Bezpłatna Komunikacja Miejska …. fanaberia czy konieczność?

Jak zapewne Państwo zauważyli, zajmujemy się znalezieniem właściwego – optymalnego finansowania komunikacji miejskiej, która w konsekwencji dla pasażera stanie się kosztowo bardzo niska, a dla gminy praktycznie minimalna. Generalnie chodzi o to aby zmienić środek ciężkości obciążenia finansowego.

Dlaczego zdecydowaliśmy, się aby taki program w ogóle realizować?

Drodzy czytelnicy to nie jest jakaś nasza fanaberia,  lecz konieczność, którą  – chcemy czy też nie – i tak będziemy musieli  zastosować.

W czym problem?

Mamy bardzo poważny problem ze smogiem oraz drożnością arterii miejskich. Jeżeli nic nie zrobimy w tym kierunku, to albo będziemy coraz częściej zapadać na tak zwane choroby cywilizacyjne, lub boleśnie odczujemy skutki stresu z powodu szybkiego tempa życia przy jednoczesnej konieczności coraz dłuższego stania w korkach ulicznych. Wobec tego zadajmy takie pytanie: ile warte jest nasze zdrowie? Co należy zrobić aby człowiek – Polak zmienił sposób przemieszczania się ze swojego pojazdu samochodowego na rzecz komunikacji miejskiej, roweru, czy zwyczajnie przybiegł/przyszedł do pracy ?

Pisząc pisma do gmin w całej Polsce, otrzymaliśmy szereg odpowiedzi, większość bardzo pozytywnych. Jednak były też gminy, które zasłaniając się rzekomo przeprowadzonymi badaniami stwierdziły, iż „cena biletu za przejazd nie jest najważniejszym atutem powodującym rezygnację z prywatnego pojazdu na rzecz podróży komunikacją zbiorową”. Oczywiście  – jeśli tak odpowiadający mają rację – i cena nie ma znaczenia, niechaj podniosą ją do 5 zł za bilet (lub więcej) i wtedy zobaczymy reakcje społeczne! Przecież przy kwocie 5zł za przejazd kilku przystanków komunikacja miejska będzie super, z nowoczesnym taborem pojazdów, ale co z tego, gdy mało kto będzie chciał z niej korzystać. My, Konwent Ekspertów przy stowarzyszeniu Bastion Dialogu, przeprowadziliśmy odmienne badania i zadaliśmy inne pytania, jak na przykład: Ile panu/pani płaci pracodawca? Czy jest pan/pani skłonny/a zmienić miejsce pracy oddalone o 20 km od miejsca zamieszkania przy otrzymaniu zarobków oscylujących w granicach minimalnej krajowej? Jakie determinanty są istotne przy wyborze podróżowania do pracy swoim własnym pojazdem? Czy pracodawca refunduje koszty przemieszczenia się do miejsca pracy? Czy korzystają Państwo z komunikacji miejskiej na krótkich odcinkach do dwóch kilometrów jeżeli nie posiadają wykupionego biletu miesięcznego lub rocznego?

Co było analizowane – badania i statystyka

Niestety, 43% procent respondentów odpowiedziało nam, że otrzymują wynagrodzenie wynoszące minimalną krajową, 12% przebywało na zasiłkach socjalnych, 14% było emerytami lub rencistami, 18% oświadczyła że posiada wyższe uposażenie, podróżują swoimi pojazdami i nie mają zamiaru tego zmieniać (nie uważamy, że to jest prawdą, ale badania ankietowe nam tak wykazały). 13% nie chciało udzielić żadnej odpowiedzi.

Na podstawie już tak skromnych badań, można dostrzec zróżnicowany przekrój społeczeństwa polskiego pod kątem wielkości posiadanych zasobów finansowych. Dlatego podwyższenie jakości życia Polaków oraz zmiana myślenia zostaną osiągnięte nie poprzez codzienne oszczędzanie na wszystkim, lecz na gruncie dobrze płatnej i coraz łatwiej dostępnej pracy.

Analizowaliśmy korzystanie z komunikacji miejskiej na krótkich odcinkach pod kątem jej opłacalności, funkcjonalności i atrakcyjności.  72% respondentów odpowiedziała nam, że cena bilet za odcinek przejazdu do 4 przystanków jest stanowczo za wysoka, nieadekwatna do przebytej drogi. Najtańszy bilet normalny dwudziestominutowy – to koszt od 2,40 do 3,20 zł ( w zależności od miasta). Jeżeli 4 osobowa rodzina, chciałaby przemieścić się na odcinku 5 przystanków (ok. 3 km) to koszt przejazdu wyniesie co najmniej 8,40zł (w jedną stronę)  pod warunkiem posiadania przez dzieci stosownych ulg.

2,80zł x 2 (osoby dorosłe) = 5,60zł; 

1,40zł x 2 (dzieci)=  2,80zł

Podobna sytuacja jest na odcinkach dłuższych, gdzie jeden bilet 40minutowy nie wystarcza, bo godziny szczytu, a także skonfigurowanie transportu jest takie, że nie jest możliwym przemieszczenie się korzystając z jednego tylko biletu.

Podejście jakościowe – „Jakoś to będzie”

Przykład? ….. proszę bardzo …. pasażer przemieszcza się dwoma autobusami około 20 minut każdym. Natomiast w godzinach szczytu, ta trasa zajmuje mu nawet do 1,5 godziny, bo oczekiwanie pomiędzy jednym a drugim autobusem wynosi co najmniej 30 minut.  Chyba oczywistym jest, że pasażer woli przemieścić się samochodem prywatnym, bo nie tylko koszty są zdecydowanie mniejsze, ale również czas – pomimo stania w korkach.

Teraz wchodzimy w kwestie związane z jakością dostarczanych usług. Logiczne jest, że nikt nie chce podróżować zatłoczonym autobusem/tramwajem, bo woli nawet stracić więcej pieniędzy na zużyte paliwo stojąc w korkach, ale w klimatyzowanym własnym pojeździe, aniżeli stać w zatłoczonym środku komunikacji miejskiej, modląc się żeby nikt go w tym czasie nie okradł.

Paniczny strach przed zmianą

Niestety, myślenie zarządzających komunikacja miejską, pomimo upadku komunizmu prawie trzydzieści lat temu, dalej jest bardzo mocno osadzone w minionej epoce. Ci ludzie najzwyczajniej pasażerów traktują jak rodzaj towaru, który ma się przemieścić z punktu A do punktu B, zapłacić jak najwięcej i najlepiej nie odzywać się bo widocznie tak ma być!  Nie jest dla nas ważne, czy zarządzający transportem zmienią flotę na bardziej nowoczesną, nisko-emisyjną,  skoro dalej będziemy w tych środkach komunikacji  stłoczeni, z konieczności opóźnieni i…..ku radości pospolitych złodziei nierzadko okradani.

Zarządzający Komunikacją Miejską wobec  naszego programu podnoszą obawy, że duża część społeczeństwa zmieniłaby formę podróżowania i należałoby zwiększyć liczbę środków transportu,…, ale jak to osiągnąć, jeżeli gminy nie chcą dać więcej pieniędzy, biletów za bardzo nie można podrożyć, a kosztów administracyjnych nikt nie chce obniżyć.

Nic zatem dziwnego, że wielu urzędników słysząc o naszym projekcie wpada w zadumę i są w kłopocie. Nie dość, że projektodawcy z Bastionu Dialogu piszą o bezpłatnej komunikacji, to jeszcze dodają, że nie jest ona w założeniu darmowa. Ale żeby miała jeszcze generować zyski? Nie do wiary!  Przypomnę, w latach 50-tych minionego stulecia gdy pokoleniu naszych dziadków i rodziców oferowano elektryczność w domach, w wielu rejonach kraju, szczególnie na obszarach wiejskich, opór społeczny przed montowaniem instalacji elektrycznych był ogromny.  Tłumaczenia były różne, że prąd jest niebezpieczny i pozabija ich, że spalą się ich domy etc. Dlatego zamiast wdrożyć w Polsce elektryczność w latach 50-tych i zakończyć na początku lat 60 – tych,  całkowita elektryfikacja państwa nastąpiła dopiero w latach 70-tych. Podobnie było z przejściem na opony bezdętkowe, rezygnację z gaźników w samochodach, czy komputeryzację biur …. a jednak się dało!!

Ci ludzie, zwani potocznie hamulcowymi, strasznie obawiają się zmiany. Wynika to z tego, że jej nie rozumieją, a co gorsza obawiają się skutków jej wdrożenia, czyli utraty pracy albo utraty kontroli i władzy. Pan Blanchard, w swojej książce , Przywództwo wyższego stopnia, o przywództwie i tworzeniu efektywnych organizacji,  [PWN 2007, s.165] bardzo ładnie to opisał i wytłumaczył

OBAWY PRACOWNIKÓW PRZED ZMIANAMI

  1. obawy przed brakiem informacji,
  2. obawy dotyczące sytuacji osobistej,
  3. obawy dotyczące sposobu wprowadzenia zmiany,
  4. obawy dotyczące konsekwencji płynących ze zmiany,
  5. obawy dotyczące współpracy,
  6. obawy dotyczące udoskonalania efektów zmiany.

W następnym tekście postaram się wytłumaczyć dogłębnie powyższy obszar. Wtedy państwo zrozumieją dlaczego ludzie boją się zmian i co należy zrobić aby pozytywnie wdrożyć tę zmianę. 

Podsumowanie

Prowadzimy również badania i sondaże dotyczące obaw pracowniczych wynikających z ewentualnie wdrożonych zmian w obszarze rozwiązań przez nas proponowanych. W trakcie procesu zmian pracownicy wielokrotnie zadają liderowi pytania, które mogą stanowić wskazówkę do prawidłowej diagnozy stadium natężenia obaw,  które tychże pracowników aktualnie dotyczą. Jednak  większość  pytań z różnych przyczyn nie dociera do liderów, co zazwyczaj jest podyktowane brakiem  forum, na którym zainteresowani mogliby się szczerze wypowiedzieć. Jeśli jednak pracownicy nie będą zadawać pytań, takich jak te opisane powyżej, to oznacza, że albo ich wątpliwości zostały zredukowane, albo że manifestują ukrytą lub otwartą niechęć do zmiany.

My Eksperci z Bastionu Dialogu, doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego opisujemy po kolei pewne zagadnienia dotyczące naszego projektu, aby właśnie ci ludzie dobrze go zrozumieli i przyjęli, jako nasz wspólny i zamiast z nami walczyć najzwyczajniej spróbowali  współpracować. Bezpłatna Komunikacja Miejska nie musi być kosztową, może być naprawdę zyskownym biznesem.

1436total visits,10visits today

Grzegorz Czuryło

„Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym.

8 thoughts on “Bezpłatna Komunikacja Miejska …. fanaberia czy konieczność?

  • 3 stycznia 2018 at 23:15
    Permalink

    Prowadzą Państwo interesujący projekt ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Skoro to będzie bezpłatne to będzie tym podróżować każdy, nie tylko zwykli ludzie ale i lumpenproletariat. Jaką mam więc gwarancję, że podróż będzie bezpieczna i komfortowa? Bo skoro bezpłatnie to głównie będzie tym podróżować patologia i pijane menele.

    Reply
    • 3 stycznia 2018 at 23:31
      Permalink

      Panie Ryszardzie, aż tak Polaków bym nisko nie oceniał. Oczywiście zdarzą się przypadki że będą podróżować różni ludzie – jak pan to nazwał lumpenproletariat. My z miłą chęcią ich przeszkolimy i damy im pracę …. chyba o to chodzi?
      Z pijanymi nie jest jakiś wielki problem, bo każdemu może się zdarzyć. W tym przypadku to lepiej żeby wracał autobusem aniżeli swoim samochodem. Policja też by mogła trochę się wykazać inicjatywą, bo patrole zamiast pieszych mogłyby być autobusowe – przynajmniej nie wydawali by pieniędzy na przemieszczanie się i byliby zdecydowanie skuteczniejsi, bo z autobusu czasami więcej widać aniżeli pieszo, a dla podróżujących byłoby zdecydowanie bezpieczniej.

      Reply
      • 3 stycznia 2018 at 23:53
        Permalink

        Panie Grzegorzu, a jak rozwiążecie kwestie bezdomnych w autobusach i tramwajach? Będziecie ich wyrzucać czy raczyć tym współpasażerów? Bo bez stałego monitoringu te bezpłatne autobusy mogą stać się poczekalniami dworcowymi na kółkach. Oczywiście ludziom wykluczonym społecznie należy pomagać systemowo, bo pomoc im się należy. Co nie zmienia faktu, że darmowe nocne autobusy mogą stać się jeżdżącym „domem schadzek” dla narkomanów, nietrzeźwych, niepełnoletnich i całego nieciekawego towarzystwa.

        Reply
        • 4 stycznia 2018 at 01:11
          Permalink

          (przepraszam za brak polskiej czcionki) Jest to bardzo powazny problem i bardzo dobrze ze pan wlasnie o tym wspomina. Myslalem na poczatku ze to troche byl zart jakiegos hejtera ale teraz widze ze nie. Pociesze pana – My w naszym programie to juz na etapie planowania uwzglednilismy, bo cale to planowanie rozpoczelismy wlasnie od behawiorystyki Polakow. Niech pan zwroci uwage – wszyscy wdrazaja rozwiazania nie znajac zachowan …. a my to odwrocilismy. Najpierw poznalizsmy zachowania oraz potrzeby ludzi a nastepnie opracowalismy odpowiedni model. Z naszych badan wyszlo, ze jest bardzo duze rozwarstwienie spoleczne i co wiecej rozchwiane emocjonalnie – co widac nawet na FB, czesc z ludzi staje sie rowniez bezdomnymi. I wtym obszarze jest najwiekszy problem, bo nie moze pan tego czlowieka ani wyrzucic z autobusu ani go ukarac. Z pozostalymi za bardzo bym sie przejmowal, bo akurat na nich mamy o wiele lepszy sposob.
          Co do monitoringu – jest dobry jako material dowodowy, ale nie jako prewencja … a My mamy dzialac prewencyjnie – czyli zapobiegac przed a nie plakac po.
          Za duzo w tym wzgledzie nie moge pisac, bo bym ujawnil wlasnie te szczegoly (unikatowe) naszego projektu,ktore daja nam pewna przewage nad konurencja i zlodziejami ktorzy chca ukrasc nasz projekt … ale zapraszam do nas do bastionu. Wlasnie takich ludzi, ktorzy zauwazaja problemy nam potrzeba. Spokojnie jestesmy tylko normalni 🙂

          Reply
    • 4 stycznia 2018 at 00:05
      Permalink

      Panie Ryszardzie, nawet teraz, kiedy jeszcze daleko do pełnego wdrożenia naszego projektu, najróżniejsze typy wsiadają do tramwaju lub autobusu. Nasz projekt nie zakłada, że wszystkim menelom poucinamy łby i będzie spokój. Tak nie będzie ! Idzie o coś ważniejszego, o przekształcenia systemowo – behawioralne i tym samym dostosowanie się i pełna akceptacja zupełnie nowatorskiego podejścia do mechanizmu transportu komunikacyjnego. Tak, jak internet zmienił oblicze otaczającego nas świata i ludzi, tak nasz projekt daje szansę zmiany , wręcz cywilizacyjnego przeskoku w sferze przemieszczania się. Proszę się nie obawiać, nie dopną Panu skrzydeł i nie każą latać ( ekologicznie, nieprawdaż ? ) , lecz pewne rozwiązania mogą ułatwić życie nam wszystkim i pomóc nam dostosować się do zmieniającego się świata. Nasza psychika i mentalność muszą nieco szybciej ewoluować, w przeciwnym wypadku zaczniemy się cofać. Takie są realia współczesności i nic na to nie poradzimy. Pozdrawiam.

      Reply
  • 3 stycznia 2018 at 23:15
    Permalink

    A ja nie zmienię swoje samochodu i będę jeździł se po mieście – kto mi zabroni? Stać mnie!
    Czy myślicie, że wszyscy się przesiądą na waszą zwaloną komunikację?

    Reply
    • 3 stycznia 2018 at 23:20
      Permalink

      Drogi Panie, jeździj sobie swoim wypasionym samochodem na gaz …. bo gaz jest jeszcze tani. Stać Cię!
      A czy myślę czy się przesiądziesz na Naszą komunikację …. sadzę że tak, bo żyjesz za minimalną krajową i prawdopodobnie jesteś jeszcze singlem. A gdy pojawi się rodzina i obciążenia finansowe – to i Twoje priorytety drogi katorżniku również się zmienią. Dlatego nie opluwaj czegoś czego nie rozumiesz …. jeszcze 🙂

      Reply
    • 4 stycznia 2018 at 00:14
      Permalink

      Oj Katorżnik, to zależy, jaki masz samochód. A co będzie, jak masz diesla i wzorem państw zachodnich za kilka lat zabronią takim pojazdom poruszać się po mieście ? Wtedy kupisz inny pojazd. A jak takich pojazdów będzie tak dużo, że nie będzie jak dojechać i zaparkować ? Wtedy pomyślisz : mam dwie godziny tracić na przejazd trzech kilometrów z szukaniem miejsca do zaparkowania ? To szybciej dojadę dobrze działającą i sprawną, nowoczesną komunikacją miejską ! A samochodem pojadę z rodziną ( lub sympatyczną towarzyszką ) poza miasto w jakieś urokliwe miejsce.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *