Czy potrzebne jest nam Ministerstwo Sportu i Turystyki?

Jesteśmy jeszcze świeżo po Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Najłatwiej mierzalnymi metodami, które określają czy występ naszych olimpijczyków był sukcesem czy też nie, są: klasyfikacja medalowa (zajęliśmy 33 miejsce) i ilość medali (11 w tym 2 złote, 3 srebrne i 6 brązowych). Już tylko zestawienie ich obok siebie pokazuje jak bardzo zawodne są to metody. Katastrofiści będą mówić, że tak nisko w klasyfikacji medalowej nie byliśmy od IO w 1948 roku zaś piewcy sukcesu będą głosić, że za nami najlepszy występ naszej reprezentacji w całym XXI wieku bo z poprzednich trzech IO przywoziliśmy regularnie po 10 medali (może to ulec zmianie, gdyż wciąż badane są próbki olimpijczyków w związku ze stosowaniem dopingu i wiele wskazuje na to, że nasz dorobek się powiększy). Wynika to z tego, że o pozycji w klasyfikacji medalowej decyduje głównie ilość złotych medali (w klasyfikacji wyżej będzie państwo, które zdobyło jeden ale za to złoty medal niż to, które zdobyło ich choćby nawet 100 ale wśród nich zabraknie tego z najcenniejszego kruszcu).

Wiadomym jest, że IO to najważniejsza impreza czterolecia i cały świat przygotowuje się właśnie do tych zawodów. Dlatego obok zdobytych na IO trofeum nie należy przechodzić zupełnie obojętnie. Mamy obraz, w których dyscyplinach jesteśmy mocni, gdyż nasi reprezentanci regularnie zajmują wysokie miejsca. Wydaje się, że sukcesy lekkoatletów, kolarzy, wioślarzy, kajakarzy (w tych dyscyplinach zdobyliśmy 9 z 11 medali) a także zapaśniczki i pięcioboistki powinno pokazywać, że to te dyscypliny, których przedstawiciele osiągnęli trofea, są u nas najbardziej popularne. Czy tak jest rzeczywiście?, ocenę pozostawiam czytelnikom. Warto sobie zadać pytania: jaki jest stan polskiego sportu? i gdzie w tym wszystkim jest rola Ministerstwa Sportu i Turystyki. Z całą pewnością uprawianie sportu nie jest w Polsce jakoś szczególnie popularne skoro tylko 25% dorosłych Polaków przyznaje się do regularnych ćwiczeń fizycznych co przy Szwedach (aż 75%), którzy pod tym względem są liderami w Unii Europejskiej, stawia nas w zawstydzającej sytuacji. Proszę zwrócić uwagę, że Szwecja również nie jest jakąś potęgą jeżeli chodzi o zdobywanie medali na IO. Tak więc twierdzenie, że z powszechności uprawiania sportu jako emanacja nastąpi sukces wyrażony medalami olimpijskimi, nie jest prawdziwe. W Szwecji już dawno za priorytet uznano wysoki stan szeroko rozumianej kultury fizycznej a sport jako element składowy tej kultury nie jest najważniejszy. Z kolei w Wielkiej Brytanii, po wielkim szoku jakim było zdobycie tylko jednego złotego medalu w Atlancie (1996 rok), postanowiono zbudować system wokół kilku najbardziej dla nich medalodajnych dyscyplin i są efekty (29 złotych medali będąc w roli gospodarza w Londynie 4 lata temu a teraz z kolei 27 złotych medali i drugie miejsce w klasyfikacji medalowej tylko za reprezentacją USA). Bardzo słaba pozycja poszczególnych Ministrów Sportu w kolejnych rządach sprawia, że mamy stan permanentnego zawieszenia, ciągle czekamy na efekty różnych działań, które mają przynieść efekty w bliżej nieokreślonej przyszłości. Niby z Ministerstwa wychodzą ciekawe programy jak np. Multisport i Mały Mistrz za czasów Ministry Muchy ale przez wiele samorządów został on potraktowany jako niepotrzebny koszt i nie przynoszą one efektów. Następca Pani Muchy minister Biernat (wyjątkowy bęcwał) nie umiał pokazać korzyści jakie niosą za sobą te programy. Ostatnim namacalnym efektem działania Ministerstwa Sportu jest powstanie ponad 2000 Orlików w całej Polsce zapoczątkowanych przez Ministra Drzewieckiego (w tym miejscu nie czas na opisywanie nieprawidłowości jakie temu towarzyszyły). Nie ma wątpliwości, że projekt był możliwy do zrealizowania dzięki temu, że ówczesna rządząca ekipa lubiła haratać  w gałę.

Stawiam tezę, że powinien istnieć Urząd Kultury Fizycznej i Sportu (możliwie mały jeżeli chodzi o liczbę pracowników) ze swoim budżetem a szef Urzędu powinien być w randze wiceministra Edukacji wówczas formalnym szefem sportu byłby Minister Edukacji w sposób naturalny zdecydowanie wyżej umocowany w rządzie. Dzisiaj Minister Sportu jest postawiony w roli petenta chcąc wprowadzić jakiś projekt szkolenia sportowego do szkół. Będąc wewnątrz resortu Edukacji miałby wpływ na to co się w szkole dzieje. Urząd powinien współpracować ze związkami sportowymi, dla których również łatwiej jest przekonywać do swoich pomysłów jednego ministra, a nie dzielnie pokonywać przeszkody wytworzone przez rozdętą administrację. Mnożeniem naszego dorobku medalowego zająłby się Polski Komitet Olimpijski, który jest i działa więc czas zacząć go rozliczać z efektów. Marzy mi się sytuacja, w której cieszymy się z sukcesów naszych sportowców i ekscytujemy się ich występami w trakcie imprez podnoszących ogólny stan kultury fizycznej.

331total visits,1visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *