Co się wydarzyło w Krakowie oraz przesłanie Papieża Franciszka-warto przeczytać

W Krakowie odbyły się Światowe Dni Młodzieży – śmigłowce które licznie latały nad miastem utwierdzały w przekonaniu, że dzieje się coś ważnego, a poblokowane przez policję drogi utrudniały ruch samochodowy. Cześć mieszkańców Krakowa wyjechało, bo w tym czasie normalne funkcjonowanie w tym mieście było znacznie utrudnione. Wszyscy mieszkańcy odczuli to na swój sposób,  jednak większość odebrała tą uciążliwość ze zrozumieniem i pokorą. Przyjęcie w Polsce głowy kościoła katolickiego jakim jest Papież Franciszek jest dla nas Polaków czymś niezwykłym i wyjątkowym.  Jesteśmy niezmiernie zaszczyceni, że zdecydował się odwiedzić nasz kraj, i zaakceptować niedogodności związane z bardzo napiętym programem.

Papież Franciszek – przez cały okres swojej wizyty przekazuje treści, którymi należy się w życiu kierować, wskazuje na prawdziwe wartości o których zapominamy, takie jak skromność, zaufanie, miłosierdzie, rodzina, a przede wszystkim dialog. To dialog prowadzony zarówno w rodzinie jak i w rządzie powoduje wzajemne zrozumienie i przyczynia się do rozwiązania sporów. Papież mówi o wojnie, która nam zagraża i powoli ogrania świat. Przestrzega przed nią odwołując się do Boskiego miłosierdzia.  Jako przykład właściwego zachowania  nawiązuje  do małżeństwa gdzie „podczas kłótni latają i tłuką się talerze” ale dochodzi do kompromisów i udaje się  znaleźć płaszczyznę porozumienia,  pomimo różnic poglądów, charakterów  i wzburzenia często nie adekwatnego do problemu.

W czasie odwiedzin w hitlerowskim obozie zagłady Auschwitz – Birkenau w Oświęcimiu, Papież milczał, co media interpretowały jako znak pokory, hołd Papieża dla zabitych i poległych. Dla większości to milczenie było ogłuszające. Kiedy człowiek, który zazwyczaj ma tak dużo do powiedzenia milczy, to cisza odbija się większym echem niż słowa i tafia do największych zakamarków naszego umysłu. Oby ten dźwięk i ta symbolika dotarła do tych wszystkich, którzy dzisiaj dzierżą władzę i prowokują wojny.

Dokonując obiektywnej analizy należy docenić piękne przyjęcie Papieża Franciszka przez najwyższe władze państwowe na lotnisku i bardzo dobrą organizację całej wizyty w najdrobniejszych szczegółach. Każdego dnia Papieżowi towarzyszył orszak składający się  z zacnych głów naszego rządu włączając w to „okno papieskie”. Nie dziwi fakt, że tylu polityków najwyższych szczebli rządowych brało udział w mszach, zapewne przyjmowali też komunię świętą, chciałbym jednak wierzyć, że słowa Papieża Franciszka na którymkolwiek z nich wywarły wrażenie, wryły się w pamięć tak głęboko, że nikt i nic nie będzie ich w stanie zmienić i przyćmić ich znaczenia. Jeśli nasi rządzący uzyskali rozgrzeszenie, to pokonali jedynie część drogi w myśl słów „Przez ile dróg musi przejść każdy z nas, by móc człowiekiem się stać”, pokutą dla nich, winny być ich czyny. Bo jeśli namiestnik Boga na ziemi pochylił się nad nimi, ofiarując im swoją świętość i mądrość, to rozgrzeszeniem powinny być  działania dla dobra ludzkości i każdej rodziny. Czy uda się prowadzić dialog i zmienić zapędy ścigania danin za wszelką cenę z upodlonego i stłamszonego społeczeństwa,  czy nadal będą kontynuować marketing polityczny i podział na lepszych i gorszych Polaków?

Światowe Dni Młodzieży nie obyły się też bez problemów. W dniu 30 lipca 2016r. miało miejsce zatrucie pokarmowe 58 policjantów ze Szczecina, którzy udawali się do Brzegów. Nie znamy powodów tych zaniedbań ani konkretnych przyczyn, mam tylko nadzieję, że podłożem nie było zwykłe lenistwo i chciwość spowodowana użyciem przeterminowanych produktów żywnościowych. W obliczu tak wielkiego wydarzenia, tego typu incydenty nigdy nie powinny mieć miejsca.

Papież Franciszek jest niekwestionowanym autorytetem duchowym i moralnym. Jego cenne rady są dla nas drogowskazem umacniającym naszą wiarę i kierującym naszymi działaniami. Dał nam przesłanie, abyśmy stali się autentyczni w swojej wierze, a wiara nie oznacza masochistycznego przestrzegania reguł i nie wyraża się ilością czasu spędzonego w kościele, choćby na kolanach. Wiara oznacza życie zgodne z jej zasadami, z wytycznymi które dał nam Bóg. Mamy ze sobą rozmawiać, pomagać sobie w potrzebie i piętnować chciwość i bałwochwalstwo. Przesłaniem Papieża jest budowa mostów porozumienia, a nie murów odgradzających bogatych od biednych i uczciwych od oszustów. Człowiek nie powinien stawiać się na równi z Bogiem,  a tym bardziej  być ponad nim. Droga Krzyżowa na Błoniach była nie tylko misternie przygotowanym widowiskiem, ale przede  wszystkim mistycznym przeżyciem, które miało skłonić do pokory i uczyć miłości. Uczestnicy twierdzili, że czuli bliskość i potęgę Boga jak nigdy dotąd, coś w nich pękło, coś wyrwało z odrętwienia.  Nie pozwólmy zbyt wcześnie uwolnić  się z tych ramion opieki i pojednania. Osobiście wzruszyło mnie widowisko na Błoniach i Krakowiak w wykonaniu młodzieżowego zespołu ludowego. Szkoda, że telewizja w tym czasie pokazała jedynie fragment strojów i czubki głów. Znów pominięto to, co prawdziwie polskie, tradycyjne i niezmienne. Sam Papież były zauroczony tą paletą barw, bogactwem i treścią słów płynących z pieśni, oraz gracją ruchów wyrażających potęgę i siłę narodu, szkoda, że taniec nie przykuł uwagi kamerzystów. „Płynie Wisła płynie po polskiej krainie, a do póki płynie Polska nie zaginie”.

Papież Franciszek w księdze pamiątkowej Sanktuarium Maryjnego w Łagiewnikach umieścił takie słowa „Miłosierdzia pragnę a nie ofiary”.

Obyśmy zrozumieli przesłanie tej wizyty, a słowa i mądre rady wdrożyli w nasze życie, ze szczególnym wskazaniem przedstawicieli kościoła oraz naszych polityków, którzy jak zawsze spiorą „złoty pył” którym obsypał ich Papież .

W roku 2019 – XXXIV  Międzynarodowe Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Panamie – gratulujemy 🙂

Policjantom, wojsku, ratownikom medycznym, straży pożarnej, wszystkim którzy wytrwale pracowali również fizycznie i służyli pomocą nie pytając o zapłatę należą się wyrazy najwyższego uznania i szacunku za ich trudną i wyczerpującą służbę. Choć mało kto z nas Polaków na co dzień tę pracę docenia bez pomocy tych ludzi i setek wolontariuszy to szczególne święto nie wybrzmiało by takim echem na cały świat i nie odbiło by się w naszej pamięci tak ciepło.

 

457total visits,4visits today

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

5 thoughts on “Co się wydarzyło w Krakowie oraz przesłanie Papieża Franciszka-warto przeczytać

  • 6 sierpnia 2016 at 16:34
    Permalink

    Podziękowania dla wszystkich służb za ciężką pracę i trud w utrzymaniu porządku na ŚDM. To prawda że ludzie tego nie doceniają. Ja doceniam.
    Odnośnie polityków:
    „Nie dziwi fakt, że tylu polityków najwyższych szczebli rządowych brało udział w mszach, zapewne przyjmowali też komunię świętą, chciałbym jednak wierzyć, że słowa Papieża Franciszka na którymkolwiek z nich wywarły wrażenie, wryły się w pamięć tak głęboko, że nikt i nic nie będzie ich w stanie zmienić i przyćmić ich znaczenia. ” Też jestem ciekawa czy z tej wizyty politycy wyciągną coś pozytywnego.. Już wkrótce się tego dowiemy, którą opcję wybrali politycy: czy wybrali intronizację Chrystusa na Króla Polski czy na Króla Wszechświata. Bo różnica jest kolosalna:
    https://akademiapolityczna.wordpress.com/2016/03/07/czy-to-banksterzy-chca-intronizacji-chrystusa-na-krola-wszechswiata-zamiast-na-krola-polski/

    Reply
    • 6 sierpnia 2016 at 17:46
      Permalink

      Pani Tereso, czy mogła by nam Pani wytłumaczyć (najlepiej pisząc tekst), bo nie ukrywam nie posiadam odpowiedniej wiedzy w tym zakresie aby wejść z Panią w polemikę. Moje pojmowania świata jest bardziej na poziomie ludzkim idącym w kierunku zwykłego wzajemnego zrozumienia się, uczciwości czy już dawno zapomnianej w tym wyścigu szczurów (nie wiadomo po co i na co) jak wzajemnej pomocy. Podkreślam normalnej pomocy a nie naiwnego wykorzystywania. Utraciliśmy już prawie całe zaufanie do siebie i częściej doszukujemy się wad aniżeli zalet. Człowiek, który nawet przychodzi z dobrymi intencjami jest od razu oskarżany o niecne zamiary wobec drugiej strony. Prawie już nikt, nie wierzy w bezinteresowną pomoc. A ten co pomaga traktowany jest jak osoba naiwna czy nawet głupia. Cwaniactwo stało się cechą zaradności biznesowej i dlatego mamy poważne problemy w planowaniu naszej przyszłości.
      Co do wiary oraz kultury – zauważyłem że już dawno temu zaczęliśmy odchodzić od nich. Powiedzmy sobie jasno- posiadamy najlepszą na świecie wiarę oraz kulturę – lepszej nie ma, a jednak młodzież zamiast ją kultywować … odchodzi. Wina jest w nas rodzicach, nauczycielach, księżach, politykach …… niestety jeżeli chcemy to naprawić musimy zacząć od siebie. Chodzenie siedem razy w tygodniu do kościoła nam nie pomoże, ale może nam pomóc chęć zmienienia samego siebie na lepszego. Proces długi, wymagający i wydawałby się nieosiągalny …. ale innej opcji nie mamy.
      Może zacznijmy od takiej rzeczy jak rozmowa, współpraca i skoncentrowanie się nad istotą problemu – to już będzie naprawdę dużo. Już tylko przy takim założeniu, nikt z naszych przeciwników Polski, nie ośmielił by się dotknąć nas swoimi brudnymi łapami. Zaznaczam że bycie dobrym wcale nie oznacza słabości.

      Reply
  • 6 sierpnia 2016 at 01:05
    Permalink

    Panie Tomku, zadając kilka pytań w swoim komentarzu poruszył Pan bardzo trudny problem.Bardzo trafne i godne pogłębionej refleksji jest pytanie o sens i potrzebę wiary w zamęcie dzisiejszego świata. Szkoda tylko, że dalej użył Pan sformułowań, jakoby nauka obalała kolejne filary wiary Kościoła. A to już nie jest prawdą, albowiem historię zarówno Starego jak i Nowego Przymierza nie da się rozważać w kontekście domniemanej zgodności lub niezgodności z danymi nauk szczegółowych. Rozbieżność przekazów biblijnych wobec nauk empirycznych nie istnieje, lub istnieje pozornie. Nie wiem, czy wyrażone opinie są rzeczywiście Pana zdaniem, bądź też skądinąd zaczerpnięte. Odniosę się zatem tylko do jednego fragmentu Pana wypowiedzi o stworzenie ziemi . Istotnie Kościół głosząc kreacjonizm naucza, że ziemia wraz ze wszystkim, co na niej się znajduje, jest dziełem Boga. Oznacza to, że cała nasza planeta wraz z darem życia wynika z działania Stwórcy, w porządku sprawczym Bóg jest praprzyczyną istnienia otaczającej nas rzeczywistości. Oczywiście w opisie biblijnym znajdzie Pan szereg logicznych sprzeczności, ale proszę pamiętać, że pochodzi on sprzed ponad trzech tysięcy lat. Zawierają one przesłanie teologiczne, a nie fizyczno biologiczny dokument obrazujący procesy powstania ziemi i życia na niej. Oczywiście nie zamierzam robić Panu wykładu biblijnego, ale mocno zachęcam do głębszej refleksji nad istotą wiary i rozumu. Odradzam szukania sprzeczności, o których był Pan łaskaw wspomnieć, jest to bowiem droga do destrukcji intelektualnej. Może Pan mi wierzyć, bo wiem , co piszę. Najlepiej ujął to Ojciec Święty Jan Paweł II, co zacytuję : ” wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy ” ( przepraszam, jeśli coś z tego cytatu uroniłem, piszę go z pamięci ) . Zapewniam, że jeśli Pana pytania wynikają z pragnienia poszukiwania prawdy, ma Pan we mnie przyjaciela i zwolennika prawdziwego dialogu. Serdecznie pozdrawiam.

    Reply
  • 3 sierpnia 2016 at 21:23
    Permalink

    Zasadniczym pytaniem jest raczej to, czym jest w dzisiejszych czasach wiara. Wiara w stworzenie Ziemi przez Boga? W płonący mówiący krzak? W hostię, z której kapie krew? W co niby wierzyć, gdy mit po micie nauka obala kolejne filary wiary kościoła? Wraz z jej postępem okazuje się, że to czego dawniej nie dało się wytłumaczyć, więc można to było przypisać jakiemuś wszechmocnemu stwórcy – zwyczajnie zostało rozwikłane i nie ma sensu doszukiwać się w tym żadnej magii. Kościół to instytucja, która nic nie oferuje. Moim zdaniem nie wolno jej niszczyć, bo może niektórym jest potrzebna, ale powinna zostać w 100% wydzielona od państwa pod względem finansowym i prawnym. W chwili obecnej istnienie kościoła porównałbym do sekty, w której ludzie wierzą w wielkiego czarodzieja i odprawiają swoje rytuały , a państwo te zabawy jeszcze finansuje..

    Reply
    • 3 sierpnia 2016 at 22:43
      Permalink

      Mądrze pan mówi panie Tomku. Wiara jest nam potrzebna, nie jako wiarę w kadzidełka, odpusty czy gorejące krzaki. Wiara jest nam potrzebna jako system wartości, kulturę, które powinniśmy pielęgnować.
      Zgadzam się z Panem co oddzielenia państwa od wiary, bo z założenia są ich wektory w innych kierunkach., bo co jest dobre dla państwa wcale nie musi być dobre dla kościoła (i odwrotnie). Jednak ważny jest zdrowy rozsądek. W momencie kiedy wektory państwa i religii będą mieć tym samym oznacza to że zrodził się nam fanatyzm religijny, co jest bardzo dla narodu bardzo niebezpieczne. Lecz wiary nie wolno nam zaprzepaszczać i deprecjonować – bo w przypadkach krytycznych tylko ona może nas uratować (wiem co mówię) Zapraszam do Bastionu Dialogu bo potrzebujemy normalnie myślących ludzi.
      (może nawet się pokłócimy w jakimś aspekcie – nie we wszystkim musimy się zgadzać:-) )

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *