant chwyta nadgarstek Marcina wraz z bronią i dochodzi pomiędzy nimi do szamotaniny, zaznaczam, że nie jest trzymany zamek pistoletu, tylko trzymany jest nadgarstek. Można założyć, że przestępca jest wyjątkowo pobudzony i ma bardzo wysoki współczynnik adrenaliny, w takich sytuacjach nawet mała osoba ma bardzo dużo siły. (Udowodniono, że w takich krytycznych sytuacjach nawet mała i niepozorna kobieta jest w stanie podnieść kilkaset kilogramów. – USA, 19 letnia dziewczyna podnosi duży pojazd, ratując swojego ojca przygniecionego przez pojazd http://niezwykle.pl/niezwykle/1,144981,19464206,nastolatka.html). Policjant nie wypuszcza ręki „Siwego” w której wciąż tkwi broń. Padają strzały. Pierwsza kula uderza w ścianę, druga rykoszetem rani „Siwego” w głowę. Po czym pada trzeci strzał w którym kula trafia „Siwego” w szyję. W sumie już pierwszy strzał powinien być śmiertelny, ale przy tak dużej porcji adrenaliny jest możliwe, że człowiek był jeszcze w stanie funkcjonować kilka sekund. (Przykładem oddziaływania adrenaliny są żołnierze Wietkongu, którzy pomimo wielokrotnych śmiertelnych trafień przez Amerykanów potrafili jeszcze bagnetami zabić swojego przeciwnika. Dlatego Amerykanie wymyślili pociski DUM-DUM – ten rodzaj amunicji jest aktualnie zabroniony).

Gdyby policjant celowo chciał zabić, wówczas taką ekwilibrystykę można określić potrójnym tulufem z podwójnym saltem. Praktycznie niemożliwe jest celowe trafienie w szyję pod kątem jaki stwierdzono podczas oględzin zwłok. 

Należałoby również zadać podstawowe pytanie, w jakim celu policjant chciałby zabić  przesłuchiwanego z którym nic go nie łączyło? . Przecież takie zabójstwo jest równoznaczne z utratą swojego dorobku zawodowego i autorytetu. Pan Łukasz ma rodzinę i dziecko – to chyba nie narażałby ich przyszłości dla kaprysów, czy urażonej dumy.

Co się dzieje na komisariacie?

Po tym feralnym przesłuchaniu, policjant wychodzi z pomieszczenia i udaje się do sekretariatu, który znajduje się dosłownie kilka metrów od pokoju przesłuchań. Jedynie sekretarka wybiega ze swojego pomieszczenia i zaniepokojona pyta się, dlaczego w pomieszczeniu przesłuchań padły strzały. Wszędzie jeszcze są policjanci, ale nikt ze swoich pomieszczeń nie wychodzi – podobno uzbrajali się. Kończyli pracę i wszyscy jak jeden mąż rozładowali broń, więc musieli się ponownie uzbroić, fakty mówią, że najbardziej w cierpliwość.  Dziwne, cały komisariat się rozbroił? Przecież takie działanie jest wysoce nieodpowiedzialne. Patrząc z całkowicie innej perspektywy, gdyby ten policjant nie podjął próby interwencji, nasz super przestępca  wchodziłby do każdego pomieszczenia gdzie byli policjanci i mógłby zabić nawet 15 osób (przy założeniu, że udałoby mu się bezbłędnie trafiać). Zabitym i ciężko rannym nikt nie przywróciłby już życia, a przestępcy praktycznie nic by się nie stało, prawdopodobnie resztę życia spędził by w więzieniu otoczony chwałą współwięźniów bądź spędziłby wygodne życie w szpitalu psychiatrycznym.

Z informacji uzyskanych od policjanta.

Po tym wydarzeniu, dla wymienionego policjanta zaczyna się prawdziwa gehenna. Większość kolegów z pracy się od niego odwróciła. Nikt nie chce mu pomóc, chcąc tego młodego człowieka poświęcić składają go na ołtarzu przestępców. Jakieś pół roku po feralnym incydencie, matka dziecka Siwego dzwoni do policjanta oskarżając go, że zabił tatusia jej dziecka grozi, że „go zaje…e”. Wcześniej gdy poszukiwali „Siwego” twierdziła, że nie chce mieć z nim nic do czynienia, co się stało od tego czasu? Może wizja pozyskania dodatkowych pieniędzy od Policji uzmysłowiła jej, że lepiej grać poszkodowaną, a media dokonają samosądu i ułatwią jej zadanie.

W tej sytuacji Sędzia powinien zastanowić się co byłoby, gdyby nie heroizm wymienionego policjanta. Można postawić policjantowi zarzut wynikający z niewłaściwego zabezpieczenia broni, ale nie da się przewidzieć wszystkich czynników zewnętrznych i to należy uwzględnić. Dlaczego ten policjant przesłuchiwał sam? Czemu pomieszczenie nie jest monitorowane, to już powinno być normą? Może Minister Spraw Wewnętrznych powinien zastanowić się nad wyposażeniem policjantów operacyjnych w kabury operacyjne. Informuje, że takie wyposażenie uniemożliwiłoby wyjęcie broni przez osoby trzecie, tym samym pozwoliłoby na szybkie użycie broni przez policjantów? Takie kabury istnieją, i wcale nie jest to wielki wydatek zwłaszcza w odniesieniu do tak trudnych spraw i zapewnienia bezpieczeństwa policjantom.

Społeczeństwo wraz z politykami nadal nie wiedzą jakie zadania powinna spełniać policja, dlatego wymyślane są różne slogany marketingowe. Policja nie jest do lubienia – Policja jest do utrzymywania porządku,…. a przestępcy mają jej się bać.  Jeśli przestępcy zaczną policję lubić wówczas lepiej żeby nie istniała.

Drodzy Policjanci i Policjantki zacznijcie normalnie pracować, szanujcie siebie nawzajem, a odzyskacie utracony szacunek i odzyskacie swoje miejsce w społeczeństwie w kręgu ludzi zasłużonych i honorowych.

Jeśli sami o siebie nie zadbacie – nikt za Was tego nie zrobi.

6 thoughts on “Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie – czyli jak zwolnić policjanta

  • 6 sierpnia 2016 at 15:06
    Permalink

    Policjant na służbie powinien być twardy dla przestępców, ale przystępny i przyjaźnie nastawiony do ludzi. Bo z jednej strony jest on katalizatorem zła (walczy z przemocą, i tu musi użyć siły), ale z drugiej strony musi też umieć wprowadzać między ludźmi harmonię i spokój w przypadku waśni i niezgody. W takim kontekście społeczeństwo powinno upatrywać służbę w Policji, jako służbę dla dobra ogółu i powinno policję wspierać i szanować. Siłą nie da się wprowadzać między ludźmi długotrwałego spokoju, a już na pewno nie w naszym kraju, o cywilizacji łacińskiej gdzie PRAWDA I WOLNOŚĆ to najwyższe wartości, a lud z pewnością nie należy do potulnych… Jeśli policjant zacząłby używać swojej pozycji do okazywania swej siły w stosunku do WSZYSTKICH obywateli to ryzykujemy przemoc policyjną, państwo policyjne i ogólną nienawiść obywateli do stróżów prawa!
    Nie sądzę aby nasi policjanci byli wrogami narodu i nie róbmy z nich takowych! Nigdy nie zdarzyło mi się spotkać niegrzecznego policjanta, i to cieszy. Mam nadzieję że pomału wraz ze zmianą rządu zmieni się na plus również postrzeganie policji przez obywateli.
    Mam wrażenie, że w Polsce w ciągu ostatnich 27 lat, policja została wciągnięta w rozgrywki polityczne rządzących, co z pewnością nie ułatwiało im zadania zachowania obiektywizmu i utrzymywania porządku w naszym kraju. Zrobiono z policjantów – urzędników, tak samo jak i z lekarzy. Lekarz zamiast leczyć wypełnia papiery, policjant zamiast pilnować porządku wypełnia papiery… Wprowadzono w Polsce talmudyzm biurokratyczny, który absolutnie nie pasuje do naszej cywilizacji łacińskiej. Powróćmy do korzeni i zasad naszej cywilizacji, zmieńmy PAŃSTWO PRAWA, na PAŃSTWO PRAWA, SPRAWIEDLIWOŚCI i WOLNOŚCI. To zadanie dla przyszłych elit.

    Odnośnie w/w sprawy śmierci Pana Marcina, to proponuję wysłać list do Ministra Ziobry. Minister Ziobro to uczciwy, sprawiedliwy i rozsądny człowiek. Nie wierzę w to, że pozwoli aby skrzywdzono bogu ducha winnego policjanta. Ekspertyza jaką Pan przedstawił w w/w artykule, jest jak najbardziej trafna. Jeśli ktoś chce kogoś zabić, to musi mieć ku temu powód! To jest sedno! Nie wydaje się aby policjant miał jakikolwiek powód aby zabić przesłuchiwanego. Polskie sądy i prokuratura nie są w moim mniemaniu w pełni wiarygodne, nie ufałabym tak do końca tym instytucjom. Wkrótce zostanie przeprowadzona reforma sądownictwa. W jednym z artykułów projektu ustawy o sądownictwie jest propozycja aby sprawy sądowe dotyczące śmierci przesłuchiwanych, odbywały się w obecności ławników. Jeśli ustawa zostałaby uchwalona, to może mogłoby to być pomocne w tej sprawie i uniewinnieniu policjanta. Na tę chwilę trzeba pisać do Ministra Ziobry, do czego gorąco zachęcam!

    Reply
    • 6 sierpnia 2016 at 16:54
      Permalink

      Pani Tereso bardzo dziękuje za obszerny komentarz. Sprawa była opisywana prawie dwa miesiące temu i Policjant mam taką nadzieję że przedmiotowy artykuł się do tego przyczynił i został uniewinniony z dwóch najważniejszych paragrafów – czyli nieumyślne spowodowanie śmierci i niezabezpieczenie broni. Oczywiście w tej sprawie jest jeszcze trzeci paragraf, który chociaż dla każdego zdroworozsądkowego człowieka byłby nieistotny a dla Policji staje się pępkiem świata. Mam już ten tekst napisany opisujący pewne zawiłości sprawy, ale na prośbę policjanta nie publikuję go na razie. Oskarżony policjant liczy w uczciwość – no to lada dzień zobaczymy co się w tej kwestii wydarzy.

      Reply
  • 27 czerwca 2016 at 23:01
    Permalink

    „Prawo to PŁOT ,kot go przeskoczy , SZCZUR się prześlizgnie a BYDŁO stoi za PŁOTEM”

    Reply
    • 28 czerwca 2016 at 20:13
      Permalink

      Bydło jak bydło – tylko co baranami począć? (o przepraszam teraz to nie polityczne z wełnianymi istotami) 🙂

      Reply
  • 20 czerwca 2016 at 22:12
    Permalink

    Prywatnym samochodem sam jeden po zatrzymanego? Dziękuję nie mam więcej pytań

    Reply
    • 20 czerwca 2016 at 22:41
      Permalink

      No takie teraz mamy procedury. Wymyślili slogan marketingowy – policjant jak pies przy nodze i na każdy rozkaz PANA.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: file_get_contents(http://ipinfo.io/54.211.238.44/json): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 429 Too Many Requests in /home/bastiondiaca/ftp/wp-content/plugins/wp-spykey/wp-spykey.php on line 117