10 miliardów kary nie robi na Polakach żadnego wrażenia! – bogactwo czy głupota?

Jest takie mądre powiedzenie; Pan Bóg przebacza zawsze ,…,  ludzie czasami ,…, ale natura nigdy!

Polska może zapłacić nawet 10 miliardów złotych kary za niedostosowanie się do zaleceń dyrektywy unijnej IED (Industrial Emissions Directive) dotyczącej redukcji szkodliwych związków chemicznych do atmosfery i wszystko wskazuje na to, że tak będzie.
Powiedzmy sobie jasno, zapłaci Polska – nie  rząd.  Rządzący zapłacą pieniędzmi podatników które należy przeznaczyć na cele społeczne,  a powinni ze swoich diet. Gdyby za każdą swoją niekompetencję musieli zapłacić ze swoich apanaży, już dawno w Polsce byłby porządek.

Zamiast płacenia horrendalnie wysokich kar nałożonych na nas przez Unię Europejską, może roztropniejszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie polskich technologii i już istniejących rozwiązań służących ograniczeniu emisji szkodliwych związków. Takie rozwiązania sprawdzają się wszędzie w  świecie lecz nie u nas. W przypadku ich wdrożenia nie tylko stalibyśmy się bogatsi o wysokość nałożonej kary, ale przede wszystkim bylibyśmy zdrowsi i nie męczylibyśmy się co roku ze smogiem. Co więcej  odzyskane na nowo w ten sposób pieniądze, można by wydać we właściwym kierunku. W tej chwili ponad 30% wszystkich środków unijnych przeznacza się na konferencje naukowe,  szkolenia dla osób, które nigdy w swoim życiu ich nie wykorzystają.  (W roku 2016 Unia Europejska nałożyła na Polskę 700 mln kary za niewłaściwe wydawanie unijnych pieniędzy). Powinniśmy tworzyć stanowiska pracy dla Polaków, a mówimy tu o co najmniej kilkunastu-tysięcznym zatrudnieniu jeśli środki mają dotyczyć ekologii mogą to być miejsca pracy w zakresie właśnie nowych technologii i ich wykorzystania.  

Prawo

W podnoszonej sprawie bardzo interesujący, choć mało zabawny jest aspekt prawny, szczególnie w kontekście prawa Unii Europejskiej, której Polska jest  krajem członkowskim. W internecie dostępne są dokumenty unijne odnoszące się do ochrony środowiska naturalnego, przy czym dużo miejsca poświęca się w nich ochronie czystości powietrza i  nakazów wobec krajów członkowskich o ograniczeniu emisji szkodliwych związków do atmosfery. Ze względu na wielką obszerność tekstów w poszczególnych dokumentach i łatwą dostępność do ich treści pozwolę sobie jedynie wspomnieć o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z 14 grudnia 2016 roku/2284. Polecam lekturę tych dyrektyw, albowiem ich wymowa jest jednoznaczna, co oznacza, że niespełnienie zaleceń Komisji Europejskiej w zakresie ochrony środowiska i redukcji substancji toksycznych, na Polskę mogą zostać w niedalekiej przyszłości nałożone wysokie kary finansowe sięgające co najmniej 10 miliardów złotych. Tu automatycznie rodzi się zadane na wstępie pytanie: czy nie lepiej, zamiast narażać się na sankcje finansowe, od razu  zainwestować w działania zmierzające do zredukowania emisji toksycznych związków do poziomu poniżej dopuszczalnych norm, z uwzględnieniem posiadania takich rozwiązań.

Ochrona środowiska i smog

Pojęcie ochrony środowiska wiąże się przede wszystkim z dbałością o czystość powietrza, zachowania naturalnej jakości gleby, a w rezultacie także czystej i niczym nie skażonej wody. Te trzy najważniejsze źródła  życia, czyli powietrze, gleba i woda , są ze sobą ściśle powiązane, nie można zatem mówić o czystej wodzie pitnej w zupełnym oderwaniu od zanieczyszczeń powietrza, czy degradacji gleby.

Jeszcze niedawno w okresie zimowym w wielu miastach Polski podnoszono alarmy smogowe, media codziennie informowały o stężeniach pyłów w różnych rejonach kraju, proponowano nawet wychodzenie z domów w specjalnych maskach nakładanych na twarz i ponoć pochłaniających niebezpieczne dla ludzi  zanieczyszczenia pyłowe. Są to jednak działania doraźne nie przynoszące żadnych efektów, bowiem  usunąć trzeba przyczynę,.

W tym miejscu skoncentruję się na ochronie powietrza, albowiem człowiek od urodzenia aż do ostatniej chwili życia  wykorzystuje powietrze do oddychania, jako jednego z najważniejszych procesów życiowych. Normalnie powietrze nieskażone  jest mieszaniną gazów zawierającą objętościowo 78% azotu, 21% tlenu, a 1% to: dwutlenek węgla, para wodna, oraz gazy szlachetne, czyli argon (Ar), krypton (Kr), neon (Ne), hel (He), ksenon (Xe), ponadto znikome ilości amoniaku ( NH3), wodoru (H2) i ozonu (O3) .Dla przypomnienia ozon jest alotropową odmianą tlenu, jego cząsteczka składa się z trzech atomów tlenu, powstaje między innymi pod wpływem promieniowania o długości fali mniejszej od 240nm i dlatego jest dla życia  na ziemi ochroną przed zabójczym promieniowaniem docierającym ze słońca.

Niestety, nie żyjemy w czasach, w których możemy oddychać czystym powietrzem, ponieważ jest ono systematycznie zatruwane niezmiernie szkodliwymi substancjami mającymi niesłychanie szkodliwy wpływ na zdrowie ludzi, do czego powrócę poniżej.

Głównymi źródłami zanieczyszczeń powietrza są : przemysł wydobywczy, elektrownie i elektrociepłownie, huty, przemysł petrochemiczny, spalanie paliw płynnych w silnikach, jak również miliony gospodarstw domowych, w których to piecach w okresie grzewczym spala się wszystko, co tylko się da, by ogrzać mieszkanie nie zważając na emisję do atmosfery bardzo toksycznych związków chemicznych. Do źródeł naturalnego zanieczyszczania powietrza należy zaliczyć wybuchy wulkanów, przy czym na erupcję wulkaniczną nie mamy wpływu, a ponadto są to zjawiska raczej sporadyczne i jak się zdaje  mają nieznaczny wpływ na czystość atmosfery w porównaniu z działalnością techniczną człowieka.

Istnieje kilka grup związków chemicznych, które w dużych ilościach są emitowane do atmosfery i mają ogromny wpływ na degradację środowiska. Są to przede wszystkim  tlenki azotu o wzorze ogólnym NOx,  tlenki siarki o wzorze ogólnym SOx, tlenek węgla (CO), spalanie węglowodorów o wzorze ogólnym CxHy, związki flurowcopochodne węglowodorów, pyły. Do wymienionych zanieczyszczeń mających charakter pierwotny należy dodać zanieczyszczenia wtórne i do nich zaliczamy smogi powstające przy dużym nasłonecznieniu powietrza przy jednocześnie znacznym jego zanieczyszczeniu. Efektem wtórnym zanieczyszczeń powietrza tlenkami azotu i węglowodorów są tworzące się na skutek działania promieniowania ultrafioletowego rodniki nadtlenkowe, alkilowe, acylowe, nadtlenoacylowe, oraz azotan (V) nadtlenoacylowy i azotan(V) nadtlenoacetylowy. Jak widać, wszystko to jest ogromnie złożone, ale pozwala nam to uświadomić sobie, jak ogromnie skażonym powietrzem oddychamy i jak dalekie skutki taka degradacja może przynieść.

W wyniku wielu procesów techniczno przemysłowych do atmosfery emitowane są pierwiastki bardzo toksyczne, czyli ołów (Pb), rtęć (Hg), kadm (Cd), nikiel (Ni), chrom(Cr), miedź (Cu), cynk (Zn).

Z kolei należy się przyjrzeć skutkom skażenia powietrza wymienionymi grupami związków chemicznych i to zarówno w aspekcie zatrucia środowiska, jak i wpływu na zdrowie ludzi.

Tlenek węgla (CO) zwany czadem jest gazem bardzo niebezpiecznym dla życia człowieka, w większym stężeniu w powietrzu łączy się z hemoglobiną, paraliżuje układ nerwowy i w konsekwencji następuje śmierć. Przy okazji dodam coś, o czym nie mówi się w przekazach medialnych, a mianowicie to, że w pomieszczeniach zamkniętych duża ilość tlenku węgla tworzy z powietrzem mieszaninę wybuchową po raptownym dostarczeniu tlenu w świeżym powietrzu. Takiemu wybuchowi towarzyszy krótkotrwały impuls energetyczny o temperaturze dochodzącej do 1500 stopni Celsjusza, a chwilowe ciśnienie fali uderzeniowej osiąga wartość nawet to 50 atm. Warto o tym pamiętać !

Dwutlenek azotu (NO2) wnikając do dróg oddechowych tworzą z wodą kwasy, które w połączeniu z zasadami ustrojowymi dają silnie toksyczne sole. Te zaś utleniają jony Fe2+  do Fe3+ blokując przenoszenie tlenu, a w konsekwencji obrzęk płuc i śmierć. Związek ten jest usuwany z atmosfery w postaci kwasu z  opadami deszczu.

Tlenki siarki, czyli SO2 oraz SO3  powstają głównie ze spalania paliw zanieczyszczonych siarką oraz w procesach hutniczych. Dwutlenek siarki SO2  drażni błonę śluzową, przy większych stężeniach wywołuje obrzęk płuc i nawet śmierć. Wraz z opadami deszczu przedostaje się do gleby, co powoduje jej degradację, ale także przenika do wód gruntowych.

Dwutlenek węgla (CO2)  –  jego działanie i rola w przyrodzie były poruszane w artykule na temat masowej wycinki drzew opublikowanego na „Bastionie Dialogu” w kwietniu 2017 roku. Wypada jedynie dodać, że jest on jednym z czynników wywołujących efekt cieplarniany.

Emisje produktów spalania  związków węglowodorowych są bardzo niebezpieczne, bowiem wywołują ostre i przewlekłe zatrucia, uszkadzają układ krwionośny człowieka, są rakotwórcze, a z tlenkami azotu powodują wtórne zanieczyszczenia powietrza.

Związki flurowcopochodne węglowodorów powodują rozpad ozonu w atmosferze i tym samym zwiększa się działanie szkodliwego promieniowania UV, zwiększają ryzyko zachorowań na raka skóry.

Pyły wydzielane z hut, cementowni, elektrociepłowni i licznych gospodarstw domowych szczególnie związane z wymienionymi metalami ciężkimi powoli opadają zanieczyszczając glebę i wodę.

Dokuczliwy dla nas smog należy do zanieczyszczeń wtórnych powstałych przy odpowiednio dużej wilgotności powietrza i silnym nasłonecznieniu.

Nie sposób pominąć tak zwane kwaśne deszcze, które wraz z opadami atmosferycznymi przenikają do gleby. Powstają one na skutek dużej ilości tlenków azotu i siarki, a w reakcji z wodą tworzą kwas azotowy (HNO3), kwas siarkowy (H2SO4) i kwas siarkawy ( H2SO3). W konsekwencji powodują one zakłócenia w równowadze ekologicznej, zakwaszenie gleby i wody, niszczenie roślinności i korozję metali.

Zdrowie

Muszę wyraźnie zaznaczyć, że podane wyżej informacje są jedynie skrótem do wstępu o poważnych rozważaniach o zanieczyszczeniach powietrza i ich skutkach, cały problem jest bowiem o wiele bardziej złożony pod względem chemicznym jak i biologicznym. Warto jednak dodać, że obserwowana obecnie degradacja środowiska jest łatwa do zaobserwowania. Doświadczają jej skutków rolnicy, uważny obserwator dostrzeże niszczenie lasów, a przede wszystkim najboleśniej odczuwają ludzie, coraz częściej i w coraz młodszym wieku zapadając na choroby układu oddechowego , nerwowego i sercowo naczyniowego.

W tym znaczeniu ciekawym zagadnieniem jest niebezpieczeństwo wzrostu nieodwracalnych zaburzeń zdrowia u nowo narodzonych dzieci, czego dowodem są alarmujące dane medyczne. W ostatnim czasie coraz częściej słychać o badaniu przyczyn poważnych schorzeń neurologicznych, włączając w to choroby ze spektrum autyzmu. Z przeprowadzonych rozmów z lekarzami jasne jest, że wskazują oni na silną degradację środowiska, jako czynnika sprzyjającego nieodwracalnym zmianom w kondycji zdrowotnej pokoleń, a nawet wręcz  wskazują na jego zatrucie, jako jedną z głównych przyczyn zmian patologicznych prowadzących do liczniejszych urodzeń dzieci z nieuleczalnymi wadami zdrowia, czyli dzieci niepełnosprawnych. Należy przy tym pamiętać, że mechanizm i przyczyna tych zaburzeń nie zostały w pełni poznane, co oczywiście nie upoważnia nas do lekceważenia problemu dzieci niepełnosprawnych w aspekcie poruszanej sprawy degradacji środowiska.

Wypada w tym miejscu zadać najważniejsze pytanie: czy wobec poważnego skażenia środowiska naturalnego, w którym żyjemy, jesteśmy całkowicie bezradni ?

Może jeszcze inaczej: czy nasze życie musi oznaczać egzystencję na jakiejś niewidzialnej bombie ekologicznej z silnie opóźnionym zapłonem? Czy jesteśmy skazani na oddychanie silnie skażonym powietrzem ? Wreszcie pytanie : czy my i nasze dzieci mają inną alternatywę żywieniową, niż spożywanie pokarmów pochodzących z upraw na glebach nafaszerowanych trującymi opadami i „ulepszaczami” chemicznymi ?

Mam nadzieję, że odpowiedź na powyższe pytania będzie zdecydowanie negatywna, a odpowiednie instytucje rządowe i lokalne samorządy uświadamiając sobie skalę problemu wyrażą czynne poparcie dla wszelkich inicjatyw zmierzających zmiany sytuacji i uczynienia naszego środowiska naturalnego czystym i przyjaznym dla życia.

Rozwiązania

Pozostajemy w ścisłej współpracy z zespołami polskich ekspertów mających specjalistyczną wiedzę o wielkich możliwościach technicznych w zakresie dużej i skutecznej redukcji emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Szanowni Państwo, wyrażę coś, co  dla wielu będzie zaskoczeniem: Polska posiada specjalistów i technologie pozwalające bez udziału zagranicznych firm doprowadzić nasz kraj do stanu, w którym będziemy oddychać czystym powietrzem, korzystać zawsze z czystej wody, a nieskażone niczym gleby dadzą zdrowe i obfite plony.

Aby taki cel osiągnąć, musi zostać wdrożony zintegrowany program ochrony środowiska, akceptowany przez obywateli i wszystkie samorządy w Polsce nawet wtedy, gdy wiąże się to z dodatkowymi obciążeniami finansowymi. Od takiej drogi postępowania nie ma odwrotu, w przeciwnym przypadku w dalszej perspektywie czasowej zatrucie środowiska będzie wzrastać i odczujemy to absolutnie wszyscy, tyle tylko, że znacznie boleśniej, niż obecnie.

Polityka a ekologia

Powszechnie znane są ambitne plany wicepremiera i ministra pana Mateusza Morawieckiego dotyczące wizji rozwoju Polski na najbliższe lata. Jednym z nich jest założenie o wprowadzaniu w Polsce elektromobilności, czyli słynny milion elektrycznych samochodów zastępujących dotychczasowe spalinowe. Sama idea jest jak najbardziej słuszna i tu pełna zgoda z panem ministrem Morawieckim. Tylko nie wszystko jest takie proste, jak może się komuś wydawać. W tym miejscu abstrahuję od wad i zalet pojazdów elektrycznych, jak również od infrastruktury powszechnie dostępnych punktów z możliwością doładowania baterii. Chodzi tu bowiem o coś ważniejszego. Samochód elektryczny musi mieć doładowane baterie akumulatorowe, a pobierana przez nie energia elektryczna w zależności od masy pojazdu i mocy silnika waha się średnio biorąc od około 50 do 100 (a czasami więcej) KWh (kilowatogodzin). Jeśli przyjąć realnie milion takich pojazdów w najbliższych latach i założyć, że każdego dnia taki samochód jest doładowany, to przyjmując zaledwie 60 KWh na jedno doładowanie i mnożąc przez milion otrzymujemy 60 milionów kilowatogodzin zużywanych każdego dnia w celu „napełnienia” baterii. Tak duża dodatkowa ilość energii nie bierze się znikąd, trzeba ją wyprodukować! Tak zwane źródła alternatywne w najlepszym wypadku w warunkach polskich zaspokoją najwyżej 15% zapotrzebowania na energię.

Wobec tego w obecnej skali emisji zanieczyszczeń przy zwiększeniu produkcji energii elektrycznej mamy zapewnioną dodatkową emisję toksycznych substancji i znaczne zwiększenie zanieczyszczenia powietrza z wszystkimi tegoż skutkami. Jeśli zatem sytuacja nie ulegnie radykalnej poprawie, dojdziemy do granic absurdu: będziemy poruszać się cichymi, ekologicznymi elektrycznymi samochodami, a oddychać jeszcze bardziej zatrutym powietrzem.

Domyślam się, że oponenci podniosą za chwilę krzyk o wielką z mojej strony przesadę argumentując istnieniem w Polsce znacznych obszarów o zdecydowanie mniejszym zanieczyszczeniu powietrza i gleby, niż to wynika z wielu opracowań. Owszem, wypada zgodzić się, iż w pewnych rejonach stężenie substancji toksycznych w powietrzu jest mniejsze i to z kilku powodów. Jeśli weźmiemy pod uwagę dla przykładu teren pojezierza mazurskiego, lub puszczy noteckiej, to istotnie mamy obszary znacznie czystsze, bowiem nie ma tam zlokalizowanych  przedsiębiorstw szczególnie uciążliwych dla środowiska. Ponadto trzeba pamiętać, że w samej przyrodzie tkwią mechanizmy samooczyszczania poprzez bardzo złożone procesy biochemiczne. Niecałe 30% obszaru Polski stanowią lasy, które jako zwarte ekosystemy w naturalnych procesach posiadają zdolność redukowania zanieczyszczeń (to jest osobny temat, który w ramach cyklu artykułów o ochronie środowiska będzie przypominany). Niemniej prawdą jest, że emitowane toksyczne związki chemiczne przenoszone z wiatrem docierają do miejsc odległych o setki kilometrów, a poza tym zdolności przyrody do samoredukcji zanieczyszczeń także są ograniczone. Mimo, że stężenie toksycznych związków znacznie przekracza znacznie dopuszczalne normy, to ich rozkład nad danym obszarem kraju jest dynamiczny na skutek działania czynników klimatycznych. Wreszcie wypada dodać, że  –  o ile mnie wiedza nie myli – większość ludności w Polsce zamieszkuje  tereny wielkomiejskie: tam się uczą i pracują, tam spędzają zdecydowanie większą ilość czasu. Dlatego oponentom od razu wyjaśniam, że nie przewiduję, aby dla nieco zdrowszego powietrza mieszkańcy polskich miast zamienili  dotychczasowy sposób życia na koczowniczy w lasach! (a co ze zwierzyną?)

Warto podnieść jeszcze inny wątek omawianego zagadnienia, a mianowicie rozwój turystyki w Polsce. Mamy to szczęście, że nasz kraj należy do jednych z najpiękniejszych w Europie i nie tylko. Wybrzeże bałtyckie, wielka liczba jezior, przyciągające urokiem rejony górskie. Lasy należą do największych w Europie w stosunku do powierzchni kraju. Mamy więc wszelkie atuty, by przyciągać jak największą liczbę turystów z innych państw ale konkurencja firm świadczących usługi turystyczno rekreacyjne nie śpi i uczyni wszystko, by zniechęcić turystów do tańszego wypoczynku w Polsce. Czy Państwo wątpią, że silne skażenie powietrza nie zostanie do tego celu wykorzystane? Jestem pewny, że zostanie to celowo wyolbrzymione, aby wypoczynek w Polsce został zdyskredytowany. Kto na tym straci? My wszyscy, czyli Polacy!

Wnioski i propozycje

Dlatego w tym miejscu pozwolę sobie jeszcze raz zainicjować potrzebę długofalowego zdecydowanego działania na rzecz ochrony środowiska w ramach  Zintegrowanego Programu Ochrony Środowiska Naturalnego, w którym czynnie będziemy uczestniczyć poprzez aktywną współpracę z wszystkimi zainteresowanymi i odpowiedzialnymi podmiotami. Zapraszamy zatem do współpracy przedstawicieli samorządów wszystkich szczebli, ale także zwykłych obywateli, którzy zainteresowani są polepszeniem stanu jakości powietrza w Polsce, a może nawet rozwijania swoich kompetencji w tym obszarze.

Taki program jest prawdziwie  Dla Życia –  inaczej nie można tego nazwać. Jeśli na przekór naszym możliwościom zaniedbamy możliwie największą redukcję toksycznych zanieczyszczeń powietrza, to Polacy z biegiem czasu staną się społeczeństwem chorym, stracimy ogromne pieniądze płynące z turystyki, będziemy płacić wysokie kary nałożone przez Komisję Europejską, a Polska stanie się synonimem kraju zatrutego, który lepiej omijać z daleka.

Proszę mnie nie podejrzewać o snucie jakiejś apokaliptycznej wizji Polski. Przeciwnie, osobiście wierzę, że wszelkie zaniedbania uda się przezwyciężyć, bowiem Polacy chcą żyć w czystym powietrzu, cenią zdrową niczym nie skażoną glebę uprawną i krystalicznie czystą wodę. Niestety, zaniedbania kolejnych rządów, obojętność wielu samorządów sytuacji nie zmienią, a jedynie pogorszą.

Strzeżmy się, byśmy dla następnych pokoleń  nie zgotowali ekologicznego piekła podyktowanego komfortem naszej obojętności i niefrasobliwości.

Zainteresowanych współpracą z ekspertami w tym zakresie, proszę o zgłaszanie się poprzez pole kontaktowe: http://bastiondialogu.pl/?page_id=34

612total visits,2visits today

Jarosław Jużyczyński

Ekspert ds. problematyki środowisk osób niepełnosprawnych oraz edukacji dzieci i młodzieży. Pomysłodawca i koordynator wdrożenia systemu Centralna Baza Danych przewidzianych dla środowisk osób niepełnosprawnych. Członek zarządu Towarzystwo Pomocy Niepełnosprawnym w Łodzi. Główny Koordynator Oddziału Województwa Łódzkiego Stowarzyszenia Bastion Dialogu

4 thoughts on “10 miliardów kary nie robi na Polakach żadnego wrażenia! – bogactwo czy głupota?

  • 2 czerwca 2017 at 10:40
    Permalink

    Andrzej, bardzo dziękuję za komentarz i słuszne uwagi. Jeśli chodzi o technologie pozwalające zmniejszyć emisję toksycznych substancji, to takie informacje zapewne będą przedmiotem odrębnego opracowania, bowiem temat jest dość obszerny i nie zamierzałem wkładać wszystkiego do ” jednego worka” , artykuł byłby dwa razy dłuższy. Natomiast podzielam Twoje zdanie w sprawie samochodów elektrycznych, przynajmniej na obecnym etapie oferty pod względem technicznym wątpliwości są uzasadnione. Ale technika idzie do przodu, sam fakt prowadzenia badań nowych rozwiązań jest dobrym kierunkiem, niestety, na pełny sukces musimy trochę poczekać. Co do zintegrowanego programu ochrony środowiska stoję na stanowisku, że ta idea jest jak najbardziej potrzebna, ponieważ wymaga zaangażowania zarówno samorządów, jak i wielu obywateli. Gdy na przykład mowa jest o przydomowych instalacjach dobrze filtrujących emitowane substancje, to ich zakładanie w wielu domach ( a takich jest zapewne kilka milionów) już przyczyni się do redukcji zanieczyszczeń powietrza. Dobrze została postawiona Twoja uwaga końcowa warunkująca powodzenie, o ile udźwigniemy ciężar finansowy. A ja pozwolę sobie odpowiedzieć pytaniem – jeśli Polska będzie musiała zapłacić wielomiliardowe kary, to czy w jakikolwiek sposób sprawa zostanie rozwiązana ? Myślę, że zgodzisz się, iż odpowiedź jest oczywista. Nasze wyliczenia wskazują, że 10 miliardów złotych lepiej stopniowo inwestować w ten program, a przy wsparciu środków unijnych i zaledwie częściowej odpłatności użytkowników przydomowych pieców można uzyskać bardzo dobre efekty. Nieco poważniejszy problem dotyczy przedsiębiorstw, które muszą inwestować większe pieniądze w systemy redukcji zanieczyszczeń. Ale i tu także nie jesteśmy bezradni i o tym także niedługo będziemy pisać na Bastionie Dialogu. Jeszcze raz dziękuję za dobry komentarz – bo mobilizuje do dalszej pracy – pozdrawiam i zapraszam do dalszej współpracy, jak choćby przez tak sensowne komentarze.

    Reply
  • 1 czerwca 2017 at 12:59
    Permalink

    Artykuł ciekawy ale mało w nim konkretów np. autor nie wymieniania przykładowo kilku polskich technologii „pozwalających bez udziału zagranicznych firm doprowadzić nasz kraj do stanu, w którym będziemy oddychać czystym powietrzem, korzystać zawsze z czystej wody, a nieskażone niczym gleby dadzą zdrowe i obfite plony.” Przykłady tych technologii mogłyby być zamieszczone np. rozdziale „ochrona środowiska i smog” zamiast zbyt obszernego moim zdaniem wymieniania szkodliwych substancji zawartych w powietrzu.
    Kilka lat temu interesowałem się tematem samochodów elektrycznych (EV) i mam takie zdanie. Powszechne wprowadzenie tych samochodów w Polsce jest nierealne dopóki ceny akumulatorów drastycznie nie spadną, tak by EV nie był droższy więcej niż 20-25% od porównywalnego spalinowozu. W chwili obecnej i w ciągu najbliższych kilku lat EV to gadżet dla osób o ponadprzeciętnych dochodach. Argument zwolenników EV, że „jazda na prądzie” jest dużo tańsza niż na benzynie można łatwo zbić prostym porównaniem – energia elektryczna potrzebna do przejechania 100km jest 4-5 razy tańsza niż odpowiednia ilość benzyny ale zbiornik na prąd jest 1000 razy droższy od zbiornika na benzynę i wymaga wymiany co kilka lat lub po przejechaniu określonej liczby kilometrów.
    Problem energii potrzebnej na ładowanie akumulatorów można w znacznym stopniu rozwiązać, wykorzystując fakt, że w godzinach nocnych nasze elektrownie są obciążone w niewielkim stopniu. Tu kłaniają się technologie mogące zapewnić nam czyste powietrze przy produkcji energii elektrycznej z węgla. Za jednym zamachem rozwiązany problem zamykania kopalń, ograniczenia importu ropy i emisji spalin z rury wydechowej. Pytanie czy takie technologie istnieją lub mogą zostać opracowane i wdrożone w ciągu 6-10 lat. Wreszcie najważniejsze pytanie – ile to będzie kosztowało. Autor twierdzi: „musi zostać wdrożony zintegrowany program ochrony środowiska, akceptowany przez obywateli i wszystkie samorządy w Polsce nawet wtedy, gdy wiąże się to z dodatkowymi obciążeniami finansowymi”. Udźwigniemy dodatkowe obciążenia o ile nie będą nadmierne.

    Reply
    • 3 czerwca 2017 at 13:29
      Permalink

      Panie Andrzeju, bardzo dziękuje za bardzo konstruktywny komentarz. Odpowiem jednak tylko w jednym zakresie na który zwrócił Pan uwagę a mianowicie „za mało w nim konkretów np. autor nie wymieniania przykładowo kilku polskich technologii „pozwalających bez udziału zagranicznych firm doprowadzić nasz kraj do stanu, w którym będziemy oddychać czystym powietrzem, korzystać zawsze z czystej wody, a nieskażone niczym gleby dadzą zdrowe i obfite plony.”
      Panie Andrzeju, nie możemy przedstawiać JESZCZE naszej strategii na forum publicznym – to byłoby z naszej strony bardzo nieodpowiedzialne. Oprócz tego że jesteśmy stowarzyszeniem, jesteśmy też przedsiębiorcami, którzy zainwestowali naprawdę duże pieniądze aby nasze rozwiązania wdrożyć w życie. Nie oddaje się technologii oraz wiedzy za darmo.

      Reply
  • 31 maja 2017 at 07:13
    Permalink

    Wielki szacunek dla Autora za wielowątkowe rozwinięcie tematu! Istotne są pieniądze, które zapłaci polskie Społeczeństwo za kary do UE oraz utracone z turystyki, itd. Mimo to najważniejsze jest ZDROWIE Polaków, od okresu poczęcia, dzieciństwa, dojrzałości i „jesieni” życia. Kiedy wreszcie każdy z nas spojrzy wokół siebie i popatrzy na najbliższych? Odnosi się wrażenie, że decydenci nie mają Rodzin i Przyjaciół, gdyż ich postanowienia są dalekie od wsparcia nawet najbliższych, aby żyli w czystym POWIETRZU, którym oddychają od pierwszych chwil po urodzeniu do ostatniego oddechu przed śmiercią.
    Pozdrawiam:

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *