Czy chińszczyzna zaleje rynek polski? ,…, wywiad z polskim producentem zabawek

Rozmowa z polskim producentem zabawek drewnianych, który nie wytrzymał konkurencji i musiał zamknąć swój zakład – czy jest szansa na ponowne otwarcie? 

Spotkaliśmy się dzisiaj z Panem Bogdanem Gizdoń, który jest producentem karniszy, a jeszcze do niedawna wykonywał – tworzył zabawki z drewna.

Witam panie Bogdanie, czy mógłby Pan opowiedzieć jak wygląda niszowy rynek zabawek drewnianych, bo w dobie klocków lego zabawki drewniane nie cieszą się zbyt wielką popularnością? 

Witam pana, rzeczywiście zabawki drewniane są niszowym produktem luksusowym, bo nie dość, że są drewniane to wykonanie ich jest niezmiernie pracochłonne. Ostatnio realizowałem projekt samochodów drewnianych dla dzieci, gdzie opracowanie całego projektu oraz otrzymanie wszystkich certyfikatów zgodności i atestów było drogą przez mękę. Ten projekt samochodów był o tyle skomplikowany, ponieważ  założeniem było, że dziecko miało w nim usiąść, jak w wózku, a gdyby nie było osoby starszej mogło samo ciągnąć. Drewno jest fantastycznym materiałem, bardzo przyjaznym dla dzieci.

Czyli opracował pan produkt, który spełnił wszystkie polskie normy? 

Tak, nie tylko polskie ale i krajów zachodnich.  Atesty muszą być zrobione, ponieważ każda zabawka dla dzieci musi przejść testy wytrzymałościowe, ekologiczne i musi być bezpieczna w użytkowaniu przez dzieci. W ten sposób unika się problemów natury prawnej, a co więcej można spać  spokojnie, że żadne dziecko nie zrobi sobie krzywdy – przecież to ma być zabawa bez niepotrzebnego stresu.

Niech pan opowie o tych zabawkach, bo osobiście jestem ciekawy czym one się różnią od wspaniale wyglądających samochodów elektrycznych?

Szanowny panie, jeżeli dziecko dostaje gotowy produkt, który jest wykonany do granic perfekcji, to dziecku nie dajemy możliwości kreatywnego myślenia. Dostaje gotowca – chwilę się pobawi i tak kończy się żywotność tego produktu. Wiem, że dzieci uwielbiają bawić się rzeczami które dedykowane są dla dorosłych. np. patelniami, garnkami, śrubokrętami, a wtedy mamy zabierają im te narzędzia aby sobie krzywdy nie zrobiły. Dajmy szansę dziecku rozwijać swoją wyobraźnię. Dziecko wcale nie musi mieć super wyglądającego Ferrari czy Astona Martina, dla dziecka nie jest to w ogóle istotne. Przecież dawniej nie było zbyt wielu zabawek a chłopcy sami sobie robili karabiny np. z kija. Czy mniej się bawili? oczywiście że nie …. bawili się praktycznie od samego rana, aż do wieczora. Nie było laptopów, komórek, a nasze dzieci były szczęśliwe. Wie pan kto kupuje te ładne i wypasione samochody?  …. Ojcowie … Jedni kupują bo nigdy takich samochodów nie mieli w swoim dzieciństwie, a chcą aby dziecko (chłopiec) jak najszybciej stał się drugim Kubicą, lub ze zwyczajnego wygodnictwa. Taki samochód wyciągany jest głównie w niedzielę aby przed zaproszonymi gośćmi pochwalić się, że synek już potrafi jeździć samochodem. Jednak ta cała zabawa tymi wypasionymi elektrycznymi autkami kończy się z chwilą rozładowania akumulatora i  jest kolejnym plastikowym meblem , z którym nie można nic zrobić. Wyrzucić go nie można bo za dużo elementów plastikowych. No spalić tym bardziej. Sprzedać – nie da rady, bo nikt nie chce kupić popsutej zabawki. Dysfunkcyjność tego samochodzika kończy się wraz z rozładowanie baterii, akumulatora czy uszkodzenia mechanicznego. Przecież popsuć może się tam praktycznie wszystko, i praktycznie nic nie można naprawić samemu.  A gdy dziecko płacze, bo autko „się popsuło” to wzywa się mechaników jak do normalnego pojazdu? Niestety nie – rodzice chowają je gdzie tylko mogą i zamiast zabawki mają plastikowy szrot. Jeszcze jest pół biedy gdy producentem takiej zabawki jest ktoś z dowolnego cywilizowanego kraju – niestety tak dobrze nie ma.  Większość takich zabawek wykonana jest w Chinach i o jakiejkolwiek gwarancji czy rękojmi  możemy sobie pomarzyć.

No dobrze, to dlaczego te pana samochodziki mają być lepsze od tych chińskich?

Drogi panie, one są lepsze, bo jak wcześniej powiedziałem, dziecko nie potrzebuje super dopracowanych produktów. Dziecko potrzebuje rozwoju swojej wyobraźni, a drewniane – naturalne zawsze będzie pobudzać dziecięcą wyobraźnię i zawsze można dołożyć coś od siebie. Takie cechy posiadają drewniane place zabaw. A w plastikowym nie wiele dla się usprawnić i jeszcze jaki problem z konserwacją

Tak, to prawda, na własnym osiedlu widzę widzę wypłowiałe place zabaw, które można jedynie wymienić.

No widzi pan, a place drewniane zawsze można odmalować i wciąż są piękne.  Na takim placu zabaw znajdują się mosty, huśtawki, różnego typu drabiny a nawet piaskownica i wszystko wykonane jest z naturalnych materiałów. Dzieci uwielbiają takie zabawy, gdzie dorośli nie przeszkadzają a one mają możliwość wykazania się inwencją. Podobnie jest z tym moim samochodem. Kiedyś przyglądałem się moim wnukom jak się bawiły, jak zawołaliśmy ich na obiad, co chwilę wyglądały przez okno na podwórko, czy przez przypadek nikt im tego samochodu nie zabierze. A po całodziennej zabawie – owszem były umorusane, ale szczęśliwe …  właśnie dla takich chwil, warto żyć.

Czy chciałby pan dalej produkować te samochodziki?

Wiedziałem, że zada mi pan to trudne pytanie i obawiałem się go. Jest to temat niezmiernie trudny, ponieważ te moje drewniane samochody są drogie, skomplikowane w produkcji i na pewno nie na każdą kieszeń. Po drugie, produkcja jest niezmiernie czasochłonna i przy braku linii montażowej, czas wytworzenia finalnego produktu może zająć nawet do kilku dni. Aby produkcja się opłacała, musieliśmy mieć zamówienie na przynajmniej 50 pojazdów miesięcznie.

Dla kogo tego typu ofertę najchętniej by pan kierował?

W związku, że są to większe samochodziki, przekraczające metr długości i 60 cm wysokości, najlepiej byłoby aby takie mini pojazdy były kupowane przez przedszkola, pensjonaty, ogrody zoologiczne, lub rodziny które posiadają własne podwórko.

A czy one są skierowane również dla dziewczynek?

Jak najbardziej, mam trzech wnuków i wnuczkę i powiem tylko tyle, że doskonale się bawią…, robimy różowe dla dziewczynek – chociaż ten aspekt, w obecnej chwili jest najmniej istotny. Dziewczynki doskonale bawią się praktycznie we wszystkich pojazdach ….. chyba nam kobiety się zmieniają? 😉

Niech mi pan powie, bo nie widziałem jeszcze tego autka, czy daje ono możliwość zabawy przez cały rok?

Jak najbardziej, zimą na pewno chętniej skorzystają z  sanek na śniegu. Właśnie dlatego, że mój wnuczek chciał jeździć na sankach, płacząc, że nie może zimą jeździć swoim Jeepem, podjąłem się wyzwania, aby przerobić autko z kół na płozy. Było to wyzwaniem i dosłownie w ciągu godziny doczepiliśmy cztery małe plastikowe narty zamiast kół, no i zaczęła się dla niego fajna zabawa. Po kilku dniach już dopracowaliśmy płozy gięte, tak jak kiedyś gięło się szpice w jesionowych nartach. Przyznam, że sam nie dałbym rady, aby profesjonalnie wygiąć płozy do naszego autka. W internecie nie znalazłem żadnych materiałów na temat gięcia drewna. Skorzystaliśmy z dorady życzliwych ludzi, którzy pracując w fabryce mebli giętych mieli temat gięcia drewna opanowany. Wiąże się to z wykonaniem bardzo skomplikowanej formy z metalu oraz odpowiednim nagrzaniu wyginanego elementu. Jest jeszcze jeden bardzo ważny szczegół w tej technologii, który decyduje o powodzeniu całej operacji, aby na stałe zachowany został kształt wyginanej płozy. Po dopracowaniu płóz, chyba mogę odpowiedzieć, że to autko jest całoroczne 🙂 Proszę mnie tylko nie pytać czy pływa ….. jeszcze nie:-) … ale kto wie?

No chyba wszystkich dręczy to pytanie …. ile ono kosztuje? 

Och, następne trudne pytanie, aż boję się powiedzieć. Niestety koszt, wynika z wielu czynników. Między innymi z ceny drewna, obróbki specjalistycznych maszyn, no i najwyższe koszty – to koszty pracownicze. Bo żeby funkcjonowało takie przedsiębiorstwo,  musi być zatrudnionych co najmniej 7 pracowników. Powiem panu tak, jeżeli zamówienia utrzymałyby się  na poziomie  20 -30 pojazdów miesięcznie, to cena na rynek polski wahałaby się w granicach 1400-1600 złotych, w zależności jaki pojazd zrobimy.

Rozumiem, że w ofercie znajduje się kilka różnych modeli w zależności od wieku i płci dziecka.

Mamy pięć rodzajów samochodzików, wóz strażacki, Jeep terenowy, Pirat, Princes dla dziewczynki oraz najnowszy nasz produkt – Panda, rozkładany wózek na części, który można łatwo zapakować do bagażnika i w ciągu dwóch minut wraz z dzieckiem poskładać. W każdym pojeździe są różne akcesoria. Dla przykładu w wozie strażackim znajduje się pompa ze zbiornikiem na wodę, do gaszenia pożarów w czasie zabawy w strażaka. Akurat ten pojazd nie jest dedykowany tylko do gaszenia pożarów, nasze wnuki czasem podlewają nim w ogródku kwiaty lub warzywa. Jest doskonałą zabawką w czasie upałów, dzieci polewają siebie jak w  Śmigus -Dyngus 🙂 Jest też drabina po której mogą się wspinać. Przyślę panu materiały – to będzie pan mógł to opublikować. Może ktoś będzie zainteresowany większym zamówieniem.

A jaką prowizję przewiduje pan dla ludzi, którzy chcieliby sprzedawać pana produkt?

Prowizja zależy głównie od ilości zamawianych produktów. Jeżeli będzie ich na tyle dużo, lub przynajmniej stabilnie, na pewno pośrednik na tym również zarobi.

Wspomniał pan o eksporcie poza granice Polski.

Tak, bo ten rynek jest zalany plastikowymi zabawkami, a nadchodzi pora na ekologiczne zabawki z naturalnego drewna. Trzeba by tylko dobrze nasz produkt zareklamować, a to  jest dla mnie problem, ponieważ nie posiadam zaplecza finansowego, które pozwalałoby mi na opracowanie reklamy, która pozwoliłaby mi wejść na rynek zachodni.

Banie Bogdanie bardzo  dziękuję za rozmowę, oczywiście zobowiązujemy się pana wspierać pod względem promocji pana produkcji. Przecież jesteśmy Polakami i powinniśmy się wspierać. Mam nadzieję zobaczyć pana na forum ekonomicznym jako największego polskiego producenta zabawek drewnianych na świecie.

Jakby Państwo było zainteresowane kupnem, współpracą w zakresie sprzedaży poza granicami Polski, prosimy przesyłać zapytania poprzez pole kontaktowe: http://bastiondialogu.pl/kontakt/ – przekażemy wszystkie państwa informacje bezpośrednio producentowi.

Gorąco zapraszamy również innych właścicieli polskich małych przedsiębiorstw, o których mało kto wie, a chcieliby dotrzeć do większej grupy odbiorców. Przecież My Polacy powinniśmy się wspierać – nieprawdaż?

Informujemy że Bastion Dialog nie pobiera żadnych opłat wynikających z udzieleniem wywiadu.

884total visits,5visits today

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

One thought on “Czy chińszczyzna zaleje rynek polski? ,…, wywiad z polskim producentem zabawek

  • 14 września 2017 at 15:01
    Permalink

    „rzeczywiście zabawki drewniane są niszowym produktem luksusowym”
    Może i są ale po tych zdjęciach to niepowiedziałbym…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *