Czarnobyl, mrożące wspomnienia ……. ku przestrodze

Niebawem miną trzydzieści dwa lata od pamiętnych wydarzeń związanych z groźną i tragiczną w skutkach awarią w elektrowni atomowej w Czarnobylu na terenie dzisiejszej Ukrainy będącej wówczas jedną z republik wchodzących w skład byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wydarzenia z tamtych dni, tak bardzo szokujące opinię publiczną na całym świecie, warte są wspomnień i refleksji o ludzkich postawach, reakcjach władz na poważne sytuacje kryzysowe, a nade wszystko o poczuciu odpowiedzialności, do jakiej życie obliguje nas w stanach nadzwyczajnych.

Wypada pokrótce przypomnieć, co wydarzyło się w  Czarnobylu. Otóż 25 kwietnia w 1986 roku zarządzający elektrownią atomową postanowili przeprowadzić testy polegające na przerobieniu generatorów mocy i sprowadzenia pracy elektrowni do poziomu sytuacji awaryjnej w celu zweryfikowania, czy zmodyfikowane  generatory są w stanie  skutecznie pracować przez kolejne kilkadziesiąt sekund aż do włączenia się systemów zasilania awaryjnego (szczegółowy opis można znaleźć w internecie w wikipedii opisującej awarię w Czarnobylu). Ciekawostką jest fakt, że w tej samej elektrowni atomowej osoby decyzyjne nie posiadały należytej wiedzy i wymaganych wysokich kwalifikacji do pracy w tego rodzaju zakładzie energetycznym. Ostatecznym skutkiem wcześniejszych niedopatrzeń i kolejnych błędów przy planowaniu eksperymentu były dwa potężne wybuchy w elektrowni, wysoka temperatura, a w rezultacie przedostanie się do atmosfery znacznych ilości pyłu radioaktywnego. Stało się to w nocy 26 kwietnia 1986 roku i w czasie następnych kilku godzin wzmożone  promieniowanie radioaktywne zostało namierzone na znacznym obszarze Europy, między innymi w krajach skandynawskich, nadbałtyckich, oraz w Polsce.

Celowo pominę  zawiłości z zakresu fizyki jądrowej i wpływu promieniowania radioaktywnego na organizm człowieka; wystarczy nadmienić, że efektem działania odpowiednio wysokiej dawki takiego promieniowania jest silnie zwiększona zachorowalność na nowotwory, szczególnie nowotwory tarczycy, co w konsekwencji prowadzi do utraty zdrowia i życia.

Wspominam te groźne wydarzenia sprzed trzydziestu dwóch lat wspólnie z moim znakomitym znajomym i przyjacielem Panem doktorem Januszem Kawiorskim, specjalistą  pediatrą, byłym dyrektorem szpitala dziecięcego im. Janusza  Korczaka w Łodzi. Pan doktor  pełnił także funkcję dyrektora Zespołu Opieki Zdrowotnej Matki i Dziecka, był inicjatorem i założycielem pierwszej i jedynej w Polsce Kartoteki Dziecka Kalekiego (dziś już nieistniejącej), jest współautorem nowoczesnej i bardzo potrzebnej Bazy Danych ds. osób niepełnosprawnych, której potrzebę wdrożenia dotychczas lekceważy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W swoim dorobku posiada też specjalizację Organizacji Służby Zdrowia z certyfikatem nadanym przez Światową Organizację Zdrowia (World Health Organization). Dziś będąc na emeryturze ma w swoim dorobku wiele lat praktyki lekarskiej i pełnego oddania swojej kariery zawodowej dla ratowania zdrowia i życia najmłodszych pacjentów.

Przy kawie rozmawiamy o tym, co wydarzyło się w Czarnobylu ; to było bezpośrednio związane z zagrożeniem dla zdrowia obywateli w Polsce. To trzeba opublikować…..ku przestrodze, bowiem w dzisiejszym świecie takie czy inne niebezpieczeństwo może  przyjść w każdej chwili i w różny sposób.

Jarosław  Jużyczyński (JJ) – Panie doktorze, zacznijmy od tego, jakie informacje były oficjalnie przekazywane o zagrożeniu tuż po awarii w Czarnobylu?          

dr Janusz Kawiorski –  w wyniku awarii w elektrowni atomowej w Czarnobylu do atmosfery przedostało się dużo pyłu radioaktywnego, co potwierdziły pomiary promieniowania licznikami Geigera- Mullera. Przypomnę, że wydarzenie to nastąpiło w kraju objętego specjalną „troską” polityczną, czyli ZSRR ( Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich). Wiadomości o tragedii dotarły do Polski bardzo szybko, niestety ich prawdziwość pozostawiała wiele do życzenia. Najbardziej problem interesował służbę zdrowia pod kątem podjęcia ewentualnych działań profilaktycznych. Jednakże oficjalne informacje na ten temat w pierwszych kilkunastu godzinach były na tyle uspakajające, że początkowo zaniechano podawania płynu Lugola. W tym miejscu wypada przypomnieć, że wskutek wysokiej temperatury w Czarnobylu nastąpiło znaczne rozchodzenie się izotopu jodu J131, co w takiej sytuacji wymaga blokowania jego działania na tarczycę (szczególnie u dzieci) przez podawanie im roztworu jodku potasu, w którym zachowanie się nieaktywnego jodu jest fizjologicznie identyczne i powoduje szybsze wydalanie izotopu jodu J131 z organizmu. Krótko mówiąc płyn Lugola, czyli rozcieńczony jodek potasu hamuje kancerogenne reakcje komórek tarczycy i chroni ją przed rakotwórczymi skutkami promieniowania.             

JJ – Panie doktorze, pozwolę sobie dodać, że nawet Instytut Fizyki w Łodzi wiedząc o niebezpieczeństwie także zbagatelizował je nie podając do publicznej wiadomości informacji o faktycznym zagrożeniu. Początkowo próbowano wmawiać ludziom, że nic nadzwyczajnego się nie stało, osobiście doświadczałem tego zakłamania w imię poprawności ideowo-politycznej. Jak zatem długo trwał ten stan dezinformacji ?   

dr Janusz Kawiorski  –  w miarę upływu czasu – a pamiętajmy, że w takich sytuacjach znaczenie ma każda godzina – poszczególne sektory życia społecznego zaczęły reagować tak, jakby niebezpieczeństwo napromieniowania istniało. I tak służba milicyjna, wojsko, organy partyjne (PZPR) polecały swoim pracownikom i ich rodzinom podanie płynu Lugola. Zatem istniało prawdopodobieństwo poważnego zagrożenia ! Próba wyjaśniania sprawy napotykała na olbrzymie przeszkody, co uniemożliwiało przeprowadzenie sprawnej i skutecznej profilaktyki. O obłudzie i hipokryzji ówczesnych władz świadczy fakt, który wtedy przeżyłem jako dyrektor szpitala pediatrycznego w Łodzi, w skład którego wchodził Oddział Dziecięcy WAM (Wojskowej Akademii Medycznej). Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Ordynator tegoż Oddziału polecił aptece szpitalnej przygotować płyn Lugola i zlecił podawanie go pracownikom Oddziału i dzieciom w odpowiedniej dawce. Zapytany przeze mnie, czy jest to jego własna decyzja, czy też wynik zewnętrznego polecenia, odpowiedział, że takie zalecenie zostało wydane przez odpowiednie władze.    

Wobec takiej sytuacji – jako dyrektor szpitala –  podjąłem podobną decyzję i poleciłem podać płyn Lugola pracownikom i dzieciom w odpowiedniej dawce.    

JJ  – krótko mówiąc podjął pan doktor decyzję niejako samowolnie …….     

dr Janusz Kawiorski –  zdecydowanie tak, ale jak się okazało, była to decyzja jak najbardziej słuszna. Teraz opowiem, co nastąpiło potem ; otóż przez cały czas w napięciu czekaliśmy na decyzje władz zwierzchnich co do dalszego postępowania.      

Tymczasem 27 kwietnia 1986 roku byłem na dyżurze w szpitalu. Około godziny 16.00 zadzwonił do mnie zastępca Dyrektora Wydziału Zdrowia Miasta Łodzi, który w tym czasie pełnił dyżur Lekarza Miasta w budynku Państwowej Inspekcji Sanitarnej, z następującą informacją :  

–  „słuchaj, na Placu Zwycięstwa przed budynkiem Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej zebrał się tłum skandujący żądania o informacje o napromieniowaniu” .  

Ponieważ jest to mój dobry kolega, zadałem mu pytanie – „a jaka jest prawda o napromieniowaniu?” . W odpowiedzi usłyszałem, że przekroczona jest co najmniej dwukrotnie dopuszczalna dawka promieniowania. Warto w tym miejscu dodać, że dwukrotne zwiększenie poziomu promieniowania radioaktywnego w stosunku do dawki dopuszczalnej z punktu widzenia medycznego niewątpliwie może wpłynąć na występowanie nowotworów  – szczególnie tarczycy.       

Wówczas kierując się moim poczuciem odpowiedzialności, jako lekarza, spontanicznie powiedziałem : „ przyjacielu, nad czym Ty się zastanawiasz? Wyjdź do ludzi i powiedz, że dyrektor szpitala im. Janusza Korczaka za chwilę zorganizuje wydawanie płynu Lugola przed szpitalem w odpowiednich dawkach”.          

W międzyczasie poleciłem aptece szpitalnej przygotowanie  dużej ilości płynu Lugola oraz znaczną liczbę buteleczek, wyjść przed budynek szpitala i rozpocząć wydawanie przybyłym mieszkańcom odpowiedniej dawki płynu. Akcja przebiegała bardzo sprawnie ; ludzie ustawiali się w szeregu i spokojnie czekali po swoją dawkę. Wydawanie płynu Lugola trwało całą dobę. Ale już po kilku godzinach zorientowaliśmy się, że za naszym przykładem poszły bodaj wszystkie szpitale łódzkie. Informacja o podjętych przez nas działaniach błyskawicznie rozeszła się po kraju i niemal natychmiast rozpoczęto wydawanie płynu Lugola w wielu innych miastach Polski.         

JJ  –  Panie doktorze, przecież to była bardzo odważna decyzja i niezmiernie ryzykowna zważywszy na fakt, że należała ona do odpowiednich władz, a nie do Pana jako dyrektora szpitala. Poza tym takie działanie mogło zostać odebrane, jako  szczególnie niepoprawne  z perspektywy wówczas obowiązującej doktryny ideowo politycznej !   

dr Janusz Kawiorski  –  oczywiście, że tak. Już wtedy zdałem sobie sprawę, że podjęta przeze mnie decyzja wykraczała poza moje kompetencje, ale osobiste sumienie lekarskie nie pozwoliło mi na inne zachowanie. Od tamtego czasu każdego roku pod koniec kwietnia wracam myślami do pamiętnych i pełnych napięcia dni zadając sobie pytanie : jak można było względami politycznymi narażać zdrowie i życie milionów obywateli ?    

Ten incydent powinien zmusić nas wszystkich do zastanowienia się, gdzie jest granica, do której polityka może wpływać na zdrowie i życie ludzi !       

Na szczęście ówczesne władze nie wyciągnęły żadnych konsekwencji w stosunku do mnie, a ja mam głębokie przekonanie, że postąpiłem zgodnie z etyką lekarską.

JJ  –  wspomnienia  tamtych dni sprzed trzydziestu dwóch lat zdają się być w nas bardzo żywe. Ktoś mógłby powiedzieć, że to już odległy czas, nie ma żadnego niebezpieczeństwa…..ale czy na pewno ? Mówimy tu o profilaktyce, odpowiedzialności, wreszcie o etyce lekarskiej !  Tymczasem obawiam się, że nowe zagrożenie dla zdrowia i życia jest tuż przed nami za sprawą coraz aktywniejszych ruchów społecznych agitujących za zniesieniem obowiązkowych szczepień ochronnych dzieci, głownie chodzi o szczepionki przeciw gruźlicy, polio ( czyli chorobie Heinego – Medina ), błonicy, tężcowi i krztuścowi. Co więcej, rośnie liczba malutkich dzieci, których rodzice odmawiają procedury szczepień, a nadto ponoć kierowane są pisma z zebranymi podpisami do Marszałka Sejmu z wnioskiem o ustawowy zakaz zniesienia obowiązku szczepień ochronnych. Czy zgodzi się Pan doktor z tezą, że takie działania stanowią nowy rodzaj  poważnego zagrożenia ?      

dr Janusz Kawiorski –  bezwzględnie tak i o tym już nie raz rozmawialiśmy. Zaniechanie szczepień ochronnych dzieci to stwarzanie bardzo poważnego zagrożenia dla ich zdrowia i życia. Obecnie niedaleko poza granicami Polski na skutek zaniedbań w przedmiocie szczepień zaczynają odnawiać się ogniska epidemii gruźlicy. Zaniechanie procedury szczepień ochronnych jest szaleństwem mogącym w dalszej perspektywie czasowej doprowadzić do bardzo wielu dramatów i tragedii. Tym bardziej, że żyjemy w świecie intensywnej migracji ludzi, masowych wyjazdów za granicę kraju  – to zwielokrotnia niebezpieczeństwo zarażania się groźnymi w skutkach chorobami.

JJ  –  Oponenci wskazują na liczne ich zdaniem niepożądane odczyny poszczepienne skutkujące niekiedy trwałym okaleczeniem dziecka na całe życie. Co więcej, twierdzą oni, że zawarte w szczepionkach związki chemiczne, na przykład wodorotlenek glinu, mogą wywołać u dziecka autyzm.     

dr Janusz Kawiorski –  niepożądane odczyny poszczepienne sporadycznie mogą się pojawić, jako reakcja organizmu dziecka, zazwyczaj mijają one po krótkim czasie. Trwałe skutki w postaci okaleczenia zdrowia dziecka na całe życie – jako skutek szczepienia – zdarzają się niezmiernie rzadko, ale powtórzę : może to być nieprzewidywalna reakcja organizmu maleństwa, a nie wada samego składu preparatu szczepionki. W przeciwnym przypadku mielibyśmy problem niemal masowego okaleczania dzieci. Tymczasem od kilkudziesięciu lat właśnie dzięki szczepieniom ochronnym dzieci udało się w Polsce wyeliminować te choroby, które jeszcze w pierwszych latach powojennych zbierały obfite żniwo śmierci. O ile pamiętam, na ten temat publikowaliście kilka artykułów na Bastionie Dialogu i takie tematy należy nagłaśniać, aby wśród ludzi rosła świadomość powagi sytuacji.     

Odnosząc się do zarzutów, że szczepionki wywołują autyzm ; pamiętajmy, że etiologia autyzmu nie została do końca poznana. Gdyby szczepionki wywoływały autyzm, to mielibyśmy społeczeństwo w większej części inwalidów, czyli skutek byłby przeciwny do zamierzonego. Tymczasem jest odwrotnie, dzięki wypracowanym procedurom medycznym poza nielicznymi wyjątkami ( liczonymi w ułamkach promila ! ) cieszymy się dziećmi

zdrowymi i bardziej odpornymi na groźne infekcje.        

JJ  – inaczej mówiąc, zaniechanie szczepień ochronnych i przyzwolenie na to oznacza sprowadzenie na nas wszystkich ogromnego niebezpieczeństwa. Bez bomby atomowej i awarii elektrowni jądrowej!        

dr Janusz Kawiorski – oczywiście. Wystarczy, że około 30 % populacji nie zostałaby zaszczepiona, a wielkie epidemie są niemal pewne. Myślę tu o najmłodszych, moją obawę kieruję w stronę dzieci niepełnosprawnych mających z natury bardzo obniżoną odporność immunologiczną. Nie , w żadnym wypadku nie możemy dopuścić do takiej sytuacji, w przeciwnym wypadku będzie to autodestrukcja, rodzaj samozagłady, której ofiarami będzie wiele tysięcy ludzi. Mam jednak nadzieję, że stanowisko w tej sprawie Naczelnej Izby Lekarskiej, Głównego Inspektora Sanitarnego będzie jednoznaczne w wydanej opinii. Wierzę, że obydwie Izby Parlamentu RP w trybie natychmiastowym odrzucą inicjatywę ustawowego zniesienia obowiązku szczepień ochronnych dzieci, podobnie powinien uczynić Prezydent RP.    

Niemniej trudno odmówić racji tym wszystkim, którzy domagają się, aby szczepionki podawane ich dzieciom były odpowiedniej jakości, bezpieczne i nie skutkowały niepożądanymi powikłaniami. Tu jest pole do działania dla koncernów farmaceutycznych i Nadzoru Farmaceutycznego. Na producentów szczepionek spada więc ogromna odpowiedzialność, której w żadnym wypadku nie może przesłonić chęć szybkiego zarobku, a sprowadzane ewentualnie preparaty z zagranicy zawsze winny być poddane surowej weryfikacji.            

JJ  –  Panie doktorze, tak na koniec naszej rozmowy, co chciałby Pan – jako doświadczony lekarz – powiedzieć Polakom ?   

dr Janusz Kawiorski–  oczywiście pragnę życzyć wszystkim zdrowia i pomyślności, ale chcę, aby w sprawach, o których tu rozmawiamy i podobnych zawsze towarzyszyły nam wiedza i odpowiedzialność. Niechaj nigdy żadne racje ideologiczno polityczne, czy jakiekolwiek inne  nie przesłaniają nam zdrowego rozsądku, natomiast niech podejmowane decyzje zawsze służą dobru Polski i jej obywatelom. 

JJ  –  Panie doktorze, zanim dopiję kawę, przyłączę się do Pana życzeń, które z serca podzielam i się z nimi utożsamiam. Dziękując  Panu za poświęcony czas, ciekawe wspomnienia i refleksje w ważnych sprawach pozwolę sobie przekazać Panu od   Bastionu Dialogu pozdrowienia i życzenia zdrowia i codziennej radości .   

dr Janusz Kawiorski – bardzo dziękuję i życzę owocnej pracy dla Polski.

2794total visits,10visits today

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

4 thoughts on “Czarnobyl, mrożące wspomnienia ……. ku przestrodze

  • 11 kwietnia 2018 at 01:05
    Permalink

    PROPAGUJCIE SMIERCIONOSNIE I TRUJACE SZCZEPIONKI???????????? lekarz prekupiony przez big farme ! FUJ !!

    Reply
    • 11 kwietnia 2018 at 09:38
      Permalink

      Jak rozumiem osoba tak komentująca posiada wybitną wiedzę w tym temacie !! Ciekawe , jaką ?

      Reply
  • 8 kwietnia 2018 at 04:36
    Permalink

    Pamiętam płyn Lugola i ten czas.

    Reply
    • 8 kwietnia 2018 at 11:33
      Permalink

      Ja także pamiętam. Trudno zresztą zapomnieć zarówno wydarzenie awarii w Czarnobylu, jak i lekceważenie zaistniałego problemu przez niektórych ludzi ze świata nauki i polityki ówczesnych władz. Myślę, że o takich rzeczach trzeba przypominać, abyśmy wiedzieli, że w stanach zagrożeń potrafili stanąć na wysokości zadania. Pozdrawiam.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *