500+zadłużyło Polaków i pogłębia zapaść państwa polskiego

Miniony rok jedni nazywają rokiem straconych szans i możliwości, inni rokiem nadziei i życiowych perspektyw. W odniesieniu do prowadzonej polityki wielu zbyt kontrowersyjnych decyzji rządu w tym ciągnącego się cały rok konfliktu z Trybunałem Konstytucyjnym nie sposób odmówić racji tym, którzy próbują walczyć z politycznym dyktatem w różny możliwy sposób. Patrząc przez pryzmat biednych polskich rodzin i dodatku 500+ trzeba zrozumieć rację tych, którzy dotychczas nie widzieli żadnej szansy dla siebie na poprawę swojego życia, a teraz ją otrzymali. Jak zwykle w sprawach tak kontrowersyjnych rację mają po części wszyscy. Przyznam, że drażni mnie nie tyle krytyka, tego programu, (bo wymaga wielu poprawek i powinna być nazwana programem niwelacji biedy, bądź dążeniem wyrównywania dochodów, szans) co  zawiść z jaką podchodzimy jako naród, mówiąc o tych pieniądzach w odniesieniu do konkretnych rodzin.

Największym mankamentem tego programu jest niski próg dochodowy wg. mnie powinien wynosić minimum 1500zł netto/ członka rodziny lecz należny przy zsumowaniu dochodów do  5000zł., w odniesieniu  rodzin do pięciu osób i  do 7000 zł., w rodzinach powyżej. Wszyscy pozostali nie otrzymali by tego świadczenia w ogóle. Część z tych o których wspomniałam otrzymałaby świadczenie wyrównujące w kwocie niższej niż dotychczas. Zyskaliby rzeczywiście najbiedniejsi i najbardziej potrzebujący. Jednocześnie byłoby to świadczenie wyrównujące a nie jak dotychczas na dziecko. Przy obecnej sytuacji finansowej państwa to najlepsze rozwiązanie wspierające ubogie rodziny.    

Taki sposób wypłacania tego świadczenia bez względu na jego nazwę pozwoliłby uzyskać świadczenie samotnej matce bądź osobie o bardzo niskich zarobkach i zweryfikował by rodziny w których dochody są dużo wyższe. Niejednokrotnie słyszałam argumenty, że ja wychowałam dzieci i nikt nie wypłacał mi dodatków, ktoś inny pisze, że dzieci staną się źródłem dochodów dla swoich niepracujących rodziców, kolejni, że dodatek sprawił, że kobiety (matki) porzuciły dobrze płatną pracę i teraz już tylko zajmują się wychowywaniem dzieci. Pozwolę sobie odnieść się do tych argumentów. Fakt, że dawne mamy, a dzisiejsze babcie wychowywały swoje dzieci bez odpowiednich dodatków na dziecko to żaden argument, skoro mówimy, że dążenia narodów idą w kierunku poprawy życia ich obywateli, to ten dodatek gwarantuje symboliczną poprawę. Możemy mieć pretensje do pana Boga, że urodziliśmy się za wcześnie. W tym kontekście należy wspomnieć, że obecne babcie i byłe mamy wspominają o okresie powojennym bądź okresie polskiej transformacji, ani jeden ani drugi nie był łatwy do polskiej gospodarki, chociaż wszyscy wiemy, że czas transformacji ustrojowej mogliśmy przeżyć bezboleśnie, bez likwidacji całego przemysłu. Obserwuję matki z dziećmi z własnego podwórka i obszaru gminy  muszę obiektywnie przyznać, że te pieniądze przyniosły znaczącą poprawę ich sytuacji, a niektóre rodziny po raz pierwszy mogły pozwolić sobie na zorganizowanie świąt w reklamowej odsłonie. Więcej pieniędzy w portfelach ludzi to większe obroty producentów i większa sprzedaż – to prosta i sprawdzona zasada, nic więc dziwnego, że handel odnotował znaczący wzrost, a wszelkiego rodzaju fundacje odnotowały spadek ilości rodzin które bezwzględnie wymagały ich pomocy. Zadaniem nowoczesnych i świadomych społeczeństw jest niwelowanie różnic społecznych. Dodatki na dzieci wypłacane są we wszystkich krajach zachodnich i to w kwocie znacznie wyższej o czym doskonale wiedzą w nich pracujący.  Wychowałam się w latach kiedy chociaż była praca, wynagrodzenie było niskie, a ludzie pracowali ciężko aby zapewnić swoim rodzinom podstawowe potrzeby. Doskonale pamiętam, że wszelkie dzisiaj powszechnie dostępne dobra jak nauka gry na instrumentach, udział w różnego rodzaju zajęciach poza lekcyjnych, basen etc, był dostępny tylko dla nielicznych i nie tylko dlatego, że brakowało pieniędzy ale przede wszystkim brakowało instytucji, kadry. Dzisiaj mamy to wszystko ale odczuwamy brak środków finansowych na korzystanie z tych dóbr.

Niedostatek  odczuwają pokolenia wywodzące się z tych samych rodzin w których dziadkowie ciężko pracowali, a rodziców pozbawiono perspektyw życiowych z powodu powojennej biedy. W czasach przeobrażeń gospodarczych to właśnie tych ludzi którzy z hasłem „Solidarność” na ustach bronili wolnościowych idei, jako pierwszych wyrzucono na bruk z ich mieszkań, z pracy często bez żadnych odpraw z dnia na dzień. W ten sposób zbudowano pokoleniową biedę, tak rodzą się różnice nie do nadrobienia, a do przeskoczenia tylko dla wyjątkowo wytrwałych i niezwykle zdolnych. Dodatek 500+ wbrew informacji o zwiększonej ilość urodzeń w Polsce nie wpłynie na znaczący wzrost demograficzny i dobrze, ale minimalnie zniweluje różnice miedzy tymi dziećmi, które mają wszystko co jest im potrzebne nie tylko do życia ale do wszechstronnego rozwoju i tymi które nie mają nic. Nie rozumiem i nie akceptuje zachowania Polaków argumentujących, jakoby te pieniądze wpłynęły  na wzrost patologii. Zapewne niewielki procent Polaków wykorzysta  je na kupno używek ale takie wydatki  mogą zweryfikować odpowiednie instytucje – większość przeznaczy je na codzienne potrzeby. Odnoszę wrażenie, że ze względu na niskie zarobki Polaków i dobijanie się o jakąkolwiek pracę zazdrościmy tym którzy mają dzieci i którzy ten dodatek otrzymali, szydząc i obwiniając za zły stan finansów państwa.

Mam pytanie ile jest w Polsce rodzin z pięciorgiem i więcej dzieci? W mojej gminie trudno doliczyć mi się tych z pięciorgiem, kilka rodzin ma czworo dzieci i chociaż są zadbane i rezolutne, społeczeństwo uważa rodziny za patologię już z samej racji tak licznego potomstwa. Kiedy moja sąsiadka zdecydowała się na trzecie dziecko również postrzegano ją przez pryzmat patologii i kompletnej bezmyślności mimo, że dzieci są czyste zadbane i naprawdę fajne. Matka dzieci to skromna, pracowita lecz niewykształcona dziewczyna z biednego domu, co w tym złego, że poświęci się wychowaniu swoich dzieci i będzie miała znikome zabezpieczenie finansowe. Czy 1000zł. przy dzisiejszych cenach to zawrotna suma? To nie dodatki są wysokie, tylko zarobki Polaków zbyt małe i nieadekwatne do wymagań pracodawców.

Słyszy się dużo o rezygnacji z pracy, ja nie znam takiego przykładu i bardzo proszę Was abyście mi takie przykłady przedłożyli, przy czym proszę o podanie kwoty zarobków. Kobieta która podejmuje staż w gminie zarobi 800 – 1300zł. netto, podobnie nauczycielka, listonosz, sprzątaczka, kasjerka  (zwróćcie uwagę na jakim poziomie jest płaca nauczyciela stażysty, ale to temat na inny artykuł, do przemyślenia gdyby ktoś z młodych miał ambicje bycia nauczycielem w Polsce).  Biorąc pod uwagę, że i takiej pracy w sąsiadujących ze mną kilku gminach zwyczajnie nie ma, bardzo irytuje mnie to społeczne oburzenie. Hipotetycznie zakładam, że matka wychowująca swoje dzieci, żeby nie umrzeć z nimi z głodu taką pracę miała, czy nie lepiej, że porzuciła ją na rzecz pracy w domu i lepszej opieki nad swoimi dziećmi, którymi zapewne musiała obarczyć chore babcie, dziadków, sąsiadów, bądź zrywać rano z łóżeczek, opłacać żłobek, przedszkole (na przedszkole już z takiej pensji zabrakło)?  Uważam, że nikt nie zapewni dzieciom lepszej opieki niż ich matka. Nie znam takiej matki, która zrezygnowała z zarobków 4000 netto na rzecz 500+

Skąd w nas Polakach wzięło się tyle nienawiści w stosunku do ludzi ubogich od zawsze? Dlaczego tak łatwo aprobujemy milionowe afery i bezzasadne wydatki państwa, ostatnio zwielokrotnione w myśl – im się należy, a z takim upodleniem traktujemy rodziny o niskich dochodach?

Nie przeszkadza nam Polakom fakt, że w porównaniu do całego świata w przeliczeniu na jednego mieszkańca, mamy największą ilość posłów w Sejmie, największą ilość ministerstw i podwojone urzędy takie jak wojewódzki i marszałkowski. Nie przeszkadza nam wcale, że większość rządzących i tych tzw. „przy korycie” zasiada w kilku spółkach skarbu państwa i przyjmuje z tego tytułu ogromne profity  nieadekwatne do pracy i pełnionych obowiązków. Z wielką estymą przyjmujemy wszelkie afery których ilość od 1989r. ciężko zliczyć bo nie mieszczą się już w kilkunastu tomach,  nie przeszkadzała nam wcale wyprzedaż majątku narodowego (no może nielicznym), nie obchodzi nas, że wspiera się tylko i wyłącznie obcy kapitał i tzw. „swoich” w końcu mniej nas drażni fakt, że będziemy płacić wielokrotność tej sumy na każdego uchodźca przebywającego w Polsce, ale 500zł. na polskie dziecko jako dodatek przyznany  niezamożnej rodzinie przeciętny Polak po prostu nie strawi.

To prowadzona od 1989roku drapieżna i niszczycielska polityka państwa doprowadziła do tak ogromnej dziury budżetowej. To ciągłe podcinanie skrzydeł, burzenie wszelkiej inicjatywy Polaków, bardzo wysokie obciążenia podatkowe i jak już wspomniałam brak wsparcia na konkretne zadania związane z tworzeniem miejsc pracy, prowadzą do pogłębiania się naszego zadłużenia i co oczywiste upadku gospodarki. Jeśli do tego doliczyć systematyczną grabież państwa przez polityków, ich rodziny i nawet kościół  – mamy komplet. Zbudowano infrastrukturę, szkoły, baseny, korty tenisowe i ogólnie mówiąc zainwestowano miliardy w inwestycje, które generują koszty, a zlikwidowano zakłady pracy, cały przemysł, zniszczono rolnictwo, a teraz masowo wycina się lasy. Firmy z obcym kapitałem które rząd tak faworyzuje w większości płacą podatki w kraju pochodzenia. Wszystkim wiadomo, że polski pracownik pracujący na takim samym stanowisku co jego zagraniczny kolega w polskiej filii zagranicznej firmy zarobi czterokrotnie mniej. Rząd to pochwala i cieszy się, że mamy taką tanią siłę roboczą, bo jesteśmy konkurencyjni. Z czego zatem mamy mieć wpływy do budżetu? Tutaj tkwi problem!!!

 Potrzebujemy zupełnie nowych rządów i nowych ludzi, odważnych, przebojowych i nieskalanych szambem.

9 thoughts on “500+zadłużyło Polaków i pogłębia zapaść państwa polskiego

  • 15 stycznia 2017 at 19:19
    Permalink

    Witam Pani Ireno,
    Jestem przeciwnikiem populistycznych programów tworzonych pod tymczasowe oczekiwania polityczne. O zgrozo uzasadnienie potrzeby wprowadzania „500+” jest ubliżające inteligencji statystycznego wyborcy.
    1. Program 500+ nie będzie miał wpływy na ilość narodzin. Aby posługiwać się takim argumentem trzeba posiadać jakieś badania a nie operować przypuszczeniami lub jak to robiła Pani Ministra Rafalska w wywiadzie dla RMF. Równie dobrze można by postawić tezę że gdyby nie program to dzieci w ogóle by się nie rodziły. Z pewnością jest spora grupa ludzi którzy skorzystają na programie w taki sposób jak Pani opisywała ale umówmy się że to grupa niewielka i środki te w żaden sposób nie przełożą się na zwiększenie dzietności.
    2. Program jest kosztowny. Jeżeli w skutek 500+ urodzi się dziecko to wg założeń powinno otrzymywać subwencje do 18 roku życia. Jak by nie liczyć państwo dokłada do dzieciaka 108 000 PLN. Jeżeli założymy że jego edukacja zakończy się po 21 latach i pozostanie w kraju i tu będzie chciało płacić składki i podatki to ile czasu będzie musiało harować aby ten koszt skompensować? Pierwszy rok funkcjonowania programu to szacunkowy koszt około 17-18 mld PLN. Zobaczymy co będzie dalej bo rok przyszły pod względem gospodarczym nie zapowiada się imponująco. Dodatkowo, reklama w TVP emisji papierów wartościowych NBP które można nabyć za 500+ to już żenada.
    3. Program jest szkodliwy społecznie. Tak jak Pani pisała, nie spotka Pani kobiety która zarabia 4000 PLN i dla 500 PLN zrezygnuje z pracy. Zgadzam się w 100%. Tylko, że ta przykładowa kobieta będzie dalej pracować tam gdzie pracuje i będzie pobierać 500+ co jest zupełnie naturalne. Natomiast ostatnie dane wskazują że ponad 150 000 kobiet zrezygnowało z pracy z powodu 500+!? Dlaczego? Ano dlatego, że lepiej jest być na bezrobotnym, pobierać 500+ i dodatkowo pracować „nieoficjalnie”. Nie płaci składek, ubezpieczona jest i kasa się zgadza. Inny przykład to samotna pielęgniarka z dzieckiem żyje nadal w związku nieformalnym bo gdyby związek stał się formalny, straci dodatek;) Jak to mówią samo ŻYCIE.
    4. Rząd nie jest od rozdawania pieniędzy ponieważ ich nie posiada. Wiem, że wydaje się najlepiej nie swoje pieniądze ale dobrze Pani wie jaki był główny cel tego programu. Wycofanie się z tego programu nie będzie już takie łatwe jak jego wprowadzenie. Jak wpływy do budżetu nie będą takie ja zakładają to będzie dokręcanie śruby przedsiębiorcom oraz próba wprowadzania następnych dziwnych „sprawiedliwych społecznie” podatków. Korekta o której Pani pisze będzie konieczna ale nie dlatego, że wymaga tego przyzwoitość tylko dlatego, że braknie pieniędzy. W mojej opinii pierwsze korekty programu nastąpią w okolicach maja po pierwszych notowaniach GUS dotyczących wzrostu PKB.

    Uważam, że należy ludziom pomagać i taka jest rola Państwa ale nie tak! Państwo powinno stymulować i pobudzać do aktywności. Doceniać przedsiębiorczych i pracowitych bo dobrobyt ludzi bierze się z pracy a nie z dodatków socjalnych. Praca w naszym kraju jest obciążona szeregiem składek i danin. Nie normalne jest to aby osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą była łupiona przez Państwo na kwotę prawie 1200PLN (bez względu na to czy udało się w tym miesiącu coś zarobić czy nie). Co ma powiedzieć np fryzjerka która prowadzi jednoosobową działalność i co miesiąc „w zębach” zanosi daninę do ZUS i US? Ile po miesiącu pracy zostanie jej w portfelu po odliczeniu dodatkowych kosztów (wynajem lokalu, chemia, narzędzia itp). To co zostanie i tak obejmie podatek dochodowy. U naszych południowych sąsiadów comiesięczne opaty z tytułu działalności wynoszą ok 615 PLN! Zmiana systemu podatkowego, zmniejszenie opodatkowania pracy to realne kierunki które w perspektywie czasu mogą dać realne wpływy do budżetu oraz silny impuls dla gospodarki. To kierunki do „inwestowani” Państwa a nie skubanie podatników po to aby następnie rozdawać grosze i nazywać to wsparciem i polityką prorodzinną.
    Nikt normalny nie zdecyduje się na dziecko z powodu 500+. A jeżeli tak się stanie to współczuje dziecku.
    Pozdrawiam

    Reply
    • 16 stycznia 2017 at 10:42
      Permalink

      Panie Zbigniewie w jednym miejscu Pan mi przyznaje rację w innym zaprzecza, a to świadczy jedynie o tym, że temat jest trudny i wart głębokiej analizy. Podałam przykład rozwiązania przyznawania tego świadczenia i gdybym miała jakikolwiek wpływ, to takie rozwiązanie bym wprowadziła, bo wydaje mi się najbardziej korzystne dla najuboższych, a w tym momencie to właśnie o nich mi chodzi – o czym pisałam. Boleje nad ludźmi biednymi od zawsze, którzy nigdy nie otrzymali żadnej szansy od życia. System wypłacania ludziom wykorzystującym to świadczenie można uszczelnić bezproblemowo – wystarczy wprowadzić bardzo wysokie kary dla podobnych naciągaczy ze zwolnieniami z pracy włącznie. Z chwilą kiedy ukarzą jednego i dobrze to nagłośnią cała reszta przestanie próbować, bo będzie miała za dużo do stracenia. W przeciwieństwie do większości ja nie nazywam biednych tylko i wyłącznie patologią. W moim środowisku 50% to ludzie naprawdę biedni, a patologia stanowi zaledwie 2-3% i ci zazwyczaj nie mają już dzieci na utrzymaniu. ( Nie robiłam badań statystycznych, ale znam niemal każdą rodzinę). Pisze pan , że podano o zwolnieniach około 1500 osób, chciałabym mieć przykład przynajmniej jednej osoby – nie wierzę w te dane naciągane na potrzeby opozycji. Jak wspomniałam w artykule praca za 1200zł. netto dla kobiety z dwojgiem lub trojgiem dzieci to żenada i dobrze, że się zwolniła jeśli zarabiała takie pieniądze, przynajmniej dzieci będą zadbane i nie będą godzinami przebywać na świetlicach a matka przestanie dokładać do tego „interesu”. Te wspaniałe wg. Andrzeja przemiany doprowadziły do tego, że żadne studia nie gwarantują już godziwego wynagrodzenia na start. Kiedy ja podejmowałam pierwszą pracę po szkole średniej w PGR jako młodsza księgowa otrzymałam wraz z dodatkami (porównując to dzisiejszych zarobków) około 3500zł. netto – przypominam to była moja pierwsza praca stażystki w znienawidzonym komunizmie. Nie łapałabym się na 500+ i nie potrzebowałabym tego dodatku i do tego głównie zmierzam. Do poprawy kompleksowej polityki prowadzącej do znacznego podwyższenia płacy minimalnej . Dzisiaj osoba po studiach na stażu powinna zaczynać przynajmniej od 3000netto. wówczas mało komu przysługiwałaby ten dodatek. Żeby tak się stało potrzeba zmienić całą dotychczasową politykę , wprowadzić szereg kompleksowych rozwiązań, znacząco zmniejszyć i ujednolić podatki wprowadzić korzystne rozwiązania dla przedsiębiorców na start – zwolnić ich z wszelkich podatków przynajmniej na 4 lata. Z programów unijnych należy wspierać tworzenie miejsc pracy: zakup maszyn, urządzeń remonty etc., a takich programów praktycznie nie ma. W zamian mamy programy które wspierają działania unijne. Obawiam się, że nie ma i nie będzie , bo rządy polskie zgodziły się na wszelkie niekorzystne dla Polski ustępstwa i sprzedały Polskę w obce ręce i nie wiem na ile można te wszystkie niekorzystne zapisy umów odkręcić. Ostatnio wyczytałam, że Konstytucja Kwaśniewskiego vel Stolzmana z 1997 r. oddała emisję złotówki w ręce żydowskiej lichwy. Art. 220 konstytucji zabrania finansowania deficytu budżetowego przez „zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa”. Innymi słowy Narodowi Polskiemu odebrano możliwość emisji pieniądza. Proszę też zainteresować się planem Morgenthau – coś nam przypomina. Na koniec, czy program 500+ wpłynie na poprawę dzietności? – uważam, że nie i mam prawo mieć swoje zdanie bez statystyk . Powiem więcej byłoby bardzo dobrze gdyby nie wpłynął i nie tylko 500+ ale nawet 1000+ bo wciąż mam nadzieję, że mimo wszytko świadomość obywatelska znacznie wzrosła ( nie piszę o wyjątkach, te zawsze będą stanowiły jakiś niewielki procent ). Myślę o tym, że dzisiaj młode pokolenie Polków to pokolenie w większości ludzi świadomych swoich szans ale i zagrożeń. Większość młodych mam już wie, że dzisiejsze wychowywanie dzieci to nie to samo co 30 lat temu – przy tym łączy się nie tylko z wielkimi wydatkami na samo dziecko ale z wydatkami pośrednimi ( opiekunki, żłobek, przedszkola, dojazdy etc,) Ponieważ młode matki mają przynajmniej średnie wykształcenie, mają też świadomość znaczenia dobrego ukierunkowania swojego dziecka (nie od szkoły średniej) ale już od przedszkola – taka jest różnica – a to są ogromne pieniądze. Zawsze będzie jakiś margines ludzi którzy nie myślą w ten sposób ale jest ich coraz mniej, a to oznacza jedno – dzieci w polskich rodzinach będzie mniej i powojenny bum już nigdy nie wróci. Nie martwi mnie zapaść demograficzna, ponieważ całe to bredzenie o zastępowalności pokoleń to przykrywka dla manipulacji i ograbienia Polaków z ich pieniędzy o tym w kolejnym artykule. Pozdrawiam :))

      Reply
  • 11 stycznia 2017 at 11:16
    Permalink

    Chciałaś przykładu, proszę bardzo. Miałam do wykonania małą pracę budowlaną. Zwróciłam się do znajomego budowlańca, odmówił bo nie ma mocy przerobowych. Kolejny podał termin tak odległy, że nie do przyjęcia, następny też. Nigdy tak nie było więc zaczęłam drążyć problem. Każdy z osobna wyjaśnił mi różnymi słowami podobną sytuację. Otóż każdy wykonywał swoje usługi korzystając z kilku pomocników. Byli to ludzie oficjalnie bezrobotni, którzy otrzymywali zapłatę za godziny pracy. Mimo propozycji i dobrego wynagrodzenia, żaden nigdy nie chciał podjąć pracy na etat. Większość miała jakieś kredyty w Skoku czy innej podobnej firmie i gdy zbliżała się płatność raty, przychodzili do pracy. Po przepracowaniu kilku dni i uzbieraniu odpowiedniej kwoty na zapłacenie raty, znikali z pracy na kilka kolejnych dni. Wracali przed następną ratą. I tak się te firmy budowlane kręciły. Dziś, panowie mający po kilkoro dzieci, już nie są zainteresowani pracą w budownictwie bo dostają 500+ i jest z czego spłacać Skoki. Dlatego firmy budowlane stają się jednoosobowe i nie mają mocy przerobowych.

    Ludzie o których piszę nigdy nie byli oficjalnie zatrudnieni więc w żadnych statystykach nie figurują. Nie są też patologią przepijającą każdy grosz tylko po prostu nierobami. Kiedyś sytuacja zmuszała ich do jakieś pracy, teraz mogą spokojnie żyć na nasz koszt.

    Podobno jest to poważny problem dotyczący bardzo wielu małych, wiejskich i nie tylko, przedsiębiorstw. Zawsze było trudno o pracowników sezonowych, teraz nie ma ich wcale. Wiejskie sklepy w okolicy do tej pory zatrudniały, oprócz właściciela 2, 3 osoby. Teraz widzę, że właściciel sam stoi 10 godzin za ladą, sam sprząta i nosi towar bo dotychczasowi pomocnicy zniknęli. Mają 500+ więc po co pracować.

    W statystykach zapewne wszystko gra. Być może mało jest osób, które zrezygnowały z etatu przez 500+. Natomiast wyraźnie widać, szczególnie w małych, wiejskich społecznościach jak znacznie wzrosła rzesza pasożytów, młodych, zdrowych, teraz już oficjalnie żyjących na koszt państwa czyli nas wszystkich. i nie łudźmy się, że jakakolwiek część tych pieniędzy idzie na ich dzieci. Na naukę języków obcych, basen, grę na instrumencie. Hahaha. Ich dzieci, tak jak do tej pory, nadal żyją na koszt innych. W szkole nadal dostają wszelkie dofinansowanie, pomoc i darmowe obiady. Ciekawe jaki będzie ich stosunek do pracy gdy dorosną. Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby takie dzieci kiedyś stały się wartościowymi członkami społeczeństwa i pracowały na nasze emerytury. Po co, skoro państwo daje.

    I jeszcze kilka słów wyjaśnienia. Nie jestem przeciwniczką 500+. Wręcz przeciwnie. Tylko, że ta reforma w aktualnej formie jest tak populistyczna, że aż wstrętna. A wystarczyłoby zrobić to samo tylko w jakimś powiązaniu z pracą. Np. w formie dodatku do pensji czy obniżenia podatków dla osób posiadających dzieci. Tak aby zachęcić a nie zniechęcić ludzi do pracy.

    Reply
    • 11 stycznia 2017 at 18:30
      Permalink

      Pani Zofio takie przykłady są skrajne, większość pracowników o których Pani wspomina ma dwoje, rzadko troje dzieci – nie poszaleją za 500- 1000zł. Jeśli pracodawca zatrudniał ich na czarno tzn., że nikt z nich nie miał stabilizacji i tym samym pewności jutra. Ja mówię o normalnej pracy z ubezpieczeniem i składkami na ewentualną przyszłą emeryturę. Co do budowlańców nie opłaci im się, bo w miejscowości w której mieszkam jest podobnie i to nie przez 500+ tylko dlatego, że większość wyjechała i pracuje bądź dorabia w Niemczech , Holandii, Belgii. Ludzie, zwłaszcza ciężko pracujący nie chcą już pracować za 2000 – 3000tys. zł. gdzie za tą samą pracę w Niemczech otrzymają 2000 euro – trudno im się dziwić. Powoli w Polsce zacznie brakować fachowców w wielu branżach, jak dotychczas te tzw. „dziury” zatyka się pracownikami z Ukrainy . Dopóki relacje będą dla nich opłacalne będzie ich w naszym kraju przebywać. Jak wspomniałam uważam, że ten dodatek powinien być nazwany dodatkiem wyrównawczym , na terenach po PGR-owskich bieda już jest dziedziczna i jest to wina prowadzonej polityki od czasów przeobrażeń gospodarczych, pomijam, że jest to grupa która nigdy nie otrzymała żadnych odpraw, najbardziej skrzywdzona. Takich krzywd w polskiej gospodarce jest zbyt dużo i te krzywdy sprawiły, że utrwala się w Polkach przekonanie, że sami są sobie winni. Zaproponowałam wypłatę tego świadczenia w artykule – czy słusznie, nie wiem , tam gdzie są pieniądze zawsze będą zadowoleni i pokrzywdzeni . Co do formy wypłaty tego świadczenia zgadzam się z Panią w zupełności,zgadzam się też, że jest to jawny populizm – wszyscy wiemy, że rząd obstawia się biednymi bo to bardzo duży elektorat. Na tym polu jest jeszcze dużo do zrobienia ale pierwszy krok został zrobiony. To od nas wszystkich zależy, czy pozwolimy rządowi na wpłatę w takim kształcie i w takiej formie ale nie obrażajmy rodzin i nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, wręcz przeciwnie dbajmy o siebie nawzajem, bo o tym zapomnieliśmy. To również od nas Polaków zależy czy damy przyzwolenie rządowi na wiele innych bardzo niekorzystnych działań dla Polaków, jeśli nie będziemy reagować i skrzykiwać się na podobnych do tego portalach zginiemy jako naród. Piszemy o tym w naszych artykułach i już nie tylko my, a to oznacza, że naród powoli zaczyna się budzić.

      Reply
    • 12 marca 2017 at 18:44
      Permalink

      szanowna Pani , tekst o społecznościach wiejskich i małomiasteczkowych jest tak prawdziwy jak wypowiedzi Ryszarda z Nowośmiesznej. W 2016 roku 2,7 mln rodzin pobierało 500+ zatem to 5,400 mln ludzi „patologi” ich dzieci to kolejne pokolenie 5,4 mln patologii to jest chore podejście z pani strony, tym bardziej , że nikt nie chce ustalić realnie kwoty wolnej od podatku co pozwoliłoby normalnie zarabiać przez osoby biedne, a zyskiem byłoby choćby to, że nie musieliby korzystać z tych danin. A teraz przykład absurdu w tzw małych miasteczkach. Międzyrzec Podlaski miasteczko ok 30 tys mieszkańców , w tym miasteczku 7 marketów oraz wielkie Tessco, dwa czy trzy zakłady zatrudniające może do 300 osób, ale głównie ukraińców, więc jak maja ci ludzie funkcjonować??? Niestety nie prowadzimy żadnej realne polityki gospodarczej opartej o zrównoważony rozwój to co zaprezentował p. Boni niestety było tego zaprzeczeniem. Polityka wysysania spowodowała to , że np. „ściana wschodnia jest w większych obszarach wyludniona i poddawana stałej degradacji zarówno tożsamościowo co kulturowo i gospodarczo, a społeczeństwo starzeje się i to głównie ze względu na emigrację lub migrację do większych aglomeracji, co tylko może skutkować zasiedleniami np. przez ukrainców , zresztą jest to coraz bliższe gdy słyszy się doradcę marszałka woj lubelskiego ( prof uniwersytetu w Łucku) który twierdzi, że trzeba przywrócić sprawiedliwe granice i przyłączyć 17 powiatów do ukrainy i mimo wielu interwencji w powyższej sprawie żaden urząd czy służba nie zajęły się sprawą .

      Reply
      • 12 marca 2017 at 21:12
        Permalink

        Przyznam szczerze, że nie rozumiem Pana wypowiedzi, która jednoznacznie świadczy o tym, że albo nie przeczytał Pan tekstu – co jest trochę smutne zważywszy na obszerny komentarz, abo przeczytał go Pan w pośpiechu, emocjach i bez zrozumienia. Zatem zachęcam do ponownego przeczytania i przemyślenia własnego komentarza.

        Reply
        • 12 marca 2017 at 23:51
          Permalink

          faktycznie w pośpiechu ale komentarz był do wypowiedzi p. Zofii

          Reply
  • 9 stycznia 2017 at 23:59
    Permalink

    Pani Ireno, naprawdę bardzo dobry artykuł, znakomicie odzwierciedlający polską rzeczywistość. Czytam uważnie Pani opracowanie i odnoszę wrażenie, jakby zebrała Pani……moje myśli przez wiele ostatnich lat. I proszę się nie przejmować, jeśli ktoś Pani mówi, że kiedyś nie było tego czy tamtego. Ja na takie argumenty odpowiadam : kiedyś to była pralka „frania” ( o ile ludzie mieli energię elektryczną) , lampowy telewizor czarno biały, a bogatsi jeździli takim złomem, jak syrenki czy trabanty. Telefonię komórkową jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia znaliśmy jedynie z filmów fantastyczno naukowych. Rząd polski zachwyca się, że fabryka niemiecka będzie otwarta w Polsce i będą produkować Mercedesy. Ma Pani rację, że polacy będą te auta montować za 1/4 zarobków, jakie powinni otrzymywać, a zarobi na tym firma niemiecka, a nie Polska. Dodam jeszcze, że Polakom malkontenci wmawiają głupoty, że oto Polaków nie stać na opracowanie i produkcję własnych samochodów, samolotów i wielu innych rzeczy, których nie chce mi się wymieniać. Co w tym wszystkim jest najgorsze ? to, że tak wielu w te brednie wierzy ! Chciałoby się wyjść na ulicę i krzyczeć : Polacy, przebudźcie się ! A większość odurzona propagandą polskiej niemocy nadal śpi.

    Reply
    • 10 stycznia 2017 at 16:20
      Permalink

      Dziękuję Panie Jarku, dlatego tak ważne jest aby ci, którzy z nami współpracują wyrażali swoje opinie – to najlepsza droga do poznania człowieka. Cieszy mnie, że członkowie naszego Stowarzyszenia mają podobne zdanie – to świadczy o tym, że jest nam wszystkim po drodze i, że tworzymy zgarną grupę która twardo stąpa po ziemi. Pozdrawiam :))

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: file_get_contents(http://ipinfo.io/54.166.201.210/json): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 429 Too Many Requests in /home/bastiondiaca/ftp/wp-content/plugins/wp-spykey/wp-spykey.php on line 117