Bezrobocie, emerytury i walec demografii

Jak uczono nas w szkole, matematyka jest królową nauk i dlatego warto każdą analizę opierać na pojęciach matematycznych. Jednak kiedy w życie weszła de facto wartościowa nauka zwana statystyką, okazało się, że można – odpowiednio nią manipulując – uzasadnić i wytłumaczyć każdą, nawet najbardziej kłamliwą tezę, w sposób naukowy.

Przejdźmy jednak do tematu niezmiernie popularnego w mainstreamowych mediach, jakim jest bezrobocie.

Strona rządowa chwali się, że bezrobocie w jej kadencji zdecydowanie zmalało. Według Głównego Urzędu Statystycznego, na miesiąc październik 2017 ocenia się że współczynnik bezrobocia w Polsce wyniósł 6,6% i dalej maleje (http://GUS – BEZROBOCIE 1970-2017 ). Można jedynie się cieszyć, bo jest to bardzo dobre osiągnięcie, ale jak to zawsze bywa diabeł tkwi w szczegółach.

Dość często jeżdżę po Polsce i rozmawiam z ludźmi pełniącymi w zasadzie wysokie stanowiska oraz posiadającymi ogromną wiedzą, a oni mówią coś innego – czyżby kłamali?  Przykład: gminy takie jak Włocławek, Malbork, Suwałki, Augustów, Drawsko Pomorskie, ….. generalnie położone na północy Polski lub północnym-wschodzie – tam naprawdę nie jest różowo, a wręcz jest to tragedia. Bezrobocie jest ogromne, oscylujące w granicach 20%, a może i wyższe … w ostatnim okresie troszeczkę zmalało, ale nie dlatego, że stanowisk pracy przybyło, bowiem przyczyna była całkowicie inna (wytłumaczone poniżej). Na  Śląsku za wyjątkiem Katowic czy Gliwic, sytuacja jest podobna, a np. w takiej miejscowości jak Racibórz, sytuacja jest wprost dramatyczna.

Jedynymi zakładami pracy w Polsce co zatrudniają bez ograniczeń, są to hipermarkety, dyskonty, a jeżeli lubisz rozmawiać oraz wciskać ludziom niepotrzebne produkty to “call centre” staje się jedyną dostępną (wymarzoną) pracą  dla każdego młodego człowieka- nieprawdaż?  …. tylko czy to można nazwać pracą?

Władze miejskie, z którymi rozmawiam tłumaczą mi, że nie ma tam żadnych inwestycji, a społeczeństwo u nich w gminach to albo ludzie starzy, albo w wieku szkolnym, którzy jeszcze nie mogą wyemigrować. Większość osób w wieku 25-35 lat, którzy posiadając komunikatywną formę porozumiewania się w innym języku aniżeli polski, już powyjeżdżała za chlebem poza granice Polski. Dlatego w pewnych gminach, w których władze chcą wygrać wybory samorządowe skoncentrowano się jedynie na kolejnych programach socjalnych. Modne są wszelkiego rodzaju programy socjalne dla opiekunów osób niepełnosprawnych. Znamienne jest to, że osoby pełnosprawne mogące pracować na rzecz osób niepełnosprawnych, albo pracy nie mają lub są zatrudniane na  niemal “niewolniczych” warunkach. Oczywiście rozumiem że ludziom niepełnosprawnym należy pomóc …. ale zadam pytanie: kto pomoże osobie pełnosprawnej gdy ta nie ma pracy?

Modne też są komunikacje miejskie – dla pasażerów darmowe, a dla gmin kosztowne. W takich rozwiązaniach najpierw prowadzone są badania, który elektorat zapewni reelekcje danego samorządowego władcy. Wtedy wybierana jest najliczniejsza grupa, którą się uprzywilejowuje – bo tylko ona zagwarantuje im wyborcze przetrwanie. Niepełnosprawni i osoby pow 75roku życia mają darmową komunikację, wobec tego trzeba znaleźć kolejny swój elektorat. Dlatego teraz darmowa komunikacja jest dla dzieci w wieku szkolnym, …. ale czy to rozwiązuje chociaż jeden problem?

Nie ukrywam, że niejako na przekór niektórym samorządowcom lubiącym wydawać nieswoje pieniądze, celowo opracowaliśmy Model Finansowania dla komunikacji miejskiej, która w efekcie stanie się dla pasażera prawie bezpłatną – ale nie darmową!! Nasz projekt spowoduje tylko to, że koszt przejazdu pasażera będzie na poziomie jego nieistotności ekonomicznej, a dla przewoźnika i gminy dość poważne przychody. (bo pieniądze w Polsce leżą na ziemi, ogromne ilości- tylko nikt ich nie chce podnieść, bo trudno się schylić – lepiej przecież ukraść). Ważniejszym jest jednak dla nas, jako planujących ten model,  stworzenie dla Polaków stanowisk pracy, a także odtworzenie polskiego przemysłu produkcyjnego i co najmniej 250 tys stanowisk pracy, gdzie wysokość uposażenia powinna być na poziomie aktualnej średniej krajowej, nie byłoby wielkim problemem – choć na pewno nie zrobimy tego w jeden rok – potrzebujemy na to około 3 lat. Co w gminach się jednak dzieje? … wymyślane są programy kosztowe – patrz socjalne!!! …, gdzie władze samorządowe zamiast skoncentrować się na tworzeniu stanowisk pracy, wolą sprzedawać ziemię pod budowę zagranicznych hipermarketów czy budować place aktywności sportowej dla osób starszych….. Brawo Ty!

Zauważyłem że  każdy z rządów wyjątkowo upodobał sobie wdrażanie różnych programów (głównie kosztowych) które teoretycznie mają przynieść nam Polakom jakieś bardzo duże profity. Za Platformy Obywatelskiej budowane były ośrodki sportu i rekreacji dla dzieci, w tym słynne boiska sportowe zwane Orlikami. Teraz zmienił się tylko obszar bezsensownego wydawania Naszych pieniędzy, bo zamiast boisk sportowych, będą budowane w każdej gminie strzelnice lub miejsca aktywności sportowej dla osób starszych (takie place zabaw dla emerytów z grupy wiekowej 65+). W takim układzie zadam bardzo proste pytanie: ile stanowisk pracy zostanie wygenerowanych poprzez roztrwanianie dziesiątek miliardów złotych (euro) na stworzenie ośrodków rekreacji sportowej lub strzelnic? Kto będzie ponosić koszty utrzymania fanaberii marketingowców i PiaRowców? … gminy? …. a może MON? Takich przykładów, jak powyżej,  można przytoczyć  bardzo wiele.

No, to jeżeli tak mają być wydawane pieniądze unijne, to może powinni nam je ograniczyć, bo wtedy zaczęlibyśmy myśleć o zarabianiu ich, a nie wydawaniu ich tylko dlatego że je otrzymaliśmy. Wtedy będziemy zmuszeni do logicznego myślenia i tworzenia programów, które będą gwarantować nam miejsca pracy dla ludzi – Polaków, a nie tylko dla marketingowców  czy “kolegów królika”.

Wracając jednak do współczynnika bezrobocia. Uległ on  zmniejszeniu, ponieważ w dalszym ciągu dość duża grupa ludzi młodych wyjechała poza granicę Polski i dalej wyjeżdża. Co więcej, zmieniając wiek emerytalny z 67 do 65 lat i ci ludzie po postu odeszli wcześniej na emeryturę tworząc pewną lukę. Nie pojawiły się żadne nowe zakłady pracy czy stanowiska, po prostu jednych przeniesiono szybciej na emeryturę, a na ich miejsce zatrudniono na pół etatu młodych. Dlatego też współczynnik bezrobocia zmniejszył się prawie dwukrotnie. Kolejną kwestią jest również uzyskanie statusu bezrobotnego. Wbrew pozorom istnieje rozróżnienie na bezrobotnych oraz poszukujących pracy. W przypadku niespełnienia warunków formalnych lub odmówienia dwukrotnie jakiejkolwiek pracy (np. takiej do której nie posiadamy kompetencji lub warunki oferty są złe (np. praca 15 km od miejsca zamieszkania za minimalną na “śmieciówce” u tzw. “Janusza Biznesu”)) bezrobotny automatycznie staje się poszukującym prace, dzięki temu powiatowe Powiatowe Urzędy Pracy mogą pochwalić się spadkiem bezrobocia. Gdybyśmy podeszli do tego tematu holistycznie okazałoby się, że zmiana rządu  oprócz marketingu nic nie zmieniła, a co gorsza może za jakiś czas ujawni się prawda, że jeszcze bardziej jesteśmy zadłużeni.

Oprócz bezrobocia i niskich uposażeń, Polska ma  jeszcze większy problem, a zwany on jest demografią, na którą żadna władza po 95 roku nie ma pomysłu.

No, tylko jak można znaleźć sensowne rozwiązanie, jeżeli sposobem na życie jest jedynie bycie przy korycie!

Jednakże “Walec Demografii” powoli i bardzo konsekwentnie nas rozjeżdża. Żaden program socjalny nie spowoduje znaczącego zwiększenia naszej populacji, bo nikt z młodych ludzi przy zdrowych zmysłach nie będzie decydował się na kolejne dzieci, jeżeli nie będzie zagwarantowanej dla nich i ich potomstwa stabilnej przyszłości. Program 500+, mógłby zdecydowanie lepiej oddziaływać i przyczyniłby się do rozwoju polskiej gospodarki, gdyby wydawane pieniądze byłyby przeznaczane na zakup polskich produktów od polskich producentów, w polskich sklepach … ale takich już nie ma. W innym przypadku dalej sponsorujemy inne kraje, które jedynie sprzedają swoje produkty na terenie Polski. Tylko niby jak przekonać polskiego klienta do nabywania polskich produktów, skoro ich po prostu nie ma! Polski rynek dosłownie zalany jest przez towary zagraniczne i zmienić ten stan rzeczy może jedynie rodzimy przemysł – nowoczesny i innowacyjny. Oczywiście, zaraz się pojawią ludzie tłumaczący że przecież mamy VAT który zostaje w Polsce – odpowiem: darujcie sobie tego typu tłumaczenia. (Niemcy, Francuzi, Holendrzy, Belgowie, Brytyjczycy a nawet Amerykanie nie kupują niczego co nie jest ich i mają gdzieś porozumienia międzynarodowe w tym obszarze – bo to ich gospodarka się liczy, a nie jakiś produkt tworzony przez polskiego “Janusza biznesu”) Przyglądając się, jako baczny obserwator, zauważalnym jest, że nasze społeczeństwo nie tylko nieuchronnie się starzeje, a co gorsza wymiera –  co także może mieć wpływ na poziom bezrobocia. Widocznym jest drastyczny wzrost umierających na choroby nowotworowe, zawały, udary, a choroby dermatologiczne stały się już plagą.  Dermatolodzy w prywatnych gabinetach znaleźli sobie doskonały sposób na całkiem bogate życie. Za ten stan można obwiniać producentów szczepionek, wszech otaczającego nas stresu, zmniejszonej naszej odporności, ale w  mojej ocenie największym zabójcą jest niskiej jakości  żywność, której w żaden sposób  nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy jest zdrowa (nawet ta ekologiczna). Do tej niechlubnej listy należy dopisać zanieczyszczone w wielu rejonach środowisko (powietrze, woda oraz gleby nierzadko nafaszerowane w wielkim nadmiarze substancjami chemicznymi).

Dlatego pokazuję główne nasze polskie bolączki, które władze (od ponad 25 lat) celowo ignorują, a problemów jest co najmniej kilka:

  • Starzejące się społeczeństwo; (demografia)
  • emigracja młodych i inteligentnych osób oraz średnia klasa społeczna;
  • budowanie społeczeństwa żyjącego z socjalu, nie powodujących napędzenia polskiej gospodarki; (pasożytnictwo)
  • promocja programów kosztowych (budowa muzeów, pomników, zmiana nazw ulic, ośrodków aktywności sportowej, marketingu, strzelnic);
  • życie na kredyt i zadłużanie pracujących na nas naszych dzieci;
  • brak budowania polskich przedsiębiorstw w miejscach najwyższego współczynnika bezrobocia;
  • nagminne oszustwa pracowników przez teoretycznie polskich “przedsiębiorców MŚP” – powinni się nazywać “Januszami Biznesu – Paciaciakami”, bo nazywanie ich przedsiębiorcami to błąd. Z góry przepraszam uczciwych przedsiębiorców, bo tacy też są i zasługują na szacunek.
  • brak wsparcia pracowników przez władzę sądowniczą oraz policję gospodarczą

Dlatego proszę nie popadajmy z jednej skrajności w drugą. Nam w Polsce jest potrzebny zdrowy rozsądek, który wybiegnie myślami o naszej ojczyźnie w ujęciu co najmniej 25 lat w przyszłość zaprzestając ciągłego powrotu do dawnej przeszłości i historii rozgrzebującej pogojone już rany. Ten obszar zostawmy historykom, a nie politykom.

Zapraszamy do nas do Bastionu Dialogu ludzi, którzy myślą podobnie i chcą tworzyć właściwe fundamenty do życia dla naszych dzieci i wnuków. Nie oddawajmy Polski nieudacznikom i chorym z nienawiści ludziom!

5439total visits,6visits today

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

4 thoughts on “Bezrobocie, emerytury i walec demografii

  • 18 stycznia 2018 at 14:25
    Permalink

    “bo będą wolały zginąć aniżeli żyć i robić na nieudaczników oraz tchórzy.”
    Odchodząc od tematu, to trochę podobnie jak w regionie kurdyjskim. Bardzo często kobiety tam walczą a mężczyźni na zasiłkach w Niemczech u naszej “złotej Pani” (jak mawia S.Michalkiewicz).

    Reply
    • 18 stycznia 2018 at 14:30
      Permalink

      No niestety jak się jest kalesonami – to kobiety muszą nosić spodnie 🙂

      Reply
  • 18 stycznia 2018 at 00:06
    Permalink

    99% zgody. Ten 1% dotyczy tego, że żeby kupić polski produkt klient nie tylko go musi mieć możliwość kupić ale musi mieć odpowiednią jakość. Są sektory w których jesteśmy liderami (np. meble) ale są też obszary gdzie jesteśmy “sto lat za murzynami”. I tam bez gruntownej zmiany nic się nie zmieni mimo promocji polskich marek.

    Reply
    • 18 stycznia 2018 at 12:57
      Permalink

      Drogi panie Ryszardzie, żeby kupić polskie to musi w ogóle polskie istnieć. Nie bez winy są też nasi rolnicy, bo wraz z otrzymaniem dopłat zaczęli używać zaawansowanych pestycydów, nawozów, oraz genetycznie modyfikowanych nasion. Problem w tym że dla nich nastąpiła dobra koniunktura finansowa, a konsekwencją jest ogromna chęć do maksymalizacji zysków – tak więc sypią i podlewają wszystkim co popadnie aby “dutki” tylko zarabiać – jak najwięcej. Może się to wydawać dziwne dlaczego mówię o rolnikach w kontekście demografii – bo jedząc truciznę nawet w ma łych proporcjach sami się skazujemy na śmierć. Chorujemy częściej, a kobiety mają bardzo poważne problemy z zajściem w ciążę. Natomiast gdy już zajdą – to dzieci rodzą się coraz to słabsze. Jeszcze 50 lat temu te słabe genetycznie dzieci normalnie by umarły … teraz żyją. Wiem że może to brzmi okrutnie, a wręcz śmierdzi jakimś holokaustem …. ale niestety jeżeli będą coraz częściej rodzić się dzieci z błędami genetycznymi – jesteśmy skazani na naturalne wyginięcie. Nam w tym przypadku wcale nie potrzeba wroga – bo sami zwyczajnie wymrzemy. Co do tej zdrowej części populacji – zostanie przez naszych mocodawców wysłana na wojnę i zginie. Czyli kto nam zostanie w Polsce? Zostaną tylko osoby stare, niepełnosprawne, psychicznie chore, tchórze udający patriotów, szmalcowniki sprzedający wszystko i wszystkich, cioty i część kobiet, bo większość będzie walczyć ramie w ramie z ich prawdziwymi mężczyznami…… bo będą wolały zginąć aniżeli żyć i robić na nieudaczników oraz tchórzy. Taki trochę komentarz apokaliptyczny, ale wierzę dalej w Polaków, że w końcu się obudzą i zobaczą że rzeczywistość nam fundowana nie jest dobra dla nas – Polaków …. a największymi naszymi wrogami jest głupota, zawiść i brak chęci współpracy. Miłego dnia panie Ryszardzie

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *