SŁUŻBA ZDROWIA – dla jednych chaos dla innych eldorado.

Dokonując oceny funkcjonowania placówek służby zdrowia nie sposób oprzeć się wrażeniu, że  najlepszym pacjentem jest osoba zdrowa i majętna. Natomiast do przyjęcia do szpitala poza kolejnością z wykonaniem nieodpłatnie wszystkich niezbędnych dla naszego zdrowia badań, najbardziej kwalifikują się alkoholicy lub bezdomni – zestaw standardowy mają  niemal od ręki. 

Nastąpiła tzw. dobra zmiana ,…. Czy dobra?  –  Zobaczymy.

Kolejny Minister powtarza jak mantrę – służba zdrowia nie działa tak jak powinna, ale jednocześnie rozwiązania są bardziej marketingowe niż systemowe.

Warto zadać pytania, czy służba zdrowia ( w sensie ludzi decyzyjnych) jest zainteresowana naprawieniem nieprawidłowości i czy rząd odważy się  wprowadzić szereg restrykcji i ograniczeń dla lobby lekarskiego, ułatwiając jednocześnie karierę młodym lekarzom i całemu personelowi medycznemu.

W służbie zdrowia, każde środowisko ma swój własny interes,…., jedni chcą usprawnić, …. inni nie dopuścić do usprawnienia. Ministerstwo Zdrowia jako główny koordynator, powinno zabezpieczyć interesy przede wszystkim pacjentów. Warto zwrócić uwagę, kto jest głównym płatnikiem i rozgraniczyć interesy poszczególnych środowisk: interes państwa, interes tak zwanego dobra publicznego od interesów poszczególnych „graczy”.

To zrozumiałe, że wszystkie instytucje służby zdrowia chciałyby posiadać jak najwięcej pieniędzy, ale gdybyśmy przeznaczyli na służbę zdrowia nawet 50% naszych dochodów – to wciąż będzie mało, bo rozrzutność pojawia się na każdym kroku i w każdej placówce służby zdrowia. Część pieniędzy marnuje się w wyniku ciągłych przeobrażeń i zarządzeń odgórnych.  Przykładem może być leczenie sanatoryjne, gdzie chory na kręgosłup nie może już podleczyć chorej ręki czy innej części ciała.  Na to musi mieć osobne skierowanie i odczekać w kolejce po czym wrócić na leczenie tym razem ręki (chociaż kręgosłup znów boli). Wątpliwości budzi też ilość zabiegów  i podział na NFZ oraz leczenie szpitalne bądź poszpitalne. Biorąc pod uwagę ilość dokumentów które należy złożyć, do sanatorium nie jadą ludzie zdrowi. Sprawa skierowań do specjalistów od lekarza rodzinnego to kuriozum ludzkiej głupoty. Lekarz rodzinny za wystawienie skierowania weźmie pieniądze z NFZ, bo pacjent nie będzie wiedział, że jak ma problem ze skórą to musi się zgłosić do dermatologa, a jak z żołądkiem to do gastrologa. Tego typu dedukcja musi być podyktowana jakimś sondażem z którego wynika, że zgłupieliśmy wraz z rozwojem cywilizacyjnym. Jeszcze 15 lat temu nie mieliśmy problemu z wyborem specjalisty – teraz bez konsultacji sobie nie poradzimy. To tylko jeden z wielu przykładów.

Żeby być lepiej zrozumieć te zawiłości, przedstawię poniższy schemat służby zdrowia widziany oczami laika:

  • Środowisko wewnętrzne (placówki medyczne, szpitale, itp.)

    • Środowisko lekarzy;

    • Środowisko pielęgniarek;

    • Administracja;

    • Relacje połączeń;

  • Środowisko zewnętrzne; instytucji medycznych(wspierających);

    • Dostawcy sprzętu /aparatury/ medycznej;

    • Dostawcy środków farmaceutycznych;

  • Środowisko kontroli i nadzoru (NFZ i MZ);

    • Narodowy Fundusz Zdrowia;

    • Ministerstwo Zdrowia;

    • Inne posiadające stosowne uprawnienia;

  • Konkurencja;

    • Środowisko lekarzy posiadających prywatne praktyki;

    • Środowiska leczenia niekonwencjonalnego;

    • Środowisko marketingowe instytucji farmaceutycznych;

    • Różnego rodzaju spółki  placówek służby zdrowia;

Na  samym końcu jesteśmy MY – Środowisko pacjentów – płatnicy ubezpieczenia zdrowotnego, o które wszyscy wyżej wymienieni się biją.

Kolejki w szpitalach są wynikiem źle opracowanego procesu obsługi klientów( który na szczęście coraz lepiej działa)oraz złego zarządzania na poziomie organizacyjnym.

Taki stan rzeczy tzn. duże kolejki, chaos konsumencki, podkreśla potrzebę ich funkcjonowania, wzmacnia autorytet panującego tam lekarza czy pielęgniarki oraz uwydatnia zależność zwykłych szarych ludzi od tzw. dobrej woli. Co by się stało gdyby nie było kolejek i ludzi oczekujących na korytarzach? … Odpowiedź jest stosunkowo prosta – System wartości mógłby się zachwiać, a co więcej wyeliminowanie ważnych w tej chwili argumentów pozbawiłoby środowiska medyczne możliwości szantażowania nas i epatowania problemami, których źródło tkwi głównie w niegospodarności. 

Środowiska te świetnie współgrają ze środowiskiem dostawców zewnętrznych tj. farmaceutycznych i dostawców szeroko pojętego sprzętu medycznego, które różnymi sposobami dążą do sprzedaży swoich i tylko swoich (najdroższych) produktów. Wyleczenie potencjalnego pacjenta staje gdzieś pośrodku potrzeb, ważne jest zwiększeniem sprzedaży swojego unikatowego produktu.

Wszyscy to dostrzegamy i ulegamy tym manipulacjom.

Tworzy się iluzję zainteresowania losem zwykłego obywatela. Do najlepszych przykładów należą rożnego typu akcje społecznościowe, najlepiej sponsorowane z budżetu unijnego, czyli: badania raka piersi kobiet, raka prostaty u mężczyzn. Te badania są już tak liczne, że znalezienie chętnych jest coraz trudniejsze a normy trzeba wykonać, bo środków nie da się przerzucić na inne badania – dyrektywy unijne . Kiedy już znajdzie się chorobę u badanych, na leczenie trzeba czekać w długich kolejkach ( bo pieniądze były przeznaczone na profilaktykę, a nie na leczenie)przechodząc przez wizyty u “niedoinwestowanych” i wiecznie niezadowolonych lekarzy. Inaczej w przypadku leczenia prywatnego, tutaj pełen pakiet   oferuje się  szybko i bezproblemowo.

Jak wynika z przedstawionego wyżej grafiku aparatu służby zdrowia lwią część kosztów stanowi administracja, zwłaszcza ta na wysokich szczeblach. To stąd rodzą się różne pomysły dodatkowych formularzy, zaświadczeń, skierowań, zbędnego pośrednictwa. Ministerstwo Zdrowia aby temu procederowi zapobiec musiałoby zacząć od siebie, a to się kłóci z przyjętą od wielu lat polityką “ciepłych stołków” analiz, ankiet, statystyk. Tego typu działania są bardzo często uzyskują dotację ze środków UE jako  niezbędny, szczególnie innowacyjny projekt ochrony konsumentów.

Wprowadzenie ogólnopolskiego systemu informatycznego monitorowania pacjenta w którym każda instytucja, lekarz i pracownik służby zdrowia odpowiadający za stan zdrowia pacjentów miałby obowiązek pracować, wyłapało by wszystkie nieprawidłowości. Dlatego prace nad tym systemem będą jeszcze trwały bardzo długo, mimo, że wydano już miliony.

Wkrótce możemy się spodziewać ponownych strajków pielęgniarek, bo przecież obiecano im podwyżki w wysokości 250 -300zł (wynegocjowane) i na obietnicach się skończyło. Oczywiście będą ponowne negocjacje obiecanki i zapewnienia – jakoś z podwyżkami dla rządu, posłów, pierwszych dam za fakt bycia żoną prezydenta,  (precedens w skali świata) problemów z pieniędzmi nie było i nie ma.

Czy otrzymają podwyżki? ………….. W solidarnej walce mają szansę osiągnąć zamierzony cel. Przykre jest to, że na strajkach najwięcej zyskują lekarze, choć mało który do strajku się dołączy.  Tutaj pojawia się watek pazerności lekarzy, który łatwo można obejść konkretnymi zapisami w ustawie. Dla przykładu lekarz rodzinny zarabiający kwotę powyżej 20tys. zł. miałby obowiązek zatrudnienia pielęgniarki na pełnym etacie z gratyfikacją w tzw. “widełkach” nie niższą niż 5000zł. brutto. ( Już widzę ten ból). Wówczas większość spraw papierkowych spadłoby na personel pomocniczy. Lekarze narzekają ale kasą się nie podzielą, wolą umrzeć z przepracowania, bądź narzekać na ciągłe obostrzenia przepisów.

Pisząc o lekarzach warto wspomnieć o niewspółmiernie dużych różnicach w wynagrodzeniach lekarzy po studiach i tych którzy uzyskali już wszelkie specjalizacje. Różnice w wynagrodzeniach są drastyczne, to skłania młodych lekarzy do wyjazdów zagranice i tam odbywania praktyk. Tutaj kłania się lobby lekarskie którym należałoby się zająć, a czego jeszcze długo nikt nie zrobi, bo sieć wzajemnych powiązań jest zbyt zawiła.

Pielęgniarki naiwnie wierzą, że ktoś im pomoże i doceni ich pracę. Zasada jest prosta, liczy się dobro jednostki, a nie ogółu!!! Drogie Panie wasze strajki służą przede wszystkim cwaniakom do załatwienia swojej prywaty. Ciężko będzie wam znaleźć zrozumienie i szacunek w rządzie, skoro nie znajdujecie go u swoich przełożonych, ludzi często bardzo zależnych od waszej pracy. Tak się dziwnie składa, ze gratyfikacja pieniężna jest odwrotnie proporcjonalna do wymagań i oczekiwań w stosunku do personelu medycznego. Dyrektor który kieruje placówką medyczną uznaje za oczywiste zarobek rzędu 15 -100tys./m  w zależności od rodzaju instytucji. Natomiast oczekiwania płacowe rzędu 5000 tys. brutto pielęgniarki odpowiadającej za stan zdrowia pacjenta i całodobową opiekę nad nim są odbierane jako brutalna napaść podrzędnego personelu nie potrafiącego docenić faktu posiadania pracy.

Wszystkie symptomy wskazują na to, że wasi koledzy lekarze oraz Ministerstwo zdrowia chcą doprowadzić głównie do leczenia prywatnego i przejąć najlepsze szpitale i oddziały. Biorąc pod uwagę przykład lekarzy rodzinnych radziłbym się tym pomysłem nie zachwycać, bo wraz z wdrożeniem takiego rozwiązania większość doświadczonych pielęgniarek straci pracę. Po co lekarzom stare, często już schorowane pielęgniarki w dodatku domagające się normalnych zarobków, jak mogą za tzw. “psie pieniądze” mieć młode, atrakcyjne i pokorne.   Na tym właśnie polega prywatna służba zdrowia i drapieżny kapitalizm jakiego doświadczamy w Polsce.  Wiekowy lekarz jest doświadczony i cieszy się powszechnym autorytetem. Wiekowa pielęgniarka to roszczeniowa kobieta, której widok zwyczajnie męczy. Wtedy, DROGIE PANIE usłyszycie, że na wasze miejsce czeka 10 innych pielęgniarek chętnych pracować za wasze wynagrodzenie. Mając nóż na gardle w postaci braku emerytury, czy alternatywy innej pracy, będziecie pracować nawet bez podwyżek, odreagowując swoją frustrację i apatie na pacjentach.

Brakuje Wam jedności, obecny podział jest już tak dalece posunięty, że zmienić to mogą jedynie regulacje odgórne. Czy słyszeliście w historii naszej demokracji aby którykolwiek rząd sam podcinał gałąź na której siedzi ? Nie !!! Trzyma się z silnymi, nie ze słabymi – taką politykę prowadzi państwo polskie od początku przemian gospodarczych w każdej gałęzi gospodarki narodowej.

Tym miłym akcentem pozdrawiamy wszystkich potencjalnych pacjentów, życząc dużo zdrowia i cierpliwości –  bo ta będzie nam szczególnie potrzebna.

2981total visits,17visits today

Bastion Dialogu

Jesteśmy zwykłymi Polakami, którzy marzą o normalnej Polsce bez pychy, chciwości i manipulantów. Nie jesteśmy krzykaczami, fanatykami, liberałami, lewakami, lemingami, komuchami czy masonerią. Jeżeli powyższe założenia Ci odpowiadają to jest właściwe miejsce dla Ciebie – Zapraszamy ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *