Brawo marketingowcy PiS-u !!! – MÓJ GŁOS NIC NIE ZMIENI

      Powyższym tytułem chciałabym zwrócić Państwa uwagę na dość istotny szczegół jakim jest dobrze przemyślana data wyborów. Pierwsza tura wyborów odbędzie się 21.10.2018 to już wszyscy wiemy. Ordynacja wyborcza przewiduje aby druga tura odbyła się nie później niż po upływie dwóch tygodni, a ten termin przypada na 04.11.2018r.

        Jeśli w pierwszej turze wyborcy nie zgniotą  konkurencji głosując na PiS, to 04 listopada daje kandydatom PiS-u ogromną szansę na wygraną.

To oczywiście tylko manipulacje, bo zapewne niektórzy kandydaci Pis-u zostaną wybrani już w pierwszej turze, ale będą też tacy, którzy z trudem przejdą do drugiej o i tych właśnie zadbali fachowcy od marketingu, dając im  99% szans na wygraną pomimo faktu, że ich realny elektorat wynosi nie więcej niż 15%.

   Pierwszego listopada wybierzemy się na groby naszych zmarłych, jest to zarazem długi weekend pozwalający na dłuższe wyjazdy i odwiedzenie rodzin i przyjaciół. Na ten weekend wybiorą się głównie ludzie młodzi, bo to oni mają swoich dziadków, babcie, mamy, ciocie, na wsiach i w małych miasteczkach, skąd wyemigrowali do dużych miast w poszukiwaniu lepszego życia.  Z takiego weekendu ludzie zazwyczaj wracają w godzinach popołudniowych ostatniego dnia i często zmęczeni podróżą nie myślą już o wyborach, lecz jedynie o wypoczynku we własnym domu i przygotowaniu się  do pracy w dniu następnym. Młodzi mają do wyborów szczególnie ambiwalentny stosunek, zapewne znacie to powiedzenie. Argumentacja jest zawsze taka sama i niezmienna – ”Po co pójdę, mój jeden głos nic nie zmieni” .

Jeden nie zmieni nic,…,  ale już 1000 zmieni dużo. Ziarnko do ziarnka ,……   takie postawy będzie można liczyć w tysiącach.

          Tymczasem starzy, w tym emeryci, renciści, bądź już wiekowi pracownicy, odpoczywający we własnych domach na groby raczej nie wyjadą, albo w znacznie mniejszej ilości i oni dla odmiany na wybory pójdą. I to pójdą licznie, jeśli jeszcze głos z ambony przekaże  podprogową reklamę to  kandydat PiS-u (nawet jeśli sondaże wskazywałyby inaczej ) ma pewną wygraną.

W środowiskach młodych aktywistów od dawna trwają dyskusje na temat do jakiego wieku człowiek powinien głosować , większość optuje za wyborem wieku emerytalnego czyli maksymalnie 65 lat.

Zdaje sobie sprawę z tego, że wielu ludzi w tym wieku jest jeszcze bardzo świadomych ale w skali globalnej to są jednostki. Większość ludzi w wieku emerytalnym nie interesuje się już polityką na tyle, żeby mieć klarowny obraz sytuacji gospodarczej i wybierać nie dla obietnic albo dla zasady ale z przekonaniem wyboru gospodarza. To tylko dywagacje, bo jak w każdej grupie tak i w tej zdarzają się wyjątki,  ale jednak jest to grupa najbardziej podatna na manipulacje, co widać w każdej gminie.

Obecnie kampania wchodzi w najbardziej  gorący okres i wszystkie partie walczą o duże miasta, gdzie elektorat wyborczy i zarazem wpływ partii jest największy , zatem jest o co walczyć.  Pamiętajcie, jeśli macie swojego kandydata i nie jest on przedstawicielem partii rządzącej to nie odpuszczajcie do samego końca. Tylko jedność Polaków, ich determinacja i chęć zmian mogą przysłużyć się pozytywnym, korzystnym dla naszego  kraju reformom i pomogą wyłonić prawdziwego gospodarza dbającego o rozwój, a nie tylko  interes własny i interes grupy wpływów. Nie zapominajmy, że obecna kadencja to już nie cztery a pięć lat. Oby nam się Polska w geriatrię nie zamieniła, do wyborów młodzi, DO WYBORÓW PO LEPSZĄ PRZYSZŁOŚĆ !!!

 

 

9 thoughts on “Brawo marketingowcy PiS-u !!! – MÓJ GŁOS NIC NIE ZMIENI

  • 14 października 2018 at 20:10
    Permalink

    Z tym ograniczeniem wieku co do głosowania to chyba chodzi o zneutralizowanie elektoratu Ojca Rydzyka…..

    Zakładając że wprowadzilibyśmy w Polsce DEMOKRACJĘ, to ja uważam że prawo do głosu powinni mieć tylko ci co się polityką interesują. Nie można dawać do ręki aktów decyzyjnych ludziom którzy w ogóle nie wiedzą w jakim świecie żyją.. np. lemingi… oraz ci którzy mówią że polityka ich nie interesuje….

    Z tym że w tej chwili tak naprawdę to mamy rządy technokratyczne w których głos obywateli się nie liczy, bo partyjni technokraci zrobią i tak swoje. Dlatego ja osobiście uważam że trzeba najpierw wprowadzić w Polsce demokrację a potem dawać prawo do głosu tylko tym ludziom co polityką będą się aktywnie interesować. Jak to zrobić? Bardzo prosto: w każdej gminie raz na miesiąc odbywają się otwarte spotkania, debaty na temat polityki i wszystkich ważnych dla gminy i dla państwa spraw. Każdy przychodzący na spotkanie podpisuje listę obecności. W momencie kiedy przychodzą wybory, do wyborów głosować idą tylko Ci którzy aktywnie uczestniczyli w przynajmniej 7 z 12 spotkań podczas roku.

    Poniżej interesujący fragment odnośnie aktualnie zaserwowanego Polakom stylu zarządzania czyli partyjnej technokracji: „Technokracja jest niebezpieczna. Wtedy szczególnie, gdy chce swój styl działania narzucić całej wspólnocie politycznej, gdy wymyka się spod kontroli i zaczyna stanowić siłę sterującą państwem. Jest niebezpieczna, albowiem udaje, że tam gdzie w rzeczywistości można wybierać, wyboru żadnego nie ma. Jest niebezpieczna albowiem odmawia ludziom prawa i woli decydowania o ich własnym życiu, wybierania tego kim chcą być i jakim życiem chcą żyć. Zubaża ich egzystencję, traktuje ich przedmiotowo i instrumentalnie, ignorując w szczególności tych, którzy nie wpisują się w jej schemat „racjonalnego” działania. Unicestwia politykę pojmowaną jako sztuka dochodzenia do dobra wspólnego na drodze maksymalnie szerokiej debaty. (…) Względny sukces podejścia technokratycznego w Polsce wiąże się wprost z nędzą polskiej polityki (wyd.r.2002). Tylko tam technokrata witany jest jak zbawca, gdzie polityka kojarzy się z jałową gadaniną, mającą przysłaniać realizację własnych interesów klasy politycznej jako takiej. Tylko tam na technokratę czeka się jak na zbawcę, gdzie polityka miast stać się tym, czym stać się powinna: otwartą debata ideową nad najlepszymi sposobami urządzenia dobrego społeczeństwa, zamienia się w nieprzejrzystą grę doraźnych interesów formułowanych pod presją bieżących problemów administrowania krajem. (…) akceptując technokratyzm zabijamy politykę, a zabijajac politykę pozbawiamy siebie bycia obywatelem.” Str 66 i 67 “Rozum a porządek społeczny” Kraków 2002 – Instytut Filozofii UJ

    Reply
    • 14 października 2018 at 22:59
      Permalink

      Pani Tereso, co do pierwszego Pani wniosku w pierwszym akapicie ;proszę określić kryteria, jakie by Pani zaproponowała, aby zweryfikować, czy i w jakim stopniu osoba, której mamy dać prawo do głosowania, jest zainteresowana polityką ? Czy może proponuje Pani powszechne egzaminy z zainteresowania się polityką ? Ta Pani propozycja jest szokująca, ale i trochę wesoła. Oczywiście wielu ludzi nie głosuje z pełną wiedzą o sytuacji politycznej ( czy Pani w pełni ją posiada ?) , ale niestety jest to wada demokracji, a przynajmniej wada tego wycinka dotyczącego wyborów. Ale tak dla wesołości ; dowódca zapytał wojaka Szwejka – ” powiedzcie mi Szwejk, dlaczego jesteście tacy głupi ?”. Ten mu odrzekł – “melduję posłusznie, że gdyby cały świat składał się z samych mądrych, to wszyscy by zgłupieli od nadmiaru mądrości”.
      Pani Tereso, jeśli chce Pani, aby do wyborów chodzili sami mądrzy, odpowiedzialni i interesujący się poważnie polityką, to zapewniam, że “wujek Stalin” wiedział, jak to robić – a co z tego wynikło ? Ale rozumiem, że ma Pani super pomysł i wkrótce zostaniemy oświeceni.

      Reply
      • 15 października 2018 at 23:28
        Permalink

        Panie Jużyczyński. Prosta prawda najpierw jest wyśmiana potem się ją zwalcza a na końcu wygrywa…. Wskazana przez mnie formuła demokratyczne jest prosta i dostępna dla KAŻDEGO. Nie ma tu żadnej dyskryminacji. Jak ktoś idzie na spotkanie to po pierwsze będzie oznaczało że się interesuje i że czuje się odpowiedzialny za los swój, los swojego narodu i państwa. Tacy więc tylko ludzie powinni mieć prawo do głosowania i do bycia wybieranymi. Każdy kto chce kandydować do wyborów powinien mieć prawo do bycia wpisanym na listę kandydatów, bez zbiórki podpisów wg talmudycznych kodeksów wyborczych…. Kodeks Wyborczy należy skasować a PKW wsyłać na zieloną trawkę. Wygrywa ten który zbierze najwięcej głosów. Chyba że preferuje Pan system w którym nieoświecone masy ludu nadal będą głosowały jak mu nakażą telewizyjne medialne szczekaczki? Na marginesie podam że reklama wyborcza powinna być całkowicie zabroniona. Natomiast ci którzy będą chodzić stale na spotkania będą wiedzieć na kogo mają głosować bo będą się znali jak łyse konie a nie tylko z TV czy z plakatów przedstawiających ludzi z układów z którymi wyborca nie ma żadnego kontaktu….

        Reply
        • 16 października 2018 at 18:01
          Permalink

          Przyjmijmy na chwilę, że ma Pani rację. Wtedy bardzo znaczna część społeczeństwa byłaby pozbawiona prawa do uczestniczenia w wyborach tylko dlatego, że często z przyczyn obiektywnych ludzie nie mają dość czasu,aby brać udział w spotkaniach przedwyborczych z kandydatami, a zaznaczam, że takich spotkań byłoby sporo. To jest nic innego, jak propozycja cofania się o 200 lub 300 lat – wtedy nie było środków masowego przekazu i faktycznie przedwyborcze wiece były na miejscu. Według Pani jak ktoś czyta prasę, ogląda w telewizji wypowiedzi kandydatów bądź słucha radia z audycjami dotyczącymi wyborów – ale nie był na bezpośrednim spotkaniu z kandydatem – ten winien być pozbawiony prawa wyborczego ! Przyznam, że to karkołomna wizja nijak nie przystająca do współczesności. Do tego jeszcze zlikwidować kodeks wyborczy, a PKW wysłać na zieloną trawkę ! Osobiście uważam, że z takimi pomysłami nikt rozsądny nie wyskoczy nawet na zielonej trawce po kilku browarach. Pytam więc, co Pani chciałaby osiągnąć. Naprawdę lubi Pani sobie kpić z ludzi uważając, że są wszyscy takimi idiotami, że jak nie byli na spotkaniu z kandydatem, to są głupim motłochem ? Pani Tereso, ja osobiście gdybym miał uczestniczyć we wszystkich przedwyborczych spotkaniach ( w celu rozpoznania właściwego kandydata), to bym musiał przez ponad miesiąc nic nie robić, a jedynie być na wiecach. A takich jest wiele tysięcy. Ma Pani prawo do swoich poglądów, ale powyżej opisany pomysł trochę mnie śmieszy, trochę szokuje, ale na pewno świetnie wpisuje się do epoki sprzed 200 lat. Pani Tereso, przypominam, że mamy dwudziesty pierwszy wiek !!! I kampania wyborcza wygląda inaczej, niż za szlacheckich czasów.

          Reply
          • 16 października 2018 at 22:23
            Permalink

            Szanowny Panie Jużyczyński. Pan mnie chyba źle zrozumiał. Ja proponowałam pójście na spotkanie do gminy na debatę RAZ na miesiąc, w każdym miesiącu, np. w każdą ostatnią sobotę miesiąca. Bez względu na to czy są wybory czy też nie. Gmina powinna udostępnić lokum. A warunkiem uczestnictwa w wyborach oraz prawa do głosowania byłaby konieczność “zaliczenia” przynajmniej 7 z 12 spotkań podczas roku. Jeśli komuś nie chce się iść nawet raz na miesiac aby porozmawiać o ważnych dla społeczności sprawach i wspólnego przedyskutowania i wypracowania najlepszych rozwiązań, bo nie ma czasu, to niestety znaczy to że taka osoba nie powinna głosować ani być wybieraną. Oczywiście system partyjny w takiej propozcyji demokracji znika. Ponadto takim sposobem prawdziwej demokracji, z czasem wytworzylibyśmy sobie prawdziwe elity. W takim OTWARTYM systemie demokracji każdy obywatel miałby szansę się wykazać i włączyć.

            Reply
            • 16 października 2018 at 23:03
              Permalink

              Super, dla przykładu mnie się nie chce chodzić nawet raz w miesiącu na takie spotkania, natomiast w telewizji regionalnej niekiedy obserwuję obrady Rady Miasta i poruszane tam tematy i podejmowane decyzje. Żywo interesują mnie problemy miasta i okolicy, z ludźmi także na takie tematy rozmawiamy. Oczywiście według Pani nie “zaliczyłem” co najmniej 7 spotkań, a zatem z lokalu wyborczego powinni mnie wyprosić. Proszę wybaczyć, ale taka retoryka wynika chyba z chorej fantasmagorii wciskanej ludziom w celu hipotetycznego zrealizowania własnej wizji. Dodam jeszcze, że “zalicza” się egzaminy, ale nie spotkania z politykami , czy samorządowcami. Pani koncepcja jest nawet teoretycznie niemożliwa do zrealizowania zwłaszcza w większych miastach – z wielu różnych powodów. Pani diagnoza problemu jest zła ; owszem, ludzie interesują się wydarzeniami z regionu i sprawami państwa i nie trzeba ich zmuszać do jakiegoś zaliczania spotkań. Sedno problemu tkwi zupełnie gdzie indziej,a mianowicie w niewłaściwym rozeznaniu przez obywateli wielu spraw, w pewnej anomii społecznej, oraz afirmacji wygodnictwa i obojętności wobec naprawdę istotnych dla nas wszystkich zagadnień. Samo uczestnictwo w bliżej nieokreślonych spotkaniach z politykami nie rozwiążą jeszcze żadnego problemu, nie spowodują, że ludzie staną się światli i lepiej zorientowani. Ludzie muszą zmienić postawę z roszczeniowej na “dawanie z siebie i od siebie” – frekwencja w wyborach będzie świadczyć o wyborczych oczekiwaniach Polaków. Osobiście byłbym skłonny rozumieć Pani intencje, ale metoda przez Panią zaproponowana jest nie do przyjęcia.

              Reply
  • 14 października 2018 at 13:35
    Permalink

    W jakim to wieku mają być ci młodzi Panie Jurczyński, że tak bardzo chcesz pan ich zawstydzić? 5, 10, 15, 25 lat? Zastanów się pan czy odpowiedzialne zachowanie seniora w pewnym wieku to oddanie Prawa Jazdy, czy może ściganie się z tymi zawstydzonymi młodymi na drogach.

    Reply
    • 14 października 2018 at 22:38
      Permalink

      Panie Andrzeju, po pierwsze proszę prawidłowo cytować moje nazwisko. Po drugie miałem na myśli tych młodych aktywistów politycznych nierzadko budzących swoją postawą wiele zastrzeżeń, a zatem nie chodzi tu o pięciolatka, czy 10-cio latka. Po trzecie, co do prawa jazdy, o którym Pan pisze ; znam i znałem seniorów znakomicie prowadzących pojazdy mechaniczne ( auta osobowe i znacznie większe ), znam też młodych kierowców popełniających licznie bardzo niebezpieczne błędy za kierownicą ( ściślej nie tyle ich znam, co na co dzień widzę), ale oczywiście niekiedy jest odwrotnie. Zupełnie nie zrozumiał Pan mojego komentarza mimo, że jego treść jest prosta i klarowna.

      Reply
  • 13 października 2018 at 12:00
    Permalink

    Dywagacje młodych aktywistów na temat ograniczenia wieku wyborczego do 65 lat są co najmniej niepoważne, a tak naprawdę idiotyczne. Ograniczenie człowiekowi prawa do udziału w wyborach pozbawione jest jakiegokolwiek uzasadnienia, ale z całą pewnością poważnie narusza podstawowe prawa człowieka. Sam fakt, że jacyś młodzi aktywiści polityczni w takim tonie podnoszą problem, jest czymś nad wyraz skandalicznym i podłym. Wobec takich osób w taki sposób podnoszących problem zastanawiam się, czy ci młodzi “aktywiści” w ogóle powinni mieć prawo do wypowiadania się – piszę to tak z pewnym sarkazmem. Są oni młodzi, a więc nie mają życiowego doświadczenia , a już zaczynają od ewidentnej dyskryminacji ludzi osiągających określony wiek. Takich młodych i w ten sposób rozumujących Polska może się jedynie wstydzić. Argument, jakoby po 65 roku życia obywatele byli bardziej podatni na manipulacje……….jak ja zacznę tym młodym wyliczać ich podatność na manipulacje, to się ze wstydu nie pozbierają.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.